Poprzedni temat «» Następny temat
Jezioro
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-17, 18:13   Jezioro


[Profil]
 
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-11, 23:36   

|2

Przybywając po raz pierwszy do Olympii nie sądziła, że w tym miejscu będzie mogła znaleźć coś na kształt miejsca dla siebie. Przebywanie śród innych mutantów, co prawda w większości dość irytujących, ale jednak, miało na nią zaskakująco dobry wpływ, choć trudno jest stwierdzić jak ten "dobry wpływ" się u niej dokładnie objawia, bo jakoś zmiany na lepsze są u niej mało widoczne.
Tak, czy tak, po pojawieniu się w Obozie dość szybko została mianowana Trenerką do czego, jak sądziła i w sumie sądzi dalej, kompletnie się nie nadaje. Może i jest cierpliwa, ale i też impulsywna. Jest też surowa i wymagająca, nie głaszcze nikogo w ramach pocieszenia po główce, gdy coś tejże osobie nie wyjdzie. To całkowicie nie było w jej stylu. Prędzej zdzieliłaby kogoś takiego po głowie, ale to też nie był za dobry pomysł. Ostatecznie, więc znęcałaby się nad takowym osobnikiem godzinami, dopóki w końcu by tego czegoś nie opanował. Marny los takiego biedaka.
Jeśli miała być szczera dużo bardziej preferowała indywidualne treningi, niż te grupowe. Bez względu na ich formę i tak musiała skupiać się na poszczególnych osobach, gdyż ich moce i poziom zaawansowania różnił się. Pracując wyłącznie z jedną osobą mogła całkowicie się na niej skupić nie przejmując się zbędnymi niuansami, czy podziałami. W końcu chodzi w tym wszystkim o ich rozwój umiejętności, więc jeśli jako Trener ma wybrać preferowaną formę treningu, to jest nim właśnie ten indywidualny.
-Jeśli będziesz szalał to przysięgam, że wrzucę cię do jeziora. - Stwierdziła bez ceregieli uważnie przyglądając się podchodzącemu do niej Aaronowi. Musiała przyznać, iż jego moc była niezwykle potężna, gdyby mógł tylko sam wytwarzać ogień mogłaby być ona dość... zaskakująca w skutkach. Był to jednak szczegół. O ogień nie było trudno. Wystarczył jedynie płomyk z zapalniczki, aby Aaron mógł go umiejętnie wykorzystać.
[Profil]
 
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2017-12-13, 01:40   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


| dzień będzie w informatorze

Byłem po prostu zmęczony. Oczywiście, nie tym, że Colleen miała problemy i mi o tym na okrągło mówiła. Pragnąłem ją wspierać, ale… Może tym faktycznie też, ale nieistotne. Najważniejsze było to, że się nie wysypiałem, a jak wiadomo sen to podstawa, ludzie kochali spać, ja zaś szczególnie kochałem budzić się rano niczym młody bóg, nie zaś niczym stary niedołęga. Nudziłem się też strasznie. Nie miałem zimą zbyt wielu chętnych na bieganie z trenerem, ani nie potrzeba było w Bractwie moich usług. Nie miałem, co ze sobą zrobić, a najchętniej wpierdoliłbym komuś. Najchętniej takiemu Ronniemu czy Jamesowi, czy komukolwiek, kto knuł. Nieważne kto, ważne, by dostał.
Może właśnie dlatego postanowiłem pobawić w kotka i myszkę z naszym aniołkiem. Gwoli ścisłości, upadłym aniołkiem.
- To może powinienem się na start rozebrać do bokserek? – zasugerowałem na przywitanie, skoro i tak miałem wylądować w jeziorze… Oczywiście, takie przekomarzanki. Meyers chyba tylko w snach widywała podobne sceny, bo sam osobiście jej ich nie dostarczałem i dostarczyć, załóżmy, nie zamierzałem. – Nadal nie wiem, jakim cudem laska została trenerką… Jakiś paradoks! – odparłem jeszcze z dala, odrzucając w pozornie losowe miejsce na brzegu jedną zapalniczkę. Tak na wszelki wypadek, gdyby jednak zdecydowała się mnie utopić. Nie zabawiłem za długo, bo zaraz stanąłem przed nią. Na tyle daleko, by nie naruszać jej przestrzeni osobistej, ale na tyle blisko, by mogła już wyczuć moje perfumy czy zbyt wielką pewność siebie.
- Wiesz, że jeśli ponownie przypadkiem podpalę ci skrzydła, to je zaraz ugaszę? Nie potrzebny nam cały zbiornik wody dla twojego bezpieczeństwa – stwierdziłem, uśmiechając się zawadiacko. – I nawet nie wypominaj mi tego, bo to zaledwie jedno, dwa piórka – dodałem zaraz, łącząc swoje dłonie i ocierając je o siebie. Nie wiem, czy nie mogłem się doczekać tego, co Fallen Angel miała dla mnie, czy po prostu paliłem się do wzniecenia jakiegoś pożaru, ale wiedziałem, że już chciałem bawić się w Hogwart w plenerze i bez różdżki.
- To co, trenerko? Co dziś robimy? Ognisko, grill? Czy może pożar całego lasu? – dorzuciłem zaraz, przestępując z jednej nogi na drugą.
[Profil]
  [AB-]
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-21, 17:08   

Wybacz, że tak późno. Miałam sporo nauki ;/

- Po co? I tak nie masz czym się pochwalić. - Oczywiście nie mogła tego wiedzieć, choć jeśli faktycznie rozmiar był adekwatny względem przerośniętego ego, to Ash mogła mieć rację.
- Masz coś do kobiet, czy tylko do kobiet trenerek? Uważaj, bo jeszcze pomyślę, że gustujesz w tej brzydszej płci. - Nie odsunęła się choćby na centymetr posyłając mu równie pewne spojrzenie. Musiała cicho przyznać, że tego typu przekomarzania sprawiały jej, nikłą oczywiście, przyjemność. Przynajmniej urozmaicało to nieco trening.
Kolejne słowa mężczyzny, jak za ruchem różdżki pozbawiły ją dobrego humoru.
- Aż jedno skrzydło. - Powiedziała przez zęby ostrzegawczo spoglądając na Aarona. Jeśli jeszcze raz ją podpali, to będzie czekało go coś znacznie gorszego, niż utopienie w jeziorze.
- Nie mam prowiantu, więc raczej z ogniska, czy grilla nici. Pożarem kusisz, ale zwracanie na siebie aż tak dużej uwagi nie będzie raczej za dobrym pomysłem. - Z najmilszą chęcią puściłaby coś z dymem, a raczej poobserwowała jak mężczyzna to robi, ale nie taki był jej plan na ich dzisiejsze zajęcia. Wyżyje się na inny sposób...
- Co powiedziałbyś na ćwiczenie koncentracji? Akurat to ci się przyda. - Podkreśliła ostatnie zdanie uśmiechając się półgębkiem do mężczyzny. Rozejrzała się wokoło ostatecznie ponownie powracając wzrokiem do Aarona.
- Rozpal coś, byleby nie moje skrzydła. Nie pozwól ogniowi się rozprzestrzenić, ani zgasnąć. - A ona już dopilnuje, aby to nie było takie proste zadanie. Koncentracja była kluczowa, a jakby nie patrzeć w walce można było w bardzo prosty sposób ją stracić. Wystarczyła chwila rozkojarzenia, aby doszło do tragedii. Szczególnie z mocą w jakiej posiadaniu był Aaron.
[Profil]
 
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2017-12-25, 01:55   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Lubiłem Ashley. Zapewne z tego powodu, że mogłem się z nią droczyć, ile wlezie, i podpalać jej skrzydła, a ona, gdzieś tam pod warstwą oburzenia i wiecznych przestróg, naprawdę mnie lubiła. Pewnie nawet miała do mnie słabość, bo jaka laska by nie miała słabości do takiego, sic!, aniołka jak ja? Raczej niewielka grupka. No, a i ja miałem NIEWIELKĄ słabość do niej. Myślę, że to przez to jej obycie [wina Maze; mam nadzieję, że są podobne]. Takie… Nawet nie potrafiłem tego określić, ale ją lubiłem.
Na ten tekst o kobietach i homoseksualizmie aby się uśmiechnąłem, choć byłem sto procent hetero i nawet sobie nie próbowałem wyobrażać siebie z jakimś… Ugh! Wręcz to powodowało we mnie odruch obrzydzenia. Może nawet teraz? Może się skrzywiłem i przy tym również zadrżałem na samą myśl, że zamiast Colleen…
DOBRA, DOBRA. To bardzo złe zakątki, nie chciałem bardzo zgłębiać podobnych myśli, dlatego też cieszyłem się, że Meyers zajęła się mówieniem o ogniskach, grillach i pożarach… Szkoda aby, że wszystkie te opcje tak szybko odrzuciła. Koncentracja, cóż, brzmiała nudno, ale przynajmniej miałem w tym czasie bawić się ogniem, więc nie narzekałem, aby ruszyłem gdzieś za siebie, by poszukać kawałka drewna. Nie chciałem palić krzesła ratownika, bo mogło się kiedyś jeszcze przydać. Nie byłem typem, który niszczyłby mienie publiczne dla zabawy.
No, i szybko też wróciłem na coś, co przypominało plażę, rzuciłem kawałek sporej gałęzi na piach i sam dupnąłem sobie po turecku naprzeciwko niej.
- Wiesz, że ja już jestem dawno za tym etapem? Umiem trzymać ogień w ryzach… Ale no. Nie stracę koncentracji nawet wtedy, kiedy pokażesz cycki – stwierdziłem przechwalczo, tak do końca nie mając pewnością co do tej teorii. Nieistotne. Fallen Angel nigdy nie pokaże mi cycków, zaś ja nie dam jej tej satysfakcji i nie stracę swojego płomyczka – taki był mój cel na najbliższy czas. – Jeśli ci się znudzi, zawsze możemy skołować prowiant i zrobić ognisko – odparłem, po czym wyciągnąłem zapalniczkę i niemalże z rytualną czcią ją odpaliłem. Niemalże od razu poczułem ten płomyk w sobie. Trochę tak, jakby nie pochodził z zapalniczki, tylko z wnętrza mojego serca. Może tam powinienem sięgać, kiedy próbowałem coś podpalić siłą woli? Może wtedy by się udało?
Dmuchnąłem sobie na płomyk, tak dla brawury, bo w żaden sposób mnie to nie wspomagało w powiększaniu płomienia i przenoszenia go na kłodę. Mogłem, cóż, trzymać go w powietrzu, karmiąc tlenem, ale drewno dawało niejaką stabilizację, zaś sama Ashley nie określiła, czy mam bawić się w kule ognia, czy w płonące drewka.
Drewno z początku opierało się płomieniom, ale powoli, w miarę się ogrzewając, poddało się mojej mocy i mocy rażącego ciepła. Zajęło się i teraz subtelnie paliło. Nie przyspieszyłem tego procesu, by ogień nie buchnął agresywnie. Fallen miałaby bekę, że nie mam kontroli. A miałem! I, cóż, musiałem teraz być słodko skupiony na płomyku. Niczym kotek na kropeczce z lasera.
Zapalniczkę, oczywiście, już dawno schowałem do kieszeni.

| w/p
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-06-06, 20:58   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Każdy następny dzień był gorszy od poprzedniego. Ból nie dawał mu spać, a gdy wreszcie udawało mu się osunąć w krainę snu, cóż... Męczyły go koszmary. Wspomnieniami wracał do minionych dni, ponownie był zabawką z którą można było zrobić na co tylko ma się ochotę... Po raz kolejny rozcinali mu ciało, a on sam stawał się jednym wielkim skupiskiem cierpienia.
Nie potrafił sobie z tym wszystkim poradzić i chociaż jego ciało powoli wracało do jako-takiej sprawności, to nie można było mówić jak na razie o pełnym wyleczeniu. Zwłaszcza, jeśli chodzi o psychikę.
Właśnie dlatego Dale postanowił wybrać się nad jezioro - wsparty kulami kuśtykał wolno w kierunku wyżej wspomnianego miejsca. Woda pomagała odnaleźć spokój, a przynajmniej tak słyszał w filmach. Czarna bluza opinała jego ramiona, a wiatr przeczesywał jego włosy. Znalazł się już przy samym brzegu i oparty o kule przyglądał się tafli wody.
Zdecydowanie przyjemniej było stać w tym miejscu, niż leżeć w łóżku i patrzeć w sufit. Całe życie był samodzielny, aż do teraz. Od wielu dni musiał polegać na innych, w zasadzie sam nie potrafił nawet normalnie chodzić - było to dla niego naprawdę frustrujące.
Schylił sie i podniósł kamień, po czym rzucił nim w jezioro. Po chwili usłyszał znajomy dźwięk świadczący o tym, że kamień uderzył w taflę wody i uśmiechnął się pod nosem. Ostatnim razem robił tak za małolata, więc była to miła odskocznia od szarej rzeczywistości z jaką przyszło mu się mierzyć.
Sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów i wyciągnął z niej jednego szluga. Już po chwili ulokował fajkę między wargami i za pomocą zapalniczki benzynowej rozpalił ją. Zaciągnął się kilka razy głęboko i przez kilka krótkich chwil obserwował chmury wydostające się z jego ust.
Gdyby tylko mógł wraz z dymem wypuścić z siebie wszelkie wątpliwości, oraz złe emocje... Cóż, byłoby znacznie prościej, hm?
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Simon Govain



Na imię mi Legion, bo jest nas wielu

Klonowanie

83

Trener





name:

Simon Govain

alias:
Legion

age:
30

height / weight:
172/74

Wysłany: 2018-06-19, 22:06   
   Multikonta: Stuart
  

   Podróżnik w czasie


Czemu polazł nad jezioro? Sam nie wiedział, nigdy szczerze nie lubił tego miejsca. Wyglądało dokładnie tak jak każde standardowe jezioro, ni to czyste, ni ty brudne. Pływać też jakoś bardzo nie lubił, więc po to też nad brzeg nie mógł przyjść. A jednak, pusta przestrzeń gdzie jak okiem sięgnąć nie widać ludzkiej istoty była dość kusząca. Miała w sobie pewną magię, jeśli można tak to nazwać, magię odcięcia, separacji. Lubił to , lubił pustkę.
Pustka bowiem była spokojem, bezpieczeństwem, stabilizacją. To powinno wiecznie istnieć w jego duszy, rozum nieprzecięty uczuciem. Może tego pragnął? Odciąć się od tego, co czyniło człowieka człowiekiem i zamienić w czysty rozum? Ciężkie byłoby to do osiągnięcia.
Może po prostu miał jakieś głupie filozoficzne rozkminy wynikające z braku snu i całodziennego wysiłku? Tak, to raczej to, praca z uczniami nie zawsze usłana była różami, a szczerze mówiąc częściej była jak mały spacerek po piekle. Piekle niezrozumienia, powtarzania wyrażeń i męczącego tworzenia kolejnych klonów, by dalej nie musieć się powtarzać.
A ten jedyny moment odpoczynku, zamiast na sen wolał poświęcić na spacer w pobliżu jeziora. Istotnie, totalna głupota, a jednak taki miał zamysł. Zanim dotarł jednak na plażę, ujrzał znajomą sylwetkę o kulach, której plan na noc najwidoczniej był podobny. chwila rozkminy i już stwierdził, że ostatecznie nie ma nic do stracenia.
- Hej - Powiedział cicho podchodząc do Dale'a. Na pewno nie miał w zamiarze go przestaszyć, a były żołnierz powinien już wcześniej zorientować się o cudzej obecności w pobliżu. - Też nie możesz spać co? - Zapytał niby od niechcenia.
[Profil]
  [B-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6