Poprzedni temat «» Następny temat
Sypialnia #1
Autor Wiadomość
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-07-19, 22:40   Sypialnia #1
   Multikonta: Fay



[Profil]
  [0-]
 
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-07-20, 14:52   
   Multikonta: Fay


//17.04.2018, wieczór

Już niemal zapomniała o dziwnych wydarzeniach z kafejki, w której jej noga już nigdy miała nie stanąć. Sprawę z pączkami ostatecznie odpuściła, przynajmniej na razie, mając o wiele ważniejsze i nie cierpiące zwłoki sprawy do załatwienia. Jak przykładoowo firma, która miała obecnie bardziej intensywny okres. Albo Genetically Clean, które z kolei przędło trochę słabiej, co było dość niepokojące i coraz częściej zajmowało myśli Marg. Przypuszczała, że to właśnie tego będzie dotyczyło jutrzejsze zebranie, o którym, o którym dostała informację od Neumann. Jako członkini zarządu pewnie powinna się do niego w jakiś sposób przygotować, odświeżyć sobie ostatnie działania i wydarzenia GC. Nie potrzeba jej było na to zbyt wiele czasu, bo jednak starała się być na bieżąco, ale postanowiła sobie przeznaczyć tą godzinę po śniadaniu na nadrobienie zaległości.
Tak, jej myśli mimowolnie uciekały już w stronę tego, co miała do zrobienia następnego dnia. Najwyraźniej nie potrafiła zrelaksować się przez dłuższą chwilę, nawet w takim momencie, nawet wsuwając ramiona w rękawy atłasowego szlafroku, ubieranego na dopiero co odnalezioną gdzieś obok łóżka czarną bieliznę. Nawet wyrównując oddech, mając na owym łóżku zajebiście przystojnego mężczyznę, sprawiało jej to trudność. Czasem udawało mu się skutecznie rozproszyć jej uwagę, rozkojarzyć ją na tyle, by przez chwilę skupiła się tylko na nim. Teraz jednak... przed Billym postawione było wyjątkowo trudne zadanie.
Sięgnęła dłonią w kierunku szafki nocnej, na której wcześniej zostawiła kieliszek czerwonego wina. Sanders raz był, raz go nie było, ale przynajmniej ta jedna rzecz była niezmienna każdego dnia. Świetne lekarstwo na samotność i sposób na spęczenie wieczoru. Dzisiaj pełniło tylko drugą z tych funkcji.
- Wybierasz się jutro na zebranie? - spytała, wracając na łóżko, po drodze zgarniając jeszcze swój telefon, z którym rzadko kiedy się rozstawała. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy będzie potrzebna, prawda? - Powinnam coś wiedzieć? - zmarszczyła lekko brwi, ciekawa czy może posiadał jakieś informacje, które jej mogły umknąć. Bo nie ukrywała, że ostatnio wolała zająć się swoją działalnością niż organizacją, którą z założenia głównie wspierała finansowo i cóż... czasem nie dało się ogarnąć wszystkiego.
Wzięła jeszcze łyk wina zanim położyła się na łóżku na plecach, opierając głowę o tors mężczyzny. Telefon wzięła między innymi do sprawdzenia skrzynki mailowej, ale najpierw weszła w jedną z aplikacji odpowiadającej za jej mieszkanie i kliknęła dwa przyciski, żeby rozsunąć zasłony dużych okien, których widok był szczelnie zasłonięty od wczorajszej burzy.
[Profil]
  [0-]
 
Billy Sanders



hungry dogs are never loyal

wykwalifikowany zabójca

dowódca oddziału





name:

Billy Sanders

age:
36

height / weight:
189/90

Wysłany: 2018-07-24, 00:35   
  

   Ucieszył MG, bo dobrze strzela!


Billy jeszcze przez dłuższą chwilę wpatrywał się w sufit sypialni Margaret. Ostatnimi dniami pracował na zwiększonych obrotach i powodem nie był tylko panujący w Genetically Clean od czasu marszu pokojowego burdel. Mimo awansu zdawał sobie sprawę z tego, że wciąż pozostaje gościem od brudnej roboty. Nie dawał się zwieść przymilnemu poklepywaniu po pleckach, ale był gotowy na ciągnięcie tych chorych szarad, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego na co się pisał i że takiemu komuś jak on nie będzie łatwo po prostu przeskoczyć kilku schodków. Mimo wszystko jak do tej pory nie porzucił swoich starań, bo miał przed oczami cel. Informacje jakie dotarły do jego uszu ostatnimi czasy sprawiły, że zaczął zastanawiać się nad innymi opcjami i wiedział, że nie ma wystarczająco dużo czasu, żeby przeanalizować to wszystko punkt po punkcie. Wiedział, że GC nie jest dla niego wieczne. Jeśli plotki były prawdziwe GC było kompletnie spłukane, a na dodatek mieli długi u dość nieprzyjemnych ludzi, tak też… Przestali być w posiadaniu jedynej rzeczy jaka go interesowała, a na dodatek opinia publiczna była coraz gorsza. Nie miało być z tego ani pieniędzy, ani jakiegokolwiek innego przywileju, a na takich rzeczach zależało mu najbardziej. Nie obchodzili go mutanci, ich prawa, zemsta, pacyfikacja niebezpiecznych osobników, oczyszczanie społeczeństwa czy reszta tych pierdół. Musiał więc podjąć jakąś decyzję, musiał zmienić kurs, by nie rozpieprzyć się o lodowiec, bo inaczej zatonie.
Ucieczkę od tych szalonych myśli znalazł właśnie tutaj i gdy było już po wszystkim i poczuł jak Margaret wysuwa się z łóżka dopiero wtedy poczuł upragnioną pustkę. Podobnie jak ona nie potrzebował żadnych czułości, wzajemnego tulenia się do snu i cholernie pasowało mu to, że oprócz tego że to rozumiała, to nawet tego nie oczekiwała. Być może dlatego wciąż tu wracał. Potrzebował odpoczynku od własnych myśli i to właśnie dostawał. Mężczyźni jak widać pod tym względem byli bardziej prości niż kobiety.
- Mam taki zamiar. - pokiwał głową, odwracając głowę w jej stronę. Jak na jego gust lepiej było jej bez tego szlafroka. Miał do załatwienia jeszcze kilka spraw, ale nie chciał omijać zebrania. Chciał być teraz na bieżąco ze wszystkim o czym ich informują.
Przesunął palcami po jej nagich ramionach, rysując na jej skórze niewidoczne kręgi. Dość czule jak na niego. - Ty mi powiedz, Marg. - mruknął w jej włosy. - To ty jesteś finansistką. Czy jest coś o czym wszyscy powinniśmy wiedzieć? - zapytał jej, wbijając spojrzenie w czubek jej głowy i czekając aż na niego spojrzy. Był ciekawy czy widziała. Czy podobnie jak on jak do tej pory nie zdawała sobie sprawy z tego co działo się za kulisami władzy Haywella.
_________________
      The monsters were never under my bed. Because the monsters were inside my head. I fear no monsters, for no monsters I see. Because all this time the monster has been me.

[Profil]
  [A+]
 
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-07-26, 21:07   
   Multikonta: Fay


Na tym polegała ich relacja, prawda? Oboje się w nią jakoś zbytnio emocjonalnie nie angażowali, ale każde z nich miało z tego jakieś korzyści i obojgu taki układ pasował. Billy'emu przy kobiecie niczego nie brakowało, a Marg... cóż, niestety przy takim natłoku pracy i obowiązków rzadko kiedy miała dla kogoś czas, a jak wiadomo, znajomości których się w żaden sposób nie pielęgnuje szybko zanikają. Czasami zwyczajnie brakowało jej towarzystwa kogoś, kto umiałby powiedzieć coś więcej niż "Tak, pani Trailor" i "Nie, pani Trailor", nie mówiąc już o zaspokajaniu innych jej potrzeb, które miała jak każda normalna kobieta. Dodatkowo musząc kontrolować tak wiele rzeczy, dobrze było raz na jakiś czas przekazać pałeczkę komuś innemu. Nawet, jeśli tylko w granicach łóżka.
Mając przed sobą widok na nocną panoramę Seattle, rozpościerającą się za oknem, jej wzrok wciąż skierowany był na ekran telefonu. Nie miała zbyt wiele do nadrobienia, ale mimo to chciała to zrobić teraz, żeby być na bieżąco. Najpierw obowiązki, potem przyjemności, tak? Inaczej o zajściu gdzieś wysoko nie było mowy.
Pokiwała tylko głową na jego słowa, dopiero po chwili obracając ją odrobinę, żeby móc na niego spojrzeć.
- Nie powiem ci nic więcej, czego sam nie byłbyś w stanie dostrzec. A wzrok masz chyba całkiem niezły, prawda? Ktoś, kto posługuje się bronią dalekiego zasięgu musi - odparła, uśmiechając się kątem ust, jednocześnie też sygnalizując mu, że jeśli chodzi o działania Genetically Clean to jest wtajemniczana w całkiem sporo rzeczy, o których inni nie mieli pojęcia. Jak przykładowo to, że to Sanders stał po drugiej stronie karabinu snajperskiego, którego kula ugodziła w Haywella - Wiesz, że nie jestem jedyną osobą finansującą tą organizację. Za to zdecydowanie jedną z bardziej ugodowych, bardziej zdolnych do nawiązywania porozumień. Niektórzy nie są tak cierpliwi - powiedziała, spuszczając na chwilę wzrok na jego dłoń, wędrującą gdzieś po jej ramieniu, powodującą lekki dreszczyk. W jakiś sposób jednak na nią działał - Aczkolwiek cierpliwość każdego kiedyś się kończy. Inwestując w coś oczekuje się efektów. Nie problemów - dodała, podnosząc kieliszek do ust i na powrót zajmując się telefonem, jeszcze na krótką chwilę, bo zaraz potem odrzuciła go gdzieś w bok, zajmując się już głównie widokiem, który miała za oknem.
[Profil]
  [0-]
 
Billy Sanders



hungry dogs are never loyal

wykwalifikowany zabójca

dowódca oddziału





name:

Billy Sanders

age:
36

height / weight:
189/90

Wysłany: 2018-08-22, 00:02   
  

   Ucieszył MG, bo dobrze strzela!


Bill bardzo cenił sobie proste relację. Tutaj nie było zbyt wiele miejsc na niedopowiedzenia. Żadnych obietnic, żadnego kwestionowania obecnego stanu rzeczy. Po prostu dwójka ludzi, potrzebująca pewnych rzeczy. Być może w ten sposób pogwałcał swoje zobowiązania względem Cass, ale nie byłby to pierwszy raz i prawdopodobnie nie ostatni. Taki już był. Nie ukrywał tej części siebie przed samym sobą. Również on miał swoje słabości, ciągoty. Atrakcyjna kobieta, butelka wina i obietnica mile spędzonego wieczoru była dobrą okazją do grzechu, a Bill bardzo luźno traktował obietnice, które składał. Czego nie widzisz nie zaboli, prawda? Każdy potrzebował jakiejś ucieczki, a w taki sposób uciekał on. Zresztą… Czy nie warto było mieć przyjaciół wśród potężnych ludzi? Może to był nietypowy sposób ich nawiązywania, ale Trailor finansowała GC, była członkinią zarządu. Bill lubił grzać się w ciepełku właśnie takich ludzi. Więc oprócz wiadomych korzyści, miał też z tego inne profity. Chociażby takie jak informacja, a ta była przecież ostatnimi czasy bardzo przydatną walutą.
Zmrużył lekko oczy, słysząc jej słowa. Wszyscy milczeli na temat tego co stało się na marszu i tego kto pociągnął za spust. Dlatego, owszem, był zaskoczony tym, że wiedziała. - Jak widać po efektach całkiem niezły. - mruknął cicho. - Ale za to kompletnie nie mam głowy do liczb, a to ty jesteś specjalistką. - mruknął, zastanawiając się czy powinien troszkę zaryzykować i powiedzieć jej o tym czego dowiedział się w ostatnich dniach. Wciąż delikatnie głaskał jej ramię, uważnie słuchając jej słów. - Powiedzmy, że… Ostatnio spotkałem się z pewnymi opiniami na temat GC, a raczej tego w jakiej sytuacji finansowej jesteśmy. Podobno mamy długi u bardzo nieprzyjemnych ludzi. - zaczął, obserwując jej reakcje, zastanawiając się nad tym czy jest częścią tej wielkiej machiny, czy być może wie tyle co on i przed nią też skrzętnie ukrywano sprawy związane z finansami.
_________________
      The monsters were never under my bed. Because the monsters were inside my head. I fear no monsters, for no monsters I see. Because all this time the monster has been me.

[Profil]
  [A+]
 
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-08-24, 12:33   
   Multikonta: Fay


Margaret potrzebowała tego typu znajomości. Może niekoniecznie musiał to być Billy, bo z pewnością mogłaby znaleźć kogoś podobnego, kto dotrzymywał by jej towarzystwa, gdy sobie tego życzyła i partnerowałby jej na różnego typu spotkaniach czy wyjazdach. Padło jednak na Sandersa i... Marg całkiem go lubiła. Dobrze wyglądał, umiał się zachować, nie był nudny... w skrócie: sprawdzał się.
Oczywiście, że Trailor wiedziała o tym, kto pociągnąl za spust na marszu. Dbała o to, żeby nie umknął jej żaden fakt dotyczący inwestycji, w które wkładała pieniądze. Ba, miała nawet ludzi, którzy pomagali jej w byciu na bieżąco, trzymając razem z nią rękę na pulsie.
Zerknęła na mężczyznę i przez chwilę delektowała się lekkim zaskoczeniem malującym się na jego twarzy. O tak, nie mogła powiedzieć, lubiła to. Lubiła wiedzieć, lubiła szokować, lubiła być krok czy dwa przez innymi. To w końcu dawało jej władzę i pewnego rodzaju przewagę. A tu, w swoim mieszkaniu? Mogła swobodnie o tym wszystkim mówić. Bardzo dbała o to, żeby nic nigdy nie wychodziło poza te ściany. To było jedno z ważniejszych zadań jej ochrony.
- Och, jestem pewna, że o liczby potrafisz dbać równie mocno, jak ja - odparła, uśmiechając się pod nosem. Czyż to właśnie nie głównie dlatego pracował dla GC? Dla tych dodatkowych cyferek, większej ilości zer.
- Skąd te opinie? Jakieś zaufane źródło? - spytała, unosząc brwi ku górze. Na razie nie zaprzeczała, ani nie potwierdzała, po prostu chciała wiedzieć, na ile poważnie Sanders może brać te wiadomości. Czy były to jedynie pogłoski sprzedane podczas przerwy śniadaniowej, czy jednak informacje zdobyte od kogoś znaczącego - Mhm, nieprzyjemnych? Też bywam nieprzyjemna, a jednak do mnie nie masz zastrzeżeń - powiedziała, przekręcając się lekko na bok, żeby mieć lepszy widok na jego twarz. Wzięła ostatniego łyka wina i podniosła się na moment, żeby odstawić pusty kieliszek na stolik obok łóżka.
[Profil]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7