Poprzedni temat «» Następny temat
Droga międzystanowa
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-08-06, 19:03   Droga międzystanowa



[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-21, 13:18   

21 maja

Ten dzień miał być dla Bradley’a już na zawsze albo błogosławieństwem, albo przekleństwem. Bo choć jego przygoda z Genetically Clean dobiegała właśnie końca, to kompletnie nie mógł wiedzieć czego spodziewać się po agentach, którzy wyprowadzili go z tej paskudnej, ciasnej celi. Jasne – pamiętał o umowie z doktorem Josephem Wellerem, ale ostatnie doświadczenia nauczyły go, że nie należy nikomu ufać. Na dobrą sprawę mogli z nim teraz zrobić dosłownie wszystko. Mogli… mogli go po prostu zabić. Nic więc dziwnego, że Grey musiał odczuwać niepokój. Najpierw dość brutalnie wyprowadzono go z budynku, potem założono na jego szyję obrożę i zakuto go w kajdanki, by ostatecznie wepchnąć go do białej, ciemnej furgonetki. Jedynym pozytywem tej całej sytuacji niezaprzeczalnie było to, że po tak długim czasie mężczyzna wreszcie wyszedł na świeże powietrze, że było mu dane jeszcze raz poczuć ciepłe promienie słońca na twarzy, że chociaż na chwilę zasmakował pięknej, majowej pogody. Ale nawet to nie było w stanie odwrócić jego uwagi od najważniejszego – dokąd go właściwie wieźli? Faktycznie do siedziby rządu? A może to był po prostu spisek? I o ile przyzwyczajony do panujących ciemności Bradley zdecydował się rozejrzeć po tym ciasnym otoczeniu, dostrzegł jedynie elektryczny (prawdopodobnie współgrający z systemem rządowym) zamek, który można było jedynie złamać za pomocą odpowiedniego szyfru…
Była godzina 13, a biała furgonetka, jadąca z przepisową prędkością, powoli zaczęła zjeżdżać na prawy pas, który najprawdopodobniej prowadził na najbliższą stację benzynową. Poinformowane wcześniej o planie transportu więźnia Bractwo mogło dostrzec w tym dogodną sytuację. Południe, brak ruchu na drodze i roztaczający się w oddali las…
[Profil]
 
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-09-21, 22:48   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Bradley Grey. Ten sam człowiek, który zniknął bez śladu niemal trzy miesiące temu, właśnie magicznie się odnalazł. Hopper już dawno uznał, że musiał nie żyć. Nawet Rocky Roseberry, która wtedy z nim wyszła, nie miała pojęcia co się z nim stało. Jeżeli miał cholerne szczęście dowiedział się o ataku i ukrył się... ale Will nie wierzył w szczęście.
Prawdziwa odpowiedź okazała się nieco mniej optymistyczna, ale i tak całkiem niezła - Grey żył, w pewien sposób powtórzył się scenariusz z Vegas. Ba, niemal jeden do jednego, bo i tym razem Bractwo dowiedziało się o transporcie i znowu, Axon był zamieszany w sprawę. Udało mu się zdobyć informacje i zgadnijcie czym jechał transport. Po prostu spróbujcie zgadnąć.
Pieprzonym białym vanem.
Hopper i Ellsworth byli na miejscu nieco przed czasem, Will stał przy starym pick-upie pięknie rozkraczonym na samym środku drogi, z całą masą jabłek (i skrzynek po nich) artystycznie rozsypanych po obu pasach. Wyczekiwał jakiejś dobrej duszy, która pomogłaby mu z samochodem i oto na horyzoncie, zupełnie niespodziewanie pojawił się zwyczajnie wyglądający biały van.
- No, ludzie, świetnie że jesteście - zaczął tłumaczyć swoją pechową sytuację, zaciągając z południowym akcentem. Rewolwer miał w kaburze, przy pasku, ale nie powinno być w tym nic dziwnego, skoro wywodził się z któregoś Stanu biorącego sobie do serca konstytucyjne prawo do obrony, a w Waszyngtonie prawo nie było szczególnie surowe pod tym względem. Już dziwniejszy mógłby się wydać jego nóż... gdyby nie był ukryty.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-09-21, 23:40   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Pierwsza poważniejsza misja w Bractwie. Liam nie ukrywał zaskoczenia, kiedy William powiedział mu iż bierze go ze sobą do pomocy przy odbiciu niejakiego Bradleya Greya. Długie dni i upływające pierwsze tygodnie bycia w Bractwie, pozwoliły mu zaznajomić się z systemami zabezpieczeń, ochrony i funkcjonowania obu organizacji jak Genetically Clean i D.O.G.S.. Oby ta zdobyta wiedza, pomogła mu się dzisiaj wykazać.
Zgodnie z planem "szefa" i uzyskanym przez jego ludzi informacji, zjawili się przed czasem i "przygotowali teren". W czasie, kiedy Hopper zajmował się blokadą drogi, Liam skrył się w oddali gdzieś za drzewami w lesie, z pod czapki z daszkiem, spoglądając na nadjeżdżającą furgonetkę. Złapał jej sygnał w swoich programach i dzięki ściągającym zdjęcia satelitarne, był wstanie innymi funkcjami zrobić rentgen pojazdu wyszukując zabezpieczenia. I pomyśleć, że nawet samochody potrafią być porządnie zabezpieczone przewożąc mutantów. Złamanie szyfru nie było trudne. Lecz i z tym należało się obchodzić ostrożnie. Bowiem niektóre złamania od tak, mogą uruchomić niepożądane alerty i zapalić w nieodpowiednich miejscach alarmy. A raczej woleliby uniknąć niepotrzebnych posiłków ze strony organizacji rządowych.
Zatem, zanim Liam złamał szyfr, sprawdził i zabezpieczył pierw linie ochronne sygnału kontaktowego rządu z pojazdem, by byli świadomi, że furgonetka pozostała nietykalna i jedyny problem na drodze jaki się pojawił, to wysypane jabłka. Ellsworth zadbał o to, by ich system nie przekazywał dalej do głównego ich źródła o zakłóceniach i włamaniach. Takie małe wpuszczenie wirusowego chochlika by pilnował sieć. Oczywiście, Liam zrobiłby to wszystko, gdyby jego program wykrył ten problematyczny aspekt informatyczny. Jeżeli nie było takich zabezpieczeń, nie musiał wtedy tracić dodatkowych sekund i uruchamiać od siebie dodatkowe zabezpieczenia.
Następnie, niezależnie od powyższej sytuacji, Liam włamał się do systemu zamka znajdującego w pojeździe w celu złamania szyfru, który pierw musiał zostać rozczytany przez jego program rozszyfrujący kody. Gdy miał już ten szyfr, wprowadził go szybko do systemu zamka aby go odblokować, bądź wyłączyć jego działanie. Cokolwiek to miało dać, powinno zadziałać. Jeżeli zamek ten otwierał drzwi i posiadał jakieś diody o tym sygnalizujące, przebywający wewnątrz Bradley powinien dostrzec na nim pewne zmiany. Ale czy dobre?
Po tym Liam zerknął w stronę Williama, który zajmował się zagadywaniem zatrzymanych, czy nie ma czasem problemów. Po czym znów spojrzał na ekran monitora, by rezultat swojego działania. Czy ekran wyświetli mu pozytywny wynik w zielonym okienku, czy zaś czerwony zwiastujący niepowodzenie. Jeżeli był zielony, dał znać przez mini uszny mikrofon Williamowi, że udało się zdjąć blokady zamka.
Informacyjnie, Liam pracował na swoim małym czarnym przenośnym laptopie, który miał przygotowany na tak ekstremalne zadania w terenie. Przy czym wygodny jest też w transporcie. Miał też przewieszoną przez ramię i głowę brązową skórzaną torbę, w której właśnie tego laptopa miał wcześniej, zaś wewnątrz znajdowały się tablet i inne podręczne urządzenia techniczno informatyczne potrzebne hakerowi. Swoją broń także miał przygotowaną na wypadek konieczności jej użycia. Spoczywała za paskiem jego spodni, nie widoczna ze względu na noszoną przez niego rozpiętą cienką kurtkę, zakrywająca pięknie jego zadek. Więc pistoletu widać nie było.
