Wysłany: 2018-11-28, 20:20
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Imari była niczym wystraszona kotka i uciekła aż na poddasze. A Liam mimo swoich ran i tak zamiast wypoczywać, to wolał jej szukać. Mógł przewidzieć nawet to, że Alex po usłyszeniu o nie możliwości jej znalezienia, sam się poderwał do tego by ją znaleźć. Powstrzymywanie go nie było sensu. Liam więc wraz z nim zaczęli zaglądać do pomieszczeń nie odwiedzanych przez Ellswortha, aż nie zaszli na samą górę.
Liam otworzył drzwi i wszedł do środka odnajdując Imari w kącie.
- Spokojnie, to tylko my.
Odpowiedział, unosząc lekko dłonie, na których miał czarne rękawiczki. W geście uspokojenia, jakby podchodził do płochliwego zwierzątka.
- Mogłabyś chociaż powiedzieć komuś, że bawisz się w chowanego.
Zażartował z lekkim uśmiechem. Chcąc trochę złagodzić jej ponurą i smutną atmosferę. Gdyby jednak powiedziała im, że chciałaby tutaj przesiedzieć dnie i noce, zapewne by przygotowali jej odpowiednie warunki.
Ellsworth nie podchodził zbyt blisko i zachował odpowiedni dystans, zatrzymując się w połowie pomieszczenia. Obejrzał za Alexem, który najwyraźniej milczał i spoglądał smutno w stronę Imari. Liam powiódł spojrzeniem na przyjaciółkę. Opuścił ręce i westchnął.
- Wiesz, że my Ci krzywdy nie zrobimy. Dopuść do siebie chociaż Alexa.
Powiedział spokojnie. Choć i jego ściskało jak widział ją w takim stanie. Tamtego dnia wyglądała gorzej. Teraz nieco lepiej, skoro mogła śmigać po schodach na sam szczyt budynku.
- Pozwól sobie pomóc, tak jak Ty pomagałaś nam.
Dodał. By tym samym zaznaczyć, że teraz ich kolej aby wyprowadzić ją na prostą i wyciągnąć z załamania. Przez pierwsze dni dali jej spokój. Ale to nie może trwać wiecznie. Liam po chwili odsunął się trochę, by dać przejść Alexowi. By ten podszedł do niej. Wiedział jak przyjacielowi na dziewczynie zależało. Mimo iż to Liam ryzykował życie z Mikemm i Willem, to rolą Alexa mogło być teraz opiekowanie się nią.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-11-28, 22:36
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Nie przyznała by się ile jej zajęło dotarcie tutaj.. bo na pewno nie powinna tego robić. Najlepiej byłoby gdyby nadal leżała w łóżku, ale nie potrafiła siedzieć w swoim pokoju, który przyprawiał ją o drżenie rąk. Był okropny. Ohydny. Wiedziała, że nie da rady spedzić tam ani chwili dłużej więc zebrała się gdziekolwiek. Właściwie szukała miejsca gdzie będzie mogła zostać, może przenieść łóżko jakimś cudem, chociaż jeszcze nei wiedziała jak. Możliwe, że udało jej się dotrzeć po tych schodach na górę tylko dlatego, że była na silnych lekach przeciwbólowych.
Bolało ją.. wszystko. Mimo leków, które na szczęście część tego bólu tłumiły. Czuła każdy krok, każde otarcie się materiału o skórę. Dlatego ograniczała ruchy jak mogła, chyba że do działania pchał ją strach czy jakaś wewnętrzna determinacja.
Przestąpiła lekko z nogi na noge, przeniosła wzrok gdzieś z wysokości brzucha mężczyzn w górę. Zacisnęła spękane wargi na moment, czekanie przedłużało się i w końcu skinęła głową, obserwując Alexa.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Szczęśliwie Liam miał większą gadane niż Alex. Zresztą Parker na pierwszym spotkaniu z Imari, przyznał jej, że jest kiepski w smart talk. Te chwile w klubie, wydawały mu się tak odległe, jakby to było z dziesięć lat temu.
Obserwował Imari, czując straszliwą bezsilność. Chciał jej pomóc. Chciał jej ulżyć w bólu, chciał ją utulić i uspokoić, a wiedział, że nie może tego zrobić. Cokolwiek jej te bydlaki zrobiły, zostawiło na jej psychice trwały ślad.
Był wdzięczny przyjacielowi, że chciał mu to wszystko ułatwić, mimo uczuć, które żywił. Ellsworth naprawdę wziął się w garść i Parker był z niego naprawdę dumny. Jako przyjaciel, oczywiście.
Uzyskawszy niemą zgodę, również pokiwał głową i podszedł do Blanc powoli, każdy ruch wykonując bardzo ostrożnie, by jej nie spłoszyć. Kojarzyła mu się teraz z bitym, zastraszonym zwierzątkiem, którego nie można było bardziej stresować.
-Zmienię ci opatrunki, dobrze? - zapytał łagodnie- Brałaś już leki ?
Wysłany: 2018-11-29, 18:51
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Szczęście dla Alexa, że nie było go tam podczas tej misji i nie widział co tam się działo i jak wyglądały ofiary eksperymentów. I tak wystarczająco nerwów i niepokoju miał w sobie, kiedy o stanie Imari się dowiedział i ją zobaczył, jak tylko wrócili do Bractwa. Najważniejsze że przetrwała, żyła i jest tu z nimi. Małymi kroczkami trzeba też pomóc jej na nowo pomóc otworzyć się na innych. Na przyjaciół.
Trzeba przyznać, że Alex słusznie zauważył zmianę w Liamie. Jego ostatnie kazanie i opiernicz stawiający duże dziecko do pionu przyniósł efekt. Nie pił i nie gadał głupot użalając się nad swoją przeszłością. A teraz starał się pomóc owej dwójce, pomimo odniesionych ran tamtego dnia. Też nie powinien za wiele łazić, by nie nadwyrężać rany, ale cóż. Nie był jedyną osobą, która martwiła się o stan umysłowy Imari. A ona jeszcze kiedyś terapii lękowych chciała.
Słowami widocznie umiał dotrzeć do dziewczyny. Otrzymawszy jej zgodę, spojrzał na Alexa, który odebrał jej pozwolenie i ruszył w jej kierunku. Obserwował zachowanie Imari, czy nie ucieknie ponownie. Choć zaraz spojrzał w stronę okna, na rozpościerający się za nim widok. Niezbyt może ciekawy, ale zawsze jest na co popatrzeć.
- Dlaczego tutaj przyszłaś?
Zapytał bardzo spokojnie, przenosząc spojrzenie na przyjaciółkę O ile będzie chciała mu odpowiedzieć. Ciekaw był po prostu, czemu zamiast leżeć w swoim pokoju, ucieka niczym mała myszka w inne miejsce. Może dlatego, że nie chciała być sama? Wątpliwe, skoro nawet przed nimi uciekała.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-11-29, 21:37
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Obserwowala go uważnie gdy się zbliżał. Wiedziala, przecież, że wiedziała że nic jej nie zrobi, że jest przecież przyjacielem, a raczej kimś więcej, ale równocześnie tak okropnie bała się.. bólu, nagłego i niezapowiedzianego, jak wtedy. Szyderczych spojrzeń, zimnego światła jarzeniówki, jęków, krzyków, płaczu innych ludzi, odgłosu łamanych kości, zimnych poleceń tamtej trójki..
Cofnęła się o krok, prawie nie zdając sobie z tego sprawy, przerażone spojrzenie podniosła na Alexandra, potem na Liama. Dobrze, że trzymał się z tyłu, zapewne jego postura mogla teraz przerazić Imari jeszcze bardziej.
Zrobiła kolejne dwa kroki w tył i oparła się plecami o ścianę, co przez chwilę podniosło jej poziom stresu jeszcze bardziej. Parker zapewne się zatrzymał, mogła więc zebrac myśli, choć z trudem.
W końcu przełknęła ślinę i opuściła ramiona, rozluźniając się lekko. Zamknęła oczy.
- Ok - odezwała się cicho, właściwie dla nich ledwo słyszalnie. Otwarła oczy i spojrzała na mężczyznę.
- Tak.. tabletki tak. Muszę brać - bo inaczej z bólu zwijała by się w pozycji embrionalnej zapewne.
Spojrzała na Liama, jakby przez chwilę zastanawiała się nad tym, co powiedział. Potem spojrzała w bok, na okna.
- W pokoju nie ma okien - odopwiedziała, jakby to mialo mieć sens. Może dla Liama miało - w miejscu, gdzie przebywała po złapaniu też ich nie było, a pomieszczenia oświetlał bardzo podobny zimny blask jarzeniówek.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Kiedy Imari znów się wystraszyła, wycofał się. Czuł się podle - nie mógł jej pomóc ani ulżyć, w żaden znany mu sposób. Musiał po prostu czekać, aż ta wróci do względnej normalności.
Dał jej dłuższą chwilę na uspokojenie się i gdy ponownie uzyskał zgodę, wziął się za bardzo ostrożne zmienianie opatrunków. Cokolwiek wstrzyknęli Imari, powodowało to babranie się ran. Wyglądało na to, że jej rekonwalescencja potrwa znacznie dłużej, niż u normalnego człowieka.
- Może teraz trochę zaboleć - ostrzegł ją cicho
Starał się być tak delikatny, jak się dało, ale zapewne to poczuła, nie da się ukryć. Zwłaszcza po podaniu jej tego świństwa.
Wysłany: 2018-11-30, 17:57
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Liama pocieszał fakt, że Imari znów mówiła i zaczynała ponownie otwierać się i udzielać odpowiedzi. Bowiem tamtego dnia, było fatalnie jak pamiętał. Nie pomyślał od razu, dlaczego uciekała ze swojego pokoju. Dopiero jak zapytał i otrzymał odpowiedź, zrozumiał.
- No tak.
Przypomniał sobie, że tam gdzie byli, to były pomieszczenia pozbawione okien, by nikt niepożądany nie widział, co dzieje za murami tajnego laboratorium. Spojrzał w okno, które dawało dużo światła i spojrzenie na widok okolicy, czy też miasta.
- Nie chcesz wracać do swojego pokoju?
Zapytał Imari, przenosząc spokojny wzrok w jej kierunku. Wsadził ręce do kieszeni, pozostając na swoim miejscu. Nie zbliżał się. Już zauważył, że kiedy Alex podchodził do niej, musiał się zatrzymać, bo ta nagle wystraszyła. Obchodzili się z nią bardzo delikatnie. Wiadomo było, że sporo czasu minie, aż Imari dojdzie do siebie. Trauma jednak pozostaje. Obserwował też, jak Alex radzi sobie ze zmianą jej opatrunków.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-12-02, 19:36
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Wiele by dała, żeby być w stanie skulić się obok kogoś, kogo zna i komu ufa, ale jak na razie obecność tych bliskich osób naokoło niej musiałą jej wystarczyc. Bez słowa obserwowała Alexa gdy do niej podchodził, ale zaraz zacisnęła zęby, czując ból od pierwszego dotyku. Oddychała płytko, szybciej, starając się nie uciec mu za szybko, ale gdy sciągnął jeden z opatrunków cofnęła się o ile mogła.
- Poczekaj - poprosiła, potrzebując chwili na dojście do siebie, zanim da się dalej.. dręczyć. Bo tak to obecnie odczuwała. Wiedziała, że jest potrzebne, ale nie potrafiła inaczej tego odbierać.
Spojrzała na Liama.
- Nie - odpowiedziała jedynie. Klitka, w ktorej wcześniej mieszkała obecnie napawała ją przerażeniem i powodowała ataki klaustrofobii. Nie potrafiła w niej zostawać na dłuzej, a tym bardziej sama. Z kimś było ciut lepiej, ale nie zmieniało to faktu, że nie dawała rady z przebywaniem w takich miejscach.
- Szukam inneog miejsca.. - wyjaśniła trochę swoją dzisiejszą wędrówkę. Co prawda o ile poddasze miało piękne, ogromne okna to było też bardzo bardzo zimne i na pewno nie bylaby w stanie tutaj spać.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Kiedy tylko Imari dała znać, by zrobił przerwę, uczynił to. Wiedział, że ją boli, choć nie wiedział jak bardzo - wolał więc nie ryzykować. Obserwował ją uważnie i dopiero za jej zgodą, kontynuował.
W Bractwie Imari będzie ciężko znaleźć jakiś jasny, duży kąt. Ich pokoje były klaustrofobiczne, trochę przypominające lochy. Zostały jej jedynie część wspólne.
- Może główny salonik ? Nie sądze, by ktoś miał coś przeciwko, jakbyś tam przebywała. - podsunął, zakładając nowe bandaże - Czułabyś się nieco pewniej wśród innych ?
W końcu wszyscy w Bractwie wiedzieli co ją spotkało i nikt by problemów jej na pewno nie robił.
No, ale czy ktoś mu powie, że tego nie wywróżył? Że w końcu ktoś jej zrobi krzywdę? Że nie może być wieczną Matką Teresą? Może to będzie dla niej nauczka...
Wysłany: 2018-12-03, 18:21
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Liam jedynie co mógł zrobić, to obserwować i rozmawiać z miejsca, w którym stał. Zbliżenie się, nadal może sprawić, że kicia Imari ucieknie im. A już i tak było widać, że gdy Alex ledwo ją dotknął, ta już czuła ból. Ale nie krzyknęła. Tamten jej krzyk, tamtego dnia brzmiał bardzo cierpiąco, jakby ją ktoś obdzierał ze skóry. Było z nią jednak lepiej. Organizm musiał wydalić z siebie truciznę jaką była fioletowa substancja.
Przy czym odpowiedziała, że nie chce przebywać w swoim pokoju. Nie posiadał okien. Tak jak już Alex zauważył, ciężko będzie o pomieszczeniem z dostępem światła okiennego.
- Chyba że przetrzepiemy budynek i poszukamy jakiś pokoik z oknem.
Dodał. Pomysł z salonikiem głównym nie był zły. A osoby które by tam przebywały, mogłyby też mieć oko na Imari, gdyby coś się działo. Pytanie jednak ze strony Alexa było słuszne, czy ona by tego chciała Czy obecność innych jej nie będzie przeszkadzać.
Alex miał rację. Imari wpakowała się w tarapaty przez swoją dobroć bycia Matką Teresą. Pewnie i Liam jej kiedyś coś podobnego powiedział albo ostrzegł. Mimo nieszczęścia, że Imari spotkał koszmar, to z drugiej strony ważne, że odbili i uratowali ją żywą.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-12-04, 09:38
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Doceniała to, że Ellsworth nie pakuje się bliżej, bo już Alex obok jej wystarczał, szczególnie, że musiał zmienić jej opatrunki, co i tak było dla niej ciężkim przeżyciem, a szczególnie bolesnym..
Nie równało się to też z bólem podnoszenia jej z krzesłem z ziemi, ze złamanej w trzech miejscach ręki, kiedy była na świeżo napompowana mutazyną i od 3 dni przywiązana do krzesła. Ale tamtego bólu chyba nie zapomni.
- Nie główny - odezwała się od razu, chwilę zbierała się dalej do powiedzenia czegoś jeszcze, przeniosła wzrok z Alexa na Liama i spowrotem.
- Nie chcę przeszkadzać. I.. dużo ludzi - trochę by jej to chyba przeszkadzało, urzędowac w pokoju wspólnym i robić sobie z niego sypialnie.
- Will obiecał.. szukać - dodała jeszcze, wspomniała mu o tym, nei robił problemów. Ale i tak dreptała po kompleksie. jakby to miało coś dać, jakby miała znaleźć jakieś swoje małe eldorado czy cokolwiek podobnego.
Zamilkła na jakiś czas, raz odsunęła się Alexowi, musząc jeszcze chwilę sobie dać czasu.
- Nie powinniście pracować...? - zapytała ich, uświadamiając sobie, że zapewne powinni siedzieć w swoim pokoju.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Skoro nie główny, to może jakiś inny kąt. Coś się na pewno znajdzie. Imari teraz byłaby zadowolona z jego kawalerki. Jasna, przestrzenna, duże okna, które w razie potrzeby można całkowicie zasłonić. Wytłumione ściany, żadnych zbędnych zapachów, duże, wygodne łóżko na otwartej antresoli. Niestety do niej już wrócić nie mogli.
Gdy Imari zwróciła uwagę, że powinni pracować, Alex dał sobie sprawę, że faktycznie tak jest. Zaalarmowany przez Ellswortha, rzucił wszystko i pobiegł jej szukać. Spojrzał na Liama.
- Zostaniesz z nią? Mam dyżur. Zmienię cię potem - położył dłoń na jego ramieniu
Uśmiechnął się blado do Imari.
- Przyjdę do Ciebie potem, okej? - i wrócił do pracy, choć trudno było mu się skupić.
Wysłany: 2018-12-04, 20:57
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Można było się spodziewać, że nie będzie chciała zajmować miejsca w głównym pokoju wspólnym. Jak nie brak okien jej przeszkadzał to tłum ludzi. Ciężko będzie, ale skoro William obiecał jej coś tutaj poszukać, to nie będzie się mieszał. Sam musiał też dojść do siebie i za wiele nie biegać po budynku, jako że i jego rany musiały się porządnie zagoić.
- Rozumiem.
Przyjął do wiadomości słowa Imari. Ale następne o tym, że powinni pracować, to bardziej tyczyło się Alexa. Mimo iż Liam go tylko zapytał o miejsce przebywania panny Blank, to ten zamiast tylko odpowiedzieć, to jeszcze ruszył z nim na poszukiwania, zabierając apteczkę aby zmienić opatrunki ich przyjaciółce. Aż następnie Alex zorientował się, że raczej powinien być pokoju informatycznym.
- Jasne. Idź.
Ze skinieniem głowy zgodził się. I tak teraz nie miał nic szczególnego w planie, więc dotrzyma towarzystwa Imari. Co by nie była sama. Obecność jednej osoby nie powinna jej przeszkadzać za bardzo.
Liam jeszcze obejrzał się odchodzącym Parkerem, by ponownie spojrzeć na Imari. Łagodnie. Bo by nie musiała się bać Ale też, nadal do niej nie zbliżał.
- Alex ma dyżur, jak powiedzmy pracuję na razie na "pół etatu". Też muszę w pełni dość do siebie tak jak Ty.
Uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
- Nie masz nic przeciwko że dotrzymam Ci towarzystwa?
Zapytał jeszcze dla pewności. A pomimo tego pytania, to i tak nie zamierzał jej zostawić samej.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-12-06, 09:33
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Odprowadziła wzrokiem Alexa, który zamierzał wrócić pośpiesznie do pracy. Dopiero potem spojrzała na Liama. Cóż, Parkera nie było na akcji ratowania jej i może dlatego miała mniejszy problem z nim gdy był blisko. Cieżko powiedziec, a ona sama nie miała siły się nad tym zastanawiać.
- Nie - lekko pokręciła głową. Spojrzała w bok, przez okno. To glupie, że to ją uspokajało, ale nie potrafiła inaczej. Pokoje bez okien ją przerastały.
Zapewne normalnie zaczęła by jakąś rozmowę, może coś lżejszego, może nie, ale nei teraz. Oszczędzała się cały czas, nawet z mówieniem. Liam musiał być tym, który prowadzi monologi z lekkimi przytaknięciami ze strony Imari albo mogli spędzić ten czas w milczeniu.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-12-08, 23:50
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Wiedząc jak Imari reagowała i bała się kiedy przyszli ją ratować, co nieunikniony był ich dotyk, Liam nie bez powodu prosił przyjaciółkę, by chociaż Alexa do siebie dopuściła. Jej krzyk wtedy był tak przepełniony cierpieniem, że przez dwa dni słyszał go chyba w swoich snach.
Dobrze było, że pozwalała na dotrzymywanie towarzystwa i rozmowy. Może i nie była tak bardzo gadatliwa jak wcześniej. Chętna do samodzielnego gadania na wszelakie tematy. Jak jedno zdarzenie może uciszyć tak dobroduszną osobę. Przykro patrzyło się na to. Cóż jednak innego mogli zrobić, jak pomagać jej w taki sposób, by nie musiała bać się ich.
Przesiedzieli razem jakąś godzinę, kiedy Imari stwierdziła, że pójdzie się gdzie indziej przejść. Liam cofnął się na tyle dla niej bezpiecznie, by mogła przejść bez problemu. Nawet w obawie, że czasem go dotknie. Chwilę po niej i Liam opuścił poddasze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum