Poprzedni temat «» Następny temat
Księgarnia
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 15:30   Księgarnia



[Profil]
 
 
Elijah Fitzgerald



Asdfghjkl

telepatia

30%

były policjant, który stoi za ladą w księgarni





name:

Elijah Fitzgerald

alias:
El, Fitz

age:
29

height / weight:
180/83

Wysłany: 2018-08-16, 00:40   
   Multikonta: Raegan


|2 maja

Elijah mógł być człowiekiem odpowiedzialnym, ale wciąż zdarzało mu się gubić głowę w domu, gdy wychodził do pracy lub na zakupy. Raz zapomniał dać psu jedzenie, innym znów razem zapomniał kluczyków do samochód, a gdy wrócił do domu, Nemo go zaatakował, zacząć skakać po nim jak szalony i nie pozwalał mu wyjść, skutecznie zastawiając mu drzwi i szczekając. Oczywiście, o ile tak mały pies mógł być w stanie cokolwiek zastawić swoim ciałkiem. W każdym razie, zostawianie czegoś w domu było już cotygodniowym rytuałem i zapowiedzią złego dnia u Elijaha. I choć ta środa wydawała się całkiem spokojna mimo zostawienia portfela w mieszkaniu, były to jedynie pozory.
Jako, że na początku jego zmiany nie było zbyt dużego ruchu w księgarni, porozkładał książki z nowej dostawy i w wolnej chwili zrobił sobie kawę. Stanął przy kasie i wziął się za czytanie jakiejś ciekawej książki science fiction, popijając powoli kawę i czekając na większy ruch. Był środek roku szkolnego więc dzieciaki siedziały w szkołach, a dorośli na ogół pracowali, więc ruch był zadziwiająco mały o godzinie jedenastej, ale Fitz nie miał na co narzekać. W końcu swoją partię rozłożył i teraz mógł czekać przy kasie aż ktoś przyjdzie. Liczył na to, że zanim to się stanie, skończy chociaż kawę, ale nie było mu to dane, niestety.
Nie usłyszał jak ktoś wchodzi. Dopiero, gdy zobaczył tę osobę kątem oka, podniósł głowę. Była to kobieta, brunetka lub szatynka, bo nie był do końca pewien jej koloru włosów, które miała do ramion. Przygryzł dolną wargę i przekrzywił lekko głowę w lewą stronę. Definitywnie potrzebowała rady i pomocy, bo nie mogła dosięgnąć jednej z książek. Uśmiechnął się więc przyjaźnie i postanowił dopić kawę do końca. Wtedy właśnie zobaczył jej profil i się zakrztusił. Spodziewał się każdego. K a ż d e g o tylko nie swojej eks żony, która wciąż wyglądała tak ładnie jak dawniej. To znaczy, wystarczyło mu spojrzenie od tyłu i z profilu. Chyba, że po prostu ją idealizował, a i to było całkiem możliwe. Musiał jednak zachować się profesjonalnie, więc odchrząknął (a po chwili zakaszlał kilka razy) i wyszedł zza lady, idąc w kierunku Malviny, przybierając na usta firmowy uśmiech numer pięć.
– W czymś mogę pomóc? – Naprawdę nie chciał, aby brzmiało to tak oficjalnie. W dodatku czuł, że ma na kołnierzyku błękitnej koszuli mała plamę z kawy, którą pewnie będzie w stanie dostrzec. Ale szczerze? Wolał zacząć rozmowę oficjalnie i zbyt profesjonalnie, niż zacząć się mieszać we własnych słowach i, olaboga, jąkać. A był do tego zdolny, bo choć był na co dzień prawdziwą oazą spokoju i niestraszne mu były stresujące sytuacje, spotkanie z Amayą było poza skalą stresujących i nerwowych sytuacji. Było wywalone poza skalę, dosłownie na orbitę. Czemu dosłownie? A temu, że Elijah powtarzał sobie, że prawdopodobieństwo jego spotkania z Malviną jest tak małe, jak to, że kiedyś poleci na księżyc. A nawet go nie ciągnęło do zostania astronautą i polecenia na księżyc.
[Profil]
  [B+]
 
Malvina Amaya



only pizza understands

wyczuje twoje kłamstwa i uczucia

80%

architekt wnętrz i zawodowa rozwódka





name:

Malvina Amaya

age:
25

height / weight:
165/51

Wysłany: 2018-08-23, 22:52   

Co dla człowieka może być lepsze niż wolny dzień od pracy? Od kiedy Malvina zaczęła samodzielnie zarabiać na swoje życie, zdecydowanie najbardziej docenia momenty, w których może wstać później niż zwykle, chodzić w piżamie przez pół dnia i rozkoszować się rozchodzącym aromatem lenistwa. Mieszkała sama. Nawet nie miała złotych rybek, które mogłaby od rana nakarmić, dzieci nie posiada, męża (obecnie) nie ma, nie musi zwlekać się skoro świt, aby wyjść z psem na poranne potrzeby - była wolna i niezależna, można powiedzieć, że zarządzała swoim czasem sama, gdyby nie grafik w pracy.
Jednak w tak piękne dni, które nie zdarzają się często, trzeba rozdysponować swój czas proporcjonalnie do tego, co ma się do zrobienia na najbliższy tydzień, a na co nie ma się czasu - czyli nie ma to jak zawalić sobie całego dnia sprawami, na które normalnie miałaby jeszcze kilka dni. Pojechała do urzędu, obrabowała pół apteki i spożywczak, a następnie wpakowała wszystkie siaty do samochodu i z satysfakcją wykonania najgorszych czynności, poszła po książki, które już wypatrzyła, wygooglowała jakiś czas temu. Zrobiła odpowiedni research najciekawszych recenzji i wybrała dwie, które wolała mieć w swojej kolekcji niż wypożyczyć z biblioteki.
Nie jeździła często do tej księgarni. Była to jedna z tych mniej przez nią odwiedzanych, choć nie miało to dla niej różnicy, gdzie kupuje swoje papierowe skarby. Nie lubiła zapuszczać się w mniej odwiedzane rejony miasta, chociaż czuła spokój wchodząc do sklepu, gdzie zapach nowych książek koił jej zmysły - w końcu nie nastawiała się na żadne stresujące wydarzenie, nie podejrzewając, że jej były mąż, który jeszcze (wedle nie) niedawno był policjantem, nagle zaczął stróżować w regałowych dzielnicach. Nigdy w życiu nie przeszłaby jej ta możliwość nawet przez myśl, bo wiedziała, jak Elijah uwielbiał swoją pracę, chociaż… teraz wolałaby tego nie pamiętać. Wolałaby zapomnieć o każdej rzeczy, którą o nim wiedziała, a która mogła teraz ulec zmianie. Nigdy to już nie będzie jej do niczego przydatne.
Zignorowała jakiekolwiek kaszlenie czy krztuszenie się. Była jedną z może kilku osób na sklepie, więc na pewno ktoś inny bardziej się tym przejął, niż ona. Zaczęła czytać opis z tyłu książki, aby upewnić się swojego wyboru, kiedy usłyszała ten znajomy głos, niebywale poważny. Mało kiedy miała okazję słyszeć taką odmianę tego, co przez ponad pół życia zdarzało jej się słuchać często. Uniosła wzrok znad książki, aby dopiero po chwili wolno obrócić głowę w jego kierunku i spojrzeć na niego wzrokiem dosyć nieodgadnionym, trochę niepewnym, bo nie wiedziała tak naprawdę, jak ma zareagować.
Bardziej w osobliwy sposób, czy potraktować go jak zwyczajnego pracownika, który zwyczajnie do niej podszedł, bo wygląda na niepewną swoich wyborów?
Poprawka - ona zawsze jest pewna tego, co postanawia. A przynajmniej sobie tak wmawia. A choćby bardzo chciała, to nie umiałaby obejść obok niego ot tak. Z pierwszej miłości tak szybko się nie wyrasta.
Uśmiechnęła się lekko - zwyczajnie i całkiem przyjaźnie.
- Nie, dziękuję - odpowiedziała równie dość poważnie, gdyby był normalnym pracownikiem. Zupełnie randomowych i zwyczajnym, jakim spotyka się zawsze w sklepach. Powróciła wzrokiem do książki, ale po sekundzie znowu na niego spojrzała, nie mogąc powstrzymać się, aby odezwać się jeszcze choć jednym dodatkowym słowem. - Zamieniłeś swój pistolet na utrzymywanie porządku wśród książkach? - Może było w tym trochę zgryźliwości, w końcu głównie przez jego pracę rozpadło się ich małżeństwo, ale nie zamierzała, żeby zabrzmiało to niemiło. Przynajmniej nie tym razem. A chociaż obiecała sobie, że już na zawsze urwie z nim kontakt, to nawet nie wie, co ją teraz opętało, że chciała jakkolwiek popchnąć rozmowę do przodu.
[Profil]
  [0+]
 
Elijah Fitzgerald



Asdfghjkl

telepatia

30%

były policjant, który stoi za ladą w księgarni





name:

Elijah Fitzgerald

alias:
El, Fitz

age:
29

height / weight:
180/83

Wysłany: 2018-08-27, 20:43   
   Multikonta: Raegan


Fitz za to naprawdę cierpiał, nie mając niczego do roboty. Już przemilczmy fakt, że tęsknił za starą pracą, przecież tę nową też lubił choć z pewnością nie tak samo jak bycie detektywem i ciągłe siedzenie w papierkowej robocie. Wciąż było mu się ciężko przestawić i z jakiegoś powodu cierpiał wewnętrznie, gdy miał wolne wieczory i zupełny brak nadgodzin, bo w księgarni nie działo się zbyt wiele. Jasne, był spory ruch, ale często zdarzało się tak, że gdy szybko uwinął się z pracą, nie miał co robić, a nie było sensu układać na nowo książek w przydzielonych działach. Znowu. Chyba dlatego tak cierpiał i wyraźnie się nudził, choć starał się tego nie okazywać. Ale hej, był pracoholikiem. Lubił mieć zapierdol w pracy. Lubił działać w stresie, bo wtedy najlepiej i najszybciej mu się myślało. Potrzebował znów presji komendanta i kapitana nad sobą, potrzebował łapania przestępców. W księgarni? Najbardziej stresową sytuacją było upuszczenie książki, pogięcie kartek, wylanie na nią kawy lub poślizgnięcie się na wypolerowanej z nudów podłodze i uderzenie głową w najbliższy regał.
Gdy się zakrztusił to nawet miał trochę tej adrenaliny, bo przez moment obawiał się, że wylał trochę kawy na książkę, ale po chwili, gdy zorientował się, że książka jest bezpieczna i tylko on mógł umrzeć od zadławienia się czy coś, znacznie posmutniał. I udawajmy, że nie posmutniał dlatego, że niedaleko niego stała jego była żona i przeglądała sobie książki. Jakby nigdy nic, przeglądała sobie książki.
Słysząc, że nie potrzebuje pomocy, kiwnął ze zrozumieniem głową. Już miał robić w tył zwrot, udawać, że się nie znają, bo udawanie było znacznie prostsze, gdy nagle zadała pytanie o zamianę pistoletu na utrzymywanie porządku wśród książek. – Zawsze wolałem układanie książek od ganiania z pistoletem – skłamał, zdając sobie sprawę z tego, że przecież go zna. Plus ma tę swoją super hiper wypasioną moc... Choć była to w gruncie rzeczy prawda. średnio co tydzień układał swoje książki. Czasem alfabetycznie, czasami kolorystycznie, innym razem autorami lub własnymi preferencjami, od najlepszej, do najgorszej. Był pojebany, ale lubił porządek. Kochał porządek. Kochał go tak samo, jak swój stary pistolet. Nazwał go Quasimodo. Niby-człowiek, ale jednak nie, bo pistolet.
Ta. Możliwe, że Malvina chciała rozwodu nie tylko przez jego pracoholizm, ale też przez słabe żarty, którymi zbyt często rzucał. Ach te suchary Elijaha.
– Zdecydowałem po prostu, że bycie detektywem nie jest dla mnie. Chyba mi się to znudziło. Albo... Um, albo po prostu nie mogłem dalej patrzeć na tyle ludzkiego cierpienia i tr... trupów. – ponownie skłamał, wiedząc, że ona to wyczuje. Ale jebać to. Przecież nie powie jej prosto z mostu "hej, stałem się mutantem, bo przeżyłem traumę w tej głupiej pracy przez którą się ze mną rozwiodłaś, wyjdziesz za mnie drugi raz teraz, gdy pracuję w księgarni?". To wszystko, cały ten szajs i cała ta sytuacja w pracy go zwyczajnie przerosła. I może faktycznie miał dosyć trupów. Szczególnie jednego trupa, o którego się ciągle obwiniał. Spuścił wzrok na swoje buty. – Ale, ale wszystko jest spoko. Praca księgarza jest nawet lepsza. Mogę czytać ksiązki w pracy, gdy jest mały ruch. Nie mów nikomu, ale zdarza się, że szef pozwala nam zabierać książki do domu, żeby je przeczytać i szybciutko odnieść na miejsce następnego dnia. – Nachylił się lekko w jej stronę, aby to powiedzieć. Szybko się jednak odsunął i uśmiechnął słodko.
[Profil]
  [B+]
 
Malvina Amaya



only pizza understands

wyczuje twoje kłamstwa i uczucia

80%

architekt wnętrz i zawodowa rozwódka





name:

Malvina Amaya

age:
25

height / weight:
165/51

Wysłany: 2018-08-31, 22:00   

Chociaż posiadanie czegoś do roboty jest dobre, to stres już na nikogo dobrze nie wpływa. Zwłaszcza gdy odczuwają go dwie osoby - nieraz Malvina potrafiła wyczuć emocje swojego byłego męża, kiedy wracał z pracy, a niedaleka droga była do kłótni, kiedy on był zirytowany, a po chwili ona również. Nigdy nie zapomni złych odczuć, gdy się z nim sprzeczała - smutek, ale i rozczarowanie. Niby różnice zdań czy inne konflikty są normalne w związkach, jednak może Malvina liczyła na niewiadomo co, skoro wcześniej tyle lat się przyjaźnili. Znali się jak łyse konie, a teraz, patrząc na niego po prawie dwóch latach od rozwodu, ma wrażenie, jakby faktycznie stała przed randomowych pracownikiem księgarni. W głębi choć czuła, że to ktoś, kogo dobrze zna, to jednak wydawał się być obcy.
To bolało.
Udawanie, że się nie znają bolałoby jeszcze bardziej, więc może dlatego do niego zagadała. Szukała jakiejkolwiek deski ratunku, żeby sytuacja przestała być tak niezręczna, a żeby ona też nie wróciła z depresją i dziwnymi wyrzutami sumienia do domu. Wyrzutami, że nawet nie zagadała. I byłaby zła na niego - że też sam nie wyszedł z inicjatywą rozmowy.
Ale odpowiedział jej. A ona jedynie wywróciła oczami, uśmiechając się lekko. Nie musiała nawet używać swoich zdolności, żeby wiedzieć, że kłamie.
- Taak, jasne. A ja po godzinach dorabiam jako modelka. Hej, uważaj, komu ściemniasz. - Wystawiła ostrzegawczo palec w jego kierunku, niby poważnie, ale uśmiech błądził jej na ustach. Poczuła się dziwnie. Jak gdyby nigdy nic.
Odchrząknęła i odłożyła książkę na swoje miejsce, przesuwając się w bok, żeby coś może jeszcze poszukać. Trochę udawała, że czegoś szuka, w końcu wiedziała, co chce kupić, ale nie chciała nagle odchodzić.
Często gdy ktoś kłamie, to na nas nie patrzy. Często w bok, za nas - umiejąc wykorzystywać swoją moc, Malvina poznała jej tajniki i faktycznie może stwierdzić, że różne, pozornie małe gesty, towarzyszą kłamstwu. Tak jak teraz, gdy Elijah wciskał jej tę obłudną prawdę, to na kilometr potrafiłaby wyczuć, że śmierdzi to kłamstwem. Tylko skąd mogła wiedzieć, że jest mutantem? I nie wiedziała, jakie kłamstwo może kryć się pod czymś, co wyglądało na prawdę.
Przez chwilę bardziej skupiła się na tym, że przysunął się do niej i mogła bez problemu wyczuć, że pachnie nadal tak samo pięknie - jakby zupełnie nic się nie zmieniło. Zbierały się w niej uczucia bezradności przez ten ich za bliski, jednorazowy kontakt. Czy to za dużo jak na jeden dzień?
- T-to super - zająknęła się przez chwilę, spoglądając mu na chwilę w oczy, a żeby zaraz znowu przesunąć się w bok, jakby chcąc wprowadzić między nich jeszcze więcej przestrzeni. - Ty zabierasz dla przyjemności swoją pracę, a ja z przymusu. Nie wiem, co mnie pokusiło, żeby iść na tę architekturę - zadała na głos głupie pytanie, ale po chwili jasno odpowiedziała sobie w myślach.
Ty mnie pokusiłeś.
Bo może nie byli na jednym kierunku, nawet nie na jeden uczelni, ale wybrała jakiś kierunek. W Seattle. Mogła tu wrócić, mogła być bliżej niego. Gdyby nie on, to może nawet i zostałaby w Olympii.
- I już długo tutaj pracujesz? Też nie chce cię zagadywać, bo wiem, że jesteś w pracy i no wiesz… żebyś nie podpadł szefowi czy coś. - Bo jak na komendzie go zagadywała, to komendant żartobliwie groził im palcem. A nie wiadomo, jak by było tutaj.
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-06-30, 21:41   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


/ 11 marca 2019

Niezbyt może dobre miejsce na spotkanie, ale miał nadzieję, że Bradley znajdzie dobry sposób na to, by się tutaj zjawić. Godzina była późna. Księgarnia zapełniała się w godzinach popołudniowych, kiedy każdy wracając z pracy czy ze szkoły, postanawia odebrać swoje zamówienia, kupić nowe książki czy sprawdzić dostępność ulubionych egzemplarzy.
O ile dla nowego kolegi zjawienie się tutaj mogło być problemem, tak dla Nicholasa było inaczej. W jego przypadku DOGS i policja nie siedzieli tak na karku co poszukiwanym listem gończym. Gdyby jednak wiedzieli o jego prawdziwej tożsamości, również musiałby się porządnie ukrywać.
Wiadomość Bradleyowi wysłał z samego rana. Mając nadzieję, że chłopak zjawi się na spotkanie. Jeżeli nie, zrozumie wynikający z tego problem i poprosi o inne miejsce spotkania, oferowane przez niego. Wtedy też dostarczy mu dane na temat jego nowej i sprawdzającej misji.
Z tego względu, że pogoda nie dopisywała, było zimno i deszczowo, Nicholas na sobie miał czarny płaszcz, owinięty na szyi szalik i rękawiczki. Stał przy dziale z gatunkiem literatury kryminalnej, trzymając w dłoni jeden tytuł z tego gatunku, mogący posiadać w sobie pewne inspiracje, jak poradzić sobie z obecnym rządem. Czasami takie powieści potrafią podsunąć interesujące pomysły. Postanowił kupić ten egzemplarz, jak i później skierował się do działu edukacyjnego, by kupić kolejne podręczniki ćwiczeń dla córki.
[Profil]
  [AB+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-07-17, 20:37   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// 11.03.2019

Bradley potrafił sobie radzić i potrafił doskonale się ukrywać. Oczywiście był poszukiwany, ale ten stan trwał już dłuższy czas, więc zwyczajnie się przystosował. Zawsze jak wychodził na miasto, zakładał kamuflaż, dzięki któremu przeciętny człowiek nie był w stanie go rozpoznać jako Bradley'a Grey.
Brad przyszedł do księgarni ubrany w ciemną, neutralną odzież. Czarne spodnie, szara koszulka, a na to czarna bluza. Założył na głowę kaptur, na nosie miał okulary, ale oprócz tego miał pofarbowaną (zmywalną farbą po kilku myciach) brodę na rudo i doklejone baczki. Zmieniało to w konsekwencji jego wygląd na tyle, że mało kto się nim interesował, co działało na jego korzyść oczywiście.
Dostał wiadomość z rana i wiedział doskonale czego dotyczy. Nie bardzo wiedział czego się spodziewać, ale miał schowany pistolet w razie potrzeby. Zamierzał stawić się na miejscu bez względu na wszystko, dlatego pozałatwiał wszystkie sprawy dosłownie migiem, a potem ruszył w drogę - oczywiście po stworzeniu swojej charakteryzacji.
Pogoda nie była zachęcająca, ale to raczej dobrze, bo dzięki temu mnie osób kręciło się na mieście. Mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś będzie go szukał, chociaż i tak zachował maksymalną ostrożność.
Gdy dotarł do księgarni, parę minut zajęło mu znalezienie mężczyzny.
- Jestem - odezwał się, gdy był już przy nim. Ściągnął kaptur, ale okulary zostawił. Wyciągnął rękę do przywitania i patrzył na Nicholasa. Nie wiedział jak to się odbywa, więc czekał na jakieś instrukcje.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-07-21, 21:45   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Oczekiwanie trochę trwało, dzięki czemu Nicholas zdążył już przejrzeć i znaleźć interesujący tytuł powieści do której włożył kopertę z danymi misji. Zrobił to tak, by stać plecami do kamery sklepu. Wcześniej rozglądał się ukradkiem, gdzie są rozmieszczone. Usłyszawszy znajomy głos, zamknął książkę, którą miał otwartą na stronach powieści. Spojrzał na przybyłą osobę, ledwo rozpoznając Bradleya. Wiedział jednak, że to on.
- Trochę Ci to zaszło.
Odpowiedział na jego słowo, uścisnąwszy mu dłoń, choć mogło się też odbyć bez tego.
- Bardzo dobry tytuł i sama treść. Choć wątek miłosny może być nudny, to akcja jest wciągająca. Spodoba Ci się.
Podał mu książkę z tytułem "Ścigany". Uśmiechnął się lekko, jakby właśnie podarował mu coś interesującego. Koperta z zadaniem, była mniejszej wielkości. od kartek książki i zawierała krótki list z danymi misji. Umiejscowiona była w połowie książki, jeżeli się przewertowało strony. Tym sposobem, nie wyleciałaby zbyt szybko.
- Radzę przeczytać w domu na spokojnie.
Spojrzenie miał porozumiewawcze. Bowiem chodziło właśnie o to, co znajduje się w tej książce. Tym samym też Nicholas sprawdzał spostrzegawczość i bystrość umysłu nowego kolegi, który miał dołączyć do ich organizacji.
[Profil]
  [AB+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-07-27, 00:36   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


- Ostatnio potrzebuję więcej czasu na wyszykowanie się przed wyjściem - stwierdził neutralnie, jakby rozmawiali o pogodzie, a nie o kamuflażu, który ma na celu ukrywanie się przed władzą. Wiedział, że Nicholas zrozumie, bo już raz się spotkali i Brad wyglądał całkowicie inaczej. Niestety co innego chodzić w biały dzień po mieście. Nie mógł ryzykować.
Na początku zdziwił się, gdy mężczyzna podał mu książkę "Ścigany". Sam tytuł był dość adekwatny do jego sytuacji, więc uśmiechnął się lekko na ten wybór.
Dopiero po kolejnym zdaniu zrozumiał, że nie jest to zwykła książka, a w środku ma jakieś hasło albo dane do dalszej części rekrutacji. Rozumiał, że musieli go sprawdzić, ale chciał, żeby w miarę sprawnie to przebiegło.
- Skoro polecasz to faktycznie kupię i przeczytam w domu - odpowiedział, zabierając książkę pod pachę. Zerknął w kierunku kamery, ale zaraz odwrócił wzrok. Będzie musiał ją kupić, więc miał nadzieję, że kasjerka nie zacznie jej przeglądać albo co gorsza, nie rozpozna go jakimś cudem.
- To wszystko? - zapytał z zaciekawieniem, czy ich dzisiejsze spotkanie miało polegać tylko na odebraniu wiadomości. Czekał na jakieś instrukcje co ma dalej robić, bo nie wiedział jak to się dokładnie u nich odbywa.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-07-28, 20:02   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


- To widać.
Krótko skomentował jego odpowiedź, w pozytywnym znaczeniu. Ledwo można było rozpoznać kogoś, kogo widziało się pierwszy raz i nawiązało kontakt. A na drugie spotkanie przychodzi jako ktoś inny. Gdyby nie głos i umówione spotkanie, Nicholas mógłby pomyśleć, że ktoś inny go zaczepia. O tyle było dobrze, że w pewnym stopniu rozpoznał w tej osobie Brada.
- Nie powinna Cię znudzić.
Stwierdził z przekonaniem i klepnął go w ramię, by wyminąć. Lecz w między czasie padło też pytanie ze strony Greya.
- Póki co tak. Chyba że chcesz się przejść i pogadać?
Zapytał. Odwracając się w jego stronę. Nie spoglądał w kamerę, by nie robić jakichś niepotrzebnych podejrzeń czy nie wiadomo czego. Nicholas skierował się do stanowiska kasowego, gdzie stanąwszy przy innym regale z książkami, poczekał aż Grey dokona zakupu. Przy czym Nicholas spoglądał sobie na tytuły, gdzie między innymi autorami, rzuciło mu się nazwisko Davida Hoppera. Przeniósł wzrok z powrotem na Bradleya, upewniając się czy przy kasie problemów nie ma.
Kasjerka zapewne od razu skasuje książkę, nie sprawdzając czy coś jest w środku. Zazwyczaj tak robią, byleby towar sprzedać a zyskać kasę.
[Profil]
  [AB+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-08-17, 20:04   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Uśmiechnął się delikatnie. Wiedział, że jego kamuflaż działa, bo na tym to przecież polegało. Miał być ledwo rozpoznawalny, żeby nie powtórzyła się sytuacja, w której go złapali. Co prawda wtedy było trochę inaczej, bo chciał zgrywać bohatera i pobiegł za złodziejem torebki. Niestety okazało się, że to podpucha GC, a kobieta była podstawiona. W momencie, w którym użył mocy (i to dość dyskretnie, bo w ciemnym zaułku), wstrzyknęli mu mutazynę i zabrali na parę miesięcy. Samo wspomnienie wywoływało dreszcze.
- Mam nadzieję - powiedział jeszcze. Zastanowił się przez chwilę nad propozycją. Chyba nie czuł potrzeby teraz rozmawiać, bo nie czuł się pewnie w tej lokalizacji. Wolał przeczytać cokolwiek było w tej książce i przejść w końcu rekrutację, na którą czekał od tak długiego czasu. Zawsze coś wypadało i zawsze coś było nie tak, ale tym razem był już blisko celu. Nie zepsuje tego.
- Nie trzeba. Będą inne okazje - stwierdził, po czym poszedł do kasy. Kasjerka była zmęczona albo znudzona, bo sięgnęła po książkę, zeskanowała ją i oddała. Mężczyzna zapłacił i nawet uśmiechnął się do kobiety, po czym wrócił do Nicholasa, który krążył między regałami.
- Dzięki za spotkanie. I cóż, do zobaczenia - pożegnał się z nim i ruszył w stronę drzwi. Nie chciał się narażać, bo na widoku czuł się bezbronny. A zdecydowanie nie lubił tego uczucia.
Na wyjście mruknął "do widzenia" w eter księgarni, po czym wyszedł i po prostu pojechał z powrotem do obozu. Musiał przejrzeć książkę i poszukać w niej instrukcji i wskazówek co dalej.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-09-07, 20:57   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Krótko ale korzystnie. Spotkanie mogli zakończyć wychodząc z księgarni. Wymieniając parę zdań i zadając sobie pytania. Nic podejrzanego nie miało miejsca. Rozdzielili się w pewnym momencie i udali w swoim kierunku. Nicholas wrócił do Siedziby. Z kolei Bradley, jeżeli znalazł czas i odpowiednie miejsce na przeszukanie lub przeczytanie książki, znalazłby w niej tajemniczą kopertę. W jej wnętrzu były następujące informacje:
Cytat:
Nadchodzi Rewolucja.
Czwarty miesiąc roku.
"Dom" ulegnie zmianie.
Ostatniego marca odwiedź nocą bibliotekę.
Jeżeli przeczytałeś, zapamiętaj i spal ten list.

Same hasła. Choć konkretne. Być może też sugerujące coś wielkiego, na czym miałby się stawić i udowodnić swoją siłę i przekonanie. To czas dla ich wszystkich. Dla ich pokolenia. Ich gatunku. Jeżeli Bradley skojarzy fakty, dobrze dla niego. Tamtego dnia, dostanie ostatnie ważne dane.


[z/t x2]
[Profil]
  [AB+]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2019-11-29, 18:23   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


// 6 kwietnia

Minęło kilka dni od ostatniego spotkania z panem Davidem i od tamtego czasu chłopak miał spore problemy ze skupieniem się na lekcjach. Nie ze względu na samego znajomego jego matki, który już od samego początku wzbudzał w nim ciekawość, a ze względu na to, co obserwował w najbliższym sobie otoczeniu. Po skończonych zajęciach udał się do księgarni, gdzie był umówiony z mężczyzną na rozmowę. W SMS'ie nie podał żadnych szczegółów, lecz wspomniał, że bardzo mu na tym spotkaniu zależało.
Wybrał księgarnię nie bez przyczyny. Była ona położona niedaleko miejsca, w którym się poznali. Chłopak nie wiedział, gdzie David mieszkał, ale podejrzewał, że prawdopodobnie gdzieś właśnie w tej okolicy. Potrzebował też cichego, spokojnego miejsca, a księgarnia wydawała się wręcz idealna, zważywszy również na zajęcie znajomego Isabel, który był pisarzem i na pewno bardzo lubił książki.
Simon wciąż miał przy sobie swój szkolny plecak, sugerujący, że dopiero co wyszedł ze szkoły i od razu udał się tutaj. Wyglądał na lekko poddenerwowanego, ale czy zestresował się tak dzisiejszym dniem w szkole? A może powodem było właśnie to, o czym chciał tak porozmawiać? Blondyn rozglądał się uważnie po pomieszczeniu, szukając wzrokiem znajomego pana na wózku, który powinien już gdzieś tu być.
Czy to spotkanie to na pewno dobry pomysł? Tak, musiał z kimś o tym pogadać. Simon celowo umówił się ze znajomym Isabel dwa dni wcześniej, aby mieć czas na przemyślenie tej decyzji i ewentualne wycofanie się, ale skoro tego nie zrobił do teraz, był jej pewien. Na ten temat nie mógł porozmawiać z kolegami ze szkoły ani z mamą. Potrzebował kogoś, kto jego zdaniem go zrozumie, kto da wsparcie, albo chociaż udzieli wskazówki. Tym kimś w jego oczach był David. Nikt inny.
[Profil]
  [0+]
 
David Hopper



...

Pisarz





name:

David Elliott Hopper

alias:
Dave

age:
57

height / weight:
179/85

Wysłany: 2019-11-29, 19:20   
   Multikonta: Brian, Liam, Nicholas, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


// 6 kwietnia

Dość szybko David otrzymał wiadomość od Simona, proszącego o spotkanie. Co więcej, musiało to być coś ważnego, skoro chciał się nagle spotkać. Nie miał żadnych planów na ten dzień, poza poranną rehabilitacją, więc nie stanowiło dla niego problemu udać się do księgarni by tam właśnie spotkać się z synem swojej przybranej siostry.
Na miejsce przybył nieco wcześniej, z tego względu że na wózku czasami trudno jest o punktualność, jeżeli napotyka się problemy miejsce. Niepełnosprawni nie mają łatwego życia.
Przebywając w księgarni, David wstępnie przejrzał regały z interesującymi go tytułami i gatunkami, natrafiając także na przekłady swoich powieści. Jego starsza pozycja, która poniekąd przybliżała mu odnalezienie własnych dzieci. Mając zapewne głupią nadzieję, że tak go odnajdą. Przynajmniej młodzieży się spodobała i jakoś jest wstanie na niej zarabiać. Czas pomyśleć o czymś nowym, bo kontynuacji, nie planował pisać.
Czas zleciał mu na rozmowie ze sprzedawczynią, a także szczęście miały dziewczyny, które były jego fankami i poprosiły o autograf. Rzadko się to zdarza, ale miłe mieć tak wiernych czytelników. Dopiero po tym obejrzał się dostrzegając znajomą mu sylwetkę Simona. Skierował wózek między regałami w jego stronę i popchnął koła by zatrzymać się przed nim.
- Witaj, Simon.
Z lekkim uśmiechem przywitał młodego, po chwili zauważając że jest jakby zdenerwowany?
- Coś się stało?
Zapytał przy okazji. Chociaż to zależy od niego, czy zechce się zwierzyć z problemów, jakie go dręczą. Nie znają się za dobre, a Isabel świetnie szło ukrywanie jego istnienia. Przez co nie wiedział, ilu mógłby mieć siostrzeńców czy siostrzenic. Nawet, jeżeli miał przybrane rodzeństwo. To przecież wspaniale jest być wujkiem.
_________________
Golden Retriever - Alec
[Profil]
  [A-]
 
Simon Miles



Sometimes the wind will take you, or sometimes the wind will carry you.

Aerokineza

Uczeń





name:

Simon Miles

alias:
Apollo

age:
15

height / weight:
171/70

Wysłany: 2019-11-29, 23:34   
   Multikonta: Varcer
  

   2 Lata Giftedów!


Nie był tutaj pierwszy raz, ponieważ zdarzało mu się przychodzić do księgarni wraz ze znajomymi, aby w tradycyjny sposób poszukać informacji potrzebnych do nauki. Stąd też wiedział o tym miejscu, które na chwilę obecną wydawało się wybawieniem. Lepsze spotykanie się w przytulnej księgarni niż w jakiejś dziwnej, ciemnej uliczce, prawda?
Poddenerwowany to on niewątpliwie był, bo dał się zaskoczyć przez Davida, który nagle pojawił się tuż obok niego, przez co chłopak lekko podskoczył, prawie strącając jedną z książek wystającą z regału. Czy ten pan nie był jednak ninją na emeryturze?
- O, to pan. Dzień dobry. Miło pana znowu widzieć. - westchnął z wyraźną ulgą i posłał mu uśmiech. Zaraz pospieszył z odpowiedzią, choć pierwsze słowo odruchowo wypadło mu z ust - Nie. Znaczy tak... Właśnie dlatego chciałem się z panem spotkać, ale nie chcę, by ktoś to usłyszał. - powiedział, wskazując gestem głowy dalszą część korytarza pomiędzy regałami. Krótki kawałek, ale blondyn będzie się czuć tam nieco bezpieczniej. Jeżeli ścieżka była zbyt wąska, by mógł iść tuż obok Davida, oszczędził mężczyźnie skomplikowanego manewrowania wózkiem i mu pomógł. - Mama nie wie, że się z panem spotkałem. Powiedziałem jej, że idę do kolegi. - zaczął wyjaśniać po drodze,poprzedzając ewentualne pytania przybranego brata Isabel. - Chciałbym zachować całe to spotkanie w tajemnicy. Mama by mnie zabiła, gdyby się dowiedziała. - kontynuował. Dlaczego Simon nie mówił od razu, o co mu chodzi? Czy jednak Isabel byłaby przeciwna temu spotkaniu? A może chodziło o informacje, jakie posiadał Simon, a których nie chciał jej przekazać? Gołym okiem było widać, że stres nie opuszcza chłopaka i ma problem z doborem kolejnych zdań, stąd chaos jego wypowiedzi. - W szkole... dzieją się dziwne rzeczy. Od kilku miesięcy znikają uczniowie. Dosłownie znikają bez śladu. Mówią, że uciekli z domów, lecz ostatnio... mój przyjaciel z klasy zaginął. On nigdy by nie uciekł z domu. Nie zostawiłby wszystkiego tak po prostu. Swoich rodziców, psa, przyjaciół. Nie wierzę w to. - zaczął wyjaśniać. W jego głosie słychać było żal, gniew, frustrację, ogólną bezsilność na to, co się działo. Wziął głęboki wdech, bo czuł jak te wszystkie emocje malują mu się na twarzy. Był niemal pewien, że David nie weźmie go na poważnie, lecz kiedy teraz się otworzył, zamierzał powiedzieć wszystko do końca. W jego głowie wciąż tkwiły słowa Davida sprzed kilku dni. O jego tolerancji wobec mutantów. - ... Chciałbym uwierzyć, że to wszystko przypadek, zbieg okoliczności, ale... on był mutantem. Niedawno mi to wyznał. Zaginęła również dziewczyna, o której krążyły plotki, że ma moce... - jego słowa jasno wskazywały na to, że znajduje w tym wszystkim jedno i to samo powiązanie - mutacje. - Ten przyjaciel nieświadomie był dla mnie jednym wsparciem jakie miałem. Nie wiedział o tym, że... chciałem powiedzieć... mu też, że... nie jest sam. Nie zdążyłem... -
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5