Poprzedni temat «» Następny temat
#1
Autor Wiadomość
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 02:10   #1
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!



_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 02:23   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


// 17 kwietnia

Ile czasu już minęło? Chyba sama nie potrafiłam tego zliczyć...
Pogoda drastycznie się zmieniła. Każdy centymetr mojego mieszkania obrósł kurzem, a pająki urządziły sobie istne siedliska w niemal każdym kącie. Kwiaty już dawno zdążyły uschnąć, a świeże owoce i warzywa - zgnić, dając dookoła nieprzyjemny aromat...
Chciało mi się płakać. Nie tylko na widok tego zaniedbania, ale na myśl o tym blondynie - o jego przeszywającym spojrzeniu i kilku krótkich słowach, które wciąż jeżyły mi włosy na głowie.
Tylko... Co ja miałam teraz począć? Czy... Czy ja w ogóle miałam jeszcze pracę? Czy zostało mi cokolwiek po tych kilkunastu tygodniach? Rachunki walały się pod drzwiami, razem z nieodebranymi listami. Prąd wciąż działał - mogłam to zauważyć przez zapalone światła, a co z wodą? Szybkie przejście do kranu i odkręcenie go dały mi odpowiedź - jeszcze nie było za późno. Widać miesiące nadpłat w końcu się na coś przydały.
Ile bym jednak dała, by nie być teraz samej? Tylko... Tylko nie miałam telefonu. Nie miałam jak do kogokolwiek zadzwonić. Nie miałam jak prosić o pomoc. Byłam pozostawiona sama sobie z tymi mrocznymi myślami...
Było już zdecydowanie za późno, by wyjść się szlajać. Nie mówiąc o moim stanie - zdecydowanie najbardziej teraz potrzebowałam gorącej kąpieli, a gdy tylko z rana wstanie słońce - wizyty u lekarza. Moja noga, mimo zrośnięcia, wciąż dawała mi się we znaki - nawet nie musiałam pytać, dlaczego.
Dopilnowałam, by nie zostawić żadnego okna otwartego, a drzwi zamknęłam na cztery spusty. Nie miałam pewności, na ile może to powstrzymać mutantów rządnych zemsty, ale... Lepsze to niż nic, prawda?
A gdy tylko to zrobiłam - udałam się w końcu na tę chwilę relaksu, sam na sam z wanną, pełną waniliowej piany... Dokładnie umyłam włosy, na których był już wyraźnie widoczny blond odrost, a ich końcówki zaczęły się falować, w ten nieznośny dla mnie sposób. Westchnęłam jednak na to ciężko, nie mając już ochoty z tym walczyć. Nie teraz, nie dzisiaj.
Po kilkudziesięciu minutach, choć ciało miałam już czyste, dalej czułam się brudna. Ale stojąc przed lustrem, zdałam sobie sprawę, że tego uczucia zapewne już nigdy się nie pozbędę...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-09-15, 02:36   
   Multikonta: Dale/James


Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem... Czego?
Scott chyba nigdy nie czuł się tak cholernie źle. Nie odczuwał tak wielkiej samotności - choć myślał, że nie da się bardziej cierpieć niż po utracie Julie... Utrata tej wspaniałej dziewczyny zabolała go podwójnie. Miał wrażenie, że to jakieś pieprzone deja vu - stracił kolejną osobę. Tak z dnia na dzień. Gdzie ona się właściwie podziała? Wyprowadziła się z miasta? Nie wyglądała mu na osobę, która mogła tak zrobić, ale co on o niej tak naprawdę mógł wiedzieć?
Może przez cały czas go okłamywała, udawała kogoś kim tak naprawdę nie była? Zabawiła się nim, a on dał się wkręcić jak jakiś ostatni idiota, jak zakochany szczeniak?
Pewnie - takie myśli nieustannie pojawiały się w jego głowie, ale... No właśnie - ale. Coś nie dawało mu spokoju. Nie potrafił uwierzyć w to, że zniknęła by tak po prostu bez słowa.
Miał przeczucie, że wydarzyło się coś złego - widział w swoim życiu tyle okropnych rzeczy... Czasem rozpoznawał je instynktownie. I dlatego sięgnął do starych znajomości, poprosił parę osób, by poobserwowały okolicę. Czasem sam pojawiał się w pobliżu jej domu - wchodził na klatkę, pukał do drzwi. Innym razem korzystając ze swojej mocy ukrywał się w cieniu i zwyczajnie obserwował.
Minęło kilka miesięcy, jej dalej nie było. Zaczął tracić nadzieję i nagle... Zadzwonił telefon.
Scott był akurat w pracy. Przecierał szklanki i leniwie przesuwał wzrokiem po całym lokalu w którym przyszło mu pracować. Podniósł komórkę i zerknął na nią, by zobaczyć kto dzwoni. Uniósł jedną brew do góry i odebrał.
- Jak... Jak to? Zaraz. Zaraz tam będę. - powiedział, po czym nie zastanawiając się nad niczym złapał za swoją kurtkę i ruszył w kierunku wyjścia mamrotając coś w kierunku drugiego barmana. Coś w stylu, że na dziś zakończył pracę.

Parę chwil później już siedział za kółkiem i gnał na wariata przez ulice miasta w kierunku jej domu. Prawą dłonią sięgnął do schowka i wyciągnął z niego pistolet. Możliwe, że się przyda.
Zaparkował pod blokiem i rozejrzał się. Kiwnął głową kierowcy szarej toyoty, a tamten odjechał. Spełnił swoje zadanie - najgorzej, że trzeba mu się będzie w jakiś sposób odwdzięczyć, no, ale o tym pomyśli później.
W ciągu kilku minut znalazł się pod jej drzwiami i odetchnął głęboko. Pistolet schował za plecami i zapukał do drzwi - najpierw niepewnie, lekko. Po chwili już trochę mocniej.
- Caroline? Jesteś tam? To ja... Scott. - nie miał pojęcia co zastanie w środku, ale... Ale był na to gotów.
W głębi duszy miał nadzieję, że po prostu wyjechała na wakacje - coś jej wypadło, musiała opuścić miasto, kraj, cokolwiek... Zepsuł jej się telefon, zgubiła jego numer... Cholera, oby tak było. Chyba nawet byłby w stanie jej to wybaczyć.
Kurwa. Wybaczyłby jej wszystko, gdyby tylko się uśmiechnęła - w ten niewinny sposób. Tylko ona tak potrafiła. Zabawne... Tak, do tej pory pamiętał jak wygląda uśmiechnięta.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 02:53   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Stałam podparta o umywalkę, przeglądając się własnemu odbiciu. Tym zmęczonym powiekom, pod którymi pojawiły się cienie, nieco zapadniętym policzkom, tym kilku zmarszczkom, które pojawiły się na moim czole, i spojrzeniu, które teraz wydawało się dziwnie puste i kompletnie bez blasku. Tyle dobrze, że chociaż siniaki i zadrapania zdążyły już zniknąć z mojej skóry, pozostawiając po sobie jedynie przykre wspomnienie. Niby tak odległe, a jednak... Niebezpiecznie bliskie.
Podniosłam swoją dłoń do szyi, jakbym chciała się upewnić, że już żadna niewidzialna ręka nie ma do niej dostępu i żaden ślad się na niej nie ostał, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Mogłabym przysiąc, że serce prawie wyskoczyło mi z piersi, a ciśnienie się nagle podniosło, Złapałam pierwsze, co miałam pod ręką - czyli ceramiczny, ciężki kubek - gdy wychylałam się z łazienki. Słysząc jednak znajomy głos, odetchnęłam z ulgą, odkładając swą broń ostatecznej zagłady na miejsce. Przez krótką chwilę nawet cieszyłam się tą wizytą, zarzucając na siebie swój puchaty, nieco zakurzony szlafrok, kuśtykając ku drzwiom. Szybkie spojrzenie przez jonasza, już miałam odkręcić zamek, gdy... Gdy dopadło mnie zwątpienie.
- To... To nie jest najlepszy moment. - Wydukałam nieco głośniej, przez wciąż zamknięte drzwi, przełykając głośniej ślinę. Czy mógł wyczuć niepewność i strach w moim głosie, czy tylko mi się zdawało, że tak żałośnie zabrzmiałam? Tak bardzo chciałam w końcu poczuć bliskość kogoś, kto jest mi jakkolwiek bliski, ale jednocześnie... Czy byłam gotowa tak się obnażyć?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-09-15, 03:00   
   Multikonta: Dale/James


Sekundy spędzone pod jej drzwiami cholernie mu się dłużyły. Miał wrażenie, że mijają godziny.
Nie miał pojęcia czy w ogóle mu otworzy, ani co zastanie w środku. A jeśli ma kłopoty? Jeśli ktoś tam jest, jeśli ktoś zrobił jej krzywdę?
Jebać to. Da sobie z nimi radę - choćby było ich niewiadomo ilu.
Zabawne, że znał ją tak krótko, a już był w stanie poćwiartować za nią wszystkich. W jaki sposób tak szybko zawładnęła jego umysłem i dlaczego tak bardzo potrzebował ją zobaczyć - nawet jeśli miałoby to być ich ostatnie spotkanie?
Wreszcie usłyszał coś za drzwiami. A po chwili odezwała się - gdy tylko usłyszał jej głos poczuł... Ulgę? Ale i radość. Uświadomił sobie dość szybko, że za nią po prostu tęsknił.
To co powiedziała dla odmiany sprawiło, że stał się jeszcze bardziej podejrzliwy, a jego palce nieco mocniej zacisnęły się na kolbie pistoletu.
- Caroline... Otwórz drzwi. Po prostu je otwórz. Niezależnie od tego, czy to odpowiedni moment, czy nie. Muszę Cię zobaczyć, musimy porozmawiać. - powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Co ma być to będzie, nie?
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 03:16   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nie miałam świadomości, że ostatnie tygodnie nie tylko dla mnie były męką. Że każdy dzień spędzony przeze mnie w tamtym garażu znajduje odzwierciedlenie też w życiu kogoś innego. Że komuś na mnie tak cholernie zależy...
Słysząc jego ton ponownie przełknęłam ślinę. Nie chciałam, by widział mnie i moje mieszkanie w takim stanie. Tak zaniedbane, osamotnione, zniszczone...
- Zaczekaj chwilę... - Mruknęłam w końcu wzdychając ciężko. Niewiele mogłam teraz poradzić na to moje M4, ale mogłam chociaż siebie względnie ogarnąć - tak, by choć odrobinę mniej go martwić, prawda?
Wróciłam więc do łazienki, po mniejszy ręcznik, by owinąć nim swoje włosy, a pod oczami dość niedbale nałożyłam maseczkę w kremie, by móc ukryć te przemęczone sińce. Dopiero po tych szybkich zabiegach, mogłam wrócić koślawo przed wejście.
Ostatni głęboki wdech, nim zamek został przekręcony, a drobinki kurzu wydostały się na klatkę. Nie otwierałam skrzydła na oścież, by choć odrobinę zakryć nieporządek własnym ciałem.
- Ja... Cześć. - Wyrzuciłam z siebie niby lekko, ale D'Amico z całą pewnością mógł wyczuć nutkę zdenerwowania w moim głosie. Co jednak było teraz szczere - to mój uśmiech, który mimowolnie wdarł się na te spierzchnięte wargi. Miło było w końcu zobaczyć jakąś przyjazną gębę - tym bardziej, gdy i z aparycji było na co popatrzeć.
Ale... Ale gdzie ja byłam?
- Bo tego... Przyłapałeś mnie na wieczornej toalecie, i tak, no, tego... Ja... - Kłamcą stworzonym to ja z pewnością nie byłam. Nie trzeba było być detektywem światowej sławy, by wyczuć to biedne kłamstwo. - To naprawdę nie jest dobry moment... - Dodałam po chwili, bijąc się z własnymi myślami. Przecież dostałam ostrzeżenie, prawda? Ale tak bardzo chciałam rzucić mu się w ramiona i wypłakać każdą krzywdę, która spotkała mnie w ostatnich miesiącach. Tak bardzo chciałam to z siebie wyrzucić, tak bardzo chciałam się tego pozbyć. Ale... Ale nie wiedziałam, na ile blondyn wciąż ma nade mną władzę. Czy może mieć gdzieś podsłuch? Czy w okolicy może być ktoś z jego podwładnych? Oczy szkliły mi się zapewne na samą myśl o tym...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-09-15, 03:24   
   Multikonta: Dale/James


Westchnął cicho, gdy kazała mu chwilę poczekać. Cholera jasna, czekał na nią prawie pół roku, okej, może poczekać jeszcze trochę.
Mimo tego, że wydawało się, iż u niej nikogo nie ma... Cały czas pozostawał czujny. Zakładał najgorsze - tak było najbezpieczniej, był przygotowany na wiele różnych ewentualności.
W jego głowie natomiast cały czas trwała wewnętrzna walka. Czy powinien po prostu jej powiedzieć, że za nią tęsknił, gdyby oczywiście okazało się, że nie trzeba w środku ukatrupić kilku typów?
Czy może grać twardego i udawać, że go to obeszło?
Tylko po jaką cholerę grać, po co kłamać... Co jej powie po takim czasie? I czy dla niej to wszystko co było między nimi cokolwiek znaczyło? No właśnie... Bo przecież coś było... Prawda?
Z rozmyślań wyrwał go dźwięk otwieranego zamka. Wciągnął głębiej powietrze do płuc i... Zamarł, gdy ją ujrzał.
Przecież to było widać na pierwszy rzut oka - mocno straciła na wadze, jej spojrzenie, to... To wszystko. Od razu było widać, że wydarzyło się coś złego.
Stał przez moment jak wryty nie odrywając od niej spojrzenia, słowa, które wypowiadała kompletnie zignorował i ponownie nabrał głębiej powietrze w płuca.
Zrobił krok w jej kierunku i przesunął ją delikatnie ręką.
Zza pleców wyciągnął broń i bez pardonu wszedł w głąb jej mieszkania. Szukał śladów obecności kogokolwiek, był gotowy do walki, był gotów rozszarpać każdego, kogo by tu spotkał.
Na szczęście... Była sama.
Wsunął broń pod spodnie z tyłu i wreszcie spojrzał na nią.
- Ja... Przepraszam, Caroline, tyle Cię nie było, martwiłem się, ten pistolet... to... - wybełkotał nie potrafiąc jej spojrzeć w oczy. Wiedział, że stało się coś złego, ale mimo wszystko... Sam jej widok sprawił, że jego serce zabiło mocniej, zrobiło mu się gorąco i nie myślał o niczym innym niż o tym, by mocno ją do siebie przyciągnąć i po prostu... Po prostu być przy niej, z nią.
- Powiedz mi... Co się stało? Tylko nie kłam, ja... Muszę wiedzieć. Ktoś Ci coś zrobił? Masz kłopoty?
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 03:40   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Ponoć oczy są zwierciadłem duszy. Czy i dzisiaj to miało się sprawdzić? Czy rzeczywiście ta moja krótka gierka na nic się zdała, przez to przeklęte spojrzenie?
Czy wydałam mu się odrażająca w takim stanie? Czy możliwym jest, że straciłam w jego oczach - nie tylko kilogramy? Przeklinałam się w myślach, powstrzymując od płaczu. Było mi tak cholernie wstyd, za wszystko, co musiał teraz widzieć.
Aż do chwili, gdy wyciągnął broń.
Niemal instynktownie się od niego odsunęłam, wpadając na jedną z półek przy wejściu. Szczególnie teraz źle znosiłam takie widoki.
- Scott! - Niemal pisnęłam, przez zduszone gardło. Czemu nosił przy sobie broń? Czemu tak bez uprzedzenia wyciąga ją w moim mieszkaniu? Czy... Czy on o tym wszystkim wiedział? - Skąd to masz, czemu tak robisz?! - Wyrzuciłam z siebie, wciąż opierając się o szafkę plecami. Ja... Bałam się teraz bliżej do niego podejść, jednocześnie tak bardzo tego pragnąc.
Pokręciłam głową na jego pytanie, samej również odwracając wzrok. Co powinnam zrobić? Powiedzieć prawdę i ryzykować, że i on będzie teraz zagrożony? Czy lepiej...
- Miałam wypadek. - Nie było to w końcu dalekie od prawdy, no nie? A że z czyjąś pomocą lądowałam na tej ścianie, wcale nic nie znaczyło... Musiałam się tylko modlić, by mój ton nie wydał się nad wyraz sztuczny, by nie próbował tego dociec. Nie teraz...
Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że drzwi wciąż pozostały otwarte. Niemal się na nie rzuciłam, ponownie przekręcając zamek i dopiero wtedy wzdychając z ulgą. Tylko... Czy mogłam na niego spojrzeć, bez poczucia winy? Tak bardzo nienawidziłam kłamać... - To tylko wypadek... - powtórzyłam, nieco słabiej, po chwili jednak nie wytrzymując tego napięcia. Zbliżyłam się do bruneta, chowając w jego ramionach i pozwalając sobie na bezdźwięczny szloch - schowana w tych objęciach, o których myślałam za każdym razem, gdy potrzebowałam wsparcia.
Pewne było jedno - do pokera z pewnością mnie nigdy nie zaprosi, a jakiekolwiek próby na wariografie były tutaj całkowicie zbędne.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-09-15, 03:50   
   Multikonta: Dale/James


No, jak widać sprawdziło się. Wystarczyło jedno spojrzenie, by zdał sobie sprawę z tego, że Caroline coś przed nim ukrywa. Z resztą - serio nie trzeba było do tego światowej klasy detektywa.
Można było z niej czytać jak z otwartej księgi - a może tylko on tak potrafił? Nie miał pojęcia, ale... Cholera jasna. Co oni zrobili tej dziewczynie i... Kto to zrobił? A może miała ze sobą jakieś problemy natury psychicznej? Anoreksja i takie tam? Niee... Jakoś pierwsza opcja wydawała się bliższa prawdy. Oczywiście nie dowie się niczego dopóki sama mu tego nie powie.
Jasne - może nie powinien pokazywać jej broni, wiedział doskonale, że jeśli pokaże jej się z tej strony ona prędzej czy później również zacznie zadawać pytania. Zda sobie sprawę z tego, że nie ma doczynienia ze zwykłym barmanem z marnej meliny. I jeśli ta relacja miała przetrwać będzie musiał jej wszystko wyjawić, ale musiał to zrobić. Musiał sprawdzić te cholerne mieszkanie, upewnić się, że wszystko w porządku.
I na całe szczęście tak właśnie było. Wreszcie mogli porozmawiać, wreszcie... Wreszcie ją ujrzał - pomimo tego, iż była w opłakanym stanie - dalej była cholernie piękna. Dlaczego... Dlaczego tak strasznie mu jej brakowało? Co ona mu zrobiła?
Przegonił jednak te wszystkie mega romantyczne myśli ze swojej głowy i skupił się na jej słowach.
Chciał jej już odpowiedzieć, jednak nie zdążył z siebie wydobyć słowa, ponieważ dziewczyna przytuliła się do niego. Scott przymknął na moment oczy i westchnął cicho, po czym objął ją i pocałował w czubek głowy.
- Caroline, posłuchaj... Od wypadku nie traci się tylu kilogramów, po zwykłym wypadku człowiek nie zachowuje się jak przerażone zwierzę na które ktoś poluje. - powiedział to tak spokojnie jak tylko potrafił. Nie powinien z niej tego teraz wyciągać, więc ugryzł się w język po tych słowach. Na to jeszcze będzie czas.
- Chcę żebyś wiedziała, że nie dam Cię skrzywdzić. Jestem tutaj i będę tak długo jak będzie trzeba. Jestem w stanie Cię obronić. Musisz mi tylko zaufać. - dodał po chwili. Cały czas nie wypuszczał jej ze swoich objęć. Wydawało mu się, że... Znowu odzyskał jakąś część samego siebie.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 04:08   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- Wypadek z długą wizytą w szpitalu? - Próbowałam jakoś odratować swoje brednie, choć przecież dobrze już wiedziałam, że wcale tego nie kupi. Przejrzał mnie na wylot. - Jak poluje? - Zapytałam po chwili z wyczuwalną paniką w głosie, lekko się od niego odsuwając, i rozglądając po pomieszczeniu, łapiąc spojrzeniem każde z okien jak i drzwi będące teraz za nami. - Po to Ci teraz ta broń? - Spytałam w końcu, całkowicie wątpiąc we wszystko, co tu się działo. A może tak naprawdę byłam po prostu cholernie zmęczona, i to wszystko wcale nie miało miejsca? Tak, to musi być jakiś dziwny sen. Scott nie mógł właśnie tu wparować machając pistoletem na wszystkie kąty, a ostatnie miesiące to pewnie wynik jakiejś chorej śpiączki... Czy przypadkiem wszystko nie zaczęło się właśnie od uderzenia w głowę?
Rany... Na samą myśl o tym wszystkim czułam ból w skroniach, do których niemal natychmiast podniosłam jedną ze swoich dłoni.
- To... To za dużo. - Wyrzuciłam z siebie po chwili milczenia, marszcząc własne brwi w grymasie zwątpienia. - Skąd mogę mieć pewność, że to nie on Cię tu przysłał?! Że zaraz ta radosna kulka nie poleci w mój brzuch?! - Dodałam po chwili, chyba całkowicie tracąc nad sobą kontrolę. Przerażone zwierzę? Tak, to chyba najlepszy opis tego, jak się teraz zachowywałam. Najgorsze, że przecież... Wcale tak nie myślałam. On... On nie mógł być zły. Nie mógł być po ich stronie. Przecież... Przecież nie był mutantem, prawda?
Nie wiedziałam, czy było mi słabo, czy dostawałam zastrzyku energii. Na zmianę było mi piekielnie gorąco i cholernie zimno. Setki myśli przewijały się przez moją głowę, a jednocześnie nic mądrego nie mogłam przenieść na język. - Ja... Przepraszam, nie chciałam, ja... Nie wiem co robić, Scott... - Wydukałam w końcu, gdy łzy wciąż powolnie spływały po moich zapadniętych policzkach.
Czy serio tak łatwo było mnie złamać?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-09-15, 04:18   
   Multikonta: Dale/James


O matko, jak ona okropnie nie potrafiła kłamać. Scott postanowił już zignorować jej daremne próby wytłumaczenia się z tego wszystkiego. Przecież już wiedział, był pewien, że ktoś zrobił jej krzywdę.
Jedyne co mu teraz pozostało to dowiedzieć się kto i wyrwać mu serce.
Przez tyle lat Blake Carter znany jako 'Duch' pozostawał martwy. A teraz nadarzyła się fantastyczna okazja, by przywrócić go do żywych. Wstyd przyznać, ale na samą myśl o powrocie do zawodu Scott poczuł... ekscytację? Tak nie powinno być. Uciekł od tego, zmienił swoje życie, więc dlaczego jakaś jego część chciała do tego powrócić?
Cholera. Tak nie powinno być.
- Po co mi ta broń? Nie wiedziałem co tu zastanę. Nie było Cię kilka miesięcy - tak po prostu zniknęłaś. Skąd miałem wiedzieć, czy nie ma tu kogoś z Tobą? Musiałem... Musiałem się upewnić, czy jesteś bezpieczna. - wydusił z siebie wreszcie na jednym wydechu. Tak strasznie się o nią martwił, tak cholernie nie wiedział co ze sobą zrobić, gdy jej zabrakło... Ale nie potrafił tego wszystkiego powiedzieć. Nic nie poradzimy na to, że Pan D'Amico to emocjonalny niedorozwój. I tak cud, że mówi jej to wszystko - przy kimś innym pewnie wydukał by ze trzy słowa.
- Zaraz... On? A więc ktoś Cię skrzywdził. - powiedział to w taki sposób... No cóż, nie jedną osobę przeszły by ciarki.
Doskonale wiedział, że znajdzie tego skurwysyna. Choćby miał pociągnąć za każdy sznurek, choćby miał odezwać się do typów z pod najciemniejszej gwiazdy - dorwie go.
Potrząsnął jednak głową, chcąc wyrzucić z siebie tą całą agresję, która powoli zaczynała w nim wzbierać. Ona teraz tego nie potrzebowała. Potrzebowała wsparcia, kogoś, kto zwyczajnie przy niej będzie.
Poprowadził ją wolno do pierwszego napotkanego krzesła po czym nakierował ją delikatnie tak, by na nim usiadła. Sam klęknął przy niej i objął swoimi dłońmi jej dłonie. Jedną z nich podniósł do ust i ucałował jej wierzch.
- Posłuchaj... To nie Twoja wina. Nie wiem co się stało, nie musimy o tym teraz rozmawiać. Po prostu... Jestem tu. Jestem tu dla Ciebie - co by się nie działo. Mogę Cię zabrać z tego mieszkania jeśli się boisz. Mogę tutaj zostać, czuwać w nocy, jeśli dzięki temu poczujesz się bezpieczniej. I wspólnie wymyślimy co zrobić dalej. Okej?
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 04:41   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Za dużo, za dużo, za dużo...
Za dużo informacji, za dużo emocji, za dużo wszystkiego.
Ciężko było mi to wszystko przetrawić. Nie wiedziałam, jak sobie z tym radzić. Czułam się jak przed laty - gdy obudziłam się, nie wiedząc, kim jestem. Ale kim się stałam po tych miesiącach?
Czy wciąż byłam tą samą Caroline, co niegdyś?
- Dopiero teraz. - Skwitowałam krótko jego odpowiedź. Teraz musiał się upewnić. A co robił przez cały ten czas? Skupiał się na patrzeniu w puste okna? Czy może wypatrywał to miejsce jako dodatkową siedzibę dla siebie?
Nie, nie, Caroline, powstrzymaj się. On... On taki nie jest. Nie może taki być.
W końcu... Ci mutanci trzymali mnie w jakiejś kompletnej norze. Nawet nie miałam pewności, czy było to w mieście, czy już poza nim? Przecież między ulicami mój krzyk by się niósł już w pierwszych dniach, więc... To po prostu musiało być trudne.
- Nie, to... To nie tak. - Próbowałam jeszcze wybronić swoje zarzuty. Dlaczego musiałam być tak nierozważna? Ja... Ja nie chciałam zginąć. - Proszę Cię, nie... Nie rób nic. - Wyrzuciłam z siebie niemal błagalnym tonem, jednak na szczęście nawet nie miałam chwili, by w mojej paranoi znowu zdecydowanie za dużo powiedzieć, bo starałam się skupić na prostym stawianiu stopy, gdy mężczyzna próbował mnie odprowadzić na krzesło - jednak nawet to nie zminimalizowało kuśtykania do końca.
To... To było dziwne uczucie. Takie zwykłe, czułe trzymanie za dłonie. Przez ostatnie tygodnie kojarzyłam dotyk wyłącznie z zadawaniem bólu i przemywaniem ran. W sumie dość ciekawa taktyka, czyż nie? Wielka miłościwość - skrzywdzimy Cię, by wyleczyć Twe obrażenia. Oh, dzięki Ci wielki Panie!
Ale teraz... Teraz chyba mogłam o tym zapomnieć. Szczególnie, że Scott chyba serio chciał mi teraz odpuścić. Ulżyło mi, i to wielce. Jednak nawet w obecnej sytuacji nie byłam w stanie powstrzymać się przed lekkim rumieńcem na jego gesty.
- Ja... Dziękuję... - Odparłam jedynie, przełykając głośniej ślinę. Tak strasznie nie chciałam teraz o tym mówić. Nim będę gotowa na spowiedź, będę musiała sama ułożyć sobie wszystko w głowie.
Najgorsze jednak było, że są rzeczy, których nie zdołam ukryć - jak odrost na głowie, ta przeklęta, źle zrośnięta kostka, czy numer wyryty na mojej piersi - mający do końca życia przypominać mi o dawnych zobowiązaniach.
Byłam rozdarta. Czy podziękować mu za wszystko i mieć pewność, że to wszystko pozostanie tajemnicą? Czy jednak przystać na jego propozycję, ryzykując, że wszystko na własne oczy zobaczy?
- Zostań, proszę. - Wydusiłam z siebie, nim neurony zdążyły dobrze przekazać między sobą informacje.
Jedno więc się nie zmieniło - wciąż szybciej taplałam jęzorem, niż myślałam.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-09-15, 20:52   
   Multikonta: Dale/James


Jeśli myślała, że odnalezienie jej było takie proste, to była w poważnym błędzie. Pewnie - parę dobrych lat temu, gdy jeszcze Scott używał innego imienia, oraz nazwiska, gdy był w grze to byłoby o wiele prostsze. Jednak wycofał się z tego świata, stał się kimś innym - być może kimś lepszy i ludzie do których kiedyś mógł się odezwać z każdym problemem nie byli już tacy skorzy do pomocy. Oczekiwali czegoś w zamian - i chociaż był w stanie dać dużo... Nie mógł dać im wszystkiego. Nie mógł po raz kolejny stracić duszy.
- Każdego dnia zastanawiałem się gdzie jesteś. Codziennie myślałem o tym, czy nic Ci nie jest. Stawałem na głowie, prosiłem o pomoc innych. Nie umiałem Cię odnaleźć, zbyt mało o Tobie wiem... Właściwie nie wiem nic. Wybacz. - odparł cicho. Było mu cholernie przykro z tego powodu - teraz go to uderzyło. Tak wiele czasu musiała czekać, ktoś... Ktoś ją krzywdził, a jego nie było obok. I nawet jeśli tak naprawdę się nie znali - czasami to się po prostu wie. Wie się, że ta relacja przetrwa, że ma jakieś znaczenie, że nie spotkało się danej osoby przypadkiem. I tak właśnie czuł Scott.
- Spokojnie, ja... Nie musisz się bać. Jeśli cokolwiek zrobię... Zrobię to tak, żebyś nie musiała się martwić, ja... Nie wiesz całej prawdy o mnie. Nie wiesz kim jestem, kim... Kim kiedyś byłem. - ostatnie słowa wyrzucił z siebie ledwo słyszalnym szeptem. Czy powinien poruszać ten temat? Właśnie teraz? Prawdopodobnie nie, ale nie oszukujmy się - Scott nie był najlepszy w rozmowy.

- Nie musisz mi dziękować. - skwitował krótko nie odrywając spojrzenia od jej oczu. Mocniej zacisnął palce na jej dłoniach i uśmiechnął się do niej delikatnie chcąc ją w ten sposób pokrzepić.
- Zostanę ile zechcesz. - odparł i ponownie ucałował wierzch jej dłoni. Mimo jej dramatycznego stanu, mimo tego, iż nie widział jej tyle czasu... Cholera, jego serce cały czas waliło jak oszalałe. Nie potrafił od niej oderwać wzroku i... I nie chciał być nigdzie indziej. Przy niej było mu najlepiej.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 22:13   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Serce bolało mnie coraz bardziej z każdym jego słowem. Miałam wrażenie, że w samym jego tonie głosu czułam ten ból i zwątpienie, które mu towarzyszyły podczas mojej nieobecności.
To... To było dziwne uczucie. Ktoś... Ktoś się o mnie troszczył. Ktoś się martwił. To... To było niespotykane. I nie wiedzieć czemu... Podobało mi się to.
Mimowolnie kąciki moich ust się uniosły, a moje powieki po raz pierwszy od dłuższego czasu napełniły się łzami szczęścia. Bo chyba właśnie tak się teraz czułam - szczęśliwa. Z jego obecności, ze spokoju, z ciszy własnych czterech kątów. Trudno było mi uwierzyć, że włożył tyle wysiłku w odnalezienie mnie, ale w sumie... Jak inaczej wytłumaczyć jego tak szybkie pojawienie się w moim progu, po moim własnym przybyciu?
- To... Musimy to zmienić. - Odparłam cicho, pociągając nosem. Z całą pewnością - nie tylko on o mnie nic nie wiedział. W końcu... Dla mnie on też był obcy, a jednocześnie miałam wrażenie, że tak dobrze go znam.
Przynajmniej dopóki kolejne słowa nie padły z jego ust, a ja nie przypomniałam sobie o broni, którą teraz przede mną ukrył. - Rozumiem, że to nie będzie łatwa rozmowa... - Stwierdziłam dość odkrywczo, odwracając na sekundę od niego wzrok. Ale czy przypadkiem sama nie miałam za sobą mrocznej przeszłości? Na litość - nie pamiętałam dużej części swojej młodości, a ostatnie miesiące uświadomiły mi, jak paskudną osobą byłam. Jak widać, mieliśmy wiele ciężkich tematów do przetrawienia. - Mnie... Mnie chyba spotkała kara za to, kim byłam... - Odparłam bezsilnie, godząc się z porażką i własnym losem. Nie wiedziałam, czy i on spojrzy na mnie w ten sposób? Czy i on zmieni o mnie zdanie? Czy również dla niego stanę się bezwartościowa?
Oh, oby nie...
Te smutne myśli dość szybko ustąpiły, gdy widziałam ten pokrzepiający uśmiech na jego twarzy. To dawało mi nadzieję, na lepsze jutro. A... A skoro i tak mnie przejrzał, nie było z czym się kryć. Zachichotałam nerwowo pod nosem, powstrzymując się od płaczu. - Tylko się nie przestrasz. Moje maskowanie się nie sprawdziło, to chyba nie ma sensu, bym dłużej się ukrywała. - Pociągnęłam ponownie nosem, ściągając ręcznik z włosów i przecierając nim swoje dolne powieki, by pozbyć się ten maseczki z twarzy. Wciąż mokre, pofalowane ciemne kosmyki spłynęły na moje ramiona, a jasny odrost wyraźnie rzucał się w oczy. Grzywka, która do tej pory opadała na moje powieki, w dużej mierze wyrównała się już z moimi pejsami, niemal całkowicie odsłaniając zmęczoną twarz.
Z całą pewnością - czułam się dużo lżej wiedząc, że nie muszę tu odgrywać już żadnych dziwnych przedstawień...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-09-15, 22:37   
   Multikonta: Dale/James


Dla niego również to było dziwne. Nie czuł czegoś podobnego od wielu lat, o nikogo się tak nie martwił - na nikim mu tak nie zależało. Myślał przeważnie tylko o sobie, oraz o odnalezieniu Julie. To drugie, cóż... I tak już powoli zaczynał tracić nadzieję - co wcale nie oznaczało, że zamierzał się poddać.
- Zmienimy, jeśli zechcesz. Właściwie... Mamy mnóstwo czasu. - taa. Mnóstwo. O ile wszelkie przeciwności losu im na to pozwolą, ale Scott wolał wierzyć, że tak właśnie będzie. Od tej pory będzie tylko lepiej - pozostaje mu tylko dopaść tych skurwysynów, którzy jej to zrobili.
Co do zdradzania jej swojej przeszłości... Dalej nie był pewien, czy właściwie powinien to robić. Mogła się od niego odwrócić - jakby nie patrzeć był... Zwykłym bandytą, przestępcą, człowiekiem, który za pieniądze robił naprawdę okropne rzeczy. I to nie do końca było tak, że sytuacja go do tego zmusiła. Czuł się wtedy dobrze, chciał zastraszać, bić, kraść, miał tak wiele krwi na rękach...
Czy Caroline będzie w stanie uwierzyć mu w to, że naprawdę się zmienił?
Oby. Nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby ją stracił.
- Nie, to... To z pewnością nie będzie łatwe. - odparł i westchnął. Nienawidził takich rozmów, zwyczajnie nie był w nich najlepszy.
Zerknął na nią trochę podejrzliwie, gdy odezwała się po raz kolejny. Zaraz, zaraz... Za to kim była? A co ona mogła robić takiego, że spotkała ją za to kara? Nie wyglądała mu na kogoś kto mógłby robić coś złego, ale jak wszyscy dobrze wiemy - nie należy oceniać książki po okładce. To zabawne, że czuli się przy sobie tak wspaniale, a tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieli...
- Kim byłaś...? - spytał mając nadzieję, że uchyli rąbka tajemnicy - wiadomo - nie miał prawa na nią naciskać, nie teraz.
Jeśli dziewczyna choć przez sekundę pomyślała, że mógłby ją odtrącić przez jej przeszłość, cóż... Bardzo się myliła. Scott doskonale wiedział co to znaczy być kimś złym, być na samym dnie - dlatego jestem pewien, że będzie w stanie ją zrozumieć.

To co ujrzał, gdy dziewczyna postanowiła pokazać mu swoje prawdziwe oblicze nie przeraziło go. Nie odrzuciło. Jedyne co poczuł to wściekłość. Gniew wzbierał w nim coraz bardziej i musiał bardzo mocno walczyć ze sobą, by nie wybuchnąć. Jakim prawem? Dlaczego jej to zrobiono?
Prawą dłonią sięgnął do jej twarzy i zaczesał jeden niesforny kosmyk włosów za jej ucho.
- Tak, czy inaczej - jesteś piękna. - stwierdził całkowicie poważnie - ponieważ tak właśnie uważał. To nie był jakiś marny flirt - dla niego była po prostu idealna.
Tylko... Dlaczego kręcone włosy sprawiły, że mimowolnie po raz kolejny przesunął palcami po koralikach na jego nadgarstku? Dlaczego nagle zaczęła przypominać mu kogoś, kogo.... Kogo bardzo dawno nie widział?
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5