Poprzedni temat «» Następny temat
Sala nr 2
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 23:48   Sala nr 2



[Profil]
 
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-06-03, 20:52   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


// po ataku DOGS na Bractwo

Ostatnie dni były pracowite dla wszystkich GC miało swoje problemy, a DOGS najpierw atakach na nich, a później ich atak na Bractwo. Gdy Louanna dowiedziała się o tym drugim ataku. Jeszcze do tego doszły ją wieść, że wśród pojmanych jest jej siostra, która się okazała w ciąży. Zrobiła wszystko co w jej mocy, by móc spotkać się z siostrą. To była jej młodsza siostra musiała ją odwiedzić. Louanna była zdania, że lepiej, że DOGS pojmało ją niż jej ludzie. Nie ufała im na tyle by wierzyć, że ci na zabiją Colleen. Ponieważ ci mieli inne zasady obchodzeniem się z mutantami. Pomimo tego kim była jej siostra musiała się z nią spotkać.
- Daleko do warunków w jakich się wychowaliśmy - powiedziała patrząc na pokój w którym była jej siostra. Prócz szpitalnego łóżka, fotela i okna nic innego nie było. Już nie wspomnę o wystroju te szare ściany na prawdę były przytłaczające. Jakby nie mieli innego koloru, ale to i tak lepsze warunki. Jakie oni fundowali mutantem. W GC był stary materac, które swoje lepsze czasy miał dawno temu oraz nie wygodę krzesło i żarówka ( o ile ta jeszcze działa to był luksus). Warunki cel pokazywały jak daleko były od siebie te organizacje. Więc nic dziwnego, że Lou cieszyła się, że jej siostra jest tutaj, a nie GC.
- Jesteś cała? - zapytała po chwili patrząc na swoją młodszą siostrę. W końcu została pojmana w czasie ataku i z tego co się dowiedziała nie szła dobrowolnie za rączkę, a stawiała opór. Zastanawiała się czy nie została ranna, czy coś poważniejszego jej dolega.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2018-06-03, 22:27   
  

   2 Lata Giftedów!


Tym razem mój świat zawalił się naprawdę. To już nie był tylko mój zły humor i ciągłe potknięcia. Tym razem nie miałam już życia, bo zostało mi brutalnie odebrane.
D.O.G.S. zaatakowało Bractwo, bo ci kretyni, którzy tak bardzo chcieli bawić się w Avengersów, wydali naszą kryjówkę. D.O.G.S. razem z GC zaatakowali nas, zabijając większość zgromadzonych, resztę porywając, w tym... no cóż, mnie.
Siedziałam właśnie na łóżku w tej pierdolonej sali, w której mnie zamknęli. Na szyi miałam obrożę, przez którą byłam całkowicie bezbronna. Poległam. Na całej linii. Pozwoliłam na upadek Bractwa i choć walczyłam do ostatnich sił, choć zabiłam sporo przeciwników... poległam. Byłam kurwa nikim, pierdolonym nikim. Byłam tylko głupią, ciężarną pizdą, która chyba powoli wpadała w anoreksję, i w anemię, i we wszystkie inne choroby. Nie miałam już siły na nic. Nie miałam siły walczyć, ale... ale tak bardzo nie chciałam się poddać. Bili mnie, a ja się nie odzywałam. Odkąd zamknęli mnie w tym pierdolniku nie odezwałam się ani jednym słowem. Nie zamierzałam współpracować z tymi potworami, choćby mieli mnie zabić, choć szczerze to nie wydawało mi się, że to zrobią. Byłam dla nich zbyt cenna...
Wzrok wlepiony miałam w drzwi, a moje oczy były niemal martwe. I wtedy do mojego pokoju weszła moja pierdolona siostra, która z pewnością triumfowała jak cholera, że zostałam porwana, że moje życie zostało mi odebrane w tak zajebiście brutalny sposób. A moje dziecko... nawet nie wiedziałam, czy je zdrowe, czy nie poronię w ciągu najbliższych dni. Mocno mnie poturbowali.
Gdy Louanne zaczęła mówić, a potem spytała się mnie, jak się czuję... parsknęłam śmiechem, patrząc na nią z pogardą. Jak ona jeszcze miała w ogóle czelność zadawać mi takie pytania i udawać, że się o mnie martwi? Wstałam... i nim zdążyła się zorientować, resztkami sił naparłam na nią i przycisnęłam ją do ściany, zaciskając chude dłonie na jej szyji. Nigdy nie byłam silna, a teraz byłam jeszcze mniej - prawie nie jadłam, byłam w ciąży, i pobita, więc jak mogłabym mieć, ale zacisnęłam dłonie dość mocno.
- Gdzie jest Dale? Co z nim zrobiliście? Gadaj, bo przysięgam, że jak stąd wyjdę, to będziesz pierwszą osobą, którą zamorduję. - warknęłam, patrząc w jej oczy z nienawiścią. Nie istniała już dla mnie. Pomogła im mnie złapać. Była dla mnie nic nie warta.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2018-06-10, 13:17   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Louanna weszła do celi zamykając za sobą drzwi. Prosiła o czas tylko we dwie i może nie tyle co ufała iż Colleen nie skrzywdzi jej tak jak ona by nie mogła jej. Jednak wiedziała, że jej siostry moc została zablokowana. Ludzie z dogs chronią swojej tyłki unieszkodliwiając mutantów. Czy przez obroże czy też zastrzyk mutazy. Jednak wyglądał jej siostry wstrząsnął nią, bo wyglądała jak wrak. Jakby cały świat zawalił się co zresztą nie było dalekie od prawdy. Jednak spodziewała się, że Colleen będzie silna będzie planować uwolnienie się, a nie jak człowiek pozbawiony nadziei. Och tak Lou potrafiła odróżnić jednych od drugich. Widziała ich w celach GC... Jak już mówiła te dwie organizacje różniły się. Mutant trafiający do cel dogs ma szanse wyjść, ale mało który wyszedł żywy z celi GC. Dlatego Lou cieszyła się, że jej siostra tutaj trafiła. Istniała szanse, że pozbędą się w niej tej głupiej wiary w mutanty, a nawet zablokują jej moce. Tak były to złudne nadzieję, prędzej by wciągnęli jej w swoje szeregi niż wyleczyli tak skuteczną moc jaką miała siostra.
Louanna martwiła się o Colleen, bo ta cały czas była jej młodszą siostrą. Chociaż chciała by sama zmienić to kim Col była to nie jest wstanie. Były siostrami... Więc naturalne dla niej było to, że się martwi i zależy jej na bezpieczeństwie siostry. Jednak jak każdy medal ma dwie strony...
Kiedy Colleen ją zaatakowała przyduszając ją do ściany nie wykonała żadnego gestu. Ani też nie czekała, aż ktoś wejdzie odsuwając ją od niej. Prosiła by nie przerywać choćby nie wiem co. Miały sprawy do załatwienia miedzy sobą i zamierzała je doprowadzić do końca.
- Jeśli skończysz mnie przyduszać to może ci powiem - powiedziała do niej, bo nic się od niej do wie jeśli będzie ją trzymać za gardło. Jedynie Louanna sama się uwolni i wyjdzie stąd. A wtedy Colleen niczego się nie dowie. Kto będzie bardziej przegrany? - Dobrze było by jeszcze rzucać groźby realne do spełnienia- dodała patrząc siostrze w oczy.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-05-13, 16:20   
  

   2 Lata Giftedów!


Nienawidziłam jej. Zaciskając chude dłonie na jej szyi, czułam niewytłumaczalną wręcz euforię. Patrzyłam jej w oczy i marzyłam, żeby zdechła. Była dla mnie kompletnie nic nie warta, a gdyby ktoś inny niż ja ją zamordował, to skakałabym ze szczęścia nad jej grobem. Kurwa… zawsze wiedziałam, że Louanne była kompletnie nic nie wartą szmatą, co z resztą odziedziczyła po naszym najdroższym ojcu, ale… ale jak mogła wydać mnie, swoją własną, rodzoną siostrę? Uważała nas, mutantów, za potwory, a prawda była taka, że była gorsza niż najgorszy z nas.
Już nawet nie czułam żalu wobec niej. Po prostu jej nienawidziłam. I wiedziałam, że kiedyś się zemszczę… Nie wiedziałam jeszcze kiedy, ale… ale kiedyś się zemszczę. Najpierw jednak musiałam wiedzieć gdzie jest Dale. Musiałam wiedzieć, że jest bezpieczny. On był dla mnie najważniejszy.
Moja siostra odezwała się, ledwo mówiąc spod mojego uścisku, a ja parsknęłam śmiechem, nie mogąc uwierzyć w to, jakim gównem była. Groźby realne do spełnienia… Puściłam ją, wiedząc, że ma rację. Potrzebowałam jej żywej, by powiedziała mi, gdzie jest Dale. Przez chwilę patrzyłam na nią w milczeniu, a potem… a potem po prostu naplułam jej w twarz.
- Zdziwisz się. – odpowiedziałam, kompletnie spokojnie, jakbym wcale nie rozmawiała z osobą, która oficjalnie stała się moim największym wrogiem – Gadaj, gdzie on jest, to może twoja śmierć będzie krótsza, niż zakładam. – dodałam, nie spuszczając z niej wzroku, nie zmniejszając dystansu między nami.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2019-05-15, 20:29   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Louanna już wcześniej widziała nienawiść jej oczach jak się spotkały wtedy nad jeziorem. Miejscu, które obie odwiedzały razem z rodzicami, gdzie miały dobre wspomnienia. Colleen i mama nie były mutantami, a ona miała rodzinę. Pełną rodzinę, dwójkę kochających rodziców i rodzeństwo. Teraz coraz częściej czuła się, że to wszystko stracone. Nawet tutaj, kiedy jej młodsza siostra pragnie jej śmierci widzi, jak bardzo ich rodzinna się rozpadła. Jednak miała też nadzieję, że chociaż Colleen znowu stanie się człowiekiem i wróci do domu. Do ich domu, bo przecież ojciec jej potrzebował... ich wszystkich potrzebował.
Zemści się? Za co? Przecież ona jej nigdy nie zaatakowała. Nie zrobiła nic przeciwko siostrze. Nie mogła, bo to była jej młodsza siostra. Jedyne, za co mogła się ona mścić to za to, że nie umiała jej zaakceptować jako mutanta. Może się obawiała jej mocy, bo przecież pracując GC widziała jak niebezpieczni są mutanci. Jednym skinięciem dłoni zabijają kilkaset ludzi. Jak rodzinny tracą bliskich, bo ktoś z nich nie potrafił na tym zapanować. To wszystko było złe... Należało z tym walczyć jak z terrorystami. Louanna się tego nauczyła się od ojca oraz widziała na własne oczy. Chociaż nie mogła uwierzyć, że jej młodsza siostrzyczka jest równie zdolna do zabijania.
- Proszę zabij mnie... Jeśli to ci ulży, ale zabijesz nie tylko mnie, lecz cząstkę siebie oraz swoją siostrzenice bądź siostrzeńca - powiedziała do siostry. Nie bała się śmierci, bo byłą przygotowana na nią. Chciała podążać za ojcem dołączając do GC i wiedziała na co się pisze. Jednak teraz nie była sama miała w sobie małą cząstkę człowieka.
- Twój ukochany nie jest martwy ani schwytany. Pewnie gdzieś dobrze się bawi, kiedy ty tutaj tkwisz. Czemu nie było go z tobą?- powiedziała do siostry, bo taka była prawda. Gdyby zginął wiedziała by o tym, bo przecież Vera ciągle go poszukuje. Pragnie odzyskania swojej zabawki.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-05-17, 17:15   
  

   2 Lata Giftedów!


Louanne już nie była moją siostrą. Nie łączyło nas kompletnie nic, oprócz nic nieznaczących więzów krwi. Jak dla mnie była już martwa, podobnie jak nasz ojciec. Patrzyłam w jej oczy i nie czułam kompletnie nic, oprócz czystej nienawiści. Co z tego, że miałyśmy ze sobą dobre wspomnienia? Co z tego, że kiedyś ją kochałam i byłam wpatrzona w starszą siostrę jak w obrazek? To wszystko już przeminęło. Louanne doprowadziła do tego, że mnie zamknęli. Chciała, bym tu była, chciała mojego bólu i cierpienia, tylko dlatego, że byłam od niej inna. To ona zdecydowała. To była całkowicie jej decyzja, że tak strasznie się znienawidziłyśmy. Ja… gdyby ona nie była takim potworem, to przecież wciąż byłaby moją siostrą.
Niestety jednak. Louanne była głupią kurwą, której nigdy w życiu niczego bym nie wybaczyła. Życzyłam jej jak najgorzej, bez względu na wszystko. I nie obchodziło mnie nawet to, że niby była w ciąży. Ba! Zaśmiałam się głośno na jej słowa. Że co? Czemu miałabym się przejmować jakimś bachorem? Jasne, ja… ja sama byłam w ciąży, o czym nie wiedział nikt, oprócz Dale’a, ale płód w łonie Louanne nie obchodził mnie kompletnie nic. Tak samo jak ona sama.
- Świetnie. Cholera, podsunęłaś mi wspaniały plan! – zareagowałam entuzjastycznie, gdy w końcu się uspokoiłam, gdy w końcu przestałam się śmiać – Zamknę cię w celi. Będziesz rodzić w męczarniach, a potem… najpierw zabiję twoje dziecko. Będziesz na to patrzeć i będziesz odczuwać potworny, cholerny ból. Zabiję je i będę się śmiać z twojego bólu. A potem, jak już będziesz mnie błagać, bym i ciebie zabiła… Zrobię to. No bo przecież nie mogłabym odmówić starszej siostrzyczce, prawda? – dodałam, uśmiechając się uroczo. Uniosłam dłoń, by założyć Louanne za ucho niesforny kosmyk włosów, który upadł jej na twarz. Robiąc to, jednocześnie przesunęłam paznokciami po jej policzku, zostawiając na jej skórze delikatną, różowawą linię.
- Mówisz, że to ja jestem potworem… To kim w takim razie jesteś ty? Och, Louanne, Louanne… Nie znasz dnia, ani godziny. – wciąż się uśmiechałam, pomimo tego, że miałam ochotę rozerwać ją na strzępy tu i teraz. I gdy tylko mi powiedziała, że Dale nie był martwy, ani schwytany… Kamień spadł mi z serca, ale wcale tego po sobie nie pokazałam.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2019-05-19, 20:41   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Powtórzę się, że Louanne nie wykreśliła ze swojego życia siostry ani matki. Nawet myśli o tym, że jeśli urodzi córkę da jej imię matki. Może była mutantką, może była niebezpieczna i miała aktywny tam jakiś gen. Jednak nigdy nie zawiodła jej jako matka. Zawsze Lou mogła na niej polegać, chociaż większe relacje miała z ojcem. Zabolałą ją jej odejście i to, że wzięła ze sobą tylko Colleen i okazała się mutantką. Tym czymś, co było niebezpieczne, zakazane oraz co wychodziło poza normy społeczeństwa. Jednak to cały czas była jej matka, kobieta, która ją urodziła, nosiła dziewięć miesięcy pod sercem i uczyła ją podstawowych czynność. Dlatego chciała, by jej córka miała jej imię i być taką matką dla swojej córki, jaką ona była dla niej.
Podobna sprawa tyczyła się siostry, bo cały czas dla niej były siostrami. Nigdy nie mogłaby podnieść ręki na swoją siostrę na nikogo z ich piątki. Bardziej od słów i czynów wobec niej bolała ją ta nienawiść w oczach siostry. Mogła mówić jej, że ją nienawidzi, podduszać, a nawet gardzić. Jednak najbardziej bolała ją ta nienawiść, jaką widziała w jej oczach. Wysłuchała uważnie wywodu Col, ani razu jej nie przerywając. Skrzywiłam się na jej gest, bo nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Zwłaszcza że przed chwilą groziła mojemu dziecku, a swojemu siostrzeńcu. Mogła mieć moc nawet silnego rażenie, być jej siostrą, ale w życiu nie pozwoli jej skrzywdzić swojego maleństwa.
- Masz rację jestem potworem dla takich jak ty. Co jednym skinięciem zabijają setki ludzi, wystarczy przypomnieć datę 2014. Och Col nazywasz mnie potworem wcale nie przeczę, z nim nie jestem, bo każdy ma go w sobie. Jednak musisz wiedzieć jedno nie zabiłabym NIEWINIENGO DZIECKA. Nawet jeśli byłoby one twoim czy innego mutanta. Powinnaś doskonale wiedzieć jak silna jest więź dzieckiem w łonie, bo przecież sama się spodziewasz potomstwa - powiedziała do niej, bo taka była prawda. Nie zabija dzieci niewinnych, które same sobie niczym nie zawinęły. Zabiła swojej karierze jedno dziecko-mutant, które zagrażało innym ludziom na marszu. Gdyby nie wybuch moc tego dziecka, pewnie by nawet nie zwróciła na niego uwagi, a tak rzucało ludźmi, jak szmacianymi lalkami i było zagrożeniem.
- Masz rację przyczyniłam się do twojego zamknięcia. Wolę byś była tutaj w DOGS niż gdzie indziej zwłaszcza GC. Gdzie pewnie Vera by wykorzystała cię do swojej zabawy lub by dorwać twojego chłoptasia - tutaj była względnie bezpieczna i przynajmniej była szansa, że będzie korzystać ze swojej mocy. Wiedziała, że DOGS robi badania na mutantach, ale to było o wiele lepsze niż to co robi GC schwytanym mutantom. Tam by pewnie nawet nie urodziła dziecka w cierpieniach, tylko by żywcem jej wycięto go jeszcze w tym stadium. GC nie przebierało w środkach dlatego Lou wolała by tutaj była zamknięta jej siostra. Zależy jej na Colleen, a teraz nawet na jej dziecku, które ma w sobie ona.
Miała dość tego, że tak biernie pozwala się podduszać złapała Colleen za dłoń i po prostu oderwała od swojej szyj.
- Przestań... Przyszłam tutaj dobrej wierze, nie chce ci grozić ani szydzić z ciebie. Więc opanuj się i nie dawaj im więcej dowodów na to, że jestem terrorystką - Lou nie miała wątpliwość, że są obie tej chwili obserwowane przez członków DOGS.
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-05-22, 17:26   
  

   2 Lata Giftedów!


Nie mogłam jej słuchać. Patrzyłam jej w oczy i jedyne o czym myślałam, to o tym, jak bardzo jej nienawidzę, jak cholernie głupia i ograniczona jest, i jak bardzo chciałabym ją skrzywdzić. Miała totalnie wyprany mózg i wierzyła w tak chore rzeczy, że naprawdę miałam serdecznie dość jej obecności… Twierdziła, że my, mutanci, mordowaliśmy setki ludzi skinieniem palca, ale co robili oni, ludzie? Bomby atomowe i wojny nie były spowodowane przez mutantów, tylko przez ludzi właśnie. A potem… a potem jeszcze zaczęła mi wyjeżdżać o jakiejś więzi między matką, a dzieckiem, między mną, a rozwijającym się we mnie nowym życiem. Skąd ona w ogóle wiedziała, że jestem w ciąży?
Patrzyłam jej w oczy, a ona właśnie przyznawała się, że przyczyniła się do mojego zamknięcia, o czym przecież wiedziałam od początku. Jej oficjalne przyznanie się do winy sprawiło jednak, że poczułam jakieś irracjonalne ukłucie bólu. Czyli jednak.
- A ja wolałabym być wolna, wiesz? Myślę, że na wolności byłoby mi najlepiej, ty pierdolona hipokrytko. – warknęłam i nawet jeszcze chciałam ją wypytać o kilka rzeczy, coś więcej do niej powiedzieć, ale wtedy… nazwala mnie terrorystką i stwierdziła, że przecież ona to tu przyszła tylko w dobrej wierze, a ja na pewno byłam nienormalna i robiłam awantury o byle gówno.
Tego było za wiele.
- Ej, strażnicy! Debile! Zabierzcie ją stąd, do cholery! Zabierzcie ją, albo ją uduszę i będziecie mieć ją na sumieniu! – zaczęłam krzyczeć, rękoma machając w stronę kamer, które przyglądały mi się z każdego rogu tej cholernej celi. Musieli zabrać stąd Louanne. Nie mogłam na nią patrzeć i naprawdę z sekundy na sekundę co raz bardziej chciałam ją pozbawić życia.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Louanne Marie - Henning



Życie to zagadka, nie trać czasu, bo jej nie rozwiążesz.

nigdy w życiu

antropolog sądowy/ Wicedyrektor DOGS





name:

Louanne Marie - Henning

alias:
Prinsessa

age:
29

height / weight:
159 / 55

Wysłany: 2019-05-24, 17:20   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lasair
  

   Ucieszyła MG, bo dobrze strzela!

  

   Masz talona na Aarona i balona!


Nie będę odpowiadać bajek, że kobieta w ciąży pozna drugą, ale nastają zmiany w wyglądzie. Jako antropolog sądowy potrafiła je dostrzec, jednak nie przy takim świetle. Tutaj raczej chodziło o to, że jak trafiła do DOGS zrobiono jej wszystkie badania, które jednoznacznie wykazały, że Colleen jest w ciąży. Sama się spodziewała dziecka, chociaż, początkowo było jej to nie smak. Jednak z każdym dniem coraz bardziej cieszy się z tego, że będzie matką. Postanowiła również to ukrywać przed swoimi współpracownikami. Jedyne osoby, którym powiedziała to mężowi i teraz Colleen.
Również patrzyła na swoją siostrą, kiedy stała tak blisko niej. Pamiętała jak kiedyś były blisko trzymały się razem. Niestety było teraz inaczej, były wrogami stojącymi po dwóch stronach barykady. Chociaż Louanna nienawidzi mutantów i uważa, żeby lepiej było gdyby ten cały gen ,,X" nie istniał. Pomimo tego nie przestała uważać Colleen za siostrę, a matkę to nadal kochała. Jedynie czego chciała to by nie miały tych mocy i było tak jak dawniej.
- Najlepsze było gdyby nasza rodzinna była w komplecie, ale to nigdy się nie stanie - powiedziała, bo matka nie żyję ich najmłodsze z rodzeństwa jest nie wiadomo gdzie. Ignorowała to jak nazywała Colleen, bo nie da się wyprowadzić z równowagi. Poza tym to było jej zdanie, ona również wypowiadała to co myślała.
Kiedy Colleen zaczęła wzywać strażników by zakończyli te rozmowę. Po raz pierwszy jej młodsza siostra miała rację. Nie potrzebnie tutaj przychodziła... sama nie wiedziała Lou czego się spodziewała po tym spotkaniu. Liczyła, że Colleen ją zrozumie? Przecież to z góry było skazane na porażkę, bo jej młodsza siostra jej nienawidziła.
- Nie posłuchają cię DOGS nie przepada z GC, a poza tym powiedziałam, żeby nie przerywali. Nie potrzebnie przychodziła - powiedziała podeszła do drzwi i zapukała do nich trzy razy. Wystarczyło poczekać, aż otworzą...
- Nie jestem twoim wrogiem Col - powiedziała jeszcze spoglądając na siostrę nim wyszła z pomieszczenia...

//zt (możesz odpowiedzieć i również zakończyć, dobrze było spotkać się na fabule, kiedy Col jest wolna. Chociaż pewnie to źle by się skończyło dla LOU)
_________________

LOUANNE MARIE - HENNING




Anioły najczęściej schodzą na ziemię, wcielając się w role córki - Yvonne Naomi Henning.


[Profil]
  [B-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2019-05-24, 21:46   
  

   2 Lata Giftedów!


Moja siostra była po prostu okrutnie głupia. Żyła przeszłością, z klapkami na oczach. Nie rozumiała, że trzymanie mnie w zamknięciu nie jest żadnym rozwiązaniem. Pozbawi mnie mocy i co… i że niby wrócę do niej i do ojca, wszystko będzie w porządku? Była głupia, po prostu głupia. Co złego było w tym, że i ja i mama byłyśmy mutantkami? Co z tego? Nadal byłyśmy tymi samymi osobami. Nie zmieniło się kompletnie nic, oprócz tego, że musiałyśmy uciekać, chować się… Mama nie zmieniła się ani trochę. Do momentu swojej śmierci była kompletnie taka sama – troskliwa, piękna, mądra… A ja zmieniłam się, jak umarła, tracąc całą życiową radość.
A Louanne wciąż marzyła o tym, że kiedyś znów moglibyśmy być wszyscy razem. Patrzyłam na nią i pokręciłam głową z zażenowaniem, bo nie chciało mi się wierzyć, że w ogóle może pieprzyć takie głupoty. Jak mogłabym wrócić do domu, wiedząc, że mój własny ojciec i moja siostra zrobiliby wszystko, by zniszczyć mutantów, osoby takie same jak ja?
Moja starsza siostra już dla mnie nie istniała, a ona naszej młodszej siostrze nie chciałam wspominać, żeby przypadkiem Louanne nie zaczęła jej szukać. To nie mogło się wydarzyć.
- Nie obchodzi mnie to. Po prostu stąd, kurwa, idź. – nie chciałam jej widzieć, rozmawiać z nią. Chciałam, żeby już mnie zostawiła, a D.O.G.S. rozpoczęło moje piekło. Skoro mieli mnie zniszczyć, złamać, wykończyć… Niech zrobią to od razu.
Wycofałam się, siadając na łóżku, podkulając nogi. Wciąż patrzyłam na Louanne, gdy ta wychodziła z mojej celi.
- Jesteś gorzej niż wrogiem. – odpowiedziałam jej jeszcze, w tym momencie przysięgając sobie zemstę. Następne nasze spotkanie skończy się jej śmiercią.

/ zt.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6