Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Esther
Autor Wiadomość
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-01-15, 20:59   Pokój Esther
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


[Profil]
    [A+]
 
Conor Govain



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-04-05, 22:27   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


/07 luty - #1 post


Gdy tylko dowiedziałem się o Anne, musiałem zjawić się w tym domu. Było mi ciężko, ale miałem podejrzenia co do jeszcze jednej osoby. Dobra wiedziałem, o tym że Esther jest silną kobietą, ale wiedziałem również, że Anne była dla niej jak siostra. Teraz gdy ona.... nie żyje... Musiałem pomóc Esti dostosować się do środowiska. Obiecałem to kiedyś Liese i nie miałem zamiaru łamać danego słowa. "Obiecaj mi że zaopiekujesz się Esther, gdyby mi się cokolwiek kiedykolwiek stało" to były jej słowa po tym jak się spotykaliśmy na basenach lub spacerach, a ona powiedziała mi o sobie i o genie X. Zdecydowanie chciałem wtedy zabłysnąć i jej to obiecałem. Teraz już wiem że to duża odpowiedzialność. Zwłaszcza, gdy dostałem klucze od domu dziewczyn. Anne mi ufała i będę to doceniał na wieki, ale wracając. Przekręciłem klucz i od razu skierowałem się do sypialni Esther. Zapukałem i uchyliłem lekko drzwi. Gdy zauważyłem, że dziewczyna zerka w moją stronę wszedłem całkowicie do pokoju i się rozejrzałem. To co zobaczyłem było straszne i przerażające. Wyprostowałem się i odchrząknąłem.
- Mała wstawaj idziemy do kuchni coś zjeść, albo zabiorę Cię na miasto. Ja stawiam. - powiedziałem z ciepłym uśmiechem na ustach. Chciałem coś dla niej zrobić. Chciałem stać się przyjacielem, bratem, kompanem. Tym który ją uratuje.
[Profil]
    [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-04-06, 19:38   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


To ja powinnam w tedy umrzeć takie myśli prześladowały dziewczynę od początku lutego. Brakowała jej Lisy i wiedziała, że ta nigdy nie wróci. Tak cholernie trudno było pogodzić się z tą sytuacją. Najpierw straciła Andiego, którego jedynie zna z opowieść Chris. Jednak i ten ja zostawił. Wtedy kiedy myślała, że nie jestem sama na świecie. Pojawiła się Anna, która weszła w jej życie i nie była już sama. Czuła, że ma kogoś bliskiego z kim mogę dzielić się ze wszystkim.
Przez ciebie nie żyję.
Wiedziała, że to jej winna to ona poszła spotkać się Philipem. To ona wsiadła do tego przeklętego auta i to ona wysłała tego SMS do Lisie. Gdyby tego nie zrobiła An by żyła i wszystko było tak jak dawniej.
Nie miała ochoty chodzić do pracy... Wykorzystała swój zaległy urlop, który przecież jej się należał. Również załatwiła sprawę An nie mogła powiedzieć, że nie żyję, bo wtedy musiała by wyjaśniać sprawę. Nie potrzebie jest jej zainteresowanie policji i zresztą by nie wiedziała co im powiedzieć. Bo co powie? Wariat z Bractw ubzdurał sobie, że zrobi bunt z przejęciem władzy i próbując ją wciągnąć przy okazji zabił An. Tak jasne od razu mogła sobie na czole wytatuować ,,Mutant" lub zgłoście się do dogsów czy gc. Co zresztą przeszło jej przez namyśl, ale obietnica. Powstrzymywała ją obietnica, którą sobie założyły. Zrobią wszystko by przetrwać... Jednak jak miała to zrobić bez niej.
Każdy dzień wyglądał tak samo wychodziła z psem An, a raczej go wypuszczała na podwórko za każdym razem mówiąc, że musi pomyśleć o klapie dla niego. Mógł sam wychodzi i nie musiała by wstawać. Karmiła Zefira i psa, resztę dnia spędzała w łóżku. Nawet nie zauważyła kiedy w jej pokoju zrobił się taki bałagan. Wszędzie walały się puste pudełka po pizzy. Którą jeszcze była wstanie zamawiać
Prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy...
Właśnie w ten obraz mógł zobaczyć Conor, który przyszedł z nie zapowiedzianą wizytą. Mógł zobaczyć wraka dziewczyny, która już dawno nie widziała słońca. Czego dowodem były szczelnie zasłonięte zasłony w każdym pomieszczeniu przez jakie przechodził do jej pokoju. Dziewczynę, która być może była silna ale teraz całkowicie się rozwaliła. Brakowało jej impulsu do życia... Nawet traciła nadzieję, że odnajdzie braci... Po prostu już wszystko było jej jedno.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Conor Govain



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-04-07, 21:51   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


Nie wiedziałem dokładnie co się wtedy stało, ale wiedziałem jedno. Esther obwinia siebie. Miałem to gdzieś, albo inaczej. Przejmowałem się, ale dzięki Anne poznałem Esther i teraz nie mam zamiaru odpuszczać kontaktu z nią. Zwłaszcza w momencie kiedy wiedziałem że Esti będzie zamykała się w sobie. Robota - olana, dom - olany, dobrze że zwierząt nie olewała, chociaż miałem zamiar zabrać jej psa Anne. W tym momencie nie byłem tego pewny wiedziałem że to jedyne co jej pozostało po tamtej nieznośnej lasce która zawsze stawiała na swoim. Kochałem ją jak siostrę, ale niestety to co dobre zawsze szybko się kończy prawda?
Pozbierałem kartony i podszedłem do okna odsłaniając zasłonki. Odwróciłem się napięcie do kobiety , która siedziała w łóżku. Miałem dosyć ludzi którzy się nad sobą użalali.
- Nie chcę być nie miły, ale rusz tą dupę i się ubierz chyba że w tym też mam Ci pomóc. - powiedziałem poważnie i surowo podchodząc do Esther i wyciągając dłoń w jej stronę. Czy tego chciała czy nie musiała mnie posłuchać, bo miałem plan by ją wyrwać z łóżka. Dosyć leniuchowania i zajadania smutku. Trzeba zaczynać się ruszać i próbować przejść do normalności, chociaż to nie będzie łatwe. Uśmiechnąłem się lekko do niej.
- Po pierwsze, wątpię by chciała żebyś tak ją czciła, a po drugie, jeśli się nie ogarniesz wprowadzę się tutaj i będziesz miała mnie dosyć. Wybieraj. - powiedziałem krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej i spojrzałem w stronę jej garderoby. Jeśli pójdzie tam to znaczy że mój plan wypali, jeśli nie to znaczy że wprowadzam plan B. Wszystko zależało od niej.
[Profil]
    [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-04-09, 17:13   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


To wszystko wyłącznie twoja winna, że An nie żyje. Gdybyś nie wysłała jej tego SMS ona by żyła. To ty ją zabiłaś... Ponieważ umarła przez ciebie. Umarła, bo byłaś za słaba... Umarła... umarła...
Umarła... An nie żyje i to wszystko jej winna. Takie myśli prześladowały Esther od wydarzeń w lesie. Nie mogła się ich pozbyć, bo to ona sama je sobie powtarzała. Obwiniała się o śmierć swojej przyjaciółki, ponieważ czuła się winna. Gdyby wtedy nie napisała tego SMS ona by nie przyszła jej ratować i by żyła. Esther uważała, że to ona powinna wtedy zginąć. Przecież jej przyjaciółka miała rodzinne, miała dla kogo żyć. A ona? Prócz An nie miała nikogo... Bracia zniknęli i nie wiadomo czy w ogóle żyją, a rodzice zostali zamordowani. Esther już po zniknięciu Chrisa czuła, że wszyscy, których kochała odchodzili. Przez nią... Jakby potrzebowała dowodów na to wystarczy przywołać obraz śmierć rodziców... i oczywiście An. Która zginęła tylko dlatego, że ją zasłonia. Nigdy nie zapomni widoku upadającego jej ciała...
Nie zamierza do nikogo się zbliżać, bo prędzej czy później znowu zostanie sama. Jest skazana na samotność... Dlatego zaszyła się w domu nie przyjmując żadnych gość. Nie chodząc do pracy, bo nie była wstanie patrzeć na ludzi uśmiechniętych. Cieszących się życiem w otoczeniu przyjaciół, rodzinny. Kiedy jej to nie było dane.
Większość ludzi w jej sytuacji by obwiniali boga, a ci którzy posiadają gen X właśnie jego. Tylko, że Esther nie mogła obwiniać ani Boga, bo w niego nie wierzyła. A tym bardziej swoją mutacje..., bo to była ona. To ona była winna nie jej moc, czy Bóg. To ona zawiniła... Spotykając się z Philipem, wsiadając do tego auta i wysyłając SOS. Gdyby tego nie zrobiła nic by się nie zmieniło.
Faktycznie zamknęła się na ludzi, nie dbała o dom, o prace, bo nie widziała w tym sensu. Nie czuła potrzeby by o to dbać. Inna sprawa miała się do zwierząt. Bez niej nie przetrwają i tylko one zostały w jej życiu. Opiekując się nimi czuła się choć trochę potrzebna. Czuła, że chociaż nie chce żyć powinna dla nich. Gdyby nie one to właśnie by poszła do DOGS czy GC, nie zwarzając na obietnice dane An. Jednak nie mogła tego zrobić zewzględu na nie.
Esther nic nie mówiła gdy Conor wparował do jej pokoju, bo było jej wszystko jedno. Nawet nie wykonała żadnego ruchu siedziała na tym łóżku, beznamiętnie patrząc przed siebie w sobie znany punkt. Nawet nie obserwowała tego co chłopak robi... Jedyny wykonała ruch gdy Conor odsunął zasłony z okna. Przykryła się kocem, bo słońce, które jeszcze nie tak dawno kochała, oślepiło ją, a nie miała ochoty na nie patrzeć.
- Chcesz mi pomóc... to odejdź - powiedziała do niego kładąc się tyłem do okna. Nie chciała widzieć nikogo, nie chciała by znowu jej zależało, bo nie zniosła by kolejnej straty. Chciała być sama, bo w tedy nikt nie będzie przez nią cierpieć.
Do jakieś normalność? Normalność to byłą AN, ale jej już nie ma. Nie będzie... więc powrót do jakiej normalność bez niej. Niech odejdzie i zostawi ją spokoju, bo ludzie z jej otoczenia znikają lub umierają. Niech odejdzie dla swojego dobrego...
- Mam to gdzieś - wyszeptała nie widząc właściwie sama co miała gdzieś. Czy miała gdzieś to, że An nie chciała by aby tak przechodziła żałobę? Czy gdzieś to, że chłopak się wprowadzi. Po prostu było jej wszystko jedno i tak nie zamierza wychodzić z tego pokoju. - Wyjdź.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Conor Govain



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-04-10, 21:17   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


Zacząłem sprzątać kartony i wszystko inne co było zbędne w tym pokoju. Słuchałem jej, ale nie chciałem jej zostawiać. Nie w momencie, gdy wiedział że ona potrzebuje towarzystwa. Może nie była tego świadoma, ale właśnie tego potrzebowała. Gdy już wszystko swoje powiedziała Podszedłem do niej i podniosłem jej nogi trochę je przesuwając robiąc sobie miejsce bym mógł usiąść obok niej.
- Esti. - powiedziałem delikatnie i spróbowałem pogłaskać ją po ramieniu. Spojrzałem na nią nie z litością, ale tak żeby nogi jej zmiękły. Uśmiechnąłem się i złapałem za jej dłoń. Nie puszczałem nawet gdyby chciała mi się wyrwać nie miała na to szans.
- Chodź chociaż do kuchni. Ugotuję Ci coś normalnego bo się otrujesz tym gównem. - pokazałem głową na kartony. Wiedziałem co ona czuła, też wiele osób straciłem, ale musimy z tym żyć. Tak już my mutanci mamy. Nasze życie polega na stracie, lęku, gniewu, zazdrości, cierpienia, dlatego powinniśmy się wspierać i właśnie dlatego przyłączyłem się do F.P.T.P chciałem pomagać takim jak ja. Uklęknąłem przed nią na podłodze.
- Wiem jak się czujesz i uwierz mi że nie będę cię pocieszał śpiewkami "będzie dobrze", bo to gówno prawda, ale musisz dać sobie radę. Jak wszyscy dookoła. Jestem tu po to żebyś dała ponieść się emocjom, płacz, bij mnie, krzycz. Nie zostawię Cię. Obiecałem to sobie jak i jej, więc dotrzymam tego pieprzonego słowa nawet gdybym miał wskoczyć za tobą w ogień lub skoczyć z mostu. - mówiłem tonem nie znoszącym sprzeciwu, ale nie agresywnym. Można by było powiedzieć nawet że delikatnym, a w pewnym momencie moje oczy się zeszkliły. Szybko jednak odgoniłem łzy i spróbowałem złapać spojrzenie dziewczyny czekając na jej reakcję. - proszę chodź. - dodałem po chwili.
[Profil]
    [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-04-11, 20:05   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Czemu świat musi być tak nie sprawiedliwy? Czemu tylko mnie spotykają same nieszczęścia? Czym sobie zasłużyłam na to wszystko? Czemu Anna zginęła nie ja? Zrobiłabym światu przysługę. Takie myśli krążyły Esther po głowie, kiedy leżała na tym przeklętym łożu. Przeklętym tak samo jak ona była... Ponieważ Lisa by nie zginęła gdyby nie ona. Przynosiła ludziom nieszczęście pomimo tego, że jej moc to fotokineza. Coraz częściej od odkrycia jej Esther myśli, że jest światłem dla siebie, a dla innych nieszczęściem. Jednak dość o tym, bo nic raczej nie zmieni tego, że czuła się tak beznadziejnie.
Conor mógł sobie sprzątać, sprawiać by to mieszkanie jakoś wyglądało. Jednak to wszystko na nic... za góra dwa dni będzie wyglądało tak samo albo jeszcze gorzej. Po co sprzątać jak za chwilę nie będzie tego widać. Podobnie było z życiem po co żyć i się cieszyć nim jak za chwilę człowiek będzie miał tego dość. Straci wiarę ludzi i samego siebie... No po co to wszystko, jak ciągle dostajemy kłody pod nogi. Po co? Czy nie lepiej jest to wszystko rzuć i dać sobie spokój. Czy nie lepiej było z tym skończyć? A nie trwać tej beznadzieja do końca życia. Życia? Właściwie jakie... odgrywaniu ról jakie los nam przyznaje. Zwłaszcza, że można tak łatwo to wszystko skończyć wystarczyło by tylko jedno małe przecięcie. Jedno małe nacięcie i po chwili było już po wszystkie... Niestety i na to trzeba mieć odwagę. Choć Esthera patrzyła na swoją dłoń jakby to był klucz do wszystkiego. Nie była wstanie tego zrobić... Co będzie Zefirem? Przecież nie mogła go tak zostawiać.
Tak była pochłonięta swoimi myślami o tym jak łatwo było by ze sobą skończyć, że nie zauważyła kiedy Conor skończył sprzątać te kartony. Dopiero przypomniała sobie o jego obecność kiedy położył rękę na jej ramieniu. Nawet nie spojrzała na niego dalej patrzyła przed siebie. Nie widziała sensu patrzenia na niego, a po za tym bała się. Bała się, że znowu zacznie jej zależeć. Bała się znowu czuć utratę kolejnej osoby... Po prostu była słaba.
- Odejdź - powtórzyła do niego by odszedł nie potrzebnie marnował swój czas na nią. Bo to nic nie dawało dobrze jej było tak jak jest. To znaczy leżąc w tym łóżku i nic nie robiąc. Niech pozwoli jej spokoju leżeć... i się oddawać użalaniu nad sobą. Nie miał innych zajęć niż próbowanie... właściwie co próbował. Próbował przywróć jej radość życia. Jeśli nie zna cudownego sposoby aby An i jej bracia wrócili to nic mu to nie da. Ponieważ An nie wróć... ONA NIE ŻYJE, a bracia no cóż zniknęli dawno temu. Nawet nie wie co z nimi się działo przez te lata czy W OGÓLE ŻYJĄ.
- Nie należy składać obietnic, których nie jest wstanie się dotrzymać... Nic nie wiesz! Nie wiesz jak czuje się człowiek, który ciągle kogoś traci. Nie wiesz jak to jest przeżywać utratę w kółko. Nie wiesz jak to jest gdy nawet nie możesz temu zapowiedz. Jedynie możesz patrzeć jak odchodzą twoi najbliżej jeden po drugim. Więc pozwól mi na samotność, bo nie chce znowu tego przeżywać. Odejdź i daj mi spokój - powiedziała do niego po raz pierwszy kierując spojrzenie na niego. Jeśli chciał coś dostrzec w jej oczach. To jedyne co w nich dostrzegł do łzy i bezsilność... Nie zamierzała wyładowywać się na nim chciała być sama. Nie chciała kolejnej osoby w swoim życiu.
- Nie... odejdź.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Conor Govain



Różnica między niemożliwym a możliwym, leży w ludzkiej determinacji.

Fazowanie

63%

F.P.T.P





name:

Conor Jason Donovan

alias:
JeyJey/ Dony

age:
24

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-06-15, 08:12   
   Multikonta: Ricky
  

   #FPTP


Wiedziałem co czuła wiedziałem że nie da się tak łatwo, ale miałem cień nadziej że się ogarnie. Jeśli tego nie zrobi miałem już plan. Plan który jej się nie spodoba. Patrzyłem na nią i słuchałem. Bolało tak bardzo bolały jej słowa, bolała śmierć przyjaciółki, ale musiałem sobie z tym poradzić. Uśmiechnąłem się do siebie leciutko i podszedłem do niej. Złapałem ją jak księżniczkę nie zważając na jej szarpanie się.
- Ciiii. - uciszyłem ją i ruszyłem przed siebie. Wiedziałem dokładnie gdzie iść. Znałem to mieszkanie jak swoje. Szedłem prosto przez korytarz a później na tył mieszkania. Doszliśmy do basenu, a Esther chyba się zorientowała co zamierzałem zrobić.
- Chciałaś bym cię obudził i żebyś się ruszyła to proszę. - powiedziałem i ze śmiechem wrzuciłem ją do zimnej wody. Wiedziałem że będzie mnie wyzywać, więc gdy się wynurzyła wskoczyłem obok niej by ją jeszcze bardziej pochlapać. Woda była lodowata, ale wiedziałem że nas to rozbudzi, a dla niej była to przynajmniej jakaś kara. Wynurzyłem się i spojrzałem na dziewczynę i posłałem jej zniewalający uśmiech. Podpłynąłem do niej trochę bliżej.
- Wybacz to zagranie, ale powiem Ci że ładnie wyglądasz mokra. - zaśmiałem się i ją pochlapałem uciekając do brzegu. Wyskoczyłem z wody i poszedłem szybko po kawałek ręcznika i szlafrok. Przyniosłem go dla Esther i usiadłem na leżaku czekając co powie i jak bardzo na mnie nawrzeszczy, a ja po prostu się szczerzyłem patrząc na to jak się ogarnia.
[Profil]
    [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-08-20, 12:22   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


// po grze w salonie

Nie wiedziała, że to zabrzmiało jakby był obcym i nikim ważnym. Było wręcz przeciwnie, bo chociaż nie mieli ze sobą kontaktu to zawsze Nick był obecny w jej życiu. Wcale nie chodzi tutaj o to, że doglądał jej z daleka. Bardziej był zawsze obecny w opowieściach Chrisa. Zawsze chciałaby obaj jej bracia byli przy niej, a teraz miała jednego i wierzyła, że i Chris do nich dołączy. Jak Nick powiedział, żeby nie traktowała go jak obcego. Poczuła się jakby dostała twarz. Ponieważ dotarło do niej jak to zabrzmiało. Nie znał jej domu zbyt dobrze, bo za rzadko w nim bywał. Poza tym sama go zaprosiła na noc to powinna wskazać pokój jaki może zająć. Nie wcale na myśli, że był kimś obcym. Starała się zachowywać jak powinna tak, jak uczyła ją ich matka. Trochę nie uważała na słowa i nie świadomie uraziła brata.
Pokazała mu pokój obok pokoju, który przerobiła dla małej Vanessy. Zatrzymała się na chwilę i spojrzała na brata.
- Nick... Przepraszam za swoje słowa trochę źle się wyraziłam. Nie jesteś nikim obcym i nigdy nie będziesz. Zawsze jesteś mile widziany w tym domu, bo co moje to twoje - powiedziała do niego, bo czuła się w obowiązku wyjaśnić. Nie chciała, by jej brat czuło się obco w domu. Wystarczy, że ona czuje się tutaj czasem obco i samotnie. - Pójdę się położyć, jak coś mój pokój jest na końcu korytarza po prawej stronie dobranoc - dodała, bo była zmęczona i pewnie jej bratu również przyda trochę snu.
Nim odeszła dała bratu buziaka w policzek i powtórzyła ,,dobranoc". Szybko odeszła do swojego pokoju. Nawet nie zauważyła, że niedomknięta drzwi od pokoju. Sięgnęła do szafki nocnej i wyciągnęła swoje leki, które od razu zażyła. Nie czuła się na siłach by kłaść się do łóżka. Zamiast tego przesunęła fotel koło okna i usiadła tak by móc patrzeć na jezioro i nocne niebo.
- Kiedy ci źle oddaj swoje smutki nocnemu niebu, znikną one wraz ze wschodem słowa - wyszeptała słowa, które wiele razy słyszała od Chrisa w dzieciństwie. Chociaż za każdym razem nie wierzyła zbytnio w to, to jednak zawsze czuła się lepiej patrząc niebo.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-08-21, 09:25   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 1 marca 2019 - po grze w salonie

Udał się z siostrą na górę, gdzie znajdowały się pokoje gościnne i sypialnie. Dom może nie był przesadnie duży, ale mógłby stwierdzić że rodzinę spokojnie by zmieściła.
Nicholas może i sam źle trochę odebrał jej słowa, ale one były częściowo prawdą. Mimo iż są rodzeństwem, to jednak nadal dla siebie obcym. To kilka spotkań, współpraca i nawiązywanie relacji brat-siostra trochę im zajdzie, nim sobie by zaufali na dobre. To i tak robili duże postępy. W końcu był i jest wzorem dla Esther i Chrisa.
- W porządku. Sam może powiedziałem słowo za dużo.
Wyjaśnił również, by i ona nie czuła się z tym źle i nie musiała się tłumaczyć. Rozumiał ją. Nie zatrzymywał także, kiedy poszła do swojego pokoju się położyć. Obserwował jej trasę, zanim wszedł do pomieszczenia przez nią wskazanego. Wiedząc gdzie ma pokój, wszedł do swojego. Zdjął kurtkę i rzucił ja na łóżko. Spać to on teraz nie zamierzał. Nie w takiej sytuacji w jakim stanie była jego siostra. Wyszedł z pokoju i po cichu zajrzał do pomieszczenia sąsiedniego, gdzie spała jego córka. Nie chcąc jej budzić, nie podchodził bliżej. Ale przynajmniej uspokoił się wewnętrznie, że mała tutaj jest i śpi sobie w najlepsze. Następnie zszedł na dół, by zamknąć dom, a raczej upewnić się, że jest zamknięty. Esther mogła o tym zapomnieć, po tym co jej przekazał. Wrócił na górę, skierowawszy się do swojego pokoju. Przystanął jednak, kierując spojrzenie do oddali korytarza, gdzie znajdował się pokój siostry. Ruszył więc tam. A kiedy się znalazł przy drzwiach, zauważył że były niedomknięte. Otworzył i zajrzał do środka, by sprawdzić czy panna Goth dała radę zasnąć.
[Profil]
  [AB+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-08-23, 11:51   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie będzie wstanie zasnąć przed długi okres czadu. W głowie miała milion myśli, a poza tym nie czuła się śpiąca. Najchętniej rzuciła się wir pracy, byle tylko zająć czymś swoją głowę. Nie myśleć o śmierci Conora, bo to, że go już nie ma jakoś specjalnie nie docierało do niej. Jasne wiedziała, że umarł, ale nie potrafiła tego przyjąć do siebie. Tak jakby sama wypierała to ze swojej świadomość.
Nie wiedziała, że Nick nie poszedł spać tylko jeszcze zajrzał do niej. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że ma niedomknięte drzwi. Nie myślała o taki sprawach. Samej ciężko byłoby przyznać, o czym teraz myśli. Siedziała na fotelu z głową opartą o szybę okna i patrzyła gwiazdy. Lubiła spoglądać w nocne niebo i szukać gwiazdozbiorów. Poza tym kiedyś Chris powiedział, że dobrze jest oddać smutki, troski i problemy gwiazdom, bo znikną one wraz z pojawieniem słońca. Niezbyt to wierzyła i nawet nie wiedziała skąd jej brat wziął te myśl. Jednak musiało tym chociaż trochę prawdy, bo patrząc w gwiazdy czuła się trochę lepiej. Uspokajało ją to...
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-08-24, 19:00   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nie spała. Stał przez jakąś chwilę wpatrując się w stronę fotela, na którym siedziała Esther. Na tyle sylwetki, ile mógł widzieć ze swojego profilu. Wpatrywała się w niebo. To widocznie ją uspokajało, nie słysząc by płakała. Znał tę metodę. Widocznie Chris i jej to przekazał, a ona praktykuje. Nie chciał jej przeszkadzać i wiedział, że w takim momencie dobrze byłoby zostawić ją samą ze swoimi myślami i wspomnieniami.
Coś jednak było nie tak.
Nicholas wycofał się z jej pokoju, przymykając drzwi i postanowił wrócić do siebie. Czuł znajome ukłucie w okolicy serca.
"Cholera, czemu teraz..." - skarcił się w myślach, a raczej swój organizm.
Idąc korytarzem, podpierał się ściany. Daleko jednak nie zaszedł, łapiąc się za korzulę na klatce piersiowej. Nastąpił uścisk w sercu, jakby miał dostać ataku. Skrzywił się z bólu i czuł, że trudniej mu się oddycha. Upadł na kolana, naruszając coś po drodze co się przewróciło. Wazon? Figurka? Stolik? Nie ważne. Na całe szczęście był z dala od pokoju swojej córki. Ale na nieszczęście, w pobliżu Esther. Że jego choroba musiała się przypomnieć, a nie chciał dorzucać dziewczynie dodatkowych zmartwień rodzinnych.
Ze ściany zaczął podpierać się podłogi, zaciskając drugą ręką mocniej koszuli. Ból był coraz mocniejszy, co można było odczytać na jego twarzy.
[Profil]
  [AB+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-08-27, 10:05   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie chciało się jej spać, a jednocześnie czuła się tym wszystkim zmęczona. Powieki powoli się jej zamykały, a po policzku spłynęła łza. Nim jednak zdążyła zasnąć usłyszała jakiś hałas na korytarzu. Odsuwając od siebie te wszystkie przygnębiające myśli. Wstała i poszła sprawdzić co się tam dzieje. Pierwsze co rzuciła się w jej oczy to Nick podpierając się od ścianę. Podeszła do niego szybko, bo nie wiedziała co się dzieję. Widziała tylko, że go boli, że pochodzi z klatki piersiowej, bo trzymał się w tym miejscu. Nie miała pojęcia jak powinna w takiej sytuacji się zachować, ani co robić w podobnych przypadkach. Nie licząc wezwania pogotowia, bo na to nie mogli sobie pozwolić.
- Nick - powiedziała jego imię klękając przy nim. Przeszło jej przez na myśl, że może otworzyć okno. By nie było tutaj tak duszno. - Powiedz mi jak mogę ci pomóc - dodała, bo naprawdę chciała mu pomóc, ale nie wiedziała jak. Pamiętała, że Vanessa wspominała jej, że tata ostatnio nie czuje się za dobrze, bo nie dba o siebie. Czy to miało jakiś związek? Czy to miała na myśli jej bratanica?
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-08-28, 17:29   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Nie zdążył wrócić do pokoju. Upadł na korytarzu, trzymając się za klatkę piersiową. Nagły atak nigdy nie jest przyjemny. Nie chciał, by którakolwiek z dziewczyn o tym wiedziała i go w takim stanie widziała. Próbował nawet wstać ale to na nic.
Kiedy usłyszał głos siostry wypowiadającej jego imię, dosięgnął kołnierza koszuli, by rozpiąć jeszcze bardziej. Chyba że Esther mu w tym pomogła.
- W kurtce... w kieszeni mam leki... przynieś.
Wyrzucił z siebie z ledwością. Problemy z oddychaniem zaczynały się pogłębiać. Jakby było mu bardzo ciężko. Dobrze by też było, gdyby przyniosła mu też wody by popić. Tego już nie miał siły dodać. Musiała sama się domyślić. Zapewne zdziwi się, jeżeli na znalezionym leku w jego kurtce znajdzie nazwę, która na swoim opakowaniu będzie miała dopisek działa na serce. Nie dodał także, gdzie zostawił kurtkę. Alę tę kobieta zajdzie w pokoju, jaki mu przydzieliła na nocleg.
By mieć lepszą pozycję, Nicholas spróbował usiąść pod ścianą, by dać plecom oparcie.o ścianę.
[Profil]
  [AB+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-08-29, 20:10   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie miała pojęcia co w takich sytuacjach człowiek powinien zrobić. Czemu na kursach pierwszej pomocy nie było nigdy, czegoś, co mogło jej teraz pomóc. Jednak, kiedy wspomniał o lekach niechętnie zostawiła go samego poszła od razu do jego pokoju. Z tego, co kojarzyła to chyba nie zdejmował jej, kiedy przyszedł do niej. Przynajmniej pamiętała, że na pewno na balkonie miał ją. Później chyba, albo raczej nie zdejmował swojego odzienia. Nie myliła się kurtka rzeczywiście była pokoju gościnnym. Od razu sięgnęła do kieszeni by wyciągnąć leki. Nie traciła czasu czytanie tego co znajduje się na pudełku. Jeśli miał tam więcej niż jedno pudełko. To wzięła wszystko, co tam miał. Nie chciała czegoś nie wziąć.
Miała wychodzić już spokoju, kiedy skojarzyła fakt, że przecież jakoś te leki musi przyjąć. Rozejrzała się po pokoju, ale nigdzie nie wiedziała wody.
- Niech to - powiedziała sama do siebie wróciła do Nicka. - Trzymaj zaraz przyniosę ci wodę - powiedziała, bo przecież takową miała swoją pokoju. Zawsze stara się mieć butelkę w wody pokoju. Na wypadek, gdyby chciało jej się pić lub musiała popić leki. Ponownie wróciła z butelką wody do brata. Po drodze otwierając okno na korytarzu.
- Mam wodę... Czy to wszystko - zapytała się, jeśli miał problem wyciągnięciu leków i odkręcenia korka to pomogła mu w tym.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6