Poprzedni temat «» Następny temat
I faced it all and I stood tall and did it my way.
Autor Wiadomość
Chase Stirlingshire



If my soul was torn, would you help? Would you try and fix me? Would you help un-break me?

Najlepszy tatuażysta w mieście!





name:

Chase Stirlingshire

alias:
The Prophet

age:
30 lat

height / weight:
193 / 72

Wysłany: 2018-09-25, 05:16   I faced it all and I stood tall and did it my way.
  

   1 Rok na Giftedach!


Ubranko :3

Chase nie musiał zwlekać swego chudego, seksownego tyłka do swojego niemalże świeżo upieczonego salonu tatuażu. Mógł sobie z czystym sumieniem dłużej pospać i się trochę polenić w wyrku. Jako właściciel sam ustalał godziny i dni pracy, a tak się składa, że miał wolne. Obudził się jakoś po południu, jakiś dziwnie przymulony. Stwierdził, że definitywnie potrzebuje czegoś co ma w sobie kofeinę. Ledwo co zlazł z łóżka i powłócząc nogami poczłapał do kuchni leniwym krokiem. Niestety pech chciał, że wszelkie zapasy kawy mu się skończyły. Miał dwa wyjścia: albo pójść do sklepu i uzupełnić braki, albo ułatwić sobie życie i postawić na wypicie jej na mieście. Naturalnie wybrał to drugie. Niby niespecjalnie przepadał za szykownymi strojami, ale tak jakoś go naszło i padło na elegancką koszulę w lekko oczojebne wzorki. Nie dopinał jej do końca, aby było widać jego tatuaż z orłem. Natomiast na biodra wsunął ciemne jeansy z dziurami na kolanach. Standardowo wypsikał się ładnie pachnącymi, typowo męskimi perfumami. Później uzupełnił puste miski z jedzeniem i piciem dla swych zwierzaków, plus zadzwonił po kogoś, kto by ich popilnował, aby nie musiały zostać na tak długo same. Po wszelkich przygotowaniach i ogarnięciu wszystkiego, co trzeba, w pośpiechu opuścił posiadłość.
Po kawiarni planował wybrać się jeszcze do jakiegoś klubu, co mogło w jego przypadku zakończyć się nawaleniem w trupa. W związku z tym nie wsiadał bez sensu ani na ukochany motocykl, ani też do swej bryki – lepiej dmuchać na zimne! Ot, spacerkiem przybył do Starbucksa, którego najbardziej lubił. Nie spieszył się. Powolutku brnął do celu, po drodze standardowo jarając kilka papierosów. Takie tam silne uzależnienie, cóż poradzić... Tak czy inaczej dość prędko znalazł się na miejscu, bo dla niego pokonanie jakiejś drogi w Seattle do danego celu nie było już żadnym wyzwaniem. Tym bardziej że mieszka w tym mieście od urodzenia. Fakt, przeprowadził się do jego innej części, ale zdążył oswoić się na tyle z okolicą, że już nic nie było dlań obce, ani nie miał prawa się nigdzie zgubić. Wiadomo, że jeśli coś znajduje się nieco dalej od reszty, wówczas zwykle musi czymś podjechać, acz najczęściej wybiera drogę pieszo, zwłaszcza że formę utrzymywać trzeba!
Po dotarciu do celu, bezpośrednio skierował swe cztery litery w kierunku wejścia do budynku. Pchnął drzwiczki, wtryniając się do środka. Przekroczył dumnie próg i podbił prosto do lady z zamiarem zamówienia sobie jakiejś kawki. Poprosił o nietypową mieszaninę, mianowicie karmelowe frappuccino z syropem kokosowym na mleku sojowym, no i do tego wzmocnione. Z tego względu barmanka spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem i niedowierzaniem. Jednak nic sobie z tego nie zrobił i pokiwał potwierdzająco głową, że tak, tego właśnie chce z szerokim i uroczym uśmiechem jawiącym się na jego przystojnej twarzy. Podał swoje imię i odczekał chwilę. Rozejrzał się uważnie dookoła, aby upatrzyć sobie jakieś fajne miejsce. Odebrał kubek z zimnym napojem i wyszedł na zewnątrz, siadając na jakimś wygodniejszym krzesełku przy dwuosobowym stoliku. Wyciągnął z torby rozmaite przyrządy do rysowania, a wraz z nimi szkicownik, który otworzył i położył te rzeczy przed sobą. Nagle doznał takiego jakiegoś natchnienia! Rozsiadł się wygodnie i począł coś bazgrać na skrawku białej, pustej kartki. Kolejna rzecz, która mu wychodziła i sprawiała przyjemność. Jeśli ktoś chciał, bardzo często stworzył komuś jakiś wzór w swoim własnym, oryginalnym stylu. I znowu jak to w takich momentach bywa najczęściej, głęboko się zamyślił, przez co czynniki zewnętrzne kompletnie do niego nie docierały. Na papierze pojawiały się co rusz nowe kreski, które powoli łączyły się w coś konkretniejszego, w tym przypadku oczywiście Batmana, bowiem Stirlingshire jest gorliwym fanem tego superbohatera. Ba, on ma świra na jego punkcie, o czym już świadczy sam fakt, iż na ciele posiada kilka dziar z nim związanych, nie wspominając o pokaźnej kolekcji komiksów w domu i innych gadżetów. Nawet w pomieszczeniach jego czterech ścian można się dopatrzeć jakichś akcentów z nim. Założył sobie nogę na nogę i namiętnie dopracowywał szczegóły swojego tworu, całkowicie skupiając się na owym zajęciu. Co jakiś czas upijał przez słomkę kilka porządnych łyków kawy, którą jednocześnie się delektował.
_________________


Chase Stirlingshire

We won't let them turn away, we'll show them what they've made. We'll be here when their heart stops beating!


[Profil]
  [A+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-09-25, 11:34   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Dzisiejsze popołudnie zdawało się być ciepłe ale też z lekkimi zachmurzeniami. Jak przystało na sam koniec czerwca. Coraz bliżej było do zaplanowanego ataku na obchodach dnia niepodległości. Nikt o tym nie wiedział, co mogło szykować się w przyszłym tygodniu. W tym mieście, w jednym z wyznaczonych miejsc na uroczystości. To właśnie tutaj pojawił się Liam, by już wcześniej rozejrzeć się po terenie i dobrze sobie zapamiętać przejścia, uliczki, przejazdy rowerowe czy samochodowe. Gdzie mogłaby stać ochrona, gdzie najlepiej się przebić. Brakowało mu jeszcze jednej informacji o ochronie, jak będzie rozstawiona. Na pewno nie zabraknie na miejscu służb mundurowych, na co także powinni uważać.
Z myślami nad tym był co prawda ostrożny. Będąc świadom, że przebywając w mieście, mógłby natrafić też na mutantów mogących czytać w myślach czy też inaczej odczytywać jego zamiary. Ze względu na piękną w miarę pogodę, miał na sobie długie jasno brązowe spodnie, adidasy i rozpiętą pod szyją błękitną w kratkę koszulę z krótkim rękawem. Przez ramię miał przewieszoną skórzaną ciemnobrązową torbę, w której znajdowały się jego ukochane urządzenia jak tablet czy laptop. Robił wrażenie człowieka pracowitego, być może pracującego gdzieś w jakiejś niewielkiej firmie? Kto tam wie.
Liam przy swoim spacerowaniu i obserwowaniu, a także zrobieniu ciekawych sobie zdjęć wybranych miejsc, zawędrował do pewnej kawiarni, gdzie na zewnątrz siedział pewny chłopak malujący jakieś wzoru przy stoliku. W tej chwili nie wydawał się być zainteresowany jego pracami. Wszedł do środka i zamówił sobie czarną kawę expresso, z uprzejmym uśmiechem skierowanym do pracownicy miejsca. Kobieta w jego przypadku nie patrzyła dziwnie jak na poprzedniego klienta, który nie wiadomo jaką wymyślną kawę sobie zażyczył. Oj musiała się trochę wygadać, skoro przed nią stał tak wysoki i uprzejmy Liam.
Mężczyzna podziękował za zamówienie i zapłacił od razu, po czym zabrał kawę i wyszedł na zewnątrz, by zająć drugi wolny stolik. Torbę na razie położył sobie na kolanach i wstępnie, obserwował okolicę wokół kawiarni.
[Profil]
  [B+]
 
Chase Stirlingshire



If my soul was torn, would you help? Would you try and fix me? Would you help un-break me?

Najlepszy tatuażysta w mieście!





name:

Chase Stirlingshire

alias:
The Prophet

age:
30 lat

height / weight:
193 / 72

Wysłany: 2018-10-27, 02:56   
  

   1 Rok na Giftedach!


Niebo faktycznie było nieznacznie zachmurzone, ale nie na tyle, by wszystko dookoła spowiła całkowita ciemność. Promienie słoneczne niekiedy przedzierały się spomiędzy białych, rozmaitych i jakże puszystych obłoków, dostatecznie mocno ogrzewając planetę. Chase nie narzekał na pogodę, która jego akurat ochoczo zachęcała do tego, żeby wyjść na zewnątrz. Dlatego podjął decyzję o wypadzie na miasto i spędzeniu reszty dnia na świeżym powietrzu. Cieszyło go, że nie musiał nakładać na siebie bóg wie ile warstw ciuchów. Musiało być wystarczająco ciepło, by uświadczyć go w krótkim rękawku. Ot, z niego to taki totalny zmarzluch, bo gdy tylko lekko powieje chłodem, on trzęsie się z zimna niczym galareta. Z tego względu wziął ze sobą czarną, skórzaną kurtkę. Tak na wszelki wypadek, gdyby nagle miało się oziębić. Nawet jeśli powątpiewał, iż będzie mu w ogóle potrzebna. Wcisnął ją do torby, wraz z paroma sztukami ołówków i szkicownikiem. Przezorny zawsze zabezpieczony, gdyż różnie to bywa, prawda?
W tamtym czasie ciemnowłosy zupełnie o niczym nie wiedział, zwłaszcza o jakimś ataku, który miał niebawem nastąpić. Szczerze mówiąc nijak mu przez myśl nie przeszłoby, że jacyś ludzie mogą mieć nadprzyrodzone zdolności; stąd też mutanci byli dla niego czymś irracjonalnym i nieistniejącym w prawdziwym świecie. Takie dziwy tylko w filmach! Przynajmniej tak mu się do pewnego czasu wydawało, toteż w dalszym ciągu żył w błogiej nieświadomości. Żeby nie było, sprawdzał wiadomości, czy to w internecie, czy w telewizji, lecz... raczej żadne ze źródeł nie informowało o nadchodzącym zagrożeniu. Nie obawiając się zatem niczego, zmierzał rezolutnie do tej konkretnej kawiarni. Swobodnie i bez pośpiechu zamówił upragniony napój z podwójną zawartością kofeiny, na koniec wybierając zadowalające, a zarazem najdogodniejsze dla siebie miejsce.
Okupywał jeden ze stolików absolutnie wyluzowany, czerpiąc radość z małych rzeczy. Niespodziewanie kątem oka dostrzegł równie wysokiego faceta jak i on, co stosunkowo rzadko się zdarzało – praktycznie na każdym kroku trafiał na niższe, tudzież dużo niższe osoby od siebie. Nic więc dziwnego, iż wzbudził w nim większe zainteresowanie niż ktokolwiek inny. Wprawdzie nie dał po sobie nic znać, by nie wyjść na wścibskiego, niemniej popijając co rusz kolejne łyki swej wymyślnej kawy, co chwila na niego spoglądał. Robił to dość sprytnie, ponieważ jawnie sprawiał wrażenie intensywnie skupionego na swym obecnym zajęciu – tu rysowaniu najulubieńszego superbohatera na wyrwanym z zeszytu świstku. Ewentualnie ktoś bystrzejszy mógłby to wyłapać, a tak nie było takiej opcji. Chase bacznie obserwował nieznajomego. Sposób w jaki patrzyła na niego kobieta przy barze nie umknęła jego uwadze. Domyślił się, że prawdopodobnie rozmawiali o nim, na co wywrócił oczami z niedostrzegalną irytacją. Aż taką sensację wywołał, by musiała dzielić się tym z obcym i to tak bezczelnie tuż przed nim? Ach, walić to. Machnął na to ręką i postanowił przestać się tym przejmować. Chciał po prostu olać gościa i dopieszczać swój twór dalej, ponownie wyłączając się na otoczenie. Jak na złość, dosłownie w tym samym momencie kiedy został trochę rozkojarzony, zerwał się silniejszy wiatr. W efekcie doprowadziło to do tego, iż ten skrawek papieru z niedokończonym Batmanem pofrunął w stronę Liama.
Kurwa, no nie, nie, nie... wracaj tu! – jęknął z dezaprobatą, jak jakaś zacięta płyta, naturalnie podkreślając swe niezadowolenie przekleństwem. Skierował te słowa bardziej do siebie, skoro chodziło o przedmiot martwy. Acz dla tatuażysty był on niesłychanie ważny i samoistnie mu się tak wyrwało. Nie chciał stracić swego dzieła! Chcąc czym prędzej złapać uciekającą kartkę, gwałtownie rzucił się w pogoń, omal nie wywracając po drodze krzesła, na którym dotychczas grzał tyłek. Fartownie upadła ona tuż pod nogi siedzącego nieopodal mężczyzny, czego w tym całym ferworze Stirlingshire nie zauważył. Wszystko działo się tak szybko, że biedaczek nie był w stanie nadążyć, ani czegokolwiek namierzyć. Motając się tak, chłonął okolicę rozgorączkowanym wzrokiem, może odrobinkę spanikowanym...
_________________


Chase Stirlingshire

We won't let them turn away, we'll show them what they've made. We'll be here when their heart stops beating!


[Profil]
  [A+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-11-03, 21:31   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Liam czuł na sobie co chwilę spojrzenie siedzącego nieopodal chłopaka, który coś tam rysował na swoich kartkach. Nie miał jednak pojęcia, dlaczego mu się tak przygląda. Ale to też nie było jakoś przyjemne i komfortowe w tej sytuacji. Miał wybadać teren, porobić zdjęcia a trafił na towarzystwo nieznajomego tej samej kawiarni na zewnątrz, który mu się przyglądał. Póki co, zignorował go. Odsunął kawę i otworzył torbę by z niej wyjął swój notes. Akurat w tym momencie zawiało mocniej i kartki drugiego chłopaka zaczęły fruwać nie przypilnowane. Liam spojrzał w jego kierunku, słysząc przeklinanie, że aż uniósł brew ku górze patrząc co ten wyprawia. Swoją torbę zamknął i wzrokowo powędrował za lecącą kartką, która wylądowała przy jego nogach. Pochylił się i podniósł, odwracając do siebie obrazkiem.
- Batman?
Zgadł uśmiechając się kącikiem ust, jakby to było coś zabawnego. Nie wiedział jeszcze, że ten chłopak to zawodowy tatuażysta. Ale musiał przyznać, że dzieło było dopracowane, nawet jak nie było skończone.
_________________
Tengfei Yu Rong
[Profil]
  [B+]
 
Chase Stirlingshire



If my soul was torn, would you help? Would you try and fix me? Would you help un-break me?

Najlepszy tatuażysta w mieście!





name:

Chase Stirlingshire

alias:
The Prophet

age:
30 lat

height / weight:
193 / 72

Wysłany: 2018-11-20, 23:16   
  

   1 Rok na Giftedach!


Niestety, Chase'owi nie do końca udało się sprawić, by nieznajomy mężczyzna nie czuł na sobie jego spojrzenia. Gdyby nie ten sam wzrost i ta świergocząca do niego kobieta przy barze, pewnie całkowicie skupiłby się na obecnym zajęciu i nie zwracał na całą resztę najmniejszej uwagi. Sam nie czuł się komfortowo gdy dotarło do niego, że prawdopodobnie toczy się o nim rozmowa. Miał więc prawo wtedy baczniej się poprzyglądać, czyż nie? Poza tym i tak miał lepsze rzeczy do roboty, jak i plany na później. Wypije kawę, dokończy ewentualnie swe dzieło, a potem opuści kawiarnię, po drodze rozmyślając, do którego konkretnie klubu dziś pójdzie. Tatuażysta usiłował już tylko zająć się rysowaniem i nie patrzeć w kierunku równego sobie wielkością gościa, ignorując totalnie jego obecność, dokładnie tak samo jak on jego. Najwyraźniej los chciał inaczej i przez chwilowe rozkojarzenie ciemnowłosego, w tym samym czasie zerwał się silniejszy wiatr, który przemieścił jego szkic w kierunku Liama. Nic nie dzieje się bez przyczyny...
Był dość rozdygotany i nie potrafił namierzyć fruwającej kartki, acz nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Znajdzie ją, choćby musiał spędzić tu resztę dnia! Fartownie nie trwało to zbyt długo, choć dopiero po usłyszeniu nazwy ukochanego superbohatera, został wyrwany z tego dziwnego transu. Wtem diametralnie się zatrzymał, odwracając głowę prosto na właściciela głosu, który się doń zwrócił i bezpośrednio podszedł do jego stolika. Machinalnie sam obdarował go swoim cudownym uśmiechem numer pięć, po tym jak zarejestrował, że się do niego uśmiechnął kącikami ust. Odczuł jednocześnie przeogromną ulgę, dostrzegłszy w jego dłoni swą zgubę.
Istotnie. Rozumiem, że go kojarzysz? – potwierdził jego słowa, gdyż ten naturalnie zgadł, toteż nie było potrzeby w negowaniu tego. Na koniec zadał mu dodatkowo pytanie. Teraz mogło Liamowi się również rzucić bardziej w oczy jak wiele tatuaży Chase posiadał, a miał ich od zarąbania na swym ciele. Na obu rękach dosłownie rozciągały się rękawy rozmaitych wzorów od początku ramion, aż po nadgarstki. Ale to właśnie głównie na szyi i na prawym obecnie odsłoniętym ramieniu znajdywało się najwięcej motywów związanych z tą konkretną postacią. – Jestem wielkim fanem Batmana, czego niewątpliwie nie potrafiłbym ukryć, a nawet nie chcę. – dodał z niezmiennym, wesołym wyrazem twarzy. Uznał, że skoro tak wyszło, może do niego zagada i rozwinie temat. W sumie... czemu nie? Jak wcześniej nie miałby powodu, aby go zaczepić, tak w tym momencie nadarzyła się ku temu idealna wręcz sposobność. Teoretycznie mógłby chcieć od niego jedynie odzyskania swojej pracy, lecz to byłoby trochę nie w porządku. – Och, tak w ogóle... jestem Chase. Miło mi cię poznać. – przedstawił się, by nie wyjść na chama, a następnie wyciągnął do niego dłoń w geście poznawczym, oczekując na jego reakcję.
_________________


Chase Stirlingshire

We won't let them turn away, we'll show them what they've made. We'll be here when their heart stops beating!


[Profil]
  [A+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-11-26, 14:02   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Liama niespecjalnie interesowało co sobie kobiety plotkowały o jednym kliencie. Skupiony był na swojej pracy, ale jak na złość, coś musiało mu przeszkodzić. Przyjrzał się kartce, która powędrowała pod jego nogi a teraz trzymał ją w dłoniach. Batman. Spojrzał nawet z tym uśmiechem na właściciela obrazka, który potwierdził. Przyglądając się mu i jego tatuażom, udzie zauważyć jak wielkim musi być jego fanem. Albo po prostu go lubi i tyle.
- Prawie każdy skojarzy. Komiksy, gry, filmy.
Wymienił to co najpopularniejsze wychodziło w ostatnich latach na temat batmana. I jak wielu fanów pochłonął człowiek nietoperz. Liam oddał mu kartkę, kiedy nieznajomy rozkręcił się z wyrażaniem swojego fanowskiego zainteresowania ową postacią fikcyjną.
- To widać po Tobie.
Potwierdził, że młody nie ukrywał przed światem jak bardzo lubi swojego bohatera. Żeby tylko nie naśladował jego działań, to jeszcze pożyje. Gestem głowy Liam wskazał na jego ramię, gdzie było widać jego symbole związane z batmanem. Co było w sumie znakiem rozpoznawczym. A nawet może było tego więcej? Fani często nie ukrywają się z tym co kochają.
I tak właściwie, Liam myślał, że na oddaniu jego własności się skończy, ale nie. Nieznajomy postanowił przedstawić się, zatem Liam nie będzie nie grzeczny. A też podejrzanych czynów nie chciał robić ani go wyganiać. Wolałby być dobrze przez niego zapamiętany.
- Liam. Mnie również miło Cię poznać.
Uścisnął mu dłoń, nie wstając nawet ze swojego miejsca.
[Profil]
  [B+]
 
Chase Stirlingshire



If my soul was torn, would you help? Would you try and fix me? Would you help un-break me?

Najlepszy tatuażysta w mieście!





name:

Chase Stirlingshire

alias:
The Prophet

age:
30 lat

height / weight:
193 / 72

Wysłany: 2018-12-15, 23:38   
  

   1 Rok na Giftedach!


Jak ten los lubi czasem płatać figle, nieprawdaż? Gdyby ten wiatr nie porwał kartki Chase'a i nie podrzucił jej pod stopy Liama, raczej żadne z nich nie podeszłoby do tego drugiego i nie zagadało. Obaj byli zajęci czymś innym i skupieni całkowicie na sobie. A tu proszę, wystarczył jeden drobny ruch, by praktycznie wszystko zmienić. Wyszło na to, jakby to był tylko pretekst do poznania kogoś nowego, choć absolutnie nieświadomy. Niesamowicie mu ulżyło zorientowawszy się, że jego praca mu nie zwiała, a mężczyzna siedzący obok ją złapał i teraz trzymał między palcami, z niemałym zainteresowaniem przyglądając się wciąż niedokończonemu szkicowi.
Prawie. Owszem, niektórzy mogą skojarzyć, ale przykładowo wolą innych superbohaterów. Różnie bywa. – zauważył, poszerzając swój jakże olśniewający uśmiech. Nawijał co mu ślina na język przynosiła, acz jeśli był lepiej zaznajomiony w jakimś temacie, łatwiej było mu ujmować myśli w słowa i nie musiał się zbytnio przy tym wysilać. Fanów takiego Marvela jest równie sporo co tych od DC. W sumie jakby się temu przyjrzeć ich ilość jest zbliżona, niemniej Chase nie jest w pełni przekonany, których jest więcej... to już taka mało ważna drobnostka, nad którą nie ma sensu się głębiej zastanawiać. Jest jak jest i koniec kropka. Jedyne co go zawsze irytowało to ta durna przepychanka między ludźmi o to, które uniwersum jest lepsze. Według niego to jakiś istny absurd. Oba są w takim samym stopniu fajne i wciągające. Ot, tak jak każdy ma swojego faworyta, a u Stirlingshire'a jest nim bezsprzecznie Batman, czego w życiu by nie ukrył. Zresztą i tak by mu to nie wyszło, bo zdecydowanie rzucało się w oczy niemal na kilometr. Cóż, jakoś trzeba było pociągnąć rozmowę, nie? Nieważne, że zaczęła się ona od jego Batmanowej obsesji! Och, udawać go nie zamierza, ale czasem zdarza mu się wyratować z opresji bezbronne zwierzaki i kobiety!
W końcu odebrał od niego swoją własność z niezmienną wesołością widniejącą na jego twarzy. Pokręcił potwierdzająco głową, nie dodając już nic, poza wdzięcznością za uchronienie jego dzieła przed straceniem go. – Dzięki. – uniósł lekko skrawek papieru ku górze, wskazując że to o to chodzi. Obecnie było widać każdy tatuaż związany z Człowiekiem Nietoperzem; pod koszulką miał jeszcze parę innych wzorów na torsie, których z wiadomych powodów chwilowo mu nie zademonstruje. Dziwnie by to wyglądało, gdyby ściągnął górną część garderoby przed kimś, kogo ledwo spotkał, do tego w miejscu publicznym, jakby co najmniej striptiz jakiś robił. Tak nie wypadało!
Sam wolał wyjść przed nim na porządnego chłopaka, stąd też przedstawił się, wyrażając również chęć dalszej pogawędki. – Mam nadzieję, że w niczym szczególnym ci nie przeszkodziłem? Mogę się przysiąść? O ile na nikogo nie czekasz. – dodał dość zachęcająco, coby tak przed nim nie sterczeć niczym kołek, jednocześnie chcąc spędzić z nim trochę więcej czasu. A nuż pójdą razem na jakąś imprezę i zamiast w samotności, weźmie nowego towarzysza i się rozerwą wspólnie w klubie? Zależy na jaki typ trafił, o czym zamierzał się w najbliższym czasie przekonać.
_________________


Chase Stirlingshire

We won't let them turn away, we'll show them what they've made. We'll be here when their heart stops beating!


[Profil]
  [A+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-01-10, 20:11   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- Wszystko zależy od tego, jak dany bohater jest przedstawiony. Każdy fan, na pewno znajdzie swojego ulubieńca.
Autorzy posiadający masę pomysłów na stworzenie komiksowych bohaterów, potrafią ich przedstawić w różnoraki sposób o różnych charakterach. Jednakże niektórzy z nich mają zbyt mocno podobne do siebie biografie, szczególnie w opisywanej przeszłości. Po Chase było widać, że upodobał sobie Batmana i nie krył z tym. Wierny fan swojego idola.
- Nie. Nic pilnego nie robię i na nikogo nie czekam. Możesz się dosiąść.
Rzekł z uśmiechem Nawet wskazał mu miejsce na przeciwko siebie, z wolnym krzesłem. Może i nie planował z kimkolwiek dzisiaj się spotykać i rozmawiać, a nawet poznawać nową osobę, to jednak by ne wyjść na nieuprzejmego, zgodził się. Najwyżej swoją pracę dokończy później, kolejnego dnia lub z innego miejsca.
[Profil]
  [B+]
 
Chase Stirlingshire



If my soul was torn, would you help? Would you try and fix me? Would you help un-break me?

Najlepszy tatuażysta w mieście!





name:

Chase Stirlingshire

alias:
The Prophet

age:
30 lat

height / weight:
193 / 72

Wysłany: 2019-01-21, 00:32   
  

   1 Rok na Giftedach!


Po odzyskaniu swojego rysunku, był on już całkowicie bezpieczny; nie pozwoliłby mu już nigdzie odfrunąć. Zgiął go lekko w pół i schował sobie do kieszeni swojej koszuli, którą miał zapewne gdzieś tam z boku. Teczka z resztą prac i torba leżały w dalszym ciągu przy stoliku obok, jednak nie uśmiechało mu się w tej sytuacji zawracać do niego, aby włożyć uciekającego Batmana na swoje prawowite miejsce. Postanowił zrobić to trochę później. Jeśli posiedzi z nowo poznanym mężczyzną, usadowi się w taki sposób, aby móc obserwować swoje manatki i ich pilnować. Oczywista oczywistość.
Nie da się zaprzeczyć. Z pewnością tak właśnie jest. A skoro już o tym mowa... czy ty masz jakiegoś ulubionego superbohatera? – zgodził się z nim, po czym dodał od siebie jeszcze pytanie, robiąc jednocześnie iście zaciekawioną minę. No co, zainteresowało go to! Liam poznał jego ulubieńca, więc tatuażysta chciał poznać jego własnego, o ile w ogóle takowego posiadał. Przecież wcale nie musiał, a jak sam przyznał dosłownie przed momentem, różnie to z ludźmi bywa. Niektórzy mogą ogółem lubić superbohaterów, ale nie w tak obsesyjnym stopniu jak chociażby Chase, by mieć konkretnego faworyta.
Nie widząc przeciwwskazań ze strony nowego towarzysza, przytaknął mu wdzięcznie głową. Po słownym potwierdzeniu, po prostu spoczął na wskazanym przez niego krześle, szeroko się doń uśmiechając. Rozsiadł się wygodnie, mając oko na pobliski stolik, aby nikt nie ukradł żadnej z jego własności.
Tak właściwie... jesteś nowy w mieście? Nie przypominam sobie, bym cię gdzieś wcześniej spotkał. – odparł po chwili zastanowienia, uważniej mu się przyglądając. Próbował przywołać jego twarz w swych wspomnieniach, aczkolwiek szybko doszedł do wniosku, że gdyby gdzieś mu chociażby przemknął na ulicy przed oczami, zdecydowanie by go zapamiętał.
Też coś szkicowałeś, zanim zostałeś zaatakowany przez moją pracę? – przytaczając ów słowa, zażartował sobie rozbawiony z zaistniałej niedawno sytuacji, która koniec końców wyszła całkiem komiczna. Zawsze tak jest, że pomimo początkowej złości, każdy się potem z danej rzeczy śmieje. Patrzył przy tym na notes, który leżał nieopodal Liama, a także zwrócił uwagę na jego torbę. Ewidentnie był czymś zajęty do tej pory, a wiadomo że nie będzie wypytywał ze szczegółami, co znajduje się w środku. Nie chciał wyjść na wścibskiego, ani nic podobnego. Wynikało to chęci poznania go lepiej, ot co. Nie jego sprawa tak naprawdę, niemniej nie było raczej niczego złego w pytaniu o ten notatnik, czyż nie?
_________________


Chase Stirlingshire

We won't let them turn away, we'll show them what they've made. We'll be here when their heart stops beating!


[Profil]
  [A+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-02-14, 00:22   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Czy miał swojego bohatera? Idola komiksowego, tak jak Chase wielbiący batmana? Za dzieciaka podziwiał kilku takich bohaterów. Jako dorosły mężczyzna, nie pozostała mu wielkie zainteresowanie. Trudno było mu stwierdzić, kto tak na prawdę jest "bohaterem", skoro w tych czasach to ludzie mogą posiadać nadludzkie umiejętności. Cała magia komiksów prysnęła w takim momencie.
- Mam. Najbardziej lubię Thora. Interesuje mnie odległy i boski świat mitologiczny.
Zdradził i widocznie tym samym zaspokoił ciekawość nowego kolegi, który zdecydował się dosiąść do niego, choć nie zebrał swoich rzeczy z poprzedniego stolika. Lepiej by to zrobił, nim wiatr powieje wszystko, lub przyjdzie ktoś, kto będzie potrzebował akurat tego stolika.
- Tak, jestem nowy. Jakiś czas temu przyjechałem.
Potwierdził, co było zgodne z prawdą. Przyjechał tu w jednym celu, z którym się raczej dzielić nie będzie. Najwyżej skłamie, gdzie częściowo tak czynił.
Jednak pytanie o notatnik w takim momencie nie wydawało się być dobrym posunięciem. Prawdy jednak Liam nie zamierzał tym razem zdradzać.
- Nie. Robiłem analizę terenu i miejsc. Łatwiej idzie mi zapamiętanie rozmieszczenia sklepów i ważnych punktów.
Odpowiedział spokojnie, z lekkim uśmiechem.
[Profil]
  [B+]
 
Chase Stirlingshire



If my soul was torn, would you help? Would you try and fix me? Would you help un-break me?

Najlepszy tatuażysta w mieście!





name:

Chase Stirlingshire

alias:
The Prophet

age:
30 lat

height / weight:
193 / 72

Wysłany: 2019-02-23, 17:37   
  

   1 Rok na Giftedach!


Najwyraźniej każdy posiada jakiegoś swego idola komiksowego. Chase nie zdając sobie chwilowo sprawy z istnienia mutantów miał wciąż na to inne spojrzenie. W końcu pewnie i on się dowie, iż naprawdę żyją na tej planecie ludzie z mocami, co raczej jakoś silnie na niego nie wpłynie. Prawdopodobnie i tak nic to nie zmieni, chociaż jeśli o niego chodzi, może być bardzo różnie z reakcją. Pewne jest jedynie to, iż z pewnością będzie ona pozytywna, to fakt niezaprzeczalny! Mimo wszystko ta cała magia nie pryśnie jak już zostanie uświadomiony, bynajmniej nie w odczuciu Stirlingshire'a!
Oo, no proszę. Ja w sumie lubię wielu superbohaterów, Thora także, ale wiadomo, Batman jest na pierwszym miejscu! Boski świat mitologiczny i mnie bardzo ciekawi. – posłał mu kolejny, wesoły uśmiech usłyszawszy o jego ulubieńcu, nawet jeśli tak zwaną fazę na niego miał głównie w dzieciństwie. A i owszem, zaspokoił jego ciekawość! Póki mało kto przybywał do Starbucksa, a on miał blisko swoje rzeczy, nie martwił się specjalnie o to, że coś się złego z nimi stanie. Najwyżej jak spostrzeże, że coś zaczyna przez wiatr niebezpiecznie się poruszać, albo pobliskie stoliki zapełnią się większą ilością ludzi, dopiero wówczas zainterweniuje. Teraz nie odczuwał takowej potrzeby. – Coś tak mi się zdawało właśnie. Ja natomiast mieszkam tu od urodzenia i prowadzę swoje własne studio tatuażu. – oznajmił zgodnie z prawdą, wcale niczym się nie przechwalając. On nie lubił kłamać, chyba że jest to niezwykle konieczne, jednak to taka ostateczna ostateczność. Wścibski także nie był, dlatego nie zamierzał nijak naciskać na Liama, jeżeli ten nie będzie miał ochoty poruszać jakiegoś tematu, albo kontynuować któregoś z poruszonych. – Jakbyś chciał sobie jakąś dziarę ogarnąć, zapraszam! – dodał jeszcze po krótkiej chwili zachęcająco, bo skoro już o tym napomknął, czemu by nie spróbować namówić kolejnej osoby na jakiś tatuaż? Zwłaszcza że ów mężczyzna uratował jego pracę przed zgubieniem! Co za tym idzie odczuwał potrzebę mu się jakoś za to odwdzięczyć, a akurat miał na to większą sposobność. Mógłby chociażby mu załatwić w takim wypadku coś po niższej cenie, ewentualnie za darmo, zależnie od tego, o jaki wzór by chodziło! Chase nie miał złych zamiarów pytając o ten notatnik. Nasunęło mu się tylko, że może też coś tam sobie rysował, albo notował. Nieistotne.
Ach rozumiem. Dobry patent, szczególnie że Seattle to spore miasto i każdy nowo przybyły mógłby się w nim pogubić. W razie co służę pomocą, chętnie wskażę ci najfajniejsze miejsca, czy coś! – skwitował, wyskakując z taką propozycją. Uznał, że czemu by nie? Wpadli na siebie, on jest tutaj tak zwanym świeżakiem, więc mógłby również bezproblemowo go oprowadzić, gdyby na przykład opcja z tatuażem miałaby odpaść. To też fajny sposób na rekompensatę!
_________________


Chase Stirlingshire

We won't let them turn away, we'll show them what they've made. We'll be here when their heart stops beating!


[Profil]
  [A+]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2019-04-01, 18:41   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Kto by przypuszczał, że Chase okaże się aż tak gadatliwą osobą. Jakby brakowało mu jakiegokolwiek towarzystwa. Z drugiej strony dobrze jest czasami poznać nowe osoby zamieszkujące Seattle.
- Tatuażysta...
Powtórzył sobie jego zawód, przyglądając mu się, po czym przenosząc wzrok na jego pozostawione na drugim stoliku swoje prace.
- Myślałem o tym by sobie dać coś zrobić, ale nie miałem czasu by zajrzeć do jakiegokolwiek studia.
Powrócił spojrzeniem na Chase'a.
- Podróżuję dość często, to wiesz... Nie myśli się wtedy o takich rzeczach, kiedy ma się co innego w głowie.
Nie ukrywał tego, że raz za razem myślał o tym, by zrobić sobie jakiś tatuaż. Nawet miał w głowie przygotowany wzór. Dość prosty. Co nawet jeden nie cały dzień by wystarczył na jego zrobienie.
- Masz może wizytówkę? Albo zapisz mi adres Twojego Studia. Może na dniach zajrzę.
Stwierdził ostatecznie. Bo skoro ma okazję i nic mu na drodze nie stanie, jak owy planowany udział w obchodach 4 lipca, to pewnie wpadnie do chłopaka i da sobie zrobić tatuaż. Czemu by nie?
[Profil]
  [B+]
 
Chase Stirlingshire



If my soul was torn, would you help? Would you try and fix me? Would you help un-break me?

Najlepszy tatuażysta w mieście!





name:

Chase Stirlingshire

alias:
The Prophet

age:
30 lat

height / weight:
193 / 72

Wysłany: 2019-04-17, 04:23   
  

   1 Rok na Giftedach!


Oj tak, mocno trafione w punkt – z Chase'a naprawdę jest niesamowita gaduła. A kiedy się dodatkowo nakręci, to już w ogóle zaczyna nawijać jak potłuczony i nie potrafi wówczas przestać, zwłaszcza gdy w grę wejdą ulubione tematy! W jego przypadku zupełnie nie chodzi o brak towarzystwa, gdyż tego zawsze ma pod dostatkiem. Taka jego natura, ot co.
Nie da się temu zaprzeczyć, a on istotnie uwielbia poznawać nowe osoby, także wszystko się wprost zgadza.
Dokładnie tak. – jeszcze tak dla potwierdzenia bardziej podkreślił prawdziwość tego słowa, które Liam wypowiedział odnośnie jego zawodu. Szybko zorientował się, iż zaczął szczegółowiej oglądać jego prace w otwartym na paru stronach szkicowniku, który wciąż leżał na stoliku obok. Nie miał absolutnie nic przeciwko temu. Może z tego co tam widać coś go urzeknie, albo ewentualnie styl Stirlingshire'a przypadnie mu do gustu na tyle, by jednak przyjść do jego studia i zrobić sobie tatuaż? Zobaczymy, nic nie jest wykluczone! – W takim razie wpadnij do mnie w wolnej chwili. Zapewniam cię, że nie pożałujesz. – zachęcał go dalej z tym swoim szerokim, powalającym uśmiechem, ale też nie po chamsku, bo przecież nie chciał się z tym bynajmniej narzucać i wciskać czegokolwiek na siłę. A mężczyzna jakieś minimalne zainteresowanie wykazywał, dlatego nie widział w swych nakłanianiach niczego złego, ani czegoś nie na miejscu. – Kumam. Ja nie miałem do tej pory sposobności zwiedzić zbyt wielu miejsc na świecie, choć bardzo bym chciał. Taki dalszy wyjazd zapewne dobrze by mi zrobił. Cóż, może w końcu się uda. – przyznał szczerze z niezmienną radością wymalowaną na twarzy i pozytywnym nastawieniem. Obecna praca pochłaniała mu większość czasu, a jak ją kończył, wykorzystywał jego resztkę w jak najlepszy sposób się dało. Zresztą musiał wyjść na prostą odkąd wyprowadził się od rodziców i otworzył Damask Tattoo. Przez jakiś czas nie mógł sobie zbytnio pozwolić na takie podróże do innych krajów. Niemniej pewnego dnia szarpnie się na jakieś zacne wakacje; było do tego coraz bliżej. Nie chciał po prostu wyciągać od matki więcej kasy, wolał zdecydowanie sam sobie to ogarnąć i za własne zarobki.
Ciemnowłosy był w sumie ciekawy, jaki wzór chodził po głowie Liamowi. Pod tym względem mógł na niego liczyć, ba nawet pomoże mu go podrasować, gdyby go nagle jakaś wizja twórcza naszła! To mu się często właściwie zdarza; nie bez powodu tak świetny artysta z niego. – Jasne, już ci daję. – odpowiedział krótko, acz treściwie, po czym na moment wstał i podszedł do swoich rozrzuconych manatków. Pogrzebał w torbie wyciągając z niej swą wizytówkę, na której był podany zarówno adres jak i numer telefonu do jego salonu tatuażu. Naturalnie była ładnie oprawiona w jakąś grafikę autorstwa Chase'a, nie jakaś byle jaka. Od razu zabrał stamtąd wszystkie swoje rzeczy, łącznie z niedokończoną kawą, coby mieć je już przy sobie, skoro i tak ruszył tam tyłek. Następnie wrócił do nowego znajomego, z powrotem siadając na krzesło, które dotychczas okupywał i podał mu kolorowy kartonik z kontaktem do ręki. – Proszę. Mam zatem nadzieję cię niedługo tam zobaczyć. – ponownie się doń wesoło uśmiechnął, a jednocześnie puścił mu oczko, oczywiście w innym znaczeniu, niż robił to w kierunku kobiet, które usiłował oczarować i poderwać. Faceci specjalnie go nie kręcili i raczej nigdy nie będą, żeby nie było!
Pewnie wymienili jeszcze parę słów między sobą, a potem się rozeszli w swoje strony. Ponadto Chase szczerze liczył, że zobaczy Liama w najbliższej przyszłości u siebie w salonie tatuażu!

[z/t]
_________________


Chase Stirlingshire

We won't let them turn away, we'll show them what they've made. We'll be here when their heart stops beating!


[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5