- Jestem z policji, tam nie było miejsca na brzydzenie się krwią, gdy kolega krwawił po postrzale - odpowiedziała z lekkim niepokojem w głosie, Zresztą im dłużej słuchała, tym mina bardziej jej rzedła. Po poleceniu umycia rąk i wzięcia fartucha... no nie spodziewała się, że zgłaszając się na ochotnika do pomocy będzie brała udział w operacji nerki. Jednak nie wypadało teraz stchórzyć i się wycofać, skoro kolega po fachu mógł niedługo wyzionąć ducha.
Najpierw wyciągnęła fartuchy, rękawiczki oraz maseczki, by potem nie musieć ponownie odkażać rąk. Zresztą kitel założyła od razu, po czym wzięła się za ponowne mycie rąk. Tak dokładne, jak uczyli w przedszkolu (i pisało na instrukcji nad zlewem, lubiła takie nalepki).
- Co dalej? - spytała, gdy wszystko z jej strony było gotowe. W duchu pocieszała się, że cała akcja nie może być trudna. Wszystko będzie pod kontrolą, bez diagnozy rany w pośpiechu, a nad wszystkim będzie czuwać pani doktor. Melanie posłucha się instrukcji i wszystko będzie dobrze. Chyba.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2019-02-10, 17:15
Tuż po tym, jak od Briana uzyskałam odpowiedź w postaci charakterystycznego mrugnięcia - podsunęłam pod jego dłoń zgodę na zabieg medyczny i długopis. Wyjaśniłam, w łagodnych słowach, że potrzebujemy tylko parafki, a przecież nie było nikogo decyzyjnego za niego. Musiał sam to zrobić - nim będzie za późno. Więc ledwie kilka sekund później, gdy już mało widoczna parafka ozdobiła ten świstek papieru w nieco złym miejscu, podniosłam słuchawkę od telefonu przy jednym z blatów, informując o konieczności podjęcia leczenia, jak i szykowaniu wsparcia - na wszelki wypadek.
- Spokojnie. Nie zrzucę na Ciebie nic, co by Cię przerosło. Potrzebny mi... Asystent. - Skomentowałam krótko tę chwilową niepewność na twarzy kobiety, nim sama oposarzyłam się we wszelkie środki bezpieczeństwa, w postaci odzienia ochronnego.
W międzyczasie, Melanie prosiłam wyłącznie o dosuwanie kolejnej aparatury, bliżej samego chorego, gdy ja go do niego dopinałam. Jedna maszyna, druga, trzecia... Narkoza, przygotowanie sprzętów... Zajęło to zaledwie kilka minut, a gdy miałam pewność, że mężczyzna nie będzie już nic czuł, przyszedł czas na magię...
Mogło się wydawać, ze to zaledwie kilka krótkich cięć. Zajęły jednak zdecydowanie więcej czasu a stopień ich skomplikowania stawiał mnie w lepszej gotowości, niż trzy mocne kawy wypite pod rząd. Pannę Murray wykorzystywałam w tym momencie głównie do podawania kolejnych narzędzi, czy obserwowania monitorów - po krótkim "przeszkoleniu" w jakich sytuacjach ma mi dawać znać.
Kersey z całą pewnością miał tu więcej szczęścia, jak rozumu. Zabieg, po jakimś czasie, mimo ogólnego zmęczenia obu kobiet zakończył się sukcesem. Teraz... Teraz czekały go jedynie dializy i lekoterapia, które z całą pewnością za jakiś czas postawią go na nogi... O ile tylko ta tajemnicza choroba nie pochłonie go prędzej...
//Po zaledwie kilku dniach, Rządowi udało się uzyskać lek o doskonałej skuteczności. Najcięższe objawy zaczynały ustępować niemal po aplikacji - mimo, że każdy z chorych musiał się leczyć jeszcze przez długi czas. Brian, mimo swojego osłabionego po zabiegu organizmu - doczekał się i swojej dawki. W ciągu najbliższych kilku dni z pewnością zacznie odczuwać ulgę - szczególnie, że trafił pod wprawne oko lekarzy w szpitalu w Seattle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum