Poprzedni temat «» Następny temat
Strzelnica
Autor Wiadomość
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-08-13, 17:49   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Matilde wywróciła oczami. Ale pomimo tej narastającej irytacji, Wallace niespecjalnie się przestraszyła tej całej niespodzianki. Hopper był chyba najmniej spontaniczną osobą z jaką przyszło jej się zadawać, więc Matilde była wręcz pewna, że koniec końców nie czekała ją żadna niespodzianka.
– Pogodzić z porażką? – powtórzyła po nim z przesadną pewnością siebie, natomiast z jej ust wydobyło się krótkie parsknięcie śmiechem. Rozbawiona jego słowami Matilde, potrząsnęła głową, zwilżając lekko dolną wargę. – Och, słonko, chyba nie wiesz z kim masz do czynienia.
Zazdrosna spluwa? Jeśli Hopper uważał, że to zazdrosna spluwa była niezłą zołzą, to najwidoczniej jego ograniczony mózg nie był w stanie sobie wyobrazić jak wyglądała zazdrosna Wallace. Może to i lepiej? Bo zdecydowanie wolałby tego uniknąć. Matilde obserwowała wyraz twarzy Williama z wyraźną satysfakcją i już nawet nie próbowała powstrzymywać tego prowokującego, wyzywającego uśmiechu, który zdobił jej bladą twarzyczkę. To wszystko po prostu sprawiało jej niezwykłą frajdę, a jej nawet nie było przykro z tego powodu. Och, i te wszystkie próby odgryzienia się jej. To było takie… takie urocze. Więc, kiedy William najwidoczniej próbował jej dać do zrozumienia, że nie była dla niego wystarczająco dobra, Wallace powątpiewająco wzniosła brwi ku górze.
– Och, nie musisz udawać, zwłaszcza po tym… jak to szło..? – spytała, ściągając brwi, jakby bardzo intensywnie się nad czymś zastanawiała. A potem, niezwykle efektownie wzniosła wysoko palec wskazujący, zupełnie jakby krzyczała nieme „eureka!”. Nie mogę bez ciebie żyć. – wyrzuciła z siebie, prawdopodobnie wykonując najgorszą możliwą imitację Williama Hoppera.
A potem po raz kolejny wywróciła oczami. Jaki on był uparty! Czy nie mógł już się pogodzić z klęską? Jego argumenty były po prostu żałosne, a ona już dawno rozgryzła jego prawdziwe intencje. Po co dalej udawać? Ale właściwie czego ona się mogła spodziewać? Prędzej, by jej kaktus na ręce urósł, niż Hopper przyznał się do błędu. Och, niech znajdą sobie już pokój. Byle tylko z dala od jej pokoju.
– Nie bardziej niż ty – odparła na ten jakże wyszukany komplement Willa, a uśmiech nawet na moment nie schodził z jej ust. Może dlatego, że on też się uśmiechał? Nieważne. I właściwie tylko po to, by zrobić mu na złość (bo przecież wcale tak nie uważała) i zobaczyć jak mózg Williama Hoppera wykazuje błąd krytyczny, wyrzuciła z siebie z zadziorną nutką w głosie: – właśnie dlatego do siebie pasujemy.
Wow, czy on właśnie stwierdził, że była słodka? Sekundę po tym, jak powiedział jej, że była tragiczna? Wallace autentycznie zaczęła się obawiać o jego stan psychiczny. Źle się działo z tym Hopperem, och źle.
– Wątpisz w to? Okej, więc zobaczymy przy pierwszej lepszej okazji, kiedy ty zaśniesz, a ja.. – i nie dokończyła, jedynie wzruszając lekko ramionami. Sam sobie mógł dopowiedzieć. W śnie był całkowicie bezbronny, a tak się składało, że ona przecież nie sypiała. Ryzykował właściwie naprawdę dużo. Nieważne. Wallace wysłuchała kolejnych słów Hoppera, wznosząc wysoko brwi. Coś tu było nie tak. Czy on właśnie chciał ją pochwalić, jednocześnie pokazując jej jak dużo lepszy był od niej? Wow… Zajebiste podejście, Hopper. Ale mimo wszystko te słowa sprawiły, że brunetka poczuła się znacznie lepiej. Dziewczyna przygryzła lekko dolną wargę, przez krótką chwilę wpatrując się w jego tęczówki. Daj sobie trochę czasu. Mogła to zrobić, prawda? Zwłaszcza teraz, kiedy mieli tak dużo czasu. Matilde przeniosła wzrok na tarczę, po czym oddała dwa ostatnie strzały, posyłając kulki niemal w to samo miejsce co ostatnim razem. Wzruszyła ramionami, podchodząc do Willa i oddając mu pistolet.
– Jeszcze będę lepsza od ciebie, Hopper – obiecała. Nawet jeśli miało jej to zająć naprawdę dużo czasu... miała zamiar kiedyś dorównać temu dupkowi. Ale nie dzisiaj. Bo chociaż nigdy by się do tego nie przyznała, to ta broń rzeczywiście nie była dla niej i teraz po tym krótkim treningu dość wyraźnie to odczuwała.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-08-14, 08:00   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


- Nie, właściwie wiem całkiem nieźle. Z desperatką, która nie potrafi pogodzić się z rzeczywistością - sprostował. Na dodatek, to idealnie pasowało do reszty jej wypowiedzi o tym godzeniu się z porażką. Zdecydowanie, desperatka, która już dawno straciła szansę na wciśnięcie się między niego a G3.
Och, irytowała go, z tym swoim głupim uśmieszkiem, ciesząc się, że właśnie wyprowadziła go z równowagi. Hopper nie miał najmniejszego zamiaru pokazać, że faktycznie ciągle był o to zły ani - tym bardziej - pozwolić wygrać jej tę potyczkę słowną. To on był tutaj pierdolonym najgenialniejszym człowiekiem na Ziemi, to jasne, że był miliardy razy lepszy w znajdywaniu ciętych ripost od jakiejś Matilde Wallace.
- Cóż, fizycznie nie mogłem. Ale zdaje się, że ten problem jest już rozwiązany... - ...więc nie miał najmniejszego powodu, żeby jej potrzebować. Posłał jej smutną minę. Im szybciej się z tym pogodzi i ruszy dalej, tym dla niej lepiej.
Swoją drogą, Hopper nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek powiedział takie zdanie na głos. Może po prostu Wallace chciała to usłyszeć, huh? Mógłby użyć tego przeciwko niej... gdyby to nie była naprawdę dziwna myśl. Huh. Na pewno jej tego nie powiedział. Zdarzyło się jakieś zostań, gdybym cię nienawidził, nie przyjeżdżałbym, pytanie dlaczego z nim siedziała czy nawet potrzebuję cię, ale to? To był już większy kaliber. I nigdy tego nie powiedział... a jednak, Matilde myślała, że powiedział. Musiała być tego pewna, skoro przytoczyła to jako argument na swoją korzyść. Inaczej na starcie by wiedziała, że on łatwo to obali, a ona przegra. Huh.
A on... nie obalił tego. Wolał rzucić po prostu kolejną złośliwość.
Huh.

Nijak nie skomentował tego stwierdzenia Wallace, że byli równie tragiczni. To była prawda. I to był powód, dla którego do siebie pasowali. Byli koszmarni, ciężcy do wytrzymania i nie powinni skazywać nikogo normalnego na użeranie się z nimi samymi. Mimo wszystko, Will nie powiedział tego na głos, po prostu nieco uniósł kąciki ust, zanim delikatnie wzruszył ramionami, jakby chcąc powiedzieć jestem w tym chujowy, nie powinnaś mnie pytać... ale tak.
- Yhym, yhym - skomentował te jej słowa o tym, jak cholernie niebezpieczna była. - Pamiętasz jak ostatnim razem próbowałaś mnie obudzić?
Sam nie był pewien, czy chciał wracać do tego tematu, nic podobnego nie wydarzyło się od tamtej sytuacji w motelu... ale hej, argument to argument! Jego akurat nie zaskoczy we śnie... o czym musiała już wiedzieć, widząc jak często budził się w nocy. Nieważne.
Nie sądził, że Wallace go tak po prostu posłucha i odpuści... a jednak to zrobiła, gdzieś jeszcze po drodze przygryzając wargę w ten swój sposób. Hopper wziął od niej glocka, zabezpieczył go i schował. Tak, stanowczo lubił mieć tę broń pod ręką.
- Och, możesz pomarzyć - skomentował te jej plany, ale tak zupełnie szczerze.... to wcale nie była taka zła wizja.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-08-14, 11:47   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Wygląda na to, że masz nieco spaczoną wizję rzeczywistości – mruknęła, tym samym chcąc sprostować jego chujowe sprostowanie. Ona miałaby się wciskać pomiędzy niego a G35? Nah, to raczej G35 mogło próbować się w coś wciskać. Matilde wzruszyła lekko ramionami, wyraźnie dając Hopperowi do zrozumienia, że z jego głową nie działo się najlepiej. – Skoro twoja siostra jest tą całą psycholożką, może warto skorzystać z jej pomocy, huh?
I posłała mu jeszcze szerszy, a tym samym bardziej irytujący uśmiech. Nie zamierzała przestawać. Kompletnie nic sobie nie robiła z jego złośliwości. Zwłaszcza, że to wszystko było takie… takie urocze. On nawet jej nie potrafił zaprzeczyć tego, że jego życie bez niej było męką. On nawet nie próbował dalej ciągnąć swojej gierki i wytknąć jej, że te słowa skierował do swojej spluwy. Mimo wszystko Wallace zdecydowała się dalej grać w jego gierkę. Kiedy mężczyzna zrobił smutną minkę, ona również wydęła swoje wargi w podkówkę. I mimo, że na jej twarzy nie gościł dłużej ten cyniczny uśmiech, to wesołe iskierki w oczach dość jasno zdradzały, jak dobrze się bawiła w tej całej sytuacji.
–… więc pierdol się, Wallace, huh? – dokończyła za niego, wznosząc wysoko brwi, jednocześnie wzdychając ciężko. – Wow, chyba właśnie złamałeś mi serce – zauważyła, wręcz przykładając dłoń do klatki piersiowej, by zademonstrować ten okropny i nie do wytrzymania ból. A potem po prostu odwróciła głowę, by wykonać te dwa ostatnie strzały. Ale bądźmy szczerzy, nie potrafiła za bardzo ukryć, unoszących się kącików ust. Mógł sobie twierdzić co tam chciał, ale ona i tak wiedziała swoje. I nie potrzebowała żadnych deklaracji, nie kiedy dawał jej tyle dowodów.
I oczywiście, że pamiętała co się wydarzyło w motelu. Pamiętała bardzo dokładnie. Ale najwidoczniej widziała to w nieco innym świetle niż sam Hopper. Matilde przełknęła cicho ślinę, by wreszcie wyrzucić z siebie: – było naprawdę miło.
I co z tego, że wykręcił jej rękę? To trwało tylko chwilę, bo to co się stało potem… Wallace uśmiechnęła się na samą myśl. To prawdopodobnie był najlepszy poranek w jej całym życiu, dlatego czy to było czymś aż tak dziwnym, że po chwili oznajmiła mu, że chętnie, by to powtórzyła? Nieważne. Prawda była taka, że gdyby chciała mu coś zrobić we śnie, to już dawno by to zrobiła. Nieważne, jak czujny był, czy coś. Przyzwyczaił się do niej. Nie zwracał już na nią uwagi. Ale jeśli dalej chciał się łudzić to proszę bardzo. Nie zamierzała mu w tym przeszkadzać.
Matilde, obserwując jak Hopper chowa swoją broń, przekrzywiła głowę w bok. Och, jak on cool teraz wyglądał, czyż nie? Był środek nocy, on z bronią i w dodatku rzucał takimi tekstami. Z ust Wallace wydobyło się kolejne parsknięcie. Ale nie odpowiedziała nic na to. Jedynie pokręciła z politowaniem głową. Jeszcze się przekonamy, Hopper.
– Wracasz ze mną do pokoju? – spytała po dłuższej chwili milczenia, zupełnie zmieniając swoje nastawienie. Wypowiedziała te słowa zniżonym tonem głosu, jakby obawiając się, ze ktoś mógłby ją usłyszeć. A to przecież było takie absurdalne. Byli tutaj całkiem sami, a poza tym… chyba już wszyscy w całym Bractwie wiedzieli, jakie stosunki ich łączyły. I kiedy tylko Matilde zdała sobie z tego sprawę, położyła rękę na ramieniu Hoppera, by po chwili przesunąć swoją dłoń na jego kark i subtelnie wsunąć palce w jego włosy. – Hmmm? – mruknęła, delikatnie przyciskając wargi do jego szyi.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-08-14, 23:08   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Och, to było naprawdę smutne, jak Wallace próbowała uparcie udawać, że to z nim było coś nie tak i że nie przyszedł tutaj dla G35. Biedaczka, naprawdę nie mogła pogodzić się z tym, że nie żywił wobec niej żadnych szczególnych uczuć. Nawet nie zapraszał jej do swojego pokoju, to ona sama mu się wprowadziła do pokoju. Cmoknął zdegustowany, dając jasno do zrozumienia, że to na niego nie zadziała.
- Przykro mi Wallace, to na mnie nie zadziała - ten smutny moment, kiedy musisz dać dziewczynie kosza, a ona nie chce tego zrozumieć. - Ale jeśli chcesz, mogę cię umówić na spotkanie z Mercy, gdzie popracujecie nad twoją niezdrową obsesją na moim punkcie.
Cholera, dobrze było widzieć tę socjopatkę w takim dobrym humorze... Chociaż była cholernie irytująca i ciężka do wytrzymania. W zasadzie, po co on się z nią zadawał. Była tragiczna, mógł bez problemu znaleźć sobie kogoś miliard razy lepszego, kto nie próbowałby go wyprowadzić z równowagi nawet sposobem w który oddychał. Och, miał dość tych jej zielonobrązowych roześmianych oczu, ust niepomalowanych tą jej czerwoną szminką, czarnych, ciągle lekko rozczochranych po leżeniu w łóżku włosów i całej jej osoby.
- Cóż, nie ja to powiedziałem - stwierdził niewinnie. - ...ale to całkiem niezły plan - dodał po sekundzie czy dwóch pauzy.
I wyglądało na tym, że myśli Wallace zmierzały w podobnym kierunku, bo zamiast zacząć się na nowo wściekać o to jak zareagował, kiedy zaczęła go budzić, musiała pomyśleć o tym co działo się przez resztę poranka. Tak, tę część z chęcią powtórzyłby jeszcze raz, bez tej pobudki... i bez tego, że mniej więcej w tym samym czasie w Bractwie mordowano ludzi, za których odpowiadał, przez zagrożenie, o którym wiedział, ale je zignorował. Nieistotne. To był najgorszy możliwy moment, żeby o tym myśleć. Lepiej było po prostu podejść bliżej Wallace i pocałować ją, zanim w końcu dostał z powrotem tę przeklętą broń i musiał ją schować.
Przyciągnął dziewczynę nieco bliżej, kiedy wsunęła swoje palce w jego włosy. Och, to naprawdę był całkiem niezły pomysł... Zwłaszcza że nie tak dawno temu zostali przyłapani przez Mercy, a Hopper stanowczo nie miał ochoty na powtórkę z rozrywki.
- Całkiem niezły pomysł - odpowiedział jej cicho, zanim odwrócił głowę w jej stronę i złożył naprawdę długi pocałunek na jej ustach.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-08-15, 15:31   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Cóż, z całą pewnością nie próbowałaby mu się wepchnąć do pokoju, gdyby tak namolnie nie prosił ją o przyjechanie do tego chorego miejsca. To, że tu się w końcu znalazła było przecież tylko i wyłącznie jego winą, więc nie mógł mieć do niej pretensji, że się do niego w końcu i na jego własne życzenie przykleiła.
– Och, ja mam niezdrową obsesję? – zaśmiała się pod nosem, jakby właśnie usłyszała jakiś zajebiście zabawny żart. Zdegustowana Wallace pokręciła głową, tym samym dając Hopperowi do zrozumienia, że nie było już dla niego żadnego ratunku. – To ty zacząłeś mnie szukać zaraz po tym, jak odkryłeś, że nie ma mnie w pokoju. Po prostu przyznaj, że zatęskniłeś. To nic złego. Ludzie mają uczucia. Nawet tacy jak ty.
Uwielbiała kiedy między nimi było w taki sposób. Może dla kogoś kto stał z boku ta cała sytuacja mogła się wydawać niezwykle dziwna jak na dwójkę ludzi, będących w związku, ale co mogli poradzić na to, że oboje byli tragiczni? Że oboje nie wiedzieli nic o jakiejś tfu romantyczności? Wallace była szczęśliwa. Hopper sam wydawał się czerpać z tego jakąś radość. To chyba powinno wystarczyć, prawda? I kiedy Wallace usłyszała jego kolejne słowa, po prostu wywróciła oczami. Czego się mogła spodziewać po takim dupku? Nieważne. Nie skomentowała już tego, ale sam wyraz na jej twarzy dość jasno mówił co o tym wszystkim myślała. A przecież była Wallace. Oczywiście, że to był całkiem niezły plan.
Czując ramię Willa wokół swojej talii, Matilde nie była w stanie powstrzymać delikatnego uśmiechu, który wkradł się na jej usta. Droczenie się to była jedna sprawa, ale kiedy był tak blisko… Kiedy czuła jego zapach, jego ciepłą skórę… tak po prostu zaczynało brakować jej tchu. Brunetka przełknęła cicho ślinę, by po chwili przenieść na niego swój wzrok, ale to właśnie wtedy ją pocałował. Wallace nie miała zamiaru czekać nawet sekundy. Po prostu niemal od razu odwzajemniła ten pocałunek, przedłużając go możliwie jak najbardziej. A potem… kiedy jakimś cudem wreszcie się od siebie oderwali, oboje ruszyli w kierunku budynku, by udać się do swojego pokoju i dokończyć pewne sprawy.

/zt x2
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-01-31, 20:04   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 13 grudnia 2018

Minęło jakieś pięć dni odkąd Liam otrzymał szczepionkę, która pomogła zwalczyć mu chorobę. Przez te parę dni doszedł do siebie na tyle, by móc już funkcjonować normalnie. Móc pracować, trenować i robić wszystko inne, co robił wcześniej. Cieszył się, że wyszedł z tego i to paskudztwo, jakim zaraził się nie wiadomo skąd, zniknęło. Pozostawał tylko jeden problem. Nie był wstanie wysiedzieć długo przed komputerem, a czytanie czegokolwiek z bliska, powodowało rozmazywanie się liter. Stwierdził, że to pewnie wina pozostałości po chorobie. Powinno minąć, przejść. Nic dziwnego, że mało było go widać w pokoju informatyków. Nikomu jednak nie mówił jeszcze o problemach wzrokowych.
Dzisiaj postanowił przetestować swoje zdolności na strzelnicy. Sprawdzić swój wzrok i celność. Wziął swój pistolet i zapasowy magazynek z nabojami. Ubrał kurtkę, wiedząc przecież że jest zimno na dworze. Dodatkowo szalik i rękawiczki. Czapki nie zakładał. Nie widział takiej potrzeby. Ustawił sobie tarczę i cofnął się na odpowiednią odległość, celując w centrum planszy. O dziwo, wzrok pod tym względem miał bardzo dobry i kiedy wystrzelił, trafił w centralny okrąg bezbłędnie. Oddał z trzy strzały, które były trafne. Choroba widocznie nie wyrzuciła go z wprawy jeżeli chodziło o posługiwanie się bronią palną.
[Profil]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2019-01-31, 20:13   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Jeżeli Liam myślał, że może sobie tak bezkarnie funkcjonować, będąc pod czujnym okiem najlepszego przyjaciela, to się grubo mylił. Parker, niczym ten napuszony pies tropiący, węszył i rugał go za każdym razem, gdy uznał, że Ellsworth zbyt lekkomyślnie podchodzi do pojęcia "rekonwalescencja"
Tym razem nie było inaczej. Korzystając z przerwy na lunch, udał się na poszukiwania przyjaciela. Nie znalazł go ani w jego pokoju, ani na salce do ćwiczeń(choć takich ćwiczeń mu zabraniał) i w końcu mu się udało, go odnaleźć...na strzelnicy.
-CZY TOBIE ROZUM ODJĘŁO?! - ryknął, ruszając do niego, z czapką przekrzywioną, bo ją w pośpiechu zakładał. - Niecały tydzień temu wypluwałeś płuca, a teraz łazisz na mrozie, jakbyś był już całkiem zdrowy!?
Oj tak, był wkurzony. Jak to Parker.
[Profil]
  [AB+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-01-31, 20:23   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Celując po raz kolejny nastąpiła niespodziewana dekoncentracja, spowodowana głośnym wrzaskiem wkurzonego człowieka. Przez co Liam trafił w tarczę, ale bardziej z boku. Normalnie zmrużył oczy i próbował chyba zamknąć uszy, kiedy Alex się tak na niego wydarł. Nie spodziewał się, że tak bardzo Alex będzie się o niego martwił, nawet po tym jak po chorobie nie było już w sumie śladów. Katar? Nie było go. Kaszel? Czasami się zdarzał, ale bardzo rzadko. Gorączka? Nie miał jej wcale. O tym, że trenuje na sali, nie wspominał Alexowi, wiedząc że ten mu nie pozwala. Bo powiedział.
Liam spojrzał na Alexa dopiero jak ten skończył na niego wrzeszczeć, okazując spojrzenie zaskoczenia i psiaka, który coś zbroił.
- Nie krzycz tak. Gdzie niby mam ćwiczyć strzelanie, jak nie ma innej strzelnicy?
Zapytał go spokojnie, jak i również jego wyraz twarzy opadł z zaskoczonych emocji, przybyłym Alexem. Doceniał to, ze się martwił, ale nie mógł przesadzać i robić za nianię Liamowi. Przy tym jednak Liam się uśmiechnął kącikiem ust. To dlatego, że z drugiej strony wyglądało to trochę zabawnie. Alex się o niego martwił jako przyjaciel. Aż ponad to, ale czy na pewno? To też było przyjemne uczucie, że jest ktoś, kto się o Ciebie martwi i niepokoi. Okazuje tym sposobem, jak bardzo zależy na danej osobie.
[Profil]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2019-01-31, 20:30   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Parker faktycznie robił trochę za niańkę. Wpierw opiekował się Imari, potem Liamem. Ciekawe kiedy ktoś będzie musiał zaopiekować się nim, bo ile można tak na pełnych obrotach ?
- W ogóle masz nie ćwiczyć, zwłaszcza na mrozie ! Prawie umarłeś, jesteś wciąż chudy jak szczur i zamiast odpoczywać i nabierać sił, zachowujesz się, jakby nic się nie stało ! - wściekał się, co mogło wyglądać co najmniej zabawnie
-Jak znowu się zaprawisz, to nie myśl, że będę ci nosił rosołek - warknął na koniec.
Ellsworth nie miał pojęcia, ile kosztowały go ostatnie tygodnie. To był ciągły stres, ciągła nerwówka, ciągłe przepracowanie. Alex stracił przez to kilka kilo, choć nie było tego tak po nim widać.
Spojrzał na tarczę. Obiecali sobie, że Liam go nauczy strzelać...ale kurna nie tak szybko po tym, jak Ellsworth gotów był już wąchać kwiatki od spodu!
[Profil]
  [AB+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-01-31, 21:02   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Przy kolejnych słowach Alexa, Liam spoważniał. Możliwe że miał rację, ale z drugiej strony, nie można sobie pozwalać na wylegiwanie się w ciepłym łóżeczku. Ostatnie wydarzenia jasno pokazały, że trzeba być na wszystko przygotowanym. A jak wiadomo, w mieście jak i w kraju nic się nie poprawiło. Liam zdążył kilka informacji nadrobić, które stracił przez tygodnie chorobowego. I tak cud, że przeżył.
- Przepraszam.
Nie chciał wdawać się w dyskusję z Alexem, który częściowo miał rację. Jak i doceniał jego troskę i pomoc. To był tak wielki dług do spłacenia, że Liam na pewno tego mu nie zapomni. Nigdy.
Zauważył, że ten spogląda w tarczę. Tak. Miał go uczyć strzelać. Odwrócił więc broń w dłoni, wyciągając ją w stronę Alexa, by chwycił za chwyt pistoletu.
- Strzelałeś z broni kiedyś?
Zapytał. Ogólnie, dając pewnie do zrozumienia, że chce teraz mu pokazać jak to się robi.
- Pokaże Ci podstawy i obiecuję wrócić po tym do środka.
Dodał, domyślając się, że Alex mógłby nie zgodzić się by trenować teraz w takiej temperaturze.
[Profil]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2019-02-03, 15:36   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Alex zmrużył niebezpiecznie oczy. Niech on sobie z nim nie pogrywa...
Podparł dłonie na biodrach, obserwując go uważnie
- Nie strzelałem. - powiedział w końcu. - Nie było mi to potrzebne.
Westchnął ciężko. Niech będzie. Będzie miał to z głowy.
- Dobra. Podstawy, pifpaf i spadasz do środka - oznajmił tonem nie znoszącym sprzeciwu.
[Profil]
  [AB+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-02-03, 17:16   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Widać było po Alexie że jest wkurzony. Liam chciał tylko trochę postrzelać, by sprawdzić sprawność swojego wzroku. Nie przyszedł tutaj by przesiedzieć całego dnia. Ale zdziwił się, że nawet i tutaj Alex po niego przyszedł. A to oznaczało że bardzo się o niego martwił.
- To od teraz Ci będzie potrzebne.
Rzekł w odpowiedzi z taką samą stanowczością, jak po chwili zrobił Alex, chcąc by przyjaciel wrócił zaraz po tym do środka. Kto wie, może jeszcze Alexowi spodoba się celowanie i strzelanie z broni.
- Nie chcę, byś kolejny raz szedł na misję, nie znając podstaw strzelania czy też walki w samoobronie. Niezależnie od sytuacji, czy wyzdrowiałem w pełni czy nie, trzeba być przygotowanym na wszystko.
Dodał. Nie chciał z kolei przypominać, że obaj są poszukiwani przez DOGS. A Liam może nie mieć możliwości by ratować tyłek przyjacielowi, na którym bardzo mu zależało.
Skoro Alex nie chciał przyjąć jego broni, Liam ustawił się w lekkim rozkroku i wycelował w tarczę, trzymając pistolet w lewej dłoni, prawą podtrzymując od spodu.
- Stajesz w lekkim rozkroku, trzymaj broń mocno i celuj w centrum tarczy. Musisz pamiętać o tym, że wystrzał często odchyla broń do góry. Jeżeli wycelujesz, naciskasz spust i dajesz wystrzał.
Jak powiedział, tak zademonstrował, oddając strzał w okręg znajdujący się w centralnej części planszy.
Liam opuścił ręce po czym spojrzał na Alexa. podał mu swój pistolet i przesunął się, by pozwolić mu spróbować samodzielnie się ustawić. Jeżeli zauważy błędy pozycji, podejdzie do niego i ustawi go odpowiednio.
[Profil]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2019-02-04, 09:10   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Boże. Jakby słyszał Hoppera.... To, że raz go prawie zabili, a tak w ogóle jest poszukiwany, za coś czemu nie jest tak naprawdę winien, jeszcze o niczym nie świadczy ! Zresztą...odkąd kula prawie go zmiotła z tego świata, jakoś miał awersję do wszelkiego rodzaju broni.
- Już dobrze, nie Hopperuj mi tutaj - westchnął
Wiedział do czego pił wtedy William. Jeżeli Alex nie będzie umiał się bronić i trafi w ręce wroga, może się okazać osobą, która zdradzi położenie Bractwa. W końcu jego zmysły był bardziej wyostrzone - receptory bólowe też. Czy wytrzymałby tortury, które byłyby 10 razy gorsze dla niego, niż dla innych ?
Stanął w lekkim rozkroku i wycelował w tarczę. Wyostrzony wzrok był tu wręcz nieoceniony, choć musiał przecież wpierw nauczyć się podstaw. Wystrzał odchyla broń do góry - to też wziął na poprawkę. Zaparł się, skupił na moment i...
...sam środek.
Nie żeby jego magiczny gen X maczał w tym palce, hehe.
- Już? Możemy iść do środka? - oddał mu broń.
[Profil]
  [AB+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-02-04, 19:51   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Oho. Takiej odpowiedzi Liam się nie spodziewał ze strony przyjaciela. Wygląda na to, że takie kazanie również dostał od Williama, by wziął się za swoje szkolenie, jeżeli chce przetrwać. To tylko uświadomiło Liama, że nie jedyny ma rację i Parker musi nauczyć się czegoś innego poza byciem tylko informatykiem, programistą i hakerem.
Po chwili, to co zaprezentował Alex, było dla Liama zaskoczeniem. Normalnie jak na pierwszy raz, trafił celnie. Dopiero teraz Ellsworth skapnął się, spojrzawszy na Alexa.
- No tak... Zapomniałem o Twoich zmysłach...
Alex sprytnie go wykiwał. Dla niego będzie trzeba pomyśleć nad bardzo odległą tarczą celności. Chociaż, jakby się tak zastanowić...
Pytania Alexa z początku zbył, choć uśmiechnął się kącikiem ust.
- Będzie z Ciebie z świetny strzelec.
Klepnął go w ramię i zapewne liczył na oddanie broni, wyciągając w jego kierunku dłoń. I tak Alex nie pozwoli mu dalej sobie trenować. Ostro trzymał się zasady. "Strzelił, trafił, to idziemy..."
- Właśnie. Jak daleko jesteś dostrzec cel?
Zadał pytanie, które nagle mu się przypomniało. A też było ważne. Jak wielki zasięg ma jego wyostrzony wzrok.
[Profil]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2019-02-06, 16:07   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie chciał być dobrym strzelcem. Brzydził się broni, najchętniej w ogóle by jej nie dotykał. Być może była to trauma z wydarzeń z kwietnia.
Alex już myślał, że ma święty spokój od tych nauk, gdy Ellsworth nie dał się tak łatwo zbyć. Zaczął gdybać jak możliwe wzrokowe Parkera, poszerzają mu możliwości. W sumie to było ciekawe pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiał, zwykle interesowały go przedmioty, które miał tuż pod ręką.
-Nie mam pojęcia. - przyznał i w sumie nawet chętnie by to sprawdził....
Oddał broń przyjacielowi, obserwując go uważnie...jakby się bał, że ten zaraz zasłabnie i zemdleje na tym mrozie.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5