zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2019-03-24, 19:19
//20 luty. Poranek.
Wiele można powiedzieć o pannie Dymitrov, ale na pewno nie to, że należy do leniwych. Co prawda ranek ledwie się zaczął i wielu mutantów dopiero wygrzebywało się ze swoich łóżek, jednak Irmina zdążyła już przejrzeć połowę dokumentacji, określić wszelkie straty w ostatnich miesiącach, jak i rozplanować kolejne "lżejsze" zadania dla swoich wolontariuszy. Co prawda... Nie była odpowiedzialna ani za kwestie bezpieczeństwa, ani za medyczne. Zdarzały się jednak sytuacje, gdy musiała wszystko brać w swoje ręce - dokładnie tak jak teraz.
Potrzebujących przybywało a środki zaczynały się kończyć. Łowcy mieli pełne ręce roboty, gdy sanitariusze niemal nie wychodzili z tych pseudo szpitalnych salek, które zostały urządzone. To właśnie dlatego Dymitrov była odpowiedzialna za znalezienie jak najmniej rzucających się w oczy podwładnych - by móc im zlecić te niezwykle ważne, choć przecież wydawałoby się - nieznaczące zadanie.
Jej myśli niemal natychmiast powędrowały ku Jack. Widziała w niej potencjał, zdążyła się z nią nawet polubić. Wiedziała, że czeka ją tu przyszłość - ale do tego potrzebowała się wykazać. Westchnęła więc, popijając swoją miętową herbatę w oczekiwaniu zarówno na dziewczynę, jak i chłopaka, który miał jej dziś towarzyszyć...
Have I ever apologized for my blindness even once?
Termowizja
30%
Wolontariusz
name:
Jacquelyn Dunne
age:
21 lat
height / weight:
163cm/56kg
Wysłany: 2019-03-29, 12:19
Jack z samego rana od razu wyszła ze swojego pokoju. Przeważnie wstawała nieco wcześniej, żeby dać sobie czas na poranną rutynę i wszystko inne. Zwykle zajmowało jej to około dwie godziny razem ze zjedzeniem śniadania i wzięciem prysznica. Jednak tego dnia wszystko poszło jej o wiele szybciej. A nie chciała marnować czasu i siedzieć w swoim pokoju, nie wytrzymałaby. Miała dzisiaj ponoć wziąć udział w czymś ciekawszym niż zwykle, więc była dość podekscytowana. Otworzyła drzwi do pokoju, następnie zamknęła je na klucz, który wsunęła do tylnej kieszeni plecaka. Po tym, wciąż wodząc dłonią po ścianie, zaczęła kierować się w głąb korytarza. Czując mały odprysk na ścianie jak i jego chropowatą część, skręciła w kolejny korytarz. Takie małe elementy sprawiały, że o wiele łatwiej mogła poruszać się po całym kompleksie. Wiedziała dokładnie, gdzie jest pokój wspólny i po kilku minutach znalazła się w nim, a następnie aktywowała swoją moc, starając się określić ile osób jest w pokoju i czy jakiś kształt przypomina Irminę, przywódczynię wolontariuszy i jej "szefa". Zwykle nie używała mocy w takich momentach, jednak wtedy chciała wydać się o wiele bardziej profesjonalna.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2019-03-29, 15:46
- Witaj, Jack. - Rozbrzmiał głos kobiety, gdy tylko zobaczyła w progu brunetkę. Mimowolnie uśmiechnęła się lekko - choć przecież miała świadomość, że panna Dunne prawdopodobnie tego nie dostrzeże. - Mam nadzieję, że jesteś wypoczęta? - Zapytała po chwili, z wyczuwalną troską w głosie, choć wciąż próbowała zgrywać swój niezwykły profesjonalizm. - Herbaty? - Zapytała po chwili. W końcu wciąż oczekiwały na jeszcze jedną osobę...
Zaledwiepo pięciu minutach w tym samym przejściu stanął Alec - rudowłosy mężczyzna będący jednym z najbardziej oddanych wolontariuszy. Jego cechy idealnie sprawdzały się na tym stanowisku, a dodatkowo - dzięki swojej mocy był pomocny w każdym zewnętrznym zadaniu powierzanym właśnie tej grupie.
- Hej. - Rzucił bez ogródek, przyglądając się zebranym w sali kobietom, na co Irmina niemal natychmiast przybrała poważniejszą pozę - prostując swoje plecy i odchrząkując.
- Mieliście szansę się już poznać? Alec - Jack, Jack - Alec. Dzisiaj chciałabym, żebyście razem wyruszyli do szpitala w Seattle. Mamy tam... Wtykę. Potrzebujemy jednak kogoś, kto zdoła odebrać stamtąd leki, nie zwracając na siebie uwagi. Według naszych danych, żadne z Was nie jest poszukiwane, a Ty Jack... Masz dodatkowe atuty, dzięki którym nikt nie będzie Cię podejrzewał o "współpracę z groźną organizacją terrorystyczną". - Prychnęła po chwili, przypominając sobie, jak cudownie określane jest bractwo przez Rząd czy GC. - Normalnie wysłani by byli do tego łowcy. Większość z nich jest już jednak na przegranej pozycji i mają pełne ręce roboty. Ale... Ja w Was wierzę. - Dodała po chwili, czekając, aż oboje wyrazicie chęć do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum