Poprzedni temat «» Następny temat
Szpital
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-10-02, 17:03   Szpital


[Profil]
 
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-20, 22:56   

//początek

Miała przerwę, chciała spokojnie zjeść, ale oczywiście zadziałało prawo Murphy’ego i dostała wezwanie na piętro, bo bajzel na jakimś pobieraniu krwi. Jeśli to przez lęk przed strzykawkami, to ręce jej opadną. Z drugiej strony nie musiała marznąć na patrolu, tylko grzała się w ciepłym. Coś za coś.
Truchtem ruszyła do schodów, przeskakując po dwa stopnie. Po drodze już zbierała się do użycia mocy. Ot, wpaść, spacyfikować delikwenta i wrócić do opuszczonej kanapki. Pyk, już piętro, drzwi na oddział, więc zaraz się okaże, kto nie miał humoru.

Już zbliżając się do punktu pobierania krwi użyła swojej mocy. Kto mądry, zejdzie jej z drogi, kto mnie, może dostanie rykoszetem. Czuła już krążącą w niej wolę walki, szukającej ofiary.
[Profil]
  [B+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-12-20, 23:08   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie, nie, nie, nie...
To nie mogło tak być. Po prostu nie mogło. To... To wszystko musiał być zły sen. Albo majaki. To wszystko tylko złudzenie wywołane gorączką. Prawda? Tak musiało być. Bo... Bo... To nie mogła być prawda!

Zaciągali wszystkich na badania - po kolei ściągali mieszkańców na te pobrania krwi, jakby to miało coś zmienić. Ale wybór był prosty - albo się dałeś wkłuć w tę swoją żyłę, albo kolejny raz dostawałeś po łbie. A mi... Mi wystarczyło już obrywania na najbliższe kilka miesięcy.
Chociaż może jednak to od początku było ukartowane przez Rząd a teraz zbierali próbki naszej krwi dla innych celów?
Czułam się nieswojo z tą myślą, czekając na wyniki. Jednak zamiast lekarstw, zostałam uraczona jakże cudownymi gratulacjami.
Że co kurwa? Gratulować? W takich warunkach? Że niby co, że niby tego chciałam? Starałam się?
Nie, nie, nie...
Stałam jak wryta, patrząc na lekarza tylko jednym okiem - w drugim zraniona rogówka wciąż nie była zaleczona, podobnież jak paskudna rana na moim policzku. A gdy po kolejnym pytaniu, że chyba sobie żartuje albo pomylił wyniki usłyszałam znowu zaprzeczenie... Po prostu nie wytrzymałam. Złapałam tego lekarza za jego kitel, po prostu nim potrząsając i krzycząc. Traciłam panowanie nad swoją mocą i czułam, jak w mojej głowie zaczyna wirować a wzrastający poziom alkoholu w mojej własnej krwi zaczyna działać wręcz znieczulająco. Szkoda tylko że przy okazji robiłam się dość agresywna, a moje reakcje ulegały znacznemu spowolnieniu...
- Kurwa nie! Powiedz że żartujesz, powiedz! - Wydarłam się w jego twarz, pewnie przy okazji na niego plując. Wciąż nim potrząsałam, a moje dłonie zaciskały się coraz mocniej na jego ubraniu.
I z całą pewnością i ten lekarz odczuł wpływ mojej mocy, gdy i jego głowa stała się wyjątkowo lekka.

I w tym wszystkim... Szkoda było wyłącznie tego dziecka, które ponoć miałam w sobie nosić...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-20, 23:22   

- Puszczaj! - Melanie wpadła przez drzwi, gotowa do akcji. Szczerze, to spodziewała się bardziej krwi, flaków, zamrożonej podłogi, kuli insektów, wariującej aparatury czy innych atrakcji tego typu. Jakoś zaczęła ostatnio spodziewać się najgorszej możliwej opcji, a tu miła niespodzianka.
Mniej miła dla panikującej kobiety, skoro kundelka zdążyła się już nakręcić własną mocą. Doskoczyła, chcąc złapać ją za ręce, najlepiej w nadgarstkach, by siłą zmusić ją do puszczenia lekarki. Potem się zobaczy, co będzie potrzebne, w razie agresji ręce za plecy i kajdanki.
Albo ją pobije...

*Moc 2/5 tur
[Profil]
  [B+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-12-20, 23:45   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Powiedz, że to nie prawda! - Warknęłam kolejny raz na lekarza, nim udało mi się zanotować obecność kogoś nowego, kto nie bał się wkroczyć pomiędzy mnie a przedstawiciela opieki zdrowotnej. Byłam roztrzęsiona i nie potrafiłam myśleć trzeźwo - tym bardziej, gdy stężenie alkoholu w mojej krwi wciąż wzrastało. Ja... Czułam się tak źle już przez samą chorobę. Do tego okazało się, że zarówno Dale jak i Ricky żyją. Że ja... Ja znowu zdradziłam Ricky. I co gorsza - tym razem miałam ponieść dużo większe konsekwencje niż kiedykolwiek.
To wszystko... Po prostu spadło na mnie w zbyt krótkim czasie. Jeszcze niedawno sama chciałam się pożegnać ze swoim życiem, by dzisiaj się dowiedzieć, że nowe rozwija się w moim wnętrzu. To była... Przerażająca myśl. Tym bardziej, gdy brałam pod uwagę okoliczności, w jakich to dziecko miałoby się rozwijać.
Byłam załamana. Na tyle załamana, że nawet nie zauważyłam, gdy kobieta znalazła się tuż przy mnie łapiąc mnie boleśnie za chude nadgarstki, na których wciąż zachowało się kilka ran po cięciach sprzed kilku dni...
Syknęłam z bólu, puszczając lekarza i swój wzrok całkowicie skupiając na brunetce. Mimowolnie chciałam się uwolnić z jej uścisku, po prostu próbując się wyszarpać - co wcale nie było łatwe, gdy ledwo stało się na nogach - i co z całą pewnością było po mnie widać.
Dodatkowo, teraz zapewne i tak bohaterka uciśnionego personelu medycznego odczuła na własnej skórze, z kim miała do czynienia...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-21, 00:05   

Skoro dziewczyna nie zachowywała się agresywnie, została przy samym uścisku nadgarstków. Powinna po chwili sama się uspokoić, skoro wyglądała tak słabo. Melanie w tym czasie walczyła sama ze sobą, zaciskając tak mocno zęby, że aż zgrzytało.
Uderz uderz wyładuj się
Dopiero po chwili zorientowała się, że działa coś jeszcze niż moc. Chyba potrafiła odróżnić efekt własnej mocy od... alkoholu? Trybiki w głowie działały na pełnych obrotach, by jakoś kojarzyć fakty. D.O.G.S gdyby mogło, władowałoby jej do głowy akta każdego mutanta w dzielnicy, ale "problematyczne jednostki" w miarę kojarzyła. Nawet po pijaku, gdy świat się śmiesznie kręcił.
Cóż, pociągnęła dziewczynę do krzesła, by ją tam posadzić, nim sama padnie. Jeszcze zachowała dość rozsądku, by przestać korzystać z mocy. Puściła dziewczynę, samej opierając się o ścianę.
- Siedzisz albo dostaniesz z kolana. Za mało masz w aktach czy co?! - Spojrzała na lekarza, który chyba był w podobnym stanie, co Melanie. Po tym machnęła na pierwszą lepszą osobę z personelu. - Herbatę czy coś daj. I coś na alkohol.
[Profil]
  [B+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-12-21, 01:59   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nerwy mnie pochłaniały coraz bardziej, podobnież jak siła mojej mocy. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem tak źle się czułam. Dosłownie miałam wrażenie, jakby cały świat był przeciwko mnie - przez ból w mięśniach i stawach, przez zbierający się katar w nosie, wzrastającą gorączkę, wirowanie w głowie i ścisk w żołądku.
Zaczynało mi się robić tak niedobrze i już sama nie byłam pewna, dlaczego...
- Puść żesz! - Warknęłam, kolejny raz próbując wyrwać swoje ręce z jej uścisku, by po chwili jednak wylądować na krześle pod ścianą. Syknęłam, czując ile siły było wobec mnie użyte, choć przecież... Przy Ogarze to i tak było tyle, co nic. Wlepiłam swoje zdrowe oko w kobietę i zapewne - nawet mimo naszego stanu - mogła w nim dostrzec zwątpienie, wstyd i... Cierpienie.
Nie ruszyłam się już, choć brałam coraz głębsze wdechy nosem, a moja dolna warga zaczęła drżeć. Doskonale czułam, że nie mam teraz szans. Że próba postawienia źle się skończy - ale dla mnie.
Za mało w aktach? Och, nie. Wciąż uważałam, że jest w nich zdecydowanie za dużo. Że zrobili ze mnie kozła ofiarnego, by siebie wybielić. Bo... Dlaczego tu w ogóle byłam? To... To by się nigdy nie zdarzyło, gdyby nie te przeklęte psy! - Nie zrozumiesz. Wy... Nigdy nie szrozumiecie... - Zaczęłam już przekręcać słowa, zaciskając dla odmiany swoje dłonie na brzegu mojego siedziska. Głowę spuściłam, nie mogąc więcej patrzeć w ostre światła, w górę. Czułam się coraz gorzej i nawet nie wiedziałam jak z tym walczyć. Co najgorsze... Jak bardzo nie chciałam być w ciąży, tak samo nie chciałam, by cokolwiek złego tej fasolce groziło. Ale czy sama w tym momencie nie byłam dla niej największym zagrożeniem?

Pielęgniarki jak i lekarze zebrani na piętrze z całą pewnością zajęli się już pomocą poszkodowanemu przeze mnie medykowi, jak i spełnianiem rozkazów czy zajęciem się pozostałymi pacjentami. Przedstawienie z całą pewnością sobie obejrzeli i na pewno nie wszyscy byli takim obrotem spraw zachwyceni...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-21, 08:00   

- Nie wiem, co mam tu rozumieć, nie jestem tu od tego, a utrzymania porządku. Zresztą nie jestem "wy", sama odpowiadam za siebie. - Kręciło się jej w głowie, była wkurzona, a na dodatek była zrównywana z innymi DOGSami. Już nawet jeść się jej nie chciało, najchętniej by się zgłosiła do dowódcy zmiany i zawinęła manatki na dzisiaj. Może by pozwolili złożyć raport później jak wytrzeźwieje. Przynajmniej się nawaliła za darmo...
- Słuchaj mnie teraz. Abstrahując od warunków, sprawa wygląda następująco: napaść na lekarza, raz, użycie... nazwijmy to "środków ofensywnych" wobec funkcjonariusza, dwa. Nie abstrahując, kolejny punkt za bycie mutantem i czwarty za złamanie regulaminu DOMu. - Musiała przerwać na moment przemowę, bo jednoczesne mówienie i wyciąganie czytnika chipów było ciut poza jej zasięgiem. - Pokaż chip. Zaraz wyjdziemy na korytarz, by tu już nie przeszkadzać, a ty będziesz mogła przedstawić swoją wersję wydarzeń. Twoja sytuacja jest niewesoła, więc lepiej się skup nad odpowiedzią zgodną z prawdą.
Po sprawdzeniu chipu wzięła Samanthę pod ramię, by wyprowadzić ją do wnęki na korytarzu. Zresztą ktoś musiał ją podtrzymywać, dobrze nie wyglądała. Melanie zrobiła to już delikatniej, lecz nadal stanowczo, pozwalając dziewczynie usiąść już samodzielnie. Sama usiadła obok zapobiegając kręceniu się świata wokół. Wyciągnęła notatnik i czekała na zeznanie.
Nie rozumiała, co strzeliło dziewczynie do głowy, że zaczęła awanturę w szpitalu, już na starcie nie mając szans. Zresztą przy najbardziej pospolitym badaniu z igłami, na jakie mogli tu wszyscy liczyć. Na onkologii czy innych umieralniach nerwy mogą puścić, ale tutaj?
[Profil]
  [B+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-12-26, 23:14   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Funkcjonariuszka mogła mówić co chciała - ja wiedziałam swoje. Byłam tu przez takich jak ona. Przez takich jak ona pojawiła się u mnie mutacja. Przez takich jak ona... Dzisiaj... Dzisiaj... Dzisiaj byłam w tej sytuacji.
Nie stawiałam się jednak. Nie było sensu. Nawet, jeśli nie czułam się tu bezpieczna - i tak było lepiej, niż pod czujnym okiem Ogara. Tutaj chociaż mogłam liczyć na to, że któryś cios okaże się za silny i zniknę z tego padołu nieszczęść, gdy Huxley doskonale wiedział, gdzie skończyć, byle żebym cierpiała jak najbardziej...
Nadstawiłam kark i czułam ten paskudny ścisk w żołądku, nie wróżący niczego dobrego. Melanie za to mogła podziwiać dwie paskudne blizny na mojej skórze - obie po wszywaniu tych przeklętych chipów. Bo jak na złość - miałam szczęście być jednym z tych obiektów, które doświadczyły wymiany na nowsze modele.
Nim jednak zdążyłyśmy wyjść na korytarz, nie wytrzymałam. W mojej głowie za bardzo wirowało, złe samopoczucie tylko pogłębiało wszelkie złe emocje a dodatkowo - zapewne sam mój stan również wpływał na wytrzymałość mojego żołądka. Wyrwałam się gwałtownie spod ramienia kobiety, wracając na siedzisko i zginając się w pół, nim cokolwiek, co mi ciążyło, znalazło drogę wyjścia na zewnątrz. Moje ręce wciąż drżały a z oczu dały wycisnąć się pojedyncze łzy - z bólu.
W końcu jednak wstałam i dałam się poprowadzić w tę wnękę, gdzie niemal natychmiast znów opadłam na siedzenie.
I... Nie wiedziałam, co mam mówić. Wciąż byłam zła. Wciąż nie chciało mi się w to wszystko wierzyć. To... To na pewno tylko głupi sen albo halucynacje od gorączki. Na pewno. Ja... Ja nie mogłam zajść!
- Złamaliście mnie już. Czego jeszcze chcecie? - Zapytałam ledwo wyraźnie, powstrzymując się przed kolejnym wybuchem, choć z całą pewnością było mi ciężko. Dłonie wciąż zaciskałam w pięści, a łokcie podparłam o własne kolana. Wolałam nie ryzykować kolejnego buntu ze strony mojego organizmu. - Od maja nie widziałam swoich bliskich. Trzymacie mnie jak zwierzę. Przez was jestem nędznym robakiem. Wpierdolili mi. Mieszkam w tym syfie. A ten chuj nazywający się lekarzem śmie twierdzić, że jestem w ciąży. Ja. Z jebanymi gratulacjami! - Wypaplałam jednak wszystko, wstając gwałtownie, by po chwili mimo wszystko opaść na siedzenie. Jak bardzo chciałam się teraz wyżyć na najbliższym śmietniku czy ścianie - tak moja moc i wciąż uderzające promile do głowy wyraźnie to uniemożliwiały.
Nie wiem... Może to wina tego stanu, może to nagłe spotkania z tymi wszystkimi ludźmi. Ja... Po raz kolejny pękłam, nie wytrzymałam. Łzy spływały już po moich policzkach a rękawem tylko przetarłam cieknący nos.
A najgorsze w tym było... Że doskonale wiedziałam, kto był ojcem. Ale przecież tego nie mogłam wyznać.
No i... Co o tym wszystkim powie Ricky?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-30, 22:06   

Bez problemu pozwoliła kobiecie dość do siebie z powrotem na krześle. Przynajmniej nie obrzyga połowy korytarza i nie wywoła podobnej chęci u Melanie, oszczędzając kolejnych wątpliwych przyjemności. Zresztą kundelce od tego alkoholu już dość mąciło się w głowie, złość zmieniała się w napędzany procentami smutek. Gdyby miała dobry humor, osiągnęłaby już dawno poziom, gdy bez zażenowania chwali się talentem wokalnym.
Ostatecznie usiadła na krześle przed Samanthą, z notatnikiem przed nosem i falującymi w nim liniami. Miała już warknąć, że obecna dyskusja nie ma związku z jej przejściami, że mutantka nie odpowiada na pytanie, że w ogóle ma już jej dość. Niczym drobnego złodziejaszka, którego co tydzień zgarniają za pierdoły, ale jakoś nadal nie ma procesu.
Tylko Bartowski odpowiedziała.
Po Melanie niemal było widać, jak chomik w jej mózgu intensywnie pracuje, łącząc fakty. Żale żalami, ale jedną rzecz rozumiała - wściekłość z najwyraźniej niechcianej ciąży. Codzienność w gorącej Florydzie, gdy myśli się czymś, co do tego nie służy. Tylko zazwyczaj przyszła matka nie sprowadzała do stanu nieużywalności lekarza i ochroniarza.
To była jedna z tych sytuacji, gdy Murray miała problem, co zrobić, a łatwo zasłonić się regulaminem nie szło. Sytuacji, gdy nie mogła zrzucić odpowiedzialności na D.O.G.S, które coś kazało i nie miała wyboru, tylko sama mogła wybrać. Moment, gdy prawo nie równało się jej moralności.
Siedziała więc tak chwilę przed płaczącą, z długopisem uniesionym w powietrzu. Ostatecznie schowała przyrządy, odkładając zasady na bok. Sama chciałaby zobaczyć rodzinę, żyć w normalnych warunkach, a nie w obozie wojskowym i odzyskać wolność. To ostatnie w sumie przydałoby się im wszystkim.
- Zejdziemy na dół, zwolnię się z dyżuru, po czym odprowadzę cię do domu. Sytuację muszę i tak zaraportować... - Mówiła dość cicho, ale obejrzała się jeszcze czy nikt nie podsłuchuje. - ale sądzę, że opisanie tego jako próby samobójczej w afekcie oszczędzi ci problemów. Tylko lepiej się tej wersji trzymaj, bo jak wpadnę w kłopoty, to ci do zada nakopię.
[Profil]
  [B+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2019-01-07, 20:33   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Prychnęłam, słysząc odpowiedź kobiety, mimo że z moich oczu wciąż ciekły pojedyncze zły. Nie wiedziałam już, co za to odpowiada - mój stan spowodowany mocą, choroba, a może jednak hormony? Nie potrafiłam się jednak opanować, a moje zdolności przejmowały nade mną coraz większą kontrolę. Na tyle, że nawet mowa zdawała się umiejętnością niezwykle trudną do opanowania.
- Sama się zafektuj. - Wyrzuciłam z siebie, nie zmieniając tej swojej przygarbionej pozycji i wciąż opierając się łokciami o kolana. Moja głowa jednak opadała - coraz niżej, zmęczona nie tylko tymi nowinami, ale i procentami które w nią uderzały.
Nie mogłam się jednak powstrzymać przed śmiechem. Smutnym śmiechem przez łzy na wieść o tym, że miałoby to zostać zaraportowane jako próba samobójcza.
- Oh, łaskaffa! Żamknjecie mnje w jizolatse! Ale wjesz szo? Wjesz? Nafet nje bęsiesz daleka od... Prafty. - Czknęłam gdzieś pomiędzy słowami, podwijając swoje rękawy. Spomiędzy tatuaży z całą pewnością dalej odbijały się gdzieś blizny i ostatnie strupy po mojej wesołej próbie sprzed ponad dwóch tygodni. I tak bardzo jak się ich wstydziłam na trzeźwo... Tak teraz nie miały już znaczenia. Nie, gdy na głowie miałam znacznie poważniejszy problem. Bo tyczący się... Nie tylko mojego życia.
Najgorsze, że nie czułam się dobrze. A to przerażało mnie jeszcze bardziej. Miałam świadomość, ile złego może zrobić alkohol płodowi. Ale co mogła zrobić tak paskudna moc? Czy i ona mogła w ten sposób wpływać na ledwo rozwijającego się człowieczka?
Załkałam głucho, znów spuszczając przedramiona na kolana, a głowę opuszczając ku ziemi.
- Nje szuję się dobsze... - Wymamrotałam ledwie słyszalnie i zrozumiale. Znałam ten stan doskonale. Dzieliły mnie tylko chwile, aż przegram z własnymi zdolnościami, całkowicie odlatując umysłem w ciemność...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2019-01-19, 23:54   

Pokręciła głową na odzywki kobiety. Chce dobrze, a znowu dostaje złością w odwecie. Kiedyś było lepiej, w sumie to w policji było lepiej. Mogła rozmawiać z innymi jak równy z równym, bez patrzenia na całą mutantyczną otoczkę.
- Ostatni raz jak się zafektowałam, dostałam paralizatorem w dupę, a potem musiałam łatać ścianę. - Westchnęła. - Słuchaj, byłam w policji, tej prawdziwej nim zaczął się cały ten bajzel. Jeśli chcesz mnie wkurzyć, to nie uda ci się to, więc łaskawie sobie odpuść. W innym wypadku przynajmniej przestań ze mnie szydzić, gdy próbuję się trzymać swoich dawnych zasad i ci pomóc. O izolatce nawet nie myśl, bo twojego stanu... emocjonalnego to nie polepszy.
Melanie wstała, podając kobiecie rękę, by się na niej oparła. Sama czuła okropnie, ale nadal chyba lepiej. Mimo kręcącego się świata, wygrywała z grawitacją i mogła próbować pomóc. Tylko zaczynał ją dopadać paskudny humor, więc wolała się szybko ulotnić z szpitala, nim sama się rozklei.
- Dasz radę przejść trochę? Wezmę cię do łazienki, przemyjemy twarz i powinno być lepiej. Herbata też pomoże, ciepło wspomoże organizm.
Szczerze nie miała pojęcia, czy ciepły napój w jakikolwiek sposób wpływał na alkohol w organizmie, ale coś musiała zaproponować. Trochę egoistycznie (nie chce siedzieć w szpitalu przy Samancie w pijackim śnie), trochę z uporu.
[Profil]
  [B+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2019-01-28, 18:29   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


W normalnych warunkach pewnie bym jej wysłuchała. Pewnie bym nawet nie podskakiwała - choćby ze względu na tak znajome mi konsekwencje nieposłuszeństwa. Teraz jednak działał na mnie silny stres, strach i... Moja własna moc. Istne przekleństwo, o które wcale się nie prosiłam. Kara, która za żadne skarby nie chciała mnie opuścić...
Słowa brunetki pewnie przechodziły mi przez jedno ucho, by po chwili wylecieć drugim. Nie byłam już w stanie się wsłuchać, nie byłam w stanie się skupić. Nie, gdy nudności coraz mocniej ogarniały mój biedny organizm a wirowanie w głowie wcale temu nie pomagało. Jedyne, co do mnie dotarło, to jej oferta pomocy - która teraz wydawała się tak kusząca...
- Scę wyjś... - Mruknęłam, podpierając się o własne kolana i powstrzymując przed wymiotami, które tak usilnie próbowały ze mną wygrać. Ruszyłam więc - przy pomocy wciąż jednak nieznajomej funkcjonariuszki - wpierw do łazienki na szybkie przemycie twarzy i zelżenie żołądkowi, by po chwili opuścić ten przybytek - nim mój umysł całkowicie odłączył się od ciała...

[z/t x2]
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6