Poprzedni temat «» Następny temat
Mieszkanie
Autor Wiadomość
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-16, 14:06   

/3.04 20: 30

Evie gdy tylko wróciła do domu zgarnęła torbę ze swoim standardowym zestawem do polowej pomocy poszkodowanym.Może i była nazbyt przezorna mając zwykle przy sobie cały zestaw potrzebny do ratowania życia w tej pracy jednak nigdy nie wiedziała kiedy to może okazać się przydatne albo czy przypadkiem nie będzie świadkiem wypadku. Kiedy już miała swoją torbę wypadła szybko z ośrodka, na szczęście była po godzinach pracy i nie musiała się tłumaczyć z tego gdzie się wybiera w końcu była z ludzkiej części personelu.
Pół godziny później kobieta była już przed drzwiami mieszkania Parkera, ubrana w obcisłą sukienkę w której była na randce w ciemno wzięła w głęboki oddech po czym bez pukania weszła do mieszkania mężczyzny. Zauważyła go tuż koło jego komputera z koszulką zalaną krwią leżącego na podłodze. Wpierw kobieta rozejrzała się czy jest bezpiecznie w pomieszczeniu po czym szybko związała włosy i wsunęła na ręce rękawiczki. Evie podbiegła do mężczyzny po czym potrząsnęła go delikatnie za ramiona, sprawdzając czy jest przytomny.
-Hej, słyszysz mnie? Jak się czujesz? Masz na coś alergię?- zadawała mu pytania wolno i spokojnie uważnie mu się przyglądając. Chwilę później kobieta rozcinała już jego koszulkę by obejrzeć uważnie ranę po postrzale, po czym delikatnie przejechała swoją dłonią po jego plecach. - Mów do mnie- rozkazała mu,by mieć pewność że jej tutaj nie odleci, nie miała żadnej pomocy. Niestety jej rękawiczka była całkiem czysta co oznaczało że pocisk utknął w ciele mężczyzny a ona będzie musiała babrać się w jego wnętrznościach. Evie założyła mu prowizoryczny opatrunek by się jej nie wykrwawił w czasie gdy będzie pomagała mu wstać,nie mogła operować go na tej przeklętej podłodze.
- Dasz radę wstać? Muszę w tobie pogrzebać.-odpowiedziała po czym podniosła się uważnie rozglądając się po pomieszczeniu po czym zrzuciła jednym ruchem wszystko z najwyższego stołu jaki była w stanie znaleźć w mieszkaniu - Przepraszam- powiedziała tylko po czym przyjrzała się mężczyźnie - Musisz jakoś położyć się na tym stole, pomogę Ci- powiedziała spokojnie po czym podeszła do niego, cały czas mając szpilki na nogach.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-08-16, 14:25   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czas między telefonem do Evie a jej faktycznym pojawieniem się, minął mu niepokojąco szybko. Przyczynić się do tego mogło to, że co chwilę, na krótki moment odpływał, by za chwilę budzić się na tej przeklętej podłodze.
Dopiero słysząc jej głos, drgnął nieznacznie.
- Co ? ...- wymamrotał półprzytomnie. Jaka alergia? Czyja alergia? Mózg wydawał mu się pracować w zwolnionym tempie. Może włączył mu się jakiś tryb oszczędzania energii ? Cholera wie z tą jego mutacją - Nie, chyba nie... - zamrugał nerwowo i zwrócił ku niej twarz barwy owsianki. - Jezu, ty naprawdę tu jesteś. - zaśmiał się cicho.
Umówmy się. Kto normalny by stawił się na takie wezwanie? Imari miała na tyle oleju w głowie, by tu nie przychodzić. Trochę to było rozczarowujące...ale pewnie nie chciała narażać swoich bliskich.
Koszulka mokra od krwi opadła na ziemię a on dzielnie znosił opatrywanie, choć krzywił się przy tym nieznacznie. W zasadzie czuł zaskakująco mało, normalnie byłby pewien, że będzie ryczeć niczym raniony nosorożec.
Na stole nie było wiele, w każdym razie nic tłukącego. Jego pedantyzm kazał mu utrzymywać porządek, więc obędzie się bez kawałków szkła na podłodze.
