Poprzedni temat «» Następny temat
Sala badań
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2019-01-26, 23:38   Sala badań



Pomieszczenie specjalnie przystosowane do podstawowej pomocy medycznej, dla organizacji przebywającej w danym budynku. Znajduje się w drugiej części piwnicy, w której także znaleźć można pomieszczenie operacyjne oraz salę dla chorych.
[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-01-27, 01:21   

9-16 grudnia 2018

Rozprzestrzeniająca się epidemia nieznanej choroby, doprowadzała organizacje do stanu "nieużywalności". Nikt nie spodziewał się, że zarażeniu ulegną prawie wszyscy przynależący do Rebelii. Wyjątek stanowić mogły osoby nie mieszkające w tym budynku, czego jednak potwierdzić nie można. Docierały tutaj informacje, że członkowie organizacji mieszkający poza tym miejscem, również zostali dotknięci nieznanym nikomu wirusem.
Wezwani lekarze przez Marcosa Delgado, pracowali godzinami nad znalezieniem leku zwalczającego chorobę. Bez skutku. Rebelia przez to straciła trzech członków. Bardzo wielu doznało objawów zaawansowanych. Pozostali w mniejszym stopniu lub znikomym.

Dnia 9 grudnia, z samego rana przyszedł na badania Jamie Duncan, który wytłumaczył dziwne zjawisko na swoim ciele spowodowane pojawianiem się dziwnych plam na swojej skórze, będąc w obecności zarażonych. Od razu pobrano mu krew i przeprowadzono podstawowe badania. Nie trzymano go długo, ale poproszono by pozostał w siedzibie w oczekiwaniu na wyniki.

10 grudnia wiadomo już było, że krew Jamiego była specyficzna i w jakimś stopniu broniła się przed wirusem. Medycy po otrzymaniu pełnej dokumentacji receptury stworzenia leku, jaki przekazał im sam Marcos Delgado, byli wręcz pod wrażeniem tego, że najważniejszy składnik dla receptury mieli już na miejscu. Od razu grupa lekarzy, włącznie z naukowcem wzięli się do roboty. Podziękowano także Panu Duncanowi, że zgłosił się do nich w celu przebadania i oddania krwi, która jak się okazuje, była kluczem do stworzenia szczepionki.

W ciągu kolejnych dni, aż do 16 grudnia, opracowano pierwsze ampułki zwalczające chorobę. Zgodnie jednak z opisem zamieszczonym w dokumentacji, po podaniu ją pacjentowi, powinni odczekać odpowiednia ilość godzin nim lek zacznie działać i obserwować stan chorych. Nie tracąc czasu, lekarstwo postanowiono dać tym, którzy tego najbardziej potrzebowali.
[Profil]
 
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2019-09-10, 20:19   
   Multikonta: Anna


/ 2 kwietnia 2019 roku/
Kilka dni wcześniej Vanessa obiecała Nicholasowi, że zrobi badania i tak zrobiła. Dziś miała stawić się po wyniki. Była święcie przekonana, że nawróciła się anemia i po prostu dowie się jaką dawkę żelaza powinna przyjmować. Pozostaje jedynie kwestia tego, kiedy zaczną schodzić sińce pojawiające się znikąd i zawroty głowy.
Siedziała przed salą badań i czekała na lekarza. Miała nadzieję, że w miarę szybko to pójdzie bo chciała jak najszybciej wrócić do swoich zajęć. Ewentualnie jak najszybciej też oznajmić Nicholasowi, że to ona miała racje i to tylko Anemia.
[Profil]
    [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-09-15, 16:42   

Zaledwie po kilku minutach od Twojego przyjścia pod salę, mogłaś usłyszeć stukot butów na obcasie, rozchodzący się echem przez klatkę schodową. Był to nie kto inny, jak Amy Collins - niezwykle miła lekarka, którą zdążyłaś już poznać, po swojej wątpliwie przyjemnej przygodzie w AlterGenetics.
Dziś jednak jej uśmiech zdawał się być inny - jakby przygaszony, a samo spojrzenie wydawało się dziwnie puste...
- Vanessa. - Przywitała się jedynie skinieniem głowy, otwierając drzwi do gabinetu i kładąc na blacie dość grubą teczkę. Niemal natychmiast też zajęła miejsce za biurkiem, dłonią wskazując Ci wolne krzesło. Widziałaś, że w jej geście nie było miejsca na żaden sprzeciw.
- Obawiam się, że nie przychodzę z dobrymi wieściami, kochanie. - Rozpoczęła z ciężkim westchnieniem, wyciągając Twoje wyniki badań. NA kartce mogłaś dostrzec dziwne nazwy wywodzące się z łaciny, kilka słów, które znałaś jeszcze z biologii, jak i masę cyferek, od których normalnie każdego rozbolałaby głowa. - Obawiam się, że to nie tylko anemia... - Dodała po chwili, skupiając na Tobie swoje czekoladowe spojrzenie.
[Profil]
 
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2019-09-24, 12:46   
   Multikonta: Anna


W końcu przyszła lekarka. Weszła zaraz za nią do gabinetu i zajęła wskazane przez Amy miejsce. Uniosła nieznacznie brew słysząc jej słowa. Słyszała już to kiedyś. "Mam złe wieści" zwykle kończyło się na "masz anemię". Więc początek rozmowy nie zrobił na niej jakoś większego wrażenia. Jednak słysząc dalszą część wypowiedzi westchnęła lekko.
-Pewnie niedobór witamin. Częste przy anemii. Niech mi pani da jakieś żelazo, kompleks witamin, rozpiskę co i ile mam brać i tyle. Wyliżę się...
Nie zwracała nawet uwagi na papiery jakie miała porozkładane na biurku. Ją interesowało tylko potwierdzenie jej przeczuć, i ile kapsułek ma łykać. Nie przyjmowała do wiadomości, że mogło być to co innego. A już kompletnie nie była przygotowana na to, co miała zaraz usłyszeć.
[Profil]
    [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-09-24, 20:35   

Amy zamrugała nerwowo swoimi powiekami, widząc Twoją reakcję i słysząc Twoje słowa. Po chwili też wyciągnęła w Twoim kierunku swoją dłoń, kładąc ją na Twoim nadgarstku. Jej skóra wydawała się być niezwykle miękka, i ciepła, ale jednak... Ten dotyk budził pewnego rodzaju niepokój. Oczy kobiety wciąż były skupione na Tobie, próbując złapać Twoje spojrzenie.
- Vanesso, obawiam się, że tym razem kapsułki nie wystarczą. - Wyznała, z wyczuwalnym żalem w głosie, wzdychając po chwili ciężko, a swoją dłoń przekładając na jedną z kartek. - Nie tylko niedobory są dzisiaj problemem. To tylko maskowanie symptomów, moja droga. - Dodała po chwili, wyciągając kolejne wyniki, aż do chwili gdy ujrzałaś kartkę z dość długim raportem i wyraźną, czerwoną pieczątką. - Powiedz mi... Czy w Twojej rodzinie zdarzały się przypadki nowotworów? Innych chorób upośledzających układ odpornościowy? - Zapytała, wyraźnie zmartwiona. Wciąż jednak tu dla Ciebie była, wciąż miała wyciągniętą rękę, gdybyś tylko potrzebowała jej wsparcia.
[Profil]
 
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2019-09-25, 10:16   
   Multikonta: Anna


Nie do końca pojmowała o co tu chodzi. Powoli też zaczęła się denerwować przez co oddech nieco przyspieszył.
-Symptomów czego?
Spytała nagle. Nie miała pojęcia czego może się spodziewać. Do czasu aż nie padły te pytania....
-Nic mi o tym nie wiadomo.... Chce pani powiedzieć, że....?
Nie dokończyła pytania. Jakoś "rak" nie przechodził jej przez gardło. Przecież to nie było możliwe... Jakim cudem? Jakoś to wszystko nie mieściło jej się w głowie. Niby siedziała spokojnie; o ile było to możliwe, jednak w środku miała wrażenie jakby toczyła się wojna o to które emocje mają eksplodować z niej jako pierwsze. Przecież miała dopiero 18 lat...
[Profil]
    [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-09-25, 21:51   

Kobieta doskonale zdawała sobie sprawę, jak musi być to ciężkie - tym bardziej w tak trudnych warunkach, w jakich znaleźli się mutanci. Załamywał ją fakt, że mimo swoich najszczerszych chęci, nie będzie w stanie pomóc tej biednej dziewczynie tak bardzo, jak na to zasługiwała. Ale... Bez dostępu do specjalistycznych placówek, lekarstw, badań... Na Vanessę czekało nie lada wyzwanie.
- Choroba nowotworowa układu krwionośnego... - Westchnęła w końcu ciężko, wciąż trzymając swoje dłonie przed sobą - gdybyś tylko jej potrzebowała. - Białaczka, innymi słowy. Przykro mi. - Dodała po chwili, a w jej spojrzeniu mogłaś dostrzec szczery żal jak i chęć pomocy - na miarę jej możliwości.
- Chwilowo skupimy się na zelżeniu dopadających Cię dolegliwości. Nie będę ukrywać, że leczenie w tych warunkach może się okazać... Wyjątkowo ciężkie. - Wyznała w końcu, sięgając do swojej torebki, skąd wyciągnęła kilka kartoników lekarstw. - Wszystkie masz opisane, dawki, pory brania... Postaram się, byś jak najszybciej otrzymała kolejną pomoc. - Głos Amy przez całą tę rozmowę pozostawał ciepły i kojący, nawet mimo tak złych wieści. - Masz kogoś bliskiego, kto mógłby się Tobą zająć?
[Profil]
 
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2019-09-25, 22:58   
   Multikonta: Anna


Cały czas miała nadzieję, że Amy nie tego nie potwierdzi. Że powie, że to zupełnie co innego niż rak. Jednak nadzieje prysły. Miała wrażenie jakby świat jej się zawalił. Przełknęła ślinę i spojrzała gdzieś w bok.
-Ciężkie czyli będziemy tylko uciszać? Nie jestem głupia, na chemię nie ma co tu liczyć... Które stadium i jakie są rokowania?
Spytała dopiero po chwili spoglądając na leki. Podświadomie wiedziała, że to i tak nic nie da.
-Mój brat też tu jest... Ale nie oczekiwałabym zbyt wiele.
Tak jak obiecała Nicholasowi, powie bratu o chorobie. Jednak nie wierzyła by ten miał się przejąć. Otuliła się swetrem nieco bardziej jakby w ten sposób chciała się schować przed światem, przed tą całą chorobą... W tym momencie zatęskniła za matką. Zatęskniła za chwilami gdy było jej źle, matka przytulała ją i głaszcząc po plecach uspokajała, że wszystko będzie dobrze... Jednak to już miało się nigdy nie powtórzyć. A na taki gest ze strony Vincenta, tym bardziej nie miała co liczyć.
-Był już jakiś mutant z rakiem? I co z moimi treningami?
Spytała po chwili patrząc na Amy.
[Profil]
    [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-09-30, 18:47   

Amy starała się utrzymać swoją pokerową twarz, spojrzenie, które każdy lekarz musi mieć wyćwiczone. To, które nie skreślało całkowicie nadziei, ale też nie budziło niepotrzebnych marzeń.
- Na ten moment - tak. Zdobycie niezbędnych leków może chwilę potrwać. Nawet... W naszej obecnej sytuacji. - Nie trzeba było być detektywem, ani specjalnie wysoko postawionym członkiem rebelii, by wiedzieć, o co chodzi. Nawet mimo kontaktów z mafią, zdobycie tak doprecyzowanych wlewów graniczyło z cudem. No chyba że...
- Jesteście silną grupą. Nie będę ukrywać, że legalnie nie mam szans na załatwienie dla Ciebie terapii. Ale... Jeśli odezwiesz się do odpowiednich osób, być może znajdziecie na to inne rozwiązanie. Na ten moment mogę Ci dać tylko to. - Spojrzała ponownie na ustawione na biurku pudełeczka, uśmiechając się nieznacznie. Nie była typem człowieka, który lubił działać na granicy prawa. Problem jednak w tym, że wciąż kierowała się główną przysięgą, jaką złożyła przed laty - przede wszystkim - nie szkodzić.
- Jesteś silną, młodą dziewczyną. Udało nam się wykryć chorobę na wczesnym stadium. Najważniejsze jednak, byś myślała o sobie. - Dodała po chwili, dość pokrzepiającą, skupiając na Tobie swoje czekoladowe spojrzenie zza grubych szkieł okularów. - Zdarzali się. Ich rokowania nie były dobre, jeśli trafiali do szpitali. Dlatego... Musimy działać ostrożnie. Rób wszystko, co sprawia Ci radość i dodaje sił. To najlepszy motywator do walki z chorobą. Po prostu... Nie przeforsuj się. Nie rób nic ponad swoje siły, a będzie dobrze. - Wyznała w końcu, krzyżując swoje piąstki na biurku. Mimo tej paskudnej sytuacji - kobieta wciąż wierzyła w szczęśliwe zakończenie. Wciąż wierzyła, że nie wszystko jest stracone...
[Profil]
 
 
Vanessa Edams



OHANA means family. Family means nobody gest left behind or forgotten.

Niewidzialność

60%

Brak





name:

Vanessa Edams

alias:
Ness

age:
18

height / weight:
163/55

Wysłany: 2019-10-03, 03:54   
   Multikonta: Anna


Nawet gdyby Amy starała się jej dać jakieś nadzieje, wiedziała, że to i tak nic nie da. Znała realia. Jako mutant nie miała szans na odpowiednie leczenie. Nie liczyła na to, by ktoś poświęcał się i wykradał dla niej chemię. Chociaż teraz i tak było jej już wszystko jedno....
Chwilowo się nie odzywała. Myśleć o sobie? No nie koniecznie mogło to zdać egzamin... Zwłaszcza, że wiedziała, że niedługo większość rebeliantów wyrusza na DOM...
-Ok...
Na nic więcej nie było ją chwilowo stać... W głowie słyszała w kółko jedno słowo które powtarzało się nieustannie. Rak, rak, rak, rak, rak.... I tak bez końca... Musiała się jakoś pozbierać by pójść i porozmawiać z Nicholasem i; co najgorsze, z Vincentem.
-To chyba wszystko już wiadomo... Dziękuję za leki... Jeszcze dzisiaj porozmawiam z Nicholasem. Albo się postaram. Zależy czy go złapię. W każdym bądź razie, muszę już wracać. Jeszcze raz dziękuję.
Powiedziała na koniec po czym wstała i zabierając leki skierowała się w stronę drzwi. Jeśli to było wszystko o czym Amy chciała z nią porozmawiać, to wyszła, jeśli nie, to stanęła przy drzwiach by jej wysłuchać.
[Profil]
    [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-10-22, 11:47   

Kobieta nie była ślepa. Widziała, jak ta diagnoza wpływa na dziewczynę, ale wiedziała też, że nie ma sensu jej okłamywać. Jaki miałaby w tym interes?
Jej serce się krajało gdy widziała takie przypadki. Zdawała sobie sprawę, w jak ciężkiej sytuacji byli wszyscy mutanci skazani na tak paskudne choroby - właśnie dlatego podjęła współpracę z mafią, z tą konkretną mafią - by móc pomóc takim osobom jak Vanessa.
Mimo wszystko - Amy uśmiechnęła się w stronę młodej dziewczyny, kierując do niej kolejne słowa:
- Skoro uznajesz Nicholasa za swojego mentora, postaram się by jak najszybciej w jego ręce trafiła lista najpotrzebniejszych leków. Jestem pewna, że nie zostawią Cię tu na lodzie, moja droga. - Stwierdziła pokrzepiająco i wyjątkowo pewnie. - Jesteś tu w dobrych rękach. - Dodała po chwili bez cienia zwątpienia. Obserwowała też jak wstajesz od biurka, zabierając za sobą przyniesione pudełeczka.
- Vanesso. - Rzuciła, nim zniknęłaś za drzwiami. - Będzie dobrze. A jakbyś potrzebowała rozmowy, jestem do dyspozycji. - Brzmiały jej ostatnie słowa posłane Ci z uśmiechem na ustach. Ona w to wierzyła. Ale czy Ty będziesz w stanie?

Gdy tylko została sama w pomieszczeniu, westchnęła ciężko zbierając wszystkie dokumenty do teczki. Po raz ostatni spojrzała na ostatnie wyniki badań, dokładnie je analizując. Niezależnie od sytuacji - ona była gotowa zrobić wiele, ale przecież - nie mogła poświęcić żyć wszystkich innych swoich pacjentów, by ratować jedną nastolatkę. To... To było większe dobro, niezależnie od tego, czy jej się to podobało czy nie. A już po kilku minutach cichej kontemplacji - również opuściła pomieszczenie, kierując się do wyjścia i swej kolejnej pracy...

[z/t]
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-03-02, 00:21   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// z zewnątrz - 10 maj

Akcja przebiegła raczej sprawnie. Mimo to, że większość była poraniona to ich cel został osiągnięty, więc misję można uznać za sukces. Miał nadzieję, że jego wkład zostanie doceniony zwłaszcza, że tym razem trochę oberwał. Po pierwsze miał ranę postrzałową na plecach, choć co prawda kula została już wyciągnięta. Draśnięcie od kuli na ramieniu nie było raczej niebezpieczne, choć trochę krwi też przez to stracił. Największy problem to chyba działająca mutazyna, przez którą czuł się mega źle. Jakby miał jakiegoś wirusa, no co najmniej Koronawirusa. Nie wiedział dokładnie co ten profesorek mu wstrzyknął, ale z tego co Vincent mówił mogła to być mutazyna eksperymentalna, czyli jeszcze gorsze gówno od tej zwykłej.
Oprócz tego był zwyczajnie zmęczony i osłabiony. Wszystko go bolało i chciał dostać jakieś leki przeciwbólowe, żeby mógł się skupić na rozmowie. Przyjechał tu razem z Colleen i nie był do końca zadowolony, że zostali rozdzieleni, ale nie protestował i poszedł do sali badań, gdzie mieli doprowadzić go do porządku.
- Kula jest wyciągnięta - powiedział do medyka, który go opatrywał. Najpierw musiał ściągnąć ten prowizoryczny opatrunek, który założyła mu na plecy Colleen. Mieli tylko jakąś marną apteczkę, więc szału nie było, ale zawsze jakaś pierwsza pomoc. Nie mógł narzekać, w końcu jeszcze jakoś żył.
Nie lubił być zdany na czyjąś łaskę, ale tutaj nie miał wielkiego wyboru. Zwłaszcza, że sam obecnie nie posiadał mocy, więc nawet nie miał jak się bronić. Musiał wyzdrowieć, żeby móc działać dalej. Pytanie czy odeślą go z powrotem do bractwa, czy pozwolą zostać tutaj? I co zrobią z Colleen, dzięki której ta misja się powiodła? Właściwie nie było żadnego słabego ogniwa w tej misji, każdy był w jakiś sposób pomocny i przydatny. Chciał jak najszybciej porozmawiać z Nicholasem, ale póki co cierpliwie czekał aż go trochę poskładają do kupy.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2020-03-02, 22:59   

Niestety, ale nie można było wejść grupowo do jednej sali, kiedy każdy z uczestników był więcej lub mniej ranny. Ci z cięższymi obrażeniami od razu zostali zabrani do sal badań i operacyjnych. Reszta do zwyczajnych, gdzie otrzymają drobną pomoc. O ile Vincent przechodził operację, tak z Bradleyem zajęła się druga grupa medyków. Lekarz i pielęgniarz, co by sprawdzić stan jego ran i ewentualnie zaszyć, skoro kula została wyjęta. Mężczyzna otrzymał także środki przeciwbólowe i znieczulające chwilowo miejsce zszywania.
Przebadano go dodatkowo, widząc mizerny stan zdrowia, który był spowodowany mutazyną. A że stracił też trochę krwi, nie chcieli ryzykować z oczyszczaniem żył od razu. Postanowiono więc odprowadzić go do sali chorych i tam podłączyć do kroplówek i krwi. Ze względu właśnie na mutazynę, lekarz zarządzał częstą obserwację i natychmiastową reakcję, na wypadek niespodziewanych reakcji organizmu.


[z/t Bradley]

Po opatrzeniu Bradleya i odprowadzeniu do sali dla pacjentów, przyjęto w następnej kolejności nieznanego chłopaka. Jokera. Nie sprawiał na szczęście problemów i lekarz zmógł go przebadać, opatrując rany, usztywniając bandażami klatkę piersiową z powodu złamanych żeber. I jemu również zalecił odpoczynek. Dostał także leki przeciwbólowe i odprowadzono go do sali dla pacjentów.


[z/t Joker]
[Profil]
 
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-03, 21:33   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 10 maja południe /

Ten dzień był bardzo aktywny. Z nie planowanymi zdarzeniami. Nicholas niósł na rekach Vanessę Edams, prosto do sali badań. Pomieszczenie było wolne, a opatrzeni uczestnicy ataku na Alter Genetics, leżeli w swoich salach i regenerowali siły. Tutaj teraz sprawa była dość bardzo poważna. Jak tylko wszedł do środka, pukając wcześniej nogą i mu otworzono, położył dziewczynę na klozetce.
- Zemdlała nagle po zażyciu leków. Nie reaguje.
Rzekłszy to, cofnął się na parę kroków, pozwalając lekarzowi zająć się jej stanem zdrowia. Ten od razu podszedł do niej i zaczął oględziny i badania. Było po nim widać, że nie jest dobrze z dziewczyną.
- Idź po Collins.
Mężczyzna zwrócił się do młodej pielęgniarki, która była gotowa udzielić pomocy. Wyszła szybkim krokiem z sali, by odszukać Amy. Lekarkę, która opiekowała się Vanessą. W między czasie, lekarz przystępował do podawania leków dożylnie i tlenu Vanessie.
- Swoją drogą, są wyniki Twojej krwi Grenville.
Zwrócił się do lidera Rebelii. Nicholas po pamiętnej rozmowie z Jaszczuroludziem i długim rozmyślaniem nad swoim stanem zdrowia, postanowił dla dowodu zrobić sobie badanie krwi. Upewnić się, czy to prawda czy wymysł mutanta, mówiącego o "inności" smakowej jego krwi. Więcej wierzył, że to bajka, ale wnętrze jego nie było spokojne, póki się nie upewni.
- I jaki wynik?
Zapytał Nicholas, postanowiwszy jeszcze trochę zostać, by dowiedzieć co ze stanem zdrowia Vanessy. W między czasie czekali też na jej lekarza.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6