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-22, 10:26   

Kiedy przed kierowcą furgonetki wyłonił się stojący na środku ulicy samochód wraz z masą rozsypanych na jezdni owoców, mężczyzna gwałtownie nadepnął na pedał hamulca, by zatrzymać się wręcz z piskiem opon. Przecież ostatnie czego chciał to przejechać jakiegoś faceta i rozbić rządowy samochód, tym samym najpewniej powodując spore opóźnienie w transporcie. Nie, nie miał zamiaru się narażać. Dlatego z nieznaczną, więc żółwią prędkością podjechał do Hoppera na tyle blisko, na ile to było dla wszystkich bezpieczne, po czym wcisnął guzik hamulca ręcznego i uchylił szybę.
– Dzwonił żeś po pomoc drogową, panie? – zapytał kompletnie nie widząc nic podejrzanego w całej tej sytuacji, po czym wychylił się przez otwarte okno, by ocenić sytuację na drodze. Nie wyglądało to zbyt ciekawie, ale jeśli choć trochę sprzątną te jabłka i przestawią ten samochód na pobocze, to utorują sobie chociaż jeden pas i będą mogli ruszyć dalej w drogę.
– Młody, weź mu pomóż z tymi skrzynkami – rozkazał swojemu najwyraźniej o wiele młodszemu koledze, który z (bronią przy pasie) otworzył drzwi i wyszedł z samochodu. – A ty, na przyszłość, stawia się trójkąt w odpowiedniej odległości. – dla samej zasady pouczył południowca. Nie lubił ich mentalności, ale co miał zrobić? Jeśli nie chcieli się spóźnić, trzeba było mu pomóc.
W międzyczasie, niezauważony przez rządowców Liam sukcesywnie włamywał się do systemów Departamentu Bezpieczeństwa. Właściwie wszystko szło jak po maśle, dopóki nie musiał wgrać złośliwego oprogramowania. Z jakiegoś powodu komputer na chwilę się mu zawiesił, a kolejne czynności szły znacznie wolniej. Na jego ekranie wyskoczyło więc okno, które procentowo odliczało czas do całkowitego złamania zamku. Jeśli miał zamiar poinformować Willa, to mógł mu powiedzieć, że jest przy 31%, co według komputera potrwa jeszcze około 8 minut.
I choć do zakończenia misji otwierania zamku furgonetki pozostało jeszcze trochę czasu, to Bradley rzeczywiście mógł coś dostrzec i coś poczuć. Kiedy przy górnej części drzwi powstała mała iskierka, pojawił się tam również dziwny przypominający spaleniznę zapach, który dotarł również do siedzącego w samochodzie Trevora. Mężczyzna pociągnął nosem, krzywiąc się nieznacznie, po czym zaczął rozglądać się dookoła. - Czujecie ten smród? - wyrzucił z siebie, kierując te słowa do młodszego kolegi i południowca.
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-09-23, 20:17   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Bradley Grey. Niegdyś potężny mutant, obecnie nic nie warta miernota. Zniszczyli go i nie chodzi tu o wygląd fizyczny, chociaż też był w opłakanym stanie. Wychudzony, posiniaczony i poraniony wyglądał jak trzy nieszczęścia. Ale chyba największe piętno odbili na jego psychice. Traktowali go jak zwierzę, więc powoli zaczynał je przypominać. Kierował się instynktami i choć starał się panować nad sobą i nie okazywać strachu, to tortury, które mu zapewniali były tak przerażające, że nie sposób było ukryć prawdziwych odczuć. Ale ich to jedynie zachęcało. W całym swoim życiu nie poznał tak wielu potworów jak tam. Ten cały doktorek, który zorganizował mu przejazd był jak żmija, wilk w owczej skórze. Ale czy miał wyjście? Powiedział mu to co chciał usłyszeć w zamian za jakąś marną szansę zmiany otoczenia. Wszystko byłoby lepsze, niż to co tam miał.
I trzeba sprostować - nie, nie spodziewał się, że ktoś go uratuje. Właściwie spodziewał się, że wszyscy już o nim zapomnieli. Tak naprawdę nie wiedział ile czasu minęło od pojmania i nie wiedział ilu jego znajomych i przyjaciół zostało zabitych. Mógł się spodziewać wszystkiego, choć nie sądził, że kiedykolwiek dowie się prawdy. W GC nie wierzył w ani jedno ich słowo, chociaż wieść o Colleen w DOGS była prawdopodobna i przerażająca. Jeszcze ta ciąża. Jakaś część jeszcze miała nadzieję, że może w pewnym momencie ją spotka i zdołają uciec.
Ale w tym momencie jego przemyśleć van stanął w miejscu i słychać było jakąś rozmowę. Brad nie rozumiał słów, furgonetka była chyba pancerna albo może jakoś wygłuszona? Sam nie wiedział. Zaczął coś przypuszczać, gdy poczuł smród spalenizny i zobaczył iskrę przy drzwiach do wyjścia. Wiedział, że coś się święci i miał pobożne życzenie, że to jego odsiecz. W tym momencie odzyskał jakąś część nadziei i postanowił, że gdy tylko drzwi się otworzą, zacznie uciekać ile sił w nogach. Musiał skorzystać z takiej okazji, bo inna mogła się nie trafić.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-09-23, 22:02   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


- Nom, dzwonił - odrzucił tylko drapiąc się po głowie. Zgadnijcie czego William Hopper akurat zapomniał zrobić. Ups. - Szybciej by poszło, jak byście oboje pomogli - zauważył, całkiem sensownie. Ach, ci przeklęci z zachodu, dobremu człowiekowi nie chcą pomóc, tylko kombinują jak to samemu ugrać i się nie narobić. Pewnie zaraz mu w ogóle te jabłka rozkradną! To wcale nie tak, że chciał ich odciągnąć od ich wozu i mieć dwójkę blisko siebie, wcale. Dlaczego w ogólnie miałby chcieć robić coś takiego? Ha tfu, jankesi. - Nooooo, bym ustawił, gdybym właśnie się nie rozbił. W ogóle, jak to u was jest? Z piętnaście metrów, nie? - gadał dalej z tym swoim południowym akcentem.
Słyszał, ile czasu jeszcze zostało, dlatego nie przejmował się szczególnie jakąś efektywnością zbierania tych jabłek czy innymi absurdalnymi rzeczami w tym stylu. W końcu miał czas, nie? No. Poza tym, najlepiej byłoby ich załatwić, żeby ci w wozie - w końcu Will zakładał, że ktoś był bezpośrednio obok Brada - niczego nie zauważyli. Ostatnie czego Will potrzebował, to żeby wzięli Greya na zakładnika.
- No, czasem się dymi spod maski - zauważył Hopper, drapiąc się po głowie. - Ty, w sumie wyglądasz, jakbyś się na tym znał - stwierdził, już planując wyciągnięcie swojej biednej ofiary z wozu. Im dalej od Liama, tym lepiej.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-09-23, 22:54   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Komputery. Technologia czasami potrafiła przyprawiać o nerwy, kiedy program mający działać sprawnie w sytuacjach ważnych, czasami działał jak mu się podobało. Tak teraz, musiał mu się zawiesić i spowolnić swoje prace. Czyżby za szybko wprowadzał dane i ustawienia, aby szybko dostać się do szyfru? W dodatku otwarty teren też potrafi być problematyczny, ze względu na internetowe łącza bezprzewodowe, z przekazami satelitarnymi.
Ostatecznie wszystko zadziałało tak jak powinno, ale czas jak na złość był długi. Osiem minut.
- Osiem minut.
Przekazał informację Williamowi, ile czasu zostało do złamania szyfru zamka, mającego za zadanie otworzenia drzwi furgonetki. Liam nie miał jednak pojęcia, że to akurat urządzenie może się psuć i wydobywać z siebie zapach spalenizny. Zdarzają się takie przypadki takich urządzeń, co mogą reagować w ten sposób na próby ich "zepsucia".
W oczekiwaniu na rezultat powodzenia złamania szyfru, Liam obserwował także swoje otoczenie, czy nie ma wokół siebie jakiegoś zagrożenia, oraz jak z oddali wygląda sytuacja u Williama. Czy idzie wszystko zgodnie z planem. Skupienie, koncentracja i czujność szły w parze. Ponownie spojrzał w ekran, by sprawdzić jak daleko przesunęły się procenty. Programy czasami potrafią szybko pewny fragment ładowania przeskoczyć. Więc może zostało już mniej minut? Tym samym też uwagę przenosił na tyły pojazdu, czy coś się wydarzy.
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-25, 10:59   

Wyglądało na to, że Trevor nie był tak skory do pomocy jak jego młodszy kolega. Kierowca niewiele sobie robił ze słów południowca, jedynie podsumowując jego ignorancję prychnięciem.
– Masz szczęście, panie, że cię zauważyłem, bo bym zrobił z ciebie szarlotkę.
Ten komentarz zdawał się niezwykle rozbawić pomagającego Hopperowi mężczyznę. W żadnym stopniu jednak nie sprawiło to, że jego pomoc stała się mniej efektywna. Wręcz przeciwnie. Kiedy południowiec się ociągał, bo miał czas, Mitchell tego czasu nie miał. Działał znacznie sprawniej niż chciałby tego William. – W tej okolicy to nawet i 30 może być mało – dorzucił swoje kolejne trzy grosze i włączył światła awaryjne, a potem nacisnął dłonią na klamkę. Co go tam obchodziła jakaś pomoc, jakieś jabłka i inne… ale ten smród nieco go niepokoił. Zwłaszcza, że wydawał się być intensywniejszy. Musiał to sprawdzić, prawda? Zwłaszcza, że ten południowiec wydawał się kompletnie nie myśleć. Jednak w miarę stawiania kroków, Rządowiec zorientował się, że zapach znacznie słabł i rozkraczony samochód Hoppera nie jest tu żadnym problemem.
– To nie od tego rzęcha – skwitował, nawet nie robiąc sobie zbyt dużo kłopotów, by jeszcze bardziej się zbliżyć do pickupa. Trevor sięgnął do kieszeni spodni po paczkę papierosów i wyrzucił z siebie polecenie: – idę się rozejrzeć, a ty się sprężaj, mamy mało czasu. – chociaż, gdyby się uprzeć to i teraz dałoby radę przejechać, bo Mitchell naprawdę dobrze sobie radził. Ale skoro Trevor już wyszedł z samochodu, to mógł sobie chociaż zapalić i poszukać źródła pożaru, nie? Skierował więc swoje kroki w kierunku pobocza, a dokładniej – lasu, w którym znajdował się Liam… Prawdopodobnie w tym samym momencie na ekranie laptopa Liama pojawił się ten długo wyczekiwany komunikat: 100%, który spowodował, że drzwi od furgonetki się otworzyły. Zbliżający się Trevor nagle się zatrzymał, sięgając dłonią po swój pistolet i wycelował nim przed siebie. Mógłby przysiąc, że coś tam było.
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-09-27, 21:09   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// przepraszam, że krótki post i na dodatek z opóźnieniem

Nie miał pojęcia co się dzieje na zewnątrz samochodu. Wiedział tylko, że stoją w miejscu i osiłki gadają z kimś, ale o szczegółach mógł tylko pomarzyć. Gdyby miał choć cień świadomości, że akcja jest zaplanowana i ma na celu jego uratowanie to pewnie nie działałby tak lekkomyślnie, a już z pewnością nie zachowałby się jak spłoszone zwierzę.
Gdy tylko drzwi się otworzyły i dostał swoją pierwszą szansę na ucieczkę, nie zamierzał się zastanawiać. Nie myślał nawet o tym, że może być to jakaś pułapka mająca na celu zabicie go jak uciekającą łanię na polowaniu. Poza tym jego organizm był wycieńczony, więc umysł również płatał figle i nie działał w pełni swoich sił. Gdyby był odżywiony i nie tak wykończony i zmaltretowany to pewnie jego reakcja byłaby inna i bardziej ostrożna. Obecnie jednak jedyne na czym mu zależało to wolność, a skoro dostał okazję to rzucił się pędem przez drzwi.
Po prostu biegł ile sił w nogach. Czy zostanie postrzelony w trakcie, czy zdoła uciec, czy potknie się i zaryje twarzą o ziemię? Ciężko powiedzieć, ale przynajmniej wydostał się z vana, a to był dla niego obecnie wielki sukces.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-09-28, 21:04   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Cóż, w najbardziej sprzyjających okolicznościach żaden z mężczyzn nie ruszałby się w kierunku tyłu samochodu... ale Hopper byłby idiotą, gdyby nie widział w tym okazji. Rozdzielili się, co dawało idealną szansę żeby ich po cichu załatwić... o ile nic się nie wydarzy tam z tyłu.
- A po chuja on idzie na tył wozu? - rzucił teoretycznie jednemu z mężczyzn, ale w praktyce ta wiadomość była przeznaczona dla Liama. Niech schowa się gdzieś albo przygotuje na walkę, a przynajmniej nie da się zaskoczyć.
I kiedy tylko towarzysz Willa spuścił z niego wzrok, Hopper nie czekał ani sekundy dłużej. Zaatakował mężczyznę od tyłu zasłaniając mu usta, a prawą ręką poderżnął mu gardło nożem. To nie była zbyt przyjemna śmierć, zwykle przed wykrwawieniem się człowiek zaczynał dławić się krwią, ale była niewiarygodnie cicha i natychmiast wykluczała przeciwnika z walki, nawet jeśli miał umierać jeszcze przez parę minut. Jedynym problemem była ilość krwi, ale cóż, Will nie musiał wtapiać się w tłum, a biorąc pod uwagę że stał za mężczyzną, miał spore szanse nie wyglądać, jakby urwał się z body horroru.
O ile tylko udało mu się wyeliminować jednego z przeciwników, sięgnął po broń i odbezpieczył ją. Nie miał pojęcia jak wygląda sytuacja tam z tyłu, więc ciągle trzymał nóż w lewej dłoni, na wypadek gdyby ponownie musiał być cicho. Cóż, biorąc pod uwagę, że Grey wesoło sobie uciekał, całą ich dywersję szlag trafił i to by było na tyle z załatwiania wszystkiego po cichu. Tyle dobrze, że ktoś w DOGS był skończonym idiotą lub nie zagłębiał się w możliwości Bradleya, skoro wysłał z nim tylko dwóch ludzi.
Jeśli do tego momentu drugi z DOGS ciągle stanowił zagrożenie, Will zwyczajnie skorzystał z elementu zaskoczenia i go zastrzelił. Jeśli jakimś cudem stał do niego przodem... Hopper uświadomił go, że jako inteligentny człowiek powinien opuścić broń - tym razem już bez południowego akcentu.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
35 lat

height / weight:
193/88

Wysłany: 2018-09-28, 23:49   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


"Come on... come on..." - powtarzał sobie w myślach, patrząc na ekran monitora, jednocześnie słuchając rozmowy jaka wywiązała się u Williama. Już prawie pasek się zapełnił. Już prawie procenty doszły do setki. Było dziewięćdziesiąt parę, kiedy nagle usłyszał słowa Hoppera brzmiące jak ostrzeżenie. Liam ukradkiem zerknął w stronę tyłu samochodu i dostrzegł zbliżającego się w jego stronę funkcjonariusza z DOGS.
"Shit..." - przeklął w myślach i spojrzał ponownie na ekran. Było sto procent.
- Otwarte.
Zakomunikował krótko Williamowi, by wiedział co dalej robić. Choć sam Liam musiał się nieco zwijać. A gdy udało się otworzyć drzwi od pojazdu, potwierdził akceptację powodzenia i zamknął laptopa, chowając go zaraz do torby na tyle ostrożnie, by nie wzbudzać podejrzeń. Zsunął się nawet niżej w zarośla, sprawnie wyjmując swoją broń zza pleców spodni. Po cichu odbezpieczył i obserwował, będąc nieco schowanym za drzewem. Z drugiej strony dostrzegł, że osoba którą mieli uratować, wybiegła z pojazdu, co również wymagało poinformowania Williama.
- Wybiegł.
Rzucił mu krótko, lecz uwagę i czujność musiał trzymać na mundurowym. I jeżeli faktycznie, ten mężczyzna odwróci się w stronę Williama, Liam wykorzysta tę okazję, by wyłonić się z ukrycia, wycelować i strzelić w plecy lub w głowę. Gdyby ten jednak tego nie zrobił i zmierzał w stronę Liama nadal, Ellsworth pozostanie w gotowości do obrony i wyceluje w niego, gdy ten go nakryje.
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-09-29, 19:08   

Młody, niezwykle pomocny pracownik DOGS wzruszył ramionami, kiedy usłyszał pytanie południowca. Nie miał zamiaru się nad tym zastanawiać, bo skoro jego przełożony chciał iść na tył furgonetki, to Mitchellowi nic do tego.
– Wie pan – ściszył głos, chcąc uraczyć mężczyznę historią o tym, jak Trevor lubi sobie popalać i jak bardzo jego żona się na niego o to wścieka, ale… najwidoczniej Hopper miał co do tego zupełnie inne plany. A Mitchell… a Mitchell kompletnie nie spodziewał się tego, że jabłko, które właśnie ściskał w dłoni miało być ostatnim jabłkiem jakie kiedykolwiek podniesie. Co prawda, kiedy tylko poczuł na swoich ustach dłoń, niemal od razu wypuścił z ręki trzymany owoc i próbował się wyrwać Hopperowi, ale… było stanowczo za późno. Młody zaczął się krztusić własną krwią, nie będąc w stanie wydobyć z siebie żadnego sensownego dźwięku. I tak jak przewidział Hopper – Mitchell natychmiastowo został wykluczony z jakiejkolwiek gry. Chłopak opadł na ziemię, nieudolnie próbując złapać oddech i zatamować krwawienie rękoma, ale nie było już dla niego żadnej nadziei…
Tymczasem Trevor dostrzegł poruszającą się w lesie sylwetkę. Wykonał kolejne kroki w kierunku lasu, wyrzucając z siebie donośne: – tu departament bezpieczeństwa genetycznego, nie ruszać się! – ale wtedy nagle z furgonetki wybiegł Bradley, zwracający na siebie całą uwagę. Trevor momentalnie obrócił się w kierunku Grey’a, celując w niego bronią, ale… czy aby na pewno skuty w kajdanki, ledwo trzymający się na nogach mutant był jakimkolwiek zagrożeniem? Zwłaszcza teraz, kiedy Trevor dostrzegł zbliżającego się z wyciągniętą bronią południowca i…
– Ty gnido… co zrobiłeś z Mitchellem?warknął, celując w Hoppera bronią. Nie, nie miał zamiaru odpuszczać. To on powinien odpuścić. Miał mieć naprawdę poważne problemy. – STAĆ – ryknął rzucając spojrzenie w kierunku Bradley’a, który próbując uciec w głąb lasu potknął się o własne nogi i zarył brodą w ziemię. Z tej perspektywy Brad był jednak w stanie dostrzec trzymającego broń w ręku Liama. Ale czy mu zaufa? Czy może dostrzeże w nim wroga? Liam jednak nie zamierzał się trzymać na dystans. Nacisnął na spust pistoletu, oddając strzał w bok Trevora. Rana jednak nie była ani śmiertelna, ani na tyle poważna, by wykluczyć przeciwnika (który wykazywał wszelkie oznaki tego, że w przeciągu kilku sekund skorzysta z broni) z gry.
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2018-09-29, 19:39   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Nie ogarniał co się tu dzieje. Słyszał jakieś słowa, krzyki, ale nic nie miało dla niego większego sensu. Nie potrafił się odnaleźć w tej sytuacji, bo jego mózg nie pracował na zbyt wysokich obrotach. Nie było co się dziwić, ale jednak znacznie utrudniało mu to ucieczkę czy nawet analizę sytuacji. Ucieczka była jedynym logicznym ruchem w jego mniemaniu. Wolał zginąć podczas biegu, niż zostać w tym aucie. Do tego jednak nie doszło. Może dlatego, że Brad nie był w tym momencie zagrożeniem, a może dlatego, że strażnik wiedział, że jest cenną przesyłką dla doktorka? Mutant absolutnie nad tym nie rozmyślał, bo po pierwsze nie miał siły, a po drugie nie miał czasu.
Zwłaszcza, że wszystko działo się zbyt szybko i Brad nie potrafił nawet zarejestrować co się dzieje wokół. Usłyszał tylko polecenie STAĆ, na które zareagował jeszcze szybszym biegiem. Niestety ciężko uciekać, gdy ciało jest wycieńczone, a nogi splątane łańcuchami. W pewnym momencie go to zwyczajnie przerosło i potknął się o własne nogi. Padł na twarz, ale ból nie był zbyt duży. W porównaniu do tego, który odczuwał w GC to było nic. Podniósł się powoli i zobaczył Liama, który trzymał broń. Nie znał go, więc równie dobrze mógł być po tej przeciwnej stronie barykady.
Obejrzał się na strażnika, który do kogoś mówił, ale tamta osoba była dla Brada niewidoczna przez samochód. Chwilowo więc postanowił pozostać w miejscu i poczekać na rozwój sytuacji. I tak chyba nie miał lepszych opcji do wyboru.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-09-30, 22:31   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Tak jak Will się spodziewał, pozbycie się jednego z mężczyzn nie było szczególnie trudne, zwłaszcza kiedy miał przewagę zaskoczenia. Cóż, to nie był zbyt przyjemny widok, pewnie w nieco normalniejszych okolicznościach Hopper dobiłby go, koniec końców nie miał szans doczekać jakiejkolwiek karetki... Rzecz w tym, że tym razem Will nie miał czasu, musiał upewnić się że jego ludziom nic się nie stanie. Od razu ruszył na tyły samochodu, z pokrytymi cudzą krwią dłońmi ściskającymi broń.
Trevor musiał być skończonym idiotą, żeby nie zdawać sobie sprawy, jak to wszystko się dla niego skończy, jeśli natychmiast się nie podda. A może nie był? Widział ich twarze, całkiem możliwe, że doskonale wiedział, że nie wyjdzie z tego żywy. Strzał Liama tylko potwierdzał jego los. Hopper nie miał zamiaru tłumaczyć się mężczyźnie w ostatnich minutach jego życia ani rzucać jakimiś idiotycznymi odzywkami, po prostu wycelował w jego głowę - na wypadek gdyby nosił kamizelkę kuloodporną - i wystrzelił. Nie miał zamiaru dawać DOGS ich rysopisów ani bawić się w wyciąganie z mężczyzny informacji siłą. Nie byli tak zdesperowani.
- Żyjesz, Grey? - rzucił Axon, nawiązując do tego spektakularnego upadku mężczyzny. Z resztą, Brad nie wyglądał dobrze, ale czego można było się spodziewać po tygodniach w zamknięciu u GC? Hopper pomógł wstać mężczyźnie.
Jeszcze zanim zebrali się w drogę powrotną, Will szybko przemył ręce, włożył rękawiczki i przeszukał samochód w poszukiwaniu jakichś pozornie nieznaczących, a jednak dla kogoś z jego mózgiem istotnych informacji czy chociażby kluczy do kajdanek Greya.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5