zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-08-22, 22:07
Stuart wydał się już w momencie, w którym pociągnął za spust. Był jednak pewien swojej wygranej, w końcu... Był oryginałem. Te marne podróbki nie mogły być lepsze od niego, o nie. Choć przecież objawiały mu właśnie swoje moce, czyż nie? A to sprytny wróg! Klonowanie wychodzi im całkiem nieźle!
Mike nie miał więc problemów, by określić kierunek, z którego padł strzał. Ruszył, na tropienie zwierzyny, nawet nie zdając sobie sprawy, że ktoś tak mu bliski jeszcze kilka chwil temu robił niemal to samo. I z całą pewnością, musiał się nieźle zdziwić gdy kilkanaście metrów dalej widział niemal swoje idealne odbicie - w nieco innych ubraniach, trochę innej fryzurze i o mimice nie zdradzającej żadnych emocji... Czy możliwe, że właśnie przez to umknął mu fakt, że właśnie minął go wielki blaszany pajęczak, sunąc prosto na jego rannego brata?
Już samo spowalnianie krwawienia było nie lada wyzwaniem, przy tym bólu i strachu. Coś tu było mocno nie tak. Coś tu wyraźnie nie grało. Szkoda tylko, że Richard się o tym przekonał jeszcze boleśniej, gdy cienkie robotyczne nóżki skoczyły prosto na jego osobę, przygwożdżając go do podłoża.
I kto by pomyślał, że tyle dobrej kawy się tu dzisiaj zmarnuje, wsiąkając pomiędzy deski na mostku podobnie, jak krew najstarszego z Ryanów...
I'd like to get to know you but you're talking much too slowly
Superszybkość
85%
Łowca w bractwie
name:
Michael Ryan
alias:
Streak
age:
26
height / weight:
180/69
Wysłany: 2018-08-25, 14:13
Multikonta: Jamie/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Mike biegł przed wroga, nie była o duża odległość, a znalezienie celu okazało się szybkie. Kątem oka mógł zauważyć jakiś ruch po ziemi z czerwonym okiem. Niestety nie zareagował, bo zobaczył swojego idealnego klona. Tego się nie spodziewał i przez chwilę po prostu go wmurowało. Czyżby DOGSi jednak pobrali materiał genetyczny ze szklanki czy czegoś Richarda i stworzyli jego sobowtóra, czy może mieli mutanta, który zmieniał na zawołanie swoje komórki, które naśladowały wizerunek wroga. Cholerne pieprzone psy.
Mike czuł wściekłość na wszystko. Pozostało mu dowiedzieć się co pieprzone DOGSy wyprawiały, ubezwłasnowolnić tego mutanta czy też klona. Mike ponowił próbę wbiegnięcia na drzewo i przywalenia temu klonowi w ryło by go zwalić z niego zwalić. Nie wiedział czego się spodziewać, wiedział, że musiał bronić brata. Szkoda, że nie zdawał sobie sprawy, że poza raną miał przyczepionego pajączka....
Pająk poleciał i dobił tego pierwszego klona do ziemi. Cóż, nie do końca to planował Stu, ale jakoś nie przyszło mu przez myśl zaktualizowanie celu dla robocika. Trudno i tak był lepszy od tych podrabiańców. Będąc w temacie, jeden z zastraszającą szybkością pędził w jego stronę. W tym momencie, poddany emocjom musiał zdecydować. Albo strzeli raz jeszcze, albo wezwie od razu wsparcie. Zapewne nie starczy mu czasu na jedno i drugie. Biorąc pod uwagę szybkość klona, jedynym sensownym wyjściem, było wezwanie wsparcia magicznym guziczkiem "Pomocy". Toteż wcisnął go i jeśli starczyło mu czasu przeładował i wystrzelił kolejny pocisk w przeciwnika.
zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-08-27, 20:43
Ciężkie ciało robota przyszpiliło najstarszego z Ryanów do podłoża, skutecznie uniemożliwiając mu jakikolwiek ruch. Co najgorsze - mężczyzna zdawał sobie sprawę, że musi się teraz oszczędzać - silne nogi i cielsko tego pajęczaka z całą pewnością mogłyby go jeszcze poważniej zranić, a rana po postrzale przecież wciąż obficie krwawiła, brudząc jego koszulę i powoli zajmując już podłoże. Nie pozostawało mu nic, poza poddaniem się losowi... Może przynajmniej przestanie to tak boleć?
Zaledwie kilka metrów dalej toczyła się inna batalia - między dwoma braćmi, choć przecież wcale się nie poznali. Oboje uznali się za idealne kopie, za klony, co tylko wzmagało ich chęć walki.
Mike nie czekał długo. Dzięki swoim szybkim nogom bez większego problemu udało mu się wbiec na drzewo i od niego odbić, wymierzając idealny cios w policzek Stuarta. Na jego nieszczęście jednak - sygnał został wysłany. W ciągu najbliższych chwil, w tej okolicy z całą pewnością pojawi się wsparcie. Czy Stalker zdoła do tej pory wytrzymać, gdy ciało jego klona niemal z lekkością wylądowało tuż koło niego, leżącego z obitą twarzą?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum