Poprzedni temat «» Następny temat
Policja
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 12:23   Policja



[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-10-29, 21:02   

/ 13.10.2018 - prosto z Capitol Hill z Coffe Roasting Co.

Ewangelina Moseley. Kobieta która dopuściła się próby zamordowania koleżanki. Tak przynajmniej wyglądało to w oczach funkcjonariusza będącego w cywilu, który podczas przebywania z towarzyszem w restauracji, dostrzegł niepokojące zachowanie jak i posiadaną broń przez dziewczynę.
Kobieta została przetransportowana w towarzystwie policjantów prosto na komendę. Wyprowadzona z pojazdu, została zabrana do pomieszczenia będącego pokojem przesłuchań. Kajdanek jej nie zdejmowano. Jack Bennett, który ją pilnował do czasu przybycia wsparcia i zabrania dziewczyny, uprzedził o jej psychicznym zachowaniu.
Ewangelina pozostała sama w pokoju przesłuchań przez długie minuty, aż do środka wszedł wysoki mężczyzna o szatynowych krótkich włosach, niebieskich oczach i cierpliwym wyrazie na twarzy. Ubrany w popielaty garnitur, położył teczkę na stole i zajął miejsce na przeciwko niej. Otworzył i wyjął z teczki kilka dokumentów. Założono kartotekę dziewczyny, pozyskując jej dane osobowe z dokumentów jakie miała przy sobie.
- Pana Moseley... Oskarżona o próbę zabójstwa Anny Payne. Czym się pani kierowała, dokonując ataku?
Zapytał spokojnie, licząc na współpracę i że kobieta będzie miała zdecydowanie logiczne wyjaśnienie swojego postępowania.
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-10-29, 21:52   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Na początku, czyli kiedy dopiero co została umieszczona w policyjnym wozie, wyrywała się, krzyczała, a nawet – o zgrozo! - usiłowała zrobić im jakąś krzywdę (zwyczajne pogryzienie by tu całkowicie wystarczyło, aczkolwiek było widać, iż nie jest do tego zdolna, przez niezbyt dobrą do tego pozycję). Tak, przez jakiś czas jeszcze się buntowała, i to zarówno fizycznie, jak i słownie. A potem... po prostu straciła na to energię.... jednak, jeszcze jakieś jej resztki zachowały się w jej ciele, i wysiadając, z całej siły, jaka tylko kumulowała się w jej dolnej kończynie, nadepnęła na stopę jednego z mężczyzn. Podobnie, jak to było wcześniej... a jednak, jest różnica. Różnica w sile, jaką się zastosowało do tego samego czynu. Ciekawe, że uprzednio miała mniej energii, niż teraz? Może po prostu nie traciła nadziei? Nadziei na to, że wyjdzie z tego cało, bez szwanku, gdy tylko opowie im, o co chodzi w całej tej sprawie. Kiedy wytłumaczy, dlaczego to zrobiła. Tak więc, nadzieja, że ją za chwilę wypuszczą, nie ulatniała się.
Tak, wytłumaczy. Ah, gdyby tylko wiedziała... miała pojęcie, że to brednie, które sama sobie skleiła w głowie i... co więcej, wierzy w nie. Tak to już bywa z tą Ewangeliną. Nie wiadomo, co sobie wymyśli i o której porze dnia i nocy...
Tak czy owak, to nie było teraz ważne. Była w szoku, że to wszystko zadziało się tak szybko, niemalże automatycznie. Mamy tutaj następujący obrazek: kobieta skuta za pomocą żelastwa zwanego kajdankami. Zostawiona w jednym pomieszczeniu sama, a przynajmniej na jakiś czas. Tak, na jakiś czas, gdyż potem dostała towarzystwo. I to całkiem nowe towarzystwo. Tak, Ewangelina jeszcze nigdy nie widziała tego mężczyzny. To dobrze, czy źle? Sama nie potrafiła tego określić.
Nie odpowiedziała bezpośrednio na jego pytanie. A raczej... pobocznie? Czy to dobre określenie?
- A w ogóle, to po co ta szopka? Sprawa jest prosta, ta kobieta jest zupełnie nowym tworem. Czyta mi w myślach, by mi spieprzyć życie, a ja zadziałałam wtedy tylko w obronie własnej. – uśmiechnęła się, ale z tego uśmiechu nie dało się wykryć niczego sensownego. - Poza tym, skąd mam wiedzieć, czy pan mi też nie miesza w głowie?Może pan dopiero zaczyna, i dlatego nie potrafię tego wykryć? – westchnęła głęboko i poruszyła się niespokojnie na krześle – Ale i tak wszyscy są tacy sami, nawet jeśli zostawiają moje myśli w spokoju. Jesteście ofiarami. Jesteście żałośni. Jak może być inaczej, skoro mnie tu trzymacie? Po cholerę? To jak, zdejmiecie mi te kajdanki i wypuścicie? – poruszyła nadgarstkami, wprawiając żelazne bransolety w ruch i tym samym wywołując brzdęk.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-01, 22:59   

Wszelka szarpanina, jak i stawianie oporu było bezlitośnie traktowane pałką policyjną lub unieruchomieniem jej ciała przez dwóch policjantów. Tym razem mundurowych będących na służbie. Mieli więcej broni przy sobie niż cywile. Uderzenie pałką raz w kolana a potem w plecy powinno ją niego uspokoić. I nie cackali się tym, że była kobietą. Nie ułatwiała im pracy a sobie jedynie pogarszała sytuację.
Tak czy inaczej, wsadzono ją do pojazdu i zabrano na przesłuchanie do komisariatu policyjnego. Umiejscowiono ją w pomieszczeniu przesłuchań, gdzie dołączył do niej jeden z inspektorów.
Z zainteresowaniem i cierpliwością, mężczyzna obserwował kobietę, która twierdziła, że wspominana przez nią Anna jest mutantem? Czy to miała na myśli? Czytanie w myślach?
- Więc uważa Pani, że Anna Payne potrafi czytać w myślach, tak? Co takiego zrobiła lub uczyniła, że musiała Pani ją zaprowadzić na róg sklepu i zaatakować scyzorykiem? Według świadka, rozmawiałyście w restauracji jak na koleżanki przystało. Nic podobno nie wskazywało na to, żeby Anna cokolwiek zrobiła podejrzanego. Jak długo się panie znają?
Zapytał spokojnie, wcześniej odczytując zeznania jednego z policjantów, który był świadkiem ich rozmowy w restauracji, jak i ujrzenia broni. Niby nic złego, ale tknęło go coś by iść za nimi i to sprawdzić. I dobrze uczynił. Ciekawe jak długo Ewangelina zamierza żyć i karmić się oraz innych kłamstwem.
Warto też dodać, że inspektor totalnie zignorował jej pytanie o uwolnienie, jak i to, że mógłby jej mieszać w głowie. Wiedział już jedno, że psychiatrę na pewno jej załatwią. Ale dopiero po innych badaniach i odczekaniu na ocenę stanu zdrowia Anny Payne.
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-02, 17:14   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Buntowała się dalej, mimo bardzo bolesnej w skutkach kary. Po każdym co prawda uderzeniu milczała przez chwilę, ale zaraz potem zaczęła wyzywać policjantów, a w taki sposób, że dziwne iż w ogóle jest kobietą. Ale... czy to robi tu i teraz jakąkolwiek różnicę? Kobiety również mogą zwymyślać innym, nawet jeszcze gorzej, niż typowy przedstawiciel płci brzydkiej. A to były takie słowa, że aż wstyd je powtarzać...
Dobra. W końcu Ewangelina znalazła się w pokoju przesłuchań i na tym powinniśmy się teraz skupić. Oddalić to, że kobieta potrafi używać tak bezczelnych słów, by tylko obrazić funkcjonariuszy. Tak, teraz jesteśmy w tej sali. Sali, do której już za chwilę zawitał pewien mężczyzna. I od razu rozpoczęła się rozmowa...
Westchnęła głęboko.
- Anna jest idiotką, że myślała iż o niczym nie wiem. A skoro sądzę, że ona jest idiotką, to, jak pan sądzi, co sądzę o panu? – uśmiechnęła się, znowu w tamten nieodgadniony sposób. - Czyta w myślach, ale nie ma dostępu do każdej mojej myśli. Ale wystarczająco, by miała jako taki obrazek mnie samej. Zaprowadziłam ją tam i dźgnęłam, bo stawiała zagrożenie. Ona i wielu innych. No bo nie mogłam zabrać jej mocy, prawda? – zachichotała w bardzo bezczelny sposób. - Znamy się już jakiś czas, ona jest kosmetyczką i chodziłam do niej na paznokcie oraz regulację brwi. Umówiłam się z nią na kawę, by wypełnić plan. Byłam ślepa. O kurwa, jaka ja byłam kiedyś ślepa! – te ostatnie słowa wykrzyczała, na dodatek można by pomyśleć, iż wykrzykuje to tylko pod swoim adresem. - Dopiero niedawno odkryłam, kim jest. Pewne, że to nie człowiek ani mutant. To coś nowego. Zupełnie nowego. – westchnąwszy głęboko, znowu poruszała kajdankami. - Ale to musi być dla was nudne. Bardzo nudne. Więc może niepotrzebnie to wszystko opowiedziałam? – spojrzała uważnie w oczy mężczyzny. - Eh... – nagle jakby... spoważniała – Eh, otaczają mnie sami idioci. Na dodatek jeden z tych idiotów siedzi naprzeciwko mnie. Co za życie... – uśmiechnęła się krzywo. - Jeśli pan się ze mną nie zgadza, to niech pan będzie na tyle bystry i inteligentny, i usunie kajdanki.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-03, 22:15   

Mężczyzna zanotował odpowiedzi dziewczyny na jego pytania. Wiele z tego mu się nie zgadała, ale pozostawi to do późniejszego sprawdzenia i poddania ocenie i badaniom. Anna Payne mutantem? Albo innym tworem? Interesujące. Trudno było uwierzyć kobiecie, która zdawała się widocznie dobrze bawić z policją. Zapomniała chyba, że to źle wróży o jej przyszłości i reputacji.
- Czy jest Pani świadoma swojej sytuacji? Jeżeli Anna Payne okaże się być człowiekiem a nie mutantem, możemy postawić zarzut świadomej próby zabójstwa z własnych pobudek. Kilka lat odsiadki. Jeżeli zaś Pani ofiara nie przeżyje, czekać Panią może dożywocie. Niestety w takiej sytuacji, nie mogę Pani dać wolności. Druga sprawa.
Przełożył kartki.
- Z naszych informacji wynika, że pracuje Pani dla Organizacji Rządowej Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego. Zgadza się?
Spojrzał na nią i kontynuował.
- Zakładam, że nie będą zadowoleni z naszego raportu jaki przekażemy odnośnie Pani zachowania i postępowania względem cywila. Radziłbym się zastanowić nad swoją sytuacją, bo na prawdę nie widzę tego kolorowo.
Mówił dość poważnie, unosząc lekko kącik ust nie zwiastujący dla niej nic dobrego. O wolności mogłaby zapomnieć. Będą czekać ją kratki i prycze. Od strony policji. A co otrzyma od miejsca swojej pracy? Nie jest to już sprawą inspektora.
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-04, 10:27   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Spojrzała na niego rzeczowo. Bardzo rzeczowo.
- Dobra. Mówi pan, że mogłam to zrobić z własnych pobudek... po cholerę miałabym to robić, gdybym nie miała konkretnego, poważnego powodu? – westchnęła głęboko. - Mutantem? Nie. Jak już mówiłam, ona jest czymś zupełnie nowym. Ale to nie jest aż tak ważne. Przedstawiłam tu i teraz same fakty. Ot co. – zamrugała powiekami – Powróćmy do tego samego tematu. Po jaką cholerę miałabym ją atakować bez WIĘKSZEGO powodu? Jaki miałabym w tym interes? Proszę pomyśleć o tym na trzeźwo. Normalna osoba by nie atakowała osoby, do której nic nie ma. Bo inne powody, mniej poważne niż zagrożenie życia to nie powody. I tyle. – chciała złożyć dłonie na kolanach, aczkolwiek zorientowała się iż to niewykonalne, jako że ręce miała skrępowane kajdankami. Ah, jak bardzo tego żałowała, tego że nie może ułożyć swego ciała w pozycji dla niej jak najbardziej wygodnej. No trudno. Jakoś to przeboleje. - Poza tym... – usiłowała podrapać się po przedziałku, a skutek był oczywisty – Poza tym, jeśli ta idiotka jeszcze żyje, możecie się jej spytać, co jej powiedziałam w momencie ataku. Śmiało. O ile ona w ogóle jeszcze żyje... – i znowu uśmiechnęła się krzywo.
Ewangelina zaczynała mieć tego wszystkiego dosyć. On jej nie wierzył. A sądziła, iż ten powinien zrozumieć jej powody i uznać za prawdziwe. Nic bardziej mylnego! I no proszę, grozi jej więzienie – za niewinność. I żałowała, że nie zaatakowała Anny w innym miejscu – mogła wybrać chociażby własne mieszkanie. Oczywiście, miałaby potem dużo problemu ze sprzątnięciem pomieszczenia po morderstwie i problemu z ciałem. Oj, to drugie byłoby jeszcze trudniejsze.
- I tak. Należę. Wiem, że przekażecie im informacje. Informacje, że niby zabiłam kogoś z własnych pobudek. Pewnie nawet nie będą chcieli ze mną o tym dyskutować... – znowu westchnięcie – Trudno. A może jak posiedzę w więzieniu przez jakiś czas, moi odwieczni wrogowie zapomną, przynajmniej na jakiś czas, o mnie. O mojej osobie.... – i zaiste uważała iż to dość dobra perspektywa.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-05, 23:38   

Według jej zeznania, zaatakowała Anną Payne z powodu przypuszczeń, że nie jest ona człowiekiem. Ani też mutantem. To nie był dla policji wystarczający powód, by próbować kogoś zabić. Dziewczyna jednak była święcie przekonana swoich słów. To nie on miał problemy z głową, ale ona.
Mężczyzna zanotował co potrzeba i poskładał kartki razem chowając do teczki.
Jedna uwaga. Dziewczyna cały czas miała ręce skute za plecami. Nie miała żadnej możliwości inaczej je sobie ułożyć wygodniej na ciele.
- Do czasu uzyskania informacji o stanie zdrowia Anny Payne, oraz uzyskania wyników Pani badań, pozostanie Pani w areszcie.
Posłał jej lekki uśmiech, uświadamiający, jak bardzo w złej mogła znaleźć się sytuacji. Ale z tego nie zdawała sobie widocznie sprawy.
Inspektor wstał i wyszedł z pomieszczenia. Do środka po nim weszło dwóch policjantów, którzy wyprowadzili dziewczynę trzymając a ramię i zaprowadzili do celi więziennej. Tam już zdjęto jej kajdanki i zamknięto kraty.
W celi w jakiej znalazła się Ewangelina, były dwie piętrowe prycze. W pomieszczeniu tym, była sama.
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-06, 18:58   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie zaatakowała Anny, bo uważała, że jej osoba nie wpisuje się ani do rasy człowieczej, ani też nie była mutantem. Tu, rzecz jasna, chodziło o coś innego. Zdecydowanie o coś więcej. Że ta, czytając jej w myślach, pomaga innym zrzeszonym jej ludziom, aby spieprzyć jej życie. Ot, tak w skrócie.
I tego się spodziewała. Informacji, że zatrzymują ją. Już nie wyrywała się, nie bluźniła, nie obrażała. Pogodziła się. A myśl, że powinna zostać zrozumiana przez tego mężczyznę, ulotniła się niczym tak drogocenny dla nas tlen z balona. Jej spojrzenie na całą tę sytuację obróciło się w tak krótkim czasie o sto osiemdziesiąt stopni.
Tak, odpuściła sobie.
Ale...
Ale, kiedy mężczyźni wyprowadzali ją z pokoju przesłuchań, warknęła złowrogo i poruszyła skutymi nadgarstkami. Warknęła za pomocą oto tych słów.
- Ja pierdolę, czy ja wyglądam na jakieś warzywko albo na kogoś psychicznego, że trzeba mnie aż tak mocno trzymać? – spojrzała na ich obu, po kolei – Ostrożniej, jestem przedstawicielką płci pięknej. – od-prychnęła, ale posłusznie dała się prowadzić przez policjantów. I nagle... nadeszły ją straszne wyrzuty sumienia. Jasny gwint, mogłam ją zarżnąć w innym miejscu..., wypominała sobie. Czuła się przez to źle, ale to tak bardzo źle. Chciała się walnąć w czoło, ale... kurde, znowu te kajdanki. Szła w tym samym tempie, w którym kroczyło do przodu dwóch funkcjonariuszy. Po jakimś czasie, obaj stanęli naprzeciwko jednej z cel, jeden z nich sięgnął z kieszeni pokaźnych rozmiarów pęk kluczy, a wybrawszy ten największy, włożył do zamka, popchnął kraty, a drzwi otworzyły się z niemałym piskiem. Jeszcze zanim zostawili ją samą ze sobą, zdjęli jej kajdanki. A kiedy była już tu sama, wybrała pryczę po lewej stronie. Ale nie dolną część. Z tego, co pamiętała, zawsze lubiła piętrowe łóżka. Ot, takie nikłe wspomnienie, które zatliło się na moment, by zgasnąć po chwili, pozostawiając samym sobą pewien niedosyt. I tęsknotę. Mimo, że większość jej wspomnień nie są miłe, przez wzgląd na to, jakich miała rodziców.
Wskoczyła więc na górną część lewej pryczy. A poczucie winy? Zmalało? Oh, nie. Wciąż rosło w swe sile. Siedziała i wypominała sobie głupotę. Jak do tego doszło, że musiała zadziałać tak lekkomyślnie? Róg za pewnym lokalem... miejscem zbrodni doskonałej? Śmieszne. Doprawdy zabawne. Ale wiedziała, że nie cofnie czasu. A gdyby nawet tak było, morderstwo popełniłaby najlepiej we własnym mieszkaniu. Chrzanić problemy z oczyszczeniem pomieszczenia. Problem tyczył się jednak głównie samego ciała. Ale podobałaby temu. Sprostałaby wyzwaniu.
A to wszystko w imię własnego bezpieczeństwa...
Żeby rozładować frustrację, zaczęła klepać się po policzku, a owo klepanie już po chwili przemieniło się w zwyczajne bicie. Niewiele pomagało, więc pomyślała że może walić głową o ścianę. Ale... nie zrobiła tego. Taka czynność wymaga hałasu, w tej sytuacji taki hałas był czymś zupełnie niepotrzebnym, o ile nie przyniesie o wiele gorszych skutków. Spojrzała na swoje ręce. Potem na dłonie, kończąc na palcach i paznokciach. Wiedziała, że ból pomoże jej choć trochę zapomnieć o swoim karygodnym błędzie. Dlatego szukała go. We wszystkim, co ją otaczało. Pomyślmy... nie było tu żadnych dobrych przedmiotów, ale powróciła spojrzeniem na swoje paznokcie. Tak. Były wystarczająco długie, by móc wbić je w skórę. Na początku, czyli po kilku pierwszych pociągnięciach poczuła tylko szczypanie. Po jakimś czasie miejsce na ręce zaczęło się czerwienić. Ale Ewangelina była cierpliwa i konsekwentna. Potem na jej bladej skórze zaczęła pojawiać się krew. Na rękach pojawiły się kwitnące czerwienią, czysto abstrakcyjne wzory. A sama ciecz o charakterystycznym, metalicznym posmaku zaczęła ściekać po jej rękach, brudząc również stary koc, który najpewniej miał jej służyć jako kołdra.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-08, 23:39   

Przez upływające minuty, nikt nie wiedział co dziewczyna wyrabiała w celi w jakiej ją zamknięto. Gdyby nie przechodzący jeden z funkcjonariuszy, który ku swojemu zdziwieniu zobaczył co robiła i że na jej ręce pojawiła się krew, od razu zaalarmował najbliższe osoby.
- Dziewczyna oszalała.
Skomentował krótko jej zachowanie.
W tym czasie podbiegł inny strażnik, który widząc to zaraz wyjął klucz i otworzył kraty drzwiowe do celi zajmowanej przez Ewangelinę. Dwóch pozostałych, którzy weszli, od razu podeszli do dziewczyny ściągając ją z łózka i kładąc na podłodze, rozkładając jej ręce i i przytrzymując za barki by się nie podnosiła. Inny oficer z kolei przybiegł z tabletkami na uspokojenie, które wręcz siłą zostały podane dziewczynie do ust. Zmuszono ją tym samym go ich przełknięcia, zamykając usta. Może i drastyczna metoda, ale nie mieli wyjścia. Wezwano też na miejsce medyka i wyciągnięto magazynu kaftan bezpieczeństwa. Dziewczynie opatrzono rany na ręce, przeczyszczając i bandażując. Następnie ubrano ją w kaftan bezpieczeństwa, porządnie zawiązując i zapinając pasy. Póki nie zostanie zabrana do psychiatry, będą musieli się z nią nieco pomęczyć. Kto by przypuszczał, że zacznie już próby samobójcze.
Po wszystkim, Ewangelina znów została sama w celi. Ale tym razem, po zamknięciu celi, jeden ze strażników sprawował pieczę i obserwował oskarżoną.
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-09, 18:58   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Ci ludzie mieli naprawdę z nią wiele roboty. Ciężko jest oczyścić ranę i ubrać człowieka w kaftan, jeśli ów człowiek wciąż się wyrywa i wyzywa tych ludzi jak najgorzej, na ile tylko stać pewną kobietę, która wciągnęła się w wielkie kłopoty przez próbę morderstwa z pobudek, które nie świadczyły bynajmniej, że wszystko z nią w porządku, a kobieta ta nazywała się Ewangelina Moseley, nie inaczej. Tak, to było wielkie wyzwanie dla pracowników – po pierwsze, opór fizyczny. Po drugie, wyzwiska. Musieli mieć naprawdę silną psychikę, nie da się ukryć.
Teraz przestała. Udało im się zmusić ją do połknięcia tabletki uspokajającej. I tak włożę sobie palce do gardła i zwymiotuję te świństwo, myślała. Była z tego pomysłu bardzo dumna. Niestety, nie wiedziała, że za chwilę ją zwiążą. I to im się udało. Tym ludziom bezwarunkowo należy się medal. Pewnie po prostu byli dobrze wyszkoleni.
Kobieta siedziała teraz na dolnym łóżku i wpatrywała się tępo w kraty, które zostały zamknięte już jakiś czas temu. Tak – jakiś czas temu, gdyż Ewangelina patrzyła się na okratowanie już od dłuższego czasu, i wiele by dała tu i teraz za zegarek. Dla niej owa chwila mogła być nieskończonością i sekundą jednocześnie.
Zaraz. Przecież da się uwolnić z kaftana bezpieczeństwa! Ewangelina widziała to na filmach... tak, teraz wykazała się głupotą, przecież film a życie to dwie zupełnie różne bajki. Dopiero po chwili zdała sobie z tego sprawę, chociaż spróbować chciała, nie da się tego ukryć. Próbowała poruszyć rękoma, ale bez skutku.
Dopiero wtedy zauważyła, że... jeden ze strażników siedział na krześle. Przy wejściu do celi. Miała już plan, że może go przekupić. I wymyśliła sobie teraz, że pochodzi z wielkiej, zamożnej rodziny. To kłamstwo wkrótce potem przerodziło się w urojenia. I... to wszystko. Nie zagadała tego człowieka, nie opowiedziała mu, co sobie wykreowała, a w co zdążyła już całkowicie uwierzyć. Nie odezwała się ani słowem, gdyż w tym samym momencie... zamroczyło ją. I to tak poważnie. Poczuła wielką senność, obraz zaczął jej się rozmazywać. I chwilę potem leżała już bezwiednie, niedbale na rozłożonym kocu dolnego łóżka na lewej pryczy.
Odpłynęła w objęcia Morfeusza.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-11, 22:38   

Dzień później.
Pełna przygotowana dokumentacja została wysłana do Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego, gdzie pracowała Ewangelina Moseley. Od nich zależało co dalej będzie z ich pracownikiem. Taką podjęli decyzję inspektor ze swoimi ludźmi. A nawet przełożony zgodził się z ich wersją. Rząd miał swoich lekarzy, więc dokonają swoich badań na dziewczynie. Sprawdzą, czy faktycznie ma ona problemy umysłowe.
Tego popołudnia, po zapoznaniu się z raportami policji, przyjechało dwóch mundurowych z DOGS, aby zabrać swojego człowieka. Ubrani byli w niebieskie mundury, wyznaczeni przez swoich przełożonych. Policjant zaprowadził ich pod celę dziewczyny, by sami zobaczyli w jakim jest stanie.
Ewangelinie nie zdejmowano kaftana. Zadbano jedynie o to, by miała napój i karmiono ją wodą ze szklanki. O ile oczywiście nie sprawiała przy tym problemów. W przeciwnym razie, nie dostawała nic.
- Tak nisko upaść.
Skomentował jeden z wysokich mężczyzn, o sylwetce dobrze zbudowanej, blond włosy w stroju mundurowym DOGS. Patrząc na nią, widział w tej chwili dno jej osoby. Nie jemu jednak oceniać jaka czeka ją przyszłość. Szefostwo o tym zadecyduje.
[Profil]
 
 
Ewangelina Moseley



"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

naukowiec





name:

Ewangelina Moseley

age:
32 lata

Wysłany: 2018-11-12, 13:32   
   Multikonta: Alois
  

   1 Rok na Giftedach!


Mimo kaftana, kobiecie spało się naprawdę dobrze. I czuła się dobrze po przebudzeniu, ale... zaraz potem odczuła wielki ból w rękach. Jak inaczej, skoro zostały tak wygięte, by możliwe było zawiązanie jej, by nie mogła już niczego sobie zrobić? Ze snu całkowicie wybudził ją głos. Męski, tak konkretyzując, mówiący:
- Tak nisko upaść.
Gwałtownie wstała i podeszła do krat, utrzymując równowagę mimo, iż była związana. I coś czuła, że nic nie wskazuje na to, że prędko ją odwiążą, no ale mogła się mylić. Bardzo mylić.
I oby się myliła.
Podeszła i spojrzała nienawistnym spojrzeniem w oczy blondyna, którego niezbyt kojarzyła, a może to tylko takie wrażenie? W końcu to człowiek pracuje tam, gdzie ona sama! O ile można w ogóle powiedzieć, że jest członkiem DOGS... jeszcze.
- Masz rację, Tak nisko upaść. By wierzyć we wszystko, co mówią policjanci... – zaśmiała się perfidnie. Potem odwróciła się i usiadła ponownie na dolnej części lewej pryczy. Tam, gdzie spędziła noc. Założyła nogę na nogę. I ani zamierzała się stąd ruszyć. Ani zamierzała z nimi współpracować, bo to oczywiste, że będą musieli ją teraz stąd wypuścić, by chociażby porozmawiać. O ile w ogóle to będzie rozmowa... a nie wmawianie Ewangelinie pewnych rzeczy. Ale ona ma własną teorię, w którą wierzy. I będzie zawzięcie broniła swoich racji. Chyba.
[Profil]
    [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-15, 21:47   

Mężczyźni widząc zachowanie koleżanki z pracy, i to nowej w dodatku, nie ukrywali zdziwienia tym co widzieli. Nie wiedzieli jak było na prawdę, ale z raportów wynikało, że poprzestawiało się jej w głowie. Westchnęli i za zgodą policjanta, który otworzył celę, jeden z nich wszedł do środka i złapał Ewangelinę pod ramę, zmuszając do tego by wstała. Jeżeli stawiała opór, z pomocą koledze przyszedł towarzysz i złapał Moseley z drugiej strony. Dziewczyna została brutalnie wyprowadzona z celi a następnie z komisariatu, prosto do pojazdu przewozowego więźniów DOGS. Od razu wsadzili ją na tyły i dosiadł do niej blondyn, który miał na celu pilnowania jej przez całą trasę. Jego towarzysz był kierowcą. Nim jednak zajął miejsce przy kierownicy, porozmawiał z policjantami o ich koleżance, zbierając dodatkowe informacje. Po udane wymianie zdań, wsiadł i odpalił pojazd, którym zmierzali prosto do Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego.


[z/t + Ewangelina]
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6