Poprzedni temat «» Następny temat
Festyn
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-09-11, 23:13   Festyn



[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-11, 23:14   

Muzyka, taniec, śpiew… To brzmi tak nierealnie, a jednak dziwnie odbijało się w uszach, które z jakiegoś powodu wciąż nie działały tak, jak powinny. Dźwięki wciąż wydawały się być stłumione, choć z każdą mijającą chwilą stawały się coraz wyraźniejsze. Ta melodia… Taka radosna, wręcz napawała optymizmem. Skóra, cieszyła się promykami słońca leniwie ogrzewającymi każdy jej centymetr, i nawet te niemrawe powieki, które przez tyle czasu nie chciały dać za wygraną, w końcu się uniosły, by podziwiać niemal bezchmurne niebo. Palce czuły pod sobą łaskotanie delikatnej i pachnącej trawy a z oddali dało się słyszeć coraz wyraźniejsze krzyki, tylko że… to nie były krzyki strachu czy przerażenia, a… radości?
Czy właśnie tak wyglądał raj?
Nie można się było o tym przekonać, dopóki wciąż dziwnie obolałe i zdrętwiałe ciała nie postanowiły się ruszyć, podnieść i wstać. Dopóki tęczówki nie zaczęły wodzić wzrokiem za ruchem malującym się w oddali. Dopóki centrum tego ruchu nie okazała się maleńka dziewczynka, o wielkich, zielonych oczach, ze skrzydełkami wróżki na plecach, latająca beztrosko nad owocowymi krzewami. Dopóki na własne oczy nie zobaczyło się wielkiego przedstawiciela w łudząco podobnym mundurze do tych, noszonych przez niebieskie szwadrony, który wyciągnął w jej kierunku lizaka, uśmiechając się radośnie…
Czy to się działo naprawdę? Czy to jedynie przejaw waszej wybujałej wyobraźni?
Z całą pewnością, odpowiedź znajdzie się tam, gdzie już teraz możecie zauważyć największe zgromadzenie - zaledwie kilkaset metrów dalej, za kilkoma drzewami, gdzie kolorowe namioty kuszą swymi barwami i skąd niesie się słodki zapach jabłek w karmelu…

__________________________________________
Techniczne:
Następny post MG 14 września późnym wieczorem.
[Profil]
 
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-09-13, 10:58   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Alex uniósł powieki. Przed chwilą, wraz z Leilah patrolowali boczną uliczkę, gdy nagle naparła na niego oślepiająca biel, a on opadł z sił i odpłynął, nie mając już władzy nad swoim ciałem. Kiedy się obudził, zanotował, że siedzi pod skąpanym słonecznym blaskiem drzewem, a do jego uszu dociera skoczna muzyka. Rozejrzał się zdezorientowany, gdy mała wróżka przeleciała przed jego nosem.
Jego wyostrzone zmysły, odbierały każdy bodziec - zapach trawy, kuszącą, słodką woń jabłek w karmelu, szelest wróżkowych skrzydeł, głośny śmiech, ciepło słońca na skórze, każdą nutę wesołej melodii.
Aha. Czyli umarł.
Ten jakiś tam Obiekt, użył swoich mocy i jakoś ich pozabijał. A może tylko jego ?
Gdy jego członki odzyskały zdolność ruchu, wstał i ruszył powoli w kierunku zgromadzenia. To tam zdawało się być epicentrum tego Wróżkolandu, czy gdziekolwiek on trafił.
- Halo ? - zapytał nieco niepewnie w przestrzeń.
[Profil]
  [AB+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-09-13, 11:04   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Gdy już się podniosła, przetarła oczy i pokręciła palcami w uszach, odzyskała wzrok i słuch, otrzepała niemal bezwiednie lekką sukienkę, którą miała na sobie i rozejrzała się, a jej wzrok padł od razu na małą dziewczynkę, która... była mutantem? Serce podskoczyło jej do gardła od razu, rozejrzała się naokoło, mając nadzieję, ze jakimś cholernym cudem, jakimś cudem nie ma tutaj żadnego przedstawiciela policji, nikogo od dogs, nikogo przeciwko mutantom, nikogo kto zaraz to dziecko zabije albo zlapie albo zrobi cokolwiek... Na co ona liczyła? Wszędzie byli tacy ludzie. Wszędzie ktoś na nich czyhał.
I oto jest, człowiek w niebieskim mundurze, tak dobrze znanym i tak znienawidzonym, choć ciężko byloby powiedzieć, że Imari może kogokolwiek nienawidzić, tak naprawdę i z całego serca. Beznadziejnie szukała zawsze dobra w każdej jednej osobie, niezależnie od tego po któej stronie stała. Niesamowicie wysoka empatia zawsze podsuwała jej wyjaśnienia ludzkich zachowań, lekki background psychologii jeszcze to wzmacniał i tak powstała istota, która nie potrafiła nienawidzić, bo zawsze, prawie zawsze, wiedziała dlaczego ktoś robi to, co robi.
Odruchowo i niewiele myśląc o konsekwencjach dla siebie rzuciła sie w stronę dziewczynki, by zrobić coś beznadziejnie głupiego, ale.. to tylko lizak. Nie broń, nie mutazyna, nie obroża, nie paralizator... lizak. Zamarła z otwartymi ustami i cofnęła się o krok po chwili, obserwując scenę w kompletnym stuporze.
CO?
Rozejrzała się, dostrzegając Alexa, ale jej mina wyrażała kompletne niezrozumienie. KOMPLETNE.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-09-13, 14:18   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Widział jak Imari wyrywa się, by ratować wróżko-dziecko, a potem jak rozgląda się z kompletnym "nicnierozumiem" na twarzy. Wyglądało na to, że była równie wytrącona z równowagi, co i on.
Podszedł do niej powoli, nie bardzo wiedząc, co z tym fantem zrobić.
- Myślisz...że umarliśmy? - zapytał niepewnie - I to jest jakiś odpowiednik nieba, czy coś?
Cholera wie co się wydarzyło ? Może ten cały Tim był jakimś ludzkim odpowiednikiem bomby atomowej i właśnie sprzątnął pół stanu z powierzchni ziemii ? Nigdy nie był pod wpływem żadnej iluzji, nie miał pojęcia jakby to mogło wyglądać, więc mógł jedynie zgadywać, w jakim miejscu się znaleźli.
[Profil]
  [AB+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-09-13, 20:09   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Podniosła dłoń do twarzy by zasłnić oczy, które razilo oczy. Powieki podniosła bardzo powoli, bo czuła się dziwnie. Czuła... Zmęczona? Nie... To było coś innego. Nie potrafiła tego ubrać słowa. Powoli podniosła się opierając się jedną dłonią o trwawę. Chwila... Jaka trawa? Przecież była mieście, szukała wiozanki na grób przyjaciółki.
- Gdzie ja jestem - powiedziała rozglądając się do okoła patrząc na tych wszystkich ludzi. Nie potrafiła nawet rozpoznać czy nadal była Seattle czy gdzieś indziej. Wiedziała latającą dziewczynkę, na którą prawie nikt nie zwraca uwagi. Prócz jednego mundurowego oraz kobiety, która chciała jej pomóc. Nadal rozglądała próbując sobie przypomnieć. Jak się tutaj znalazła? Gdzie jest? Co to za miejsce, bo wszystko było jakieś dziwnie. Ci wszyscy ludzie byli... spokoini. Pomimo latającego dziecka, jakby to nie robiło na nich różnicy. Nikt nie uciekał... nie krzyczał mutant.
Zauważyła spojrzenie kobiety i podchodzą go do niej mężczyznę. Zastanawiała się czy podejść do nich. Ponieważ pewnie wyglądała podobnie do nich. Jak zagubione dziecko. Jednak jakoś się jej to nie uśmiechało... nie znała ich i nie była pewna czy powinna im zaufać. Niestety też nie dostrzegała nikogo znajomego. Żałowała, że Conora tutaj nie było... czuła, że on by wiedział co zrobić, a nie stał jak ten kołek.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-09-13, 20:44   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Aha. I w tym niebie trafiliśmy akurat na siebie? - uniosła sceptycznie brew, niezbyt pewna tej teorii. Spojrzała na Esther i uśmiechnęła się do niej niepewnie. Nie miała pojecia o co tu chodzi.. A kobieta wydawała się tak samo zagubiona jak ona i Alex.
- Nie wiem, ale jeśli to niebo to dobrze wiedzieć, ze nie mają nic przeciwko mutantom... - spojrzała na małą wróżkę i uśmiechnęła się lekko i dośc smutno, ciężko było się dziwić.
- Poza tym, trochę dziwny sposob żeby umrzec, nie? To znaczy od czasu jak trafiłam tam, gdzie i ty ostatnio to... raczej myslalam, ze inaczej bedzie taka śmierć wygladać. Nie wiem. Gorzej. A nie, że nagle obudze się gdzie indziej. - spojrzala w niebo jakby mialo dac jej jakąś odpowiedź, rozedrzeć się i miala by wyjrzeć twarz jakiegoś boga albo Tego Boga i powiedzieć, ze to koniec męki i od teraz kwiatki i ptaszki! Chociaż nie wierzyła, ze zasługuje...
- Chodźmy tam, może się czegoś dowiemy - wskazała podbródkiem zgromadzenie ze straganami. Wyglądało.. zachęcająco, ciepło, ładnie i.. bezpiecznie? Dziwne. A gdzie bandy mężczyzn pod bronią?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-09-14, 08:16   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Uniósł brew ku górze. A cóż to za sceptycyzm ?
- Może? Dlaczego nie? - wzruszył ramionami - Masz inne wytłumaczenie? Senność, białe światło i pach jesteśmy w tej...Wyobraźniolandii czy cholera wie co to jest. - spojrzał do kogo Imari się uśmiecha i dojrzał Ester. Nie znał dziewczyny, więc nie poczynił żadnych kroków w jej stronę. Jedyną osobą, jaką tu znał, była w tej chwili Blanc.
- Nie wiem...może to taki raj dla mutantów? - zapytał niepewnie, patrząc na maleńką wróżkę, która zajadała się zapewne lizakiem.
Za radą kobiety, udali się w kierunku festynu....a przynajmniej przez moment, bo Parker nagle stanął i chwycił Imari za nadgarstek, by ona też się zatrzymała.
- A co, jak pójście tam, będzie jakbym pójściem "w stronę światła?" - tak, oglądał za dużo serialii fantastycznych, bez wątpienia
[Profil]
  [AB+]
 
Magnus Vulcano



Przynajmniej w drodze do piekła możemy się dobrze bawić

Skrzydła

72%

Brak





name:

Magnus Vulcano

alias:
Freedom

age:
24

height / weight:
185 /72

Wysłany: 2018-09-14, 11:54   
   Multikonta: Lucas
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Co się stało? Przez dłuższy czas próbowałem odzyskać władze nad swoim ciałem spanikowany. Nie wiedziałem jak trafiłem do tego miejsca jednak było tam naprawdę wspaniale. Kiedy udało mi się odzyskać czucie i władze we wszystkich częściach mojego ciała usiadłem powoli z szeroko otwartymi oczami obserwując co się działo. Nie wierząc w to że uda mi się usta na nogach wyciągnąłem skrzydła i dzięki nim lecąc powoli w stronę krzaku nad którym latała dziewczynka. Wyciągnąłem powoli dłoń w jej stronę nie wiedząc jak inaczej mógłbym sprawdzić czy to wszystko jest prawdziwe. Cały czas mięśnie miałem spięte i byłem gotowy do ewentualnej ucieczki. Dzięki wysuniętym skrzydłom wiedziałem że dałbym radę uciec gdybym chciał więc nie martwiłem się tym że inni je widzą. Unosiłem się dobre półtorej metra nad ziemią. Tak bardzo chciałem by ten obraz był prawdziwy, by nie był tylko pięknym snem. A jeśli nim właśnie był to nie chciałem się budzić. Wcześniej spojrzałem na ludzi którzy wydawali się być tak samo zdezorientowani jak ja. Czyżby grupowy sen?
[Profil]
  [A+]
 
Marian Cook



The only real stumbling block is fear of failure. In cooking you've got to have a what-the-hell attitude

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2018-09-14, 20:32   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian wstawał powoli, podnosząc się niewiele myślał- nie wiedział co się dzieje. Wstał. Rozglądał się. Zauważył znajome sylwetki w tym dziwnym, pięknym, świecie. Tak, ewidentnie był gdzieś indziej. Czuł się jakby był tam, gdzie powinien być- jakby jego życiowy cel właśnie się spełnił. Oglądając scenę z dziewczynką jego usta nie potrafiły ukryć błogiego uczucia zadowolenia i mimowolnie wróciły do ich ulubionego stanu- wielkiego, radosnego uśmiechu. Nic nie mówił, nie potrzebował tego. Napawał się tym wszystkim wokoło próbując zrozumieć, co się dzieje, przy tym podsłuchując małą pogawędkę jego znajomych. Nie wiedział czy go usłyszeli, gdyż już wybrali się w swoją stronę.
- Zdecydowanie nie zdechliśmy.- powiedział to powstrzymując swoje usta od śmiechu- To wygląda tak, jakbyśmy się dostali do mojej głowy czy coś.
Wiedział jak głupio to brzmiało i bezsensownie. Ale tak się czuł. Jakby nagle trafił do miejsca, gdzie od zawsze należał. Nie widział jeszcze wszystkiego a tylko te małe fragmenty całości, ale on to po prostu czuł. Czuł swój dom. Nie umiał powstrzymać się od uśmiechania, zresztą- i w "tamtym" świecie było to dosyć dla niego trudne.
Jednak w jednej chwili zmienił swoje nastawienie i szybko przejrzał swoją garderobę. Patelnia? Jest. Zdjęcie? Jest. Odetchnął z ulgą. Wygląda na to, że miał swoje ukochane rzeczy ze sobą. Tak samo ubranie... Co było dosyć dziwne, gdy się tak nad tym zastanowił. Swoją drogą, co on do cholery robił zanim tu trafił?! Jego pamięć była w tym momencie w strzępkach.
Patrząc na niezwykłą osobę ze skrzydłami oraz raczej niepewną sytuacji kobietę, uśmiechnął się do nich promieniście, zaczynając od kobiety.
- Ni chuja nie wiem gdzie jesteśmy, ale to raczej piękne miejsce, nie? Bez spiny, mam tylko Patelnię! Chociaż w sumie to potężna broń, nie?
I jak gdyby nigdy nic, śmiejąc się, sprężystym, powolnym krokiem zaczął iść do bliższego z nich. Jego przezorność została całkowicie wyłączona i jego prawdziwy, radosny charakter dostał całkowicie wolne pole działania. Gratulacje, zepsuliście Mariana. Albo naprawiliście. Uj wie.
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-14, 22:16   

Te piękne obrazy, te słodkie zapachy, przyjemne ciepło ogrzewające umęczone ciała, dziecięcy śmiech – to nie była śmierć. Otoczenie zieleni przemieszane z widokiem kolorowych balonów i połyskujących straganów istniało. Mogli usłyszeć trzepot skrzydełek małej dziewczynki, mogli poczuć wraz z podmuchem wiatru, jak pięknie pachniały te jabłka moczone w gorącym karmelu. Wystarczyło jedynie pokonać kilka kroków i zbliżyć się do tego centrum radości i przekonać się, że to się działo naprawdę. Nie musieli się już bać. To nowe życie utkane z ich największych marzeń.
Do Mariana podbiegł jakiś dwunastolatek, którego skóra była pokryta łuskami. Chwycił go za dłoń i pociągnął w kierunku wielkiej sceny.
- Chodź, no chodź! Teraz moja siostra będzie występować. Musisz koniecznie zobaczyć! - wołał, uparcie go prowadząc pod scenę. Bardzo chciał, aby jak najwięcej osób zobaczyło, co takiego potrafi wyczarować jego siostra. Wtrąceni w ten rajski świat bohaterowie mogli się domyślić, że będzie to pokaz niezwykłych umiejętności. Czy jednak otrząsnęli się już na tyle, aby uwierzyć w ten widok i przyjrzeć się bliżej? Czy tak wygląda śmierć? A może to właśnie jest piękna, prawdziwa przyszłość? W czarnej godzinie usnęli, by obudzić się w lepszej odsłonie tego samego miasta...
- Bardzo proszę Do Esther podeszła jakaś kobieta i wręczyła jej ulotkę. Na kawałku śliskiego papieru znany polityk ściskał dłoń staruszki o cudownych, nienaturalnie dużych i roziskrzonych oczach. Nad nimi wydrukowano zgrabną czcionką hasło głoszące przyjaźń ludzi i mutantów, a także koniec wielkiej wojny. Na odwrocie znajdował się plan festynu. A więc to tak?
Magnus unosił się spokojnie nad ziemią i nie musiał się niczego obawiać. Przechodząca obok kobieta w policyjnym mundurze pomachała mu z uśmiechem, nie kryjąc zachwytu nad jego umiejętnościami. - Nie szalej za bardzo! - zawołała z uśmiechem i odeszła w kierunku straganu z kolorowymi pączkami. Ach, ci gliniarze...
Imari i Alex ruszyli w kierunku straganów. Wątpliwości Alexa mogło rozwiać promieniujące od ludzi ciepło, ta prosta, czysta radość, która się z nich wylewała. Świętowali razem, byli jednością – człowiek i mutant. W powietrzu fruwała nie tylko dziewczynka, takich postaci było więcej. Przy fontannie jakiś mutant tworzył cudowne rzeźby z wody, budząc zachwyt zgromadzonej wokół niego grupki.
Czy dało się to jakkolwiek wytłumaczyć?

__
Kolejny post MG w poniedziałek, 17 września w porze wieczornej. Postacie, które jeszcze nie opublikowały swojego posta, wciąż mogą napisać w tym temacie. :)
[Profil]
 
 
Simon Govain



Na imię mi Legion, bo jest nas wielu

Klonowanie

83

Trener





name:

Simon Govain

alias:
Legion

age:
30

height / weight:
172/74

Wysłany: 2018-09-15, 22:25   
   Multikonta: Stuart
  

   Podróżnik w czasie


Ale była imprezaaaa! Tak żeśmy się z chłopakami schlali i zjarali, że wydawało nam się że jest jakaś wielka wojna za horyzontem, a rząd porywa mutantów, którym oferuje SPA z zabiegami trepanacji czaszki, lobotimi oraz gwałtów analnych. Co to się dzieje z ludźmi po alkoholu!
Simon zdecydowanie chciałby wierzyć że znalazł się na tym głośnym placu po zdecydowanie zbyt suto zakrapianej imprezie, jednak zdawał sobie sprawę z tego że za dużo wcześniej nie wypił. W każdym razie i tak w ciele czuł syndrom dnia następnego.
- Ja pierdoleeee - Syknął pod nosem, przewracając się na brzuch przy użyciu zdrętwiałych mięśni. Gałki oczne zaczęły niemrawo rozglądać się po okolicy, przystając na co większych dziwach. No a było ich niemało. Halo halo, czy to niebo? A może poziom 5,5 Impel Down. Co by nie było, podobało mu się tu nawet. Głośno, ponętne niewiasty, ładni mężczyźni, małe dzieci, drinki. Niezależnie od tego gdzie był, chciał tu pozostać.
Powoli podniósł się na nogi i spróbował znaleźć znajome twarze. Wydawało mu się że odnalazł Mariana i Imari, ale wpadli oni w sidła tutejszych, a Simon nie miał siły ich gonić. Poza tym, chciał zapoznać się z sytuacją na własną rękę, a sytuację jak wiadomo nalepiej poznać poprzez degustację miejscowego alkoholu i podryw miejscowej ludności.
Żeby tylko się to udało, przydałby się tylko jakiś przypadkowy przechodzień wyciągnięty z ekwipunku, gotowy wyjaśnić mu sytuację w rodzimym języku. Bardzo możliwe przecież że trafił do Europy, albo miejsca z gadającymi po łacinie aniołkami.
[Profil]
  [B-]
 
Magnus Vulcano



Przynajmniej w drodze do piekła możemy się dobrze bawić

Skrzydła

72%

Brak





name:

Magnus Vulcano

alias:
Freedom

age:
24

height / weight:
185 /72

Wysłany: 2018-09-16, 12:00   
   Multikonta: Lucas
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Za nim zdołałem upewnić się że to wszystko nie jest żadną fatamorganą jakaś policjantka pomachała do mnie. Patrzyłem za nią kompletnie zdezorientowany. Z moich oczu pociekło parę łez które zaraz starłem. Nie chciałem się rozklejać jednak tu było wspaniale. Nie chcąc straszyć nikogo widokiem krwi starłem tą która znajdowała się na moich plecach szmatką którą miałem w torbie. Uśmiechnąłem się delikatnie i nie mogąc się powstrzymać wzleciałem wyżej lecąc żwawo w stronę kolorowych namiotów co jakiś czas robiąc w powietrzu pętle lub po prostu szybując sobie. Obserwowałem otoczenie a mój wzrok można by porównać do tego jakie dziecko ma po wejściu do sklepu ze słodyczami. Po dotarciu do skupiska namiotów zacząłem rozglądać się za czymś ciekawym oraz jakimś latającym mutantem z którym mógłbym się pobawić w powietrzu. Było to może trochę dziwne zważywszy na mój wiek ale w dzieciństwie nie miałem kiedy bawić się z innymi dziećmi a co dopiero z nimi latać! Chciałem więc to wykorzystać jak najlepiej mogłem.
[Profil]
  [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-09-17, 19:03   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Odwzajemniła uśmiech dziewczyny jednak nie podeszła. Wolała nie podchodzić do zbyt dużej gruby jaka się tam zbierała. Ponieważ do tej dwójki podszedł kolejny chłopak. Esther wolała sprawdzić gdzie jest i co tutaj się dzieję. Skąd tyle tutaj ludzi, muzyka, radość. Już dawno nie była podobnym miejscu. Pewnie trzy lata temu zaczęła się bawić razem z tymi ludźmi. Jednak teraz to wszystko było dla niej nie realne. Zdążyła zrobić kilka kroków kiedy jakaś kobieta wręczyła mi ulotkę.
- Dziękuje - odpowiedziała lekkim uśmiechem staruszce, a kiedy ta odeszła spojrzała na świstek papieru. Wyglądało na to, że to był plan tego co tutaj się dzieję. Ulotka przyniosła odpowiedź na jedno z pytań jakie pojawiło się głowie Esther. Mianowicie co tutaj się dzieję i skąd ta muzyka. Byli na festynie, ale dlaczego ludzie nie reagowali na ludzi z zdolnościami. Ta latająca dziewczynka do której dołączył jeszcze jeden chłopak. Chłopak w fontannie robiący rzeźby z wody. Kiedy spojrzenie Esther powędrowało na niego odwróciła wzrok w inną stronę. Ponieważ podobnie bawiła się jej przyjaciółka. Zawsze korzystała swojej mocy i na każdym kroku kontrolowała wodę nawet podczas zwykłego sprzątania domu.
Esther spojrzała raz jeszcze na ulotkę, a bardziej na jej plan. By zorientować się jakie wydarzenia będą się tutaj działy. Wolała wiedzieć na co się jeszcze przygotować, by nie wyglądać dalej na taką zagubioną dziewczynkę.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-09-17, 20:03   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Nie wiem. Nic mi nie pasuje... ale to wszystko.. jest takie ładne - uśmiechnęła sie do kogoś, kto przechodził i uśmiechnął się do niej - Poza tym.. - spojrzała na Mariana, na Simona i uśmiechnęłą się do nich też - Marian, idziesz? - zaproponowała jeszcze chłopakowi, bo bezpieczniej czuła się jakoś w grupie.
- Co? A masz może lepszy pomysł? Jak to ma być przed światłem to dalej powinno być lepiej, więc.. A poza tym jestem głodna - wow, Imari głodna - a tam ładnie pachnie - złapała go za dłoń i pociągnęła w stronę festynu dalej. Bo w koncu co im zostało? Uciekać? Rozglądać się za.. jakąś kurtyną, jak w trump show? Tutaj było.. dobrze, miło, ciepło rozlewało jej sie po sercu. Chciała poeksplorować, pooglądać, posłuchać ludzi i mutantów, popatrzeć na to jak żyją w zgodzie - więc przyglądała się ludziom. Jeśli gdzies mogła złapać ulotkę to zamierzała to zrobić.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5