Poprzedni temat «» Następny temat
Boisko do koszykówki
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2020-02-05, 18:33   Boisko do koszykówki



[Profil]
 
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-02-06, 21:53   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


//17 maja

Było już popołudnie i okolica tętniła życiem, podczas gdy dzieciaki w różnym wieku spędzały swój czas wolny na boisku. Byli to zarówno podrośnięci licealiści jak i młodsi, a wśród tych młodszych wyróżniał się blondyn o długich włosach wraz z dwójką swoich klasowych rówieśników, którzy... stali z boku ze swoją piłką, obserwując grę starszych, jednak nie z zafascynowaniem, a pewną... złością. Gdyby się lepiej przyjrzeć sytuacji, widać było, iż na boisku aktywnie grała jedynie starsza grupa zawodników, a reszta stała lub siedziała na kamiennych murkach.
— Ej dajcie pograć trochę innym. Zajmujecie całe boisko od ponad godziny. - odezwał się w końcu chłopak o kasztanowych, kręconych włosach, siedzący na murku z telefonem. Nie tak chciał spędzić swój czas po szkole. Chciał grać, podobnie jak pozostali. Został jednak zupełnie zignorowany, gdyż młodzi mężczyźni byli całkowicie skupieni na swojej grze. Nie przeszkadzało im nawet buczenie młodzieży, która w dość wyraźny sposób pokazywała, że nie jest zadowolona z ich postępowania. Przewagę prawdopodobnie stanowiła tutaj różnica wieku. Grający byli od nich wyżsi, więc brakowało innym odwagi, by faktycznie zacząć działać.
Simon rozumiejąc sytuację postanowił zareagować i to w sposób bardziej dosadny. Oddał trzymaną piłkę koledze i wszedł na boisko w samym środku rozgrywki, co prawie nie skończyło się wbiegnięciem w niego jednego z grających. Zatrzymał się on w ostatniej chwili przed młodym blondynem.
— Co Ty odwalasz, kurduplu! - warknął zirytowany nastolatek.
— Rozegrajmy mecz. Drużyna, która zdobędzie większą ilość punktów zostaje na boisku. To chyba dobry układ? - zaproponował Simon, który musiał dość mocno zginać kark, żeby mieć kontakt wzrokowy z rozmówcą. Jego tekst został szybko wyśmiany przez grających.
— Z dzieciakami nie gramy. Nawet do ramion mi nie sięgasz. - odparł wysoki nastolatek, który na dowód swoich słów podszedł jeszcze bliżej, wyraźnie chcąc młodego nastraszyć.
— Mam za to celne oko i wiem co to gra zespołowa. Nie tylko na wzroście ta gra polega. - rzucił śmiało blondyn, który już wcześniej zaobserwował, że jego rozmówca nie tylko kilka razy nie trafił do kosza, ale i nie podawał pozostałym.
— Nie wymądrzaj się, bachorze. Wyjazd do piaskownicy. - nastolatek zrobił się niecierpliwy.
— Czy my przypadkiem nie chodzimy do tej samej szkoły? - zapytał Simon, unosząc pytająco jedną brew. Kilka osób - w tym nawet jeden z zawodników - zaśmiało się na te słowa.
— Ej, może jednak damy młodym się wykazać, a żeby było sprawiedliwie to nas będzie mniej. - wypowiedział się ten zawodnik, który wcześniej pozytywnie przyjął postawę Simona.
Blondyn zerknął za siebie, oglądając się za przyszłymi członkami swojej drużyny. Jego dwóch kolegów od razu wkroczyło na boisko, natomiast reszta dzieciaków jeszcze się wahała, ale ostatecznie znaleźli się dodatkowi kandydaci. Simon po krótkiej analizie stwierdził, że faktycznie będzie lepiej, jeśli szanse będą bardziej wyrównane i przeciwna drużyna będzie mieć mniej liczny skład. Nie było co zapeszać i bezpieczniej było przystać na tę propozycję.
— Zgoda. - odparł chłopak, uśmiechając się do pozostałych.
I tak rozpoczął się mecz. Po jednej stronie wyrośnięci licealiści, a po drugiej dużo bardziej zmieszany wiekowo skład. U wszystkich było widać determinację, choć u tej młodszej części również ogromną chęć i radość z gry, na którą przecież właśnie czekali. Mecz ku zaskoczeniu skromnej widowni był bardzo zawzięty i obie strony zdobywały kolejne punkty. Młodzi współpracowali i starsi szybko doszli do wniosku, że także muszą zacząć to robić. Każdy się angażował, każdy obmyślał nowe zagranie. Na boisku wreszcie zaczynało się robić ciekawie.
Gdy mecz dobiegał końca, stres wynikający z gry stawał się bardzo odczuwalny. Zawodnicy czuli, że każde kolejne punkty były na wagę złota. Stawka była całkiem wysoka. Przegrani opuszczają boisko i idą do domów. Simon zagrał nie tylko ze względu na siebie, ale również i innych. Chciał, aby młodsi także mogli korzystać z tego boiska. Był zdeterminowany, bardzo.
Kiedy piłka trafiła do jego rąk, Simon zwinnie ominął przeciwników. Kosz był tuż przed nim i kiedy chciał podbiec jeszcze kawałek, licealista, który go wcześniej zaczepił, stanął mu na drodze. Blondyn spojrzał mu wprost w oczy, zmarszczył brwi i wyskoczył... i to nie byle jak. Chwilę przed chwyceniem piłki spod jednej z jego dłoni wydobył się silny podmuch wiatru, który wybił Simona w powietrze. Chłopak wyskoczył ponad swojego rywala i trafił piłką prosto do kosza, lecz jak tylko się zorientował, co zrobił, przez swoją dezorientację upadł boleśnie na ziemię.
Wygrali! To był ostatni rzut przed końcem czasu! Dzieciaki siedzące na murze były zachwycone, podobnie jak sami uczestnicy meczu. Od razu otoczyli Simona i pomogli mu wstać, prawiąc komplementy i najwyraźniej nie orientując się, że Simon... oszukiwał. Blondynowi nic poważniejszego się nie stało, lecz z trudem przyjmował te wszystkie pochwały, co było widać po jego zmieszanym wyrazie twarzy.
Zgodnie z umową, starsi opuścili boisko, mając teraz większy szacunek dla młodych, których wcześniej nie docenili. Pochwalili ich i przybili im piątki bądź żółwiki. Dzieciaki szybko obległy zwolnione boisko, a Simonowi udało się je opuścić z wymówką, że zmęczył się długim meczem, choć w sumie niewiele odbiegało od prawdy i chciał się czegoś napić.
Miał otarcie na kolanie oraz ręce, lecz zawsze mogło skończyć się to skręconą kostką, więc niespecjalnie się tym przejął. Nic groźnego. I bez mocy mogło się to zdarzyć. Usiadł po turecku obok swojego plecaka i wyciągnął z niego butelkę. Zaspokoił pragnienie i nalał trochę wody na dłoń, by przetrzeć nią sobie twarz, po czym spojrzał na grające dzieciaki. Niby osiągnęli swój cel, lecz wcale nie tak, jakby tego chciał... Nie chciał oszukiwać. Nie zaplanował tego, dlatego nie uśmiechał się na myśl o tej wygranej i dobrze wiedział, że na te komplementy wcale nie zasłużył. Jednocześnie nie mógł wyjawić im prawdy o swojej mocy... Pocieszał się więc tym, że rówieśnicy mogą teraz grać i obie strony doszły do porozumienia. Westchnął i wymusił z siebie ten mały uśmiech. W końcu nie tylko on przyczynił się do tej wygranej i reszta także miała w tym swój udział. Osiągnęli to wspólnie.
[Profil]
  [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-02-07, 00:16   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


/ 17 maja 2019

Koniec tygodnia pracującego, zwiastującego początek weekendu. Odkąd Sebastian opuścił Bractwo, po tym jak padł ofiarą pewnego gangi i został uratowany przez mutantkę, minęło sporo tygodni. Dzięki niej, znacznie lepiej poprawiła się jego sprawność chodzenia i odzyskiwał coraz więcej siły w nogach. Wózek nie był już mu potrzebny i tak jak powiedziała mu Rocky, wrócił do siebie o własnych siłach, ale wspomagając się kulami do chodzenia. Dzięki temu, mógł wrócić na swoje stare mieszkanie i do stałej pracy biurowej i tatuażysty. Roboty miał bardzo dużo, zwłaszcza papierkowej. Swoją firmę musiał zawiesić a teraz na nowo otworzyć i działać. Pieniądze same nie chodzą. A stary dziad, też mu spokoju nie dawał. Miał dokonać nie jednego przemytu, ale z powodu poważnej kontuzji kręgosłupa, zastępował go brat.
Tego dnia, po odbytym spotkaniu z klientem, przechadzał się ulicami i postanowił w końcu sobie gdzieś usiąść. Pogoda była na tyle piękna, że nie trzeba było się do przesady ubierać ciepło. Toteż miał na sobie granatowy garnitur, czarną torbę przewieszoną przez ramię po skosie. Poruszał się o kulach do chodzenia dość sprawnie. Mógłby w sumie chodzić bez nich, ale wolał jeszcze aż tak nie ryzykować. I tak było znacznie lepiej, niż parę miesięcy i tygodni temu. Wszedł na teren boiska do koszykówki i zajął wolną ławkę. Kule do chodzenia odłożył na bok. By jakoś zbić sobie czas, wyciągnął swój szkicownik i zaczął rysować zwierzęce wersje na tatuaże. Co jakiś czas spoglądał w stronę biegającej młodzieży, grającej kosza. Ich gra nie interesowała go tak bardzo, jak pojawienie się młodszych dzieciaków od nich. Tutaj już skupił na nich swoją uwagę, słuchając ich rozmowy. Interesujące, że dogadali się w sprawie rozegrania meczu o boisko. Uśmiechnął się kącikiem ust i wrócił do rysowania.
Mijały minuty, kwadranse. Sebastian w między czasie odebrał jeden telefon i odbył rozmowę. Co jakiś czas spoglądał na biegających. W przypadku ich rozgrywki finałowej, z jakimś zainteresowaniem patrzył jak biegali i ten skok blondyna nie wydawał się być normalny. Zmarszczył brwi, zauważając dziwny powiew powietrza wokół miejsca odbicia i unoszenia się. Ten powiew musiała poczuć osoba, która go blokowała. Mimo iż wygrali, to jednak z nieświadomym oszustwem. Morrison westchnął i wrócił do rysowania dalszego. Przynajmniej to go trochę odprężało od pracy i innych rzeczy, jakie czekają go jeszcze tego dnia.
Młody chłopak zszedł z boiska, pozwalając grać swoim kolegom dalej. Spoglądając na niego, Seba ostrzegł iż nie był chyba usatysfakcjonowany wynikiem.
- Nie cieszysz się z wygranej?
Zagadał młodego, skoro najwyraźniej usiadł niedaleko ławki jaką zajmował Sebastian. A tam młodzi porzucili swoje plecaki.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-02-07, 21:53   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Mimo swojego młodego wieku, Simon dbał o formę i w taki aktywny sposób lubił spędzać czas. Pomagało mu to zapominać o wszelkich zmartwieniach, a jako miłośnik koszykówki, na boisku czuł się jak ryba w wodzie. Jakie miał szczęście, że mógł pobyć poza domem nieco dłużej niż zwykle, ponieważ jego nadopiekuńcza matka przebywała w tym czasie u koleżanki. Z całą pewnością nie będzie jednak zadowolona z uzyskanych otarć, choć Simon nawet nie syknął przez zęby, kiedy to się stało. Był przyzwyczajony i w sumie na dobre mu to wyszło, gdyż dzięki temu został uznany za większego twardziela niż był naprawdę.
Mając okazję odetchnąć, młody mutant próbował zrozumieć swój motyw, przez który użył swojej mocy. Gdyby nie to, że oczy wszystkich skupione były na piłce, na pewno ktoś by się połapał. Tak silny podmuch na pewno nie mógł umknąć uwadze tamtego zawodnika, który był najbliżej blondyna, ale może to zbagatelizował i uznał to za zwyczajny silniejszy poryw wiatru? Oby tak faktycznie było. Simon miał sporo szczęścia, jednak czuł, że każde następne takie zdarzenie przyczyniało się do większego prawdopodobieństwa, iż kiedyś to szczęście go opuści i ktoś się zorientuje. Okropne uczucie, ale czy to miałoby oznaczać, że powinien zrezygnować z gry w koszykówkę na dobre..? To byłby dla niego koniec świata.
Po chwili siedzenia i obserwowania rówieśników, do jego uszu dotarł głos mężczyzny siedzącego na ławce nieopodal.
— Aż tak to po mnie widać? - zapytał spokojnym tonem. Jakoś niespecjalnie zaniepokoiło go to, że ktoś dorosły do niego zagadał. Był bardzo kontaktowym nastolatkiem.
— Po prostu... trochę za łatwo nam to poszło. Nie tego oczekiwałem po tym meczu. - stwierdził, kładąc się na plecach i patrząc w niebo. Wiedział, że miał przewagę nad pozostałymi i to nie dzięki ciężkim treningom jak w przypadku jego idoli, a czystemu przypadkowi. Przez to nie czuł się w żaden sposób usatysfakcjonowany tym wynikiem. Gdyby chciał oszukiwać, na pewno cieszyłby się z tej wygranej.
— No i zaliczyłem glebę. Trochę obciach. - dodał z lekkim uśmiechem.
Potem zerknął kątem oka na odłożone na bok kule oraz szkicownik w dłoniach mężczyzny. Jego stan w pewnym stopniu przypomniał mu o Davidzie, choć nieznajomy w przeciwieństwie do Hoppera zapewne mógł poruszać się o własnych siłach. Tyle dobrego.
— Co pan robi? Rysuje? - zapytał chłopak z czystej ciekawości, wciąż nie podnosząc głowy z ziemi. Simon zbyt prędko nie wróci na boisko, a nie miał z kim w tym czasie pogadać, więc najwidoczniej szukał zajęcia.
[Profil]
  [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-02-07, 22:42   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Nie da się ukryć, że w pewnym stopniu mecz między dwoma drużynami był ciekawy, przez co odrywało Sebastiana od dokończenia swojego dzieła. Już wcześniej miał zaczęty projekt, a teraz jedynie go dopracowywał. Uwagą ciekawszą na dany moment był właśnie skok blondyna, który był niespotykanie inny niż zwyczajnego nastolatka. Nie bez powodu też Sebastian, zagadał do młodego. Bowiem zauważył, że chyba chłopak nie osiągnął tego co chciał.
- Powinieneś lepiej doceniać swoje umiejętności.
Stwierdził, nawiązując bardziej do ogóły gry młodego chłopaka, niekoniecznie nawiązując do jego użytkowania z mocy.
To że zaliczył glebę, każdemu się zdarza.
Na pytanie o rysunek, Sebastian spojrzał na młodego, po czym na swoje dzieło.
- Tak, rysuję. Chcesz zobaczyć?
Zapytał z zachętą. Jeżeli młody chce zobaczyć dzieło Sebastiana i jest tego ciekawy, to może podnieść się i podejść. Na ławce było też miejsce dla drugiej osoby, bo by mogła usiąść. Mimo swojej teczki i kul do chodzenia, Morrison nie zajmował całej przestrzeni ławki.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-02-08, 13:04   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Mruknął coś pod nosem na stwierdzenie mężczyzny. Doceniałby swoje umiejętności, gdyby potrafił z nich korzystać świadomie, a w tym przypadku tak wcale nie było. Jego moc faktycznie przyczyniła się do celnego rzutu, jednak Simon nie uaktywnił jej umyślnie. Jeśli wykonałby ten podmuch z premedytacją, mógłby być z siebie w pewien sposób dumny. Moc zadziałałaby według jego oczekiwań a tak to...
— Naah, to był zwykły fart. Żadna umiejętność - powiedział skromnie, choć też z delikatną irytacją na samego siebie. Widać było, że chłopak wiele od siebie wymagał. Może nawet trochę za wiele? Ten, kto nie wiedział o jego problemach, łatwo mógł dojść do takiego wniosku. Młody nastolatek o wielkich ambicjach, który mało kiedy był zadowolony ze swojej pracy i wciąż chciał się doskonalić.
Kiedy rozmowa przeszła do tematu rysunku, chłopak z zainteresowaniem spojrzał na nieznajomego, podniósł się z ziemi i chętnie podszedł, chcąc poznać zawartość szkicownika. Z racji tego, że jego mama także od czasu do czasu tworzyła coś na papierze lub płótnie. W tym celu zajął wolne miejsce, przedtem upewniając się, że nie strąci przypadkiem kul do chodzenia. Może nieznajomy przewyższy matkę Simona swoimi artystycznymi umiejętnościami? Chłopaka wręcz zżerała ciekawość, co było widać po uśmiechu i badawczym spojrzeniu.
[Profil]
  [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-02-08, 16:29   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


- Czyżby?
Zapytał go unosząc brew i ukazując lekki uśmiech, jakby zmierzał do czegoś innego, bardziej zauważalnego dla jego oczu. Mutant mutanta jest wstanie rozpoznać, jeżeli ten wykaże się czymś niespotykanym i dla nich obojga normalnym. Szczęście dla chłopaka, że zwyczajnie ludzie tego nie widzieli.
Kule nie powinny przeszkadzać, nawet jeżeli ich dzieliły. W razie czego, Sebastian był skłonny przestawić je na drugą swoją stronę ławki, aby nie przeszkadzały.
Jak tylko młody usiadł obok niego, Sebastian pokazał mu swój szkic tribalowej wersji z wilkiem, motyw często wybierany jako tatuaże. Nie było to nic wielkiego. Ale mogło robić wrażenie.
- Widziałem ten Twój ostatni skok.
Dał lekki nacisk na słowo "ten", chcąc jasno dać do zrozumienia, żeby uważał na to co robi na boisku.
- Teraz może miałeś szczęście. Ale lepiej uważaj z takimi numerami, bo może to się źle skończyć dla Ciebie.
Ostrzegł delikatnie. Nawiązywał do jego mocy, ale postronni mogliby uznać, że chodziło o zbyt wysokie wybicie się, które mogło też mieć nieszczęśliwy wypadek. Co jak widać po kolanach chłopaka. Sebastian prezentował sobą wyrozumiałość i opanowanie, nie posiadając złych zamiarów. Członek Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego, na pewno by chłopaka zgarnął od razu, nie prowadząc luźnej rozmowy.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-02-08, 21:03   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Simon nie zamierzał dać niczego po sobie poznać, choć dostrzegając uśmiech na twarzy dorosłego, gdzieś z tyłu głowy zaczął się zastanawiać, czy mężczyzna uważniej oglądał ich mecz. Simon był wcześniej w stanie go dostrzec z boiska i wiedział, że nieznajomy siedział na ławce od dłuższego czasu, jednak w głównej mierze zajmował się czymś zupełnie innym niż obserwowaniem ich gry. W każdym razie zmiana tematu bardzo mu odpowiadała i Simon chętnie przystał na propozycję obejrzenia rysunków, licząc, że sam mecz zejdzie gdzieś na drugi plan.
Po zajęciu swojego miejsca na ławce i mając przed oczyma świeżo wykonany szkic z wizerunkiem wilka, Simon uniósł wysoko brwi ze zdumienia i zaśmiał się z wielkim podziwem.
— Woah! Wygląda genialnie! Chciałbym takiego na ramieniu jak będę starszy! - rzucił z entuzjazmem, nie mogąc nacieszyć wzroku i jakby nie dowierzając, że mężczyzna sam go narysował. Od tak sam z siebie, siedząc tutaj na ławce. Prace jego matki stanowiły głównie "nudne" dla chłopaka krajobrazy, a taki wilk to było dla niego coś fajnego.
Już miał zamiar zapytać czy ma więcej rysunków i czy mężczyzna mu je pokaże, lecz rozmowa nagle wróciła do tematu meczu. Radosna mina chłopaka w jednej chwili nabrała prawie że grobowego wyrazu, kiedy słuchał i patrzył na twarz mężczyzny obok. Czy on wiedział więcej, niż Simon by tego chciał? Tak zaczął do odbierać. Był niebezpiecznie blisko kogoś, kto mógł coś wiedzieć na temat mutacji. Nieznajomy mimo swojej opanowanej postawy i spokojnego głosu błyskawicznie stracił zaufanie chłopaka, który zerwał się z ławki i zahaczył o kule, wywracając się. Szybko obrócił się na plecy i trzymając swoją pustą butelkę w dłoni niczym potężne narzędzie, mierzył nią mężczyznę.
— Kim jesteś? - zapytał ostrożnie i bez krzty wrogości, starając się jednocześnie zachować spokój. Był przestraszony, lecz dalekie to było od bezmyślnej paniki. Chciał tylko poznać odpowiedź. Upewnić się i uwierzyć na słowo, że ten człowiek nie miał złych zamiarów. Chłopak najprawdopodobniej pomyślał, że mężczyzna należał do Departamentu i wolał zachować bezpieczny dystans, jednocześnie nie chcąc otwarcie zdradzać tego, za kogo go uważał. W końcu mógł się mylić. Trochę stracił czujność, dosiadając się ot tak do nieznajomego.
[Profil]
  [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-02-08, 22:27   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Rysunek jak widać, bardzo podobał się młodemu blondynowi, że nawet zapragnął otrzymać taki tatuaż za kilka lat. Co również ucieszyło Sebastiana, że nawet mógłby mieć nowego klienta.
- Mógłbym Ci zrobić.
A to znaczyło, że właśnie zdradził swój zawód. Lecz, mogłoby wydawać się to dziwne, że siedząc tutaj w garniturze, na tatuażystę w tej chwili nie wyglądał. Mimo iż kilka tatuaży na swoim ciele posiadał.
Reakcja młodego na wspomnie o meczy, mocno na niego zadziałała, kiedy przyznał mu że widział ten skok. Nie dość, że kula zleciała na chodnik, to jeszcze chłopak się wywalił zwracając na siebie uwagę. Sebastian westchnął i rozejrzał się dookoła, wstępnie rejestrując gapiów z ławki niedaleko i paru osób z boiska, wpatrujących się na swojego kolegę.
- Zwracasz na siebie uwagę. Jeżeli chcesz poznać odpowiedź, usiądź.
Rzekł już trochę poważniej, ale nadal spokojnie. Równie dobrze mógł zabrać swoje rzeczy i uciec z boiska. Jeżeli się bał. Bowiem było widać to po nim, jak się wystraszył tej wiedzy.
