Tatuś ubrał mnie najładniej jak umiał, a mi to nie przeszkadzało. Nie chciałam dzisiaj sukienki. Pewnie tatuś dostanie pogadankę od cioci że ubrał mnie w spodnie, ale wtedy zawsze mnie wyganiają żebym się pobawiła.
Trzymałam tatusia za rączkę, kiedy usłyszałam znajomy głos w głowie.
-Ale tu ludzi. Uważaj żeby Ci się nic nie stało.
Uśmiechnęłam się do siebie. I rozejrzałam się faktycznie dużo ludzi. Nawet było kilka twarzy których skądś kojarzyłam.
- Ty. - odpowiedziałam słysząc mojego tatę. I złapałam się jego dłoni jeszcze mocniej. Przytuliłam się do niej. Nie chciałam się zgubić.
- Pilnuj mnie dobrze? Nie chce zostać zraniona. - pomyślałam do mojej niestety koleżanki, a w odpowiedzi usłyszałam przerażający śmiech. Dostałam ciarek a oczy same mi się zamknęły. Nie lubiłam gdy potwór tak mi robił. Chciałabym się kiedyś go pozbyć.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2020-01-25, 10:43
Kto nie skorzystał z okazji, nie zdoła już złożyć swoich własnych życzeń na tej pięknie oświetlonej scenie. Po ostatniej osobie, która odważyła się głosić światu radości, szczęście i bogatego mikołaja, Wellerowie w końcu podzielili się opłatkiem, by po chwili zaprosić wszystkich do odsłuchu pięknego koncertu kolędowego. Zespół z tradycyjnymi instrumentami nie będącymi zbyt popularnymi w sercu Waszyngtonu ruszył dumnie przed siebie, dostrajając ostatnie struny, gdy anielski głos wyjątkowej urody mutantki poniósł się z głośników. Skąd można było wiedzieć, że mutantki? Cóż, te skrzydła mogły coś zdradzać...
Jednak nie tylko śpiew niósł się uliczkami. Beczące baranki, rżące osły i skoczne koziołki przypominały gapiom o swojej obecności, ściągając ku tej niewielkiej, żywej szopce coraz więcej ludzi. Prawdopodobnie był to najlepszy moment na przyciągnięcie tak wielu obserwatorów - bo wtem przy zwierzakach przeszedł krągły pan w czerwonym kubraczku z wyjątkowo długą, białą brodą...
- Mikołaj! - Poniosło się w tłumie, gdy starzec machał do dzieci i dorosłych swoją czarną rękawiczką o dwóch palcach, a elfy biegnące za nim niosły dobrą nowinę:
- Spotkaj się z Mikołajem! Opowiedz o swoich życzeniach! Spiesz się, nim sanie odlecą do kolejnego stanu!
Gwiazdor ze swoją świtą ruszył więc dalej uliczkami, prowadząc ciekawskie dzieciaki za kilka choinek, gdzie miał postawiony cukrowy daszek i olbrzymi materiałowy fotel, na którym szybko zajął miejsce. Kolejka powoli się ustawiała, a jego kolana witały każdą kolejną osobę spragnioną świątecznych cudów.
Czy i w Tobie obudziło się wewnętrzne dziecko i poniosło Cię ku temu wesołemu staruszkowi?
______________________
Zadania Mistrza Gry nie są obowiązkowe. Za każde wykonane zadanie możecie zdobyć punkty, które na koniec rozgrywki zostaną podliczone. Osoby z największą ilością zebranych punktów otrzymają dodatkowe niespodzianki prosto z worka świętego Mikołaja!
Zadanie główne:
Usiądź na kolanach świętego Mikołaja, i powiedz mu, czy byłeś grzeczny! Może zgarniesz miły upominek?
Zadanie specjalne:
Zostań chytrą babą z Radomia Seattle! Zgarnij ze stołu tacę pełną smakołyków w taki sposób, by nikt Cię nie dostrzegł!
Zakradnij się za wystawę Świętego Mikołaja i podwędź prezent z jego worka!
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2020-02-04, 16:28
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Nie byłem idealny ojcem... Myślałem, że moja córka nie żyje i nie widziałem pierwszych lat jej życia. Teraz kiedy los znowu skrzyżował nasze ścieżki. Musiałem godzić się z rolą samotnego ojca. Nic dziwnego, że częściej wybiorę proste rzeczy. Jak spodnie, bluzka oraz kurtka... Nie potrafiłem czesać ładnie ani też dobierać do siebie ubrania. Musiałem sobie radzić tak jak umiałem. Na szczęście miałem najwspanialszą córkę jaka mogła mi się trafić. Nie marudziła, kiedy ubierałem ją w spodnie... ani też nie marudziła, że chce mieć ładnie uczesania.
- Dobrze to ja dam, a ty złożysz cioci życzenia - powiedziałem do swojej córci... Nie wiedziałem gdzie szukać siostry, ale słyszałem w tłumie coś o Mikołaju.
- Najpierw chodźmy do Mikołaja... Zrobie ci zdjęcie i może poprosisz jego o pieska... O którego tak mnie męczysz - dodałem po chwili do swojej córki po czym wziąłem ją za rękę. - Chodźmy.
Złożyły sobie życzenia... Zaproponowała nawet nowo poznanej dziewczynie, by poszła z nimi. Jednak ta miała jeszcze opłatki do rozdania. Dlatego też nie było co ją zatrzymywać czy ciągnąć gdzieś gdzie nie chciała. Pożegnały się, a Esther mogła skupić się na dwóch małych ,,aniołkach". Chociaż teraz ich mniej przypominały je, kiedy tak się kłóciły gdzie idziemy. Esther oczywiście wysłuchała każdej z nich. Jednak ciężko było iść w oba miejsce najpierw. Słysząc jak ktoś krzyczy Mikołaj...
- A może chodźmy pierw do Mikołaja, a potem po drodze zahaczymy o słodkość i pójdziemy zobaczyć zwierzęta w szobce - powiedziała do dziewczynek. Opłatki, jakie wcześniej wzięła od Chloe zawinęła chusteczke i schowała do torebki. Gdyby natknęła się na braci... A jak nie będzie miała je na później....
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum