Poprzedni temat «» Następny temat
Przydrożny motel
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-08-06, 18:57   Przydrożny motel



[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-12-08, 22:04   
  

   2 Lata Giftedów!


Gdzie byłam? Kim byłam?
W okularach przeciwsłonecznych, z czapką na głowie, w starych, brudnych ubraniach…
Byłam podobna zupełnie do nikogo, a facet na recepcji patrzył na mnie podejrzliwie, gdy dawał mi klucz do pokoju 102. Zapłaciłam mu z góry za dwie noce. Gotówką.
Skąd miałam pieniądze?
Z mocno bijącym sercem, wykończona, głodna… szłam przed siebie, pokonałam kilka stopni dzielących mnie od przydzielonego mi pokoju. Otworzyłam drzwi kluczem, weszłam do środka i szybko zamknęłam je za sobą, oddychając jakby z ulgą.
Czy ktoś mnie śledził? Czy ktoś chciał mnie skrzywdzić?
Czapkę i okulary rzuciłam na łóżko. Ostrożnie zdjęłam z siebie ubrania. Byłam cała obolała. Całe moje ciało było pokryte w bliznach, w starych i nowych ranach, w siniakach… Wyglądałam jak wrak człowieka. I może właśnie tym byłam?
Weszłam pod prysznic i stałam tam Bóg sam wie ile. Nie pamiętałam, kiedy ostatni raz brałam prysznic, ale motelowe kosmetyki pachniały teraz jak największy luksus, jakiego w życiu doświadczyłam. Gorąca woda parzyła mnie, ale koiła jednocześnie. Mieszała się z łzami, które mimowolnie płynęły po mojej twarzy. Miałam dość swojego życia.
Po co jeszcze walczyłam?
W końcu zakręciłam wodę, wytarłam się ostrożnie i ubrałam w świeże ubrania, które ukradłam ze sklepu. Za duża koszulka wisiała na mnie jak sukienka, a miękka bluza otulała jak koc. Wieczór był ciepły, na całe szczęście, a ja pierwszy raz od dawna czułam się trochę lepiej niż jak gówno.
Wyszłam z pokoju. Może i nie powinnam, ale musiałam odetchnąć świeżym powietrzem. Usiadłam na chłodnym betonie i oparłam się plecami o ścianę budynku, przymknęłam oczy i… stałam tak, po prostu. Słyszałam przejeżdżające samochody, głosy ludzi dobiegające z dołu. Czułam się zadziwiająco normalnie, choć do normalności było mi cholernie daleko.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2019-12-08, 23:33   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Po co tutaj przyszedł?
Szczerze mówiąc... Nie miał na to wszystko siły. Był na skraju wytrzymałości psychicznej, miał zwyczajnie dość, a jednak... Jakaś jego część wciąż wierzyła w to, że wszystko się ułoży.
Przecież nie mógł zostawić jej z tym wszystkim samej - nawet jeśli upierała się, by tak właśnie uczynił.
Colleen i Dale właściwie spędzili ze sobą naprawdę niewiele czasu, ale to co ich kiedyś połączyło, to... To coś znaczyło. Był tego pewien, to nie miało się tak po prostu skończyć.
Dlatego stał przed drzwiami tego cholernego motelu do którego weszła kilkadziesiąt minut wcześniej.
Ciężko mu było otworzyć drzwi i tak po prostu tam wejść, nie miał pojęcia co powinien jej powiedzieć, jak zacząć rozmowę, by po raz kolejny nie zeszła na nieciekawe tory. Co zrobić, by choć trochę mu zaufała, by dała sobie pomóc?
Te wszystkie pytania nie dawały mu spokoju.
Przetarł lewą dłonią twarz i skrzywił się delikatnie. Bark wciąż dawał o sobie znać, pamiątka po ostatniej wycieczce.
W jaki sposób ją właściwie odnalazł?
Miał cichą nadzieję, że mimo utraty pamięci jej mózg automatycznie zaprowadzi ją chociaż w jedno z miejsc, które oboje znali. I tak się stało, zauważył ją z oddali i mimo tego, że cholernie starała się zgubić ewentualny ogon - jakimś cudem dotarł za nią aż tutaj.
Odetchnął głębiej i otworzył drzwi, by wejść do tego obskurnego lokalu.
Typ siedzący na recepcji podniósł na niego wzrok, Dale również na niego zerknął. Znał ten typ ludzi. Niezadowoleni z życia, patrzący w jaki sposób zarobić i się nie narobić... I bardzo dobrze.
- Niedawno weszła tutaj dziewczyna. Czarne włosy, czapka, wychudzona. Na pewno jej nie przegapiłeś, nie macie tutaj zbyt wielu gości... - zaczął opierając dłonie o ladę. Mężczyzna nie wyglądał na takiego, który mógłby stwarzać problemy, ale przecież nigdy nic nie wiadomo. Dale wyciągnął z tylnej kieszeni portfel i otworzył go.
-... w którym pokoju się zatrzymała? - wyciągnął z niego kilka banknotów i położył je na ladę.
Recepcjonista - tak jak podejrzewał Fowler - zabrał pieniądze i wskazał mu numer pokoju.
Dale kiwnął głową w podziękowaniu i ruszył w kierunku schodów.
Stanął przed drzwiami pokoju i po paru chwilach po prostu do nich zapukał.
- Wiem, że tam jesteś, ja... Chcę tylko pogadać. - wyrzucił z siebie cicho. Brzmiało to beznadziejnie głupio, ale on naprawdę nie wiedział co powinien powiedzieć. Rozmowy nigdy nie były jego mocną stroną.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-12-08, 23:51   
  

   2 Lata Giftedów!


[Miałam w głowie pustkę. Kompletną.
Nie wiedziałam nawet jak się nazywam. Jedyne co wiedziałam o sobie, to fakt, że jestem mutantem, tego miałam świadomość. Mocy używałam instynktownie, broniąc się przed złymi ludźmi, starając się przeżyć. Wiedziałam też, że ktoś chce mnie skrzywdzić, bo odkąd odzyskałam przytomność, musiałam walczyć o życie z innymi osobami co najmniej pięć razy. Strzelali do mnie. Krzyczeli. Mieli ogromne pistolety i kamizelki kuloodporne, ale co im po nich? Umiałam zatrzymywać kule. Rozpinałam ich kamizelki. Nawet pomimo tego, jak cholernie słaba byłam… Nawet wtedy nie mieli ze mną szans.
Czy na tym właśnie polegał instynkt przetrwania? Czy to dlatego jeszcze nikt mnie nie zabił?
Czemu jednak tak za wszelką cenę chciałam przeżyć? Nie miałam dla kogo żyć. Nie wiedziałam nawet kim byłam, więc czemu tak bardzo chciałam żyć?
Kompletnie nie widziałam w tym sensu, ale prawda była taka, że naprawdę walczyłam o przetrwanie i co najdziwniejsze – udawało mi się to. Kim byłam w poprzednim życiu, że jakimś cudem radziłam sobie w tej pojebanej sytuacji, w jakiej się znalazłam?
Byłam tak krucha, że naprawdę niewiele było potrzebne do tego, by poważnie mnie skrzywdzić. Jedno mocne uderzenie, i byłoby po mnie, a tymczasem… ja nadal żyłam.
Oddychałam głęboko, a wiatr delikatnie łaskotał mnie po odkrytych nogach pełnych blizn i ran, po twarzy… Cieszyłam się cholernie, że ten pieprzony pokój miał balkon.
Miałam dwa pełne dni, żeby odpocząć, zregenerować siły, zjeść, zastanowić się co dalej… Bardzo potrzebowałam odpoczynku, stabilizacji, tak strasznie chciałam w końcu poczuć się bezpieczna…
I wtedy usłyszałam pukanie do drzwi.
Zerwałam się z miejsca, gotowa, by się bronić. Przez chwilę nawet rozważałam wyskoczenie przez balkon i ucieczkę, ale to nie wchodziło w grę – skok z pierwszego piętra połamałby chyba większość moich kruchych kości. Mogłam jedynie skonfrontować się z osobą, która stała za drzwiami.
Wyciągnęłam ręce przed siebie i odetchnęłam głęboko. Musiałam się skupić.
Osoba za drzwiami odezwała się, a ja… a przez całe moje ciało przeszedł dreszcz. Znałam ten głos. Skąd? Jakiś cholerny instynkt podpowiadał mi, że jest ok, że mogę otworzyć drzwi, ale… ale ja bałam się mu zaufać.
- O czym? Kim jesteś, do cholery? – odpowiedziałam, wiedząc, że mnie słyszy, nawet przez drzwi. Ściany nie były zbyt grube, słychać było wszystko.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2019-12-09, 00:03   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Czyli zapomniała.
Zupełnie jakby ich ostatnia rozmowa nie miała żadnego znaczenia, jakby te wszystkie kroki, które poczynili, by choć trochę go sobie przypomniała były bez sensu.
Poczuł przez moment, że po raz kolejny rozpada się na tysiąc kawałków.
Oparł czoło o framugę drzwi i odetchnął głębiej.
Bywał naprawdę w różnych sytuacjach - niektóre były naprawdę beznadziejne, pozornie bez wyjścia, a jednak jakoś zawsze się udawało. Teraz? Teraz kompletnie nie umiał sobie poradzić z tym wszystkim, to go zwyczajnie przerastało.
Ona... Tak strasznie się zmieniła, a on tak cholernie ją zawiódł.
Już dawno znienawidził siebie za to, że nie potrafił jej odnaleźć, ale teraz, gdy ją słyszał - nawet sposób w jaki się wypowiadała był kompletnie inny i samo to sprawiało, że ta nienawiść tylko się pogłębiała.
Miał ochotę krzyczeć ze złości, z tej pieprzonej bezsilności, ale wiedział dobrze, że krzyki nic nie dadzą.
Odwrócił się plecami do drzwi i sięgnął po papierosa. Może chociaż to go trochę uspokoi.
Swoją drogą ciekawe, czy tutaj można palić... No, w sumie dał temu gamoniowi z recepcji tyle pieniędzy, że powinien mu jeszcze przynieść popielniczkę.
- Mój głos nic Ci nie mówi? Rozmawialiśmy całkiem niedawno... Dale. Nazywam się Dale i chciałbym... Chciałbym Ci pomóc. Jesteś zagubiona, może... Mogę Ci się przydać. - odparł tak spokojnie jak tylko potrafił.
Nie chciał wyprowadzać jej z równowagi, być może ten ostatni argument do niej dotrze - może zacznie go postrzegać jako kogoś kto będzie użyteczny i dopuści go do siebie. Może.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-12-09, 00:31   
  

   2 Lata Giftedów!


Byłam pewna, że go znam. Mężczyzna za drzwiami z pewnością był częścią mojego dawnego życia, musiał być, byłam tego pewna. Pojęcia nie miałam, skąd to wiem, i dlaczego, bo przecież nie pamiętałam nic, ale… ale wiedziałam, że go znam, i że on zna mnie, i że mnie nie skrzywdzi.
Serce waliło mi jak oszalałe. Jak miałam zaufać jakimś tam swoim instynktom? Na szali leżało moje życie, o które przecież tak bardzo walczyłam, a miałam je zaryzykować, ufając swoim przypuszczeniom i jakiemuś cichemu głosikowi w głowie, który mówił, że będzie dobrze, że nic złego się nie stanie, że muszę otworzyć te cholernie drzwi.
Chyba płakałam. Na pewno płakałam. Pojedyncze łzy powoli spływały po moich policzkach, gdy ja wciąż toczyłam wewnętrzną walkę z tym, co wiedziałam, i z tym, co mi się wydawało. Byłam tak cholernie zniszczona, wciąż balansując na szali życia i śmierci… Co mogłam stracić? Najwyżej zostanę zamordowana. No i… może to lepiej? Już chyba nie zostało we mnie zbyt wiele chęci do walki. Może przetrwanie wcale nie było mi pisane?
Nazywam się Dale.
Znów drgnęłam, przez całe moje ciało przeszedł silny dreszcz. Znałam go. Na milion procent go znałam.
Drzwi otworzyły się z ogromnym hukiem, aż dziwne, że nie wyleciały z zawiasów. To była nagła decyzja. Bałam się, że spanikuję, że nie zaryzykuję, choć przecież musiałam, bo nie miałam zbyt wiele wyjść awaryjnych. Przedstawił się. Usłyszałam jego imię i byłam pewna, że nie zrobi mi krzywdy.
I tak o to stałam w pokoju, a on na zewnątrz. Najpierw widziałam tylko jego plecy, ale potem odwrócił się do mnie, a ja znów aż cała drgnęłam.
Widziałam tę twarz tyle razy. Nie pamiętałam gdzie, ale widziałam. I wiedziałam, że go kocham.
- Dale. – powiedziałam tylko, tak strasznie tym wszystkim zszokowana, tak cholernie zmęczona… Ale znałam go. Na milion procent go znałam. A to już był cholernie duży progres.
Patrzyłam na mężczyznę, a kąciki moich ust uniosły się w nieznacznym uśmiechu. Odczuwałam szczęście? Możliwe, całkiem, cholera możliwe.
Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale… ale chyba osunęłam się na ziemię, chyba straciłam przytomność.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2019-12-10, 23:03   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Ich losy splotły się ze sobą cholernie dawno temu, właściwie... Tak naprawdę nawet nie dane im było spędzić wspólnie zbyt dużo czasu, a jednak... Dale wiedział, że ich znajomość nie mogła tak po prostu się zakończyć. Zbyt wiele ich łączyło, a Fowler chciał wierzyć w to, że byli sobie po prostu pisani.
Nie mógł tak po prostu odpuścić, nie mógł jej teraz zostawić - nawet jeśli by tego chciała.
Mężczyzna wzdrygnął się, gdy drzwi otworzyły się zdecydowanie zbyt szybko, aż papieros wypadł mu z ust.
Odwrócił się do niej plecami i w momencie w którym na nią spojrzał... Zaniemówił.
W głowie tysiące razy układał słowa w zdania, wyobrażał sobie jak będzie wyglądać ich spotkanie, co jej powie, tak, by jej nie przestraszyć, by nie uciekła, by nie kazała mu odejść, ale teraz... Te wszystkie słowa wydawały się tak cholernie głupie, pozbawione sensu.
Jej widok sprawiał, że uginały mu się kolana, była dla niego... Na pewno kimś cholernie ważnym, na pewno cholernie mocno ją kochał - nawet jeśli nie do końca wiedział czym jest to uczucie, ale... Ale była też duchem przeszłości, jego największą porażką. Przypominała mu co stracił, na co pozwolił, oraz sprawiała, że jakaś jego część zaczęła sobie wyobrażać jak dobrze mogło być, gdyby wszystkiego nie spierdolił.
Otworzył usta, by wreszcie coś z siebie wyrzucić, ale nie zdążył, ponieważ dziewczyna osunęła się na podłogę.
W ciągu paru sekund już klęczał przy niej i zbierał ją z podłoża.
Oparł jej głowę na swojej ręce, a drugą zamknął za nimi drzwi - przecież nie chcieli, by ktoś obserwował tą niezwykle romantyczną scenę, nie?
- Hej... Hej, obudź się.. - powiedział i klepnął ją kilka razy delikatnie w policzek.
Miał nadzieję, że to wystarczy, bo niby w zestawie małego żołnierza znajdowała się mała buteleczka z płynem przeznaczonym do cucenia nieprzytomnych, ale problem był taki, że... No, akurat nie miał tego zestawu przy sobie.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-12-10, 23:29   
  

   2 Lata Giftedów!


Nie pamiętałam kompletnie nic. Nadal. Nie znałam swojego imienia i swojego pochodzenia, nie wiedziałam czemu byłam tak bardzo poraniona i skąd wzięły się te wszystkie blizny. Nie rozumiałam też, czemu tak wiele ludzi chciało mojej śmierci.
Wiedziałam jednak, że Dale jest mężczyzną, którego kocham, i ta świadomość była tak nagła i niespodziewana, że czułam niemal fizyczny ból w całym ciele. Dziwnie było czuć coś do kogoś, kogo kompletnie się nie pamiętało. Nie wiedziałam dlaczego go kocham i nie wiedziałam tak naprawdę kompletnie kim był, ale rozumiałam swoje uczucia do niego, tak jakby ktoś po prostu podpowiadał mi je do ucha. Nie wiedziałam jak to wszystko działało, co się ze mną działo, i generalnie nie wiedziałam kompletnie nic, ale… ale myśl, że chyba jednak nie byłam sama na tym cholernym, smutnym i przerażającym świecie działała na mnie pokrzepiająco.
Nawet jeżeli nagle straciłam przytomność, przytłoczona nagłym odkryciem ze swojego życia, a także wykończona ciągłą ucieczką, i walką… Chyba byłam też po prostu cholernie zmęczona i głodna, i potrzebowałam chociaż chwilowego spokoju w swoim życiu. I kurczę, jakbym wierzyła w przeznaczenie, albo w Boga, albo w cokolwiek innego, to mogłabym przyznać, że Dale pojawił się tu ze mną wcale nie przez przypadek. Przecież potrzebowałam pomocy, nie radziłam już sobie samotnie…
Obudził mnie jego głos. Powoli podniosłam ciężkie powieki, a moim oczom ukazał się on, po prostu. Klęczał przy mnie, przytrzymując mnie, bym nie leżała całkowicie na ziemi. Wyglądał na zmartwionego, a ja nawet nie wiedziałam, co tak naprawdę mu powiedzieć, od czego zacząć?...
- Ja… chyba cię znam. – powiedziałam więc tylko, zupełnie idiotycznie, ale przez ostatni czas nie miałam w ogóle kontaktu z ludźmi, a teraz nagle spotykałam kogoś, do kogo ewidentnie żywiłam uczucia, więc jak w ogóle miałam się zachować w takiej sytuacji? Co miałam zrobić?
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2019-12-16, 00:07   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Jakby tak na to spojrzeć... Colleen prawdopodobnie była w tej chwili jedną z najbardziej poszukiwanych mutantek na świecie, a przynajmniej w tym stanie. To co robiła kiedyś, to co stworzyła jej matka, a ona poprowadziła... Teraz tylko się na niej odbijało, och, tak dobrze to znał. Za wszystko co uczynił dla kraju otrzymał mniej więcej to samo - życie na banicji, bez celu... No, może nie tak do końca bez celu.
Cel pojawił się w dniu w którym ją poznał.
Od tamtej pory przeżył cholernie dużo, ale to właśnie dzięki Col stał się kimś... Lepszym? Być może nie do końca, ale na pewno stał się człowiekiem, który nie myśli tylko o sobie.
Jasne, do tej pory dopuszczał się okropnych czynów, ale znalazłoby się też kilka dobrych uczynków.
Po paru chwilach dziewczyna otworzyła oczy, a Dale uśmiechnął się do niej delikatnie.
Patrzyła na niego inaczej. Inaczej niż przy ich ostatnim spotkaniu.
Wtedy na niego krzyczała, chciała, żeby dał jej spokój i było to całkowicie zrozumiałe - być może trochę za mocno naciskał, ale nikt nie nauczył go jak radzić sobie w takich sytuacjach. Zabijanie było prostsze od rozmów z człowiekiem dotkniętym amnezją, ot co.
Teraz? Teraz zobaczył w niej po prostu zagubioną dziewczynę, kobietę którą pokochał tak dawno temu. I to dodało mu wiary, oraz sił do dalszej walki. Walki o nią, o lepszą przyszłość dla nich. I choć do tego potrzeba było czasu, oraz - z pewnością - wymagało to poświęceń... Chyba był na to gotów.
- Owszem. Znamy się całkiem nieźle. - odparł lekko i pomógł jej podnieść się do pozycji siedzącej. Nie wstając z kolan przyjrzał się jej dokładnie.
Mimo tego, że nadal nie była w najlepszej formie... Wyglądała o wiele lepiej niż przy ich ostatnim spotkaniu.
- Jak... Jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś? - spytał z troską, nie bardzo wiedział w jaki sposób jej teraz pomóc za to wiedział na pewno, że będzie w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo, jeśli tylko z nią zostanie.
Jasne - już nieraz w przeszłości Colleen udowadniała mu, że potrafi sobie poradzić, ale... Wtedy nie miała takiego mętliku w głowie i nie była w takim stanie, w takiej rozsypce.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-12-16, 21:30   
  

   2 Lata Giftedów!


Pozwoliłam, by Dale mi pomógł, by podniósł mnie do pozycji siedzącej, a ja oparłam się plecami o łóżko, przymykając oczy, ale tym razem już nie mdlejąc. Chciałam wiedzieć, kim jestem i bardzo chciałam, żeby wszystkie moje wspomnienia wróciły, ale to chyba wcale nie było takie łatwe, a wręcz przeciwnie. Już i tak czułam, że osiągnęłam wielki sukces, bo przecież kojarzyłam – znałam – Dale’a, a znanie kogokolwiek było dla mnie totalną nowością. Fajnie jeszcze, jakbym poznała samą siebie, bo tego to zdecydowanie mi brakowało. Nieznajomość własnego imienia była totalnie jak taka czarna dziura w głowie, której niczym kompletnie nie dało się załatać. Byłam sfrustrowana, i zmęczona, i kompletnie podłamana całym moim życiem, ale… ale może teraz będzie już tylko lepiej? Chciałam w to wierzyć, ale w sumie jednocześnie też nie chciałam, bo nie chciałam robić sobie jakichś bezsensownych nadziei.
- Uhm… – nie wiedziałam za bardzo jak odpowiedzieć na jego pytanie. Potrzebowałam czegoś? Jasne, całej masy rzeczy. Potrzebowałam spokoju, snu, jedzenia i wody. Potrzebowałam czystych ubrań na najbliższe dni. Potrzebowałam odzyskać pamięć i pełnię świadomości. Potrzebowałam wiedzieć kim jestem, gdzie się znajduję, i co w zasadzie dzieje się z tym okropnym, nieprzyjaznym światem. Miałam wiele potrzeb, ale może zaczęłabym po prostu od tych, które były w stanie zostać spełnione?
- Kim jestem? – spytałam, wciąż z zamkniętymi oczami. Miałam nieodparte wrażenie, że już kiedyś zadawałam mu to pytanie, ale może po prostu tylko mi się tak wydawało? Nie wiedziałam przecież zbyt wiele na temat swojego życia, więc to złudzenie mogło być tylko wspomnieniem sennym, i mogło leżeć bardzo daleko od prawdy.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2019-12-20, 00:25   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Ciężko mu było uwierzyć w to, że przy niej jest. Pewnie, miał Colleen na wyciągnięcie ręki, był pewien, że nie jest to sen, ale... Tak dawno nie czuł jej dotyku, dawno nie byli tak blisko siebie.
Wewnątrz niego szalała burza, zdecydowanie czuł w tej chwili zbyt dużo i czuł to za mocno. Jasne - dla niej to wszystko było niewyobrażalnie ciężkie, ale trzeba zauważyć, że i on miał trudności z ogarnięciem tego wszystkiego. Nie umiał w uczucia, taki był fakt i to wcale się nie zmieniło, ba, przez tą całą historię z Colleen stał się jeszcze gorszym emocjonalnym niedorozwojem, a i ona teraz nie była mistrzynią romantyzmu, więc tak... No, nawet jeśli kiedyś coś z tego będzie to z pewnością będzie im cholernie trudno stworzyć cokolwiek normalnego, takie są fakty.
To jednak musiało zejść na dalszy plan, ponieważ najpierw musiał jej pomóc - jak tylko będzie potrafił, nie ważne jak wiele będzie go to kosztować, jak cholernie ciężko mu będzie.
Zamierzał ją wesprzeć. Nawet jeśli w momencie w którym już dojdzie do siebie postanowi odejść - przynajmniej będzie wiedział, że zrobił dla niej wszystko co mógł.
Fakt, to było cholernie głupie pytanie. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Colleen teraz potrzebuje cholernie wielu rzeczy, a on nie był w stanie jej tego wszystkiego dać.
Zadała mu jednak pytanie. Pytanie na które przecież znał odpowiedź, wiedział dobrze kim jest - przynajmniej dla niego, w jego oczach.
Odpowiedź mogłaby równie dobrze brzmieć 'wszystkim', bo tym dla niego właśnie była, ale... Pewnie to jedno słowo nie dałoby jej satysfakcji.
- Ciężko... Ciężko mi na to odpowiedzieć, ale spróbuję. Jesteś pewna, że dasz radę przyjąć tyle informacji? - gdy już uzyskał potwierdzenie westchnął ciężko i w pierwszej kolejności wziął ją pod rękę, by podnieść dziewczynę do góry i usadzić na łóżku - w końcu ta opowieść nie będzie krótka.
Zajął miejsce obok niej i odetchnął głębiej, po czym zaczął mówić.
Od samego początku, od dnia w którym ją poznał. Opowiedział jej o ich pierwszym spotkaniu w opuszczonym budynku, o tym kim była jej matka, o tym kim była ona sama. O bractwie mutantów, wspomniał o paru osobach, które znali, o tym, że miał o nich dołączyć, ale został pojmany i torturowany. Powiedział o tym, że ją również porwali, oraz przyznał się do tego, że po prostu nie potrafił jej pomócm nie odnalazł jej, oraz ją zawiódł. Jednym słowem - streścił jej wszystkie poprzednie miesiące najlepiej jak potrafił. Mówił o tym wszystkim tak spokojnie jak tylko potrafił, przez cały czas ją obserwował, sprawdzał, czy to nie jest dla niej za dużo. Och... To znaczy... Oczywiście, że jest, miał tego świadomość, ale wydawała się jakaś... Spokojniejsza niż ostatnim razem, dlatego zdecydował się na całą prawdę. No, może poza jednym faktem.
Nie wspomniał na razie o efekcie nocy, którą wspólnie spędzili. O ich potomstwie, o którym przecież sam dowiedział się całkiem niedawno.
- No więc... To wszystko. - powiedział, by przerwać tą niezręczną ciszę, która nastała po całej tej opowieści.
Nie wiedział czy mu wolno, czy powinien to robić, ale... Złapał ją za dłoń. Tłumaczył sobie, że tego w tej chwili potrzebowała, ale w rzeczywistości... To on cholernie tego potrzebował, musiał złapać ją za rękę, ponieważ miał wrażenie, że tonie w tym wszystkim, zapada się.
Myślał, że ratuje ją, a w rzeczywistości ten drobny gest sprawił, że to on nie osunął się całkowicie w otchłań.
- Wiem, że tego jest mnóstwo, przepraszam, że tak wszystko na raz, ale... Jak sama dobrze wiesz czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Nigdy nie był.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-01-06, 21:48   
  

   2 Lata Giftedów!


Moje pytanie było ciężkie i skomplikowane, a odpowiedź z pewnością miała się okazać jeszcze trudniejszą. Nie miałam pewności, czy powinnam w ogóle je zadawać, ale, cholera jasna, potrzebowałam odzyskać siebie, swoją tożsamość, swoje wspomnienia. Póki co byłam nikim i właśnie tak się czułam. Wiedziałam o sobie niewiele, byłam słaba, wykończona, wychudzona, a moje ciało pokryte było ranami, bliznami i siniakami. Przeżyłam wiele, to na pewno, ale czym tak naprawdę to wiele było?
Otworzyłam oczy słysząc odpowiedź Dale’a. Patrzyłam na niego przez chwilę, oddychając niezwykle spokojnie, jakbym właśnie teraz zdołała odnaleźć ukojenie, choć przecież nie do końca tak się czułam. Milczałam przez kilka sekund, ważąc jego słowa, zastanawiając się nad nimi. Czy byłam pewna, że dam radę przyswoić informacje, którymi Dale miał się ze mną podzielić? Czy byłam pewna, że sobie z nimi poradzę i nie oszaleję, nie wpadnę w jeszcze głębszą dziurę? Nie, nie byłam pewna, ale wiedziałam, że musiałam się dowiedzieć kim jestem. Po prostu musiałam. Dlatego właśnie kiwnęłam potakująco głową, a następnie nie protestując, pozwoliłam mężczyźnie na to, by pomógł mi wstać. Usiadłam na łóżku, opierając się o zagłówek i prostując nogi. Byłam tak cholernie zmęczona, tak strasznie obolała… Ale wiedziałam, że muszę jeszcze trochę wytrzymać, musiałam wysłuchać swojej historii, ignorując to, jak bardzo się jej bałam.
On mówił, a ja oczami wyobraźni widziałam to wszystko, o czym mówił. I nagle, tak po prostu, przypominałam sobie swoją mamę, i rodzeństwo, których zdecydowanie przy mnie nie było. Wiedziałam, czym jest Bractwo i kim dokładnie był dla mnie Dale, niespodziewanie rozumiałam, czemu go kochałam i jak mocno, i pamiętałam też walkę, a potem laboratorium, i te cholerne tortury, i… i nazywałam się Colleen Marie.
- O cholera… – jęknęłam słabo, gdy skończył mówić, i nawet nie zauważyłam, gdy kilka pojedynczych łez na nowo zmoczyło moje policzki. Ostatnio dużo płakałam i chyba nie miało się to wcale zmienić. Z drugiej jednak strony… kto nie czułby się przytłoczony taką ilością informacji? Poza tym… moje życie było okropne, więc nawet jakbym je pamiętała, to pewnie i tak bym płakała. Nie miałam matki, straciłam rodzeństwo, straciłam przyjaciół i byłam poszukiwana przez wszystkich… Jak miałam się trzymać i radzić z tym gównem?
Drgnęłam nieznacznie, gdy Dale złapał mnie za dłoń, ale nie dlatego, że nie chciałam tego dotyku. Tęskniłam za nim. Bez słowa więc splotłam ze sobą nasze palce i po prostu przysunęłam się do niego, głowę układając na jego ramieniu, zamykając oczy i myśląc nad tym wszystkim, co właśnie usłyszałam.
- I co… dalej? Co… co powinniśmy zrobić? – spytałam, tak po prostu, bo wiedziałam, że mu ufam, i chciałam, żebyśmy od teraz już działali razem, po prostu. Odzyskałam go, a on odzyskał mnie, i absolutnie nie chciałam znów się z nim rozstawać.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2020-01-06, 22:22   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Jak się okazało streszczenie tych wszystkich dni wcale nie było takie proste. Opowiadając jej o tym czuł... Cholera, po prostu czuł dużo. Nawet nie potrafił nazwać swojego stanu.
Momentami miał wrażenie, że opowiada o kimś innym, jakby streszczał film. To wszystko wypowiedziane na głos... Gdyby ktoś posłuchał z boku musiałby przyznać, że to dramatyczna historia. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie ma ona prawa mieć happy endu, ale... Hej, zaraz. Dadzą radę. Po raz kolejny się spotkali, odnaleźli się i tym razem wszystko miało być inaczej. Dale bardzo mocno chciał w to wierzyć.
Historia została opowiedziana, a Colleen nie uciekła. Dalej tutaj była i ten błysk, który pojawił się w jej oczach, to jak na niego spojrzała... Pomimo łez, które popłynęły po jej policzkach... Zobaczył to. Widział to wyraźnie - spojrzała na niego dokładnie tak samo jak patrzyła wcześniej i nie ważne, że trwało tu ułamek sekundy.
Wiedziała kim jest. Zrozumiała co ich łączyło, nie patrzyła na niego jak na obcego, nie patrzyła na niego jak na wroga.
Ta krótka chwila pozwoliła mu zrozumieć, że jego Colleen dalej tam jest, w środku niej. I że jest w stanie ją odzyskać.
Nie odepchnęła jego dłoni, zamiast tego mocniej splotła ze sobą ich palce i zbliżyła się do niego.
Oparł policzek o jej głowę i mimowolnie się uśmiechnął, gdy poczuł zapach jej włosów.
Już zapomniał jak to jest mieć ją tak blisko siebie i zapomniał z jaką euforią się to wiąże. Zupełnie jakby dopiero ją poznał i choć to słaby moment na jaranie się nią jak jakiś napalony gimnazjalista... To właśnie tak się poczuł.
Uśmiech jednak szybko zniknął z jego twarzy, ponieważ zadała mu bardzo ważne pytanie.
Najgorzej, że chyba jeszcze nie znał na nie odpowiedzi. Ciężko mu było wyobrazić sobie jak miałyby wyglądać następne dni. Gdzie powinien ją zabrać i w jaki sposób ją ochronić - ponieważ tym razem nie zamierzał zawalić. Już raz świat brutalnie pokazał mu, że nie jest w stanie jej uratować, ale tym razem miało być inaczej. Tym razem zamierzał postarać się jeszcze bardziej, przecież... To jest coś w czym jest dobry, prawda? Potrafił ratować ludzi, potrafił wychodzić z trudnych sytuacji. Wystarczy się mocniej postarać.
- Teraz... Teraz powinniśmy odpocząć. Potrzebujesz tego. A potem... Potem się zastanowimy. - wyszeptał cicho i na moment przymknął oczy. Napawał się tą chwilą, chciał ją dokładnie zapamiętać. Należy przecież pamiętać o tym, że nawet jeśli będzie się cholernie mocno starał, by znów jej nie stracić... Sporo osób na nich poluje i każda chwila mogła być tą ostatnią.
- Najważniejsze, żebyś wiedziała, że jestem z Tobą. Cokolwiek byś nie postanowiła możesz na mnie liczyć. Nie zostawię Cię samej.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-01-06, 22:53   
  