- Jeśli to Cię uspokoi, to na pewno nie tym, kim myślisz.
Morrison szybko łapał takie zachowania i obawy rozmówcy, więc jeżeli młody się długo wahał, uspokoił go dodatkowymi słowami. Mutanci często reagują emocjami, co nie zawsze prowadzi ich w dobrym kierunku.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-02-09, 00:19   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Chłopak na moment obrócił się za siebie, orientując się, że mężczyzna miał rację i kilka osób faktycznie patrzyło w ich stronę. Simon skinął głową w zgodzie, podniósł się z ziemi i przy okazji podniósł również kulę, o którą tak nieporadnie się wywrócił. Odłożył ją na miejsce z cichymi przeprosinami, przedtem upewniając się, że przypadkiem jej nie uszkodził. Na szczęście była cała, na co blondyn cicho odetchnął z ulgą. Skoro nieznajomy w dyskretny sposób go zapewnił, że nie jest tym, za kogo go uważał, chłopak postanowił usiąść ponownie na ławce. Nie żadnych sensownych podstaw, by mu nie wierzyć.
Obejrzał go ponownie badawczo od góry w dół. Na tatuażystę mu nie wyglądał... Simon kojarzył ich z tego, że mieli na sobie dużo, bardzo dużo tatuaży na całym ciele, ale nie było to przecież żadną regułą. Takich najczęściej widywało się tylko w telewizji.
— Pan chyba dużo wie. - stwierdził, wciąż nie wyrażając się otwarcie o tym, co mężczyzna wcześniej zaobserwował. Ostrzegł Simona przed powtarzaniem tego w przyszłości. Zupełnie tak samo, jak kiedyś zrobił to David. Musiał mieć bystre oko lub jakieś doświadczenie z mutantami, skoro tak łatwo spostrzegł, że w skoku Simona było coś nietypowego. Młodzi zwyczajnie uznali to za przypadek, natomiast dorosły mężczyzna nie dał się już tak łatwo nabrać. Simon nie był pewien jak powinien z nim rozmawiać, ponieważ nadal nie wiedział, kim właściwie był ten człowiek... Gdyby miał złe zamiary to z dużym prawdopodobieństwem już dawno by mu coś zrobił. Czekał więc na wyjaśnienia, które rozwieją wszelkie jego podejrzenia. Nie wyglądało również na to, by chłopak miał powtórzyć akcję sprzed chwili, sądząc po tym, jak blisko zajął miejsce przy nieznajomym. Po prostu siedział i wpatrywał się w szkicownik, jakby to on miał być odpowiedzią na wszelkie jego pytania.
[Profil]
  [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-02-09, 00:54   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Dał chwilę młodemu, by się ogarnąć w sytuacji jaką odwalił swoim pytaniem i szokiem. Będzie mu potrzeba lekcja by nie reagować tak gwałtownie na czyjeś słowa, które mogą być niepokojące. Że zobaczono coś, czego nie powinni.
Przeprosiny przyjął, choć w sumie nic takiego blondyn nie zrobił.
- Bo siedzimy w tym samym.
Posłał mu miły uśmiech i podał swój szkicownik, kiedy chłopak siedział już obok niego. Gdzie dzieliły ich jego kule do chodzenia. Zauważył w młodym zainteresowanie jego rysunkami, dlatego pozwolił mu je przejrzeć. Każda kolejna kartka pokazywała podobne style, lecz z różnymi zwierzętami. Czy to tygrys, koń, niedźwiedź. Ten blok widocznie był poświęcony tematyce zwierzęcej. Zbyt wiele tego nie było. Ale zawsze coś.
Przyglądanie się jego osobie również zostało zarejestrowane przez Morrisona, ale tu nic nie mówił. Nie dziwił się, że chłopak może być do niego nastawiony nie ufnie. Ale czy to się zmieni, skoro wyznał mu właśnie to, że razem są tymi uzdolnionymi? Na razie dał mu chwilę na obejrzenie swoich dzieł i przetrawienie odpowiedzi.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-02-09, 13:47   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Przesłyszał się. Na pewno się przesłyszał. Simon zamrugał zdezorientowany, patrząc na nieznajomego tak, jakby chciał, by ten to powtórzył. Nie raz, nie dwa. Chyba musiałby to powtórzyć jeszcze kilka razy, by chłopak miał pewność, że dobrze zrozumiał.
- N-naprawdę? - zapytał oszołomiony, a jego oczy wręcz zaiskrzyły, jakby tuż obok niego siedziała jakaś ważna osobistość. Simon tak bardzo żył w przeświadczeniu, że odstawał od innych, iż sam zdążył zapomnieć, że w jego najbliższym otoczeniu również mogli przebywać mutanci, którzy tak jak on starali się pozostać w ukryciu. Chłopak wiedział, że istnieli. Wiedział, że im także było ciężko, jednak... poza swoim kolegą z klasy, który ostatnio zaginął, nigdy nie miał okazji spotkać innego mutanta.
Simon rozejrzał się dookoła i zaraz potem ponownie skupił badawcze spojrzenie na mężczyźnie.
— ... I nie boisz się tak sam tutaj siedzieć..? To trochę niebezpieczne. - wyszeptał. Śmiesznie musiało to brzmieć z jego ust, biorąc pod uwagę fakt, że Simon na ten moment również siedział "sam", z dala od swoich rówieśników. Matka chłopaka zawsze nalegała, by ktoś mu stale towarzyszył, właśnie ze względu na bycie mutantem. Miała wtedy pewność, że jej syn był wtedy bezpieczniejszy. W oczach chłopaka wydawało się więc dziwne to, że jakiś mutant spacerował samotnie i siedział sobie spokojnie na ławce jak gdyby nigdy nic, choć jakby nie patrzeć... gdyby mężczyzna niczego mu nie powiedział, Simon w życiu by się nie domyślił, że rozmawiał z kimś podobnym do niego.
Skoro dostał do rąk upragniony szkicownik, chłopak zaczął go przeglądać z nieskrywaną ciekawością i narastającą fascynacją talentem mężczyzny wraz z przejrzeniem każdej następnej kartki. Każdy rysunek zwierzęcia wyglądał jak idealny wzór na tatuaż i aż trudno było uwierzyć, że nieznajomy stworzył je własnymi rękami. Najbardziej wpadł młodemu w oko tygrys oraz wilk, którego miał okazję zobaczyć już wcześniej, a na którego jeszcze się wystarczająco nie napatrzył. Uśmiechał się przy tym jak małe dziecko, patrząc na każdy najdrobniejszy szczegół.
— Niesamowite. Jak Ty to robisz? - zapytał, oddając szkicownik jego prawowitemu właścicielowi.
[Profil]
  [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-02-09, 21:38   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


- Tak.
Odparł krótko, nie przestając się lekko uśmiechać, zauważając ten szok, zmieszanie czy też niedowierzanie na twarzy młodego chłopaka. Dał mu potwierdzenie, że akurat siedzi obok mutanta, nie zwykłego obywatela tego miasta. Rzadko się to zdarza, ale mieli dzisiaj wyjątkowe szczęście.
- Nie boję. Lata praktyki i ćwiczeń, by umieć się odnaleźć w społeczeństwie.
Łatwo co prawda nie było, kiedy odkrył swoje zdolności i musiał samodzielnie nauczyć się panować nad mocą. Tak, by jego dziadek się nie zorientował. A jeszcze trzeba było pomagać bratu.
Sebastian miał swój styl rysowniczy, co jak widać, mógł nawet zawodowo się rozwijać, robiąc tatuaże. To jednak wykonywał po godzinach pracy prywatnie, jak mu też czas pozwalał i nie musiał zajmował się sprawami nielegalnymi.
- Jako dzieciak odkryłem w sobie talent rysowniczy, więc go rozwijałem.
Odebrał od młodego szkicownik, kładąc sobie na nogach z profilem wilka i zaczął go dopieszczać ołówkiem poprawiając cienie. Przy czym młody mógł sobie popatrzeć jak mężczyzna rysuje. Jak porusza dłonią lewej ręki po kartce trzymając ołówek.
[Profil]
  [0+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2020-02-13, 21:17   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Chłopak już zaczął sięgać myślami w przyszłość i zastanawiać się, czy powinien opowiedzieć o tym niezwykłym (dla niego) wydarzeniu swojej mamie. Mężczyzna nie tylko przyznał się do bycia mutantem takim jak on, ale i w pewien sposób pokazał, że mutanci mimo swego daru potrafili wtopić się w tłum, jednocześnie nie żyjąc w ciągłym strachu o bezpieczeństwo. Nieznajomy zachowywał się tak niezwykle... naturalnie, przeciętnie. I to chyba Simona zafascynowało. Blondyn właśnie to chciałby samemu móc osiągnąć. Być taki jak on.
Początkowo nawet nie wiedział jak powinien z mężczyzną rozmawiać, jakby trochę obawiał się tego, że go spłoszy. Zastanawiał się nad każdym słowem, trochę nadmiernie unikał kontaktu wzrokowego, skupiając się na szkicowniku. Mógłby wydawać się przestraszony, gdyby nie to, że na jego twarzy wciąż widniał uśmiech, który świadczył o radości chłopaka wynikającej z tego niecodziennego spotkania.
Patrzył uważnie na każdy ruch ołówka, którym mężczyzna nakładał cienie na swojej pracy, zupełnie tak, jakby próbował się czegoś nauczyć poprzez samą obserwację. Simon już tak miał, że chwilami aż za bardzo lubił wszystko analizować. Mimo wszystko nie tylko na obserwacji polegała nauka, ale także i na praktyce, o czym nieznajomy go uświadomił.
— Czyli od dawna musisz ćwiczyć. To pewnie wymagało sporo chęci i cierpliwości... - mruknął głęboko zamyślony chłopak. Myślał na głos i bardziej mówił to do siebie, jakby przetwarzał to, co właśnie widział.
— A... Powie mi pan, co pan robił, aby się... "odnaleźć"? - zapytał, unosząc lekko brew, a po chwili dodał
— To pewnie trochę inaczej wyglądało niż nauka rysowania. Czy jednak to rysowanie jakoś pomogło? Rysowanie pomaga? - zaczął tworzyć teorie, a sądząc po jego zdumionym wyrazie twarzy chyba serio zaczynał w nie wierzyć. Od dzisiaj zacznie rysować. Może to był ten klucz do sukcesu? Trochę dziwne... ale to może być to. Musiał zacząć naśladować swój nowy autorytet i zacznie właśnie od tego!
[Profil]
  [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2020-02-14, 23:46   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Cokolwiek by dzieciak nie powiedział, Sebastiana nie spłoszy, a jedynie może spotkać się z milczeniem lub niespodziewaną odpowiedzią. Sebastian był ostrożny jeżeli chodzi o jawne mówienie o tym, kim się jest. Wiedział ile może sobie pozwolić na takie rozmowy będąc w miejscu publicznym. A ile lepiej jest przemilczeć. Na pewno w grę nie wchodziła prezentacja swoich umiejętności. O czym pewnie chłopak zdecydowanie wiedział. Lecz nas swoimi raczej nie panował.
Ciekawe było też to, że blondynek w obecności dorosłego mężczyzny, szybko zaakceptował go i zwracał do niego typowo jak do znajomego. Sebastian właściwie to zignorował ten fakt. Nie robiąc w sumie różnicy między młodym a dorosłym i estetyce kulturalnego zwracania się.
- Tak. Nie osiągniesz takich umiejętności, nie ćwicząc. Z drugiej strony to także dobra zabawa. Szczególnie jak porównasz swoje pierwsze szpice z tymi obecnymi.
Odpowiedział szczerze, przypominając sobie tym samym dzień kiedy zaczął bawić się w rysowanie. Często bazgrał po szkolnych tablicach czy chodnikach, kradnąc z sal lekcyjnych kredę.
Przy kolejnym pytaniu Sebastian przerwał rysowanie i spojrzał na młodego. Łagodnie lecz poważnie. Poruszył delikatnie i trochę niebezpieczny temat, choć rozumiał że potrzebował pewnie rady.
- Nie. Rysowanie pomaga się odprężyć, odciągnąć myśli od problemów i nieprzyjemnych zdarzeń. Pozwala też przelać na papier to co nas dręczy. Ale nie w tym, o czym mówisz. Tutaj trzeba samemu dojść do sposobu jak sobie z tym radzić, jak to ćwiczyć. Obserwując innych i nie dając po sobie niczego poznać. Jak teraz.
Spojrzał na jego kolegów grających jeszcze w kosza.
- Przyszedłeś tutaj z kolegami by pograć w kosza. Byłeś jak oni, taki sam. Nikt się nie zorientował niczego, czego nie powinien.
Wrócił spojrzeniem na młodego.
- Ucz się obserwować innych. Miej oczy dookoła głowy. Nie dawaj powodów do podejrzeń. Najlepszą lekcją są własne doświadczenia, rzadko kiedy rady innych. Ja nie miałem nikogo kto by mi pomógł. Sam wszystko osiągałem.
Uniósł kącik ust w geście uśmiechu, dając do zrozumienia, że jednak łatwo nie jest ale można osiągnąć zamierzony cel.
- To również kwestia wykorzystania odpowiednio swojego "daru".
Tu nawiązał bezpośrednio do mocy, dla innych odbiorców może być rozumiane jako posiadane umiejętności zwyczajne dla ludzi, jak obecne rysowanie przez Morrisona. Sebastian miał zupełnie inną moc od chłopaka, która zdecydowanie była wykorzystywana na jego korzyści, dlatego tak daleko udało mu się dojść i osiągnąć zamierzone cele.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5