Wysłany: 2019-01-31, 19:12
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Jeszcze niedawno czuł się umierający, bowiem choroba tak to wykańczała, że aż żal ściskał serce patrząc co się z nim działo. Nawet odmawiał jakiegokolwiek golenia czy coś, by jakoś wyglądać, nie mając dosłownie na nic sił. Dlatego też miał na sobie sporo widoczny zarost. Nie mówiąc już o tym, że i porządna kąpiel by mu się przydała.
Liamowi jakoś uśmiech nie schodził z twarzy, kiedy Alex wciąż powstawał o jego momencie zaskoczenia i przytoczeniu tego, jak dobrym jest strategiem. A on wątpił, niepotrzebnie. Niepotrzebnie też zamartwiał, czy Parker poradzi sobie w terenie. A przecież nie był sam. Byli też inni.
Na jego pytanie, Liam skinął głową w potwierdzeniu, samemu zaraz będąc nieźle zaskoczonym tym, co zrobił jego przyjaciel. Odstawił miskę z owsianką i nagle go objął i to dość mocno. Liam jedynie lekko się skrzywił, ale po chwili i on przycisnął jego ciało do siebie, chowając podbródek i usta na barku, w materiale jego koszuli czy swetra.
- Dziękuję... Na prawdę... dziękuję.
Uratowali go. Alex go uratował. Wypadało więc podziękować. Zbyt wiele poświęcali i ryzykowali by ich wyleczyć. Bo przecież w bractwie są jak rodzina, prawda? Liam mógł wyglądać na takiego co by uronił łzę szczęścia, mając już tę pewność że śmierć mu nie grozi. Będzie żył. To było najważniejsze. A co więcej, będzie mógł zobaczyć się z bratem.
Teraz,kiedy już wiedział, że wszystko będzie dobrze, że Liam naprawdę będzie żył, zeszło z niego całe napięcie. Doskonale zdawał sobie sprawę ze stanu Ellswortha, ale był silny dla niego. Nie dawał po sobie znać, jak bardzo się o niego martwił. Teraz już nie musiał.
-Tak się o Ciebie martwiłem, stary - powiedział prawie szeptem - Bałem się, że umrzesz, że nie zdążymy ci pomóc - wymamrotał zaciskając powieki.
Nie potrafiłby opisać słowami tego, co czuł teraz. Miał ochotę krzyczeć z radości i biegać po całym budynku, krzycząc niczym dr Frankenstein ‘ HE’S ALIIIIIIIVEEEEEEEE!”
Wziął głęboki oddech iw końcu się odsunął, oczy miał lekko wilgotne.
-Jak mnie widzisz? Już wyraźnie, czy narazie zarysy? - dopytywał
Wysłany: 2019-01-31, 19:14
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Stan zdrowotny Liama się powoli poprawiał. Skoro gorączka zniknęła, mógł normalnie pić wodę oraz nie odczuwał tych nieprzyjemnych bólów na ciele. A co najważniejsze, dawał radę zasypiać bez tabletek i nie miał tych cholernych wizji. Nie majaczył przez sen. A teraz dodatkowo powracał mu wzrok.
- Zdążyliście.
Dodał z uśmiechem zamykając oczy. Brakowało mu tej bliskości z Alexem. Choć wiedział, że za wiele nie powinien sobie wyobrażać i myśleć. Nie łączy ich nic więcej jak tylko silna przyjaźń. Gdyby sytuacja była odwrotna, Liam także by starał się pomóc Alexowi.
Gdy się już od siebie odkleili, Liam znów na niego spojrzał.
- Niezbyt. Tak jakby... spod przyciemnionej szyby? Kolory są niezbyt wyraźne ale kształty w miarę rozpoznaję. Obraz mam zamazany.
Odpowiedział zgodnie z prawdą, mrużąc nieco oczy jakby patrząc na przyjaciela, chciał uzyskać lepsze widzenie. To jednak nie działało. Inny też pojawił się problem.
- Chyba że wytężę wzrok, to widzę lepiej... Zgaduję, że jest jasno?
Dopytał tak jak Alex. By upewnić się, że jest ranek i to światło wpadające do pomieszczenia, albo lampa sufitowa, pomogły mu rozpoznać twarz Alexa, zanim ten odezwał się do niego.
Szczerzył się jak głupi do sera, nie próbując nawet ukrywać radości z postępów przyjaciela.
-Najważniejsze, że odzyskujesz wzrok. Pewnie potrzeba czasu, żeby wróciła ci pełna sprawność. - zapewniał go ucieszony.
Kiedy Liam zaczął podawać pewne szczegóły, Parker kiwnął głową,
-Tak, jest poranek. Nie super wczesny, ale poranek - zgodził się i wziął z powrotem owsiankę, którą mu przyniósł. - Cóż...może spróbujesz zjeść sam? Jakbyś miał problemy, to ci pomogę.
Naprawdę już nic więcej nie było mu trzeba. Szczepionka działała, Liam wyzdrowieje, pełnia szczęścia
Wysłany: 2019-01-31, 19:18
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Tryskająca radość ze strony Alexa chyba przebijała wszystkie mury. Nawet Liam czuł tę falę szczęścia od niego, ledwie widząc jego uśmiech. Ale samo w głowie było czuć, jak bardzo cieszył, że jego przyjaciel wraca do zdrowia. Liam też czuł to samo. Że znów będzie widział. Lekarstwo zdecydowanie zadziałało. Wygląda na to, że miał silny organizm, który od razu przyjął pomoc lekarstwa w postaci szczepionki.
- Pewnie tak...
Potwierdził co do swojego wzroku. Faktycznie, od razu nie zadziałał cud i potrzeba nieco czasu, aż jego organizm zregeneruje się po chorobie.
Miło też było dowiedzieć się, że trafił z określeniem pory dnia.
- No dobra...
Wahał się, co było można zauważyć. Ale zdjął rękawiczki, kładąc je na pościeli i sięgnął po miseczkę, którą podał mu Alex. Miał dziwne wrażenie, że ta miska jest ciężka. Siły mu jeszcze w pełni nie wróciły, ale jak Parker już wspomniał, powinien zacząć jeść, skoro mógł przyjmować płyny to i posiłek.
Przesunął dłoń po misce odnajdując na razie przez dotyk łyżkę. Mimo iż widział ją, to jednak obawiał upuszczenia naczynia. Nabrał łyżkę i włożył sobie do ust. Przemielił i przełknął. Lecz następnie zakaszlał, jakby się zakrztusił. Jego żołądek jak i przełyk musiały także przywyknąć do ponownego przyjmowania pokarmu. Jak tylko odkaszlnął, wziął kolejną porcję i zrobił przerwę. Sprawdzał czy nie brało go na wymioty. Na całe szczęście, nie odczuwał niczego takiego.
- Prawie zapomniałem jak smakuje jedzenie...
Patrzył w miskę jakby w nadziei, że znów może skosztować wielu pyszności. Stopniowo, ale jednak.
Alex nie wlepiał w Liama spojrzenia cały czas, bo domyślał się, że to trochę krępujące tak się na kogoś gapić, gdy je. CO prawda zaniepokoił go ten kaszel, ale szybko się okazało, że alarm był fałszywy.
Jak tylko dojdziesz do siebie, upiekę domową pizzę - zapewnił go - Albo w ogóle zrobimy sobie jakąś małą ucztę i nadrobimy seriale. - fantazjował dalej.
Stracili wystarczająco dużo czasu, zdrowia i nerwów. O zaległościach w pracy, może na razie nie mówmy, bo to trochę mniej przyjemne rzeczy,
No i będziesz mógł się w końcu spotkać z bratem. - gadał dalej jak najęty, widocznie dając upust radości - Jest jednym z nas? Jakie ma moce? - dopytywał dalej.
Wysłany: 2019-01-31, 19:19
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Alarm fałszywy, ale i Liam sam się tym kaszlem wystraszył. Nie zszedł mu całkowicie co było zrozumiałe, ale też nie zwiastował na całe szczęście wymiocin. Było z nim już na tyle dobrze, że mógł normalnie jeść i pić. Tylko ten wzrok, żeby go odzyskał w pełni. Nie wyobrażał sobie życia w ślepocie na stałe. Załamałby się kompletnie.
- Pizza... Dawno nie jadłem. Przy Tobie chyba szybko wrócę do swojej wagi.
Rzekł z uśmiechem, już w myślach widząc tę ich imprezę i wcinanie wszystkiego co możliwe, smaczne i nie jadło się przez wiele dni.
Liam wcisnął w siebie jeszcze parę łyżek, po czym oddał miskę Alexowi, kręcąc głową, że już nie chce. Zjadł jedynie połowę. Wtedy też przyjaciel wspomniał o jego bracie. Właśnie, Thomas. Liam nieco spoważniał, jak sobie i nim przypomniał.
- Nie mam pojęcia... Zanim nas rozdzielono, nie mówił nic jakoby przebudziła mu się moc. Nawet ja nie dostrzegałem niczego dziwnego w jego otoczeniu. Więc.. Chyba jest człowiekiem.
Stwierdził, niby z przekonania, ale będąc niepewnym. Równie dobrze Tom mógł ukrywać przed nim prawdę. Albo jego gen przebudził się dużo później. Bądź też wcale.
Alex nie naciskał, by Liam zjadł wszystko. WIedział, że nawet niezdrowe byłoby teraz najadanie się , czy nawet przejadanie, gdy tyle dni ciągnął na kroplówkach. Odłożył miskę na bok,słuchając uważnie o bracie Ellswortha.
-Myślisz ? Jakoś zawsze mi się wydawało, że u rodzeństwa zwykle jest większa szansa na mutację, gdy ty sam jesteś mutantem
Alex, jako jedynak, nie miał niestety porównania. Był jedynym dzieckiem, które do tego opuściło swoją rodzinę na zawsze, w obawie o ich bezpieczeństwo. Naprawdę za nimi tęsknił...ale nie zrozumieliby. Bali się mutantów.
Podał Liamowi herbatę, bo ją też tu przytargał.
-Napij się...tylko małymi łyczkami, bo jest jeszcze ciepła, nie wiemy jak zareaguje Twój żołądek - powiedział, obserwując go uważnie
Wysłany: 2019-01-31, 19:31
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Żołądek też potrzebował czasu na regenerację i stopniowe przyswajanie normalnie pokarmu. Trochę czasu minie, nim Liam będzie mógł jeść normalne porcje.
Przypuszczenia Alexa dały Liamowi dużo do myślenia, odnośnie mutacji Thomasa. Jakby się tak zastanowić, to mogła być prawda, jeżeli spojrzeć na rodzeństwo Hopperów. William i Imari. Może i Thomas posiadał jakąś moc, lecz o niej nie mówił? Może aktywowała się później, kiedy Liama już nie było w sierocińcu?
- Nie zastanawiałem się nad tym aż tak.
Przyznał. Choć nie wiedział jaka jest prawda. Musi spotkać się z bratem i tego dowiedzieć. Przykro jednak, że Alex musiał zostawić swoją rodzinę i że jest jedynakiem. Ale przynajmniej, mają siebie i zostali przyjaciółmi.
Odebrał kubek z herbatą od Alexa, ujmując w obie dłonie. Przystawił do ust i próbował powoli, małymi łykami, robiąc przerwy. Żołądek nie buntował się i nie sprawiał problemów. Zatem mógł już pić nawet takie płyny.
- Póki co... Mogę pić.
Odparł z uśmiechem. To takie przyjemne móc wrócić powoli do codzienności. Jedząc, pijąc i ciesząc się z życia.
Nie do końca było w sumie wiadomo, czy mutacja występowała częściej wśród rodzeństwa. Gdyby znał więcej mu podobnych, zapewne by stwierdził, że coś musi w tym być. Mógł jedynie gdybać, albo poczekać aż krąg jego znajomości się nieco poszerzy.
- Lepsze to niż nic – uśmiechnął się Alex. – Czyli jest dobrze i będzie tylko lepiej.
I wtedy przypomniał sobie, że w ferworze tych wszystkich chorób, zmartwień, zapomniał, że jest już grudzień! I że zaraz…
- Wiesz, że to będą moje pierwsze święta od wielu lat? – zagadnął wyraźnie uradowany - Mieszkałem sam, to nie celebrowałem ich jakoś szczególnie.
Już miał plan. Wiedział już co zje i co wypije. Musiał też pomyśleć nad prezentami!
Wysłany: 2019-01-31, 19:34
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Podobnie Liam nie spotkał jeszcze, albo nie zwracał na to szczególnej uwagi, że rodzeństwa najczęściej stają się mutantami razem. Te czasy się bardzo zmieniły, co widać że im młodsze pokolenia, tym więcej mutantów się budzi, w przeciwieństwie do osób będących w średnim wieku.
- Tak.
Liam potwierdził krótko i wrócił do powolnego picia herbaty. To takie przyjemne być wyleczonym z męczącej choroby i móc znów cieszyć się życiem.
Stwierdzenie Alexa o świętach, zaalarmowały Liamowi, że teraz musi być grudzień. Przez chorobę nieco stracił rachubę czasu.
- To nie przegapiłem świąt?
Odpowiedział pytaniem, ale też nie tak jakby pewnie tego oczekiwał Alex. Był zaskoczony, ale też Liam nie miał pojęcia, jak długo choroba go trzymała. Spojrzał również na przyjaciela, a po chwili przeniósł wzrok na trzymany w dłoniach kubek.
- Moje pewne też...
Przyznał. Ostatnie w miarę normalne święta spędził w sierocińcu. Ale i tak nie był jakoś uradowany tym świętem. Straciły swoją magię już dnia, kiedy stracił rodziców. Nawet z mentorem nie obchodził ich jakoś specjalnie. Może też dlatego, że jego opiekun praktykował święta z swojego dalekiego kraju, niż amerykańskie. A odkąd zaczął mieszkać sam i na siebie zarabiać, nie obchodził świąt. Te zawsze spędzał samotnie w swoim mieszkaniu, nie myśląc nawet o tym, by postawić jedną mała choinkę.
Słysząc, że to będą też pierwsze święta od dawna, dla Ellswortha, ucieszył się jeszcze bardziej. W takim razie, to będą bardzo radosne święta ! Nawet jeżeli średnio mu się układało z Imari, będzie miał u boku najlepszego przyjaciela.
=Nie przegapiłeś. Mamy dopiero 10-sty grudnia. Masz jeszcze dwa tygodnie by dojść do siebie. - powiedział - Może nie będziesz mógł się bezwstydnie opychać, ale przynajmniej będziesz mógł zjeść więcej niż owsiankę.
A nawet jakby nie mógł, to Parker ze swoim świetnym wyczuciem smaku, odpowiednio by ją doprawił, by zalatywała świetami - cynamon, wanilia, kardamon…
Już sama tego wizja poprawiała mu nastrój.
Zobaczysz, szybko dojdziesz do siebie. Poza tym obiecałeś mi treningi. - co prawda tej części umowy, dotrzymać nie zamierzał, bo był leniwą bułą, ALE ! Zawsze to jakaś motywacja dla Liama, by zdrowieć !
Wysłany: 2019-01-31, 19:36
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Te święta mogą okazać się niespodziewanie wyjątkowe. Skoro i on i Alex nie mieli od lat tak spędzonego świątecznego dnia. To mogą być niezapomniane chwile, jeżeli wszystko pójdzie dobre. Efekty tego już były, od kiedy kolegom i koleżankom udało się zdobyć lekarstwo na chorobę. Liam wracał powoli do zdrowia. Pocieszające były słowa Alexa, odnośnie nie przegapienia świąt. Że zostały jeszcze dwa tygodnie, dając mu czas by w pełni dojść do siebie. Liam aż uśmiechnął się, nie ukrywając zadowolenia że te święta mógłby spędzić z Alexem. O ile między nim i Imari nie było zmian. A szkoda, bo chłopak ją kochał a ona nie potrafiła mu tego widocznie odwzajemnić.
Zaśmiał się jednak, na wzmiankę o owsiance przy posiłku, jaki przyjdzie im zjeść w święta. Do takiego stopnia się roześmiał, że aż zakaszlał. Musiał się uspokoić.
- Obiecałem. Pamiętam...
Potwierdził, nie zamierzając rezygnować z tych planów. Alex potrzebował nauczyć bronić się. Co jeśli znajdzie się w sytuacji tak trudnej, że nikt mu nie pomoże? Lepiej dmuchać na zimne.
- Kiedy będę mógł wrócić do swojego pokoju?
Zapytał przy okazji. Nie chcąc najwyraźniej zajmować dłużej miejsca w szpitaliku.
Alex zwykle pracował przy komputerze, więc jedyne co mogło mu grozić to zapalenie spojówek. To, że ruszył się ze swojej strefy komfortu, było spowodowane tylko i wyłącznie troską o zdrowie i życie najlepszego przyjaciela. Zapewne było to jego ostatnie wyjście na długi, długi czas.
Myślę, że lada moment - powiedział z uśmiechem - Jak tylko będziemy pewni, że nie potrzebujesz stałej opieki
Nie miał pojęcia, jakie są plany Imari co do świąt. Zapewne spędzi je z rodziną, co było zupełnie naturalnym zachowaniem. Szczęśliwie miał przyjaciela, z którym mógł ten czas spędzić. Po cichu Alex liczył, że Liamowi przeszło już to fatalne zauroczenie jego osobą.
Odpoczywaj. Potrzebujesz teraz dużo sił. - powiedział
Wysłany: 2019-01-31, 19:38
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Liam westchnął na odpowiedź Alexa, co oznaczało że jeszcze musi tutaj pozostać pod obserwacją. W pełni jeszcze nie doszedł do siebie, co było widać, ale najgorsze mieli za sobą. Tylko odzyskać wzrok, więcej jeść i odzyskać dawne ciało sprzed choroby, przestając wyglądać jak trup.
Popijał spokojnie herbatę. Skinął Alexowi w odpowiedzi na jego stwierdzenie, że musi wypoczywać. Ale jedna jeszcze rzecz zaprzątała mu głowę. Wcześniej nie miał siły o to pytać, ale dzisiaj.
- Jak zdobyliście lekarstwo?
Zapytał, przenosząc spojrzenie na Alexa, mimo iż mało wyraźnie do widział, to jednak wiedział, gdzie siedzi.
- Wszyscy wrócili z misji?
Dodał. Co więc oznaczało, że wiedział o tym, gdzie byli te kilka dni temu. Dzięki Michaelowi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum