Poprzedni temat «» Następny temat
Uliczka między budynkami
Autor Wiadomość
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-01-18, 03:01   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Widząc samą tą minę, powinnam była się już przymknąć. A jednak... no jednak paplałam. I to największe głupoty, jakie ślina mogła mi przynieść na język.
Słysząc jego reakcję... Nawet nie drgnęłam. Zdawałam sobie sprawę z tego, jak jestem żałosna i już się nawet tego nie wstydziłam. W sumie... Nawet nie byłam już pewna, czy rzeczywiście robiło mi taką różnicę pozostawanie na wolności. Straciłam wszystko - co mogli mi więcej zabrać w razie aresztowania?
Jego ton... Też chyba nie robił już na mnie wrażenia. No, prawie - bo moja warga zaczęła drżeć, co z całą pewnością nie umknęło jego uwadze. Złość... Złość i we mnie się tliła, choć miała zupełnie inne źródło.
- Też jesteś poszukiwany. - Rzuciłam oschle, bo przecież nie przedstawił mi żadnej nowiny tą wieścią. - I jakoś Ty możesz biegać gdzie dusza zapragnie. Rozumiem, że w zestaw Twoich zdolności ta niewidzialność jednak wchodzi? - Dodałam po chwili, przez krótką sekundę zaciskając swoje dłonie w pięści. Co jak co... Nienawidziłam, gdy traktowało się mnie jak gówniarę - nawet, jeśli moje zachowanie było wielce nieodpowiedzialne. Po prostu... Nie lubiłam być ograniczana.
Nim Dale skończył swój monolog, skierowałam się do aneksu kuchennego, niemal całkowicie ignorując jego karcące spojrzenie. Bez zastanowienia sięgnęłam do lodówki po napoczętą już wcześniej butelkę wódki, przelewając jej odrobinę do szklanki stojącej na blacie, by po chwili ją przechylić i wlać całość do mojego gardła - niemal jednym haustem.
Moc, czy nie moc - uzależnienie wciąż mnie trzymało. A z braku innych środków i taki odurzacz doskonale się sprawdzał.
Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. Ten wyrzut o kryjówkę... Na te słowa coś wewnątrz mnie po prostu pękło, przez co mimowolnie uderzyłam o blat dłonią z trzymaną w niej szklanką, powodując krótki huk w tym niewielkim mieszkanku.
- To na co czekasz?! Zamknij mnie w tym pierdolonym bunkrze! - Rzuciłam w złości, dopiero po chwili odwracając się w jego kierunku - Czym to się różni od pierdolonej celi w pierdolonych DOGSach?! Huh? Że będę widzieć Twój ryj zamiast kolejnego kundla?! - Dalej krzyczałam, samej również nie potrafiąc się ugryźć w język. Ja... Ja już chyba nie potrafiłam nad sobą panować. Nie byłam psem, którego można zamknąć na stałe w budzie, nawet jeśli na ulicy czekało mnie rozjechanie przez auto czy połknięcie pasztetu napakowanego jakąś trutką. Nie byłam też tym idealnym pieskiem kanapowym, który stawał się gwiazdą każdej imprezy w centrum największej kanapy. Jedno Rządowi się udało - wyhodowali sobie agresywnego pitbulla, gotowego na kolejną walkę w klatce...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2020-01-18, 03:13   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Może tak właśnie byłoby najlepiej. Ten jeden jedyny raz mogłaby pozwolić dać mu wylać swoją złość, ale... No cóż, wtedy nie byłaby sobą. Jedno się nie zmieniło. Kiedy się kłócili to... To zawsze szło na noże. Chyba po prostu tacy byli, musieli raz na jakiś czas wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje. Z tym, że... Teraz przecież wszystko się zmieniło. To nie była jedna z ich pijackich awantur, oboje byli po przejściach i tak naprawdę nie wiadomo do czego dojdzie.
No nic, przekonajmy się!
- Widzisz, ja robię to od wielu lat, to jest po prostu coś, czym się zajmuję. I nie robię tego dla przyjemności. Mam zobowiązania. Powiedz mi więc co zmusiło Ciebie do wyjścia stąd, a najlepiej wytłumacz mi dlaczego postanowiłaś to przede mną ukryć? - wysyczał nie odrywając od niej wzroku. Chyba to go w tym wszystkim bolało najbardziej. To, że potraktowała go jak jakiegoś strażnika więziennego, jakby zamknął ją tutaj wbrew jej woli i jakby wcale nie chodziło o jej bezpieczeństwo!
Miał zamiar nawet skomentować to, że sięga po alkohol, ale... No dobra, tego akurat nie mógł zrobić. W końcu był naczelnym alkoholikiem, zachował w sobie na tyle rozsądku, by nic na ten temat nie mówić. Nawet, jeśli zrobiła to w strasznie ostentacyjny sposób i nawet jeśli nie powinna. Cóż... Oboje niszczyli się tym świństwem.
Huk spowodowany uderzeniem szklanki o blat zadziałał na niego jak czerwona płachta na byka, a jej słowa... Heh, trzeba przyznać, że go zabolały, ale zamiast zmusić go do myślenia tylko pogłębiły jego złość.
- Naprawdę muszę Ci tłumaczyć czym to wszystko różni się od miejsca w którym spędziłaś ostatnie miesiące? Spójrz na swoje ręce, albo na siebie w lustrze, może znajdziesz tam odpowiedź! - cios poniżej pasa? Całkiem możliwe. Oczywiście mówiąc o rękach miał na myśli to, że próbowała tam sobie odebrać życie.
Ponownie podniósł papierosa do ust, złapał ostatniego bucha i zgasił go w popielniczce stojącej na stoliku obok niego. Szkoda, że właśnie go skończył, ponieważ jak wszyscy dobrze wiemy papierosy na niektórych działały lepiej niż leki na uspokojenie.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2020-01-25, 11:46   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


No tak. Pan wielki Dale, pogromca złych i większych pd niego, jako jedyny mogący swobodnie poruszać się po ulicach gdy cały świat jest przeciwko niemu! Aż nie do wiary, że nikt jeszcze nie napisał książki akcji poświęconej jego dokonaniom, no nie?
Gotowało się we mnie na to jego umoralnianie. Kurwa, przecież ja dobrze wiedziałam, że nie robię dobrze. Ale do kurwy nędzy - nie miałam już nic. Straciłam wszystko. Straciłam dom, karierę, wolność... Straciłam swoich bliskich, straciłam sprawność, straciłam siebie, straciłam nawet ostatnie, co zmuszało mnie do pozostawania na tym pierdolonym świecie. Czy to naprawdę było takie złe, że chciałam odzyskać kontrolę nad tym moim zjebanym życiem, które posypało się na kawałki?
- Huh. Powiedz jeszcze że od zawsze tak było. Powiedz, że nigdy nie zaryzykowałeś. A może od urodzenia się tym zajmowałeś i dlatego jesteś taki zajebisty, co? - Odparłam na jego słowa czując, jak moja warga drży a złość w moim wnętrzu wciąż rośnie. - Też mam zobowiązania. - Odparłam ironicznie po chwili, wzruszając swoimi ramionami na tyle, na ile było to możliwe. W końcu... Wciąż odczuwałam problemy z tą pieprzoną ręką. - Nie odrobisz za mnie roku życia. Nie możesz mi cały czas niańczyć. A ja nie mogę do usranej śmierci tkwić... Tkwić w tych czterech ścianach, przenoszona przez Ciebie z kryjówki na kryjówkę "bo tu już nie jest bezpiecznie". Kurwa mać, Fowler, to nie jest życie! - Wyrzuciłam z siebie po chwili, resztą rozumu powstrzymując się przed walnięciem głupoty, której mogłabym później długo żałować.
Tylko że... Ten rozum gdzieś wyparował, gdy to on sięgnął po ciężkie działa.
Już miałam wlać po raz kolejny odrobinę wódki do swojej szklanki, gdy ten... Ten gnój musiał wspomnieć o tym, co najgłębiej mnie dotykało. Złapałam za szyjkę od butelki swoją lewą ręką i po prostu cisnęłam nią w kierunku fotela, na którym usadowiony był blondyn. Wrzałam ze złości, co teraz odnajdywało odzwierciedlenie chyba nawet w mojej twarzy nabierającej koloru soczystej czerwieni.
- POWTÓRZ TO. - Syknęłam, zdecydowanie zbyt głośno. - POWTÓRZ. Powtórz, na co mam kurwa spojrzeć?! NA każdy ślad udowadniający mi, jak to WY mnie skreśliliście? Jak mieliście w dupie co się ze mną dzieje? Jak nie wiedziałam, czy ktokolwiek z Was jeszcze kurwa dycha? - Odepchnęłam się od blatu, zaciskając swoje dłonie w pięści i zbliżając na kilka kroków do Dale'a. - Może mam sobie jeszcze przypomnieć jak ta Twoja jebana dziuńka próbowała mnie zabić w tym jebanym Rządzie? Huh? Ale nie, sorry, po tym ślady już nie zostały, więc jest wszystko spoko?! - Mój oddech był przyspieszony i ciężki. Nie panowałam już nad sobą. Chyba mało brakowało, żebym się na niego rzuciła z moimi lichymi pazurami. Wiedziałam, że mówiłam zdecydowanie za wiele, ale... To on pociągnął za tę strunę. Wiedział, jak paskudnie czuję się sama ze sobą po wszystkim, co mnie spotkało. A teraz... Teraz wykorzystywał to przeciwko mnie?
Nie mogłam odpuścić...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 5