Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-05-19, 00:31   Salon
  

   1 Rok na Giftedach!


[Profil]
    [0+]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-09-06, 23:42   
  

   1 Rok na Giftedach!


/3 kwietnia

Od śmierci brata minęło kilka miesięcy. Już zdołała w miarę dojść do siebie, jednak starała się o tym za bardzo nie myśleć.
Odkąd wróciła z Vancouver, pozwoliła by praca całkowicie nią zawładnęła. Dopiero teraz szefowa wysłała ją na przymusowe wolne. Bo w końcu ile można pracować? Anna po prostu starała się w ten sposób zapomnieć choć na chwilę o tym, że jej brata już nie ma oraz o tym, że aktywował się u niej gen X. Nie zawsze jej się to udawało, jednak z drugiej strony, bała się ćwiczyć sama. Więc po prostu tego nie robiła. Podobnie jak dziś. Nie bardzo wiedziała co ma ze sobą zrobić. Leżała po prostu na kanapie wpatrując się w telewizor i przeskakując z kanału na kanał. Z wiadomych przyczyn ćwiczyć nie chciała.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-09-12, 21:56   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// 3 kwiecień

Kilka ostatnich miesięcy było dla Brada dość ciężkie. Przede wszystkim wracał do siebie po uwięzieniu w poprzednim roku i był już chyba w formie sprzed tego porwania. Wróciła mu siła fizyczna, był stabilny emocjonalnie i choć nadal chciał zemsty ponad wszystko inne to już nie widział w każdym wroga. Niemniej dalej nie miał problemu z dążeniem do celu po trupach, miał teraz ogromne problemy z zaufaniem i był trochę chujkiem.
Z Ann widywał się bardzo rzadko zwłaszcza, że odkąd wróciła z Vancouver cały czas pracowała. Wiedział, że chce oderwać myśli i nie zawracał jej głowy.
Sam też miał swoje zajęcia, bo pomagał Colleen wrócić do zdrowia, a poza tym spotykał się czasem z Mią. No i nie zapomnijmy o tym, że cały czas starał się o dołączenie do rebelii, co wkrótce może przynieść oczekiwane efekty.
Wiedział, że Ann miała dziś wolne, bo był w jej pracy i dowiedział się od jej szefowej, że dziewczyna ma urlop. Tym lepiej dla niego. Oczywiście po mieście poruszał się ostrożnie, miał nałożone okulary przeciwsłoneczne, zapuszczoną brodę i nałożony kaptur, a na to jeszcze czapkę z daszkiem.
Poszedł więc prosto do jej mieszkania. I już chciał jej zrobić psikusa i teleportować się do środka, ale ostatecznie uznał, że nie będzie ryzykował, bo po pierwsze ktoś może to zobaczyć i Ann może mieć problemy, a po drugie nie chciał sprawić w żaden sposób przykrości Annie.
Wobec tego zapukał do drzwi, ale po sekundzie chwycił za klamkę i okazało się, że może swobodnie wejść do środka. Oczywiście skorzystał z tej okazji, ale zamknął za sobą drzwi na klucz, żeby nikt nie mógł im wparować. Ściągnął buty i wszedł do salonu, gdzie zastał dziewczynę leżącą na kanapie.
- DOGS mogłoby tu wparować i nawet byś nie zauważyła - mruknął na przywitanie. - Pamiętaj, żeby zamykać za sobą zawsze drzwi.
Patrzył na nią surowo, ale potem się uśmiechnął, podszedł i podniósł ją z kanapy, by następnie przytulić ciepło i mocno.
- Stęskniłem się, Ann - wymruczał jej do ucha. Wtulił twarz w jej włosy i przez dłuższą chwilę delektował się jej bliskością.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-09-24, 11:27   
  

   1 Rok na Giftedach!


Była tak skupiona na rozmyślaniu o wszystkim i przeskakiwaniu z kanału na kanał, że nie usłyszała nawet pukania do drzwi. Nic więc dziwnego, że wystraszyła się, gdy Brad się odezwał. Odwróciła się szybko w jego stronę po czym uśmiechnęła się lekko.
-Racja.
Odpowiedziała po czym również przytuliła przyjaciela.
-Ja również.
Już dawno powinna była wziąć dzień wolnego i spotkać się z Bradem, ale trochę się bała. Bała się, że jak nie będzie jej w pracy to zaleje ją fala wspomnień o Coltonie, zacznie histeryzować i Bóg wie gdzie wyląduje. Skupiając się na pracy miała jakby kontrolę nad wspomnieniami i emocjami. Przynajmniej tak to sobie wmawiała.
- Jak tam u Ciebie?
Była ciekawa jak sprawy związane z Rebelią itp. Czy udało mu się dostać czy też nie...
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-10-18, 20:27   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Fakt, że się przestraszyła jego wejścia tym bardziej utwierdził go w przekonaniu, że dziewczyna nie może być lekkomyślna i musi zacząć bardziej pilnować swojego bezpieczeństwa. Chciał dla niej wyłącznie dobrze.
Gdy się przytulili poczuł taką jakby ulgę? Jakby wszystko teraz było w odpowiednim miejscu i czuł się teraz o niebo lepiej niż jeszcze przed chwilą. Dziwne, że jedna osoba może tak wpływać na człowieka, ale z drugiej strony znali się bardzo długo, wręcz na wylot. Dla nich brak jakiegokolwiek kontaktu był wręcz szkodliwy.
Po odsunięciu się od siebie, mężczyzna usiadł na kanapie obok niej i chwilę zastanowił się jak odpowiedzieć na to pytanie.
- Skomplikowanie... Przez jakiś czas pomagałem starej przyjaciółce w odnalezieniu się po więzieniu, ale teraz gdzieś się zaszyła - streścił pokrótce sprawę z Colleen. Ich relacja nigdy nie była prosta, a jej powrót dodatkowo mu wtedy wszystko zagmatwał. Teraz nabrał do tego wszystkiego trochę dystansu i można powiedzieć, że wrócił stary, dobry Brad.
- Jeśli chodzi o rebelię to przede mną misja, która wszystko pokaże. Ale o szczegółach nie mogę mówić - uśmiechnął się przepraszająco, po czym sięgnął po jej dłoń i ścisnął ją delikatnie. Dawno jej nie widział i potrzebował jej dotyku.
- A co u ciebie? - zapytał, chcąc się trochę więcej dowiedzieć. Choć miał swoje przypuszczenia, że oddała się pracy, która była jej zapomnieniem. - Masz jutro wolne? Pomyślałem, że moglibyśmy się napić jak za starych dobrych czasów.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-10-21, 04:16   
  

   1 Rok na Giftedach!


Sama za bardzo nie wiedziała jak to się stało, że nie zamknęła za sobą drzwi na klucz. Choć w sumie, rano wyszła do pracy i dopiero wtedy dowiedziała się o przymusowym wolnym. Choć może z jednej strony to i dobrze?? Każdy przecież potrzebuje trochę wolnego.
Ann również poczuła się lepiej gdy tylko Brad się pojawił. Brakowało jej go. Zwłaszcza w ostatnim czasie.
Pokiwała głową gdy usłyszała o przyjaciółce. Chwilę później na wieść o misji z Rebelii, uśmiechnęła się lekko.
-Tylko bądź ostrożny, dobrze?
Nie chciała stracić też i jego. Nawet nie chciała myśleć co by było gdyby tak się stało.
-U mnie.... Praca, praca, praca... Gdyby dało radę to zapewne 24 godziny 7 dni w tygodniu... Dzisiaj też miałam pracować, ale szefowa oznajmiła mi, że mam kilka dni odpocząć i się nie pokazywać w pracy...
Westchnęła lekko. Nie miała pojęcia co miała ze sobą zrobić przez te kilka dni.
-A jeśli chodzi o picie... Staram się unikać alkoholu. Jakiś czas temu widziałam się z Viggo. Przyjacielem Coltona. Popiłam i nie mam pojęcia jak ale znalazłam się u Colta w mieszkaniu.
Opowiedziała w skrócie po czym spuściła wzrok.
-Brad ja nie dam rady... Nie opanuję tej mocy.
Dodała wbijając zrok w ichzłączone dłonie.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-10-21, 22:06   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Brad domyślał się, że zaczynała być przemęczona ciągłą pracą i dlatego zapomniała zamknąć za sobą drzwi. Mężczyzna martwił się o przyjaciółkę, bo wyglądała na zmęczoną. Nie chciał, żeby się przepracowywała. Miał wrażenie, że ją zaniedbał i poczuł wyrzuty sumienia. Gdyby spędzał z nią więcej czasu to może czułaby się teraz inaczej?
- Postaram się, ale lekko nie będzie - cóż, atak na DOM nie będzie należał do łatwych misji. Ale postara się dać z siebie wszystko, żeby wyjść z tego cało i dostać się do Rebelii.
- Widocznie nawet ona zauważyła, że coś jest nie tak. Masz coś przeciwko, żebym przez te kilka dni z tobą został? - zapytał, bo po pierwsze gdyby jednak umarł na misji to fajnie będzie spędzić z nią parę ostatnich dni w życiu, a po drugie będzie jej raźniej i chyba przyjemniej niż samej w czterech ścianach.
- Viggo? Coś was łączy? - zapytał niby od niechcenia, ale w jego głosie dało się słyszeć jakąś dziwną nutę, jakby lekkie rozdrażnienie i niezadowolenie. Zastanawiało go dlaczego piła z tym gościem i co między nimi zaszło.
To jednak zeszło na dalszy plan, gdy zaczęła mówić dalej. Tęskniła za bratem, więc nic dziwnego, że takie sytuacje się zdarzały.
- Dasz radę Ann. Pomogę ci i opanujemy to - powiedział, ściskając mocniej jej dłoń. Chciał ją pocieszyć, ale nie wiedział jak.
- Zróbmy tak... dzisiaj się zrelaksujesz i wypijesz. Ja będę pił mniej i cię pilnował, żeby nic się nie stało. A jutro zaczniemy trening? - zaproponował jej, bo naprawdę chciał jej pomóc. Nie mogła się bać własnej mocy.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-10-21, 22:51   
  

   1 Rok na Giftedach!


Możliwe, że to właśnie tak było. Zwłaszcza, że pozwoliła by to praca nią zawładnęła. Uśmiechnęła się lekko słysząc jego propozycję.
-Możesz zostać ile tylko chcesz. Wiesz przecież...
Odpowiedziała wciąż się uśmiechając. Cieszyła się, że Brad chciał z nią zostać te kilka dni. Słysząc jednak pytanie o Viggo i czy coś ich łączy wzdrygnęła się.
-Że niby ja i On? W życiu... Viggo jak już wspomniałam był przyjacielem Colta. Miałam nadzieję, że może On wiedział coś na temat gości co zabili Colta... A ten kretyn bez cysterny wódki nie funkcjonuje normalnie.
Słysząc jego zapewnienia spojrzała mu oczy. Bała się własnej mocy. Bała się tego jaki wpływ na jej życie ów moc będzie miała. I nie potrafiła się od tego lęku uwolnić.
-Nie wiem czy to dobry pomysł... Ale ok. Dziś się napijemy a jutro trening.
Powiedziała w końcu po czym westchnęła.
-Ale to i tak czy siak, najpierw będzie trzeba kupić jakiś alkohol bo tu nic nie znajdziesz...
Dodała na koniec obserwując go uważnie zagryzając wargi. Domyślała się, że mogło to zdziwić nieco Brada. Zwykle u Ann alkoholu nigdy nie brakowało. A tu nagle....
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-10-21, 23:37   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Uśmiechnął się do niej, gdy pozwoliła mu zostać tak długo jak będzie chciał. Przeczuwał, że się zgodzi, ale jej reakcja mu się podobała, bo widać było, że jej ten pomysł przypadł do gustu.
- To dobrze, że mam torbę z rzeczami w aucie - uśmiechnął się szerzej. Był przygotowany, bo nawet gdyby nie pozwoliła mu zostać to nie zamierzał wracać do bractwa przed akcją.
Na jej reakcję odnośnie Colta poczuł się odrobinę lepiej. Przynajmniej nic ich nie łączyło i nie rozpraszało. Powinna się skupić na swojej mocy, tego się trzymał.
- I co, widział coś? - zapytał, choć gdyby tak było to pewnie by już mu o tym powiedziała. - Jak będę w rebelii to na pewno spróbuję się czegoś dowiedzieć.
Chciał jej pomóc. Ale na razie sam musiał osiągnąć swój cel. Jeśli przeżyje i wróci jeszcze tutaj to na pewno jego następnymi krokami będzie zebranie informacji na temat śmierci Colta. Nie znał go za bardzo, ale zrobi to dla Ann.
- Zaufaj mi. Przejdziemy przez to razem - nie mógł jej zapewnić, że będzie lekko, ale mógł ją zapewnić, że będzie jej pomagał jak tylko będzie umiał. Najgorsze co może być to bać się własnej mocy. Ale o tym będą rozmawiać już jutro. Dzisiaj chyba oboje potrzebowali relaksu i rozluźnienia.
- Co? Co się stało? - zapytał, bo wyraźnie był w szoku po tej informacji. Nigdy u niej nie zabrakło alkoholu, a tu taka wiadomość. Pokręcił głową, ale już znalazł sposób jak to obejść. - W porządku, idę na dół po torbę i kupię co trzeba.
Uśmiechnął się do niej i wyszedł z mieszkania.

Nie było go jakieś 15 minut, bo wybierał w sklepie odpowiednie rzeczy. Pierwszą rzeczą o jaką zadbał to oczywiście alkohol. Wziął trzy butelki: dwie whisky i jedną wódkę. Oprócz tego butelkę wody i produkty do jedzenia. Nie wiedział na co kobieta będzie miała ochotę, ale wziął wszystkie rzeczy potrzebne do zrobienia lasagni.
Gdy wrócił na górę ze swoją torbą z ubraniami przewieszoną na ramię i dwoma reklamówkami produktów, Ann musiała się nieco zdziwić. Niemniej od razu skierował się do kuchni, żeby to wszystko rozpakować.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-10-22, 18:43   
  

   1 Rok na Giftedach!


Uśmiechnęła się słysząc o rzeczach.
-Po co pytałeś jak i tak wiedziałeś, że się zgodzę?
Spytała w pełni retorycznie. Jakoś jemu nie potrafiłaby odmówić noclegu... Nie miała by nawet nic przeciwko, gdyby w ogóle chciał by dzielić z nią mieszkanie. Znali się przecież tak długo, niemalże na wylot.
-Nie wie nic... Choć niby podejrzewa kto mógł to zrobić... Podobno Colton odkrył swoją moc w więzieniu. Tam nad nią ćwiczył i obiecał paru gościom, że uciekną z nim. Nie dotrzymał słowa i mogli chcieć się zemścić. Ale ile w tym prawdy... Nie wiem. Viggo też twierdzi, że Colt ćpał... W co nie do końca chce mi się wierzyć... - Westchnęła. -Nie wiem czy jest sens.. Chciałam dowiedzieć się kto zabił mojego brata, ale... Co jeśli to też mutanci? Przez wiele lat ukrywałam każdego z aktywnym genem, od niedawna sama też jestem mutantem i... Sama już nie wiem.
Ann nie bardzo już wiedziała czy wciąż chce się dowiedzieć kto zabił jej brata. Z jednej strony chciała się dowiedzieć i w jakiś sposób zemścić, z drugiej zaś, nie była raczej do tego zdolna. Przynajmniej tak jej się wydawało.
Co do jej mocy, bała się jej i nie ukrywała tego. Przynajmniej przed Bradem. Nie widziała ku temu sensu. I tak by się zorientował bardzo szybko.
Zaśmiała się słysząc jego zdziwienie.
-Nic się nie stało. Po prostu... Przestałam pić.
Zdążyła tylko odpowiedzieć szybkie "ok" i już go nie było. Ann wyłączyła telewizor po czym wstała i skierowała swoje kroki do kuchni która na całe szczęście, lub nieszczęście, byłą połączona z salonem. Można to zaliczać do plusów małego mieszkania. Teoretycznie mniej do sprzątania.
Po około 15 min Brad był już z powrotem. Spojrzała na niego po czym na zakupy unosząc brwi jakby z zapytaniem co wymyślił.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-10-22, 21:20   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- Gdybyś się nie zgodziła to pewnie nocowałbym w jakimś hotelu albo samochodzie. Nie wracam do bractwa przed akcją - wzruszył ramionami. Wiedział, że pyta retorycznie, ale poinformował ją o swoich zamiarach. Niemniej cieszył się, że może z nią zostać. Ale fakt faktem trochę już ją znał i wiedział, że się zgodzi. A kultura i tak wypada, żeby zapytać.
- Nie znałem go, więc nie wiem czy ćpał. Nawet ty jako siostra nie musiałaś wszystkiego wiedzieć - westchnął, bo niestety tajemnice miał każdy, jedni większe, a drudzy mniejsze. Jej brat mógł dużo przed nią ukrywać, w tym wrogów. - Jeśli to mutanci to zasługują na karę za zabicie swojego. Na twoim miejscu chciałbym wiedzieć i odpłacić im pięknym za nadobne.
Nie wziął pod uwagę tego, że dziewczyna może nie być w stanie się na kimś mścić i robić komuś celowo krzywdę. Nie każdy był takim zimnym skurwielem jak on i nie każdy miał taką potrzebę zemsty. Wziął za pewnik, że dziewczyna zechce pomścić śmierć brata. Niemniej rozumiał jej wahanie i był w stanie spróbować pomóc przynajmniej poszukać zabójcy. Potem może też mu zrobić kuku, jeśli Ann nie będzie w stanie.
- Świat się kończy - odpowiedział jeszcze na jej abstynencję. Rozumiał jeszcze, gdyby ograniczyła spożywanie alkoholu, ale całkowite zaprzestanie nie mieściło mu się w głowie.
Jemu alkohol pomagał, bo rozluźniał go i pozwalał na zapomnienie o problemach i planach. To na trzeźwo miał większe problemy z kontrolowaniem swojej złości i morderczych zapędów. Ale widać u niej było odwrotnie.
Po powrocie ze sklepu poszedł do kuchni i postawił na blacie zakupy. Od razu wyjął butelki z alkoholem i nalał czystej whisky do szklanek. Sięgnął jeszcze po lód z lodówki i drink gotowy. Podał dziewczynie szkło, po czym wzniósł krótki toast i wypił naraz całość zawartości. Był spragniony albo coś.
- Na co masz ochotę? Wziąłem składniki na lasagne, coś na śniadanie... - tu zaczął wykładać wszystkie produkty i segregować je - na te, które miały wylądować w lodówce i na te, które trzeba było włożyć do szafek. - Ale możemy też coś zamówić w sumie.
Nie miał jakiegoś parcia na gotowanie, więc jak dzisiaj nie miała na to ochoty to mogli wciągnąć jakąś pizzę albo chińczyka. Cokolwiek zresztą.
- Jak się czujesz w tej swojej pracy? Dobrze cię traktują? - zapytał i chodziło mu o współpracowników i szefową, ale też o klientów. Wiadomo, że potrafili być wrzodami na tyłku.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-10-23, 19:51   
  

   1 Rok na Giftedach!


-Na to bym Ci nie pozwoliła....
Dodała tylko i nie ciągnęła już tego tematu.
-No nie musiałam... Ale, przecież zauważyłabym gdyby coś było nie tak... Chyba zachowywałby się inaczej czy coś... Już sama nie wiem w co wierzyć...
Czuła się bezradna, jeśli chodziło o całą tą sprawę związaną z jej bratem... Niby nie chciała o tym wszystkim już myśleć, jednak wciąż to wszystko przewijało się w jej głowie.
-Chciałabym tak umieć... Ale nie potrafiłabym się zemścić. Nie tak.
Niby mówi się, że łatwo jest się zemścić. Zwłaszcza będąc w sytuacji Ann. jednak nie koniecznie ta teoria była słuszna. Przynajmniej w jej wypadku. Początkowo chciała się zemścić. Chciała by poczuli to co ona, ale teraz, gdy emocje opadły, przynajmniej częściowo, to już nie było jej do tego spieszno.
Zaśmiała się tylko słysząc jego słowa odnośnie jej nie picia. W jej wypadku, alkohol sprawiał, że traciła kontrolę. Nad sobą, nad emocjami, a do gorsza, nad mocą. Dlatego też starała się unikać alkoholu jak tylko mogła. Teraz owszem, uległa namowom Brada i napije się z nim, jednak nie upije. Przynajmniej się postara.
Gdy wrócił ze sklepu i zobaczyła całe zakupy jakie zrobił, przymknęła oczy i uśmiechnęła się lekko. Wzięła od niego szklankę i spojrzała niepewnie.
- Rany.... Whisky? Chcesz mnie chyba szukac po calym kraju....
Zażartowała upijając łyk. Wciąż nie była przekonana, czy to aby dobry pomysł..
-Ale mi pomożesz zrobić tą Lasagne....
Powiedziała pomagając mu pochować część zakupów i spoglądając na niego z lekkim uśmiechem.
-Jest ok. Nie narzekam. Szefowa w porządku, wypłata na czas... Oprócz mnie pracuje jeszcze jedna laska. Całkiem spoko, ale jakoś jej podejście do życia... Trochę dziwne. Ale poza tym jest ok. Klienci różni... Wielu przyjeżdża z Seattle. Więc można powiedzieć, że stałe osoby.
Opowiedziała nieco ogólnikowo. Jednak na temat.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-11-04, 23:43   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Uśmiechnął się zadowolony z jej odpowiedzi. Wiedział, że zawsze może na nią liczyć. Aczkolwiek nie oczekiwał cudów i gdyby się nie zgodziła to nie miałby do niej żalu, po prostu przespałby się gdzie indziej. Raczej nie robił problemów z bzdur i małych rzeczy. Pewnie dlatego, że o nie nie dbał.
- Nie jeśli się dobrze ukrywał. Ale teraz już się pewnie nie dowiemy - westchnął jeszcze, bo nie potrafił jej dać jasnych odpowiedzi odnośnie jej brata. Nie znał go nawet, więc nie miał raczej prawa wypowiadać się na ten temat.
- Ty nie umiesz, ale ja tak. Chętnie dam nauczkę zdrajcom - odpowiedział twardo. Jego reakcja była raczej zrozumiała, bo sam wiele w życiu tracił. Uważał, że mutanci powinni trzymać się razem, skoro są prześladowani przez ludzi. Fakt, że niektórzy odwracali się od swoich był dla niego nie do zrozumienia. Traktował takich ludzi jak wrogów, więc nie miałby większego problemu, żeby takiego zdrajcę pozbawić życia.
Bradowi wydawało się, że źle do tego podchodziła. Ale rady zostawi sobie na później, bo teraz chciał się napić i zjeść.
- Nie, nie. Alkohol cię zrelaksuje. Po prostu nie myśl o problemach i o swojej mocy. Masz się odprężyć, o to w tym chodzi - wytłumaczył jej z rozbawieniem widocznym na twarzy. Dziewczyna nie może przesadzać z tym teleportowaniem, bo jego moc nie jest zbyt dobra w tej kwestii. Potrafi się teleportować, ale jego moc jest bardzo ograniczona w tym aspekcie.
- Dobra, ale ostrzegam, że nie jestem w tym dobry - mruknął jeszcze, bo gotowanie szło mu różnie i nie może się poszczycić jakimś popisowym daniem. Niemniej zrobi co będzie kazała.
Uśmiechnął się i kiwnął głową. Cieszył się, że jej się układa. Skoro nie narzekała to znaczy, że pracowało się nieźle.
- Masz jakichś ulubionych klientów? Kogoś na oku? - zapytał dość niezgrabnie o to czy ma jakiegoś faceta. Był ciekawy, czy przez ten czas nikogo nie znalazła. Poza tym czekał na instrukcje odnośnie gotowania.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-11-05, 00:15   
  

   1 Rok na Giftedach!


Odwzajemniła jego uśmiech. Uwielbiała go takiego. Uśmiechniętego, z dobrym humorem... Wiedział też, jak jej poprawić nastrój. Z drugiej strony, po tylu latach przyjaźni, nie było się co dziwić. Zwłaszcza, że poznali się gdy Ann mieszkała nieopodal ojca więc wtedy jeszcze nazywała się Clarie Stevens a nie Anna Payne.
Nie skomentowała już jego słów. Nie było takiej potrzeby. Colton nie żył i musiała pogodzić się z tym faktem oraz nauczyć się żyć z tyloma niewiadomymi na jego temat. Jednak słysząc jego dalszą wypowiedź, spojrzała na niego nieco karcąco.
-Brad...
Znała podejście Brada w tej kwestii, jak i częściowo to, co przeżył, jednak nie oznaczało to, że pochwalała tego typu rzeczy. Nie uważała, by taka zemsta była dobrym rozwiązaniem. Jakby w tej kwestii wciąż zapominała, że sama stała się mutantem, więc klasyczne pójście na policje raczej nie wchodziło w grę.
Uśmiechnęła się tylko na jego słowa rzucając mu jednocześnie spojrzenie typu "Łatwiej powiedzieć - trudniej wykonać". Nie miała zbyt dobrych wspomnień jeśli chodzi o teleportowanie się po alkoholu. Za pierwszym razem pod wpływem emocji, uaktywnił się jej gen X. Na całe szczęście, Brad był przy niej. Następnym razem po spożyciu alkoholu, była z Viggo i nagle znalazła się znów w mieszkaniu Colta. Jakim cudem? Sama nie wiedziała.
-No ale z posiekaniem cebuli dasz sobie radę?
Spytała rozbawiona gdy tylko wspomniał, że nie jest w gotowaniu zbyt dobry jednocześnie podając mu cebulę. Nie każdy musiał być mistrzem patelni. Jednak Ann należała do osób które lubiły gotować. Nie zawsze jednak miała dla kogo. Miała jednak nadzieję, że kiedyś się to zmieni.
Uśmiechnęła się szerzej, gdy spytał o ulubionych klientów.
-Taaakk. Jeden klient w szczególności, jest moim faworytem. Jeremy. Przychodzi co tydzień na pielęgnację dłoni i paznokci. Nie rozmawia w salonie z nikim tylko ze mną. Szefowa i Allie po cichu do niego wzdychają a on ma je gdzieś. Zastanawiam się tylko czy nie jestem zbyt okrutna ukrywając przed nimi fakt, że Jeremy to gej...
Wypowiadając ostatnie zdanie, uśmiechnęła się niewinnie po czym wzięła się za szykowanie reszty składników.
-A jeśli chodzi o drugie pytanie, to całe dnie spędzam w salonie, nie imprezuje i jedyny facet jaki przychodzi do nas do salonu to Jeremy i od czasu do czasu widuję się z Tobą... A jak u Ciebie? Jest jakaś szczęściara?
Spytała spoglądając na niego.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-11-21, 23:04   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Nieczęsto było taki uśmiechnięty i z dobrym humorem. Zwykle był poważny i bardziej ponury, ale przy niej się rozweselał. Była jedną z tych osób, przy których mógł się rozluźnić bez wyrzutów sumienia. Także oboje sobie często poprawiali humor.
- No co? Jeśli zdradzili swojego to zasługują na śmierć w męczarniach. I mogę im to zapewnić - powiedział już bez uśmiechu, śmiertelnie poważnym tonem. Ann mogła nie znać go z tej strony, bo nigdy nie widział potrzeby ujawniania jej tej wersji siebie, ale potrafił być bezwzględny i okrutny. Wrogowie mieli okazję poznać jego nieprzyjemną stronę, ale niestety nie przeżyli, żeby o tym opowiedzieć. Nie wiadomo czy dziewczyna nie przestraszyłaby się jego drugiej twarzy. Może tego też się obawiał, dlatego póki co ją ukrywał?
- Jak czarna robota to do mnie - westchnął odnośnie cebuli, ale odebrał od niej warzywo, zgarnął jeszcze ostry nóż i deskę do krojenia, po czym zaczął robotę od obierania cebuli. Miał nadzieję, że nie zaczną się mu szklić oczy, bo byłoby to co najmniej obciachowe.
Gdy zaczęła mówić o ulubionym kliencie, nieco zrzedła mu mina. Wiadomo, że różnie bywa, a uczucia odzywają się w najmniej oczekiwanych momentach. Zaśmiał się dopiero, gdy usłyszał słowo gej.
- To byłoby zabawne, gdyby któraś z nich zdecydowała się go poderwać - uśmiechnął się pod nosem, wyobrażając sobie miny kobiet, gdy dowiedzą się prawdy. Zawód? Zażenowanie swoim zachowaniem? Wedlowska mieszanka.
- Mój styl życia nie przewiduje głębszych uczuć - wzruszył ramionami. Jeśli już to byłaby to nie-szczęściara. A i takiej nie ma, bo mężczyzna jest zajęty swoimi planami i zemstami, by zawierać znajomości czy rozwijać te już zawarte.
- Nie mam czasu na randki. Plan zniszczenia DOGS sam się nie zrealizuje - co prawda plan to za dużo powiedziane, bo jego plan ograniczał się póki co do tego, by dołączyć do Rebeliantów.
- Myślałaś o dołączeniu do bractwa? - zapytał wprost. Wiedział, że mutant w samotności był nieszczęśliwy, ponieważ nie był akceptowany w społeczeństwie. A w bractwie mogłaby się poczuć lepiej, zawrzeć przyjaźnie. Sądził, że wyszłoby jej to na dobre.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5