Poprzedni temat «» Następny temat
Szpitalik
Autor Wiadomość
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-08-24, 15:57   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie sądziła, że Valerie bedzie chciala wracac. Ona by na pewno nie chciala i rozumiala swoja siostre.
Nie miala też nic wiecej konstruktywnego do dodania, ale zostala jeszcze na chwile z Valerie, by sie upewnic ze ma wszystko, czego obecnie potrzebuje.
A potem też wyszla.

zt
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Valerie Blanc



And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had

teleportacja

23%

drama queen





name:

Valerie Blanc

alias:
Claire Hopper

age:
20 lat

height / weight:
165 / 50

Wysłany: 2018-08-28, 15:14   
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie


Słuchała jego słów z wielce niezadowoloną miną, chociaż przecież właśnie mówił, że zrobi to co chciała. No cóż, młodszej siostrze nigdy nie dogodzisz. Nie powiedziała nic, a jedynie ciężko westchnęła, przynajmniej odzyska swoje rzeczy i nadal pozostanie anonimowa dla amerykańskiego rządu.
Uniosła pytająco brwi słysząc wzmiankę o paszporcie. Skoro był w stanie idealnie podrobić dokumenty to czemu nie zrobił jednego dla siebie i sam nie opuścił tego cholernego kraju? Jakoś trudno byłoby jej uwierzyć w sentyment czy innego tego typu duperele.
-O, omm, ok.. - Valerie Blanc i jej błyskotliwe odpowiedzi. Przez chwilę wpatrywała się w plecy znikającego za drzwiami Willa, żeby zaraz skupić swoją uwagę na Imari. Odpowiedziała coś w stylu, że wszystko ok i że bardzo dziękuję i przeprasza za tą całą awanturę, że nie spodziewała się, że tak to się skończy i inne takie niepotrzebne frazesy.
Kiedy Imari też wyszła, Val naciągnęła na siebie cienką kołdrę i lekko się trzęsąc od nadmiaru emocji chwilę leżała, wpatrując się w sufit, żeby zaraz zasnąć.

/zt
[Profil]
  [0-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-12-03, 21:22   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


// 2 Listopada

Rocky można było spotkać głownie w szpitalu, bo dobrze czuła się w tej częściej bractwa. Tutaj czuła się, że naprawdę może się przydać. Zwłaszcza jak są jacyś pacjenci. Oczywiście wolałaby by wszyscy byli zdrowi i cali. Niestety nie zawsze jest jak chcemy, ponieważ mieli pacjentów. Co jakiś czas ktoś wpadał z jakimiś obrażeniami. Wśród nich była Imari, która trafiła do szpitalika jakoś pod koniec października. Nie znosiła się na to by wyszła najbliższych dni. Przynajmniej nie tym stanie. Chociaż Rocky nie przyjmowała dziewczynki tylko jej koleżanka dzisiaj musiała zmienić jej opatrunki. Dlatego podeszła do dziewczyny.
-Cześć Imarii wyglądasz coraz lepiej. Pozwól, że zmienię ci opatrunek - powiedziała do dziewczyny, bo taka była prawda. Może nią od początku się nie zajmowała tylko czasem zmieniała opatrunek czy podawała leki. To wiedziała wyraźną zmianę koloru skóry dziewczyny.
Kiedy uzyskała pozwolenie dziewczyny podeszła do niej i ostrożnie zdjęła opatrunek na policzku. Przyjrzała się uważnie ranie czy szwy dobrze trzymają oraz jak wygląda skóra przy niej. Przecież nie chcieli by pojawiło się jakieś zakażenie. Jednak wszystko wyglądało wszystko okej. - Na pewno masz dość leżenia tutaj - zagadała do niej nakładając maść na ranę, aby dalej za pobiegnąć rozwoju nie pożądanych bakterii. Kiedy widziała kogoś w takim stanie korciło ją by skorzystać z mocy i przyspieszyć gojenie ran. Niestety przypadku Imarii nie wiedziała co za gówno jej podali. Jasne wiedziała, że to była jakaś mutazyne o wątpliwym pochodzeniu. Zwłaszcza jak widziała, że rany dziewczyny nie goi się jak powinny.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-12-03, 21:43   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie mówiła za dużo, ale bolala ją nawet szczęka, więc wolała sie nie wysilać bez potrzeby. Dlatego też obecnie ograniczała mowienie, mimo że normalnie była dość rozgadana.
Skinęła głową do kobiety lekko, zgadzając się na zajęcie się ranami, które miala. Niechętnie, bo bolało to... bardzo. Tylko ciut mniej niż gdy ją ratowano. Byla na silnych lekach przeciwbólowych i nie dostała kolejnej dawki mutazyny, której zresztą mogla by nie przeżyć.
Zresztą niektorzy nie przeżywali jednej dawki... doskonale to pamiętała, miala te obrazy przed oczami.. az za bardzo.
- jest lepiej? - zapytała tylko, a zaraz potem cofnęła sie gwałtownie na ile mogła, głośno wciągając powietrze z bólu.
- poczekaj - jęknęła cicho, nie dając sobie rady z bólem który w nia uderzył.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-12-05, 20:45   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie miałam pojęcia co się działo z moją nową przyjaciółką od paru dni, ale przecież nie będę się zamartwiała codziennie o życie innych. Jasne rozumiem to, że każdy ma własne sprawy na głowie dlatego nie szukałam Imari tak od początku. Dopiero teraz, gdy po raz kolejny nie widziałam jej w miejscach gdzie zazwyczaj przesiadywałyśmy zaniepokoiłam się, a to że Rocky stwierdziła, że ostatnio ma w swoim szpitaliku tłok dało mi do myślenia. Gdyby nie to, że dopytałam pewnie bym tam nie zajrzała, ale gdy dowiedziałam się, że to właśnie tam siedzi Imari nie na żarty się przestraszyłam. Dlaczego zawsze to moim bliskim musi dziać się krzywda? Tego nie wiedziałam, ale musiałam sprawdzić co z nią. Nie myśląc wiele wbiegłam do miejsca "pracy" mojej siostry i rozejrzałam się. Gdy zobaczyłam Imari podeszłam do niej szybko i przytuliłam ją. Może nie jakoś mocno, ale mogło ją to zaboleć więc po chwili się odsunęłam i spuściłam wzrok puściłam ją, ale nadal siedziałam jak najbliżej.
- Co się stało? Kto Ci to zrobił kogo szukać? - zaczęłam dopytywać blondynki, a w środku aż się gotowałam. Z chęcią dopadłabym tego kto to zrobił. Złapałam ją za dłoń i ścisnęłam by wiedziała że może na mnie liczyć. Nie na żarty była poobijana i poraniona niestety to jej musiało się to zdarzyć. Chciałabym żeby już ją to nie bolało.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-12-05, 21:09   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Pewnie gdyby wiedziała, że jej siostra przyjaźń się czy co tam je łączy z Imarii. To pewnie powiedziała by jej o tym, że dziewczyna znajduje się w szpitalu. Niestety nie znała znajomych Ricky, bo ostatnio od siebie się bardzo odsunęły. Można powiedzieć, że teraz każda żyje własnym życiem. Jednak jest lepiej, bo przynajmniej ze sobą rozmawiają, a nie rzucają spojrzenia.
Rocky zajmowała się dziewczyną starając się to robić jak najdelikatniej potrafi. Kiedy dostrzegła ból na jej twarzy. Zatrzymała się z nakładaniem maści. Jedynie przyłożyła dłoń policzka i skupiła się na swojej moc. Może nie mogła przyspieszyć gojenia rany ani wydobycia z krwi mutazyny. To mogła sprawić by ból nie był taki silny.
- Lepiej? - zapytała się znała się na układzie krwionośnym oraz jak zablokować ból swoją mocą. Naprawdę chciała coś więcej zrobić jednak nie wiedziała co za rodzaj mutazyny jej podali. - Naprawdę jest le... - chciała zapewnić, że jest lepiej jednak nie zdołała dokończyć bo parowała jej siostra rzucając się na szyję dziewczyny.
- Uważaj - powiedziała do siostry karcąco nie po się nią zajmowała by zaraz jej siostra miała udusić dziewczynie lub połamać jej żebra. Naprawdę gdyby nie były tak bardzo do siebie podobne stwierdziła by, że jedna z nich była adoptowana. - Może wstrzymasz się z tymi pytaniami aż skończę zmieniać opatrunek - zasugerowała siostrze, bo przecież ledwo zdążyła zająć się policzkiem, a jeszcze głowie, nadgarstkach i kostkach. Jeszcze musiała przecież pobrać krew do badań... Chciała dokończyć swoją pracę by móc zająć się innymi obowiązkami.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-12-06, 14:32   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Widać było jak jej twarz się rozluźnia, gdy Rocky użyła na niej swojej mocy. To zdecydowanie pomogło i Imari mogła na moment zapomnieć akurat o bólu tego jednego miejsca. Może to niewiele, ale dla niej byla to juz odczuwalna różnica.
Na to wszystko jak burza wpadła Ricky. Nie spodziewała się tego i nie zdążyła zareagować, ostrzec kobiety , a ta już wisiała Imari na szyi. Względną ciszę szpitalika przerwał krzyk Imari. Bolało, o Boże jak to bolało. Przez moment wróciły do niej n obrady sprzed kilku dni, zacisnęła powieki, spod których popłynęły łzy. Cud, że niczego jej nie złamała, teraz kazde przewrócenie się mogło skutkować złamaniem, wybiciem czy innymi tego typu przyjemnościami.
Nie była w stanie odpowiedzieć na pytania Ricky, pomijając to, że właściwie przez ból praktycznie ich nie słyszała.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-12-13, 14:21   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nawet gdyby Rocky by nic nie powiedziała i tak bym się zaczęła interesować tym gdzie może być Imari, a teraz przynajmniej wiedziałam co się dzieje. Nie przemyślałam jednak tego co robię. To był błąd wielki ogromny błąd. Spuściłam wzrok, a po chwili spojrzałam na poranioną kobietę.
- Wybacz, wybacz, wybacz. Powinnam sobie palnąć. - mówiłam powtarzając to kilka razy i odsuwając się od Imari. Podałam jej chusteczki i spojrzałam na Rocky.
- Co jej jest? Kto jej to zrobił? - zapytałam smutna i zła. Chciałam wytłumaczyć tym którzy to zrobili że nie zadziera się z osobami które są mi bliskie. Wiedziałam że to może zagrażać mi, ale miałam to gdzieś na chwilę obecną. Imari mi pomogła i czułam że muszę się jej odwdzięczyć. To mnie trzymało przy życiu myśl że mam dla kogo żyć a im więcej osób tym lepiej prawda?
Usiadłam obok Imari tym razem już delikatniej i wyciągnęłam w jej stronę dłoń. Sama jej nie dotknęłam czekałam czy ona mnie złapie. Spojrzałam na siostrę i blado się uśmiechnęłam.
- Możesz jej pomóc? - zapytałam poważniej.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Rocky Roseberry



W rękach dobrego lekarza i woda staje się lekarstwem.

Hemokinezy

87%

Sanitariusz





name:

Rocky Roseberry

alias:
Sienna

age:
24

height / weight:
154 / 45

Wysłany: 2018-12-16, 21:38   
   Multikonta: Esta, Lou, Lasair
  

   1 Rok na Giftedach!


Czy była przyzwyczajone do tego, że jej siostra nie ma instynktu samozachowawczego? Chyba zdążyła się do tego przyzwyczaić... Jednak tej chwili było jej szkoda pacjentki i żałowało, że nie zdążyła powstrzymywać własnej siostry. Lekko się skrzywiła słysząc krzyk dziewczyny na łóżku. Chociaż bardziej miała ochotę palnąć siostrę. Skoro sama stwierdziła, że zasłużyła sobie na to. Przecież nie po to opiekuje się ludźmi sprawia by nie czuli bólu, by jej własna siostra im go zadawała.
- Oprócz tego co widać? - stwierdziła tylko krótko, bo przecież były siostrami jednak nie mogła jej mówić co komu jest bez zgody pacjenta. Może to nie był prawdziwy szpital, nie obowiązywała jej tajemnica lekarska. Jednak dla Rocky ważniejsze było samopoczucie jej pacjentów. - Zapytaj się jej jak odzyska głos, ale mogę ci powiedzieć iż jest w stanie stabilnym i wyjdziesz z tego - powiedziała zarówno do Ricky jak Imarii, bo była pewna, że dziewczyna wyjdzie z tego. Nie było innej opcji... Znajdą sposób by zagoić te wszystkie jej obrażenie. Nawet jeśli przez te przeklętą mutazyne słabo się goi.
- Pomożemy - bo taka była prawda, ona i pozostałe sanitariuszki zrobią wszystko by pomóc dziewczynie wróć do pełni sił. Zawsze pomagają modląc się by ich pacjenci do nich już nigdy nie wracali.
- Rany szybciej się by goiły gdybym spróbowała oczyścić krew. Jednak nie wiem co to był za środek i czy mi w ogóle się uda. Jeśli chcesz mogę spróbować- oczywiście ostatnie słowa skierował do swojej pacjentki, czy się zgadza. Nie było gwarancji, że to się podziała.
_________________
[Profil]
    [A-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-12-26, 21:38   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Spojrzała na dłonie Ricky, gdy ta usiadła obok, podniosła wzrok na kobietę i pokręciła głową z lekko przepraszającym spojrzeniem. Rana na policzku wyglądała całkiem nieciekawie, spod kaptura nie wyzierały żadne blond kosmyki.. Nie chciała odkrywać głowy, nawet jeśli Rocky miała jej pomóc. A na pewno nie przy Ricky..
Dotykanie kogokolwiek bolało. Jasne, była na silnych środkach przeciwbólowych, ale niewiele to pomagało czasem.. Zastanawiała się czy we float chamber było by to samo, ale nie miała pojęcia - i nie miała jak sprawdzić. Mogła więc teraz szprycować się różnymi środkami i mieć nadzieję, że efekty kiedyś miną, bo na chwilę obecną - nie wiedziała tego.
Imari nie odzywała się dłuższy czas, dopiero dłuższą chwilę po Rocky. Pokręciła głową.
- Nie. Nie wiem co to było dokładnie.. To duze ryzyko - odpowiedziała cicho, lekko zachrypniętym głosem. Siedziała na lóżku zgarbiona, jakby gubiąc się w za duzej bluzie, z kapturem na głowie. Większość ran Rocky mogła ogarnąć bez ściągania z niej ubrań. Jedną rękę, tę w gipsie, miała schowaną w ogóle.
- Nie wiem kto to był.. - pokręciła głową - Ale chyba testowali nową mutazynę - skrzywiła się - Przepraszam, Ricks, wszystko mnie boli.. Każdy dotyk, wszystko. - wyjaśniła swoją wcześniejszą reakcję.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6