Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Colton Payne



Do not mock a payne you haven't endured.

tworzenie portali

68%

handlarz bronią





name:

Colton Payne

alias:
Colt

age:
32

height / weight:
188/80

Wysłany: 2018-08-21, 21:16   Salon
   Multikonta: Fay, Marg




[Profil]
  [AB+]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2018-10-24, 22:33   
  

   1 Rok na Giftedach!


/10 października 2018


Anna na szczęście nie miała dziś wiele klientek, więc szybciej skończyła pracę. Wróciła więc do domu, wzięła szybki prysznic i położyła się na kanapie okrywając ciepłym kocem w między czasie przeskakując po kanałach w telewizji. Coltona przez parę dni miało nie być, a odkąd zaginął Brad, nie miała na nic ochoty w sumie. Nałogowo patrzyła w telefon, czy nie odezwał się przypadkiem do niej. Jednak częściej dostawała SMSy od brata niż od niego. Jednego jednak była pewna. Brad był mutantem... A dowiedziała się o tym w sumie, przez przypadek podsłuchując raz rozmowę przypadkowych osób na temat nowo złapanego mutanta. Wtedy padło Jego imię. Wiedziała już, że nie mogła pójść z tym na policję, by pomogli jej go odnaleźć. Zaraz oskarżono by ją o ukrywanie mutantów. Nikogo by wtedy nie interesowało, że sama nie miała zielonego pojęcia o tym, kim jest Brad. Niemniej, miała mu trochę za złe, że nie powiedział jej prawdy. Mimo to, dziś również napisała SMSa na jego nr, jakby wciąż miała nadzieję, że jej odpisze. Choć wiedziała, że tak się nie stanie. Ostatecznie, ze zmęczenia i natłoków myśli, już prawie przysypiała na kanapie.
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-10-25, 20:18   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


//10.10

Ostatnie miesiące jego życia były koszmarem. Prosta misja, podczas której miał chronić Rocky okazała się pułapką i oboje zostali schwytani. Bradley został przeniesiony do więzienia GC, gdzie spędził kilka miesięcy. Podczas tego pobytu złamali jego ducha i doprowadzili jego ciało do ruiny. Mężczyzna przez długi czas żył jak zaszczute zwierzę.
Myślał, że zostanie tam na zawsze i tam umrze, natomiast dzięki pomocy bractwa został uratowany. Co prawda początki były ciężkie. Telefon odzyskał, bo bractwo odzyskało je po porwaniu - wypadł mu w trakcie akcji. Gdy wrócił widział zaniepokojone smsy od Anny. Nie odpisywał jej i nie dawał znaku życia. Musiał wrócić do formy, bo jeśli zobaczyłaby go w pierwotnym stanie to pewnie by go nie poznała albo by się przeraziła.
Dalej nie wyglądał zbyt dobrze. Co prawda dzięki Marianowi nabrał już nieco masy i nie był tak wychudzony, ale dużo brakowało do jego umięśnionej sylwetki sprzed porwania. Jego twarz nadal była zmęczona i ziemista. Oczy pozbawione blasku, a usta wykrzywione w grymasie. Było też widać jasne blizny na szyi i jedną podłużną na twarzy. Wkrótce zakryje ją zarostem, ale póki co była widoczna.
Mimo wszystkiego co przeżył stwierdził, że nie może cały czas ignorować dziewczyny. Nie zasługiwała na to. Mimo, że teraz nienawidził ludzi z całego serca to ona przecież nigdy nic mu nie zrobiła.
- Anna - powiedział z delikatnym uśmiechem, kiedy otworzyła mu drzwi. Przyszedł w końcu do niej. Doskonale wiedział, gdzie mieszka. Miał tylko nadzieję, że nie zastanie jej brata. Nie chciało mu się wdawać w zbędne dyskusje.
- Przepraszam - powiedział od razu, zanim ona zdążyła cokolwiek powiedzieć. Spodziewał się krzyków, tyrady i innych takich, więc po prostu milczał. Zresztą odkąd go złapali jego poczucie humoru niemalże zniknęło, nie mówiąc o tym, że prawie wcale się nie uśmiechał.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2018-10-25, 21:39   
  

   1 Rok na Giftedach!


Anna nie miała pojęcia co działo się z Badem. Ale był jej najlepszym przyjacielem, zależało jej na nim i nie chciała odpuszczać, jednak nie wiedziała w jaki sposób ma go szukać. I tu się kółko zamykało.
W pewnym momencie usłyszała dość mocne pukanie do drzwi które ją przebudziło. Podniosła się z kanapy odrzucając koc na bok i podeszła do drzwi otwierając je niemal od razu bez patrzenia przez wizjer.
Nie mogła uwierzyć w to co widzi. A raczej kogo.
-Brad...
Zdołała jedynie cicho wypowiedzieć jego imię nim się odezwał. Lecz zaraz po jego słowach po prostu podeszła bliżej i go przytuliła. Ze szczęścia, że go widzi, aż do oczy napłynęły jej łzy. Po chwili jednak zorientowała się, że stoją wciąż na klatce schodowej, więc puściła go po czym gdy tylko weszli do środka, zamknęła drzwi na klucz i znów spojrzała na niego z niedowierzaniem.
-Uciekłeś im??
Spytała nagle. Jednak po chwili coś się w niej nagle zmieniło.
-Dlaczego ukrywałeś przede mną fakt, że jesteś mutantem, co? Dowiedziałam się od innych osób... Proszę, powiedz prawdę, ale bez tych durnych formułek typu "dla Twojego bezpieczeństwa" bo to wiecznie słyszę od Coltona...
Była trochę zła na niego. Ale nie aż tak by zaraz trzaskać go w twarz, okładać pięściami czy krzyczeć na niego. Chciała tylko usłyszeć od niego prawdę, dlaczego o niczym jej nie powiedział.
Niemniej jednak nie potrafiła się długo na niego złościć, zwłaszcza, że widziała jaki był wykończony. Więc po chwili znów go przytuliła.
-Tęskniłam za Tobą.
Dodała na koniec.
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-10-28, 17:58   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Anna była człowiekiem, więc jej możliwości były ograniczone. Nie miała szans w walce z wyszkolonymi żołnierzami GC, tak samo jak nie miała możliwości, żeby dowiedzieć się gdzie przebywał Brad. A nawet gdyby wiedziała to nie mogłaby go uwolnić. I mężczyzna doskonale o tym wiedział i nie mógł mieć pretensji. Do nikogo nie miał.
Był w kiepskim stanie, dlatego pojawił się w jej progu, gdy nie przypominał chodzącego zombie. Wcześniej mógł jej jeszcze zrobić krzywdę, a tego by sobie nie wybaczył.
Spodziewał się bardziej krzyków i ataku w jego stronę, że nie odzywał się tyle czasu. A już na pewno nie zrozumienia. Gdy go przytuliła zdziwił się i choć fizycznie już nie bolał go kontakt fizyczny, to psychicznie ciągle coś go odpychało od tego. Dotyk kojarzył mu się nadal z cierpieniem i torturami, więc z jednej strony było to przyjemne, ale z drugiej już nie.
Wszedł do środka i poszedł od razu do salonu, kiedy zza pleców usłyszał pytanie "uciekłeś im?". Tym bardziej go zaskoczyła i obrócił się wyraźnie zdziwiony. Zmarszczył brwi, słuchając dalszej wypowiedzi.
- W jaki sposób się dowiedziałaś? - zapytał, nieco zmartwiony, że ktoś zna jego sekret. Nie chciał, żeby dowiedziała się od osób trzecich, ale mógł o tym pomyśleć zanim to się stało. Teraz było już za późno.
- Ja też za tobą tęskniłem. Zostałem uratowany jakieś pół roku temu, ale musiałem dojść do ładu, żeby cię odwiedzić. Po pierwsze widok by ci się nie spodobał, a po drugie mógłbym wtedy zrobić ci krzywdę.
Odwzajemnił krótko jej przytulenie, ale po chwili odsunął się i usiadł na kanapie. Nadal trzymał dystans. Nie wiedział jak zacząć tłumaczyć jej to wszystko, dlaczego ukrywał przed nią tyle spraw. I mając nadzieję, że zapomni o swoim pytaniu, zmienił temat.
- Co się u ciebie działo? - zapytał, wyraźnie zaciekawiony jej życiem. Chciał wiedzieć czy coś nowego się wydarzyło albo zmieniło.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2018-10-28, 20:25   
  

   1 Rok na Giftedach!


Właśnie. Anna była tylko człowiekiem więc nie mogła niczego zrobić. Zwłaszcza, że Brad niczego jej wcześniej nie powiedział.
- A czy to ważne skąd wiem? Ważne, że wiem, i przykro mi, że nie powiedziałeś mi o tym sam. Zdajesz sobie chyba sprawę, że jeśli bym się nie dowiedziała, to poszlabym na policję zgłosić Twoje zaginięcie? Wtedy zapewne dowiedziałabym się od nich i na nic było by moje tłumaczenie że nie miałam pojęcia o tym kim jesteś i zamknęli by mnie za ukrywanie mutantow. Co swoją drogą robię od lat, ale to nie zmienia faktu że przez to, że nie powiedziałeś mi wcześniej, mogłabym się sama wkopać.
Powiedziała obserwując go uważnie. Co prawda nigdy nie mówiła Bradowi, że jej brat jest mutantem, ale skoro i on sam się okazał nim być, to w końcu mógłby się dowiedzieć. O ile już nie wiedział…
Anna zdążyła już zauważyć, że zachowywał się inaczej niż wcześniej. Inaczej niż ten Brad którego pamiętała. Niemniej jednak zdziwiło ją, gdy nagle podsunął się i usiadł na kanapie. Jednak starała się tego nie pokazywać. Zastanawiała się tylko co musiał przejść, lub co musiało się stać, że aż tak się zmienił.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie… Uwolnili Cię pół roku temu… Przez pół roku martwiła się o Ciebie i próbowałam wymyślić jak Ci pomóc, jak Cię znaleźć A Tu nie dawałem znaku życia. Chyba zasługuję chociaz na jakieś wyjaśnienia…
Nie zamierzała dać za wygraną. Zwłaszcza po tym co przeszła. Psychicznie była wykończona, tym ciągłym zamartwianiem się o niego jak i o Coltona. Bala się, że i jej brata złapią….
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-10-28, 21:51   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Milczał przez dłuższą chwilę, trawiąc jej słowa. Gdyby wiedział, że nagle zniknie to pewnie by jej coś wspomniał, ale przecież nie mógł przewidzieć porwania - zwłaszcza, że miała to być jedna z tych prostych misji.
- Robisz to od lat? Kogo ukrywasz? - zapytał, wyraźnie zaskoczony, bo pierwszy raz to wypłynęło. Swoją drogą to w porządku, kiedy ona miała sekrety, ale gdy on to już nie? Chyba trochę nie fair.
- Przepraszam, ok? Nie wiedziałem, że mnie zamkną, nie chciałem cię w to mieszać - odpowiedział z nietęgą miną. Dobrze, że ostatecznie nie poszła na policję i może lepiej, że się dowiedziała? Chyba dość czasu ukrywał to przed nią. Zasługiwała na prawdę.
- Zasługujesz na wyjaśnienie, Ann - przyznał po cichym westchnięciu. Dalej nie bardzo wiedział od czego zacząć. Spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem. Widać było, że jest jakby zniszczony. Nie tylko jego wygląd się zmienił i zaczynała widzieć też cechy, które uległy zmianie.
- Nie, nie uwolnili mnie. Pierdoleni ludzie eksperymentowaliby na mnie do usranej śmierci. Mutanci mnie odbili - sprostował, a jego ton był przy tym szorstki. Widać było, że jego całe nastawienie do ludzi uległo diametralnej zmianie. - Nie zrozumiesz tego, ale po tym co mi zrobili nienawidziłem każdego. Pomagali mi dojść do ładu, żebym nie rozwalił ci głowy przy pierwszym spotkaniu.
Rozumiał, że się zamartwiała i był jej nawet wdzięczny za to, ale to nie zmienia faktu, że cała sytuacja nie była zamierzonym atakiem w stronę jej osoby.
- Ukrywałem przed tobą prawdę z wielu względów i możesz myśleć co chcesz, ale bezpieczeństwo było jednym z nich. Poza tym byłaś jedynym człowiekiem, z którym utrzymywałem kontakt... takim moim mostem do świata ludzi. Traktowałaś mnie jak normalnego, co było przyjemne i nie chciałem, żebyś inaczej na mnie patrzyła - odpowiedział pokrótce. Ostatecznie ona też nie powiedziała mu o wielu sprawach, więc nie mogła mieć do niego jakichś wielkich pretensji, prawda? A przynajmniej tak mu się wydawało. Chociaż po tym wszystkim co przeszedł, czy będzie potrafił nadal przyjaźnić się z człowiekiem?
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2018-10-29, 08:07   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nikt nie mógł tego przewidzieć. Ale w tych czasach, łapanie mutantow było na porządku dziennym, więc można było zakładać taka czy inną ewentualność. Słysząc jego pytanie westchnęła po czym spojrzała na niego spokojnie.
- Teraz Ci mogę wreszcie powiedzieć… Mojego brata… I jego przyjaciół. A teraz też i Ciebie…
Powiedziała powoli podchodząc do niego i siadając obok. Nie zdziwiła by się gdyby był na nią zły że mu nie powiedziała. Ale z drugiej strony udawał takiego człowieka jakim była ona sama. Nigdy też nie rozmawiali na temat mutantow by się przypadkiem o poglądy nie poklócić, więc Ann trzymała to dla siebie że wglądu na bezpieczeństwo swojej jak i swojego brata. Wysłuchała Brada do końca po czym spojrzała na niego.
-Niestety mogę to zrozumieć. Wystarczająco się nasluchalam co GC czy inne organizacje robią mutantom. Ale nie mogę nic na to niestety poradzić. A wiesz mi lub nie ale chciałabym. Chciałabym byście żyli normalnie. Bez strachu że zaraz ktoś któregoś z Was złapie. Żebyśmy wszyscy żyli normalnie, bez tych cholernych podziałów i strachu że znów któregoś z Was stracę…
Bala się tego. Bala się że nadejdzie ten dzień w którym znów straci Brada, złapią Coltona, i ją samą. Bala się nawet myśleć co by się z nią stało gdyby wyszło na jaw jej ukrywanie mutantow przed DOGS itp.
Słysząc jego ostatnie słowa westchnęła tylko.
- Brad….
Zaczęła cicho.
- Nie traktowałabym Cię inaczej. Człowiek czy mutant… Nie robi to dla mnie to dla mnie różnicy. Możesz być nawet jakimś jednorożcem a i tak nic by się dla mnie nie zmieniło. A wiesz dlaczego? Nie dlatego że Colt też jest mutantem. Tylko dlatego, że zawsze będę w Tobie widzieć Brada… mojego najlepszego przyjaciela którego kocham jak brata.
Mówiąc to wszystko nie odwracała od niego wzroku. Niemniej bolało ją jego terazniejsze nastawienie do ludzi. Po chwili pochyliła się do przodu i oparła łokcie o kolana.
- To jak już jesteśmy na etapie szczerości itp… Wreszcie mogę Ci powiedzieć wszystko… Mówiłam Ci że Colton uciekł z więzienia… to prawda. Ale nie uciekł normalnie. To tam odkrył moc i nad nią pracował. W końcu stworzył portal i po prostu się wydostał. Ukrywał się przez rok. Później przyjechał po mnie i ściągnął mnie tutaj. Tylko to ukrywałam
Ale mam tylko nadzieję, że mnie nie znienawidzisz. Właśnie przez to, że uciekł i jest mutantem Colt zmienił swoje i moje dane. Ale o tym, jak na prawdę się nazywam, a raczej nazywała to wiesz, bo gdy sie poznaliśmy kilka lat temu byłam jeszcze Clarie.

Powiedziała ostrożnie po czym spojrzała na niego. Zawsze bała mu się o tym powiedzieć. Ale wiedziała, że kiedyś będzie musiała. Zwłaszcza, że chciała być z nim w pełni szczera. Zaraz jednak dodała coś jeszcze.
- Nie mówiłam Ci wcześniej bo myślałam, że jak ja jesteś po prostu człowiekiem... A wiem jak niektórzy ludzie reagują na takie rzeczy. Po prostu się bałam.
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-10-29, 19:07   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Brać jakąś ewentualność to zupełnie co innego niż wiedzieć, że zostanie się złapanym. Nie przewidział i nie spodziewał się takiego obrotu spraw.
- Twój brat jest mutantem? Jak się nazywa? Należy do bractwa? - zaczął zadawać pytania, które go interesowały. No tego by się nie spodziewał, że dziewczyna ma brat mutanta. Sądził, że jest całkiem oderwana od tego nadnaturalnego świata. Ale skoro miała brata mutanta to musiała dużo wiedzieć i widzieć.
Nie był na nią zły, chociaż zdziwił się nieco, że ukrywała przed nim coś takiego. Gdyby mu wyznała wcześniej pewnie on też powiedziałby o swojej mutacji. No ale teraz nie ma co gdybać.
- Nie, nie możesz. Nie przeżyłaś tego - odpowiedział znów, bo mogła sobie tylko wyobrażać jak to jest, ale tak naprawdę nie zrozumie tego, dopóki tego nie przeżyje. A tego drugiego z pewnością jej nie życzył. Nikomu nie życzył. Nie odzywał się, ale wiedział, że mówi prawdę i nie ma żadnej awersji do mutantów. Naprawdę chciałaby, żeby mogli koegzystowć w tym świecie. On również tego chciał i bał się o swoich przyjaciół pod różnymi względami. Nie byli w stanie tego zapewnić, więc po co zatracać się w marzeniach? Bradley przypuszczał, że pokój nastąpi dopiero, kiedy organizacja GC i DOGS zostaną zniszczone. I chciał być tego częścią.
- Dzięki Ann - na jego twarzy pojawił się grymas, który w jakimś stopniu przypominał uśmiech. Nie wiedział wcześniej, że jego wyznanie nie zmieni ich relacji, nie wiedział jak zareaguje, a obawiał się tego. Dlatego bezpieczniej było, kiedy nie robił żadnych ruchów i uznawała go za człowieka. Ciężko mu teraz było odwzajemnić jej słowa, więc milczał. Słuchał, kiedy znów zaczęła mówić.
- Rozumiem. Ja na przestrzeni czasu również używałem wielu imion i nazwisk także rozumiem - dla niego chyba już zostanie Ann. Jakoś mu się to przyjęło. Jej wyznania nie były dla niego niczym szokującym, bo sam to wszystko przeżył.
- To już rozumiesz dlaczego ja w wielu kwestiach milczałem - odparł spokojnym tonem. On miał podobne odczucia i bał się powiedzieć za dużo. Mimo że byli przyjaciółmi, zawsze jakaś część życia była dla niej niedostępna. I mimo że teraz już wie to i tak to się nie zmieni. On musi iść swoją drogą, a ona powinna przestać bawić się w ukrywanie mutantów i żyć normalnie, wtedy będzie najbardziej bezpieczna.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2018-10-29, 21:09   
  

   1 Rok na Giftedach!


Spojrzała na niego nieco zdziwiona słysząc jak zaczął wypytywać o Coltona.
-Tak jest mutantem... Nazywa się Colton Payne i nie wiem czy należy do jakiegoś bractwa czy nie. Pilnuje bym nic nie pod słyszała i bym nic nie wiedziała co niezbyt skutecznie mu wychodzi bo wygląda na to, że jestem jakimś magnesem na mutanty skoro mimo jego prób, jestem Wami otoczona z każdej strony...
Mógł być zdziwiony tym faktem. W zasadzie nigdy mu o Colcie nic nie mówiła poza tym, że jest to jej nadopiekuńczy brat który nie pozwala nikomu jej tknąć. Co również niezbyt mu się udawało, chociażby patrząc na to, jaka niezwykła przyjaźń łączyła ją z Bradem.
Nie skomentowała jego słów. Nie chciała już drążyć tego tematu. Owszem, nie przeżyła, ale samo to, co się nasłuchała jej wystarczyło by to sobie wyobrazić. I to wyobraźnia dawała jej się na tyle we znaki, że potrafiła swego czasu budzić się z krzykiem w nocy.
-Nie musisz mi dziękować. Po prostu mówię Ci jak jest.
Powiedziała szczerze. Uśmiechnęła się lekko widząc, że nie jest na nią zły. W końcu jakby nie było, również coś przed nim ukrywała.
-Rozumiem... Ale to nie zmienia faktu, że oboje w sumie zrobiliśmy ten sam błąd. Nie powiedzieliśmy sobie wzajemnie prawdy tylko stwierdziliśmy, że nie będziemy rozmawiać na temat mutantów...
Roześmiała się lekko uświadamiając sobie, jaka to była głupota z ich strony. Jednak jeśli o nią chodziło, to chyba weszło jej w krew ukrywanie mutantów więc pod tym względem, się raczej nie zmieni. A już w szczególności, jeśli chodziło o Coltona i Brada... Pełnili w jej życiu zbyt ważną rolę by miała teraz odciąć się od nich.
-Przepraszam, że nie powiedziałam Ci wcześniej. Niemniej, cieszę się, że wróciłeś... Ale wyglądasz okropnie... Trzeba Cię jeszcze podtuczyć. Masz ochotę na pizzę?
Spytała uśmiechając się lekko, chcąc jednocześnie rozluźnić nieco atmosferę między nimi która zdążyła się zrobić nieco napięta.
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-11-01, 20:33   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Teraz wszystko stało się jasne. Jej brat jest mutantem, więc plus tego był taki, że nie musiał jej wszystkiego tłumaczyć od początku. Miała podstawowe informacje, jakich potrzebowała i właściwie mogła nawet zrozumieć dlaczego postąpił tak a nie inaczej. Może z początku będzie to ciężkie, ale z czasem powinna zdać sobie sprawę, że chce tylko jej bezpieczeństwa.
- Nie znam go. Ale co masz na myśli, mówiąc że jesteś NAMI otoczona? Wnioskuję, że nie tylko ja i Colton - zapytał o kim jeszcze myślała i jaki jeszcze mutant kręci się wokół niej. Niestety im więcej tym mutantów tym większe niebezpieczeństwo. Najlepiej gdyby albo nic nie wiedziała albo gdyby odcięła się od wszystkich, którzy stanowią dla niej zagrożenie... w tym Bradleya.
Wyobraźnia a prawdziwe przeżycia to dwie różne rzeczy i ciężko je porównywać. Ktoś kto faktycznie przeżył taki horror był zniszczony psychicznie, co było widać po Bradzie, niestety. Kiwnął głową na jej słowa. Ale ciężko być na kogoś złym za ukrywanie prawdy i kłamstwa, jeśli samemu robiło się dokładnie to samo. Zwłaszcza, że kaliber również był podobny.
- Nie wiem czy to błąd. Gdybym miał to zrobić drugi raz to bez wahania bym tak postąpił. Dzięki temu podczas porwania cię przez rząd nie mogliby ci nic zrobić, bo naprawdę nie miałabyś o niczym pojęcia - westchnął. Tak naprawdę samą znajomością z nim sprowadzał na nią nieszczęście. Nie chciał tego, ale tak było. A był chyba zbyt egoistyczny, żeby zrezygnować z przyjaźni z nią. Mimo tego, że teraz nieco ochłodził swoje uczucia do wszystkich, zwłaszcza o ludzi. Nie była niczemu inna, ale sam fakt go irytował.
- Pizza brzmi dobrze, chociaż pewnie zbyt dużo nie zjem. Pracuję z jednym mutantem nad powrotem do formy i sylwetki - przyznał po chwili z delikatnym uśmiechem. W sumie nic mu się nie stanie jak zje dwa kawałki pizzy, prawda?
- Masz jakiś alkohol? - zapytał, bo ostatnio często zapijał smutki. Alkohol pomagał mu zapomnieć o horrorze jaki przeżył, a to najważniejsze. Choć ważną część w odzyskaniu jego rozumu mieli Imari i Liam. Teraz nie był już tak niestabilny i niebezpieczny jak na początku.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2018-11-01, 21:44   
  

   1 Rok na Giftedach!


Westchnęła po raz kolejny słysząc jego pytanie.
-No nie tylko Ty i Colton... Jest jeszcze Viggo, najlepszy przyjaciel Coltona, kilkoro ich kumpli, a już nie wspomnę ile mutantek do mnie na paznokcie przychodzi... Próbują to ukrywać, ale niektórym idzie to łatwiej innym ciężej.
Powiedziała patrząc na niego. Nie byłaby w stanie się od nich wszystkich odciąć. Nie potrafiłaby. A druga sprawa, że nie chciała się od nich odcinać. Nie wyobrażała sobie życia bez Coltona, bez Brada... Nawet Viggo za którym nie przepadała.
Nie odpowiedziała już gdy wspomniał o tym, że postąpiłby tak drugi raz. Ann nie wiedziała, czy zrobiłaby tak ponownie. Choć rozumiała, że chciał ją chronić w ten sposób. Zwłaszcza, że podobnie jak każdy, nie lubiła być oszukiwana.
-Jak raz się najesz jakiegoś fast foodu to nic Ci nie będzie...
Cieszyła się, że widzi go znów z uśmiechem na ustach. Może był to tylko delikatny uśmiech, ale jednak jakiś był. Wstała i wyjęła z szafki ulotkę z pizzerii i podała mu by wybrał jakąś.
-Jakby w tym domu nie było alkoholu to by znaczyło, że z Coltonem jesteśmy albo śmiertelnie chorzy albo chwilę wcześniej był tu Viggo...
Zażartowała po czym wyjęła z szafki butelkę wódki i dwie szklanki.
-Ostrzegam że mogę się szybko upić.... Dawno nie piłam.
Oznajmiła stawiając na stoliku szklanki by po chwili napełnić je alkoholem.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-11-10, 00:19   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Niedobrze, że miała taki kontakt z mutantami. Najlepiej, gdyby trzymała się od nich wszystkich z daleka. Wtedy byłaby najbezpieczniejsza. Sama znajomość z mutantem jeszcze nie była aż tak niebezpieczna, natomiast zbyt duża wiedza, pomaganie zbiegom i ukrywanie ich było poważnym przestępstwem. Nie chciał, żeby dziewczyna przeżyła to co on.
Brad często i gęsto oszukiwał, wręcz na każdym kroku. Może nie ją, ale generalnie kłamstwo gościło na jego ustach częściej niż prawda. Chociaż teraz chyba częściej milczenie.
- Niech będzie farmerska - odpowiedział, gdy podała mu ulotkę. Niech ona zamawia, skoro była gospodarzem tego spotkania.
Jej żart skwitował kiwnięciem głową, ale jego usta nawet nie drgnęły. Jego poczucie humoru również uległo zmianie. Nie było mu już tak do śmiechu jak kiedyś. Niestety, więzienie w takich warunkach zmienia ludzi. Brad przekonał się o tym na własnej skórze. Gdy napełniła szklanki, od razu wypił połowę zawartości.
- Najwyżej zaśniesz, w końcu jesteś u siebie - odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. To on musiał trzymać fason, bo musiał jeszcze wrócić do obozu i uważać, żeby nikt go nie śledził. Nie chciał sprowadzić nieszczęścia na ludzi, którzy go uratowali i pomogli, gdy był w potrzebie.
- Co robiłaś przez ten czas? - zapytał, mając na myśli oczywiście okres, gdy był uwięziony.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2018-11-10, 20:03   
  

   1 Rok na Giftedach!


Może i niedobrze, ale jak widać, mutanci byli dość sporą częścią jej życia. Częścią, z której nie potrafiła, i nie chciała zrezygnować. A co do konsekwencji, nie zastanawiała się nad tym aż tak by się tym przejąć na tyle, by za w czasu ratować swój tyłek.
-Ok.
Wzięła telefon, po czym wpisała numer z ulotki po czym zamówiła pizzę dla nich. Po złożonym zamówieniu, usiadła obok niego na kanapie.
-Ooooo nie. Co to, to nie, Wreszcie mam Cię z powrotem to muszę się Tobą nacieszyć.
Powiedziała uśmiechając się do niego lekko. Słysząc jednak pytanie przygryzła lekko wargę.
-To co zwykle. Praca, praca, praca... Z tą różnicą, że już tak nie imprezuję jak wcześniej...
Odpowiedziała sięgając po szklankę z alkoholem.
-A oprócz tego... Dorobiłam się blizny po zderzeniu czołowym z krawężnikiem....
Zaczęła po czym upiła łyk i spojrzała na niego zastanawiając się czy mu powiedzieć. Z jednej strony nie chciała go martwić, lecz z drugiej, nie chciała mieć przed nim więcej tajemnic.
-Wracałam późno z pracy, i natrafiłam na mutanta uciekającego przez DOGS. Złapał mnie, przez chwilę trzymał jak tarczę, a gdy kopnęłam go w piszczel, oberwałam z pięści i trafiłam niefortunnie na krawężnik. Od tamtej pory nie chodzę zbytnio na imprezy, ani też nie pracuję do późna... Nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki...
Ostatecznie postanowiła mu wyjawić co się stało podczas jego nieobecności.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-11-10, 21:50   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Gdy zamówiła pizzę, mężczyzna wyciągnął dłoń w jej kierunku i oczekiwał, że poda mu swój telefon. Gdy to zrobiła, wszedł w kontakty i tam wpisał swój nowy numer telefonu. Był zastrzeżony, a stara komórka nie miała GPS'a, więc miał pewność, że nie był śledzony. Z drugiej strony na pewno go szukali. DOGS i GC pewnie. Jednym zwiał, a drudzy nie mogli się doczekać eksperymentów, które planowali na nim przeprowadzić. Smutne, że ludzie byli w stanie robić takie rzeczy innym stworzeniom. Nawet jeśli nie uważali mutantów za ludzi to przecież nawet pies ma uczucia, a co dopiero mutant - istota potężniejsza i bardziej inteligentna od człowieka.
- To mój nowy numer. Nie pisz o niczym ważnym - skomentował jeszcze dość poważnie. Cóż, wiadomo że lepiej dla wszystkich, żeby nie pisała o niczym istotnym, bo po pierwsze haker może przechwycić wszystko, a po drugie jeśli wpadnie w niepowołane ręce to oboje będą mieli problemy. A Brad miał ich póki co po dziurki w nosie.
- Póki jeszcze tu jestem - kiwnął głową. Niech się nacieszy póki może, bo nie wiadomo, czy znów go nie złapią. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to co planował.
- O nie, czyżbyś straciła imprezowego ducha? - zapytał z nutką ironii. On stracił tego ducha od czasu porwania. Ale ona powinna się bawić skoro nic jej nie ograniczało. Ten sposób był bardziej bezpieczny niż otaczanie się mutantami.
Gdy usłyszał to co się stało, zrozumiał dlaczego już nie imprezuje. Zwyczajnie się bała wracać późno. Co prawda takie sytuacje zdarzały się również w dzień, ale zdecydowanie rzadziej.
- DOGS - powtórzył gniewnie. Nie winił mutanta za to, że ją złapał i użył jako tarczy, bo próbował tylko znaleźć wyjście z sytuacji. Chciał ratować życie przed tą pieprzoną organizacją.
Jego złość z każdą sekundą narastała. Wiedział, że powinien się uspokoić, bo może się to źle skończyć, ale nie potrafił. Ta wizja była dla niego zbyt prawdziwa, żeby odpuścił. Drobne rzeczy wokół zaczęły drgać. Zacisnął dłonie w pięści i w tym momencie fotel (czy krzesło) przeleciało przez pokój i rozbiło się na ścianie.
Bradley pokręcił głową i zaczął brać głębokie wdechy i powoli się uspokajać. Czy przestraszył Annę? Czy wyprosi go z domu? Spojrzał na nią ze skruchą.
- Przepraszam, nie chciałem... Przykro mi, że uczestniczyłaś w tamtej sytuacji.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5