zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie
wszystkie moce
milio
denerwuję ludzi i mutantów
name:
Mistrz Gry
Wysłany: 2018-06-13, 16:40
Cień mknął, oddalając się od was coraz bardziej, aż znikł w mroku jednej z bocznych uliczek... Pewne już było, że próby namierzenia czy dogonienia delikwenta spełzłyby na niczym - w końcu żadne z was nie potrafiło dostatecznie biegać, czy wzbijać się w przestworza. Nie mieliście też żadnych wątpliwości co do nadnaturalnych mocy nieznajomego - w końcu żaden człowiek nie byłby w stanie zniszczyć podłoża deptaku...
Jane zamarła. Utknęła w strachu, który paraliżował jej zmysły, nie pozwalał na zrobienie kroku. Mimo, że umysł pragnął uciec, nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Jaka szkoda, że była jedną z nielicznych osób, która widziała jakiekolwiek cechy mogące wskazać agresora...
Postawienie się do pionu rzeczywiście zajęło chwilkę Harremu, jednak gdy już to zrobił i odwrócił wzrok od swej wcześniejszej rozmówczyni, mógł dostrzec coś na dnie właśnie stworzonej dziury. Coś, a może kogoś? Trudno to było określić w tym zmroku, tym bardziej w chwili, gdy ciało przestawało już przypominać jakkolwiek człowieka. Gdy wnętrzności znajdywały się wszędzie, poza ich oryginalnym położeniem, gdy niegdyś piękna twarz kobiety dziś była przykryta szkarłatem, i malowało się na niej cierpienie, łzy i.... Śmierć...
Don't get too close, its dark inside, it's where my demons hide, It's where my demons hide
Medium
66%
x
name:
Harry Promise
age:
25 lat
height / weight:
185/80
Wysłany: 2018-07-15, 12:09
Multikonta: x
Jak na rasowego ignoranta wobec modowych treści ,,But to but, a nie wysadzana szmaragdami, rubinami i diamentami rękojeść Excalibura króla Artura!" (Minuta wrzaskliwych protestów dla miłośników Louboutina czy Zanottiego) , Harry nawet nie pomyślał o tym nieszczęsnym obcasie nieznajomej. Mieli teraz znacznie poważniejsze problemy na głowie, prawda?
Chłopak o mało co nie wpadłby w przepaść, w ostatniej chwili odzyskując równowagę. Czuł, jak kropelka potu spływa mu po skroni, oddech miał płytki, jakby przed chwilą przebiegł maraton, albo odbył triathlon.
Trzęsącymi się rękoma wyłowił z kieszeni telefon i wystukał palcami latarkę, żeby poświecić nią ciemną otchłań,
- Tam... tam chyba ktoś leży. - wydyszał po szybkiej obserwacji. Nie ma co Promise, cóż, za precyzja oka, co za szybkie łączenie faktów!
przepraszam za gniota, muszę się na nowo włączyć w pisanie :*
I can feel the flames on my skin, crimson red paint on my lips. If a man talks shit, then I owe him nothing. I don't regret it one bit, 'cause he had it coming.
opętanie
75%
członek oddziału terenowego
name:
Safiya Janine Atwell
alias:
Sophie | Jane
age:
28 lat
height / weight:
178 / 65
Wysłany: 2018-07-31, 19:51
Multikonta: Cassie
1 Rok na Giftedach!
Być może powinna zareagować w inny sposób. Ba!, na pewno należało to zrobić i to nie tylko ze względu na fakt, iż upiorny, przerażający cień mógł zaszkodzić jeszcze komuś innemu. Prawdę mówiąc, nie myślała o tym w podobnych kategoriach. Otumaniona bliżej nieokreślonego rodzaju przerażeniem - wciskającym jej nogi w deski pomostu, zmiękczającym kolana, przyspieszającym już i tak dziko łomoczące serce - tak właściwie nie myślała o niczym logicznym. Chciała tylko uciec... Chciała, ale nie mogła. I to rozstrajało ją jeszcze bardziej.
Gdyby nie paraliżujący strach, zapewne nie zastanawiałaby się nawet, tylko porzuciła nieznajomego mężczyznę i błyskawicznie rzuciła się do biegu. Nie była tchórzem. Była samozachowawcza. Prócz drobnych wyjątków - w życiu prywatnym, oczywiście, bo praca poniekąd jej na to nie pozwalała - robiła te rzeczy, które nie prowadziły do śmierci. Szybkiej i bolesnej, wolnej i bolesnej, szybkiej i bezbolesnej, wolnej i bezbolesnej... Jakiejkolwiek.
Pracowała dla organizacji neutralizującej wybryki natury podobne do tego, który nagle rozpłynął się w mroku nocy, jednak w życiu nie zmierzyłaby się z nim, gdyby nie musiała tego zrobić. Nie sama, nie nieprzygotowana do jakiegokolwiek starcia. To nazywało się zdrowym rozsądkiem... Który nakazywał teraz jak najszybciej się wycofać.
Szkoda tylko, że towarzyszący jej mężczyzna najwyraźniej nie słuchał tego cichutkiego głosiku logiki, a Jane... Jane też nie miała chyba zbyt zdrowo pod kopułą, bowiem - gdy tylko przerażenie odpuściło - nie wycofała się w kierunku miasta, podchodząc bliżej do towarzysza, gdy ten postanowił uraczyć ją dosyć upiorną wieścią. Wychylając się nieco w kierunku dziury w pomoście, przełknęła ślinę, czując przy tym lekkie mdłości. Niby widziała wiele, ale do podobnych widoków nigdy nie szło się przyzwyczaić.
- Kurwa. - Tym razem nie była w stanie stłumić przekleństwa, przenosząc spojrzenie na mężczyznę. - Dzwonisz po policję, tak? - DOGS byliby lepsi, ale... Cóż, to zamierzała już zrobić sama.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum