Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica #1
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-21, 20:34   Ulica #1



[Profil]
 
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-02-26, 20:52   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


// 18 stycznia

Nim jej życie zaczęło się sypać obiecała rodzicom do nich wpadać częściej. Jednak wtedy nie wiedziała, że to będzie trudne. Nie przewidziała, że pokłóci się siostrą, zostanie uprowadzanie, a siedziba bractwa w Olimpii zniszczona. Po prostu nie była wstanie tego wszystkiego przewidzieć... Jednak pomimo tego starała się dotrzymywać danego słowa. Chociaż wolałaby gdyby siostra sama zajrzała do nich lub z nią. Uniknęłaby rozmowy na jej temat, bo nie wiedziała co ona chce im mówić na swój temat.
Jeśli chodziło o nią coraz częściej zastanawiała się czy nie wtajemnicz rodziców w to, że są mutantami. Jednak podjęły decyzję, że nie chcą ich narażać.
Była w sklepie 222 Market ze zdrową żywnością, ponieważ chciała co nieco im kupić. Grunt to zdrowe odżywianie.
Szła do rodziców obładowana torbami zakupami, gdy usłyszała dźwięk swojego telefonu. Jak to bywa znajdował się na dnie w torebce. Musiała jedną torbę odłożyć na chodnik, by móc go ściągnąć i odebrać. Chociaż pewnie i tak nie zdąży odebrać...
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-02-26, 23:31   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Jego życie przez kilka lat także uległo kilku zmianom. Ale póki co, na lepsze. Dorosłość okazała się być łatwiejsza niż dzieciństwo, pod względem samodzielności. Choć nie można powiedzieć tego samego, by i zawodowo było kolorowo. Nie dość, że pracował legalnie, to jeszcze i nie legalnie. Przemytnictwo wymagało tak samo wielkiego skupienia jak podczas prowadzenia rozpraw sądowych i pomaganiu klientom w odzyskaniu tego co mogli utracić czy utracili przez prawo. Korzyści z tego miały też mafie z polecenia tej jednej, konkretnej.
Dnia dzisiejszego, tuż zaraz po pracy postanowił udać się do marketu po zakupy na kolację i inne potrzebne produkty. Biuro adwokackie miał w weekendy zamknięte, to mógł nieco czasu poświęcić dla swoich zainteresowań, jeżeli nie będzie potrzebny gdzie indziej.
Zmierzając ulicą, kończąc rozmowę telefoniczną, zauważył kobietę, szukającą czegoś w torbie. Na pierwszy rzut oka wydawała się mu być znajoma. Choć mógł mieć tylko dziwne wrażenie, że ją zna. To nie mogła być Rocky. Przynajmniej tak sobie wmawiał.
Postanowił więc wyminąć ją, udając przeglądanie wiadomości w telefonie. Choć umienie dręczyło go, przypominając o przeszłości, jak to bez słowa zniknął z jej życia. Zmienił się. Nie tylko wewnętrznie ale i z zewnątrz. Zapuścił zarost, skrócił włosy. Na sobie miał czarny płaszcz i przewieszoną przez ramię czarna torbę z dokumentami.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-03-05, 20:51   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Największe zmiany zaszły w jej psychice, bo zmieniła się nie była tak naiwna, jak kiedyś... Jednak również zmieniła swój wygląd. Przypływie, a raczej potrzebie odróżnienia się od siostry cięła włosy. Teraz troszkę odrosły i bardziej je wyrównała. Jednak potrzebowała zmiany, by nie wyglądać jak Ricky. Nie chciała być z nią stale mylona, chciał być w końcu sobą. Nie tylko cieniem własnej siostry, który stara się wyciągać młodszą Roseberry z kłopotów.
Nie zdążyła odebrać telefonu, ale też nie zamierzała oddzwaniać. Jeśli to było coś ważnego to na pewno zadzwoni jeszcze raz. Miała jeden dzień wolnego, by spędzić miło czas z rodzicami. Nie chciała zbyt szybko tego kończyć, bo nawet do niech jeszcze nie dotarła. Wtedy też coś rzuciło się jej oczy... a raczej ktoś. Mężczyzna... miała dziwne deja vu. Gdzieś podświadomie czuła, że go zna. Kiedy ją minął odwróciła się w jego stronę.
- Przepraszam czy my się gdzieś nie spotkaliśmy - powiedziała... te oczy były takie znajome. Przypominały jej o czymś znajomym i bolesnym... Nie potrafiła tylko połączyć układanki i dowiedzieć się co konkretnie jej próbują powiedzieć. Skąd znała tego mężczyznę? Czemu wydawał się jej taki bliski...?
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-03-06, 22:08   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Miał tylko wyminąć. Udawać że jej nie widzi, że nie zna, że przejdzie tak by go nie widziała. Miał nadzieję, że nie zwróci na niego uwagi. Pomylił się. Jakby los złośliwie sprawił, aby na niego spojrzał a i go skojarzyła. To pytanie które zadała, zmusiło go do zatrzymania się. Odmowa nie wchodziła w grę. Tak samo kłamanie. Jeżeli pamiętała jego głos, mogła sobie go przypomnieć.
Westchnął cicho i odwrócił się do niej z lekkim uśmiechem, wręcz nieco przepraszającym.
- Możliwe.
Odpowiedział krótko, patrząc na nią z góry.
Tym razem patrzył na nią. Na jej twarz, sylwetkę, kończąc na oczach. Czy zranił ją znikając tak nagle? Czy tęskniła za nim? Czy go szukała? Czy może zapomniała, tak jakby tego chciał? Nie miał teraz pojęcia, jak się będzie tłumaczył jeżeli go skojarzy. Jeżeli go będzie pamiętać. Postanowił nic więcej nie mówić i poczekać na dalszy rozwój, na jej reakcję, kolejne słowa, pytania, które na pewno się pojawią.
Wewnętrznie to i on się zmienił. Nie tylko z wyglądu, tak jak ona.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-04-25, 20:05   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Życie jednak jest jedną wielką nie wiadomo. Niby człowiek planuje i co innego zamierza robić. Kiedy ono rzuca mu kłody pod nogi lub zmienia plany człowieka w jednej sekundzie. Cóż takie właśnie jest życie nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Widząc jak mężczyzna się odwraca z lekkim uśmiechem miała wrażenie, że był dla niej kim bliskim... bardzo bliskim. Nie potrafiła powiedzieć kim konkretnie dla nie był ten mężczyzna i czemu, czuje, że ból patrząc jego niebieskie oczy. Czuła się tak jakby przypominały jej o dawnej stracie, którą zakopała gdzieś głęboko swojej świadomość.
Jego głos... Taki znajomy...
Kiedy patrzył na nią tak miała wrażenie jakby powoli do niej wracały wspomnienia. Ich wspólne rozmowy w szpitalu. To jak do niego zaglądała wolnej chwili i jak nigdy jej się nie śpieszyło do domu po dyżurze, aż wreszcie ból nagłym zniknięciem mężczyzny. Czy próbowała go szukać? Oczywiście... Jednak nie miała odwagi nigdy złamać przepisy i zajrzeć do dokumentacji medycznej, by zdobyć jego adres. Czy tęskniła za nim? Hmm... a czy czekanie, aż się pojawi znowu szpitalu. Nie jako pacjent, ale do niej liczy się jako tęsknota. Chyba tak... Czy zapomniała? Nie zapomniała, lecz zakopała swojej świadomość. Zamknęła wspomnienia na klucz, by siebie nie bardziej nie ranić. Jednak przez to nie mogła nigdy zaangażować się w inny związek. Bo ciągle w jej głowie był on...
- Witaj Sebastianie - powiedziała po dłużej chwili, a przynajmniej jej się tak wydawało, że minęła wieczność od jego ,,może". Poza tym jak tylko to powiedziała miała ochotę walnąć się w czoło za swoją głupotę. Jak mogła powiedzieć coś tak beznadziejnego. Jednak była również z siebie dumna, że nie zarzuciła go pretensjami czy też wyzwiskami...
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-05-05, 15:24   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Przyglądał się jej pięknu jakie sobą prezentowała. Mógłby przysiąść, że nic się nie zmieniła od ostatniego ich spotkania. A raczej dnia, kiedy widzieli się ostatni raz, nim zwiał ze szpitala. Co jej teraz odpowie? Jak się wytłumaczy z tego, że odszedł bez pożegnania?
Przyglądała się mu. Nic dziwnego. Z zewnątrz się zmienił, zapuszczając brodę i skracając włosy. Jednakże nie było to dla niej trudną przeszkodą do odkopania w swojej pamięci jego imienia. I gdy je wypowiedziała, posłał jej lekki uśmiech.
- Witaj Rocky.
On nie zapomniał jej imienia. Lecz wahał się podejść nieco bliżej. Jakby nie wiedział czego po ostatnim może się po niej spodziewać. Może jak sam zacznie jakiś temat, to ona nie podejmie się wspomnień z przeszłości? Może zapomniała?
- Piękna jak zawsze.
Stwierdził jak zwykle, kiedy przychodzi mu rozmawiać z tak pięknymi kobietami. A nie jednej potrafił sypać komplementami.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-05-15, 16:31   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Oczywiście, że mu się przyglądała... Przez to wszystko miała wrażenie, że to nie dzieje się naprawdę. Czuła jakby śniła albo on był zwykłą zjawą lub też jakiś mutant miesza jej w głowie. Jednak to wszystko jego oczy, głos oraz ten powalający uśmiech temu przeczyło. On tutaj naprawdę był... To nie była iluzja, sen czy też zjawa to był Sebastian. Niegdyś jej miłość, która zniknęła z jej życia tak bolesny sposób. Nie pozostawiając po sobie nic prócz wspomnień, które pomimo tego, że były dobre przynosiły ból. Nie miała odpowiedzi na swoje pytania. Dlaczego? Czy zrobiła coś źle? Czy go jakoś obraziła? Czemu tak po prostu zniknął bez słowa? Już wolała by powiedział jej w twarz, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Przynajmniej wtedy mogłaby go nienawidzić, a nie obwiniać siebie i zadawać sobie te pytania bez odpowiedzi.
Słysząc swoje imię z jego ust miała ochotę się rozpłakać, ale resztkami siły woli powstrzymała się od tego. Powtarzając sobie, że nie da mu tej satysfakcji, że ją zranił. Musi być silna... Musi bardziej przypominać swoją siostrę, by nie rozkleić się tutaj. Chociaż ten jeden raz... Trzymać emocje wodzy niż pozwolić im wypłynąć.
Słysząc komplement z jego ust nie wytrzymała cicho parsknęło. Serio...? Będzie jej tutaj rzucał komplementy jak gdyby nic?
- Daraju sobie komplementy - powiedziała chciała jakby by to zabrzmiało pewnie, lecz nie wyszło jej mogła zapanować nad łzami, ale nie nad swoim głosem. Zabrzmiało to, jak prośba, bo tym tak właściwie było. Nie chciała słyszeć, że jest piękna i tym podobnym. Nie po tym, jak ją zostawił bez słowa wyjaśnienia. Po prostu nie...
Czuła, że wypadało coś jeszcze powiedzieć, ale nie wiedziała co... Najchętniej poszłaby swoją drogą, jednak nie mogła, bo to ona go zaczepiła nie na odwrót. Wszystkie słowa, zadani wydawały się jej nieodpowiednie tak samo, jak milczenie.
- Jak się miewasz ?- powiedziała w końcu, bo to było mniejsze zło. Chciała powiedzieć, że dobrze go widzieć w jednym kawałku i o własnych nogach. Pamiętała, w jakim stanie trafił do szpitala i dobrze było widzieć go zdrowego i pełnego sił. Jednak czuła, że jak to powie może pomyśleć, że o nim myślała, martwiła się, bo tak było. Jednak nie chciałaby o on tym wiedzieć.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-05-19, 14:38   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Tamtego dnia, nie zachował się odpowiednio. Zwiał nie pozostawiając po sobie chociażby listu. Od tak sobie zniknął. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy. I jemu też serce się jakby otworzyło na jej widok. Mógłby odmówić tej rozmowy. Udać, że jej nie zna i nie reagować na jej słowa. Za późno.
Skoro miał darować sobie komplementy, zamilkł na moment, przyglądając się temu, jak widocznie próbuje zapanować nad swoimi emocjami. Mimo iż powstrzymywała łzy, jej głos się mógł łamać.
- Dobrze.
Odpowiedział krótko, ale widocznie sumienie mu nie dawało spokoju. Jak mógł tak skrzywdzić dziewczynę.
- Rocky...
Przystąpił parę kroków w jej stronę i stanął, byleby nie za blisko.
- Winny jestem Ci przeprosin... Zniknąłem nagle, nie zostawiając Ci żadnej wiadomości. Przepraszam.
Spojrzał jej w oczy i wyrzucił to z siebie. Dobrze byłoby to mieć za sobą. Mówił szczerze, od serca. Również za nią tęsknił i ciężko było mu o niej zapomnieć. Długo trwało, nim zatopił te uczucia dość głęboko.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-05-19, 21:13   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Mówi się, że nie powinno się zrywać relacji przez SMS, ale tez nie należy ich zrywać bez jakichkolwiek informacji. Czasem mam wrażenie, że już lepszy jest SMS czy też liścik niż nie mieć żadnej informacji, że ktoś nie chce być z tobą. Podobnie tej chwili czuła się Rocky, bo przez to, że zniknął bez słowa wyjaśnienia. Jak tchórz, który nie miał odwagi nawet na papierze wyjaśnić wszystko. Tylko wolał uciec, zniknąć z jej życia...
Oczywiście, że na to wszystko było za późno... Oboje mogli żałować, że jedno i drugie się odezwało. Rocky tej chwili czuła się tak jakby rozdrapywała stare rany dodatkowo sypiąc na nie sól. Chyba to jest dostateczny obraz tego, jak tej chwili czuła się panna Roseberry.
Jeszcze to, krótkie stwierdzenie na jej prośbę, jakby to o tak zaakceptował, że nie chce słuchać komplementów. Jednak czy jej się dziwił? Czy nie mógł zrozumieć, że one jeszcze bardziej ją ranią? Tak samo jak przeprosiny..., bo przecież przepraszał tylko dlatego, że się spotkali, bo wypadało przeprosić. Rocky miała wrażenie, że tak naprawdę nie jest mu przykro, bo gdyby było to by pomyślał.
Jak się zbliżył do niej prócz jego słów poczuła też jego zapach, pomimo perfum był wyczuwalny zapach jego... ale przecież nie mogła od tak przyjąć przeprosin. Przecież sama czuła, że powiedział jej, bo tego wymaga chwila, bo tak wypada.
Niewiedziała co ma powiedzieć, jedynie odwróciła spojrzenie na bok, by nie patrzeć w jego oczy. Chciała mu wybacz... czuła to, że pragnęła mu wybaczyć. Poznać prawdę i odpowiedź na swoje pytania. Jednak czy nie okaże się wtedy naiwna? Czy mogła o tak mu wybaczyć? Przecież go kochała, ba chyba nadal go kocha... Tylko to uczucie było gdzieś zakopane głęboko niej i czuła jak teraz coraz bardziej wpływa.
- Sebastian nie przepraszaj, bo tak wypada... Bardziej o twych przeprosin zależy mi na prawdzie i odpowiedzi na jedno pytanie, dlaczego. Nawet jak miało mnie to zaboleć chciałabym poznać prawdę - powiedziałam do niego szczerze, bo dłużej chwili milczenia. Nie chciałam teraz grać urażonej księżniczki czy też zarzucać mu, albo wyzwać od najgorszych. Chciała jedynie poznać prawdę nawet jeśli miała mnie ona zranić.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-05-19, 23:32   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Ani komplementy, ani zwyczajne przeprosiny nie naprawią tego co uczynił. Widział to po niej. Nie była naiwna ani nie wybaczała od razu. Oczekiwała prawdy. Miał przyznać jej, dlaczego tak postąpił. Co było jeszcze trudniejsze.
Przeczesał dłonią swoje włosy, rozejrzał się po okolicy i westchnął. Jakby z bezradności. Teraz przed nią nie ucieknie. To byłoby jeszcze głupsze zachowanie z jego strony.
- Dasz się zaprosić na kawę? Wtedy ci wyjaśnię.
Na ulicy to tak nie bardzo wypadało tłumaczyć się ze swoich problemów i wad. Wolał to zrobić w bardziej lepszym ku temu miejscu i spokojniejszym. Ale czy Rocky da się namówić? Skoro zapraszał, to on płacił.
Nie wiedział jeszcze jak jej powie prawdę. Nie potrafił nawet na szybko ułożyć odpowiednich słów.
[Profil]
  [0+]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2019-05-20, 20:56   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Chyba jednak była naiwna, bo była skłonna wybaczyć. Jednak musiała się dowiedzieć, co dokładnie stało za jego zniknięciem. Znaleźć odpowiedź przynajmniej na część swoich pytań. Zależało jej na tym, bo przez cały ten czas miała wrażenie, że to było jej winą, że tak po prostu zniknął bez słowa wyjaśnienia. Dlatego chciała poznać prawdę, aby wiedzieć co naprawdę, wydarzyło się wtedy szpitalu.
- Okej. Tutaj nie daleko jest przyjemna kawiarnia, więc możemy się tam pójść - zgodziła się oraz zaproponowała, bo w końcu znała Olimpię. Mieszkała tutaj już kilka lat, ba nawet większość swojego życia spędziła w niej. Dlatego to miasteczko nie miało przed nią tajemnic i czuła się tutaj bezpieczna. Co może było trochę złudne wrażenie. Zwłaszcza patrząc na to co się stało z bractwem. Jednak to było jej rodzinę miasteczko i więcej złego ją spotkało Seattle niż tutaj.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-05-20, 23:24   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Sebastian także mieszkał w tym mieście, lecz nie tak długo jak Rocky. Często też wyjeżdżał na długie dni i tygodnie, ale zawsze tutaj wracał. Odczuwał tutaj spokój, w przeciwieństwie do Seattle. Tam miał wrażenie że panuje większy gwar. Zbyt przeludnione miasto. Zbyt hałaśliwe. Za dużo się tam dzieje.
Poniekąd mu ulżyło, że skorzystała z jego zaproszenia, gdzie mógłby jej wytłumaczyć swoje ostatnie zachowanie. A prawo miała do poznania prawdy.
- W takim razie chodźmy.
Zgodził się na to, by sama wybrała kawiarnię. Byleby czuła się bezpiecznie i zgodziła go wysłuchać. Lecz z drugiej strony nie bardzo chciał jej to mówić. Może dlatego, by nie zranić bardziej? A czy mógłby zrobić to jeszcze bardziej, niż samo zniknięcie z jej życia? Nie dość, że ciężko było zakopać owe uczucia, to teraz są na nowo wykopywane z ich serc.
Będąc zgodnym co do kawiarni, ruszyli razem w jednym kierunku.


[z/t + Rocky]
[Profil]
  [0+]
 
Gabriel Lacroix



I'm the Blood Red Sandman coming home

Zadanie bólu wzrokiem i wampiryzm

78%

Likwidator mutantów





name:

Gabriel Lacroix

alias:
Dark Prince/Beast

age:
30

height / weight:
180/70

Wysłany: 2020-03-06, 23:24   

/#1 - początek maja/

Ostatnio Gabriel chodził zły po tym co się stało. Co za szkoda, że tyle mutantów zginęło. To on sobie flaki wypluwał by złapać niektórych i przyprowadzić do siedziby D.O.G.S. Dobrze, że miał opanowaną swoją moc, bo by pozabijał za to zwykłych ludzi. Poza tym i tak znajdzie tych terrorystów i pozbawi ich żywota.
Lacroix szedł sobie i myślał, że z jednej strony chciałby być wolny, a nie pod stałą obserwacją D.O.G.S. Ciekawe czy by odnalazł się jako niby zwykły obywatel. Może by się zajął rysunkiem, a może by pracował w kwiaciarni.
Likwidacja lub przyprowadzanie mutantów z nietypowymi mocami robiło się... męczące.
Nawet brunet nie miał pojęcia, że kiedyś miał inne życie oraz... brata, którego naprawdę kochał. A teraz co? Zrobili z niego żołnierza, maszynę do zabijania, który nawet nie mrugnie i skręci ci kark.
Za godzinę Gabriel miał spotkać się z pewnym gościem co niby wie bardziej o podejrzanych. Ciekawe czy to jakiś cwaniak co myśli, że łatwo zarobi czy naprawdę coś wie. Już Lacroix to wydusi z niego i zgadnie czy kłamie czy nie.
Brunet szedł koło kawiarni, więc wszedł na chwilę i kupił sobie kawę na wynos. Jeszcze nie pił dzisiaj, a bardzo ją lubił.
Szedł sobie i nie myślał, że może spotkać kogoś kto go zna.
Przysiadł sobie na ławce i przyglądał się jak nieznajomi ludzie szybko zmierzali do swoich miejsc docelowych.
_________________



Dark Prince
<tbody></tbody>
Don't get too close. It's dark inside. It's where my demons hide
[Profil]
  [B+]
 
Averill Bronson



This darkness is the light.

umbrokineza

77%

chłopiec na posyłki w Sombras Mutadas





name:

Averill Bronson

alias:
Ave

age:
27

height / weight:
193 / 84

Wysłany: 2020-03-07, 15:56   
   Multikonta: Aaron Bartowski, Phil Neumann


| powiedzmy, że 5 (?) maja, około południa

Zajęcie się rysunkiem? Pracowanie jako kwiaciarka? Dla mnie – mutanta czy też nie – jakiekolwiek normalne życie było już dawno przekreślone. Nie dość, że należałem do mafii waszyngtońskiej i robiłem różne niefajne rzeczy, a niektóre też całkiem przyjemne, to na dodatek byłem uciekinierem o zmienionym nazwisko, wysyłającym kartki raz w roku ciotce z różnych części USA i na dodatek mutantem. Raczej nikt mnie nie poszukiwał jako tego ostatniego, ale jako tego pierwszego jak najbardziej.
Na dodatek nie znałem już innego życia. Wydawało mi się ono, cóż, na mój sposób normalnie. Brakowało w nim kilku osób, w tym wspomnianej wcześniej ciotki oraz starszego, gderającego mi nad głową brata, ale jakoś żyłem. Z dnia na dzień, niekiedy codziennie to samo, niekiedy z każdą kolejną sekundą coś innego… Choć ostatnio to raczej nuda, bo obserwowałem jedną laskę, która aktualnie była na zakupach.
Zrobiłem sobie przerwę. Musiałem coś przegryźć dla energii i wypić kawę, by nie zasnąć w aucie. Wolałem robotę nocami, więc za dnia byłem niczym żywy zombie.
Tak też siedziałem i wpatrywałem się tępo w przestrzeń. Ludzie wchodzili, wychodzili. Nie skupiałem się nawet na ich sylwetkach, na rysach twarzy ani chociażby na ich ubiorze, dlatego chwilę potrwało nim zorientowałem się, że przemknął mi przed oczami ktoś o charakterystycznym dla mnie kroku. Zamrugałem kilka razy oczami.
Znowu miałem zjazd energii. Spojrzałem na stolik, gdzie leżały nieruszone przekąski i stała ledwo tknięta kawa, i za okno, gdzie przemykał cień… cień przeszłości. W pierwszej chwili zamarłem niepewny, w drugiej biegłem do wyjścia, by dogonić… brata?
Stanąłem jak wryty.
- Gabriel? – rzuciłem głośno do jego pleców, pytając niepewnie. Postanowiłem się poprawić. Minę miałem niemrawą. Nie wierzyłem jakoś w to, co się działo. Przecież tak dawno go nie widziałem… Pewnie się nie obróci, zapewne to nie on… A jednak czułem stres, cholerne zdenerwowanie. – Gabs! – powtórzyłem zawołanie, tym razem już pewniejszym tonem.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5