Poprzedni temat «» Następny temat
Shivali & James
Autor Wiadomość
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-09-20, 16:33   Shivali & James
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Był środek nocy, kiedy Shivali coś obudziło. Dziewczyna miała problemy, żeby określić o co właściwie chodziło. Nie pamiętała żadnego koszmaru, zdawało jej się, że miała jakiś spokojny sen, ale nawet go nie pamiętała. W pokoju nic się nie działo, żadnych głośnych dźwięków zza okna, ciągle miała koło siebie słabo widoczną w ciemności sylwetkę. Nie było jej za gorąco ani za zimno, nie chciało jej się pić, nie była głodna, nic z tych rzeczy. Dopiero po chwili, zdała sobie sprawę z jakiegoś uczucia niepokoju, bez żadnego wyraźnego źródła i z tego, że jej serce biło zdecydowanie za szybko jak na zwykłe leżenie w łóżku. Dziewczyna odwróciła się na drugi bok i w końcu lepiej przyjrzała się Jamesowi.
Dopiero wtedy, kiedy dokładniej zobaczyła jego twarz, zdała sobie sprawę, że musiał mu się śnić jakiś koszmar. To było dość oczywiste, czemu wcześniej tego nie sprawdziła. Przecież była w stanie poczuć, że to był jego niepokój i, najwyraźniej, jakoś go wyczuła przez sen.
- James... - powiedziała cicho, delikatnie dotykając jego ramienia. - Obudź się.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-09-25, 19:11   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


Znów to samo. Po raz kolejny James doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że śni, ale nie mógł tego przerwać. Nie potrafił się wybudzić - choć naprawdę nie chciał tego przeżywać po raz... Który to już? Setny? Tysięczny? Nie miał pojęcia.
Spojrzał na swoje ręce - jak zawsze były przywiązane do krzesła. Ciasno przywiązane, nie było szans na wyswobodzenie się - próbował nie raz. Jego dłonie pokryte były krwią, podobnie jak reszta ciała. Wszystko go bolało - dosłownie wszystko. Czuł również głód, który mieszkał w jego trzewiach od kilku... A może kilkunastu dni? Czas przestał mieć znaczenie, odszedł gdzieś w niepamięć, podobnie jak jego nadzieja na jakikolwiek ratunek.
Dyszał ciężko wbijając spojrzenie gdzieś przed siebie. Nie widział zbyt dobrze, pomieszczenie w którym został zamknięty oświetlone było przez jedną żarówkę, która nie działała już najlepiej.
Czekał. Co więcej mu zostało, poza czekaniem? Czekał na swoich oprawców, przychodzili do niego przynajmniej kilka razy dziennie, by po raz kolejny zadać mu kilka cięć nożem, obić go, czy cokolwiek innego. Warto napomknąć, że mieli różne ciekawe pomysły.
Po raz kolejny zadadzą mu wiele pytań, a on na żadne im nie odpowie. Nie zamierzał im nic zdradzić - choćby miał tu umrzeć. James nienawidził zdrajców i nie zamierzał należeć do ich grona - dlatego milczał jak grób. Pierwszego dnia obrzucał swoich oprawców wyzwiskami, śmiał się, potem krzyczał, a teraz... Zamilkł. Czuł, jak z każdą kolejną zadaną mu raną kawałek jego duszy oddziela się od tej większej - głównej części i gdzieś znika. Z dnia na dzień odbierali mu człowieczeństwo - którego i tak niewiele w nim już zostało. Jedyne o czym myślał, to zemsta. Jedyne czego pragnął, to zabić ich wszystkich - jednego po drugim, urwać im głowy, pociąć ich na kawałki, chciał skąpać się w ich krwi - i to chyba było w tym wszystkim najbardziej przerażające. To, że układał dla nich w swojej głowie o wiele straszniejszy los, niż zgotowali mu oni... Z rozmyślań wyrwał go znajomy dźwięk otwieranych drzwi. Doskonale wiedział kogo zobaczy. Podniósł wzrok na ledwie widoczną sylwetkę, a gdy światło padło na twarz mężczyzny wchodzącego do pomieszczenia Reynolds opuścił głowę i zacisnął zęby. Przygotowywał się na kolejną dawkę tortur i...


...I zupełnie jakby oglądał film i zmieniła się scena - znalazł się gdzie indziej, w innym - już znacznie lepiej oświetlonym pomieszczeniu, ale tym razem jakby... Nie był sobą. Jakby nie był już Jamesem Reynoldsem, a biernym obserwatorem, człowiekiem obserwującym jego przygody. Stał po środku pomieszczenia, wokół pełno było trupów, a on powoli szedł - a raczej kuśtykał w kierunku człowieka, który czołgał się po podłodze. Żałosna próba ucieczki. James i tak wreszcie go dopadł i odwrócił go na plecy, po czym usiadł na nim i zaczął go okładać po twarzy - raz, za razem, cios za ciosem. Jego twarz zaczęła przypominać... Właściwie nie przypominała nic - została z niej krwawa miazga, ale on nie zamierzał przestać. Sięgnął do pasa po nóż i poderżnął mężczyźnie gardło, krew trysnęła na twarz Reynoldsa, ale nie zrobiło to na nim wrażenia. Wbił nóż w klatkę piersiową jednego z oprawców, po czym zrobił to po raz kolejny... I kolejny...
I kolejny.
Powtórzył to przynajmniej z dwadzieścia razy, po czym opadł dysząc ciężko na bok. Był poważnie ranny, czuł, jak powoli osuwa się w ciemność, ale zanim stracił przytomność usłyszał jeszcze głos - znajomy głos, chociaż... Zaraz, ten sen przecież nie tak się kończył, to coś nowego.


Czując dotyk zerwał się do pozycji siedzącej, ale zanim to zrobił lewą ręką sięgnął pod łóżko - wyćwiczonym ruchem odbezpieczył pistolet i dysząc ciężko wycelował w kierunku drzwi, nie nacisnął jednak na spust - w jego przypadku naboje nie były używane bez potrzeby. Był nieprzytomny, jeszcze do końca nie wiedział co się dzieje. Po jego skroni spływały krople potu, a całe jego ciało delikatnie drżało.
Dopiero po paru chwilach wolno opuścił broń i odłożył ją na stolik obok siebie... Hmm, swoją drogą chyba nigdy nie poinformował Shivali o tym, że zawsze śpi z bronią w zasięgu ręki. No cóż - teraz już wie.
Przeniósł na nią wzrok i otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć, jednak po chwili je zamknął. Ukrył twarz w dłoniach i wziął kilka głębszych wdechów. Co miał jej powiedzieć? Takie sny to dla niego codzienność, choć nie zawsze uderzały w niego tak mocno - przynajmniej nie odkąd ta kobieta przekroczyła jego próg, ale dziś... Dziś była jedna z gorszych nocy. Miał tylko nadzieję, że moc Shivali nie pozwalała jej zaglądać w jego sny, ponieważ... Nie chciał, by to wszystko zobaczyła. Nie mogła tego zobaczyć...
- P... Przepraszam.. - wymamrotał wreszcie cicho, nie był nawet pewien, czy go usłyszała.
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-10-03, 17:15   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Shivali serce podeszło do gardła kiedy tylko zobaczyła broń palną i James stanowczo był w stanie poczuć jej mały atak paniki. Ciągle całkiem nie doszła do siebie po swojej stanowczo zbyt długiej wizycie w DOGS, ucieczce i tym co stało się z Lizzy... Cały czas nie była w stanie powstrzymać niepokoju na widok broni, a już w zupełności na widok broni, kiedy była w swoim łóżku, kilka minut temu jeszcze spała i cały czas odbierała strach Jamesa.
Potrzebowała dłuższej chwili żeby do siebie wrócić, z resztą podobnie jak on - nawet jeśli sami z siebie nie byli aż tak wystraszeni, emocje ze sobą rezonowały, a Shivali nie była w stanie zablokować negatywnych efektów więzi bez zrywania jej. Dopiero kiedy James odłożył broń, nieco się rozluźniła, siadła bliżej niego i niepewnie położyła dłoń na jego ramieniu. Nie chciała tego pogarszać, nie chciała w żaden sposób na niego naciskać. Potrzebował czasu i tak się składa, że mieli go całą masę. Po prostu chciała, żeby czuł, że tutaj przy nim była, nawet jeśli myślał, że tego nie potrzebował i że ze wszystkim sam da sobie radę. Może powinna była go zaciągnąć do jakiegoś prawdziwego psychologa.
- Nie masz za co - odpowiedziała mu łagodnie, chociaż serce ciągle waliło jej stanowczo za szybko. Ale to przecież nie była jego wina, że miał koszmar i odruchowo sięgnął po pistolet... Chociaż Shivali naprawdę poczułaby się bardziej komfortowo gdyby ta broń zniknęła ze stolika. W samym swoim kształcie była jakaś... upiorna. Mimo wszystko, dziewczyna starała się nie zwracać na to uwagi. James jej teraz potrzebował, a ona nie mogła go zawieść w takiej chwili. Przesunęła delikatnie dłonią po jego ramieniu.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-10-03, 17:31   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


Ostatnią rzeczą, której chciał było doprowadzanie jej do stanu paniki. Nawet, jeśli był to taki mini atak.
Oczywiście poczuł to samo co ona, a z racji tego, że w jego głowie aktualnie szalała dość spora burza... No, nie było to najlepsze połączenie.
Powoli powrócił do pozycji leżącej, przekręcił się na bok i spojrzał na nią. Jego dłoń wolno powędrowała do jej twarzy, musnął palcami jej policzek. Mimo tego, że jego oddech nie zwalniał, to samo spojrzenie na tą kobietę sprawiało, że robiło mu się lepiej. Koszmar w którym był ledwie kilka chwil temu powoli przestawał mieć znaczenie. Liczyło się tylko to co tu i teraz.
- Niestety mam za co. Nie zasługujesz na... Kogś takiego jak ja. Zasługujesz na kogoś znacznie lepszego i przede wszystkim na lepsze życie.. Nie to co... Nie na to... - wyszeptał i uśmiechnął się smutno. Potrzebował jej - pragnął jej całej, jej towarzystwa, jej ciała... Chciał oglądać jej uśmiech codziennie, ale gdyby pojawiła się przed nią szansa na rozpoczęcie nowego, lepszego życia... Był by pierwszą osobą, która popchnęła by ją właśnie w tym kierunku.

Zbliżył się do niej trochę i delikatnie musnął wargami jej czoło. Po raz kolejny zajrzał jej w oczy i westchnął cicho.
- Wybacz na moment... Chyba pójdę zapalić. - mruknął cicho, po czym podniósł się z łóżka. Kiedy on tak strasznie uzależnił się od tych papierosów?
Zabrał ze stolika znajdującego się obok łóżka paczkę papierosów i zapalniczkę, a po krótkim zastanowieniu - zabrał z niego również pistolet, który ukrył pod łóżkiem - oczywiście w takim miejscu, by móc w razie potrzeby po niego sięgnąć.
Oparł się plecami o parapet i rozpalił papierosa. Zaciągnął się kilka razy głęboko i poczuł, jak powoli rozluźniają się jego mięśnie. Brakowało tylko kielicha jakiegoś dobrego alkoholu, ale... Może lepiej nie? Nie był pewien, czy Shiv by to pochwaliła.
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-10-03, 18:39   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


- James... - powiedziała cicho, kiedy usłyszała jego słowa. Chwyciła jego dłoń i splotła razem ich palce. - Chcę tutaj być. Z tobą.
Nie chciała, żeby się tym zadręczał. Przecież nikt jej nie zmuszał, żeby była w tym związku. Była dorosła, mogła sama za siebie decydować - i zdecydowała, że właśnie tutaj chciała być. Tak, James miał swoje problemy, ale kto był perfekcyjny i żadnych nie miał? I tak, życie w Stanach dla kogoś takiego jak ona było trudne, przecież nawet chciała wrócić do domu po tamtym Marszu Pokojowym... ale nie mogła po prostu tego wszystkiego odtrącić. Nie mogła udawać, że nie widzi co się tutaj działo. Powinna jakoś zareagować, choć trochę pomóc mutantom, przecież była w stanie cokolwiek zdziałać. Przecież była to winna Lizzy.
- Okay - odpowiedziała tylko, kiedy oświadczył, że idzie zapalić. Chyba powinna go z tego wyciągnąć, w końcu to nie było szczególnie zdrowe... Chyba było naprawdę sporo rzeczy, z których powinna go wyciągnąć. Już i tak było z nim lepiej niż wtedy, kiedy się poznali. A raczej ona wpakowała się to jego głowy, nie chciała z niej wyjść i jeszcze zaczęła go nachodzić. Hm, przynajmniej nie dała się zbyć, kiedy potrzebował pomocy.
Została w łóżku, patrząc jak James podchodzi do okna... A jednak, po chwili mógł się zorientować że stała tuż obok niego, wpatrując się w światła Seattle. Nie, nie opanowała tajemnej sztuki teleportacji, po prostu korzystała ze swojej mocy nawet nie ruszając się z ciepłego łóżka... ale to nie znaczyło, że równocześnie nie czuła na swojej twarzy chłodnego powietrza wpadającego przez okno, obok którego stał James.
- Czasami można zapomnieć, jak ładne to potrafi być - powiedziała cicho, ciągle nie odrywając wzroku od nocnej panoramy miasta.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-10-03, 19:58   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


Tak prosty gest, jak zaciśnięcie palców na jej dłoni znaczył dla niego więcej niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Przez całe swoje życie nie doświadczył tego... Tego wszystkiego, dlatego teraz nie wiedział co o tym myśleć.
- Ja... Ja też tego chcę. - odparł szeptem i odwrócił wzrok. Niczego więcej nie potrzebował, aczkolwiek... Cholera, gdy myślał o tym jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby nie związała się z nim... Z pewnością byłoby o wiele łatwiejsze. Mimo wszystko - klamka zapadła i coś mu podpowiadało, że dadzą sobie radę. Muszą, nie?
Shiv wyciągnęła go z wielu rzeczy, przy niej z pewnością był lepszym człowiekiem. Z dnia na dzień zmieniał się coraz bardziej, a jego nienawiść do mutantów dawno temu gdzieś zniknęła. Ta kobieta pokazała mu, że można żyć w inny sposób, że zemsta nie jest jedynym wyjściem. Przy niej nawet te cholerne koszmary przestawały mieć znaczenie.
To prawda - wpakowała mu się do głowy bez żadnego pytania, bez pozwolenia, ale teraz, gdy tak patrzył z perspektywy czasu... Kurwa, jak to dobrze, że to zrobiła.
James nawet nie zdziwił się, gdy Shivali nagle pojawiła się obok niego. Dość często korzystała ze swojej mocy, nawet, gdy nie było jej obok czuł jej obecność. Czasem była wyraźnie zaznaczona, a czasem była jakby gdzieś dalej, ale... Ale zawsze była. To przyjemne mieć świadomość, że w każdej chwili ktoś jest przy Tobie, że nie jesteś sam.
Oparty plecami o parapet zaciągnął się jeszcze kilka razy, po czym odwrócił się w kierunku okna. Obrzucił spojrzeniem miasto pogrążone w ciemnościach.
- Ty widzisz w tym piękno, a ja od razu szukam potencjalnych zagrożeń. Na szczęście w tej okolicy nie ma zbyt wielu miejsc w których mogliby się ustawić snajperzy, a z resztą.. Cóż, z resztą sobie poradzę. - powiedział zupełnie, a na jego twarzy pojawił się wyraz zamyślenia. Zupełnie, jakby właśnie w tej chwili opracowywał jakąś strategię, plan na wypadek ataku.
- Uh... Wybacz, ja... Chyba nigdy się nie zmienię. - pokręcił głową z niedowierzaniem. Po co męczył ją takimi głupotami? To on tutaj był od tego, by zapewnić jej bezpieczeństwo i... I miał nadzieję, że tak właśnie się przy nim czuje - bezpiecznie.
Objął ją w pasie jedną ręką i uśmiechnął się sam do siebie.
- Chyba jednak wolę tą wersję Ciebie, która aktualnie leży w łóżku...
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-10-05, 21:17   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Zaraz po tym jego cichym wyznaniu, subtelnie pocałowała go w usta. Rozumiała jak trudno było mu to powiedzieć i tylko bardziej to przez to doceniała. Naprawdę, zmienił się w ostatnim czasie, ale tylko w tym pozytywnym znaczeniu. W zasadzie, Shivali lubiła myśleć że powoli wracał do tego, jaki był zanim te wszystkie okropności go spotkały. Jasne, nigdy nie będzie już taki sam, tak jak ona nie mogła być taka sama jak przed śmiercią Lizzy... ale przecież mógł być bliżej niż dalej tamtego wcześniejszego stanu, tak?

Kiedy Shiv słuchała jego słów, objęła się ramionami, nagle dotkliwiej czując chłód bijący od okna. Od Marszu Pokojowego czasami nachodziły ją te myśli, że ktoś tu może być, może obserwować i może chcieć zrobić jej krzywdę. Zawsze wierzyła, że satyagraha, pokojowa walka, była najlepszą drogą. Może i była najsłuszniejsza, ale co z tego, kiedy ludzie po drugiej stronie mieli broń i ostre naboje? Zabili Lizzy, chociaż była tylko małym, bezbronnym dzieckiem. Ciekawe czy James znał osobę, która za to odpowiadała... Myśl, że ten najpewniej ten człowiek nigdy za to nie odpowie sprawiała, że dziewczyna czuła jakąś dziwną gorycz.
- Jest w porządku - odpowiedziała tylko. To nie jego wina, że myślał w ten sposób. W zasadzie, dobrze że w ogóle się z nią tym dzielił.
Dobrze się czuła, przytulona do jego klatki piersiowej. Bezpiecznie. Ale kiedy naglę usłyszała jego głos...
- Och, naprawdę? - spytała, zanim dosłownie zniknęła z jego uścisku. - Naprawdę tak myślisz? - dodała, już ze swojego prawdziwego ciała. Skoro tak bardzo wolał tę jej wersję, to co on tam jeszcze robił przy oknie?
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-10-11, 15:19   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


To było tak cholernie beznadziejne - to, że nie potrafił mówić o tym co czuje... Zupełnie jak dziecko, które dopiero się tego wszystkiego uczy. Tak - dokładnie tak się czuł. Jak młodsza wersja siebie, która poznaje czym są emocje i jak je okazywać. Dobrze, że znalazła się osoba zdolna mu to wszystko pokazać.
Reynolds również miewał takie czarne myśli, samo to, że za każdym razem na klatce zatrzymywał się i nasłuchiwał czy ktoś nie czycha na jego życie świadczyło o tym, że nie ma najlepiej w głowie. Tak, czy inaczej - zamierzał bronić Shivali za cenę własnego życia i ona prawdopodobnie o tym wiedziała. Ta cała więź i te sprawy, no.
Pokojowa walka? W mniemaniu naszego kochanego żołnierza nie było niczego takiego. Świat to jedna wielka wojna, pole bitwy. Trzeba być większym skurwysynem niż wszyscy inni. Z takiego założenia wychodził, aczkolwiek... Powoli się to zmieniało. Już jakiś czas temu zapragnął być kimś innym, kimś lepszym. I chyba nikt się nie obrazi jeśli powtórzę po raz setny, że robił to właśnie dla niej.
- Czasem chciałbym być po prostu kimś innym... - mruknął cicho, chyba bardziej sam do siebie niż do niej. Często o tym myślał - gdyby urodził się w innym kraju, gdyby pochodził z innego domu... Może teraz byłby zupełnie gdzie indziej, ale czy mógł żałować? W innym świecie mógłby nigdy nie spotkać Shivali.

James musiał dość śmiesznie wyglądać, gdy tak sobie obejmował powietrze przez te parę krótkich chwil, zaraz po zniknięciu Shivali. Och, jak on nienawidził jak to robiła, puff i już jej nie było. No, na szczęście miał jej prawdziwą wersję obok siebie.
Przeniósł na nią wzrok i uśmiechnął się lekko. Pokręcił głową i zaciągnął się jeszcze dwa razy, po czym wyrzucił papierosa przez okno.
Wrócił do łóżka i od razu objął ją nie odrywając spojrzenia od jej oczu.
- Tak, właśnie tak myślę. - wyszeptał, po czym złożył kilka delikatnych pocałunków na jej szyi.
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-10-16, 19:32   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Jeżeli liczył, że tego nie usłyszy, miał marne szanse. Nawet w pewien sposób nie musiała dokładnie rozróżniać słów, skoro była w stanie wyczuć o co mniej więcej mu chodziło.
- Szkoda - stwierdziła na to jego wyznanie. - Nie mam w zwyczaju wylegiwać się w łóżkach jakichś losowych facetów - wyjaśniła. Czy ona właśnie znajdowała kolejny sposób, żeby powiedzieć mu, że lubiła go takim, jaki był? Chyba odnajdywała w sobie nowe pokłady kreatywności, żeby ujmować to na różne sposoby. W końcu ile można było słuchać, że dla niej był dokładnie taki, jaki miał być? Tak, miał swoje problemy i tak dalej, i tak dalej... Każdy miał ze sobą jakiś bagaż i ona akceptowała ten jego. Miała tylko nadzieję, że uda jej się sprawić, żeby był chociaż odrobinę dla niego lżejszy i żeby to wszystko zaakceptował. To nie mogło być łatwe... Ale chyba pierwszym krokiem było poczuć się nieco lepiej ze samym sobą, prawda?

A jeżeli miał problemy z tym, że od tak sobie znikała w połowie zdania, to nie trzeba było jej podpuszczać. Chciał oryginalnej wersji? Proszę bardzo. Właśnie mu dała to o co poprosił. To nie jej wina, że akurat miał jakieś dziwne pragnienia. Na szczęście, miał tyle rozumu że nie kazał jej długo na siebie czekać. Tak przyjemnie było znowu zanurzyć się w jego ramionach... i nie, Shivali nie czuła różnicy pomiędzy tym a wizjami, a przynajmniej nie póki nie bawiła się w zmienianie perspektywy i wspólne odczuwanie. Naprawdę, lubiła tę część swojej mocy. Nic innego nie pozwalało na tak silną więź i tak duże zrozumienie, jak po prostu znalezienie się w czyjejś skórze, zobaczenie świata jego oczami. Delikatnie przeszła ją gęsia skórka, kiedy poczuła jego pocałunki na swojej szyi i kiedy oderwał się od niej, sięgnęła ustami do jego ust, żeby złożyć na nich subtelny pocałunek. To było niesamowite, jak dobrze się czuła, po prostu mając go przy sobie, czując jego silne ramiona i całując go. Tu nawet nie chodziło o bezpieczeństwo od tego wszystkiego, co mogło na nich czekać. W tym momencie nie było niczego, co kiedykolwiek mogłoby im zagrażać.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-10-17, 16:11   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


Och, to przecież nie jego wina, że ciągle zapominał o tym, iż przed nią naprawdę nie może prawie niczego ukryć. Nie był przyzwyczajony do obecności innej osoby w swojej głowie. Jasne - to wszystko między nimi, ta więź trwała już od jakiegoś czasu, ale no... Cholera, dalej ciężko było się do tego przyzwyczaić.
- A to akurat dobrze. - odparł na jej słowa. No, na pewno dobrze dla tych losowych facetów, ponieważ gdyby znalazł się jakiś odważny... Nie tylko byłby losowy, ale prawdopodobnie również pozbawiony głowy. Być może też ręki, albo dwóch...
Dlaczego nie dochodziło do niego to, że odpowiadał jej w tej właśnie postaci? Ponieważ nie potrafił zrozumieć tego jak można chcieć kogoś takiego jak on. Miał tyle krwi na rękach, pracował dla G.C, zabijał takich jak ona - ba, na jej oczach torturował niewinną dziewczynę... Może i pomógł jej potem się wydostać, ale to nie zmieniało tego, co zrobił jej wcześniej. A ona przy nim była - cały czas i z tego co widział, oraz czuł nie zamierzała go zostawić... No, dla jego małej główki to chyba zbyt wiele.
Gdyby ktoś kiedyś powiedział naszemu kochanemu żołnierzykowi, że będzie posłusznie leciał do łóżka na słowo jakiejś kobiety, to prawdopodobnie parsknął by śmiechem. Albo połamał nos temu, kto tak twierdzi. Albo jedno i drugie - nie ważne w jakiej kolejności. No cóż... Ludzie się zmieniają. On zmienił się bardzo, ale chyba na lepsze, chociaż oczywiście nie można stwierdzić, że z dnia na dzień stał się dobrym człowiekiem - do tego było mu daleko.
Być może Shivali faktycznie nie odczuwała różnicy między wizjami, a rzeczywistością, ale on miał zupełnie inaczej. Nie, to nie to, że to wszystko jakoś bardzo się różniło, po prostu... Chyba sama świadomość tego, iż nie jest to prawdziwa tak mu mieszała w głowie. Chociaż... Dobra, stop. Zbyt dużo zastanawiania się nad tym wszystkim, a przecież miał w tej chwili o wiele ciekawsze zajęcie.
Odwzajemnił ten delikatny pocałunek, którym go obdarowała i pogłębił go. Przygryzł delikatnie jej wargę, a jego dłoń w jakiś magiczny sposób znalazła się pod jej koszulką. Delikatnie przesunął palcami po jej plecach, po czym przewrócił ją tak, by położyła się na nim.
Jedna z jego dłoni cały czas błądziła gdzieś pod jej koszulką, druga natomiast - pewnie zupełnym przypadkiem - znalazła się na jej pośladku na którym zacisnął palce.
Sam Reynolds zadrżał delikatnie, próbował to w sumie powstrzymać, ale szybko doszedł do wniosku, że nie ma to najmniejszego sensu - przecież i tak poczuje wszystko to, co czuje on.
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-10-24, 12:21   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


I może właśnie to wszystko co zrobił James tak bardzo ją pociągało. Jeśli Shivali miała z czymś problem, to z tym jak bardzo nie mogła się powstrzymać z tym swoim pomaganiem. Jasne, bardzo często to było pozytywne... ale dziewczyna stanowczo zbyt często wpychała się tam, gdzie nie powinna i często za to płaciła. A im sytuacja wydawała się tragiczniejsza, tym bardziej musiała spróbować i nie była w stanie jej odpuścić. To dlatego została na tym Marszu Pokojowym do samego końca i dała się złapać, pozwalając innym mutantom uciec, I może to dlatego tak bardzo nie była w stanie zostawić Jamesa jeszcze na samym początku, kiedy jeszcze nie miała pojęcia jak to wszystko się potoczy, a jej działania bardziej przypominały usilne wpychanie się w paszczę lwa, zamiast jakąkolwiek pomoc... Ale dopóki wszyscy na tym korzystali, nie było co się martwić jej drobną obsesją, prawda?
Dziewczyna z pewnością nie miała zamiaru martwić się swoim kompleksem mesjasza w tej chwili. Z resztą, to i tak nie było nic złego, że chciała innym pomagać, zwłaszcza że wyraźnie jej wychodziło. I ona, i James byli szczęśliwi z obecnego stanu rzeczy. Dziewczyna nie była w stanie powstrzymać odrobinę łobuziarskiego uśmiechu, kiedy przygryzł jej wargę, a zaraz potem wylądowała na nim. Shivali uniosła się nieco, żeby złapać brzeg jego koszulki i ją ściągnąć. Tak, tak stanowczo było o wiele lepiej, kiedy swobodnie mogła błądzić dłońmi po jego ciele, obsypywać go pocałunkami.
Podobało jej się świadomość jak na niego działała. Podobała jej się świadomość, jak on na nią działał. Chciała korzystać z każdego jego dotyku.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-10-25, 17:30   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


Och, ten cholerny kompleks mesjasza. Ale dobra, w porządku - za to też ją kochał. Właściwie... Chyba kochał w niej wszystko. Dla niego była ideałem, doskonała w każdym celu i szczerze mówiąc była pierwszą istotą na świecie, która sprawiła, że chciał stać się lepszym człowiekiem. Jego prywatny Hinduski mesjasz, fantastycznie. Tak, czy inaczej - to zbawianie naprawdę nieźle jej szło, jego uratowała.
Tragiczna sytuacja, o tak - te dwa słowa idealnie opisywały jego życie, był jednym wielkim zbiorem złych decyzji, wiadrem wypełnionym krwią i pieprzonymi błędami. Ale teraz wszystko się zmieniało. Na dużo lepsze.
Czasem Reynolds zastanawiał się co by się stało, gdyby Shivali stanęła na jego drodze trochę wcześniej, gdyby... Gdyby na tym marszu był jednym z tych, którzy mordowali. Gdyby znalazła się na jego muszce, pewnie... Pewnie pociągnąłby za spust i byłby szczęśliwy z tego, że na tym świecie jest jeden mutant mniej. Nigdy nie poznałby jej w taki sposób, nie pokochał by tej kobiety. Te myśli zwykle wpędzały go w bardzo zły nastrój, dlatego na chwilę obecną postanowił wyrzucić je ze swojej głowy. Na całe szczęście tak się nie stało i teraz mógł się cieszyć jej ciepłem, jej bliskością.
I właśnie to zamierzał zrobić tej nocy. Nacieszyć się jej dotykiem. W tej chwili naprawdę bardzo się cieszył z tego, że wybudził go koszmar. Z resztą... Ten zły sen był tylko wspomnieniem, bardzo odległym wspomnieniem. Teraz James był w raju. Ich prywatnym raju do którego nikt nie miał wstępu i nie liczyło się nic poza nimi.

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-10-30, 19:17   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-10-31, 15:37   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-11-12, 03:33   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6