Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica #1
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 13:43   Ulica #1



[Profil]
 
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-15, 22:11   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


//7 maja, ranek

Nie miałam pewności, czy zostawanie w mieszkaniu Elaine było tak dobrym pomysłem. Ale w sumie jakie miałam inne wyjście? Po kłótni z Dalem nie czułam się na siłach na kolejne sprzeczki, Ricks chyba całkowicie mnie znienawidziła... Ja... Ja nie miałam się do kogo zwrócić o pomoc. Zostałam sama sobie, a Seattle z całą pewnością nie było dobrym miejscem dla osób mojego pokroju.
Szczególnie w trakcie godzin policyjnych...
Może właśnie dlatego zostanie u Weasley wydawało się logiczniejszym rozwiązaniem?
Pewne było jednak jedno - nie mogłam wiecznie ryzykować jej bezpieczeństwa. Właśnie dlatego zmyłam się z jej uroczego mieszkanka z dodatkowym lokatorem tuż po zakończeniu nocnych kontroli, kierując się gdzie nogi mnie chciały ponieść.
Miałam na sobie tę samą, za dużą, męską bluzę, na głowę miałam zarzucony kaptur, pod którym znajdowała się czapka z daszkiem, skutecznie zasłaniająca moją twarz przed kamerami. Na nosie nie miałam okularów przeciwsłonecznych - schowałam je w kieszeni bluzy, czując, jak mój wzrok męczy się w tym półmroku poranka. Spodnie dresowe na szczęście nie zdążyły się wygnieść przez noc, jednak traperów na nogach w ogóle nie zawiązałam - jedynie chowając sznurówki za cholewki butów.
Cisnęło mnie na fajkę, ale nie miałam przecież nawet grosza, by je legalnie kupić. Pociągałam więc nogami, gdzieś dalej w nieznane, przerzucając swój wzrok pomiędzy kolejnymi osobami pędzącymi z rana do pracy, licząc na to, że uda mi się od kogoś w końcu coś wyżydzić.
Jaka szkoda, że przed sobą wcale nie miałam tak bezinteresownego prezentu w postaci skrętu z tytoniu, a raczej... Zapowiedź dalszych komplikacji w moim życiu...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dominique Savage



--

Zastępca Dowódcy Oddziału Taktycznego





name:

Dominique Savage

age:
34 lata

height / weight:
176cm/74kg

Wysłany: 2020-02-15, 22:45   
   Multikonta: Leilah


Dominique wyjechała tego dnia z domu do pracy nieco wcześniej, może nie dlatego, że nie chciała się spóźnić, uważała, że Amerykanie są pod tym względem niecdo zbyt sztywni, ale dlatego, że zmaierzała kupić kawę i kilka donutów. Tak, to stereotyp policjanta z pączkiem w łapie, ale odkąd tu przyjechała dobre kilka lat temu przekonała się, że mają naprawdę dobre pączki.
Dlatego też zwyczajowo ubrała się w czarną koszulkę a na wierz miała czarna skórzaną kurtkę, odznakę DOGS wepchnęła za pasek, do tego swoje długie rozpuszczone włosy. Trochę zajęło jej przebijanie się przez korki, które mimo wczesnej pory były tak samo paskudne jak zazwyczaj. Udała się do pączkarni, którą zauwazyła po drodze kilka dni wcześniej, odstała tam swoje w kolejce, przynajmniej ta nie była długa i kiedy była już przy samochodzie iładowała 12 zakupionych pączków, jej oczom ukazała się mizerna sylwetka, która wyglądała trochę inaczej niż ostatnio kiedy się widziały. Samantha Bartowski. Przez jej głowę przeszło wszystko to co o niej pamiętała oraz wyczytała z akt. Przede wszystkim jednak nie miałą zamiaru by okazja stworzona przez los tak po rostu się jej wymknęła. Zamknęła samochód i ruszyła za nią wypatrując miejsce, gdzie będzie odpowiednio wąska i ciemna uliczka. Szczęście jej dopisało bo nie było zbyt wiele przechodniów. Przyśpieszyła kroku i sięgnęła od tyłu za bluzę Sam i szarpnęła ją sprawnym policyjnem chwytem i wciągnęła ją w boczną uliczkę i pchnęła na ścianę.
-Bonjour Samantho odparła z ironicznym uśmiechem. Była jednak czujna i stanęła w pewnej odległosci od Sam. Była też gotowa wyjąć pistolet w każdej chwili
-Dawno Cię nie widziałam. Zaoferowałabym pączką, ale są w aucie. Zresztą Ty chyba wolisz coś co bardziej kopie po łbie. Szczerze powiem, że pod moją opieką wyglądałaś lepiej niż teraz jej głos był wręcz cuekierkowo słodki w tym momencie.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-15, 23:39   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Wciągnięcie mnie w boczną uliczkę z całą pewnością nie było dużym wyzwaniem - w końcu odkąd trafiłam do tej przeklętej niewoli, moja waga była iście piórkowa. Przyrzekłabym jednak, że czułam, jak serce na kilka chwil mi staje a żołądek ściska mi nieprzyjemny ból - zdążyłam już przywyknąć do względnej normalności i braku tego typu zachowań względem mojej osoby.
Nie mogłam też powiedzieć, że widok tak znajomej twarzy wprawił mnie w jakąś szczególną radość...
Zacisnęłam swoje wargi czując, jak drżą coraz bardziej z każdą mijaną sekundą. Czyżbym właśnie miała się pożegnać z wolnością, o którą tak ciężko walczył Fowler z Kerseyem?
- Oh, to pewnie brak tej kwitnącej aury, możesz podziękować kolegom z pracy. - Stwierdziłam dość ironicznie, samej wymuszając na swojej twarzy cierpki uśmiech. No, wcale nie mogła znaleźć lepszego momentu, na przypominanie mi o utraconej ciąży i zdrowiu. - To co, chcesz się bawić w gierki, czy od razu mnie zamykasz? - Zapytałam po chwili, doskonale wiedząc, do czego to wszystko miało zmierzać. Nie miałam szans. Nie nosiłam przy sobie broni, moja moc była bezużyteczna - w najlepszym wypadku mogłam upić i siebie i ją w ciągu kilku chwil, ale... Co miałoby mi to dać? Że zgarną mnie nieprzytomną do departamentu?
Nie... To już lepiej było zdechnąć na tej ulicy. Zdecydowanie...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dominique Savage



--

Zastępca Dowódcy Oddziału Taktycznego





name:

Dominique Savage

age:
34 lata

height / weight:
176cm/74kg

Wysłany: 2020-02-15, 23:58   
   Multikonta: Leilah


Wciągnięcie Sam w tą ciemną uliczkę faktycznie nie było żadnym problemem, Dominique nawet lekko się zdziwiła jak lekka jest Sam. Ale wiedziała lepiej niż to by dać się zwieść takim odczuciom i zawsze zachowywała ostrożność. Do cholery nawet dzieci mutanty potrafiły mieć bardzo niebezpieczną moc. A co może zrobić mutantka, która wygląda jakby już nie miała nic do stracenia w życiu? No własnie. Zawsze więc lepiej zachować zdrowy dystans, szczególnie, że nie są w najbardziej optymalnych dla Dominique warunkach czytaj w celi DOGS. Teraz sama Dominique zrobiła nieco przygnębioną minę.
-Oh Sam wydajesz się być odrobinę....zgorzkniała? To zupełnie niepotrzebne. Miałam wrażenie, że zostałyśmy naprawdę dobrymi przyjaciółkami. powiedziała słodkim głosem i omiotła ją spojrzeniem z góry do dołu.
-I serio, trzeba było dzwonić, pożyczyłabym Ci coś do ubrania, żebyś nie wyglądała....tak tu machnęła ręką w jej kierunku. Naprawdę w tej Ameryce nie potrafią się nawet ubrać.
-Mon Dieu, wy Amerykanie jesteście tacy rzeczowi. A gdzie wymiana uprzejmości pokręciła głowa jak nauczycielka niezadowolona z ucznia.
-Skoro los postawił nas już na swojej drodze, możemy z tego skorzystać w jej głowie rodził się pewien pomysł.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-16, 00:32   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie mogłam słuchać jej lekkich słów, gdy przed oczami miałam każdą chwilę spędzoną w departamencie czy Dzielnicy Ochrony mutantów. Każde poniżenie, każdy dzień, gdy bałam się wyjść na światło dzienne, każdą chwilę, którą kontrolowali... Miałam wrażenie, jakby ktoś rozdrapywał każdą z moich starych ran, gdy ona z tym uśmiechem pożerała mnie wzrokiem. Miałam ochotę się pobeczeć, jak małe dziecko któremu zabrano cukierka - problem w tym, że mi zabrano prawie rok życia i wartości, których już nigdy nie będę w stanie odzyskać. Nie mówiąc o tym, że moje łzy w tych miesiącach zdążyły już dawno wyschnąć...
- Białe piżamy rozdawane w celach rzeczywiście są ostatnim krzykiem mody. - Odparłam wyraźnie zachrypłym od nerwów głosem. Co najgorsze... Nie mogłam oderwać od niej wzroku, mając wrażenie, że jak tylko to zrobię, mój koszmar się powtórzy - obroże, broń, katowanie... Mimo że od dawna nie nosiłam na szyi tego ustrojstwa, miałam wrażenie, że znów ciążyło na moich barkach - zupełnie, jakby jej spojrzenie miało zaraz wywołać te przeklęte porażenie prądem.
- Po prostu lubicie się bawić Waszymi ofiarami, huh? Pieprzeni sadyści. Mam Ci wylizać buty zanim władujesz mi kulkę w łeb, albo rzucisz przed oblicze Chakrabartiego czy Huxleya? To dopiero byś miała przedstawienie, co? - Wycedziłam przez swoje zęby, czując, jak każdy nerw mi się napina, a moje dłonie splatają się w piąstki. Przestawałam panować nad swoimi emocjami i coraz mniej podobała mi się ta sytuacja, ale... Co niby miałam zrobić?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dominique Savage



--

Zastępca Dowódcy Oddziału Taktycznego





name:

Dominique Savage

age:
34 lata

height / weight:
176cm/74kg

Wysłany: 2020-02-16, 02:06   
   Multikonta: Leilah


Cóż to i tak zawsze lepiej, w końcu Dominique nie była tą, która fizycznie przychodziła i robiła jej krzywdę, właściwie to zawsze kiedy się pojawiała miała jakiś drobny prezent. Nie powinna więc kojarzyć jej aż tak źle prawda Sam? W sumie jeszcze jak pracowała we francuskiej policji, to w przedstawieniu dobry i zły glina, częściej chyba bywała tym dobrym i tak już jej zostało. A manipulowanie i rozdrapywanie ran słodkimi słówkami uważała za prawdziwą sztukę, którą starał się opanować. Łamanie ludzi psychiczne może być naprawdę przyjemną rzrywką. Dla łamiącego oczywiście. Na jej słowa westchnęła i przytaknęła.
-Wiesz, że masz rację? Obiecuję, że osobiście dopilnuję by kolory piżam były bardziej zróżnicowane. odpowiedziała jakby w ogóle nie zwróciła uwagi na implikacje słów Sam. Nerwowość aż od niej biła, ale poważnie przecież to tylko pogawędka w bocznej uliczce nie ma potrzeby się przecież tak spinać Sam!
-Oh Sam skoro już tak się zwierzamy to lizanie jest w porządku, ale niekoniecznie butów nawe puściła do niej oko.
-Wydajesz się być kłębkiem nerwów. Zupełnie niepotrzebnie. Chyba jednak pączek Ci się przyda, wiesz, że słodycze świetnie koją nerwy. Zjesz, a ja Ci przedstawię kierunek w jakim nasza relacja może się rowinąć, Co Ty na to? jej głos nieustannie wręcz ociekał słodyczą.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-16, 02:22   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Miałam wrażenie, że wyjdę z siebie i stanę obok. Nie mogłam wierzyć w to, co słyszę. Ona sobie jakieś żarty stroiła? To była dla niej zabawa, czy ki chuj? Traciłam nad sobą panowanie, gdy ona stroiła sobie żarty w najlepsze.
- Super. Dopilnuj żeby i dla Ciebie jedną przygotowali. - Rzuciłam dość oschle, wypuszczając powietrze nosem. Byłam wściekła i po prostu mnie nosiło, ale tym samym - resztka zdrowego rozsądku wprost mi mówiła, że nie mam z nią żadnych szans. Nie w moim obecnym stanie. Czy dlatego nie ruszyłam się z miejsca?
- Huh? - Zmarszczyłam swoje brwi, niemal czując się brudną. Miała laska tupet, nie ma co powiedzieć. Najgorsze, że w sumie nie wiedziałam... Skąd mógł pójść żart w tym tonie? Czyżby po tamtym przeklętym dniu w DOMu moja reputacja całkowicie się zmieniła? A może jednak próbowała wykorzystać inne dane, które o mnie wiedziała?
Przeklęty departament...
- A co powiesz na to? Spier-da-laj. - Zaakcentowałam dość ostro, czując, jak moje ciśnienie wciąż rośnie. Nie zamierzałam też tu stać jak wryta. Skoro do tej pory nie użyła broni, istniała szansa, że dam radę się stąd ruszyć, może nawet dobiegłabym do bardziej ruchliwej ulicy, nim ona zdąży mnie dopaść? Szukałam wzrokiem najbardziej logicznej drogi ucieczki. Przed laty, wybrałabym tę przez płoty, śmietniki i balkony - ale przecież doskonale zdawałam sobie sprawę, że mój obecny stan psychofizyczny nie pozwalał na tak wyszukane sposoby ewakuacji. Jedynym ratunkiem byli więc... Ludzie.
Tylko do jasnej cholery... Czemu akurat teraz, nawet w oddali, nie byłam w stanie nikogo dostrzec? W otwartym terenie nie miałam żadnych szans, chyba że...
- Ty pójdziesz w swoją stronę i zjesz te pieprzone pączki, ja pójdę w swoją i będę dalej trzymać linię. Genialny plan. To cześć. - Rzuciłam, niby pośpiesznie, próbując wyminąć kobietę i skierować się w kierunku otwartej drogi, modląc się w duchu, by ktokolwiek tam był, ktokolwiek przechodził, ktokolwiek zareagował, jeśli wydam z siebie krzyk.
Czy na zbyt wiele liczyłam?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dominique Savage



--

Zastępca Dowódcy Oddziału Taktycznego





name:

Dominique Savage

age:
34 lata

height / weight:
176cm/74kg

Wysłany: 2020-02-16, 02:47   
   Multikonta: Leilah


Żarty, żarty, cała sytuacja była dosyć zabawna łącznie z trzęsącą się z nerwów Sam. Ale dziewczyna powinna chyba wiedzieć, że jakby na jej miejscu było większość innych mutantów to już by leżeli na ziemi, bardzo możliwe, że skuci i w obroży w oczekiwaniu na przyjazd jednostek transportowych DOGS, nie byłoby takiej wymi an y uprzejmości w zaułku.
-Ma foi Sam, jestem z Paryża, znam się trochę na modzie rzuciła jakby właśnie musiała mocno oprotestowywać jakieś niesłusznie rzucone wobec niej oskarżenie. To sam ma tupet, sugerując dziewczynie z Paryża takie rzeczy!
Wykorzystując zaskoczenie Sam Dominique przejechała językim po swoich własnych ustach powoli. W końcu była Francuzką i to o ciemny kolorze skóry, nie powinna mieć problemu ze znajdywanie w Stanach partnerów, a tutaj jej była podopieczna tak się zachowuje.
-Po co ta bierna agresja Sam? Przecież zawsze byłam miła powiedziała patrząc jej prosto w oczy z nieco szelmowskim usmiechem. Jeżeli tak podminowanych ludzi się dobrze nakieruje, to często można osiągać to co się chce.
Taka próba odejścia jest bardzo niegrzeczna. Dominique zareagowała an to wyjęciem pistoletu i schowaniu go w kieszeń płaszcza, podeszła szybkim krokiem za Sam, złapała ją za ramię i pociągnęła w tył. Teraz wyszeptała jej naucho
-Obawiam się, że będę musiałą nalegać. Mam bardzo ciekawą ofertę, która może Ciebie zainteresować. Ale musisz tutaj być, żeby ją usłyszeć
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-16, 03:12   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Chyba gdzieś w podświadomości wiedziałam, że mam jakieś liche szczęście, ale jakoś wcale nie poprawiało mi to humoru. Co więcej... Cała ta sytuacja chyba wpędzała mnie w nieprzyjemny stres, który był prostą drogą do... No właśnie, tej pieprzonej mocy.
Z jednej strony to dobrze. Moje ciało w tych nerwach zaczęło się niby rozluźniać, gdy w głowie powoli zaczynało wirować. Musiałam wziąć się w garść, zanim doprowadzę się do najgorszego, możliwego stanu.
- Możesz być nawet miss croissantów czy aniołkiem vintoria's secret, mam to gdzieś. - Rzuciłam dość oschle w jej kierunku, z trudnością już utrzymując pewne spojrzenie w jej kierunku.
Nie miałam też ochoty komentować tego "bycia miłym". Rzeczywiście, jest się czym chwalić - być najlepszym wśród najgorszych. Ja w głowie dalej miałam wszelkie zło, które spotkało mnie zarówno w departamencie, jak i potem w samej dzielnicy. Nie tak łatwo było zapomnieć o takich przykrościach, szczególnie... Szczególnie, gdy wiedziałeś, że straciłeś swoje człowieczeństwo. Traciłam nerwy coraz bardziej, wychodziłam z siebie, było to widać po moich drżących wargach i zaszklonym spojrzeniu - wciąż jednak ani jedna łza nie wyciekła spod moich powiek.
Dość szybko jednak moja próba odejścia skończyła się... Raczej mało przyjemnie. Nie wiem, czy winą był mój pogarszający się stan i raczej nierówny krok, ale... Poczułam przy boku jej gnata, nawet przez tę o wiele za dużą bluzę i jej płaszcz. Czy ja właśnie straciłam dech w piersiach?
Wyprostowałam się gwałtownie, biorąc głęboki wdech nosem. Wydawało mi się, że nie mam nic do stracenia, ale... Czy naprawdę chciałam ginąć jak byle gnój w bocznej uliczce Seattle?
- Czego Ty do kurwy nędzy chcesz ode mnie? - Wycedziłam przez zęby, zamykając swoje powieki. Może jak dobrze pójdzie, jednak pociągnie za spust i nie będę musiała się więcej poniżać?
Dobrze było czasem pomarzyć...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dominique Savage



--

Zastępca Dowódcy Oddziału Taktycznego





name:

Dominique Savage

age:
34 lata

height / weight:
176cm/74kg

Wysłany: 2020-02-16, 03:34   
   Multikonta: Leilah


Strasznie nerwowa ta Sam ostatnimi czasy. Poza tym szczęście, które miałą to było dużo więcej niz liche!
-Ależ Samantho, przespacerowałabyś się wzdłuż Sekwany, zobaczyłabyś jaki Paryż ma urok. Ale Victoria's Sceret...mmm chciałabym nie powiem odparła rozmarzonym głosem, znów kompletnie ignorując prawdziwe zamierzenie w wypowiedzianych przez Sam słowach.
Bycie calkiem miły nie wśród najgorszych, ale w organizoacji powołanej do strzeżenia bezpieczeństwa publicznego to zawsze było coś. Mimo swojej niechęci do mutantów nie jest całkowitym bezmózgiem, który strzela do wszystkiego co się rusza. JAkby tak było topewnie Sam faktycznie by dokonała żywota w tej alejce.
Na szczęście udało się zatrzymać dziewczynę bez większych problemów. Może lufa pistoletu, którą pewnie Sam poczuła miała z tym coś wspólnego.
-Czego chcę? Przyszedł mi do głowy drobny pomysł. Jako dwie dobre przyjaciólki, które sporo razem przeszły, jestem pewna, że możemy sobie pomóc, kiedy poznamy swoje potrzeby. Co Ty na to? wyszeptała jej do ucha po raz kolejny.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-16, 03:42   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Działała mi na nerwy. Nie potrafiłam tego inaczej ująć, po prostu mnie denerwowała. Miałam ochotę przyfasolić w te jej białe zęby, coraz bardziej, z każdym kolejnym słowem, które opuszczało jej usta.
- Przespacerowałabyś się trzecią ulicą w getcie, po północy, Na kwadracie są świetne widoczki, jak maltretują słabszych. Mówię Ci, takie przedstawienie. - Wycedziłam przez zęby, czując, jak nerwy na mojej szyi na nowo się napinają, gdy moje wargi zaczynały drżeć coraz mocniej - przede wszystkim, na wspomnienie o przeklętym Morisie. Przecież właśnie dzięki niemu i jego gorylom mogłam teraz świecić na ulicach tą piękną blizną pod moim okiem i mogłam się pochwalić ciągłymi problemami, przez źle zaleczoną rogówkę.
Nie wierzyłam, że byłam w stanie tu dalej stać, jak gdyby nigdy nic. No dobra - w sumie nie jak nic - przecież wciąż czułam jej pistolet przy boku!
- Jaki plan? - Zapytałam oschle, zdecydowanie ciszej, brzydząc się samą sobą. Nie miałam pojęcia, jakie chore pomysły mogły przyjść do głowy tej kobiecie, ale... Wiedziałam, że już się ich boję.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dominique Savage



--

Zastępca Dowódcy Oddziału Taktycznego





name:

Dominique Savage

age:
34 lata

height / weight:
176cm/74kg

Wysłany: 2020-02-16, 18:05   
   Multikonta: Leilah


Pozwoliła sobie jedynie na szerszy uśmiech jakby własnie usłyszała jakąś dobrą wiadomość od Sam.
-Ależ Samantho, proponujesz wspólny spacer? Jestem pewien, że będzie cudownie i przezyjemy pewne niezapomniane wrażenia. odparła tym razem tonem pełnym entuzjazmu jak dziewczyna, która dostała właśnie kucyka pony. Albo coś w tym stylu.
Z jej własnych obserwacji ciała Sam wynikało, że uzyskuje pożądany efekt, jej mięśnie coraz bardziej się napinały ze złości. Jeszcze trochę i dużo wskazywało na to, że przestanie tak racjonalnie myśleć. W jej stanie nie powinno to się przerodzić w agresję, a nwet jeżeli by czegoś próbowała to w końcu Dominique miała pistolet gotowy do wystrzału.
-To uroczę, że się zainteresowałaś. Miałam na myśli coś w stylu przekazywania mi pewnych interesujących informacji na temat innych...terrorystów. Takich, na których zalezy nam bardziej niż na Tobie. W zamian poznasz jak wielkie mam serce i obiecuję, że tego nie pożałujesz. Naprawdę powiedziała i dla przypomnienia docisnęła lufę pistoletu mocniej, tak by Sam ją jeszcze bardziej poczuła.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-02-16, 19:07   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie chciało mi się wierzyć, że kogoś stać na tak paskudne gierki. Nie wiem, czy dla niej naprawdę to była jakaś chora zabawa, z której czerpała satysfakcję?
Prychnęłam, słysząc jej odpowiedź. Mogła tylko pomarzyć o tym, że gdziekolwiek pojawię się z nią z własnej woli - choć przecież miałam przed sobą wizję ponownego zaciągnięcia do celi departamentu - co wcale nie byłoby takie trudne, przez wzrastający poziom promili w mojej krwi...
Zdawałam sobie sprawę z tego, w jak podbramkowej sytuacji się znalazłam, ale przecież... Ten pistolet, to w sumie najgorsze, co mogło mnie spotkać. Tym bardziej, gdy usłyszałam, co po głowie jej chodziło.
Odwróciłam swoją twarz w jej kierunku. Moje spojrzenie być może nie było w pełni trzeźwe, ale było przepełnione nienawiścią, zawodem i o dziwo - determinacją. A wszystko po to, by po prostu... W nią plunąć.
Plunęłam prosto na jej twarz, czując, jak moje brwi się ściągają ku sobie. Za nic miałam ten pistolet - może jak mi się poszczęści, w nerwach pociągnie za spust. Ale przecież obiecałam sobie, że więcej nie dam się zastraszyć. Nie dam się im zmanipulować. Nie teraz - gdy już nie mieli mi czego zabrać.
- Śnij dalej. - Wycedziłam przez zęby, szykując się już na najgorsze. Spięłam wszystkie swoje mięśnie na tyle, na ile mój stan mi pozwalał, choć pewnie całe moje ciało zaczynało się już lekko chwiać. Czekałam tylko na ten wystrzał, na ból, który być może choć trochę zostanie zneutralizowany przez wpływ mojej mocy. Może... Może wcale nie będzie tak tragicznie?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dominique Savage



--

Zastępca Dowódcy Oddziału Taktycznego





name:

Dominique Savage

age:
34 lata

height / weight:
176cm/74kg

Wysłany: 2020-02-16, 21:19   
   Multikonta: Leilah


Szczerze mówiąc to tak, to była dosyć satysfakcjonująca i śmieszna zabawa, oczywiście poza wszystkim innym, jak na przykład bardzo praktycznym wymiarem takiej gry.
Taka szkoda, przecież taki spacer nawet zdaniem Sam mógłby im dostarczyć wielu niezapomnianych przeżyć. No cóż chyba nie można mieć wszystkiego, szczególnie, kiedy rozmówca jest tak niesamowicie uparty.
No i tutaj trzeba przynać. że Samantha zaskoczyła ją kiedy na nią splunęła. Na szczęście Dominique nie dała się ponieść nerwom jakie się pojawiły kiedy tylko uświadomiła sobie co się stało i nie nacisnęła spustu. No i niech jej ktoś powie, że mutanci to nie są po prostu zwierzęta. Podniosła rękę i starła cieknącą ślinę z twarzy. Poczuła po raz pierwszy jak jej samej zaciskają się szczęki z nerwów po raz pierwszy w trakcie tej rozmowy. Wyjęła z płaszcza swój pistolet i przez moment wyglądało jakby miała wystrzelić koniec końców jednak uderzyła ją mocno rączką pistoletu w brzuch, po czy złapała ją za szyję i docisnęła do muru.
-To było bardzo niegrzeczne. Widzę, że potrzebujesz dodatkowej zachęty. Cóż...postaw mi się jeszcze, ponieważ widzę, że nie dbasz o siebie,..to jak jej było....cenę za to zapłaci Roseberry. Ale jest też marchewka. Będzie mi pomagać, a dostaniesz tyle towaru, że będzie mogła zaćpać się na śmierć 50 razy rzuciłą patrząc jej prosto w oczy.
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5