- Postaram się - wymamrotał znowu i z pomocą Evie stanął chwiejnie na nogi. W jej eskorcie dotarł do stołu i wylądował na nim plecami.
Czyli tak się umierało. Nie było tak źle. Spodziewał się prędzej paniki, histerii ze swojej strony...a tak sobie gasnął cicho, z głową cudownie pustą.
- Nie mam siły mówić. - wymamrotał jeszcze ciszej. - Chce mi się spać. - no chociaż pięć minut no...
[Profil]
  [AB+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-16, 14:49   

Gdy tylko się do niej odezwał kobieta przyjrzała się uważnie jego bladej twarzy i szczerze mówiąc bardzo jej się to nie podobało, widziała że stracił dużo kwi i miała wielką nadzieję że obejdzie się bez transfuzji, w końcu nie miałaby nawet jak ją przeprowadzić w takich warunkach.
- To dobrze- powiedziała spokojnie dalej kontynuując swoje badanie. - No jestem- dodała jeszcze również się uśmiechając. Cóż, jego przyjaciółka pewnie była mądrzejsza od niej... Evie jedna nie była w stanie opuścić kogoś, kto potrzebował pomocy lekarskiej, zwłaszcza gdy ta osoba powoli wykrwawiała się samotnie w swoim mieszkaniu, gdyby tutaj nie przyjechała z pewnością miałaby wielkie wyrzuty sumienia które by jej nie opuściły.
Gdy mężczyzna stwierdził że postara się wstać, kobieta przykucnęła przy nim, pomagając mu się podnieść jak i pozwalając mu obciążyć ją swoim ciężarem ciała. Ech Russell powinna byłaś zdjąć te buty ! Powoli doprowadziła mężczyznę do stołu, pomagając mu położyć się na stole. Gdy już tylko to zrobiła wyjęła stetoskop i zbadała pracę jego serca. Cóż, nie było aż tak źle, najważniejszym teraz było utrzymać mężczyznę przy przytomności i wyjąć pocisk. - Nawet nie waż mi się teraz zasnąć - powiedziała tylko po czym podstawiła mu pod nos sole trzeźwiące. Zapach amoniaku uderzył w nozdrza mężczyzny, taki stary wynalazek a na pewno podrażnił nos mężczyzny, który nawiasem mówiąc też był w opłakanym stanie, o tym jednak później. Evie zdjęła rękawiczki po czym wrzuciła je do kosza tylko po to, by po chwili założyć kolejną, świeżą parę tak samo jak maskę na twarz, cóż nie miała jakiś bardzo sterylnych warunków nie chciała jednak pogorszyć jego sytuacji. Wyjęła kilka przyrządów, które wyjęła ze sterylnego opakowania po czym podeszła do boku mężczyzny i zdjęła z niego opatrunek. -Nie mam nic na znieczulenie, musisz wytrzymać.- powiedziała tylko po czym przemyła jego ranę płynem dezynfekującym, nie wiedząc czego się w niej spodziewać. -Jak to się stało?- zapytała biorąc narzędzia do ręki. Miała nadzieję że taka opowieść sprawi, że uda jej się utrzymać go przytomnego.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-08-16, 15:05   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Wyobraźmy sobie, jak nieprzyjemne muszą być sole trzeźwiące. A wyobraźmy sobie jak bardzo nieprzyjemne musi to być dla mutanta, który ma te zmysły wyostrzone i obecnie nad nimi nie panuje. Otrzeźwiło go, aż za bardzo. I przy okazji zemdliło.
-Jezu! Nigdy. Więcej! - wycedził, teraz już trochę zielony.
Gdy leżał już na stole i widział jak Evie szykuje się do prowizorycznej operacji, aż mu się w głowie zakręciło. Nie żeby nie ufał jej zdolnościom, ale...to jednak miało być krojenie na żywca.
- Włoska mafia... - wymamrotał - Śledzili mnie od jakiegoś czasu. Zagrozili, że jak im nie pomogę, zabiją mnie i moją znajomą, z którą chwilę wcześniej byłem. - patrzył na Russel, chcąc mieć jakiś punkt, na którym mógłby się skupić. - Obiecali, że jak zrobię co chcą...to mnie zostawią w spokoju...ale nie wszystko poszło gładko - zamrugał znowu, by przywrócić ostrość widzenia - Pokomplikowało się...ale udało mi się w końcu usunąć te dane... A ten sukinkot do mnie wtedy strzelił. - odetchnął, jakby ta krótka opowieść wyczerpała resztki jego zdolności oratorskich. Oddychając ciężko, uśmiechnął się nieco półprzytomnie.
- Inaczej sobie wyobrażałem pierwszą randkę. - zaśmiał się cicho - Ładnie ci tej sukience.
[Profil]
  [AB+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-16, 15:50   

Evie doskonale wiedziała jak działają sole, to też po chwili postawiła przy mężczyźnie jakąś miskę,tak na wszelki wypadek w końcu lepsza miska niż sprzątanie wymiocin z podłogi, czyż nie ?
- To nawet nie próbuj mi zasnąć bo dostaniesz ich więcej- odpowiedziała zabierając słoiczek i zakręcając go, by już więcej nie drażnić żołądka mężczyzny tym zapachem, w końcu miała go poskładać a nie trzymać mu głowę nad miską. Jej delikatna natura wydawała się zniknąć w momencie gdy zakładała na ręce rękawiczki, teraz dla niej liczyło się tylko i wyłącznie to, żeby go po łatać. Kobieta słuchała go uważnie, powoli przyglądając się ranie tylko po to by po chwili naciąć delikatnie ranę skalpelem, w jej obecnej formie niestety nie miała za dużego pola do popisu a umiejscowienie postrzału sprawiało że musiała być naprawdę uważna. - Nie powinieneś był w ogóle z nimi iść i to zgłosić. - powiedziała spokojnym tonem, jakby rozmawiali o pogodzie, widać było że chwilowo skupiona była na czymś zupełnie innym. Mężczyzna mógł odczuwać spory ból, gdyż Evie zaczęła grzebać szczypcami w ranie mężczyzny poszukując pocisku który gdzieś w nim utkwił. Kobieta uśmiechnęła się słysząc jego słowa i już miała coś odpowiedzieć, gdy mężczyzna nagle poczuł mocne szarpnięcie. Pocisk utkwił daleko i kobieta próbowała do niego dotrzeć. - Dzięki, fakt nie są to najlepsze okoliczności- odpowiedziała mu spokojnie po czym wyciągnęła pocisk z jego boku, to też niestety nie było bezbolesnym czy przyjemnym zadaniem. Kobieta odłożyła pocisk na bok po czym zwróciła się do mężczyzny - No prawie po wszystkim, teraz tylko muszę cię jeszcze zszyć i bierzemy się za twój nos- powiedziała spokojnie po czym uważnie przyjrzała się ranie, by mieć pewność że niczego nie ominęła. Następnie znów odkaziła ranę, tak na wszelki wypadek, mężczyzna z pewnością mógł poczuć nieprzyjemne szczypanie. Evie odeszła na chwilę od mężczyzny po to by przyszykować igłę i nici aby móc go zaszyć.
- Jak się czujesz?- zapytała jeszcze, zanim znów do niego podeszła i zaczęła w miarę delikatnie zszywać mężczyznę. - Będziesz miał po tym bliznę. - dodała jeszcze zakładając kolejne szwy.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-08-16, 16:22   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Zasyczał złowieszczo, gdy skalpel naciął ranę. Cóż. Nikt na pewno nie będzie miał do niego pretensji, że nie znosi tego dzielnie, z pokerowym wyrazem twarzy. Mogło być gorzej. Mógł piszczeć jak dziewczynka albo szlochać, że umiera....więc nie było tak źle.
- Trudno negocjować z kimś, kto ci przystawia gnata do pleców. - mruknął, przenosząc wzrok na sufit. leżał dość spokojnie, grzecznie dając w sobie grzebać, póki nie poczuł rozrywającego bólu w klatce piersiowej. Wygiął się i zacisnął zęby, by zdusić w sobie ryk bólu.
Boże, niech to się skończy, niech ona to wyciągnie, albo niech on straci przytomność albo wyzionie ducha, byle to się skończyło...
I kilka chwil później było po wszystkim. Pocisk leżał obok, a Alex oddychając płytko przymknął powieki. Ciałem wstrząsały drgawki a skórę zrosił zimny pot, ale było już po wszystkim.. Przeżył to !
Póki co, w każdym razie.
A jak się czuł, zapytywała?
- Jakby mnie coś rozjechało - wydusił z siebie. Zszywanie to była wręcz pieszczota, po doświadczeniu z grzebaniem w bebechach i to tuż koło serca. - Fajnie. Panny lecą na blizny - mimo wszystko, starał się zachować resztki humoru, by nieco rozluźnić atmosferę.
Oddech miał już spokojniejszy, ale był potwornie wyczerpany. Marzył o tym by przespać kilka godzin. Albo kilka dni.
- Uratowałaś mi życie. Gdyby nie ty, już byłbym martwy - nie da się wyrazić słowami języka polskiego wdzięczności, jaką teraz czuł. - Teraz ja mam u Ciebie dług.
[Profil]
  [AB+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-16, 18:02   

Nikt nie mówił mu że leczenie tak poważniej rany będzie przyjemne, tak samo jak nikt pewnie nie powiedział mu że ufanie mafii nie jest dobrym pomysłem... Kobieta wiedziała że mężczyzna odczuje naprawdę dużo bólu, nie miała jednak jak mu pomóc, jak uśmierzyć ten ból a nie mogła zostawić tej rany tak sobie, nie mogła pozwolić mężczyźnie umrzeć. Gdy jednak mężczyzna wygiął się skrzywiła się, modląc się żeby nie uszkodziła go jeszcze bardziej, w końcu szczypce nadal w nim tkwiły. Położyła dłoń na jego ramieniu i zmusiła żeby się położył na tym stole. - Alex! Jeszcze raz się ruszysz....- zaczęła mu grozić, nie zdążyła jednak dokończyć groźby gdyż szybko musiała sprawdzić czy przypadkiem mężczyzna sam siebie nie uszkodził. Alex mógł usłyszeć jak kobieta odetchnęła z ulgą po czym spojrzała na niego karcąco. - Nigdy więcej tak nie rób.- fuknęła gdy już udało jej się wyjąć ten przeklęty nabój.
Evie uśmiechnęła się lekko, czego nie mógł jednak zauważyć przez maskę którą miała na twarzy. Cieszyła się że udało jej się wyjąć ten nabój z mężczyzny i prawdopodobnie uratować jego życie.
- Przyzwyczaj się do tego, możesz tak czuć się jeszcze przez kilka dni.- powiedziała spokojnie,niestety mężczyzna musiał być teraz twardy i przetrwać najbliższą noc, zawsze najgorsza jest pierwsza noc. Kolejne słowa sprawiły że kobieta zaśmiała się cicho - No zwłaszcza jak opowiesz że jacyś mafiozi chcieli cię zabić. - powiedziała wesoło, no przynajmniej mężczyzna był w stanie żartować a to znaczyło że ma się mu na życie, przynajmniej w jej mniemaniu.
Evie machnęła dłonią na kolejne słowa mężczyzny, w końcu ona nie uważała żeby zrobiła coś wielkiego, ot to co zwykle robiła w pracy. Nie umiałaby zostawić go na pastwę losu - Może nie dziś, ale do rana na pewno- odpowiedziała tylko nadal zakładając szwy. I zdawać by się mogło że kobieta zarumieniła się delikatnie, nie była przyzwyczajona do tego że ktoś ma u niej jakiś dług, przecież robiła tylko to, co umiała najlepiej... Kobieta machnęła ręką - Och weź, nie ma o czym rozmawiać. To nic wielkiego.- powiedziała spokojnie, tak jakby jedyne co dziś zrobiła to zaparzyła mu kawę.
Po kilku chwilach kobieta uśmiechnęła się, odcięła nadmiar nici i zdjęła rękawiczki wyrzucając je do kosza, następnie zdjęła maskę z twarzy i ona również wylądowała w koszu. Kobieta umyła ręce szybko ręce pod zlewem. - Gdzie masz czyste ścierki?- zapytała a gdy już jej powiedział wyjęła jedną z nich po czym zmoczyła ją lekko pod kranem i znów podeszła do mężczyzny - Pokaż ten nos, to też nie wygląda za ciekawie... Wolisz leżeć czy usiąść?- zapytała mężczyznę, czekając aż podejmie decyzję.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-08-16, 19:52   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Niestety to wygięcie było odruchem, nad którym nie panował. Z dwojga złego to było lepsze, niż gdyby zaczął się wydzierać w nieboglosy i zaalarmował wszystkich sąsiadów.
Czuł się okropnie, czemu nie należało się dziwić. Właśnie otarł się o śmierć i nie było wykluczone, że tak to się nie skończy. Wszak operacja w tak polowych warunkach, mogła się bardzo różnie skończyć. Jeszcze nie wiedział, jak ciężka noc go czeka.
- Nic wielkiego? - zaśmiał się słabo -Ciekawe mierzenie długów wdzięczności. Reanimacja laptopa to "ratujesz mi żyje" a reanimacja mnie to "nic wielkiego"

Gdy wskazał jej miejsce przetrzymywania ścierek, podniósł się ostrożnie na łokciach. Obecnie jego kawalerka wyglądała jak miejsce rzeźni. Krew na podłodze, na ubraniach, na stole.... Alex spojrzał na zakrwawiony nabój. Pomyśleć, że dwa - trzy milimetry i byłoby już po nim. Bardziej przerażające było to, że ta myśl, nie wywołała w nim większych emocji. Chyba to do niego wciąż nie docierało. W południe pił sobie spokojnie kawę w towarzystwie Imari, a wieczorem walczył o życie, postrzelony przez sługusa włoskiej mafii.
- Spróbuje usiąść - wymamrotał i bardzo powoli, zapewne z pomoca Evie, podniósł się do pozycji półsiedzącej.
To najwyraźniej wyczerpało resztki jego sił, bo pobladł jeszcze bardziej, przymknął powieki i tylko unosząca się klatka piersiowa zdradzała, że nie wyzionął ducha.
[Profil]
  [AB+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-16, 21:45   

Evie uśmiechnęła się do mężczyzny.
- Bo wtedy Ty robiłeś coś dla mnie, teraz ja robię coś dla Ciebie. Wiesz, dla mnie to tak proste jak dla Ciebie naprawa mojego komputera, a naprawdę go wtedy potrzebowałam- tu kobieta uśmiechnęła się przyjaźnie. Dla niej taka prosta operacja to nie było nic aż tak wielkiego, w końcu po każdej akcji DOGS spędzała nie raz całe noce na łataniu postrzelonych żołnierzy oddziałów tak jak on spędzał je na naprawianiu sprzętów.
Kobieta wykonała wszystkie czynności co wcześniej a gdy mężczyzna zdecydował ze spróbuje usiąść delikatnie złapała go za ramię, by w jakiś sposób mu pomóc. Nie podobało jej się jak pobladł to też wyjęła znów stetoskop i sprawdziła pracę jego serca po czym uśmiechnęła się tylko.
- Straciłeś dużo krwi dlatego jesteś osłabiony, powinieneś odpoczywać przez najbliższe kilka - kilkanaście dni. Za miesiąc będę mogła zdjąć ci szwy, lepiej żeby wszystko się dobrze zagoiło do tego czasu.- Powiedziała spokojnie po czym złapała jego twarz w jedną z dłoni zmuszając aby mężczyzna na nią spojrzał. Musiała wytrzeć mu twarz z zakrzepłej krwi, by wiedzieć czy przypadkiem nie będzie więcej jej pomocy.
Kobieta delikatnie zaczęła wycierać jego twarz - Powinieneś zgłosić to na policję bez dwóch zdań.- powiedziała tylko poważnym tonem kontynuując wycieranie zaschniętej krwi. Szczerze mówiąc nie robiło to na niej żadnego wrażenia, nie raz widziała już gorsze widoki. - No dużo lepiej, teraz zobaczymy jak bardzo źle jest tutaj- powiedziała z uśmiechem po czym powoli zbadała czy przypadkiem nie złamał nosa, na szczęście był tylko poważnie obity i rozcięty w jednym miejscu. Jej dłonie jeździły po twarzy mężczyzny uważnie badając każdy jej kawałek a oczy kobiety były wbite w jego twarz, sprawdzając czy pojawi się na niej chociaż najmniejszy grymas.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-08-17, 09:35   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czuł potworną senność. Z drugiej strony, jak przymknie oko na trzy minuty, to Evie zaś go potraktuje solami trzeźwiącymi, a to tym razem może skończyć się haftem, na jej piękną sukienkę.
Kilka, kilkanaście dni ? Teraz jedyne o czym myślał to sen, a potem ucieczka. Tylko gdzie? Skoro odnaleźli go tutaj, znajdą go wszędzie.
- Powinienem. - mruknął, choć oczywistym było, że tego nie zrobi, bo... - Ale oznaczałoby to też, że musiałbym się przyznać, do włamania do baz włoskiej policji. Sądzisz, że by mi to darowali, bo mnie szantażowano ? - uśmiechnął się blado.
Nie było opcji. Musiał radzić sobie sam. Jak zawsze, odkąd obudziła się w nim moc.
Evie uniosła jego twarz, utkwił więc w niej spojrzenie, Można by tą sytuację uznać wręcz za romantyczną, gdyby nie średnio sprzyjające okoliczności i postępujące zasinienie wokół nasady nosa. ten to nie miał szczęścia do pierwszych randek, co nie?
Mężczyzna po bliższym przyjrzeniu się, miał bardzo ciekawy odcień tęczówek- modry błękit, z domieszką szarości. Kojarzyło się to z mglistym porankiem nad brzegiem Morza Północnego. Oczy te obserwowały uważnie działania Evie. Wyglądało na to, że poza obitym nosem, nic więcej mu na nie uszkodzili, bo żaden grymas nie przemknął przez jego twarz.
Obserwował ją po prostu w milczeniu. Był tak wyczerpany, że nie miał siły się odzywać.
Wtedy też zaczął dzwonić jego telefon, porzucony na podłodze, wciąż ze śladami krwi na ekranie.
[Profil]
  [AB+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-17, 10:56   

Oh, zawsze koło siebie mężczyzna miał miskę którą podstawiła mu kobieta, na wszelki wypadek gdyby jednak zachciało mu się wymiotować, w końcu różni ludzie różnie reagują na przeżycia i nie zdziwiło by ją gdyby mężczyzna również zareagował w ten, a nie inny sposób. Kobieta słuchała co mężczyzna mówi po czym westchnęła, cóż w jej mniemaniu powinien od razu to zgłosić, w końcu nigdy nie wiedział czy przypadkiem nie wrócą z powrotem po niego czyż nie?
- Co zrobiłeś?- spytała z niedowierzaniem - Tak czy siak powinieneś to zgłosić, drugi raz mogę nie zdążyć a wydają się być naprawdę niebezpieczni- Jej głos i ruchy nadal były spokojne, całe jej skupienie było skierowane na twarz mężczyzny a kobieta wydawała się być niemal pochłonięta jego twarzą. Widziała jak się jej przygląda i szczerze mówiąc trochę ją to peszyło. Chciała jednak dokończyć to badanie by móc na wszelki wypadek udzielić mężczyźnie pomocy.
Widziała jak ledwo siedzi na tym stole a gdy już przyjrzała się uważnie jego twarzy i sprawdziła wszystkie możliwe kości wyjęła z torby maść z antybiotykiem po czym delikatnie, posmarowała nią rozcięcie na nosie mężczyzny jak i to przy jego łuku brwiowym, który musiał rozciąć podczas upadku gdy go postrzelono.
Gdy zadzwonił telefon mężczyzny kobieta uniosła ze zdzwieniem brew do góry - Przynieść ci telefon?- zapytała jeszcze, nadal nakładając maść na jego twarz.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-08-17, 12:09   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Uśmiechnął się blado. Z pewnością będą chcieli się upewnić, czy go sprzątnęli. Pytanie, ile będzie miał czasu ?
- No...chcieli bym usunął kartotekę ich szefa. A jak to zrobiłem, zamiast obiecanego świętego spokoju zarobiłem kulkę. - westchnął - Nie mogę z tym iść na policję. Sam w tym momencie dopuściłem się przestępstwa.
A on tylko chciał ratować życie swoje i Imari. Wątpił jednak, że uznają to za okoliczność łagodzącą.
Wpatrywał się z nieco speszoną Evie, choć...chyba nie do końca zachowywał przytomność umysłu. Russel to się wyostrzała, to niknęła za mgłą, a organizm coraz bardziej protestował. Alex skrzywił się nieznacznie, gdy maść znalazła się na jego łuku brwiowym. Wcześniej tego nie czuł, zapewne skupiał się za bardzo na ranie postrzałowej. Cóż....chyba go czeka przymusowe L4.
Telefon. No tak. Dzwonił. Tylko on chyba nie był w stanie działać i rozmawiać logicznie.
- Yhy, zaraz. - wymamrotał, skupiając całą swoją uwagę na twarzy Evie.
A potem stało się kilka bardzo dziwnych i niecodziennych rzeczy. Mężczyzna wychylił się ku zaskoczonej Russel, zamykając jej usta bardzo niespodziewanym pocałunkiem. A gdy się po paru sekundach odkleił, wymamrotał.
- Chyba mam reset- i w istocie tak było. Źrenice rozszerzyły się, białka uciekły ku górze i po chwili już leciał bezwładnie i albo Evie go złapała, albo nabił sobie kolejnego guza.
[Profil]
  [AB+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-17, 14:04   

Kobieta pokręciła z niedowierzaniem głową. Jak on mógł być tak głupi by chcieć załatwić wszystko na własną rękę? Czy naprawdę nie dość mu było tego wszystkiego? Ktoś próbował go zabić a on ot tak uznał że to nie najlepsze rozwiązanie.
- Z pewnością mogą to być okoliczności łagodzące, w końcu szantażowano cię i grożono ci pozbawieniem życia, to już zupełnie inna sytuacja. - odpowiedziała spokojnie, nie żeby była jakimś wielkim ekspertem od spraw policyjnych, co nie co jednak wiedziała. Jako rządowy lekarz musiała nie raz współpracować z policją ba z jednym z policjantów miała nawet dość dobre relacje.
Evie przyglądała się mu i szczerze mówiąc, nie podobało jej się spojrzenie jakim ją obdarzył. Nie żeby było jakieś creepy czy coś nie mniej to, jaki był nieobecny w niektórych momentach, obawiała się że stracił trochę za dużo krwi, że może mieć z nim jeszcze jakieś problemy a niestety miała do dyspozycji tylko to, co miała w swojej torbie, transfuzja nie wchodziła w grę.
- Jesteś pe... - Niestety, nie skończyła nawet swojej wypowiedzi gdyż mężczyzna zamknął jej usta pocałunkiem. No przyznać trzeba było że jeszcze nigdy nie miała takiej sytuacji, by ktoś kogo dopiero co pozszywała rzucił się na nią. Kobieta stała tak w szoku nie do końca wiedząc co powinna zrobić i zanim podjęła jakąkolwiek decyzję było już po wszystkim. Spojrzała na niego zszokowana nie za bardzo rozumiejąc co się właśnie wydarzyło i próbując jakoś przetworzyć te wszystkie dane.
Chciała coś powiedzieć, niestety jednak nie miała nawet na to okazji jakkolwiek zareagować gdyż mężczyzna osunął się na jej ramię tracąc przytomność. Kobieta złapała go w ostatniej chwili, po czym delikatnie położyła na stale sprawdzając czy mężczyzna w ogóle oddycha. Na szczęście oddychał to też kobieta wzięła pierwszy lepszy stołek, postawiła na stole po czym ułożyła na nim jego nogi pozwalając krwi spłynąć do głowy, mając nadzieję że wszystko zadziała i mężczyzna wróci do świadomości za kilka minut. Jego telefon cały czas dzwonił, to też kobieta podeszła do niego i postanowiła go odebrać. - Halo?
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2018-08-17, 15:12   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Odpłynął zupełnie niespodziewanie i minęło kilka dobrych chwil, nim wrócił z powrotem do żywych. Rozchylił ostrożnie powieki i krótką chwilę próbował sobie przypomnieć, gdzie jest, co on robi na stole z nogami do góry i co się w ogóle stało. Skrzywił się nieznacznie i poruszył. Bolało. Wszystko bolało jak jasna cholera. Głowa, Plecy, Bok, Nogi. Dupy do tego tylko brakowało.
Stęknął ściągając jedną nogę z krzesła, potem drugą. Głowa ciążyła mu okrutnie, a on czuł się jeszcze podlej niż wcześniej. A myślał, że to niemożliwe. Ostrożnie się podniósł i drżąc z zimna, jakie go ogarnęło, rozejrzał się nieco nieprzytomnie.
Evie. Odkładała jego telefon. Chyba ją wcześniej pocałował. Spoko.
Przetarł twarz dłońmi, ale szybko tego pożałował bo przecież miał stłuczony łuk brwiowy i nochal.
Spojrzał na antresolę, gdzie było łóżko. W tej chwili, równie dobrze mógłby to być Mount Everest. Za wysoko, za daleko, a on był za słaby. Stół niewygodny. Zostawała kanapa.
Jego myśli zdawały się przestawić na komputerowy system zerojedynkowy. Proste komunikaty. Może wtedy znów nie zemdleje.
- Chyba odpłynąłem - wymamrotał, siadając ostrożnie.
Nieeeee, skądże. Na rybach był.
[Profil]
  [AB+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-17, 15:39   

Evie rozmawiała z kobietą o imieniu Imari przez dłuższą chwilę, opowiadając jej o stanie w jakim jest mężczyzna i rokowaniach na najbliższy czas. Słychać było że kobieta po drugiej stronie telefonu martwiła się o mężczyznę, Evie nie wiedziała jednak o ich łączyło, jeszcze kilka dni temu Alex twierdził że nikogo nie ma, a młoda doktor zaczynała mieć dziwne wrażenie że mógł ją okłamać. W końcu tamta kobieta naprawdę się martwiła, nie wiedziała tylko czemu ją okłamał, tym bardziej dlaczego ją pocałował.
Gdy tylko usłyszała że Alex wraca do żywych rozłączyła się z Imari wiedząc że może potrzebować jej pomocy, gdy jednak zauważyła jak mężczyzna próbuje wstać rzuciła mu karcące spojrzenie - Nawet mi się nie waż jeszcze wstawać- rzuciła w jego kierunku po czym podeszła do mężczyzny i swoją niewielką siłą zmusiła go by wrócił do pozycji leżącej. - Jak za szybko się podniesiesz znowu mi odlecisz.- Powiedziała spokojnie po czym wręczyła mężczyźnie jego telefon. - Jakaś Imari ciągle wydzwaniała, pozwoliłam sobie odebrać. Masz do niej zadzwonić jak już trochę dojdziesz do siebie.- powiedziała spokojnie, nie za bardzo wiedząc jak na to wszystko reagować. Czuła się bardzo zbita z pantałyku tą całą sytuacją, przyjechała ratować mu życie a ten nie dość że całował ją z zaskoczenia to jeszcze miał jakąś "koleżankę" naprawdę mocno się o niego martwiącą. Czy tylko jej coś w tym nie pasowało?
- Straciłeś dużo krwi, nic dziwnego że w końcu straciłeś przytomność, chyba że to przez coś innego. - zaakcentowała to coś,mając nadzieję ze mężczyzna jakoś jej się wytłumaczy. - Powinieneś się przespać, nie wiem tylko czy dasz radę wdrapać się po schodach, może przyszykuję ci kanapę?- no skoro już go uratowała chciała mieć pewność że nie będzie musiała tutaj wracać dzisiejszej nocy... A moze jednak powinna tu zostać, na wszelki wypadek gdyby coś się stało? Tego jeszcze nie wiedziała, chwilowo chciała wsadzić mężczyznę do łóżka by odpoczął i się zregenerował.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6