- Doskonale to rozumiem i muszę powiedzieć, że dobyła Pani kolejny plus. Jeszcze kilka i wygra pani Doktor darmową i jakże przepyszną kolację w ekskluzywnej restauracji z moją jakże skromną osobą - zażartował w odniesieniu do ostatniej wypowiedzi swojej obecnej rozmówczyni, po czym upił łyka kawy. Nigdy nie potrafił zrozumieć tego fenomenu, o którym to tak wszyscy gadali, czyli o funkcji pobudzającej tegoż naboju. Seth mógłby wypić litry kawy dziennie i pewnie nic by to nie dało. W dzień byłby zmęczony, zaś w nocy nie potrafiłby pomimo tego zasnąć. Taki już skomplikowany byt wiódł nasz anty bohater. Nie mniej jednak mężczyzna nie zamierzał olać kwestii poruszonej przez Evie. Była zbyt cennym pionkiem w grze, aby od tak go utracić.
- Wracając jednak do meritum naszej konwersacji. Gdyby tylko otrzymałbym zgodę na dołączenie do mojego oddziału wystawiłbym stosowne upoważnienie, jako lider organizacji do pełnienia funkcji mojego zastępcy oraz pierwszeństwo, jako doktor do spraw mutantów. Co to oznacza? Tak jak już wspominałem, miałaby Pani Doktor dowolny wybór i możliwości badania tych wypierdków natury. Dodatkowo kawa w dobrym towarzystwie i szansa dalszego rozwoju.
I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.
brak
pracownik działu medycznego
name:
Evie Russell
age:
29
height / weight:
175/78
Wysłany: 2018-07-24, 22:56
Kobieta uśmiechnęła się uroczo słysząc o kolacji. Wydawało jej się iż rozgryzła w jaką grę Pan Ambrose obecnie gra, byłoby nie taktownie również w nią nie zagrać.
- Zobaczymy czy Panu uda się wygrać moje towarzystwo na tej kolacji, Panie Ambrose. Dobrze wiemy że ja mam już na nią zaproszenie, ale czy się zgodzę? - Ev wzruszyła teatralnie ramionami. Och, podobno faceci lubią być zdobywcami, czyż nie? W takim razie Pan Ambrose miał szansę wykazać sie swoimi umiejętnościami, to ona rozdawała karty, nie on. Kobieta zdawała sobie sprawę z tego, jak cennym sojusznikiem może być w końcu prowadziła jedne z ciekawszych badań nad mutantami, a gdy się powiodą będzie doskonale wiedzieć jak działają ich mózgi.
Kobieta upiła łyk kawy.
- Nadal nie powiedział mi Pan, na czym dokładnie miałaby polegać nasza współpraca. Z tego co wiem jest Pan zaledwie dowódcą oddziału a ja, niestety nie widzę się w takich działaniach. Wie Pan, w szpilkach nie biega się najwygodniej a dostęp do mutantów mam obecnie. Dlatego liczę iż przestanie mnie pan mamić i powie o co tu dokładnie chodzi.- powiedziała spokojnie uważnie przyglądając się męczyźnie, cóż, jako przyjaciółka wicedrektora DOGS posiadała pewną wiedzę.
- Nikogo nie mamię. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Jestem, zbyt dobry, abym musiał komuś mydlić oczy. Chce rozprawić się z mutantami. Szukam najlepszych z najlepszych, ponieważ mój zespół ma być najlepszy. Koniec z zasranym cackaniem się. Trzeba poważnie zająć się tą prawą. Dlatego chcę ciebie w moim zespole. Najwyższy czas, aby swoje wyniki badań przełożyć na praktyczną sztukę. - Seth odkrył karty, tak jak chciała jego rozmówczyni. Powiedział jej wszystko, no może prawie wszystko. Przecież nie ładnie mówić kobiecie, że ma się także na nią ochotę i chętnie wskoczyłoby się z nią pod pierzynę. Mężczyzna upił łyk kawy, która nadal go nie pobudziła. Być może kofeina jest za słaba? Ale co mu pozostanie? Chyba jedynie narkotyki, ale to już kompletnie zryłoby głowę. A wystarczy to, iż 24 godziny na dobę musi użerać się z kwestią zasranych mutantów, których chce wyplewić z tego świata. Warto zająć się pojmaną liderką tych wypierdków przysłowiowego mamuta. Ona musi być kluczem do otwarcia zamka.
I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.
brak
pracownik działu medycznego
name:
Evie Russell
age:
29
height / weight:
175/78
Wysłany: 2018-07-28, 23:53
Kobieta przyglądała mu się uważnie, nadal nie wiedziała czego tak naprawdę mężczyzna od niej oczekuje co sprawiło, iż gdzieś z tyłu głowy zapaliła się jej czerwona lampka. Nie chciała zgadzać się na coś, o czym tak naprawdę pojęcia. Kobieta upiła łyk swojej kawy po czym przyjrzała się uważnie mężczyźnie.
- Dużo słów mało treści, jestem naukowcem a my bardzo lubimy konkrety. Na czym miałaby polegać nasza współpraca, Panie Ambrose? Oczekuje Pan badań w konkretnym kierunku? - spytała spokojnie przyglądając się mężczyźnie i w głowie kalkulując wszystkie plusy i minusy tego przedsięwzięcia. Wiedziała że dowódca oddziału taktycznego może być dobrym sojusznikiem, albo chociaż kimś kto mógłby nie co ułatwić jej pracę, zwłaszcza w jej obecnej sytuacji z jej przełożonym.
- Hm, jeśli okaże mi się pan pomocny z pewnością będziemy mogli nawiązać jakąś współpracę. Tak więc, niech mi pan pokaże ze warto jest z panem współpracować
Spojrzeniem w tłumie przechadzających się po Flea Markecie ludzi, szukała niejakiego Nicholasa Grenville, z którym odbyć miała klasyczny patrol tutejszej okolicy. Rebelia często zlecała tego typu zadania, aby członkowie nie obrastali w kurz. Tym razem zadaniem nie tylko Nory, ale również mężczyzny było wypatrzenie niezrzeszonego mutanta, aby zasilił rozrastające się szeregi anarchistów. Starszy Grenville w organizacji był dłużej od Nory, dla której naturalną kolejną rzeczy było to, że nieprzymuszenie traktowała go jak nauczyciela u którego miała czerpać najpotrzebniejszą wiedzę. Zarówno od niego jak i pozostałych członków stojących wyżej na szczeblach hierarchii, uczyła się prawidłowo wykonywać swoją pracę. Tym razem też tak miało być. To miejsce nie należało do najspokojniejszych, zważywszy na wrzawę jaka niejednokrotnie panowała między straganami. A tu się ktoś kłócił, a to śmiał. W określonych godzinach ludzi było tu co niemiara, a każdy z nich podążał w zupełnie odmiennym kierunku szczególnie jeśli był sam, przepychając się bez powiedzenia „przepraszam”. Dziewczyna westchnęła ciężko, palcami przeczesując swoje włosy, a później dłonią leniwie przejechała wzdłuż karku. Przywitała się z Nicholasem, gdy ten już do niej dotarł.
- Mam wrażenie, że to będzie ciężki dzień. - Odparła. Chociaż nic nie zapowiadało wybuchów, pościgów, ani nawet małego rozlewu krwi. To miał być zmarnowany dzień. Przynajmniej tak odbierała go znudzona Nora. Małolata wygrzebała ze swojej kieszeni zmiętego, smakowego papierosa odpalając go zaraz zapalniczką.
Wysłany: 2018-11-12, 16:32
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
/ gdzieś 5 listopada 2018
Bycie mentorem przypadło mu tak niespodziewanie. Niby pełnił inną rolę w Rebelii, to jednak druga przypadła mu zupełnie przypadkowo. Młodzież dorosła korzystała z jego rad i pomocy. A on także im pomagał. Choćby ostatnio miał sporo problemów z nastolatką, która zamiast myśleć, pierw działała.
Dzisiaj miał mieć patrol nie z Vincentem, ale z panną Parrish. Jej charakterystyczny wygląd rzucał się w oczy. Grenville ubrany był na czarno w kurtce i spodniach, z czapką z daszkiem na głowie. Ręce miał schowane w kieszeni spodni. Rozglądał się aż w końcu dostrzegł znają mu dziewczynę. Dołączył do niej, słysząc na wstępnie uwagi co do dzisiejszej misji.
- Możliwe że będzie. Patrząc po ilości przemieszczających się ludzi.
Z każdą chwilą miało się wrażenie, że przybywa ich więcej. Stanął obok dziewczyny i rozglądał się obserwując.
- Możemy wejść do środka i tam się rozejrzeć. Jeżeli chcesz.
Spojrzał z pytaniem na Norę.
Black bandana, sweet Louisiana Robbin' on a bank in the state of Indiana
Krystalizacja
65%
Żniwiarz
name:
Eleanor Parrish
alias:
fałszywe : Cecilia Robles
age:
20
height / weight:
163 / 57
Wysłany: 2018-11-12, 17:13
Multikonta: -
Dziewczynie już nawet nie chodziło o to, że tłum z każdą godziną wyraźnie powiększał się.Kiedy było tu tak dużo ludzi nie można było być niezauważonym. Chyba, że było się złodziejem. Oni dobrze się maskowali. Nora z Nicholasem jako przedstawiciele Rebelii musieli być w swoich działaniach stosunkowo ostrożni, nie mogli dać się wykryć wykonując swoje zadanie. Nora zastanawiała się w jaki sposób złapią kogoś niepostrzeżeni. Pomiędzy normalnymi ludźmi mogli czaić się GC, D.O.G.S lub nawet Bractwo z którym nie mieli zbyt dobrych układów.
- Prowadź. - Rzuciła. Tak samo szybko jak trzymanego między palcami papierosa, którego dokończyła szybkimi głębokimi pociągnięciami. Odchrząknęła. Poczekała aż Grenville wybierze jakieś miejsce, dała mu wolną rękę. Gdyby jednak to ona miała prowadzić podeszłaby do najbliższego straganu z jedzeniem. A i te się tu czasem zdarzały. W końcu było to idealne miejsce do rozkręcenia biznesu z lodami lub czymś ciepłym, kiedy pogoda nie dopisywała.
- Nie uważasz, że to trochę niesprawiedliwe wysyłać nas w takie miejsce bez porządnego wsparcia? - Nora wyobraźnią widziała kilku innych przedstawicieli stowarzyszenia. Nicholas nie wydawał się jej groźnym człowiekiem. Ale też nigdy nie widziała go w sytuacji, w której musiałby walczyć naprawdę. Może jednak była w bardzo dobrych rękach, a o tym nie wiedziała. Zaś dobranie ich mocy, nie było przypadkowe.
Wysłany: 2018-11-17, 01:03
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Miejsce gdzie przyszło im się spotkać, roiło od dużej liczby przemieszczających się ludzi. Częściowo utrudniając im działanie. Mieć nadzieję, że skończy na zwyczajnych obserwacjach i najwyżej drobnych kradzieżach, jak i zakupach. A skoro miał prowadzić, skierował się w stronę najbliższych straganów, zapewne niespodziewanie realizując plan Nory. Lecz nie podchodziłby w celu biznesowym, ale obserwacyjnym.
Nie spodziewał się z kolei takiego pytania, ze strony dziewczyny. Co sprawiło, że uwagę przeniósł na nią.
- A czy uważasz, że potrzebujemy jakiegoś wsparcia?
Zapytał, z pytaniem na twarzy, lekkim uśmiechem sugerującym, że nie potrzebują obstawy. Są mutantami a nie słabymi ludźmi ich nietolerującymi.
Może i Nicholas nie wygląda na takiego, co by pchał się do walk i jak to określiła Nora, był groźny. Grenville z zewnątrz tego nie okazuje. Zważając na to, że odkąd został ojcem, wiele cech się w nim zmieniło. Coraz bardziej stał się ostrożniejszy, odpowiedzialny i opiekuńczy względem swojego dziecka.
Black bandana, sweet Louisiana Robbin' on a bank in the state of Indiana
Krystalizacja
65%
Żniwiarz
name:
Eleanor Parrish
alias:
fałszywe : Cecilia Robles
age:
20
height / weight:
163 / 57
Wysłany: 2018-11-17, 19:31
Multikonta: -
- Zrobiłoby się ciekawiej, gdyby pojawiło się wsparcie. Ale takie prawdziwe, a jeszcze lepiej byłoby, gdyby na horyzoncie był KTOKOLWIEK kogo szukamy. - Dziewczyna odpowiedziała dość pretensjonalnie, zadzierając przy tym nosa. Chociaż z pozoru sprawiała wrażenie miłej, to kiedy tylko zaczynała się nudzić szukała kłopotów najwyraźniej nawet u Nicholasa który jak zawsze, zachowywał stoicki spokój obserwując uważnie otoczenie.
- Cholera. Gdzie się chowają te podejrzane typy? Zrobiły sobie urlop?! - Marudziła. Parrish mając na karku zaledwie tych dwadzieścia lat nadal zachowywała się bardzo dziecinnie. Nazywanie jej profesjonalistką mijało się z prawdą. Świeżak. Przewróciła teatralnie oczami, kiedy snuła się przy boku Nicholasa jak ten cień. Ale kiedy miała przed sobą handlujących towarem sklepikarzy, starała się jako tako zachować twarz nie naburmuszając się niepotrzebnie. Zmrużyła oczy, zerkając gdzieś na bok. Łudziła się, że tym sposobem znajdzie coś ciekawszego od twarzy tego szanowanego dziecioroba. Nigdy nie miała okazji zapytać kto był matką jego dziecka. I dlaczego to on miał ją pod swoją opieką.
- Szlag mnie zaraz trafi. - Burknęła, wyraźnie niezadowolona.
Wysłany: 2018-11-19, 22:41
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
- Nie za dużo filmów oglądasz?
Stwierdził tak po tym jak opisywała swoje pragnienia, że "lepiej by było gdyby..." Nie był na nią zły, że w ten sposób wyrażała swoje niezadowolenie i nudę. Część z jej zachowania ignorował. Każdy odpowiadał za siebie. Więc lepiej dla niej by uważała na to co mówi czy chce czynić. Przy czym Grenville nie spoglądał na nią, ale skupiał właśnie na otoczeniu. Są na misji, więc zamiast marudzić, dziewczyna by mogła sama cóż zacząć zdziałać. Nawet w obserwacji, można wyłapać coś lub kogoś ciekawego. Samo do nich nie przyjdzie.
Na kolejne jej słowa nic nie odpowiedział. Marudziła a on nie zamierzał się tym przejmować. Ignorował. Bowiem takim zachowaniem nic nie pomagała.
- Możesz jeszcze zawrócić do domu.
Tym razem przystanął i spojrzał na nią jak ojciec na marudzącą nastolatkę. Dość poważnie. Nie trzymał jej tutaj na siłę. To nie on będzie się później tłumaczyć, dlaczego Nora mu nie pomagała i była nieobecna. Żaden mutant nie wychyli się do odstrzału, co sama powinna wiedzieć. Trzeba dobrze szukać i wypatrywać. Obserwować. A tego nie robiła tylko marudziła.
Black bandana, sweet Louisiana Robbin' on a bank in the state of Indiana
Krystalizacja
65%
Żniwiarz
name:
Eleanor Parrish
alias:
fałszywe : Cecilia Robles
age:
20
height / weight:
163 / 57
Wysłany: 2018-11-20, 23:35
Multikonta: -
- Chciałabym, ale nie mam u siebie telewizora. To trochę dziwne pytanie, ale nie masz kogoś kto miałby jakiś na zbyciu? - Rzuciła trochę niepoważnie, chociaż przyznanie się do nie posiadania pewnego rodzaju sprzętu w domostwie, a właściwie melinie było stu procentową prawdą. Telewizję oglądała co najwyżej u znajomych. Nie mogła jednak zaprzeczyć, że uwielbiała te wszystkie filmy, przepełnione wybuchami, pościgami, akcją wylewającą się z ekranu z każdej strony. Nie miała zbyt dorosłego podejścia do życia. Myślała jak wszyscy inni, nieroztropni, zbuntowani nastolatkowie, że będzie tłukła szyby zaparkowanych aut, wciągała narkotyki i żyła, jak gdyby świat miał się skończyć. Rebelianci chociaż w ich gronie takie zachowania miały miejsce, kierowali się jednak czymś więcej niż tylko chęcią „zaszpanowania”. Większość była w końcu o wiele od Nory starsza. Rozważniejsza. Osobliwości te bywały w więzieniach, w zakładach. A ona? Dzieciak który uciekł z konserwatywnego domu, żeby zaznać szczęścia.
- Sam wiesz, że wyrwaliby mi nogi z dupy, za niesubordynację,- Syknęła. Owszem, miała ochotę wrócić do domu. Napić się. Najeść. Ale nie często miała co wrzucić na ruszt, może dlatego taka była chuda. Nie często też miała alkohol ze sprawdzonego źródła. Nie mając stałej pracy, bywały miesiące,w których po prostu wegetowała licząc na rozróbę, dzięki której wypełni puste kieszenie dolarami. Skoro o tym mowa, wcisnęła marznące dłonie głęboko w kieszenie starając się zbyć nieprzychylnym spojrzeniem sprzedawcę, który proponował na swoim stoisku wszystkim, z nimi włącznie tandetne pozytywki z odpustu. Pan kupi córce, może się rozchmurzy? Dramat. Norze przemknęło jednak przez myśl, że prawdziwej córce Nicholasa takie ustrojstwo mogłoby się spodobać.
Wysłany: 2018-11-25, 02:23
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
- Jest wspólny w jakimś pomieszczeniu. Chyba salonowym.
Przynajmniej tam widział, że był jakiś wspólny telewizor. Bo tak, to on nawet u siebie w pokoju nie posiadał. Vanessa wtedy oglądała jakieś bajki czy filmy z jego laptopa. Miała założone specjalne konto z zabezpieczeniami. Naczytał się o nich w sieci to wiedział jak je pozakładać, by nie wchodziła w nieodpowiednie strony. Kontrola rodzicielska.
Jeżeli zaś chodzi o wiek rebeliantów, Nicholas przyznałby że ostatnio więcej młodzieży się tutaj zjawia i odnajduje. Choćby patrząc na swoje częste styczności i znajdowane zagubionych dusz, pragnących zniszczenia rządu.
Przy jej odpowiedzi się uśmiechnął pewniej, wiedząc doskonale jakby to się dla dziewczyny źle skończyło. Chciała czy nie, musiała mu towarzyszyć, a on przy okazji będzie obserwował jej poczynania. Pracując w duecie z młodymi, często musiał mieć na uwadze to, jak radzą sobie na takich lub innych misjach. Dawać porady, opierdalać i ogólnie uczyć bycia rebeliantem.
W pewnym momencie ich spaceru, przystanął i zmrużył oczy. Dostrzegł coś bardzo interesującego. Młody chłopak, stojąc przy straganie ze starociami, antykami, dotknął dłonią figurki, którą następnie sklonował i schował do kieszeni. Interesujący przypadek.
- Chyba mamy nasz obiekt.
Wtrącił, by zwrócić uwagę na Norę.
- Ten młody szatyn w zielonej bluzie przy antykach.
Gestem głowy wskazał lokalizację młodego, który jako następne oszustwo, postanowił "skopiować stare banknoty. Trzymał jeden, udając że się mu przygląda, kiedy nagle przesunął go w dłoni i miał nagle dwa. Czyżby mutant ze zdolnością kopiowania?
Black bandana, sweet Louisiana Robbin' on a bank in the state of Indiana
Krystalizacja
65%
Żniwiarz
name:
Eleanor Parrish
alias:
fałszywe : Cecilia Robles
age:
20
height / weight:
163 / 57
Wysłany: 2018-11-27, 22:26
Multikonta: -
- Myślałam, że nie możemy używać go do rozrywki. - Dziewczyna dopiero z biegiem czasu zaczynała przekonywać się, że wszystko miało dwie strony medalu. Grupy, pozornie wyglądające na niebezpieczne borykały się z taką samą szarą codziennością jak wszyscy. Tak się składało, że Nora próbowała również prowadzić odrębne życie. Zamiast korzystać z dobrodziejstw Rebelii zaszywała się w swojej małej, zimnej melinie. Zamiast popijać ciepłą herbatę z ludźmi którym była potrzebna dopijała resztki zwietrzałej wody gazowanej, na jakimś przystanku autobusowym. Dorosłość szła jej kiepsko. Ale nie miała nikogo kto powiedziałby jej jak ma żyć. Nawet Nicholas nie mógł w pełni nakierować ją na to co powinna robić. To drogowskaz. Ona sama musi albo go rozszyfrować albo po prostu iść w kierunku, który wskazuje nie pytając o to, czy jest to bezpieczne. Zmrużyła oczy. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł przez jej ciało, a ona sama aż wzdrygnęła się, starając głębiej schować się w kurtce. Jak gdyby miało to ją rozgrzać. Im dłużej przebywała na zewnątrz tym bardziej gorączka, o której nie wiedziała dawała się we znaki. Humorki mogły wziąć się również z tego, z wyraźnie obniżonego samopoczucia. Dziewczyna ruszyła bliżej straganu ze starociami nie czekając długo na Nicholasa. Podeszła tam jak gdyby chciała tylko obejrzeć towar. Starocie? Nigdy nie była wielką fanką tego typu ozdób ale mimochodem uśmiechnęła się, ukradkiem spoglądając na młodego chłopaka. Jeśli ją zauważył mógł odnieść wrażenie, że to nie asortyment wyłożony na stoliku ją interesował. Co tu dużo mówić. Chłopak nie wyglądał na jakiegoś śmierdzącego obdartusa. Ale trudno byłoby wyłapać jego przeciętną twarz w tłumie, gdyby nie niefortunnie dobrana zielona bluza. Nora i Nicholas nie ustalili co w przypadku takiej osoby zrobić. Niebieskowłosa zbyt szybko podeszła do straganu. Smukłą dłonią pochwyciła ze stolika rzeźbiony kluczyk, obracając go pomiędzy palcami szepnęła w końcu ku nieznajomemu.
- Nikt Ci nie mówił, że to mój rewir? Chyba nie chcesz kłopotów? - Nora pomyślała, że udawanie zainteresuje nieznajomego. Może pomyśli, że rzeczywiście trafił na złodziejkę? Gdyby podzielił się po połowie pieniędzmi które skopiował... A może przestraszy się, a więc opuści to zaludnione miejsce, a wtedy ruszą za nim?
Wysłany: 2018-12-01, 22:23
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
- Brzmi tak samo, jakbyśmy nie mogli nawet tam mieszkać. Może rozważ przeprowadzkę? Miałabyś dostęp do tego, czego nie masz.
Wskazówki i rady zawsze można przedstawić a druga osoba, sama z tego wyciągnie wnioski, czy było dla niej pomoce, czy będzie korzystne. Nie musiałaby przejmować się brakiem żywności i piciem, kiedy w siedzibie mieli zawsze uzupełniane zapasy. Jedzenia, picia i leków.
Chwilę później, jak Nicholas wskazał dziewczynie chłopaka, którego spostrzegli przy oszustwie kopiowania przedmiotów, Nora zanurkowała dość szybko w stronę straganu. Grenville pokręcił głową z lekkim uśmiechem i powoli zbliżył się do nich.
Chłopak usłyszawszy słowa niebieskowłosej, aż spojrzał na nią kątem oka nic nie odpowiadając. Początkowo udawał, że nic nie robi podejrzanego. Odłożył banknot prawdziwy, zaś fałszywy schował do kieszeni. Odwrócił się i miał pecha, zatrzymując się przed Nicholasem. Normalnie był w szoku, że ten mężczyzna wyrósł przed nim. Spojrzał na niego, ale po chwili migiem odwrócił się w drugą stronę i biegiem zaczął uciekać.
Black bandana, sweet Louisiana Robbin' on a bank in the state of Indiana
Krystalizacja
65%
Żniwiarz
name:
Eleanor Parrish
alias:
fałszywe : Cecilia Robles
age:
20
height / weight:
163 / 57
Wysłany: 2018-12-10, 19:19
Multikonta: -
- Moje mieszkanie w sytuacji kłopotliwej to dobra alternatywa. Jeśli ktoś kiedyś zrobi napad na bazę, w porównaniu do was, będę bezpieczniejsza... - Przynajmniej tak się jej wydawało. Melina dawała złudne poczucie alternatywy, schronienia przed karcącymi spojrzeniami pobratymców kiedy Norze coś wyszło nie tak jak powinno wyjść. Zachowanie chłopaka było do przewidzenia. Dziewczyna jednak nie bawiła się w przewidywanie przyszłości, patrzyła tyko na to w jakim kierunku postanowi podążyć mając na uwadze, że w okolicy czaił się Nicholas. Zdawać by się mogło, że chłopakowi udało się umknąć – para nie ruszyła w pogoń rodem z filmów kryminalnych, a może właśnie tak powinna postąpić.
- I co teraz powiemy reszcie, że nic tu nie zaszło? - Zapytała. Nora nie mogła użyć swoich mocy, nie na obiekcie który tak szybko się przemieszczał. Zdegradowana do roli nieszkodliwej współtowarzyszki, tylko smętnie spojrzała za uciekającym, który w okolicy najbliższego zakrętu wywinął spektakularnego orła, na lekko oszronionym, nierównym chodniku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum