- Ja zawsze robię miłe niespodzianki przystojniaku - odpowiedział jedynie i puścił w końcu jego podbródek. Kiedy jednak byli tak bardzo blisko siebie, jakimś cudem Christian wyciągnął telefon spod bluzy chłopaka i właśnie teraz się z nim ujawnił. Zapisał w nim swój numer telefonu i dał go Michaelowi. Aż dziwne, że dobrowolnie oddał mu skradzioną rzecz ale jednak pozyskanie dobrego znajomego było dla niego teraz ważniejsze niż drogi sprzęt elektroniczny. Zresztą sam miał trochę gotówki, którą jeszcze niedawno komuś ukradł. Mógł równie dobrze kupić sobie inny telefon.
- Widzę, że lubisz dobrze imprezować. Dobrze, przyniosę oba gatunki - odparł z uśmiechem i już chciał się obrócić na pięcie kiedy kolejna dawka feromonów go zaatakowała. Chris wziął głęboki wdech i spojrzał na chłopaka tymi swoimi magicznie niebieskimi oczami. Chwycił go za rękę i wyciągnął z ciemnej uliczki. Nie chciał tego robić w końcu przy śmietniku. Kiedy więc znaleźli się w świetle latarni, przyciągnął go do siebie, położył jedną dłoń na jego boku, drugą na policzku i... pocałował go. Po prostu musnął najpierw ustami jego usta aby za chwilę złożyć głębszy pocałunek na ustach Michaela. Christian kochał się całować i nie mógł sobie odmówić posmakowania całkiem słodkich ust tego nowego znajomego. Pocałunek nie był jednak wulgarny czy wyjątkowo długi. Był raczej zwykły.
- Czy teraz cię przekonałem, żebyś zadzwonił? - spytał i uniósł jedną brew uśmiechając się.
Zdziwił się, gdy zobaczył, że Chris w jakiś dziwny sposób wydostał telefon spod koszuli. Jeszcze bardziej był jednak zaskoczony, gdy okazało się, że nie wziął go dla siebie tylko wpisał swój numer i wręczył z powrotem Michaelowi. Chłopak spojrzał na niego zaskoczony, ale nie odezwał się. Włożył tylko telefon do kieszeni spodni i uniósł lekko kąciki ust.
– Mam nadzieję, że będzie miła – powiedział, po chwili. Może wychodził na egocentryka i materialistę przez to, że jednak zgarnął telefon, który zwinął Chis, ale nie mógł inaczej. Wyszedł z mieszkania z był zakup telefonu. Musiał go więc zdobyć. On zawsze wykonywał swoje plany w najmniejszym nawet stopniu. Już taki był.
– Lubię wiele rzeczy – zaśmiał się. Cóż. Może strzelanie feromonami nie było dobrym posunięciem. Nigdy zresztą nie wiedział i nie miał pewności, jak mogą zachować się inni ludzie. Była to zagadka i wielka niewiadoma, dlatego też ryzykował trochę poddając obcych na działanie swoich mocy.
Gdy Chris pociągnął go za sobą, to wydawało mu się, że pójdą prosto po wino. Niemniej jednak nie kierowali się w stronę sklepu z alkoholem, który był dość niedaleko. Zamiast tego stanęli pod latarnią, tak że teraz byli oświetleni i na widoku. Nie spodziewał się też, że Christian go pocałuje, chociaż jemu ta myśl od pewnego czasu krążyła po głowie. Odwzajemnił pocałunek, zwłaszcza że nie był on nachalny ani wulgarny. Nie był osobą, która odmawiała sobie przyjemności, a całowanie się z kimś należało do jednych z jego ulubionych czynności.
– Powiedzmy że używasz dobrych argumentów, bym zadzwonił – mruknął, przygryzając lekko jedną wargę. Nie lubił mieszać się w związki. Nie wiedział też, czy angażowanie się uczuciowo i stawanie zależnym od kogoś było w jego stylu. Uważał więc, że z Chrisem będzie jedynie zabawa i nic więcej. – Chętnie posłucham innych argumentów – przysunął się bliżej niego.
Acosta po prostu wolał się upewnić, że Michael będzie znał jego numer telefonu i zadzwoni do niego. Na razie wolał sam wszystko zorganizować tak, żeby chłopak był zadowolony z ich randki. Bo właśnie tak to wolał nazwać Christian. Dodatkowo podobało mu się podejście do życia nowego znajomego i zapewne materializm i egocentryzm to było właśnie to co najbardziej imponowało Chłopakowi Burzy.
- Więc na pewno bardzo polubisz mnie... no i moje łóżko. - Na jego ustach pojawił się cwaniacki uśmieszek, który dość często ostatnimi czasy gościł na jego twarzy. Christiana można było określić mianem cwaniaka i niegrzecznego gnoja, który myślał tylko o trzech rzeczach - kradzieży, rozbojach i seksie. Można powiedzieć, że hierarchia jego wartości życiowych ograniczyła się do tych trzech pojęć. Czy to było jednak coś złego? Był zwyczajnie hedonistą przeświadczonym o tym, że stoi wyżej niż jacyś głupi ludzie z rządu czy innych organizacji polujących na biednych mutantów.
Kiedy byli już po pocałunku, Christian przesunął dłoń z policzka tego przystojniaka na jego bok.
- Innych argumentów użyję jak znajdziemy bardziej ustronne miejsce i będziemy mieli co najmniej dwie butelki wina mój książę - wymruczał mu wprost do ucha po czym odsunął się od Michaela, odwrócił na pięcie i zacząć iść w swoją stronę. W pewnym momencie jednak obrócił się na pięcie w jego stronę, zrobił gest jakby przykładał telefon do ucha, a z jego ust można było odczytać całkiem wyraźnie jedno słowo "zadzwoń". Następnie znikł gdzieś w ciemności, która całkiem dobrze ukryła ubranego na czarno Christiana.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum