Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-08-06, 19:22
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
// z holu
Czyżby możliwe, że przez te lata tak się ona zmieniła. Takie mi myśli krążyły po głowie patrząc na kobietę. Jasne rozumiałem to, że nie chce by ktoś z jej nowych ,,znajomych" nas zobaczył. Ciekawe czy ktokolwiek z nich wiedział coś o jej przeszłość. Patrząc teraz na Autmi wątpiłem w to... By wiedzieli o niej tyle co ja, ba nawet sam zaczynałem wątpić. W to czy naprawdę ją tak dobrze znam.
Na jej chłodne spojrzenie i odpowiedzieć jedynie skinąłem głową i coś wydusiłem z siebie jakieś tam przeprosiny. Grając dalej swoją role popychadła, bo przecież wyglądałem jak typowy skejt dla ludzi będących w tym hotelu byłem nikim. Ciekawe ile jest gry, a ile prawdy w zachowaniu kobiety. Ponieważ jak już wcześniej mówiłem chodziła w SZPILKACH. A dobrze pamiętam jak do jakiegoś zadania miała je założyć. Wyglądała w nich jakby miała się w nich zabić niż przejść nawet metr. A teraz proszę bardzo chodzi w nich jak rasowa dama. Och Autumi jakim cudem udało ci tak zmienić przez te lata... Szedłem parę kroków z tyłu starając się zbytnio nie zwracać na siebie uwagi. Co w sumie nie było dalekie od prawdy. Nie chciałem by na mnie zwracano uwagi tak jak nie podobało mi się to miejsce. Za dużo snobów, którzy przypominali o górze z rządu... tych złych graniaków, którzy za ciągną za wszystkie sznurki.
Wracając do kobiety przed de mną to z tej pozycji miałem doskonały spojrzenie na jej ciało. Które pobudzało tyle wspomnień, że lepiej było teraz o nich nie myśleć. Zwłaszcza, że widziałem iż przybrała trochę... mięśni. Dobrze, bo to znaczy, że ćwiczy. Mutanci powinni być formie nie wiadomo, kiedy natkną się na tych zbrodniarców z GC.
Odezwałem się do niej dopiero w pokoju, kiedy drzwi się za nami zamknęły.
- Dobrze wiem, że nie jesteś taką sucz... Po co taką grasz? - powiedziałem do niej opierając się o ścianę. Cóż byłem pewny, że w środku daleko jej do tego rodzaju kobiet. Więc nie rozumiałem czemu się tak zachowywała.
W jej głowie kotłowalo się milion myśli, ale żadnej z nich nie było widać na jej twarzy czy w sposobie poruszania się chociażby. Mimo wszystko rozsadzalo ją to, co się działo w jej głowie. Nie wiedziała jak to rozwiązać. Dopiero gdy usłyszała kliknięcie zatrzaskujących się za Chrisem drzwi obróciła się w jego stronę i uśmiechnęła ciepło, tak, jak był przyzwyczajony, że się uśmiechała. Schyliła się, ściągajac szpilki ze stóp, bo nie były one najwygodniejsze na ciut za miekkich dywanach w pokoju.
Dobrze wie? Dobrze. Niech wie.
Ściagajac buty straciła dobre 10 centymetrów wzrostu, jak nie więcej. Westchnęła lekko, obserwująch Chrisa i po chwili podchodząc do niego, chociaż przez chwilę powtarzała sobie w głowie, że nie powinna. Wtuliła się w mężczyznę, obejmując go w pasie i splatajac ręce na jego plecach.
- No nie, nie jestem - wymruczała cicho, jej moc znów sie uaktywniła, roznosząc w powietrzu niewyczuwalne feromony.
- Tak jest bezpieczniej. Co się z tobą działo..? - zapytała od razu, odklejając się od niego niechętnie. Cofnęła się o krok i uniosła twarz, by spojrzec na meżczyznę.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-08-06, 20:13
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Jedno trzeba przyznać, że obecny wygląd Autmi bardzo mi się podobał. Wyglądała na kobietę silną taką, że potrafi skopać tyłek jeśli zaistniała by taka potrzeba. Przy tym jest kobieca, co czynią ją jeszcze bardziej seksowną. Gdyby nie te myśli głowie, pytania i cel ich rozmowy. Już tej chwili porwał bym ją ramiona robiąc użytek z tego łóżka. Jednak musiałem się ogarnąć, bo te myśli nie prowadziły do niczego dobrego.
Obserwowałem poczynania kobiety, przy czym pożerałem ją wzrokiem. Jednocześnie powtarzając sobie w głowie by być grzecznym. ,,Ogarnij się chłopie jeśli to zrobisz nici z rozmowy". Tymi słowami sprawdzałem się do porządku, ponieważ zależało na tym by dowiedzieć się co działo się z nią przez ostatnie trzy lata. Jak udało jej się przeżyć atak? Czy ktoś jej pomógł? Co robiła przez te trzy lata? Po prostu chciałem o niej wiedzieć wszystko, tak jak kiedyś.
- Jednak to nie ty - powiedziałem nim jeszcze się do mnie przytuliła, a gdy to uczyniła objąłem ją ramieniem. Jakbym chciał chronić ją przed całym światem. Nie chętnie wypuściłem ją objęcia, bo uderzył mnie jej zapach. Co prawda zmieszany jakimiś perfumami jednak jej naturalna woń była nadal wyczuwalna.
- Zostałem zmuszony pracy dla rządu, a wcześniej przeszedłem serie badań - powiedziałem cicho, bo nie byłem pewny jak zareaguje na te słowa. Przecież przez rząd i ich atak na nasze bractwo straciliśmy nasze maleństwo. Nie chciałem dla nich pracować, ale robiłem to ze względu na Esther. - A z tobą moja miła - zapytałem się ciekawy oraz chcąc trochę zmienić temat.
Fakt, potrafiła posługiwać się bronią, potrafiła walczyć wręcz i nożem.. Dużo się zmieniło. Jasne, strzelać umiała wcześniej, ale reszta doszła później. Można powiedziec, że wzięła się za siebie. Ciężko, żeby nie skoro półtora roku trenowała z Helisami, zanim wrócila do czynnej "służby" jeśli tak można to w ogóle nazwać. A na treningi uczęszczała do teraz, biegała poza tym, pływała gdy miała czas. Być może robiła to wszystko, by zająć sobie myśli.. A być może by lepiej wykonywać swoje obowiązki i nowe zadania. Cieżko powiedzieć.
Nie chciała spuszczać z niego wzroku i właściwie wcale nie chciała specjalnie się od niego odsuwać. Nadal lubiła jego bliskość.
- DOGS...? - uniosla lekko brew i mogł zapewne zauważyć, ze jej głos lekko się załamał. Pracował dla DOGS? Złapali go, zrobili mu to, co z większością mutków i został ich kundlem. Zacisnęła dłonie w pięści na moment, odwróciła wzrok. Tak, zalała ją nagła fala wspomnień z tamtego dnia, wspomnień o Annie, chociaż ta nie zginęła przez rząd, a przez mutanta. Zawsze mówiła, że powinno się ich kontrolować, izolować, szprycować mutazyną. Cokolwiek. To przez jakiegoś parszywego mutanta straciła swoje dziecko na zawsze. Zacisnęła zęby i cofnęla się o krok. Podeszła do łożka i usiadła na nim, dopiero potem podniosla wzrok na Chrisa. Nie mogłą teraz o tym myśleć. To już było. Teraz miała go obok siebie. Chociaż jego.
- Co ci zrobili? Jakie badania? - zignorowała pytanie o siebie, wypytując dalej. W końcu to mialo sens, martwiła sie o niego, interesowała tym co się działo, chciała wiedzieć jak najwięcej. Bała się tego, co mogli mu zrobić.. Żeby zmusić go do wspołpracy. Czasem potrafił być cholernie uparty. Mogli też znaleźć jakiś fortel.. ale jaki?
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-08-07, 18:14
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Kiedy patrze w lustro nie widzie dawnego siebie. Tego chłopaka, który był wdzięczny Bractwu za pomocą i chciał walczyć o prawa dla mutantów. Nadal uważałem, że najlepiej dla ludzkość będzie zaakceptowanie ewolucji. Ponieważ wala z nią nigdy nie przynosi nic dobrego. Nie zabijanie mutantów, bo na miejsce jednego zabitego może pojawić się trzech kolejnych. Lecz edukowanie ich, pomoc w opanowaniu mocy, a nie robienie z nich bezmózgich kundli. Chociaż sam uniknąłem tego losu, bo mieli na mnie haka. Motywacje... to nadal czułem się jak pies na smyczy, którą trzyma rząd, góra. Niestety straciłem wiarę i nadzieję na to, że sytuacja mutantów kiedykolwiek się polepszy. Nie wierzyłem to już jak dawniej. Teraz najbardziej liczyło się dla mnie by moim bliskim nic nie zagrażało. By moja siostra Esther mogła żyć normalnie i cieszyć się, by rodzice dalej wiedli swoje nudne życie na przedmieściach. Również chciałem aby odnaleźć mojego brata, który zaginął, kiedy byłem mały. Tak samo jak teraz wiem, że Autumi żyje. Chciałem by była szczęśliwa, bezpieczna i nic jej nie zagrażało. Tej chwili to się dla mnie liczyło. Chociaż nadal jestem wdzięczny mutantom za pomoc w opanowaniu mocy. Nawet jeśli boli mnie strata dziecka, zabitego wypadku nie kontrolowanej mocy. Nie mogę winić za to mutanta. Był dzieckiem, a pod czas ataku łatwo o stres nie potrafił kontrolować swojej mocy. To przez atak zginęła Ania i przez tych, którzy go rozpoczęli, zaplanowali i dokonali.
- Pojmali mnie w tedy zakładając te ich obrożę - wcześnie mnie ogłuszyli, ale tego wolałem nie mówić. Przecież wiadome było, że dobrowolnie nie dałbym sobie jej założyć. Byłem dość Bractwie jako Łowca by wiedzieć do czego taka obroża służy. Nie raz widziałem przyjaciół lub innych mutantów ich. Chociaż całkowicie nie blokowała mocy jak murazyna to nie pozwalała jej użyć.
- Kilka ich badani nie zbyt przyjemnych, ale nie martw się nie jestem kundlem. Nie wykonuje bezmyślnie poleceń, bo znaleźć na mnie inny sposób - powiedziałem chociaż to było oczywiste usiadłem koło niej chwyciłem jej dłoń. Jej maleńką dłoń... - Zagrozili mi Esther, że ją skrzywdzą, za jej bezpieczeństwo zostałem wciągnięty do ich oddziałów - powiedziałem patrząc w oczy Autmi. Nie musiałem tłumaczyć kim jest Este, bo nie raz jej opowiadałem o mojej młodszej siostrze. Którą kochałem równie mocną co ja...
- A co się działo z tobą przez te trzy lata... kochana.
Obydwoje nawyraźniej się zmienili, choć czy można to powiedzieć o Autumn..? Nie, Autumn była osobnym tworem, personą, w którą się wcieliła gdy przeniosła się do Nowego Yorku. Tak tez ją traktowała obecnie, jak.. rolą aktorską. Nie mogła tego brac na siebie, tych trzyletnich relacji z ludźmi,którzy teraz są martwi. To nie skończyło by się dla niej dobrze.
- Oh.. twoja siostra.. - splotła z nim palce, obracając się w jego stronę na łóżku. Miała nie żyć, nie wyszło. Ktoś skiepścił po drodze. Ale nie mogła o tym teraz tak myśleć..
Usiadła po turecku na łóżku, przodem do mężczyzny i spojrzała na ich dłonie. Stęskniła się. Nie wiedziała dlaczego, ale tak. Nie powinna. Chyba, że zwalić to wszystko na Autumn, na tę kreację, która miała zniknąć 3 lata temu.
- Dobrze, że to zrobiłeś - dodała po chwili, brzmiąc naprawdę szczerze. Uniosła na niego wzrok, bo przed chwilą wpatrywała się w ich złączone dłonie i uśmiechnęła się.
- Uciekłam. Ledwo, ale uciekłam.. Nikt nie zdążył mnie zidentyfikować, znaleźc.. Pierwsze półtora roku jakoś robiłam cokolwiek, stacja benzynowa.. motel na odludziu.. Potem jakaś parszywa kancelaria. Teraz trochę lepsza.. - wzruszyła ramionami. Była doskonałym prawnikiem co prawda, ale.. cóż. Tak wyszło jak wyszło.
Autumn. Autumn Seymour. Nie Imogen. Musiała to sobie przypomnieć.
- Ile masz czasu? - zastanowiła się po chwili, znów wracając spojrzeniem na jego dłonie, zacisnęła palce na moment. Wiedziała, że myślenie o tym co z tym zrobić musi zostawić na później, dla.. no, najprawdopodobniej zwyczajnie dla własnego dobra, bo jeśli cokolwiek się wyda..
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-08-10, 20:04
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Dni, miesiące, lata zmieniają ludzi więc nie powinna nas dziwić to, że się zmieniliśmy. Na szczęście nigdy nie zmieniają się oczy. Zawsze pozostają takie same jak odcisk palca. O ile ktoś nie nosi soczewek czy innych wynalazków by zmieniać te dwie nie zmienne rzeczy.
Tak moja młodsza siostra... Esther. Ostatnio dowiedziałem się od aminowego ,,przyjaciela" o tym, że mieszka Olimpii. Tak blisko mnie, a jednak tak daleko. Po otrzymaniu tego listu zacząłem się zastanawiać. Czemu tutaj przyjechała? Co się stało z rodzicami? Wątpiłem w to, by ojciec pozwolił jej aż tak daleko się wyprowadzić. Zawsze chciał nas mieć jak najbliżej. Może zmienić się przez te lata jakie minęły od mojej ucieczki. Wiedziałem jedynie, że mieszka Olimpii pracuje jakimś podrzędnym barze oraz zmieniła nazwisko. Przyjęła nazwisko swojej przyjaciółki... Co było sprytne, ale niestety i tak ktoś z dogsów wiedział to wszystko. Ktoś wiedział o niej dużo, a to mnie niepokoiło. Czy aby na pewno dotrzymają swojej obietnicy i będą trzymać się od niej z daleka? Nie skrzywdzą jej? Jedynie na czym zależało i dlaczego dla nich pracowałem to jej bezpieczeństwo.
- Esther... ostatnio dowiedziałem się, że mieszka Olimpii - powiedziałem do kobiety. Pomimo tego, że nie widzieliśmy trzy lata. Mogła zmienić się, ba zmieniła się. To nadal jej ufałam kobiecie. Czułem, że jej zależy na mnie równie mocno co mi na niej. Trochę ulżyło mi też, że nie oceniała mnie...
- Cieszę się, że udało ci się przeżyć oraz, że nie poddałaś się - naprawdę chociaż wiadomość, że było jej ciężko... Nie zadowalała mnie jednak w jej wersji opowieść o jej losach. Była jedna najważniejsza... była wolna. To się najbardziej liczyło. Jednak też mnie martwiło czy pracując jako prawnik nie zwróć w końcu na siebie uwagi. Dzisiaj nie jest tak jak kiedyś, że łatwiej było unikać rządu. Mają coraz więcej sprzymierzeńców oraz coraz to nowsze gadżety to wykrywania i chwytania mutantów. Pracowałem dla nich więc wiedziałem,
- Muszę wróć przed godziną policyjną - odpowiedziałem szczerze na jej pytanie. Chociaż mnie wypuścili na przepustkę to nie znaczy, że mogłem nadużywać tego. Jeśli chciałem kiedyś odbudować ich zaufanie do siebie.
Przestawic sie, całkiem. Nie jest Imogen, która była niezadowolona z wyników tamtej misji. Jest Autumn Seymour, tą samą, ktora ledwo uciekła z ataku na Bractwo, wywinęła się cudem jedynie i szukała sobie życia, nowego, innego. Znalazła je, ułożyła, żyłą w ciszy i spokoju, nie chcąc zwracać na siebie uwagi. Szło jej dobrze, do teraz, bo spotkała Chrisa.
Tak było.
- W Olimpi? Blisko.. niebezpiecznie.. ale ja sama nie zrobiłam nic bezpiecznego wcale.. - westchnęła, patrzac na ich dłonie.
Autumn. Autumn. Autumn. Ta sama Autumn co trzy lata temu, co cztery, co pięć. Trochę bardziej skrzywdzona. Może inna. Ale Autumn.
Podniosla jego dłonie do ust i cmoknęła go w kostki dłoni. Zawsze zastanawiało ją to, ze samych dłoni nie ma w tatuażach.
- Tobie też.. - mruknęła, kładąc sobie jego dloń na policzku i zamykając oczy, zwracając twarz w stronę jego ręki.
To mogło być głupie, to było niebezpieczne, ale.. trudno? Odetchnęła głęboko. Potem. Teraz jest Autumn i nie może myśleć inaczej.
Obejrzała się na zegar wiszący na ścianie.
18:32
Mają chwilę czasu, powiedzmy, że musiał by wyjśc o 21.. Naparła na niego, chcąc by położyl się na łóżku, skoro siedział obecnie. Od razu jeśli to zrobił objęła go ręką, opierajac też na nim udo, wtulając się w mężczyznę dość kurczowo.
- To dobrze, mamy trochę czasu.. Poprosiła bym cię, zebyś mi opowiedział coś więcej.. ale nie wiem czy w ogóle chcesz.. bo to pewnie nie były zbyt kolorowe chwile - wsparła sie na łokciu, by na niego spojrzeć, oprzeć się o niego. Wyciagnęla wolną dłoń i przesunęła po policzku Chrisa, ciesząc się, że ma go obok siebie.. co wydawało się calkiem nieprawdziwe. Jak halucynacja. Jakaś okrutna gra jej mózgu, choć nie wiedziała po co.
- Co wiesz o swojej siostrze..? Jest bezpieczna?
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-08-18, 20:43
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Ufałem kobiecie przed sobą..., bo przecież to była moja Autumii. Może trochę zmieniona, inna ale cały czas miała te same oczy, uśmiech. Ludzie nie dostrzegają takich drobnych rzeczy. Jak małe gesty, ale kiedy myśli się, że druga osoba nie żyje się i ma okazje ponownie spotkać się z nią. Zwłaszcza gdy się kochało do szaleństwa daną osobę. Zaczynacie cieszyć się z małego uśmiechu, krótkiego spojrzenia... choćby nie wiem jak by się dana osoba zmieniła. W tych małych gestach zawsze jest taka sama. To była Autumn Seymour, którą kochałem.
- Sam nie wiem czy to dobrze czy nie... że ona mieszka tak blisko. Z jednej strony chciałbym mieć ją jak najbliżej, a z drugiej chciałbym by była jak najdalej - powiedziałem szczerze Autumii. Z jednej strony chciałbym mieć ją blisko móc ją chronić przed wszystkimi. Lecz wiedziałem, że w moim otoczeniu nie jest bezpiecznie. Moja przyjaciółka została zgwałcona, a ja zostałem o to oskarżony. Moja dziewczyna musiała kryć się po jakiś norach, a nasza córka nie żyję. Więc raczej nie potrafi chronić tych na których mi zależy. Uważałem, że była by bezpieczna jeśli była by w Kanadzie lub gdzieś dalej. Gdzie mutanci nie są tak prześladowani jak tutaj. Gdzie nie ma tych wariatów z GC, ani gdzie rząd nie robi z mutantów bezmózgie sługi. - Niestety nie wiem nie wiele, bo nie wiem czemu mieszka Olimpii, czemu nosi nazwisko swojej przyjaciółki. Jedynie znam jej adres i miejsce pracy. Mam kilka zdjęć z jej obecnego wyglądu i chyba to tyle - odpowiedziałem kobiecie szczerze.
Sam nie mogłem sprawdzić co u niej ani też na ile te wszystkie informacje są prawdziwe. Nie wiedziałem co zrobić. Pomimo tego, że martwiłem się o Esther cieszyłem się, że odnalazłem miłość swojego życia.
- Autumi mogłbym cię prosić byś sprawdziła jak się miewa i czy daje sobie radę. Czy jest bezpieczna? Wiem, że proszę o dużo ale nie mam kogo o to poprość. Nikomu nie ufam tak mocno jak tobie - powiedziałem do niej patrząc oczy nim jeszcze mnie przygwoździła do łóżka.
Kiedy znajdowała się nad de mną spojrzałem te oczy. Starałem się je zapamiętać by móc je wspominać. Dotknąłem jej również policzka.
- Tak się cieszę, że jesteś cała... I nie powiem najchętniej bym pozbył się z ciebie zbędnego materiału - powiedziałem ze złośliwym uśmiechem, bo taka była prawda. Chciałem na nowo poznać każdy centymetr jej ciała...
Ciężko się dziwić, każdy z nich sie zmienił, to aż trzy lata, a może tylko trzy? Ciężko powiedziec. Każdy z nich starał się przeżyć na swój sposób. To na pewno ich zmieniło.
Powoli zaczynała czuc się komfortowo w skórze Autumn, skórze której nie miala na sobie dlugi czas. Przestawała się zastanawiać co dalej z tym zrobić i jak to rozegrać, co powinna a czego nie, bo nie była tą osobą.
Nie mogła.
- Domyślam sie. Zapewne tak samo bym uważała. Bezpieczniej byloby, gdyby wyjechała - potwierdziła jego obawy właściwie, ale czego innego się spodziewać? Taka prawda, najlepiej byłoby wysłać ją za granicę, dla jej bezpieczeńśtwa i spokoju Chrisa, ale skoro DOGS miało już na nią namiar to zapewne bylo to niemożliwe, bo stracili by dźwignię, którą na niego mieli.
Westchnęła na jego prośbę i zacisnęła wargi. Odwrociła wzrok na moment, ale zaraz wróciła do Spiveya spojrzeniem i uśmiechnęła się ciepło.
- Jak tylko mi się uda i jak tylko uda mi sie to zrobić w miarę bezpiecznie, dobrze? - zapewniła go i pocałowała meżczyznę w nos, zanim się w niego nie wtuliła.
Uniosla wzrok na niego, gdy się ponownie odezwał. Uśmiechnęłą się.
- Wiesz.. Mamy kilka godzin. Do 23 jeszcze trochę czasu.. - tak, stęskniła się, sama najchętniej nie puszczała by go wcale i nie dała mu iśc nigdzie, nawet jeśli faktycznie zostało im kilka godzin dla siebie. Równocześnie chciała z nim rozmawiać na milion tematów, chciała dowiedzieć się o nim jak najwięcej, o tym co robi i tak dalej, jak wygladało jego życie, ale obawiała sie, ze to zbyt delikatne tematy i zbyt bolesne dla niego.. A o sobie wcale nie chciała za duzo mówić, mógł podejrzewać, że z tego samego powodu.
Podciągnęła sie na ręce w górę, by pocalować swojego.. byłego? Nie, nad tym też nie chciało jej się myśleć. Więc po prostu to zrobiła.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-08-26, 21:24
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Esther zawsze była dla mnie bardzo ważna, zawsze starałem się ją chronić i opiekować się nią. Od kiedy nasz brat zaginął czułem się odpowiedzialny za nią. By nic złego jej się nie stało i to był mój cel. Jednak kiedy zauważyłem, że mnie ktoś obserwuje postanowiłem zniknąć. By nie narażać rodziny, by jej nie narażać. Ponieważ była moją małą siostrzyczką. Widząc te zdjęcia naszego domu rodzinnego, mojej siostry nie musiałem się zastanawiać na tym co zrobić. Jej bezpieczeństwo zamiast mojej wolność. Chyba wybór był oczywisty, że wybrałem to pierwsze. Nie interesowało mnie to co może mnie spotkać, że stracę wolność i będę musiał posłusznie wykonywać rozkazy. Najważniejsze tym wszystkim była ona.
- Masz racje- gdyby to ode mnie zależał za pewne już bym wysłał na jakieś dłuższe wakacje za granice. Byle tylko była z dala od tego wszystkie. Bym nie czuł tego bata nad sobą, że może jej się coś stać. Jasne nie ufałem rządowi, bo im nie należy tak naiwnie wierzyć w każde słowo. Jednak musiałem mieć nadzieje, że pomimo tego, że jest tak blisko to jest w miarę bezpieczna. Jeśli nie... to rzucę to wszystko byle zapewnić jej bezpieczeństwo. Zabił bym znowu dla niej jak i również dla Autumii. To były moje kobiety i moim obowiązkiem było zapewnić im bezpieczeństwo.
- Oczywiście przecież nie wymagam od ciebie byś się narażała - odpowiedziałem dziewczynie, bo nie zależało mi na tym by rzucała wszystko co zbudowała. Tylko dlatego, że poprosiłem ją by sprawdziła co u mojej siostry. Jeśli to okaże się zbyt niebezpieczne dla niej sam pojadę do Esther. Nawet jeśli przełożeni nie byli by zadowoleni z tego. Musiałem się upewnić, że dotrzymują swojego słowa.
- I jak chcesz je wykorzystać - zapytałem się patrząc z lekkim uśmiechem na Autumi. Ciągle nie dochodziło do mnie to, że ona żyje i jest teraz tutaj ze mną. Miałem wrażenie jakbym śnił i powiem szczerze, że najchętniej bym nie budził się z niego. Zwłaszcza kiedy kobieta mnie pocałowała. Nie musiała długo czekać na odpowiedzieć po natychmiast odpowiedziałem obejmując ją w tali i jeszcze bardziej przyciągając do siebie.
Będzie musiała sprawdzić sporo rzeczy, ale być może uda się jej pomóc Chrisowi. Chyba, że będzie to bezsensownym narażaniem się na nie-wiadomo-co, wtedy niestety, ale sobie daruje. Miała jednak nadzieję, że uda jej się to załatwić. Będzie musiała zastanowić się nad tym później, bo teraz zdecydowanie co innego zajmowało jej myśli i to coraz skuteczniej. Nie sądziła, że az tak się stęskni i po tak długim czasie nadal będzie.. właściwie, co? Nie nazwała by tego chyba zakochaniem. Ale.. brakowało jej Spiveya, bliskości, dotyku, głosu.. Przez te 3 lata nawiązała kilka krótszych relacji, ale wszystkie szybko się rozpadały, głównie dlatego, że Imogen nie mogła i nie chciała im poświęcić tyle czasu ile powinna. Z wielu powodów, ale głównie dlatego, że praca była dla niej priorytetem i pochłaniała większość czasu.
Zamruczała cicho, gdy przyciągnął ją do siebie i po dłuższej chwili odsunęła się. Uśmiechnęła się szeroko.
- Nie wiem. Mozemy na przykład pooglądać serial. Albo idiotyczne filmiku na youtube. Albo zamówić kolację - wymyślała kompletne głupoty, choć obydwoje doskonale wiedzieli, że na pewno nic z tego robić nie będą. Mieli ciekawsze plany.
Wsunęła dłonie pod koszulkę mężczyzny, żeby ją z niego ściągnąć, a zaraz potem wyprostowała się, siadając na nim okrakiem, żeby ściągnąć swoją.
Spojrzała na mężczyznę i uśmiechnęła się, przesuwając wzrokiem po jego ciele.
- To co? Seriale czy kolacja? - przekręciła głowe w bok, rozbawiona.
Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.
Kriokineza
68%
D.O.G.S członek OT
name:
Christian Wilson (Spivey)
alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey
age:
25 lat
height / weight:
185 / 78
Wysłany: 2018-08-30, 18:37
Multikonta: Ruth
Grosza daj Giftedowi!
#darczyńca
Kilka dni temu pyskowałem dowódcy może nie mojemu przełożonemu ale dowódcy. Ten już wcześniej za mną nie przepadał lecz to mnie nie powstrzymało od pyskowania mu. Korzystając z wyjścia oraz niespodziewanego spotkania z Autumii postanowiłem ją prości. W DOGS nie było nikogo komu ufałem prócz Echo, ale ona uciekła. Nie wiedziałem jak długo nacieszę się wolnością. Czy zdążę sam sprawdzić co u Esther. Dlatego też poprosiłem o to osobę, której ufałem najbardziej. Której bym powierzył własne życie. Z jednej strony wątpiłem by to było narażeniem się, lecz spodziewałem się, że rząd lub ktoś od nich obserwuje Esther. Bo skąd ten list z jej obecnym adresem oraz zdjęcia. To musiało coś znaczyć... Nie chciałem by Autumii coś się stało przez moją prośbę. Lecz gdzieś głęboko mnie zależało mi na tym by ktoś sprawdził czy u niej jest okej.
- Hmm... seriale brzmią interesująco. Jednak po kolacji zawsze następuje deser. Szczerze powiedziawszy na niego mam ochotę - powiedziałem patrząc jak moja ukochana ściąga z siebie koszulkę. Och tak miałem ogromne pragnienie na deser. Jednak gdzieś tam środku jakiś cichy głosik szeptał, że nie powinienem.
- Autumii... wyglądasz piekielnie seksownie - powiedział patrząc na dziewczynę, która wyglądała niczym anioł. Była wprost idealna...
Parsknęła rozbawiona, zanim się nad nim pochyliła.
- W teorii nie ma deseru zanim nie zjesz czegoś porządnego.. skoro deser mialby być nagrodą. Ale jesteśmy dorośli to i desery mogą być przed kolacją - właściwie nie musieli się śpieszyć, ale jakoś tak wyszło. Zapewne dlatego, że obydwoje się stęsknili, obydwoje mieli.. tyle do nadrobienia. Te kilka godzin to niby niewiele, ale podskórnie obydwoje wiedzieli, że to im nie wystarczy. Nie mieli też pojęcia kiedy uda im się spotkać następnym razem. Ich ruchy były wiec trochę niecierpliwe, gorączkowe, jakby bali się, że nie nacieszą się sobą, że jeszcze może ktoś im przerwie, że.. Na pewno jednak nie myśleli wtedy za wiele, nie o tym co się stało, ciekawsze rzeczy zaprzątały im głowy.
Imogen pewnie była delikatna jak zwykle, choć wydawało się, że nabrała pewnej pewności siebie w tym wszystkim, zresztą cała ona emanowała dużą dozą pewności siebie, której wzceśniej nie miała.
W końcu zmęczeni, zdyszani i zapewne całkiem zadowoleni zwinęli się w pościeli, wtuleni w siebie nawzajem, odkwlekając czas, kiedy trzeba będzie się ruszyć.
I tak, Autumn miała gumki. Zwykle miała w torebce, jak to stereotypowo można podejrzewać - było tam wszystko.
- Takie desery.. Mogłabym mieć częściej - wymruczała w jego klatkę piersiową, wtulona w niego, rozluźniona i całkiem zadowolona.
- Co będzie jak wrócisz? - uniosła na niego wzrok - Jak często masz przepustki? - nie miała pojecia jak to wygląda, musiała dopytać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum