Poprzedni temat «» Następny temat
Księgarnia
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-24, 15:22   Księgarnia



[Profil]
 
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-20, 22:42   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


5 października
Wallace kompletnie się tego nie spodziewała. Kiedy przemierzała ulicę właściwie nawet nie zwracała za bardzo uwagi na to co działo się dookoła. Miała wyznaczony cel i niezwykle mało czasu. Nie chciała się rzucać w oczy, nie chciała się narażać, nie chciała ryzykować. Musiała coś załatwić, a jeśli jakimś cudem zostałoby jej jeszcze trochę wolnego to pewnie wybrałaby się na jakieś drobne zakupy, czy cokolwiek. Ale najbardziej na świecie nie mogła się po prostu doczekać powrotu do domu, do niego.
Właściwie nie potrafiłaby wytłumaczyć dlaczego nagle to wszystko potoczyło się w całkowicie innym kierunku. Pamiętała tylko, że nagle rozległ się pisk opon i, że żołądek niemal od razu podszedł jej do gardła. Huh, najwyraźniej wystarczyło mieć w sobie trzydziesto-sześcio centymetrowego Obcego, by drżeć o własne – chociaż w tym wypadku bardziej cudze – życie. Wallace wzięła głęboki oddech, niezwykle nerwowo oglądając się przez ramię. Staruszka z brzydkim kotem, nastolatka z beznadziejnym gustem muzycznym, dzieciak spieszący się do szkoły z stanowczo zbyt dużym jak na jego budowę ciała tornistrem i… Hopper. Wallace gwałtownie przystanęła przy szybie księgarni. Hopper. Czy to mógł być po prostu zbieg okoliczności? Przecież nie jednemu psu było na imię Burek, a nazwisko Hopper zdecydowanie było popularne w Stanach Zjednoczonych… prawda? Huh. Wallace szybko ogarnęła wzrokiem plakat, który informował że 5 października o godzinie 12 miało się odbyć spotkanie z fanami niejakiego Davida Hoppera. Matilde przełknęła cicho ślinę. Nie do końca wierzyła w istnienie przypadków, ale z drugiej strony chyba jeszcze mniej wierzyła w tak nieprawdopodobne scenariusze. To nie mógł być ojciec Willa. To nie miałoby sensu. Ale z jakiegoś powodu wspomnienie, w którym Will jej mówił o tym, że jego ojciec jest pisarzem, utknęło jej teraz w głowie i odbijało się głucho od czaszki. Matilde sięgnęła po telefon, by sprawdzić godzinę. Dwadzieścia po jedenastej. Jeśli miała trochę szczęścia, to powinna zastać mężczyznę na miejscu. Cholera, co ona właściwie wyprawiała? Nie lepiej było po prostu się stąd zwinąć i zawiadomić o wszystkim Willa? Chociaż… przecież go znała. Nie przegapiłby takiej okazji, by spotkać się z ojcem. A skoro go tutaj nie było, to znaczyło, że ten cały mężczyzna wcale nie był jego ojcem.
…prawda?!
To miałoby sens. To w żadnym stopniu nie kłóciłoby się ze zdrowym rozsądkiem. Ale Matilde nie potrafiła tak po prostu przejść obok tego obojętnie. Nawet nie wiedziała, kiedy nacisnęła na klamkę od księgarni i weszła do środka. I cóż... jeśli nie miało jej się udać spotkać tego mężczyzny to chociaż mogła się rozejrzeć, nie? Kto wie, może akurat dowiedziałaby się czegoś od sprzedawczyni, prasy, czy kogokolwiek..? Wallace dość pewnym krokiem podeszła do nieznajomej ustawiającej krzesła kobiety i odchrząknęła:
– Szukam Davida Hoppera.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2018-10-21, 00:33   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Ledwo co zdążył z żoną zajechać do Seattle a już dostał zaproszenie do jednej z księgarni w dzielnicy Chinatown o które tak pragnęli jego fani. Zatrzymanie się w hotelu było jednak dobrym pomysłem. Miał parę dni na przygotowanie się do owego spotkania, które było kontynuacją promowania swojej niedawno wydanej książki. Pierwszej, która odniosła nieco większy sukces ku jego miłemu zaskoczeniu. To był dla niego dobry też początek po przeżyciu jakiego doświadczył, kończąc na wózku inwalidzkim. Przynajmniej nie będzie męczył się w mieszkaniu w czterech ścianach. A lubił wychodzić do ludzi i młodzieży. Będąc bliżej nich, miał nadzieję kiedyś ujrzeć znajome mu twarze. Jego własnych dzieci. Tych, których jeszcze nie widział po tak długim czasie rozłąki.
Na miejsce dojechał taksówką. Został miło przyjęty i otrzymał także tymczasowego opiekuna, który miał pomóc mu w przemieszczeniu się przez księgarnię jak i w innych sprawach.
Księgarnia miała trochę małego przemeblowania i dostosowania jednej jej części dla spotkań z pisarzami. Główny stolik, przy którym zasiadał organizator spotkania jak i zaproszony gość. Przed nimi ustawiono sporo krzeseł, aby każdy zainteresowany mógł przyjść i porozmawiać albo jedynie posłuchać i nacieszyć obecnością swojego ulubionego autora książek.
Oczekując pojawienia się Hoppera, wiele krzeseł zostało zajętych. Przeważała w nich liczba Azjatów. Biorąc pod uwagę zamieszkała dzielnicę przez osoby przybyłe z dalekiego wschodu, bądź wywodzące się od korzeni swoich przodków, będąc urodzonym w Ameryce.
Tłumów się raczej nikt nie spodziewał, lecz oczy cieszyły zapełnioną prawie setką krzeseł. Przeważali w obecności nastolatkowie i studiująca młodzież. Wszystko odbyło się zgodnie z planowanym czasem. Pomocnik Davida, skierował jego wózek w kierunku głównego stołu, gdzie przywitał się z organizatorem, obdarzając także swoim ciepłym uśmiechem zebraną publik fanów. Zaczęło się spokojnie od podstawowych pytań dotyczących jego pracy jak i później pytań o jego książkę. O fabułę i pomysł, skąd się wziął. Następnie zezwolono jego fanom na zadawanie pytań.
Przychodzący klienci, tylko w celu zakupu książek, mogli słyszeń nieopodal rozmowy i dostrzec zebranych ludzi. Pracownica tej księgarni, która ustawiała krzesła, spojrzała na kobietę w ciąży, która zapytała o goszczonego dzisiaj pana Hoppera. Co więcej, od razu można było zauważyć, że jest Azjatką.
- Pójdzie Pani prosto i skręci w lewo. Tam odbywa się jeszcze spotkanie.
Odpowiedziała jej uprzejmie, tym samym pokazując kierunek jak może dotrzeć na miejsce.
Druga ważna rzecz, że przy miejscu spotkania, na jednym ze stołów poukładane były egzemplarze "Magiczna Księga" Davida Hoppera, możliwe do kupienia, oraz jako reklama i promocja powieści goszczonego pisarza. Również w plakacie zaznaczono, że będzie można uzyskać autograf oraz zrobić sobie wspólne zdjęcie. Te dwie czynności, mają odbyć się po godzinnej konferencji z fanami.
Pan Hopper zdawał się umieć rozmawiać z młodzieżą, będąc całym czas uśmiechniętym człowiekiem. Na sobie miał niebieską koszulę rozpiętą pod szyją, popielatą marynarkę i spodnie, oraz wizytowe buty. Na jego nosie spoczywały okulary, które posiadały także łańcuszek, umożliwiający je zdjęcie i zawieszeniu na szyi. Pozostawał siedzącym na swoim wózku inwalidzkim, który mało był co prawda widoczny dla osób patrzących na niego z profilu. Stół przy którym się znajdował, był przykryty długim dość białym obrusem. Rozmowy prowadzone były przez mikrofon, aby nawet Ci co dalej siedzieli, mogli go usłyszeć jak i prowadzącego spotkanie.
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-22, 18:05   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wallace nie wiedziała, czy dobrze robiła. Wciąż mogła się wycofać. To było naprawdę proste. Wystarczyło pójść w przeciwnym od wskazanego przez Azjatkę kierunku i wrócić na ulicę, a potem po prostu zająć się swoim życiem. Swoimi sprawami. Nie miała przecież dużo czasu, a nie chciała ryzykować. Ale kiedy było się tak bardzo upartym człowiekiem… zrezygnowanie wcale nie było takie łatwe. Matilde rzuciła krótkie spojrzenie we wskazanym przez kobietę kierunku, potem przeniosła wzrok na drzwi, a potem znowu w miejsce, z którego dochodziły odgłosy konferencji. Dlaczego jej serce nagle przyspieszyło? To nie miało żadnego sensu. Ale w tym momencie Wallace chyba podjęła ostateczną decyzję. A raczej jej nogi podjęły ostateczną decyzję. Po prostu ruszyła przez korytarz, by po drodze chwycić do ręki książkę Hoppera, a potem skręciła w lewo i przystanęła w oddali.
Świdrowała mężczyznę wzrokiem, słuchała jego słów, zupełnie jakby chciała wyszukać jakiegokolwiek podobieństwa między nim a Williamem. Ale... no właśnie, to wcale nie było proste, gdy jej mózg płatał jej figle. W pewnym sensie miała wrażenie, że widziała to co chciała zobaczyć, a nie to co działo się naprawdę. Zobaczenie go wcale nie rozwiało – tak jak liczyła – jej wątpliwości. Potrzebowała z nim porozmawiać, zamienić kilka słów. Ale nie mogła przecież udawać fana, kiedy nawet nie wiedziała o czym do cholery była jego książka. I nawet jeśli szybko przelustrowała wzrokiem ostatnią stronę powieści, to wciąż nic jej nie mówiło. Myśl, Wallace, myśl. Nie mogła przegapić takiej szansy. Nie, kiedy zaszła już tak daleko. Matilde gorączkowo rozejrzała się po pomieszczeniu. Dziennikarze. Tak. Mogła udawać jednego z nich. Musiała tylko przeczekać do końca spotkania i jakoś go dorwać w momencie rozdawania autografów. Tylko czy miała na to wszystko czas...?
Pieprzyć czas. Przecież nigdy nie była punktualna. Poczekają na nią. Oparła się więc o ścianę i z ręką na brzuchu przeczekała do końca tej całej konferencji, która dłużyła się jej niemiłosiernie. Wallace co chwile zerkała na zegarek, zdając sobie sprawę z tego, jak wściekli mieli być na nią, ale nie mogła odpuścić. Nie teraz, kiedy była na ostatniej prostej. Ustawiła się więc w kolejce po autograf i pamiątkowe zdjęcie, by – kiedy była wreszcie jej kolej – wyrzucić z siebie dość pewne:
– Judy Hallen, studentka dziennikarstwa – skłamała gładko, posyłając mężczyźnie roztargniony uśmiech. – Chodzi o to, że... Czy mógłby mi pan poświęcić trochę czasu i pomóc z projektem na studia? – wbiła swoje przenikliwe, błyszczące spojrzenie w twarz mężczyzny, jednocześnie przygryzając policzek od środka. Nawet nie wiedziała, że potrafiła brzmieć tak… niewinnie i uprzejmie. Huh, ciekawych rzeczy się o sobie dowiadywała. I jakby chcąc podstawić mężczyznę pod ścianą, niby przypadkiem pogładziła dłonią swój ciążowy brzuch. Cóż. Kobiety w ciąży zawsze wzbudzały litość.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2018-10-23, 17:08   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Jak każde spotkania konferencyjne, miały swój ograniczony czas. Tak często również fani potrafili je przeciągać. Tutaj z kolei odbyło się bardzo sprawnie i kiedy czas na zadawanie pytań także się skończył, pojawiła się zaraz długa kolejka po autografy jak i wspólne zdjęcia. Dodatkowo postawiono z drugiej jego strony krzesło, by kto chciał z nim zdjęcie, mógł usiąść obok a inni sobie pstrykali.
David podpisywał książki, zdjęcia czy dawał autograf na kolekcjonerskich czyichś zeszytach. Cokolwiek mu podawano. Nawet swoje starsze dzieła, które ktoś miał przy sobie. Miło było nawet zobaczyć kilku prawdziwych swoich fanów, by móc z nimi parę słów zamienić.
Tak też kolejka powoli się zmniejszała, aż nie stanęła przed jego stolikiem studentka w ciąży. Spojrzał na nią z uśmiechem, po czym jego wzrok powędrował na jej brzuch. Jeżeli chciała autograf, to czekał aż poda mu książkę którą trzymała w dłoni. Tym samym, powracając od razu spojrzeniem na jej twarz. Choć nie ukrywał, że swoją prośbą go zaskoczyła. Może zwróciła się do niego z takiego też powodu, że on sam był z wykształcenia dziennikarzem?
- W porządku. Zechce Pani poczekać aż skończy się spotkanie?
Tym samym też spojrzał na zegarek i na szybko rzucił okiem jak dużo osób stało za nią. Długo nie powinno to potrwać, więc i dziewczyna mogłaby jeszcze poczekać. Zająć gdzieś miejsce w księgarni. Gdzieś na kanapie dla przykładu.
Jeżeli podała książkę, to wpisał na pierwszej stronie swój autograf. A uprzejmym uśmiechem patrzył na nią tak samo, jak do każdego obecnego tutaj fana. Miło, że ktoś potrzebował od niego porad do pracy studenckiej.
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-23, 18:51   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Matilde wyczekująco świdrowała twarz Davida Hoppera. I choć najprawdopodobniej wykrzesała z siebie możliwie jak najwięcej (niezwykle wątpliwego) uroku osobistego, to na dobrą sprawę kompletnie nie wiedziała czego się po mężczyźnie spodziewać. Właściwie to chyba się trochę stresowała. Nie potrafiła jednak stwierdzić dlaczego właściwie odczuwała ten niepokój. To nie był jej bliski, a cała ta sprawa powinna być jej całkowicie obojętna. Właśnie, powinna, ale jednak nie była. Nie, nie była. Matilde posłała mężczyźnie delikatny uśmiech, po czym lekko skinęła głową. Nie, właściwie kompletnie nie miała czasu, ale… nie dbała już o to. Zależało jej na tej rozmowie. Zależało jej na Willu, który przecież przywiązywał tak wielką wagę do swojej rodziny. Wciąż przecież pamiętała dlaczego tak właściwie chciał tego całego jej leczenia. Nie mogła zmarnować takiej szansy.
– W takim razie poczekam w strefie ciszy – stwierdziła, nawiązując do przytulnego kącika ze stolikami, umiejscowionego na drugim końcu lokalu. Kiedy tylko weszła do księgarni to niemal od razu to miejsce rzuciło się jej w oczy. Powinno się nadawać do krótkiej rozmowy. Wallace przez chwilę się zawahała, ale potem przesunęła w kierunku mężczyzny swój egzemplarz książki. Musiała zachować jakieś pozory. I kiedy David Hopper złożył na książce autograf, brunetka jeszcze raz się do niego uśmiechnęła, po czym ruszyła we wskazane miejsce. I tak. Teraz wiedziała prawie na pewno, że się stresowała. Nie była przecież dobra w rozmowy z ojcami. Jej własny nienawidził ją do tego stopnia, że postanowił ją oficjalnie uśmiercić. Właściwie to w ogóle nie była dobra w rozmowy. Z ludźmi, jakimikolwiek. A skoro to mógł być ojciec Hoppera, to cóż… liczyła tylko, że był nieco mniej uroczy od swojego syna bo nie chciałaby skończyć tego spotkania kłótnią. Matilde usiadła przy krześle, kierując swój wzrok na drzwi przez które co chwile wychodzili fani Davida Hoppera. Nawet nie wiedziała, kiedy dokładnie zaczęła tych wszystkich ludzi, ale nie tylko ją to uspokajało, ale też pozwalało zabić czas. I wtedy, nawet nie wiedziała ile właściwie minut minęło, zobaczyła w oddali zbliżającego się na wózku inwalidzkim mężczyznę. Matilde niemal od razu podniosła się z krzesła, bo właściwie nie wiedziała co mogłaby innego zrobić, by zwrócić na siebie jego uwagę. Zastanawiała się, czy powinna zaoferować pomoc z wózkiem, ale zrezygnowała z tego pomysłu. Radził sobie dobrze, a tego typu propozycje zazwyczaj były po prostu niezwykle irytujące.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2018-10-23, 19:14   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Hopper potrafił ukrywać w sobie wszystkie cechy związane z przeżyciami rodzinnymi dla takich sytuacji, jak dzisiejsze spotkanie z fanami. Chciał by znano go jako człowieka uśmiechniętego,ciepłego i towarzyskiego dobrze dogadującego się z młodzieżą. Lecz w głębi siebie, wciąż myślał o swojej rodzinie. Co dzieje z dziećmi, co wyprawia żona, której coraz częściej nie ma przy nim. Pochłonięta pracą, prawie zapomina o tym, że ma rodzinę. By uniknąć typowej samotności, wychodzi chociaż do innych ludzi i chętnie przyjmuje zaproszenia na konferencje.
- Dobrze.
Orientował się gdzie tutaj mają w księgarni kącik ciszy, więc zgodził się tam do niej podjechać na swoim wózku. A kiedy podała mu książkę, otworzył na pierwszej stronie i zostawił swój autograf. Z uśmiechem oddał jej egzemplarz i odprowadził wzrokiem, po czym zajął kolejnymi fanami.
Minuty mijały, kolejka była coraz mniejsza. Nim jednak większość uczestników spotkania zwinęła się, niektórzy z jego stałych fanów pozostali jeszcze by z nim porozmawiać na luzie. Dopiero wtedy, Hopper ich przeprosił, mówiąc iż musi jeszcze z jedną osobą porozmawiać, a czas każdy ma ograniczony. Zapewnił jednak że przy następnym spotkaniu fanowskim, porozmawiają dłużej.
Tak więc, gdy i ostatni jego fani opuścili księgarnie, podziękował organizatorowi za organizację i zaproszenie. Wymienili jeszcze parę zdań i po tym dopiero skierował się w stronę strefy ciszy. Sam kierował swoim wózkiem, poprzez poruszanie kołami. Zauważył, że dziewczyna wstała, na co tylko się uśmiechnął.
- Proszę usiąść. Pani jest to bardziej wskazane.
Polecił, nie musząc chyba dodawać o co mu chodzi. Sama uświadomiła go, że jest w ciąży, gładząc swój brzuch. Stała zapewne cały czas przy tym spotkaniu, w kolejce to teraz powinna odpocząć. Innym słowy, dbać o siebie.
David zatrzymał wózek przy stoliku, gdzie siedziała Matilde.
- W jakim projekcie mam pomóc?
Zapytał. Choć nie do końca był pewny, czy faktycznie chodziło jej o sprawy studenckie, czy chciała tak po prostu z nim porozmawiać. Nie zauważył przy niej żadnej torby czy plecaka ani wyjętej teczki, jakoby miała coś mieć przy sobie. Chyba, że chciała pewne sprawy dziennikarstwa omówić ustnie. Więc był gotów udzielić jej kilku rad. Oparł ręce o podłokietniki wózka i splótł ze sobą dłonie. Jego okulary wisiały na łańcuszku na szyi. W chwili obecnej ich na razie nie potrzebował. Lecz z uwagą, przyglądał się młodej przyszłej matce.
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-23, 19:48   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie miało znaczenia ile właściwie już tutaj czekała. I tak była spóźniona na transport do Bractwa, więc na dobrą sprawę nie musiała się już właściwie nigdzie spieszyć. W głowie próbowała wymyślić najbardziej prawdopodobną i logiczną historię, którą miała za chwilę uraczyć Davida Hoppera, ale im dłużej nad tym myślała, tym większe dziury i niespójności zauważała. Nie była do końca pewna, czy nie zostaną one wyłapane przez Davida. W końcu był pisarzem, znał się na historiach. Właściwie mogło jej pójść albo bardzo dobrze, albo bardzo źle. Nie było nic pomiędzy.
– Judy – poprawiła mężczyznę bo było jej niezwykle niezręcznie, gdy ktoś zwracał się do niej per pani. Zwłaszcza, że cóż… ona sama nie panowała nad swoim językiem. Nie umiała w zwroty grzecznościowe, chamsko i bezczelnie przechodząc na ty. Do tej pory nie widziała w tym nic złego, ale dzisiaj przeklinała swój niewyparzony język. Musiała się naprawdę niesamowicie pilnować. Mimo wszystko usiadła przy stoliku. Ogólnie, nie lubiła się powoływać na swój stan, ale w tym wypadku nie widziała innej opcji. Zwłaszcza, że mężczyzna wydawał się być przejęty jej ciążą. To dobrze. Tego właściwie chyba potrzebowała.
– Mam takie zajęcia z literatury i na zaliczenie musimy przeprowadzić wywiad z kimś kto wciąż czynnie publikuje – posłała mu niewinny uśmiech. Starannie dobierała słowa, ale nie wydawało jej się, by powiedziała coś nie tak. Wszystko było całkiem prawdopodobne. Dlatego też kontynuowała. – Chciałabym zadać panu kilka pytań. Mam dobrą pamięć, więc żadne sprzęty nie będą nam przeszkadzać. Poza tym, nie ukrywam, że chciałabym spróbować z marszu. W końcu w prawdziwym życiu dziennikarki tematy czasami wyskakują zza rogu i… – okej, za dużo Wallace, zwolnij. Zwolnij. Dziewczyna przełknęła cicho ślinę, by złapać oddech i w międzyczasie jeszcze raz się nad tym wszystkim zastanowić. Dopiero po posłaniu kolejnego uprzejmego (huh, ktoś kto ją znał, byłby w szoku) uśmiechu, znowu się odezwała.
– Jeśli nie ma pan nic przeciwko to chciałabym zacząć od poruszenia kwestii fabuły. Pana książką przyniosła dość spory sukces, chciałabym jednak spytać skąd… – tu się zawahała. Czy tak mówili profesjonalni dziennikarze? Nie, to brzmiało wyjątkowo koślawie. Całe szczęście, że się przedstawiła jako studentka. – Skąd pomysł... na tę... historię?
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2018-10-23, 22:13   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


David z kolei nie miał nic więcej zaplanowanego na dzisiejszy dzień, dlatego też znalazł czas dla studentki na wydziale dziennikarstwa. Jak tylko do niej dołączył, ta jednak poprosiła o zwracanie się do niej imiennie.
- Dobrze, Judy.
Poprawił się, skoro tak lepiej się czuła gdy zwracano do niej po imieniu.
Obserwując ją i słuchając odpowiedzi na swoje pytanie, zdążył zarejestrować kilka charakterystycznych cech jej zachowania i czynności. Jest zestresowana, nie bardzo wie jak zabrać się do przeprowadzenia wywiadu, a także nie posiada jakiegokolwiek sprzętu do zapisywania treści. Pytając o książkę, poszła na ogół nie znając jej treści. Czy aby na pewno, potrzebowała przeprowadzić z nim wywiad i twierdzi, że ma dobrą pamięć by zapamiętać każde jego słowo i umieć potem przepisać to na papier?
Uśmiech mu o dziwo nie schodził z twarzy, kiedy tak słuchał dziewczyny. Na razie postanowił dać jej szansę i sprawdzić jak wykaże się ona w roli przyszłej dziennikarki. Nie ma co ukrywać, że z boku mogło to wyglądać trochę zabawnie, ale to zachował akurat dla siebie. Dziewczyna się uczy i jej próby powinno się docenić.
- Zainspirowała mnie sytuacja w kraju dotycząca osób uzdolnionych nadprzyrodzonymi mocami. Chciałem pokazać z innego punktu widzenia możliwości przetrwania bohaterów, którzy rozdzieleni zostali przez los.
Prawdą to było nie do końca. David inspirował się swoim przeżyciem, gdzie jego dzieci zostały rozdzielone. Częściowo też z jego winy jak i żony. Gdyby tylko mógł cofnąć czas i dość szybko zorientował o zagrożeniu jakie czyhało na jego syna, być może uniknęliby tak mocnego rozbicia ich rodziny. Ale niestety, tego nie da się naprawić.
Media i inne społeczności nie muszą znać dosłownej prawdy. A wkopać swoich dzieci też nie zamierzał, gdyby czasem opisał cała historię od A do Z z elementami ubarwionymi. Nawet jako pisarz i ojciec, starał się "pisać" ostrożnie powieści czy publikacje. Z czego z tych ostatnich raczej już zrezygnował. Im mniej namiarów na niego, tym bezpieczniej dla jego dzieci.
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-24, 17:51   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Najgorsze było to, że Wallace całkowicie zdawała sobie sprawę z tego jak źle to wszystko brzmiało. Zauważała wszystkie popełnianie błędy, ale jakakolwiek próba naprawienia ich miała prowadzić do jeszcze gorszych skutków. Dlatego też Matilde po prostu ciągnęła tą szopkę, starając się zachować pozory niedouczonej i nieświadomej studentki. I zważając na to, że rzeczywiście nie wiedziała co robi, tak chyba było dużo prościej. Ale cóż… odpowiedź Davida Hoppera nie do końca ją zadowoliła. Po prostu… właściwie nie pomogła jej w niczym. Gdy mężczyzna skończył mówić, Matilde przez kilka sekund po prostu wpatrywała się w jego twarz, zupełnie jakby liczyła, że ten doda coś jeszcze. W międzyczasie gorączkowo myślała w jaki sposób skierować tory rozmowy na rodzinę mężczyzny, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że nie mogła zrobić tego prosto z mostu. I kiedy dziewczyna zrozumiała, że Hopper absolutnie nie ma zamiaru kontynuować tematu, Wallace po prostu odchrząknęła pod nosem.
– Biorąc pod uwagę obecne czasy to dość… dość odważny temat – skomentowała, ale właściwie dla samej sztuki mówienia. Nie interesowała ją wojna. Nie interesowała ją sytuacja nadnaturalnych. Ale by zachować pozory, Matilde po prostu skinęła głową. – Nie miał pan z tego powodu żadnych nieprzyjemności?
Myśl, Wallace, myśl. Przecież jak nikt potrafiła prowokować rozmowę. Zdawała sobie z tego sprawę, ale jednak… tym razem nie mogła być w pełni sobą. Tym razem nie mogła być dłużej Matilde Wallace. Tym razem musiała być Judy Hallen. A Judy Hallen była… cóż… była.
– Wiele autorów, kreując postaci inspiruje się osobami z życia. Czy w pana przypadku też tak było? – no dalej, David. Powiedz cokolwiek. Wallace nawet nie zdawała sobie sprawy z tego kiedy ton jej głosu stał się tak desperacki.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2018-10-24, 20:52   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Stwarzanie pozorów niedouczonej studentki wychodziło jej bardzo dobrze. Hopper by nawet się z tym zgodził, że wiele jej brakuje, o ile to był dopiero jej początek na studiach kierunku dziennikarstwa.
Nie rozwijał bardziej swojej odpowiedzi, by od razu nie tworzyć dla pytającej nowych pytań. Wielu dziennikarzy potrafi z odpowiedzi wyciągnąć pytania by zadawać, zadawać aż dopną swojego. Tutaj jednak nieco utrudnił jej zadanie, skoro twierdziła że nie potrzebuje żadnego sprzętu ani zeszytu do notowania. Że ponoć ma bardzo dobrą pamięć. Wywiad na sucho, tak pewnie nie zaliczy swojej pracy.
Nie musiał komentować jej stwierdzenia, na co jedynie skinął głową potwierdzająco. Mało takich odważnych jest pisarzy, którzy decydują się cokolwiek wspominać o mutantach w swoich powieściach. Lecz David obszedł ten temat delikatnie w inną stronę, zamieniając kilka elementów.
- Na całe szczęście nie.
Kolejna krótka odpowiedź. Premiera była dość nie dawno, miesiąc może dwa temu. Póki co, nikt niczego w jego powieści nie doszukał się jakiegoś naruszania prawa czy nawoływania do czegoś. To zwykła książka dla młodzieży. Prawie jak ten cały Harry Potter.
- Można tak powiedzieć. Lecz większość z życia bohaterów, zaczerpnąłem ze swojej własnej kreatywności.
Przyznał, że w jego przypadku było tak samo. Tak jak każdy z autorów, mógł wyczytać i usłyszeć wiele historii z życia mutantów i ludzi. Wymieszać je i stworzyć biografię wybranych bohaterów. Bądź inspirując się pewnymi wybranymi epizodami z życia ludzi. Tutaj akurat nie miał nic do ukrycia. Równie dobrze mógłby dodać notkę, że tę książkę dedykuje swoim dzieciom. Lecz ze względu na ostrożności, musiał z tego zrezygnować. Pozostają przy samej fabule, która powinna ich sama odnaleźć. Co więcej, główni bohaterowie tej powieści posiadali imiona z pierwszych liter imion jego dzieci.
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-26, 19:36   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wyglądało na to, że bycie zajebiście rozmownym było w tej rodzinie wręcz dziedzicznie! Jedynie Valerie jakoś się wyłamywała z tego schematu, ale na tym etapie Wallace nie chciała wyciągać pochopnych wniosków. Zamiast tego po prostu posłała Davidowi niezwykle uprzejmy uśmiech, zupełnie jakby chciała mu przekazać jak wielkie miał szczęście co do obecnego rządu. Ale z drugie strony nie czytała tej książki. Być może Hopper zrobił zajebistą propagandę, idąc Departamentowi Bezpieczeństwa Genetycznego na rękę? Wolała chyba jednak nie wiedzieć.
– Interesuje mnie jednak ta mniejszość – mruknęła. Była niezwykle uparta i jeśli David Hopper nie chciał odpowiadać na jej pytania po dobroci, to Wallace nie miała zamiaru zbyt długo pozostawać w skórze Judy Hallen. Jedyne czego tak właściwie chciała to jakiegoś znaku, upewnienia. Chciała wiedzieć ile ten David Hopper miał wspólnego z jej Willem.
– Mógłby pan mi uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić cokolwiek odnośnie tych pierwowzorów? – znowu posłała mu delikatny uśmiech, sprawiając wrażenie niezwykle zainteresowanej całym tematem. Naprawdę potrzebowała jakichkolwiek kluczowych informacji. Czegoś w stylu mam syna i dwie córki. To jej całkowicie wystarczało. Wallace założyła niesforny kosmyk włosów za ucho i wzruszyła lekko ramionami. – Jacyś przyjaciele? Studencie? Może rodzina?
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2018-10-26, 21:32   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Przynajmniej szanowna studentka dziennikarstwa miała jeden z niewielu dowodów na to, że Hoppery jej znane i ten obecny łączy jedno - rozmowność na tym samym poziomie. Że ciężko zapewne cokolwiek od nich wyciągnąć.
Jeżeli chodzi o jego książkę, problemów z rządem nie chciał mieć. A to tylko pogorszyłoby nie tylko jego sytuację ale i całej rodziny. Mógłby napisać prawdę całą ze swojego punktu widzenia, jak to mutanci niszczą rządowe organizacje, ale po co? Więcej problemów nie było mu potrzebnych. Pozostawił jednak pewne aluzje w swojej powieści, mogące do pewnych rzeczy, miejsc i imion odniesienie.
Pytania zadawane przez Judy stawały się zmierzać do innego celu. Zauważył to, że oczekiwała od niego zupełnie innych, konkretnych odpowiedzi. Jakby chciała brnąc głębiej by zdobyć informacje o jego rodzinie.
- Przeczytaj książkę. Może tam znalazłabyś odpowiedź.
Zasugerował z lekkim uśmiechem zachęty. Bowiem jeżeli chodziło jej o tę mniejszość, która była ważna - odpowiedź mogłaby znaleźć nawet na tylnej okładce w krótkim opisie powieści. W końcu opowiada ona o trójce rodzeństwa, chłopcu i dziewczętach, rozdzielonych przez los. Ich imiona przedstawiały się kolejno Warren, Careen i Melanie. Chłopiec zaginął, siostry wyruszyły w podróż by go odnaleźć. Dość bystra osoba mogła połapać się w niektórych podobieństwach z faktów, gdyby poznała treść książki jak i znała prawdziwe życie wybranych Hopperów. Kolejna zagadka? David przeczuwał, że dziewczyna próbuje coś wyciągnąć od niego z jego prywatnego życia, by wyciągnąć tę właśnie tajemnicę. Nie było chyba jeszcze osoby, której by zdradził prawdziwy powód napisania tej książki.
Inaczej może by wyglądała między nimi rozmowa, gdyby Matilde zdecydowała się zaryzykować z powiedzeniem prawdy lub zadaniem podstawowego pytania. Nie musieliby okrążać temat, bo tak widocznie niczego pewnie się nie dowie czego potrzebuje.
[Profil]
  [A-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-10-26, 21:53   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


– Moim zadaniem jest przeprowadzenie wywiadu, panie Hopper – przypomniała Davidowi wciąż uprzejmym, ale niesamowicie chłodnym tonem głosu. Chyba komu jak komu, ale jemu nie musiała tłumaczyć na czym polegało to zadanie, prawda? Miała zadawać pytania, nieważne jak banalne, nieważne jak często powtarzające się, nieważne ile odpowiedzi mogła uzyskać z samej treści… Miała po prostu najzwyczajniej w świecie zadawać pytania, a on miał na te pytania odpowiadać.
Insynuowanie jej braku znajomości treści nie do końca przypadło jej do gustu. Nie ze względu na to, że została przyłapana na gorącym uczynku, nie. Ale wczuła się w rolę tej biednej studentki Judy Hallen i była niesamowicie zawiedziona. Obiecał jej pomóc w zadaniu, a jedyne co robił to jej utrudniał, zabierał czas, kiedy właściwie i tak nie miał zamiaru udzielać prostych odpowiedzi. To nie było profesjonalne. I nawet jeśli nie chciał zdradzać prawdziwych informacji, zawsze można było naściemniać. Gdzie był ten mężczyzna, który jeszcze pół godziny temu miał taki zajebisty kontakt z młodzieżą i publicznością? Bo na pewno nie siedział naprzeciwko niej. Wallace przesunęła koniuszkiem języka po dolnej wardze, a potem skinęła ze zrozumieniem głową.
– Trzeba było od razu powiedzieć, że nie ma pan zamiaru mi pomagać, nie spędziłabym w tym stanie tyle czasu na czekaniu – mruknęła, nie kryjąc wyrzutu. Bo szczerze? Była naprawdę, naprawdę zawiedziona i rozgoryczona. I cóż… nie. Nie mogła nie owijać w bawełnę. To mógł być zupełnie obcy człowiek. Ba, nawet jeśli był ojcem Willa, na dobrą sprawę nie wiedziała, czy mu może ufać. Nie była głupia, nie chciała wkopywać ani siebie, ani Willa, ani ich dziecka. Nie miała zamiaru sprowadzać im na głowę potencjalnego zagrożenia, jakie mógł nieść ten mężczyzna, gdyby powiedziała prosto z mostu kim jest. Potrzebowała najpierw wyrobić sobie opinię. Matilde wzniosła wysoko prawą brew ku górze.
– Więc z szacunku dla mnie i mojego czasu proszę mi powiedzieć prosto z mostu, że nie mam czego tutaj szukać. – skwitowała, świdrując twarz mężczyzny wzrokiem i powoli podnosząc się z krzesła. Najwidoczniej musiała teraz się zająć zorganizowaniem sobie transportu do Bractwa.
Ostatnio zmieniony przez Matilde Wallace 2018-10-26, 22:21, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2018-10-26, 22:14   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Fakt. Miał pomóc, ale zeszło to w innym kierunku. Nie tak miało to wyglądać. Słusznie zwróciła mu uwagę, a tak też zachowują się dziennikarze, kiedy ktoś nie chce im odpowiedzieć na pytania. Z drugiej strony, zadając pytania dotyczące danej książki, powinno się mieć o niej jakieś choć minimalne pojęcie. Zauważył że nie czytała. Recenzji na pewno wiele by znalazła w sieci czy czasopismach publikacjach. Była nieprzygotowana. Ale nie poddawała się. Może w jego przypadku zmiana spowodowana była zmęczeniem?
- Gdybym stwierdził, że nie mam czasu na pomaganie studentce w ciąży, powiedziałbym od razu.
Również zwrócił drobną uwagę.
- Praca dziennikarza nie jest prosta i czasami trzeba liczyć się z odmowami udzielania odpowiedzi, bądź kierowania do innych źródeł tematu. Sprawdzam jak sobie z tym byś poradziła. Odpowiem Ci na ostatnie zadane pytanie, jeżeli chcesz kontynuować.
Nie była cierpliwa. A skoro gonił ją czas i miała ograniczony, to co tak właściwie robiła w tej księgarni? Poczekał aż usiądzie by mogli dokończyć rozmowę "dziennikarską".
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5