   2 Lata Giftedów!


Los w końcu się do mnie uśmiechnął, ale na jak długo pozwoli mi być szczęśliwą?
Napawałam się tą chwilą, i tym, jak mogłam w końcu poczuć na sobie czyjś dotyk i nie bać się go. Czułam ogromny spokój, choć przecież byliśmy tak naprawdę pośrodku jebanej wojny, i w każdej chwili coś mogło się spieprzyć. Historia Dale’a o moim życiu sprawiła, że zaczynałam rozumieć, czemu byłam tak mocno poszukiwana, i czemu byłam chyba jednym z głównych celi rządu. Listy gończe z moją podobizną rozwieszone były niemal wszędzie, a ja tak w teorii to nigdzie nie mogłam się czuć bezpiecznie, ale teraz, w tym motelu i w ramionach mężczyzny, którego kochałam… Może to było strasznie głupie, ale teraz, teraz czułam się bezpieczna, i szczęśliwa, i spokojna. Jedynie gdzieś tam z tyłu głowy zastanawiałam się, kiedy znów będę musiała uciekać, kiedy znów będę się bać, i kiedy moje szczęście zostanie zaburzone… Bo przecież byłam pewna, że w końcu ta chwila nadejdzie, nie widziałam innej opcji.
Teraz jednak było dobrze, przynajmniej chwilowo, a ja w końcu czułam, że mogę odpocząć, zregenerować siły, a cała reszta może zaczekać. I ewidentnie takie samo zdanie na ten temat miał Dale, więc kiwnęłam głową na jego słowa, w niewerbalnym geście, że tak, zgadzam się z tym, co mówi.
- Dobrze. – zgodziłam się zaskakująco szybko, nie mając siły, ani energii na dyskutowanie, czy cokolwiek innego. Wiedziałam, że muszę odpocząć, bo nawet jeżeli postanowilibyśmy iść, zrobić coś, nie wiem, uciec z tego kraju, albo walczyć o coś, o jakiś konkretny cel, który miał być istotny… potrzebowałam przecież być w pełni swoich sił, żeby móc cokolwiek zrobić. Wykończona byłam kompletnie bezużyteczna. – Ale jutro chyba będziemy musieli stąd iść. Nie chcę zostawać zbyt długo w jednym miejscu. – dodałam jeszcze, bo takie rozwiązanie wydawało mi się całkiem rozsądne, wiązało się jednak z kontynuowaniem ucieczki. Najgorsze jednak było chyba to, że ja nie wiedziałam za bardzo, gdzie powinnam… powinniśmy uciec. Nie miałam celu, a ten brak celu był przytłaczający.
Uniosłam się nieznacznie, gdy Dale wciąż mówił, a ja chciałam po prostu na niego patrzeć. Wciąż jednak trzymałam go za dłoń. Fakt, że miałam kogoś przy sobie, był tak cholernie nowy, że trochę nie wiedziałam, jak się zachowywać, ale postanowiłam działam instynktownie.
- Nie chcę, żebyś mnie zostawiał. – mruknęłam cicho, patrząc na niego zaskakująco przytomnie, bo właśnie tak się czułam. I chyba nawet już nie bolała mnie tak bardzo głowa, ale wciąż czułam, że potrzebuję wiedzieć, co zrobimy dalej, gdzie pójdziemy… Zbyt wiele było niewiadomych w moim życiu.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2020-01-10, 00:12   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Oboje chyba już dawno przywykli do tego, że jak już los obdarowuje ich szczęściem to przeważnie nie trwa ono zbyt długo. No, cóż. Chyba lepiej tak, niż wcale, hm?
To prawda - nie będą mieli lekko, w tej chwili Colleen była jedną z najbardziej poszukiwanych osób w tym stanie, a i o Dale'a na pewno upomniałoby się parę osób - choćby przez jego ostatnie wyczyny. To jednak były mało ważne sprawy, najważniejsze było to, że wreszcie się odnaleźli. Poza tym... Mieli też przyjaciół, nie? Chodziły po tym świecie osoby, które mogłyby im pomóc, gdyby tego potrzebowali, więc może nie zostali tak całkowicie sami.
Dale również zmienił się od ich ostatniego spotkania, naprawdę sporo przeszedł i myślę, że przez to trochę zmądrzał. Tym razem miało być inaczej, nie zamierzał już jej stracić. Nigdy więcej.
Uśmiechnął się lekko, gdy dziewczyna mu przytaknęła.
I po prostu poczuł, że jest na swoim miejscu, że dokładnie tak powinno być - okazuje się, że przez całe swoje życie to właśnie jej szukał i nawet jeśli wiedział to już dawno temu... Teraz docierało to do niego jeszcze mocniej, bardziej.
Podobno nic nie dzieje się przypadkiem, więc może te wszystkie dni wypełnione bólem prowadziły właśnie do tego? Może tym razem miało być po prostu dobrze? Jasne, wiadomo, że nagle wszystko samo się nie ułoży, ale może z czasem...?
Kto by pomyślał, że taki z niego optymista.
- Tak... Jutro. Dopiero jutro. - odparł tylko cicho i uśmiechnął się delikatnie. Przytulił ją trochę mocniej do siebie.
- I nie zostawię. Słowo. - o ile mu na to oczywiście pozwoli. Najbardziej na świecie nie chciał czuć się tak jak ostatnio. Nie chciał widzieć tej nienawiści w jej oczach, nie chciał czuć się jak jej wróg.
Miał nadzieję, że jej problemy z pamięcią się skończyły, chociaż... Nigdy nie można być pewnym, prawda?
Odsunął się od niej trochę i spojrzał jej w oczy.
- Jesteś głodna? Mogę kupić coś do jedzenia. - spytał wiedząc, że będzie to doskonała okazja, by zejść na dół i przeprowadzić rozmowę z recepcjonistą. Zapłacił mu już sporo, nie powinien ich wydać, ale... Cóż, najlepiej będzie wytłumaczyć mu dlaczego nie jest to dobry pomysł.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 6