Większość ludzi przebywała o tej porze w szkole bądź w pracy, choć tak wielkie miasto jak Seattle nigdy nie świeciło pustkami i zawsze coś się działo. Christopher wybrał to miejsce nie bez przyczyny - znał tą okolicę z tego, że w takich godzinach mało kto tutaj przebywał. Istotnie było to dla niego ważne, ponieważ dopiero od kilku dni mógł się cieszyć wolnością i niestety musiał pogodzić się ze statusem uciekiniera, który był poszukiwany. Zresztą nawet gdyby uciekinierem nie był... jego wyrazista mutacja szybko mogłaby ściągnąć uwagę nieodpowiednich ludzi, którzy bardzo chętnie pozbyli się ogoniastego potwora ze swojego miasta i zgłosili jego pojawienie się odpowiednim służbom.
Teraz jednak... Chris mógł się ciszą i spokojem. Nocami wciąż dręczyły go koszmary, przywracające wspomnienia z ataku na DOM. Wspomnienia, których za dnia zdawał się w ogóle nie pamiętać. Tylko dzięki temu potrafił się uśmiechać tak jak teraz, opierając się o barierki i wpatrując w taflę wody. Z tej względnie niewielkiej wysokości mógł przyglądać się skaczącym rybom oraz obserwować tworzące się wiry, które były charakterystycznym zjawiskiem w rzekach. Orzeźwiające powietrze, szum rzeki, skrzeczenie mew. Po to tu przyszedł. Lubił takie miejsca.
W pewnym momencie poczuł na sobie czyiś wzrok i gdy się odwrócił, spostrzegł po drugiej stronie mostu młodą parę z wyciągniętym w jego stronę telefonem, która prawdopodobnie chciała zrobić zdjęcie... jego ogona. Nie całego mutanta, a tylko ogona. To prawie jak fotografowanie tyłka. Mężczyzna wywrócił oczami. Znaleźli sobie sensacje... Uśmiechnął się kącikiem ust i postanowił nieco zażartować. Odwrócił się do nich przodem.
- Rrrr...! - warknął groźnie i uderzył ogonem o podłoże, unosząc ręce na wysokości głowy. Nastolatkowie wzdrygnęli się i szybkim krokiem odeszli, zostawiając mutanta w spokoju. Powinni pierw zapytać czy mogą zrobić zdjęcie, a nie. Zero kultury... Mutant zaśmiał się i wrócił do oglądania widoków, opierając się o barierki.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
Wysłany: 2019-12-22, 14:53
Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
1 Rok na Giftedach!
/12 kwietnia/
Amber wybrała się na spacer. Najpierw tak naprawdę krążyła po Seattle bez celu, ale zaraz jej nogi powiądły nad most. Pomyślała, że jak tu się dostała to może znajdzie jakąś wenę na swój następny obraz. Zapewne będzie to krajobraz. Jackson jakoś musiała sobie radzić sama po tej akcji z Chase'm, który nie wiedziała czemu nie mógł zrozumieć, że jej naprawdę ciężko ze swoją mutacją. To nie jemu w każdej chwili mogły ukazać się kocie uszy i ogon, ale jak już wpadnie w szał to po prostu zmieni się zwierzę. Wtedy miała wrażenie, że po chińsku do niego mówi, ale cóż... może tak musiało być, że ich drogi się rozeszły. Ostatnii mało, że pewnego faceta nie trafiła kunai jak ćwiczyła walkę. Bractwo jak bractwo, nie wiedziała do kogo ma się udać by pomógł jej z tym problemem.
Z torbą na ramieniu gdzie miała szkicownik oraz artystyczne przyrządu do rysunku oraz broń w razie co jakby chciała poćwiczyć. Może nikogo nie będzie w okolicy mostu.
Gdy szła minęła ją jakaś dość przestraszona para. Trochę jeszcze musiała przejść by dotrzeć na mostek. Tam ujrzała odwróconego do niej mężczyznę z.... ogonem? Tak z takim jakby jaszczurzym. Nie to, że Amber się przestraszyła tylko była zdziwiona. Mutant? Tak sobie chodzi bez niczego. W jakiś sposób zmieszały się jej emocje i wyrosły rude kocie uszy. Wiedziała, że one się pojawiły, więc szybko zaczęła grzebać w torbie by znaleźć czapkę. Co mogło zwrócić uwagę nieznajomego. Jednak czy swój przed swoim powinnien się chować?
_________________
What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Mutacja może nie obdarzyła Christophera najlepszym węchem, ale na pewno słuchem. Bez patrzenia był w stanie określić jak daleko jest i co robi osoba za nim. Czy spaceruje, czy ucieka, czy stoi... a kolejna sytuacja wskazywało na to, że ponownie ktoś przystanął w pobliżu. Mężczyzna odwrócił się jakby od niechcenia, przekonany, że znowu ktoś będzie wytykać go palcem lub spróbuje go uwiecznić na fotografii niczym jakieś zwierze, które w tej kwestii nie ma nic do powiedzenia. Zdziwił się jednak. gdy spostrzegł jak kobieta nieopodal dość nerwowo przeszukuje torbę. To go szczerze zaniepokoiło. Może ten głupawy żart z tą parą został uznany za oznakę agresji i nieznajoma zaraz powiadomi policję? Chris postanowił ostrożnie do niej podejść.
- Ej, spokojnie. Tamto wcześniej to był tylko taki żart. Po prostu nie lubię jak ludzie się na mnie gapią jak na eksponat muzealny. Zaraz sobie pójdę, obiecuję. Chciałem tylko popatrzeć na rzekę. - zapewnił Christopher, drapiąc się po karku. Dopiero gdy podszedł nieco bliżej, spostrzegł coś wyjątkowo nietypowego na głowie napotkanej kobiety.
- Czy to są zwierzęce uszy...? Chwila, jesteś mutantką? - zapytał zdziwiony mężczyzna, i zamrugał, lecz w jego głosie nie słychać było drwiny czy współczucia, a ... szczere zafascynowanie. O ile Chris sporo czasu spędził w otoczeniu wielu różnych mutantów, bardzo rzadko natrafiał na przypadki, gdzie mutacja nadawała widocznych zwierzęcych cech. Nic dziwnego, że go to zainteresowało. W końcu sam był jednym z takich przypadków. Te złote ślepia, te ostre kły i ten ogon...
- Fajnie wiedzieć, że w okolicy jest ktoś z podobną... przypadłością. Od razu jakoś tak raźniej, gdy nie jest się z tym całkiem samemu. - uśmiechnął się skromnie, a po chwili dodał, odwracając w końcu spojrzenie od jej kocich uszu. Patrzenie na nie mogło być przecież dla nieznajomej dość krępujące - Pewnie sporo osób je komplementuje, co? Moje łuski zwykle odstraszają, ale ma to też swoje plusy. - wskazał skinieniem głowy stronę, w którą wcześniej uciekła para nastolatków. Nie mógł ukryć rozbawienia na twarzy, gdy tylko przypomniał sobie ich miny.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
Wysłany: 2019-12-23, 12:56
Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
1 Rok na Giftedach!
Jackson dalej usiłowała znaleźć tą cholerną czapkę, ale jak na złość chyba była przygniociana wszystkimi jej rzeczami i leżała gdzieś na dnie. W końcu przestała, bo została zauważona przez nieznajomego mutanta.
Nie bardzo wiedziała co powiedzieć na te pierwsze słowa mężczyzny. Jednak postanowiła podjąć rozmowę, bo przecież nie ma sensu uciekać. A kwestia była taka, że nueznajomy tak czy siak zobaczy jej zwierzęce atrybuty.
- Nie boję się, a tą parę widziałam jak szłam. Znaczy minęłam się z nimi. Wyglądali jakby zobaczyli nie wiadomo co, oczywiście bez obrazy - wyjaśniła.
Ostatnie co Amber teraz chciała mieć to wroga w tym bardzo ciekawie wyglądającym mutancie.
Z następnymi pytaniami przez pana hmm... Gekona były dość trudne. Przecież nie powie, że ma opaskę z kocimi uszami. Widać to przecież, że w ogóle ludzkich uszu nie ma.
- Mogłabym spytać Ciebie o to samo. Nie mam co ściemniać, że mam jakąś wymyślną opaskę na włosach. Tak jestem i jak widzę Ty też jesteś mutantem - stwierdziła.
Jackson myślała, że owy mutant będzie się śmiał z niej albo powie, że jest wynaturzeniem jak zwyczajni ludzie.
- Czy ja wiem czy fajnie? Dopiero jak Ciebie spotkała to nie czuję się jak nie wiadomo co. Tak w ogóle jakoś jeszcze umiesz się zmieniać czy tylko masz to co widać? - zapytała.
Rudzinka usiłowała zbadać teren na ile może podejść do Pana Gekona.
Na następne słowa mężczyzny Amber smutno się uśmiechnęła.
- Cóż był jeden człowiek, któremu podały się moje kocie atrybuty, ale... nasze drogi się rozeszły, a dla innych mutantów to zależy od człowieka, a tak to obojętnie, a dla zwykłych ludzi jestem wynaturzeniem. Wcześniej szukałam czapki by je zakryć. Czy ja mogę dotknąć Twoich łusek? Są bardzo ładne jak u gekona - przyznała.
Powoli trochę bliżej podeszła do nieznajomego. Jednak nie wiedziała czy ma mówić jak się nazywa czy nie?
Gdy czekała oczy Amber zmieniły się na zielone, kocie. Czekała dziecięcą ciekawością czy łuski nieznajomego są takie samw w dotyku jak zwykłej jaszczurki czy nie? Może zaraz się okaże.
_________________
What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Miłe zaskoczenie, że nieznajoma nie próbowała na powitanie rzucić w mutanta torebką i uciec, a zamiast tego wybrała rozmowę. Może zwyczajnie się bała odwrócić do niego plecami? A może te zakłopotanie wynikało raczej z wykrycia przez obcego jej nietypowych cech wyglądu? Mutanci potrafili się wstydzić swoich mocy. Nie wszystkie były widowiskowe i potrafiły budzić rozbawienie bądź przerażenie u osób trzecich... może czasem i obrzydzenie. Ale czego miałaby się wstydzić ta tutaj? Te kocie uszy były całkiem urocze i gdyby jaszczur miał rzucić jej teraz swoją szczerą opinię na jej temat prosto z mostu, stwierdziłby, że bardzo jej pasują.
Słuchał jej uważnie, mając zupełnie wyluzowaną postawę. Nie obawiał się jej i jednocześnie pokazywał tym, że sam nie ma wobec niej złych zamiarów. Zresztą dzielił ich wciąż dość spory dystans.
- Czasem bez wymówek się nie obejdzie. Tak jest najbezpieczniej.- skwitował krótko na wzmiankę o opasce. Ile to on nawymyślał wyjaśnień co do swojego wyglądu. Tatuaże, operacje, kolorowe szkiełka kontaktowe... tyle że było to jeszcze w czasach, gdy ogon dało się ukryć. Teraz mierzył on prawie tyle samo co jego właściciel.
- Potrafię nieco podrasować swoje ciało, ale trudno tu mówić o zjawiskowej przemianie. Ot więcej łusek i pazury. - wzruszył ramionami z lekkim rozbawieniem. Nie wspomniał o tym, że mutacja z biegiem czasu rozwijała się i coraz mniej przypominał człowieka w trakcie przemiany. Kto wie, może kiedyś będzie w stanie się przemienić w prawdziwego jaszczura? Tylko czy to powód do radości...
Gdy dziewczyna wspomniała o pewnym osobniku, który ją akceptował, Christopherowi zdawało się, że wychwycił pewien smutek w jej głosie, choć mogło mu się tylko wydawać. Mutanci tacy jak oni mają największe problemy z byciem zaakceptowanymi przez społeczeństwo. Inni obdarzeni potrafili całkowicie wtopić się w tłum.
Uniósł brew, usłyszawszy dość niespodziewane pytanie nieznajomej oraz komplement. Rzadko się zdarzało, by ktoś to robił. Zwykle jego wygląd odstraszał. Mimo wszystko ani trochę nie odebrał tego negatywnie.
- Śmiało, nie gryzę bez potrzeby. - powiedział po chwili namysłu, unosząc w jej stronę rękę, która powoli zaczęła pokrywać się zielonymi, naturalnymi łuskami. Pojawiły się także pazury, przez co kończyna w kilka chwil przestała przypominać ludzką. W dotyku łuski były ciepłe i sprawiały wrażenie elastycznych, ale zarazem bardzo wytrzymałych. Zdecydowanie wytrzymalszych od zwykłej skóry. Jeżeli chciała obejrzeć jego ogon, pozwolił jej na to. On z kolei był bardzo umięśniony oraz masywny. Swą strukturą do złudzenia przypominał węża. Gdyby chciał mógłby nim udusić człowieka... albo po prostu objąć i przytulić. Gdyby mutanta odważyła się go obejrzeć, mężczyzna delikatnie owinąłby jego końcówką jej dłoń. Chris był więc jak mieszanka kilku gadów - nie tylko gekona. Chyba to czyniło go takim nietypowym.
Nie umknął mu fakt, że oczy mutantki nabrały innej barwy oraz zmienił się kształt ich źrenicy. Zabawne, bo teraz oczy obu mutantów były do siebie bardzo podobne, a różniły się tylko kolorem. Mutantka nie przestawała go zaskakiwać.
- Masz bardzo ładne oczy. - wyznał, spoglądając na nie. Chris miał to do siebie, że potrafił być szczery ze swoimi myślami i łatwo wypowiadał je na głos. Ot był bardzo kontaktowy.
- ... Jak masz na imię? - zapytał w końcu, przechylając głowę z zainteresowaniem. To pytanie powinno paść dużo wcześniej, ale wiadomo jak to bywa w praktyce. Człowiek potrafi o tym łatwo zapomnieć...
- Ja jestem Chris. - przedstawił się, posyłając jej przyjazny uśmiech.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
Wysłany: 2019-12-23, 22:58
Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
1 Rok na Giftedach!
Może i pierwszą myślą Rudej było wycofanie się, bo przecież nie znała tego mutanta. A dobrze samym ogonem mógłby jej zrobić krzywdę. Jednakże w razie co gdyby ją zaatakował to by podjęła walkę. Choć zmieniała się w same ssaki to może by sobie jakoś poradziła. Problem tkwił w tym, że zmiennokształtność Amber był na kiepskim poziomie.
Nie wiedziała jak poprosić kogoś z Bractwa by pomógł jej opanować moc. Niestety nieznała tam nikogo kto miał podobne zdolności jak ona.
Może to było z rządenie losu, że spotkała tak przypadkiem tego nieznajomego. Jak widać nie musiała się przed nim kryć jak wcześniej chciała i nie patrzył na Jackson że jest niewiadomo czym tylko bardziej chyba z zaciekawieniem. Jakoś zbytnio nie umiała odgadnąć z czym jeszcze.
Jak widać podjęcie rozmowy było najlepszym rozwiązaniem. Poza tym możliwe, że gdyby się wycofała nigdy by już niespotkała tego tak podobnego do niej mutanta.
- W pewien sposób się różnimy od siebie, ale naprawdę nie myślałam, że jest ktoś też zmagający się z podobnym problemem jak mój, a tu jak życie może zaskoczyć i sprawić miłą niespodziankę - stwierdziła.
Słuchała uważnie o tej przemianie i chciała jeszcze dopytać.
- To nie znaczy że zmienisz się jakby to ująć w wielką jaszczurkę, gdzie ta przemiana będzie nieodrwracalna? - zapytała.
Lepiej się dopytać takich szczegółów. Amber nie została zaatakowana i można powiedzieć, że zaakceptowaba, więc już tak łatwo nie puści tego nieznajomego. Chciałaby się dowiedzieć więcej o nim i jakby dało radę pogłębić znajomość z nim jeśli oczywiścue pozwoli na to.
Gdy Rudzinka dostała pozwolenie podeszła do mężczyzny odważnie bez skrępowania. Uśmięła się do nieznajomego zagadkowo mówiąc:
- A gryziesz w innych sytuacjach niż przy ataku na wroga? - zapytała.
Przez krótką chwilę można było widać błysk w oku Jackson.
Jednak zaraz zniknął i potem nie można było nic wyczytać z oczu Amber.
- A Ty masz język jak wąż i truciznę w zębach? - pytała.
Czekała cierpliwie na odpowiedź. To była naprawdę ważna sprawa. Z wyczekiwaniem patrzyła w oczy mężczyzny. Później gdy dziewczyna stanęła tyłem do nieznajomego, niestety było widać także rudy koci ogon Jackson. Spotnie były tak uszyte, że można było pomyśleć, że ten kotowaty atrybut był doczepiany.
Amber była teraz skupiona na delikatnym dotykaniu łusek na dłoni nieznajomego. Czuła ciepło i też lekko stuknęła w nie. Poczuła trochę bólu, bo te łuski naprawdę były... twarde jak skała. Gdy Rudzinka ruszyła obejrzeć ogon mężczyzny to jej ruszał się na wszystkie boki ukazając zdenerwowanie. Jakson miała nadzieję, że jej nowy towarzysz nie zrobi dowcipu i ją ściśnie w talii tym wielkim ogonem. Cicho się zaśmiała gdy Pan Gekon delikatnie owinął końcówką ogona jej dłoń.
- Jak na takiego postawnego mężczyznę i pewnie umięśnionego nie myślałam, że możesz być taki delikatny w stosunku do kobiet. Naprawdę jestem mile zaskoczona - przyznała.
Nie tam by Jackson od razu pomyślała, że nieznajomy to taki typowy brutal tylko... że przez swoją mutację może niechcący zrobić krzywdę. Poza tym swoimi słowami nie chciała zrazić mężczyzny.
Gdy jej nowy towarzysz wspomniał o jej oczach było widać zaskoczenie na twarzy Rudzinki.
- Podejrzewam, że w jakiś sposób zmieniły się na kocie. Cóż... to pierwszy raz jak mi się to zdarzyło. Nie umiem jeszcze za bardzo panować nad swoją mocą. Jednakże dziękuję, za komplement. Jakby nie patrzeć Ty swoje masz... niesamowite. W ogóle jesteś raczej jedyny w swoim rodzaju. - wyznała.
Niby miała zadać to samo pytanie co nieznajomy teraz dał. Jednak jakoś zaaferowała się ogólnym wyglądem mężczyzny.
- Mam na imię Amber - odrzekła.
Uśmiechnęła się do Chrisa, bo tak dowiedziała się, że ma na imię ten niesamowity mężczyzna.
- Myślę, że miło mi Cię poznać - dodała.
Zamyśliła się na chwilę.
- Opowiesz mi coś więcej o sobie? Co lubisz, co robisz w życiu? - pytała.
_________________
What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Spotkanie tej mutantki było jak sen. I to taki bardzo miły sen, z którego zbyt prędko nie chciało się wybudzać. W końcu kto lepiej zrozumie jego problemy i potrzeby niż ktoś o podobnej naturze mocy? Nic dziwnego, że jaszczur już na samym początku poświęcał nieznajomej tak wiele uwagi i wręcz nie potrafił od niej odwrócić swych złotych ślepi. Czy był jej ciekaw? To na pewno, ale czy było w tym coś więcej poza tą niewinną ciekawością?
Pytania nieznajomej mogłyby wydawać się dość... nietypowe, ale Christopher nawet przez sekundę nie dawał sygnałów świadczących o tym, by mu to jakkolwiek przeszkadzało. Ba, ich odmienność od tych, które zwykł słyszeć od innych tylko przyczyniała się do tego, że tak chętnie i uważnie wsłuchiwał się w głos kobiety przed sobą.
- Taka przemiana jest odwracalna. Żeby nie skłamać to powiedzmy, że mam nad tym... względną kontrolę. - wyjaśnił z lekkim rozbawieniem, czując, że nie ma potrzeby wchodzenia w szczegóły i mutantka go zrozumie. W końcu sama zdawała się przemieniać na jego oczach, prawdopodobnie pod wpływem różnych emocji jakie jej towarzyszyły. Zazwyczaj mógł to być stres, gniew, strach, radość lub też podniecenie. Czasem instynkty po prostu brały górę i mutacja dawała o sobie znać w najróżniejsze sposoby. Moc Rudzinki pod tym względem zdawała się być podobna do mocy jaszczura.
Szczerze podobała mu się ta duża pewność siebie, jaką emanowała mutantka. Choć nieznajoma początkowo wydawała się być zaniepokojona widokiem jaszczura, tak teraz była zaskakująco śmiała, gdy do niego podchodziła. Chris na to z pewnością nie narzekał, a gdy padło tajemnicze pytanie dotyczące gryzienia...
- Zależy co Cię interesuje... Moje gadzie atrybuty mają bardzo rozmaite zastosowania. - odparł wymijająco, choć sądząc po mimowolnym uniesieniu lewego kącika ust, musiał dostrzec to "coś" w jej spojrzeniu i przynajmniej podświadomie zrozumieć ukryty przekaz. Szybko jednak jego uśmiech zniknął, podobnie zresztą jak ten błysk w oku mutantki. Może mu się to tylko wydawało?Pytaniom w każdym razie nie było końca, a gad uprzejmie na każde z nich odpowiadał.
- Nie musisz się obawiać jadu. Nie posiadam go. A język potrafię zmieniać wedle upodobań. - zaśmiał się, ponieważ tego pytania chyba najmniej się spodziewał. Wiedział jednak, że niektórych rozwidlony język potrafił odstraszać i rzadko bywało inaczej, dlatego jego zwykle przypominał ludzki.
Choć Chris był znany z zamiłowania do naruszania cudzej przestrzeni osobistej, tak w tym przypadku był odrobinę bardziej ostrożny. Gdy doszło do momentu oglądania jego łusek, mimo silnej pokusy zrobienia żartu i owinięcia nieznajomej ogonem, wolał pierw lepiej poznać kobietę aby mieć pewność, że tego typu zagrywki w żaden sposób jej nie urażą. Zresztą wolał zachować czujność, ponieważ dwóch mutantów o zwierzęcych atrybutach na jednym moście mogło już bardziej przyciągać uwagę innych osób. Nie oznaczało to jednak, że jej tak zupełnie odpuści i gdy spostrzegł puchaty ogon, pozwolił sobie na dotknięcie go swoimi pazurami, by po chwili wodzić po nim swym szponem badawczo, co mogło wywołać drobne łaskotki. Niby zabójcza broń, a jednak potrafił się nią posługiwać na inne sposoby. Chris najwyraźniej polubił to miękkie futerko.
- Pozory mylą, prawda? Wcale nie jestem zimnym gadem. Jak chcę to potrafię być delikatny. - odparł, wcale nie kryjąc się z tym, że bardzo spodobały mu się jej komplementy. Miło było je móc usłyszeć z ust płci pięknej, a kiedy jeszcze wspomniała o jego rzekomej "wyjątkowości", poczuł się aż za bardzo komplementowany i wcale nie zamierzał być dłużny.
- Bez przesady... każdy jest wyjątkowy i śmiem twierdzić, że Ty również. - powiedział, wpatrując się uważnie w jej kocie oczy, ale gdy tylko zdał sobie sprawę, że robił to odrobinę za długo, potrząsnął głową i zamrugał, kontynuując to, co zamierzał powiedzieć
- Radzenie sobie z taką mutacją jak Twoja wymaga sporo pracy i doświadczenia. Na dodatek niewątpliwie dodaje ona Tobie uroku... - posłał jej szczery uśmiech. Jej kocie uszy, oczy oraz ogon według niego były wspaniałym dodatkiem do już i tak eleganckiej oraz atrakcyjnej kobiety, która i bez swej mutacji z pewnością zwracała na siebie uwagę. Jego zdaniem mutacja nieznajomej była jak skarb. Niektórzy naprawdę mogliby jej tego zazdrościć.
Poznawszy jej imię, mężczyzna utwierdził się w przekonaniu, że to może być początek czegoś więcej i że to przypadkowe spotkanie rozpoczęło właśnie nową relację. Relację, o którą trzeba będzie dbać i pielęgnować.
- I wzajemnie. Ciekawe zrządzenie losu, że na siebie trafiliśmy. - skinął jej głową, a gdy Amber zadała następne pytania, jaszczur musiał się nieco dłużej zastanowić nad odpowiedzią. Jego obecna sytuacja była dość skomplikowana... I zarazem nie był typem osoby, która szukała współczucia u innych. Dlatego też postanowił odpowiedzieć zgodnie z prawdą, ale z pominięciem faktu, że ledwo kilka dni temu udało mu się uciec z DOM'u po kilku miesiącach pobytu.
- Cóż... Od lat interesuję się sportem, motoryzacją, rysunkiem oraz terrarystyką. Trochę trudno ze stałą pracą dla kogoś takiego jak ja, ale jak tylko ta afera z nietolerancją mutantów się zakończy, zamierzam otworzyć studio tatuażu. Do tego czasu jakoś sobie radzę, sypiając u znajomych i wykonując co drobniejsze prace za pieniądze. - powiedział z lekkim wzruszeniem ramion. Raczej nie zaimponuje jej tą odpowiedzią, ale nie zamierzał niczego koloryzować. Mutant z trwale widoczną mutacją praktycznie nie miał szans na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
- A Ty...? Chętnie Cię wysłucham. Chcę wiedzieć czym taka ciekawa osóbka jak Ty się zajmuje i co lubi robić w wolnym czasie. - skierował na nią swe złote ślepia, wyraźnie zainteresowany tym, co ma do powiedzenia. Odsłonił swoje ostre kły w lekkim uśmiechu, a ogon w tym czasie kołysał się spokojnie na boki za jego plecami. Jaszczur zadawał znacznie mniej pytań niż Amber, lecz sądząc po spojrzeniu, jego ciekawość była równie silna.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
Wysłany: 2019-12-26, 23:41
Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
1 Rok na Giftedach!
Rudzinka wprost nie mogła uwierzyć w ten przypadek i spotkanie tego mężczyzny z mutacją bardzo podobną do swojej. Możliwe, że w końcu w jakiś sposób szczęście jej dopisało. Wcześniej chodziła dość smutna, ponieważ nie mogła zaakceptować swojej mutacji. Zawsze się z nią chowała, a przy jej nowym znajomym nie miała się czego wstydzić.
Choć może dla innych osób Pan Gekon był odrażający, ale Amber wręcz przeciwnie nawet mogła by rzec, że jest piękny. Jednak nie chciała zbytnio go komplementować, bo mógłby się spłoszyć albo pomyśleć, że nie wiadomo co chce od niego. Dlatego też Jackson wolała być ostrożna.
Słysząc, że mężczyzna ma panowanie nad mocą pokiwała głową, że rozumie.
- To dobrze, też bym chciała mieć pełną kontrolę nad swoją mutacją, a nie cały czas się stresować, że mi wyskoczą kocie uszy albo ogon, a teraz i oczy. - przyznała.
Niestety w Bractwie nie ma nikogo z podobną mutacją co by pomógł Rodzince w panowaniu nad mocą.
Jak widać mężczyzna zrozumiał ukryty przekaz w słowach Amber, ona także to uczyniła i zauważyła to "coś" w jego spojrzeniu.
- Mam nadzieję, że następnym spotkaniu mi pokażesz jak on wygląda - stwierdziła.
Amber dalej oglądała łuski i potem ogon nowego znajomego.
- Kto by pomyślał, że Twoje łuski będą ciepłe. To dość miłe zaskoczenie - powiedziała.
Rodzinka czując jakby dotyk pazurem Chrisa z jej buzi można było słyszeć cichy koci pomruk zadowolenia. Amber usiłowała udać, że nic takiego nie miało miejsca.
Jackson nie miała pojęcia w jakiś sposób jej nowy towarzysz nabył te umiejętności. Dla niej to nie było ważne. Naprawdę to co mówiła do mężczyzny to sama prawda.
Temat z tą wyjątkowością trochę Pan Gekon zepsuł, ale Robię nie miała zamiaru kłócić się kto jest bardziej wyjątkowy.
Słysząc jego dalsze słowa uśmiechnęła si3 szeroko.
- Dziękuję. Tylko wiesz mi samej jakoś trudno zdobyć kontrolę. Moja przemiana bardzo różni się od Twojej, poza tym mi zostaję jeszcze kwestia zaakceptowania tego, że zawsze będę taka. Można powiedzieć, że dużo czasu nie minęło i moja moc przez przypadek się ukazała - opowiedziała.
Amber miała przeczucie, że Christopher owo może zaufać. Poza tym i tak zrobili krok w stronę pozytywu, że nie odeszli obojętnie obok siebie, a w najgorszym wypadku by się zaatakowali.
- Zrządzenie losu? Może po prostu przypadek? Dla mnie nic nie dzieję się niewyjaśnione. Jak widać tak musiało być - odrzekła z szerokim uśmiechem.
Zaraz Jackson się dowiedziała co lubi i gdzie chciałby pracować.
- Jeśli o mnie chodzi to jestem kosmetyczką, ale nie pracuję w zawodzie. Strzedaję swoje obrazy i zbieram na dom, a tak to pomieszkiwam w hotelach i jak jej gorsza passa to w motelach. Raczej nie mam znajomych. A tak to lubię sport, biegam, posiadam motor, interesuję się rysunekiem/malarstwem, zwierzętami, kwiatami i ziołami oraz gotowaniem - opowiedziała.
Chwilę zastanowiła się.
- Czy nie chciałbyś się że mną przejść? Mam wrażenie, że stanie tutaj na moście robi z nas widowisko - odrzekła.
Amber jest raczej nieufna do obcych, ale Chris jakoś od razu wydał jej się godny zaufania i Rodzinka w ten sposób zaryzykowała. Od zawsze jest szczera co najczęściej równa się z nieprzyjemnymi konsekwencjami.
Dziewczyna miała nadzieję, że nie zepsuję relacji z Panem Gekonem.
_________________
What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Słowa dziewczyny o trudności z zaakceptowaniem samej siebie szczególnie zapadły mężczyźnie w pamięć. Nie bez powodu tak jej otwarcie pokazywał, iż on uważał jej mutację za atut i powód do dumy. Wierzył, że takie osoby trzeba wspierać. Dobrze ją rozumiał, ponieważ kiedyś również miał problem z zaakceptowaniem "nowego ja", lecz w przeciwieństwie do niej, w jego przypadku minęło już sporo czasu od momentu uaktywnienia się mutacji i miał czas się przyzwyczaić. Stąd też taka swoboda w przemieszczaniu się po mieście, która przy tego rodzaju mutacji dla wielu wydawać się mogła nie do pomyślenia. On jednak nie zamierzał się chować w cieniu i chciał korzystać z życia. Miał doświadczenie w tym, na ile mógł sobie pozwolić, aby nie zostać złapanym. Przez wiele lat mu się to udawało.
- Masz bardzo rozmaite zainteresowania. Już na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że skrywasz w sobie artystyczną duszę. - przyznał jej mężczyzna i co ciekawe nawet kilka z jej zainteresowań łączyły się z jego własnymi. Lubiła nawet zwierzątka, o czym sam zapomniał wspomnieć.
- Chętnie obejrzałbym w przyszłości Twój pojazd lub obrazy. Może bym któryś kupił? - zamyślił się przez moment. Mógłby wtedy wesprzeć ją finansowo i na dodatek mieć bardzo ładną pamiątkę. Same korzyści.
Kiedy Amber zaproponowała spacer, Christopher nie miał nic przeciwko. Odsunął się od barierki, o którą dotychczas się opierał plecami.
- Trafne spostrzeżenie, tylko dokąd się udać? Nieopodal jest las i powinniśmy być tam względnie bezpieczni. Idealnie miejsce, skoro oboje lubimy naturę. - stwierdził. Nie bez powodu wspominał o bezpieczeństwie - w ich przypadku było to szczególnie ważne. O ile Amber mogłaby ukryć swoje kocie atrybuty, tak Chris miał nieco mniej szczęścia i bycie w jego towarzystwie potrafiło przyciągać kłopoty. Nie zamierzał dopuścić do tego, by nowo poznana dziewczyna miała przez niego problemy. W lesie mogliby nieco odpocząć od spojrzeń innych i Amber nie musiałaby się stresować obecnością obcych ludzi w ich otoczeniu.
- W sumie trudno mi uwierzyć w to, że nie masz znajomych. Prędzej zakładałbym, że przyszłaś tu po to, by od nich odpocząć. - zaśmiał się cicho, zerkając na nią ze skrzyżowanymi na piersi rękami. Nie widział żadnych sensownych powodów, przez które ktoś mógłby nie lubić Amber. Była śmiała, rozmowna, atrakcyjna i mająca ambicje. Musiała trafiać na samych idiotów albo skrywać przed nim coś istotnego, o czym mężczyzna jeszcze nie wiedział. Darzył ją jednak sporym zaufaniem i nie miał żadnych przeciwwskazań co do spędzenia ze sobą nieco więcej czasu. Nigdzie mu się dzisiaj nie spieszyło, a nawet gdyby to dla niej zrobiłby ten mały wyjątek.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
Wysłany: 2019-12-27, 12:42
Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
1 Rok na Giftedach!
Może przy Christopherze Amber szybciej zaakceptuję swoją mutację. Mężczyzna wyglądał, że już dawno pogodził się z losem i tym, że został Panem Gekonem. W jakiś sposób Jackson jak i jej nowy znajomy rozumieli się jeśli chodzi o swoje zwierzęce moce.
- Naprawdę? Nie myślałam, że to w jakiś sposób widać - rzekła.
Było widać, że Amber była dość zaskoczona stwierdzeniem Chrisa.
- Zawsze możesz jedno i drugie. Tworzę też obrazy jak to powiedzieć na zamówienie, więc np. krajobrazy, zwierzęta, coś na wzór postaci rysunkowych - wyjaśniła.
Rudzinka chciała by jeśli o ten temat chodzi by wszystko było do końca objaśnione.
Amber zamyśliła się, bo bardzo nie wiedziała gdzie udać się na ten spacer. Jednak Pan Gekon wybawił ją z sytuacji.
- Bardzo dobry wybór oraz razem odpoczniemy na łonie natury od codzienności - pochwaliła.
Zastanowiła się nad jego następnymi słowami.
- Może bardziej ja zaczęłam stronić od ludzi, po niemiłym incydencie z jednym ze zwykłych ludzi i tym, że nie umiem przyzwyczaić się do swojej mutacji i ją zaakceptować. Mam nadzieję, że rozumiesz wszyscy mutanci co dotąd spotkałam mają moce nie związane z czynnikiem zwierzęcym i trudno ogólnie mi zaklimatyzować się. Może później opowiem Ci jak wygląda moja przemiana, ale w bardziej bezpiecznych okolicznościach dobrze? - zapytała.
Amber ruszyła, więc w stronę lasu.
- Idziesz? - zapytała.
Zatrzymała się na moment i poczekała na Chrisa.
_________________
What is love? Baby don't hurt me.
Don't hurt me. No more.
Christopher co prawda nie miał jeszcze swoich własnych czterech ścian, lecz taki kolorowy obraz z pewnością mógłby nieco ozdobić te szare i puste wnętrze kryjówek którejś z organizacji. Niby cieszył się wolnością, ale przez takie miejsca wciąż potrafił czuć się jak w jakiejś klatce. Dzisiejszy wypad na miasto miał sprawić, by poczuł się lepiej. No i sądząc po okolicznościach chyba się to udało, bo poznał Amber.
Wysłuchawszy historii dziewczyny, mutant pokiwał głową ze zrozumieniem. W jego przypadku ludzie często traktowali go jak zwierzę, lecz mieli ku temu swoje powody.
- Moja mutacja wpłynęła nie tylko na mój wygląd, ale i zachowanie. To nieraz potrafi uczynić tego rodzaju mutantów obiektami drwin i prześladowań. - wyznał, lecz nie określił czy takie prześladowania tyczyły również jego. Niestety tak, ale nauczył się to zwyczajnie brać na klatę albo nawet i obracać takie złośliwe docinki w żart.
- Prawdopodobnie nie spotkałaś ich dlatego, ponieważ podobnie jak Ty obawiają się ujawnić światu. Kto wie, może takich jak my jest znacznie więcej niż sądzimy i tylko czekają, aż społeczeństwo da im szansę. - powiedziawszy to uniósł przyjaźnie kąciki swoich ust, a gdy Amber postanowiła wyruszyć w zaproponowanym kierunku, mutant dorównał jej kroku.
- "Przemiana"? Coś czuję, że może być ciekawie. - przyznał i oboje wolnym tempem udali się w stronę lasu, opuszczając most.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum