Poprzedni temat «» Następny temat
Bar
Autor Wiadomość
Enzo Nero
[Usunięty]

Wysłany: 2017-12-14, 23:01   

Enzo zawsze był kulturalny. Nauczył się tego od dziadka który był jego wzorem do naśladowania, jak także odziedziczył jego wspaniałą talię kart, no może tylko lekko ją zmodyfikował by miała potężniejsze pierdolnięcie, jednak cały czas była iście oldschoolowa.
- Kompromitacja? Podliczałem wpływy z kasyna za ten tydzień by odpalić odpowiednią działkę kubańskim wspólnikom. Zam wiesz że jeśli tego nie zrobimy Morales jeszcze szybciej zakończy z nami współpracę - Wytłumaczył się jakże zgrabnie.
Nie lubił się wymigiwać od odpowiedzialności, jednak taka była prawda. Rozliczenia same się nie zrobią, a co ważniejsze po dobrze wykonanej robocie łyczek porządnego whiskey się należał, nawet dla tych najbardziej opornych ludzi. Słysząc komentarz o eurobiznesie nic nie powiedział, wręcz powstrzymując się od śmiechu. Jakoś tak wesoło mu się zrobiło po tej dawce alkoholu.
- Nic Cię nie ominęło James, po prostu 3 debyly, 1 maruda i 2 zagranicznych gości, których już nie ma - Także wspaniale podsumował te jakże cudowne przedsięwzięcie. Uwielbiał spotykać się z rodziną, dlatego też mówiąc to uśmiechał się. Pewien był że nie obrażą się za to, dlatego mógł sobie pozwolić na takie słowa.
- Także skoro jesteśmy już tutaj razem możemy w spokoju przedyskutować sobie to co trapi nas od dłuższego czasu... - Powiedział obracając szklankę w ręku i robiąc dłuższą przerwę by zbudować atmosferę.
 
 
Drake Nero



.

.

83%

.





name:

Drake Nero

alias:
Light

Wysłany: 2017-12-15, 18:14   

Drake nie dawał sobie dmuchać w kaszę, więc zaraz po słowach Giotto wyciągnął swój telefon i pokazał mu, oraz Nate'owi jak bardzo kochali i zgadzali się przy ostatniej grze w eurobiznes. ""Ty, ale
jedna osoba wyrzuciła jedynkę, druga wyrzuciła dwójkę, trzecia wyrzucił trójkę..."
Uśmiechnął się wrednie i szybko schował telefon. Zaśmiał się cicho na wspomnienie tamtych dni. To było wtedy kiedy Haron miał swój honor...i zęby? Nie. On nigdy ich nie miał. Pokręcił głową do swoich myśli i wziął kolejny kawałek pizzy, który wpierdolił równie szybko jak poprzedni.
-Witaj James. - rzucił szybko w jego stronę, żeby ten przypadkiem nie pomyślał, że Drake go nie lubi, czy coś w tym stylu.
Popił jeszcze pizzę łychą i spojrzał na Enzo, gdy ten jeszcze mówił. Nie bardzo wiedział co ten ma na myśli, bo wiele było takich spraw, a co dopiero wybrać tą jedną. Zastanowił się więc głęboko nad tym. Szczerze powiedziawszy...
- To co nas trapi od dłuższego czasu... Czy stary Harona przepierdolił jego zęby w pokera? Też się nad tym długo zastanawiałem. Doszedłem do wniosku, że nie można tego wykluczyć. Wiadomo co ten człowiek potrafi. Ostatnio przejebał kredki Nate'a...
Tu pogłaskał swojego kochanego kuzyna po ramieniu z bardzo smutną miną, jakby chciał powiedzieć: "Spokojnie. Wkrótce je odzyskamy."
[Profil]
 
 
Dante Nero



xxx

Replikacja

Sernik





name:

Dante Nero

Wysłany: 2017-12-16, 15:03   

Dante szybko oprzytomniał po wpadce jaką zastał dziś rano. Ubrał ciuchy, szedł na dół, zasiadł przy barze po czym spojrzał tylko w stronę Nate dając mu jasny znak, że chce mu się pić. Wsłuchiwał się tylko chwilę w głupoty które wygaduje Enzo, dlatego też przetarł oczy ze zdumienia, wyczyścił ucho palcem i wytarł go o rękaw młodszego brata. Wiadomo przecież, że yugioh to gra dla małych dzieci z mongolizmem, a on gra tylko w poważne gry. Jego ulubioną jest kent, dlatego nie czekając na resztę rozpoczął partię i przez ok 5 min patrzył się w ścianę obok, dając Giotto sygnał że ma mocne karty.
[Profil]
 
 
Giotto Nero



Bring me your fucking leader

Kontrola Kierunku

85%

Vivien Aedelwine-Nero





name:

Giotto Nero

alias:
Lord Outworld

age:
34 lata

Wysłany: 2017-12-16, 17:08   
   Multikonta: Brak


Nic nie dzieje się przypadkiem, tak mówił mistrz Sifu z Kung-Fu Pandy i raz jeszcze mogli się wszyscy przekonać, że miał racje. Skoro już cała rodzina Nero spotkała się w jednym miejscu, to nie mogło tu zabraknąć jeszcze jednej bardzo ważnej osoby, Jamesa Forda, zwolennika Ferrari, jeżdżącego Oplem na sprzedaż. Jego matka była fanką Lamborghini, ojciec zaś gustował w Astonach Martinach. Pamiętam dzień, w którym Ford przyjechał swoim Nissanem do Seattle, w którym znajduje się jedna z fabryk Boeningów. Natychmiastowo przerzucili go do Citroena, wspominając o tym, że po niektórych ulicach miasta można poruszać się wyłącznie Seatami. Ogólnie popierdolona sprawa, biorąc pod uwagę, że James ma na nazwisko Ford, a całe jego życie przeplata się z każdą inną marką samochodu, poza Fordem właśnie.
Skinięciem głowy przywitał szefa ochrony, który poprzednią noc spędził w areszcie. Giotto wiedział o tym, bowiem osobiście został poinformowany jako właściciel baru o tych wszystkich ekscesach. Gdy przyjechał na miejsce i usłyszał najpierw wersję świadków, a potem Jamesa, dla niepoznaki przyznał rację funkcjonariuszom. Prawda była jednak taka, że dla Jamesa należał się order za to, jak działa na rzecz heteroseksualnych, białych mężczyzn chrześcijan. Ze świecą takich szukać.
Patrzył na braci jak na debili, którzy jak zwykle mieli bardzo ważne rzeczy do przekazania, o których oczywiście nie mówili, bo istotne było przecież Isi Szakal, rozmowa o Eurobiznesie, kartach i wyścigach na 1/4 mili. Kiedy jednak pojawił się temat kart, Nero uśmiechnął się lekko, obserwując wszystkich przeciwników. Nate wyszedł cieniem magii, Enzo Chaos Max Dragonem, Drake kupił kartę Saloników (chuj wie po co), James chwalił się kartą premium na pornhub, a Dante zamulał pałę, czym dał znak, że ma kenta. Pewien siebie Nero rzucił trzynastkę z piotrusia na środek stołu i rzekł:
- Makao i po makale.
Tym samym pozamiatał, wygrywając wszystko co mógł, a wygrał całe nic. Zajebioza.
[Profil]
 
 
James Ford



Lets dance bitches

Znacząco zwiększony czynnik gojący

63

Brak miłości w jego sercu





name:

James Ford

alias:
Gringo

Wysłany: 2017-12-16, 19:30   

James raczej nie wyglądał na takiego który w ogóle wie co tutaj się odpierdala. A odpierdalało się. Jak zwykle u Nerów. Nie był więc zbytnio zainteresowany sytuacją nie chcąc ingerować w tą rodzinną dysputę. Opróżniał konsekwentnie swoją szklankę. Raz za razem. Gdy w ruch jednak poszły karty, Ford musiał wkroczyć do akcji. Pierdolnął swoją złotą kartą z Pornhuba na sam środek stolika, tak żeby każdy widział. Karta błyszczała się i świeciła. Niektórzy mogli zauważyć nawet swoistą poświatę od niej bijącą. Zdjęcie Jamesa w stroju Motherfuckera znajdujące się zaraz obok danych osobowych, tylko utwierdziło braci że koleś nie jest jakimś szczawikiem w tych sprawach. Po zakończonej grze, którą jak zwykle wygrał Giotto, szybko schował swoją kartę głęboko do spodni, hehe.
Sytuacja jednak wcale nie klarowała się na jakąś ciekawą interakcję a James właśnie takiej szukał. Wstał od stolika, znacząco odchrząkując i poprawił spodnie.
- No dobra, to komu dzisiaj mam wpierdolić? - I nie chodziło tutaj o nich. Po prostu, raz na jakiś czas któryś z nich dawał mu jakąś ciekawą robotę która zawsze pompowała adrenalinę w jego żyły i zapewniała swoistą rozrywkę. Bo nie ma nic lepszego niż pranie po ryju jakiegoś frajera.
- Albo raczej, kogo mamy teraz na celowniku? - Zawsze dla dobra interesów ktoś taki był. Nero prowadzili takie interesy a wiadomym było że konkurencja nie śpi. Że konkurencja się rozmnaża. Zawsze to była też jakaś okazja by uderzyć do jakiegoś klubu i nawet gdyby nie zauważył celu do eliminacji, mógł by bezkarnie zachlać pałkę. I nie dlatego że miał złotą kartę pornhuba
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-06-20, 22:01   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// najnowszy

Brad miał obecnie dużo na głowie. I to naprawdę dużo. Począwszy od problemów przyjaciółek, którym musiał i chciał pomagać, a kończąc na swoich planach i celach żeby zniszczyć DOGS i GC. Potrzebował do tego całej organizacji rebeliantów, dlatego był już w trakcie przechodzenia z bractwa do bardziej odpowiadającej mu grupy. I oczywiście nie miał nic do miejsca, gdzie obecnie się znajdował. Bardzo lubił ludzi z bractwa, ale niestety ich ideologia była zbyt irracjonalna dla niego. On chciał działać i robić coś więcej niż pomagać po szkodzie. On chciał tym szkodom przeciwdziałać. I generalnie na tym polegała różnica. Poza tym chciał zemsty i nie bał się zabijać tych złych.
Ale nie można żyć tylko obowiązkami i Bradley czasem musiał się zrelaksować i oderwać się od rzeczywistości. A gdzie lepiej mógłby to zrobić niż w barze? Pojechał do miasta i zajechał pod klub dobrze mu znany, który często odwiedzał dla jednej osoby. Mii. Byli przyjaciółmi od lat, a właściwie znali się od lat, bo jeszcze od dziecka. Potem ich relacja się pogorszyła, bo ich drogi na jakiś czas się rozeszły. Ale gdy znów się spotkali to bardzo szybko zaczęli odnawiać więź.
Właściwie nie wiedział czy dziś pracuje, ale miał nadzieję, że ją zobaczy. Wszedł do środka i od razu skierował się do baru, gdzie mógł zamówić drinka. Usiadł na stołku barowym i zamówił sobie szklaneczkę whisky. Gdy otrzymał swój trunek, od razu zatopił usta i pociągnął większego łyka. Oj jak mu to było potrzebne.
W międzyczasie rozglądał się po pomieszczeniu za znajomą twarzą. W sumie nie chciał spędzić dzisiejszego wieczoru w samotności.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Mia Wood



Co cię nie zabije, to cię wzmocni

manipulacja energią kinetyczną i potencjalną

73%

kelnerka





name:

Mia Wood

age:
26

Wysłany: 2020-02-05, 16:21   

1post

Każdy dzień dla Mii był walką z samą sobą. Ciężko było ukrywać przed światem swoje zdolności i żyć z nimi samotnie. No tak.. samotność... Mia doskonale znała to uczucie. Codziennie wychodziła rano do pracy, wracała wieczorem do pustego domu i była to jej jedyna, przykra rutyna. Nie miała nawet do kogo się odezwać, bo znajomym z pracy nie ufała na tyle, by się zwierzyć, a nie miała też nikogo bliskiego. Rodzice zmarli w wypadku chcąc dostarczyć okup jej oprawcy, a ona trafiła do domu dziecka, gdzie jej jedynym przyjacielem był Bradley. No właśnie, Bradley... Kiedy opuścił mury domu dziecka, Mia poczuła się opuszczona i choć cieszyła się jego szczęściem i tym, że jest wolny i może układać sobie życie, to mimo wszystko było jej strasznie przykro, że jedyna osoba której ufała zniknęła.Na jej szczęście szybko się odnaleźli i znowu stali się sobie bliscy.
Dzisiejszy dzień miała mieć wolny, ale w ostatnim momencie zadzwoniła do niej koleżanka z pracy i poprosiła o zastąpienie z powodu choroby. Jako, że Mia miała dobre serce, to od razu się zgodziła. Dodatkowe pieniądze jej się przydają, a co miałaby robić teraz w domu? Oglądać telewizję? Zebrała się więc o ustalonej godzinie i przyjechała do pracy. Kilka godzin była już na nogach, a do końca zmiany zostało jej niewiele czasu. Zaczęła nawet myśleć o tym, jak spędzi dzisiejszy wieczór. Może standardowo jakiś film? Z drugiej strony miała już dość tej przytłaczającej samotności. Tak bardzo chciałaby w końcu mieć osobę, przy której poczuje sie bezpieczna i kochana.
Wyszła z pokoju dla personelu by móc obsłużyć kolejne osoby, kiedy zobaczyła przy barze nikogo innego jak Bradleya. Tak bardzo się ucieszyła z tego powodu, że jej zły humor natychmiast uległ poprawie.
- Bradley? - zapytała posyłając mu delikatny uśmiech, choć w środku wręcz rozpierała ją radość, że przyszedł i nie wiem czy zamierzenie czy nie ale umilił jej ten wieczór.
[Profil]
  [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-02-23, 23:58   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- Mia - uśmiechnął się szeroko na jej widok i jego dzień automatycznie również stał się lepszy. Dziewczyna miała w sobie coś co nie było w żaden sposób wytłumaczalne, ale była jedną z tych osób, dzięki którym życie stawało się lepsze. Była jak światełko w tunelu tego paskudnego życia. Dlatego lubił przebywać w jej towarzystwie. A może też dlatego, że była jego zupełnym przeciwieństwem?
Nie wychylała się, żyła swoim życiem jak zwykły śmiertelnik, nawet nie używała swoich mocy. Mało tego, była bardzo wrażliwa i po prostu dobra. On był przeciwieństwem wszystkich jej cech, więc jej dobroć była dla niego w jakiś sposób wyzwalająca. Pozwalała zapomnieć o złym świecie, w którym on odgrywa rolę "tego złego", zabójcy i terrorysty.
Czasem chciałby zamienić się z nią miejscami i też ukryć swoją tożsamość i pogrzebać swoje moce, a w konsekwencji nie przejmować się wrogimi organizacjami i nienawiścią do mutantów. Ale niestety nie dane było mu wieść normalne życie. Był wplątany w walkę, by inni mutanci mieli lepsze życie i choć na razie nie przynosiło to zadowalających efektów to starał się, żeby świat naprawdę się zmienił.
Niestety podczas tego procesu zatracał siebie. Nie był już tym człowiekiem, którego Mia niegdyś znała. I nie chodzi tu o poczucie humoru czy szeroko rozumianą "fajność", ale zatracał swoją duszę. Ludzie przestali mieć dla niego znaczenie, zabijanie stało się czymś na porządku dziennym i nawet mu nie przeszkadzało. A jego wielki plan? Przecież chodziło mu o to, żeby pozabijać wszystkich wrogów mutantów, którzy czynnie przyczyniają się do ich tortur i śmierci.
W każdym razie przy Mii mógł się zrelaksować i zapomnieć o swoich planach i obowiązkach. Nachylił się nad barem i pocałował ją na przywitanie w policzek.
- Za ile kończysz i jakie masz plany na resztę wieczoru? - zapytał od razu, żeby wiedzieć czy może ją dzisiaj porwać. W sumie sam też nie miał konkretnych planów, ale mogli ich nie mieć razem, prawda?
- Najlepszą whisky na stanie, poproszę! - powiedział na koniec, bo przecież nie będzie siedział o suchym pysku. A alkohol był jednym z czynników, dzięki którym łatwiej spędzić mu miły wieczór pełen zapomnienia.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7