Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-09-05, 14:22
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Obserwowałem jak każdy milimetr dziewczyny jakbym chciał go zapamiętać i przywoływać później w pamięci. Cóż na jej komentarz zrobiłem minę dziecka, któremu rodzice nie chcą kupić zabawki, jednak szybko się uśmiechnąłem. Przecież przed sobą miałem najwspanialszą kobietę na świecie. Mogłem się bez deseru o ile tylko ona była przy mnie. Niestety była druga strona medalu, bo pragnąłem jej jak jakiś szaleniec. Najchętniej przewrócił się i zdarł z niej te spodnie oraz swojej odzienie. Były tylko znowu ją poczuć... usłyszeć jej jęki. Ogólnie zbadać każdy centymetr jej ciała. Byłe winny tego, że kochałem ją jak wariat. Kiedyś byłem w niej zakochany jednak to co czułem do niej w tedy nie zmniejszyło się. Nadal równie mocno ją kochałem.
Christian starał być się jak zawsze czuły i zbytnio nie podawać się w chwili. Ponieważ chciał zapamiętać każdą sekundę. By móc ją raz jeszcze przeżywać później. Bowiem nie wiedział, kiedy jeszcze uda mu się wyrwać.
- Ja również - wyszeptałem w włosy dziewczyny, bo mogłem taki deser mieć codziennie i nigdy by mi się nie znudził. - Pewnie to co zawsze jakieś badania i pewnie jeszcze czeka mnie rozmowa z przełożonym sprawie ucieczki mojej znajomej - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Pewnie Adien będzie chciał pogadać o tym, że pyskowałem Paulowi oraz o Echo. Jednak jej ucieczka nie była moją zasługą... - Kiedyś miałem częściej, a teraz trudno powiedzieć - przed atakiem mutantów na DOGS miałem codziennie przepustki. Jednak później przez miesiąc nie mogłem wychodzić to jest dopiero moje pierwsze wyjście.
Cóż, zapewne obydwoje mieli problemy z powstrzymaniem się i obydwoje chcieli jednak dać sobie jak najwięcej czasu, żeby nacieszyć się sobą. Wątpliwe więc, że raz na to wszystko wystarczył. w końcu mieli kilka godzin! Zapewne niedługo Chris będzie musiał znikać, ona zostanie w hotelu na noc.
- Masz coś z tą ucieczką wspólnego, że będą cię przepytywać? - nie ruszyła tematu "znajomej", chociaż mogłaby w sumie. Nawet jeśli to było coś więcej niż zwykła znajoma, to jakie miała prawo być zazdrosna i go o to wypytywać? No właśnie, żadne. Ona nie była sama przez te trzy lata, on też nie musiał. O ile w ogóle miał taką możliwość po złapaniu, a tego nie wiedziała. Status znajomej więc pozostawiła bez komentarza, uznając go za nieistotny.
- Co się zmieniło, że nie masz tak częstych przepustek? - zmarszczyła brwi, zanim nie podciągnęła się lekko na rękach, by cmoknąć go w nos z uśmiechem. Nie mogła się nacieszyć jego bliskością, faktura skory, zapachem.. a musiała. I to szybko. Zerknęła na zegar. Mają jeszcze chwilę, to dobrze.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-09-14, 18:23
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Czy miałem coś wspólnego z ucieczką Echo? Nie miałem nic z tym wspólnego. Jednak gdybym wiedział, że Echo chce uciec na pewno bym jej pomógł. Nie jednego mutanta wypuściłem tylko po to by rząd ich nie dorwał. Lecz przypadku ucieczkom Echo nie miałem nic wspólnego. Nie tego się obawiałem... Pyskowałem dowódcy może nie bezpośrednio swojemu ale jednak facet miał wyższą rangę niż ja. Tamten mi groził, że zrobi wszystko bym skończył w blogu x, jako obiekt badawczy. Bym skończył znowu na dnie jak kiedyś. Nic nie znaczący szczur laboratoryjny.
- Nie ma nic wspólnego, nie z ucieczka. Jednak naważyłem sobie zbyt dużo piwa i może mi ono zaszkodzić - powiedziałem trochę zagadkowo kobiecie, ponieważ nie chciałem jej obarczać swoimi problemami. Jakoś się z tego wykaraskam. Teraz kiedy wiem, że ona żyje, a Esther jest miarę bezpieczna. Mogę znieść wszystko byle tylko moje kobiety były bezpieczne. Dla nich zniosę wszystko, poniżenia, badania, wszystko co przyjdzie im do głowy. Dla mnie liczy się tylko one...
- Cóż jak to ci powiedzieć. Pewnie słyszałaś o ataku zgraj mutantów na siedzibę dogs. No to właśnie nie pamiętam zbyt dobrze tego... - trochę głos mi się załamał, jakbym próbował sobie szczegóły przypomnieć. - Nie pamiętam dlaczego im pomogłem, ani jak. Jedyne co pamiętam to, że udzieliłem im pomocy podczas włamania za co zostałem ukarany - powiedziałem szczerze, bo nie pamiętałem jak i dlaczego im pomogłem. Nie pamiętam też czemu od tamtego dnia nie zbyt ufam swojemu dowódcy. Czuje do niego jakąś nie wyjaśnią odrazę... Którą skrywam głęboko siebie, bo nie umiem tego wyjaśnić.
- Dość o mnie... Lepiej opowiedz mi coś o sobie... Gdzie mieszkasz? W której kanceralii pracujesz? Lub daj mi jakiś namiar na ciebie bym mógł cię odnaleźć - powiedziałem do Autumi, bo bardzo chciałem mieć coś co pomoże mi ją odnaleźć.
Gdyby miała obstawiać powiedziała by, że tak i był w to jakoś zamieszany.. Był.. cóż, za dobry. Nie miała pojęcia skąd u niego się to bierze, ale taki był od zawsze i jak widać nie zmieniło nic te trzy lata w DOGSach.. a przynajmniej nie wyglądało na to.
Westchnęła ciężko i odkleiła się w końcu od niego, siadając. Opuściła stopy na dywan i obejrzała się na Chrisa.
- Zawsze się w coś wpakujesz.. - pokręciła lekko głową - Zawsze coś wymyślisz, żeby utrudnić sobie życie. Mógłbyś w końcu zacząć dbać o siebie, a nie o innych, co? Bo kiedyś tego nie przeżyjesz - może to Imogen przez nią przemawiała, ale ciężko byłoby twierdzić inaczej. Mogli go za to zabić albo wysłać do jakiejś izolatki, gdzie by zwyczajnie oszalał.
Schyliła się po swoją koszulkę i bieliznę, a potem wstała. Obróciła się do Chrisa przodem, nie krępując się zupełnie swoją nagością. Przesunęła wzrokiem po nim i uśmiechnęła się lekko, ale na pewno nie szczęśliwie.
Pokręciła głową zanim się odezwała.
- Wiesz, że to nie jest najlepszy pomysł, żebym ci mowila, prawda? Jeśli jakimś cudem wyjdzie to, że się z kimś spotkałeś to mogą chcieć wyciągnąć z ciebie więcej. I nie mów mi, że nic nie powiesz.. - dodała od razu, bo była pewna, że zna już jego odpowiedź.
- Bezpieczniej dla nas obu będzie, jeśli nie będziesz wiedział. A kontakt... wolisz maila czy skrzynkę pocztową? - zapytała, bo opcje były dwie. Mogłaby też mieć prepaid kartę, ale to niosło za sobą pewne niebezpieczeństwo.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-09-19, 18:58
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Wszystko zaczęło się w dniu zaginięcia mojego starszego brata. Od tamtej chwili myślałem wyłącznie o Esther, bo tylko ona się dla mnie liczyła. Nie chciałem by spotkało ją to samo co naszego brata. W końcu byłem jej starszym bratem i musiałem się nią opiekować. To był mój obowiązek... Później w moim życiu pojawiła się Autumi, która stała się równie ważna co Esther. Tak wychowało mnie życie, że musimy się troszczyć o naszych bliskich.
- Taki już jestem - stwierdziłem tylko krótko, bo taka była prawda. Nawet jeśli bym chciał nie zmienię tego, ale nie chce. Odpowiadało mi to jaki byłem, bo to byłem ja. Zawsze myślałem najpierw o innych o Esther, Autumi, Anie i Echo, a na końcu dopiero o sobie. - Dobrze wiesz, że zanudził bym się myśląc tylko wyłącznie o sobie - dodałem po chwili. Nie umiał bym myśleć wyłącznie o sobie.
Obserwowałem dziewczynie jak się schyla, a następnie ubiera swój strój. Co przypomniało mi tylko o czasie, który zaczyna się kończyć. Nie mogłem siedzieć wiecznie w tym pokoju z nią. Musiałem wracać do koszar dalej być posłusznym pieskiem i zobaczyć co zrobi góra po ucieczce Echo i pyskowaniu dowódcy.
- Nie powiem, ale... jedynie powiem ci, że przez te trzy lata nie wydałem nikogo z bractwie - stwierdziłem tylko, bo nie powiedziałem im nic o ludziach z bractwa. O tych, którzy im uciekli... Nie byłem zdrajcą, nigdy nie zdradził bym swoich przyjaciół, a tym bardziej bliskich. Jej nigdy bym nie zdradził prędzej bym sam umarł. - Dobrze niech będzie mail... Zależy mi tylko by mieć jak się z tobą skontaktować - powiedziałem tylko, bo nie wiem, kiedy znowu będzie dane mi wyjść. Kiedy będę miał przepustkę.
Parsknęła.
- Tak, taki jesteś, wiem.. - pokręciła głową z jakimś dziwnym rozczuleniem i wyciągnęła do niego rękę.
- Mamy jeszcze chwilę czasu na skoczenie pod prysznic, hm? - bo o ile ciśnięcie się razem w kabinie było może mało wygodne, to dawało im te piętnaście minut więcej razem, blisko siebie. I do tego nago.
A ja wydałam wszystkich. pomyślała w odpowiedzi na jego słowa, ale nie zamierzała mówić nic takiego na głos.
- Domyślam się. Widziałam... kilka nowych blizn - cóż, widziała ich wiecej niż kilka, a znała jego ciało dość dobrze. I dobrze je pamiętała.
- Chodź do tej łazienki, bo nie podam ci maila.. - podroczyła się, ale Chris zapewne wstał, wiec staneła na palcach, by go jeszcze pocałować.
Całkiem swobodnie bylo jej w skórze Autumn.. zadziwiające.
Pociągnęła mężczyznę pod prysznic, zgarniając gumki ze stolika nocnego przy łóżku, bo nie sądziła, że to się może inaczej skończyć.
- Zapamiętasz? xxx@xxx.com- podała mu nieistniejący jeszce mail, który załozy jak tylko bedzie miała dostęp do urządzenia, na którym moze zainstalować VPN.
- I nie rób nic glupiego, co? Żebym nie musiała na ciebie za długo czekać... - mruknęła, obejmując go w pasie.
Brakowalo jej go.
Brakowało go Autumn.
Znała wszystkie te tatuaże, każdą bliznę na pamięć. Choć teraz pojawiły się nowe.. dobrze było sobie je przypomnieć, odświeżyć w głowie. Poczuć zapach jego skóry i jej ciepło. Mieć jakąś dziwną, odurzającą świadomość, że temu komuś na tobie zależy, że to nie jest tylko jednonocna przygoda.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-09-23, 18:06
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Podobno jeśli facet myśli o kobietach swojego życia jest bardziej męski. Lecz czy mi zależało na byciu męskim? Chyba nie, ale nie umiałem myśleć o sobie. Od czasu zaginięcia mojego brata musiałem szybko dorosnąć. Na mojej głowie było zajęciem się Esther dbanie o nią i o to by pamiętała ,,Andiego". Rodzice trochę po upadli na zdrowiu po jego zaginięciu, a potem żyli dalej jakby go nigdy nie było. Miałem żal do nich o to... Więc od tamtej chwili robiłem wszystko byle nic się nie stało Esther. Jakiś chłopak ją zaczepiała, urządzałem sobie z nim pogawędkę. Nie daj boże ktoś by ją skrzywdził... Źle by skończył. Esther był najważniejsza... Później poznałem Autumn, Echo i Ania stały się równie ważne co moja siostra. Czułem, że muszę je chronić, troszczyć się o nie. To wyniosłem z domu i taki jestem, nie zmienię tego nawet jeśli bym chciał. Bo to czyni tym kim jestem.
- Mówisz prysznic... Hmm... Brzmi kusząco - powiedziałem do kobiety pozwalając sobie na chwilę wyobrazić jak woda spływa po jej nagim ciele. Fakt ciskanie się ciasnej kabinie może nie było wygodne ale seksowne, kuszące i podniecające. - Oj nie ładnie tak szantażować. Zwłaszcza jak się wie, że z tobą poszedł bym nawet do piekła - chciałem maila, ale i tak poszedłem bym z nią do tej łazienki. Przecież nie mógłbym sobie odpuść tego co pojawiło się w mojej wyobraźni.
Na szczęście nie wiedziałem, że to Autumii nas wydała, że to przez nią był ten atak i te ostatnie trzy lata we więzieniu DOGS. Nie wiedziałem o tym, że to moja ukochana, że kobieta, która była matką naszej córki. Zdecydowała się nas wydać... mnie, naszą córkę i tych wszystkich ludzi zagubionych. Przecież większość z nich była jeszcze dzieciakami. Nie wiele młodsza od nas, a nie którzy kilka lat starsi od Ani. Mało kto był tam wojownikiem jak ja. Może przez to ponieśliśmy porażkę... Może gdybym nie był tak zakochany w niej zauważył bym grożące niebezpieczeństwo. Tego wszystkiego się nie dowiem...
- Jasne xxx@xxx.com zakodowane, zapamiętane i na zawsze tam pozostanie - powiedziałem pokazując swoją głowę. Na pewno się odezwie do niej. Jednak nim poszedłem do tej łazienki. Wziąłem notes i długopis, który leżał koło niego na komodzie nim Autumn zaciągnęła mnie do tej łazienki. - Mój numer i adres, ale nie pisz do puki ja się nie odezwę na twoją skrzynkę - powiedziałem do niej, bo nie napiszę prędzej do puki nie będę miał pewność, że to bezpiecznie. Jeśli będę potrzebował tego wcześniej użyje naszego dawnego szyfru. By tylko ona wiedziała o co ją proszę. Nie narażę ukochanej kobiety na niebezpieczeństwo. już raz ją straciłem tym razem do tego nie dopuszczę prędzej zginę.
- Wiesz, że nie mogę ci tego obiecać. Nazywam się Spivey i chociaż to nie oznacza kłopoty to je przyciąga - uśmiechnąłem się do kobiety, bo taka prawda moja rodzinna nigdy jakoś specjalnie nie umiała unikać problemów. Czasem miał wrażenie, że jeszcze bardziej je przyciąga.
Poszedłem z nią do tej łazienki, bo ile można zwlekać to co nieuniknione...
Wciągnęła go pod prysznic, gdy już wszedł do łazienki i zamknęła kabinę za nimi. Puściła wodę, letnią, a przynajmniej taki był plan i popchnęła Chrisa na kafelkową ścianę, przyciskając go do niej swoim ciałem i stając na palcach by go pocalować.
Nie, chyba się jeszcze nim nie nacieszyła.
- Dobrze, będę czekać na wiadomość.. I może uda nam sie ustalić jakieś następne spotkanie.. co właściwie robisz? wysylają cie na jakieś misje.. czy tylko badają? - dowiadywała się dalej, ciekawa jak zwykle. Zawsze taka była, więc to w sumie nic dziwnego.
- To, że przyciągasz kłopoty wiem doskonale.. ale mógłbyś się chyba postarać tego nie robić, co? żebyśmy mogli się częsciej widywać.. o ile w ogole bedzie to możliwe.. Na pewno nikt cię nie śledzi, ogolnie, jak mozesz wyjsc? - zainteresowała się, bo moglo byc i tak, ze zaraz i ona wyląduje na jakimś przesłuchaniu, a wtedy.. bedzie krucho.
Pocałowala go jeszcze raz i odkleila się od mezczyzny niechętnie, by zmoczyć włosy, więc cofnęła się o krok pod strumien wody i odchyliła głowę w tył, zmywając głowę wodą.
- Co będziesz robił jak wrócisz?
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-09-26, 19:45
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
To co czułem do kobiety nie zmieniło to, że uważałem iż kobieta nie żyje, nie zmieniła ta rozłąka trzyletnia. Pomimo tego nadal kochałem Autmii, a teraz, kiedy wiem, że żyje mogę oddać się pieszczotom. Była ona jak narkotyk im więcej się go zażywało tym bardziej się go pragnęło. Dlatego oddał pocałunki kobiecie w tej kabinie. Na jej pytania delikatnie się skrzywiłem. Nie chciałem rozmawiać o pracy, bo jej nienawidziłem.
- Oby, a co do mojej pracy należę do oddziału taktycznego i tak wychodzę aresztować jakiegoś mutanta albo zabezpieczam transporty więźniów. Cały czas muszę podawać się badaniom moich zdolność na ile mnie stać. Jednak nie chce o tym teraz rozmawiać - powiedziałem do kobiety całując ją, bo są o wiele przyjemniejsze rzeczy jakie chciałem z nią robić. Niż gadanie o tym do czego jestem zmuszany. Czasem, kiedy to nie jest niebezpieczne dla mnie pozwalam uciec jakimiś mutantowi.
- Postaram się być grzeczny na ile to jest możliwe. Nie nikt mnie nie śledził i nie dał by rady - powiedziałem pewnie, bo byłem pewny, że nikt za mną nie szedł. Może miałem jakiś lokalizator gdzie jestem i takie tam. Jednak byłem pewny, że nikt mnie nie zobaczy Autmii, bo weszliśmy tutaj oddzielnie i tak też wyjdziemy.
- To co zawsze treningi, badania i takie dalej - odpowiedziałem jej, bo skoro była ciekawa to czemu nie miałem jej powiedzieć tego co będę robił po powrocie.
- Brzmi.. nieciekawie - skrzywiła się, ale rozumiała czemu może nie chcieć o tym rozmawiać, szczególnie teraz, skoro wciagnęła go pod prysznic jeszcze zanim będzie musiał wracać. W końcu mieli o wiele bardziej interesujące rzeczy do roboty teraz.
Więc pewnie zeszło im znów trochę czasu pod tym prysznicem, zmarnowali trochę wody i ciężko powiedzieć czy ekolodzy byliby zadowoleni, że oszczędzil na wspólnej kąpieli, czy że tyle jej się przelało gdy Autumn i Chris byli zajeci czymś zupełnie innym niż grzeczne mycie się.
W końcu jednak udało im się wyjść z łazienki i ubrać, a czas kurczył się coraz bardziej.
- Chris? Będziesz informował mnie o tym, co się dzieje? Mam kilku znajomych takich jak my, nie chciałabym, żeby coś im się stało jeśli moglabym zdążyć ich ostrzec.. - tak, użyła niewielkiej ilości swojej mocy, żeby uwiarygodnić swoje slowa, ale i tak wyglądała na całkiem zmartwioną tym, że ktos z jej mutanckiego otoczenia mógłby paść ofiarą DOGS, a oni mogliby temu zapobiec. Więc potrzebowała informacji, tak naprawdę jakichkolwiek.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-10-02, 19:16
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Oczywiście, że nie chciałem o tym gadać, bo nie lubiłem swojej pracy. W niej nie było nic co sprawiało mi przyjemność, a wręcz przeciwnie sprawiała, że jeszcze bardziej ją nienawidziłem. O niczym tak nie marzyłem jak rzuceniem tego wszystkiego. Jedyne co mnie w niej trzyma. To obowiązek wobec siostry, bo przyrzekłem wraz z Andym, że zawsze będziemy jej chronić. Robiłem wszystko byle zapewnić Esther bezpieczeństwo. Dla siebie i dla Andiego, bo wierzyłem, że kiedyś będzie dane dowiedzieć się o nim prawdy i będę mógł mu powiedzieć, że dotrzymałem słowa.
Po za tym teraz w mojej głowie były lepsze pomysły na spędzeniu czasu z Autumii niż gadanie o pracy. Przecież sam nie pytałem jej jak idzie jej w tej kancelarii. Chociaż mnie to interesowało. Czy jest bezpieczna? Czy nie grozi jej ujawnienie się i jakieś niebezpieczeństwo?
- Jeśli chcesz i to nie będzie nie bezpieczne to czemu nie - powiedziałem, bo jeśli coś się okaże niebezpieczne dla Autumn to na pewno nie powiem jej. Nie chce by nie potrzebni pakowała się w kłopoty nawet dla znajomych. Przecież dla mnie to ona i Esther był najważniejsze.
Skinęła jedynie głową, bo to było wystarczające zapewnienie, nie mogła oczekiwać niczego wiecej. I chyba na tyle by było z rozmowy pod prysznicem, bo zajęli się raczej tą niewerbalną stroną swojego spotkania.
Autumn, nie mogła powiedzieć, że nie tęskniła.. choćby za seksem, chociaż to przeciez tylko przyjemny, fizyczny aspekt całości.
Spojrzała na zegarek na scianie, hdy wyszła z łazienki owinięta ręcznikiem.
- Chris. musisz już iść. Nie chcę, żebyś miał problemy jeśl się spóźnisz - obróciła się w jego stronę, choc nie była z tego zadowolona. Miała nadzieję, ze da jej znać szybko, by mogli spotkac się znów i ukraść dla siebie trochę czasu w jakimś ustronnym miejscu, by nikt ich razem nie widział. Imogen musiała mieć też nadzieję ,że dogs się nią po tym nie zainteresuje.. Niebezpieczna gra, ale.. za bardzo tęskniła, za bardzo brakowało jej go przez te trzy lata, jeśli teraz mogła odzyskać trochę straconego czasu to zamierzała go jak najlepiej wykorzystać.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-10-12, 17:51
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Najchętniej przeciągałbym odejście jak najdłużej. Niestety nie mogłem jeśli nie wrócił bym o czasie nie chce myśleć co ci rządowcy zaplanowali mnie. I tak czekały mnie kłopoty, po tym jak Jenniks zapowiedział mi, że się poskarży na mnie. Nie wiedziałem co góra na to, ale wolałem na razie nic o tym nie myśleć.
Podążyłem za wzrokiem Autumii na zegarek, który boleśnie przypominał, że niestety czasu nie da się zamrozić. Szkoda...
- Masz racje - niechętnie przyznałem jej racje, a kiedy odwróciła się w moją stronę skradłem jej ostatni pocałunek. - Nie wiem, kiedy będę mógł się odezwać, ale postaram się to zrobić by nikt się o tobie nie dowiedział, byś nadal była bezpieczna - obiecałem jeszcze przed wyjściem z pokoju. Po czym w stałem i spojrzałem na kobietę mojego życia. Umiałem trzymać buźkę na kłódkę jak trzeba było więc to, że Autm żyje zachowam dla siebie. Jeśli była bezpieczna tej swojej kancelarii wolałbym by tak pozostała dalej. Nie chciałem by miała kłopoty z mojego powodu. - Do zobaczenia - rzuciłem wychodząc z pokoju po czym skierowałem się na schody, bo tak zejdę szybciej niż windą. Szkoda marnować czasu, a jego nie miałem już za dużo.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum