Poprzedni temat «» Następny temat
#1
Autor Wiadomość
Darcy Goldhope



You are so brave and quiet I almost forget you are suffering too.

wizje astralne

56%

lekarz





name:

Darcy Goldhope

alias:
-

age:
27

height / weight:
157/55

Wysłany: 2018-07-14, 00:11   
   Multikonta: ronnie/billy


Po części uspokoił ją swoimi słowami, bo w końcu dogs obawiała się najbardziej. Z drugiej strony, ani trochę nie czuła się komfortowo ze świadomością, że ktoś mógłby o niej wiedzieć, ewentualnie czyhał na jej życie, bo niczym sobie na to nie zasłużyła. Prowadziła zwykłe, do bólu normalne życie, oczywiście oprócz tego że zdarzało jej się po godzinach oferować swoje umiejętności potrzebującym tego mutantom. Pomijając to ostanie, nikogo przecież nigdy nie skrzywdziła. Nie zasłużyła na to. Chociaż przecież na niektóre rzeczy wcale nie trzeba było zasłużyć. Ot, złe rzeczy zdarzały się dobrym ludziom. Takie było życie.
Ostrożnie zbliżała się drzwi, obserwując ruchy Victora. Brakowało jej doświadczenia, więc mimowolnie starała się naśladować jego zachowanie. Nie wiedziała jak ustawić się przy drzwiach, nie pomyślała nawet o tym, że właśnie w takim momencie broń, którą trzymała w torebce była jej potrzebna. Obserwowała Victora i gdy mężczyzna w końcu wziął do ręki paczkę przez chwilę bała się, że autentycznie zaatakuje ich cały oddział, który wyłoni się za chwile zza korytarza.
- Victor, nie mogę… - powiedziała, patrząc na niego z uporem, ale ostatecznie skapitulowała, zostawiając go samego w korytarzu. Doszło do niej, że nie miała zbyt dużego pola manewru. Miała tu zostać sama? Czy opór w tej sytuacji miał jakikolwiek sens, skoro oboje byli w niebezpieczeństwie, a ona po prostu nie chciała zostawiać pustego domu czy spóźnić się na jutrzejszy dyżur? Więc wykonała jego polecenie, mając w zamiarze przycisnąć go dopiero, gdy znajdą się w tym “bezpiecznym miejscu”. Nie mieli czasu. Spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i zgodnie z jego zaleceniami zostawiła telefon, który ktoś mógł namierzyć. W końcu z torbą w ręku stanęła obok niego i po prostu dotknęła kartki papieru, którą trzymał w ręce. Chciała wiedzieć co to jest. Ciekawość wygrała.
I wtedy nawiedziło ją te dobrze znane uczucie. Jakby spadała, a jej świadomość odłączała się od jej ciała. Zniknęły dobrze znane ściany, a ich miejsce zajęło te całkiem obce. Nigdy nie była w tym miejscu. Widziała Victora, ale nie był sam. Wszystko było takie cholernie nie wyraźne. Kobieta, mężczyzna w masce, wysoki blondyn. Wszyscy trzymali w rękach kieliszki. Pewnie z szampanem lub winem. Zachowywali się jakby właśnie dobijali jakiegoś interesu. Chciała utrzymać to dłużej. Usłyszeć, zobaczyć więcej, ale nie mogła. Wiedziała, że potrafiła, ale niewidzialne nici jakby na nowo przyciągnęły ją do jej własnego ciała. Wrażenie tępego bólu w skroniach nagle stało się realne. Wszystko zniknęła. Osunęła się na ścianę, trzymając palce na skroniach jakby to miało złagodzić to nagły atak bólu. Czuła się jakby ktoś uderzył ją w głowę gigantycznym młotem. Z całych sił starała się utrzymać na własnych nogach. Próbowała sięgnąć głębiej, a to jak zawsze osłabiało ją jeszcze bardziej. W końcu odepchnęła się od ściany, chociaż nadal ciężko było utrzymać jej kontrolę nad własnym ciałem. Poczuła, że krew cieknie jej z nosa, ale wróciła do świata żywych, nawet jeśli głowa wciąż bolała, a świat wirował, utrudniając zachowanie równowagi. Wiedziała, że to minie. Prędzej niż później.
[Profil]
  [A+]
 
Victor Brown



Look forward, not back

Sokoli wzrok

83%

Najemnik





name:

Victor Brown

alias:
Eagle Eye

age:
32

height / weight:
189/80

Wysłany: 2018-07-14, 14:23   
   Multikonta: Brak
  

   Talon na Aarona i balon


Czemu ten wieczór musiał się tak skończyć? Victor myślał, że nic gorszego już go dzisiaj nie przytrafi, w końcu został postrzelony! Był zły i to bardzo. Głównie o to, że mężczyzna z telefonu zaczął grozić nie tylko mu, ale także Darcy. Czuł się z tym źle, ponieważ to przez niego znalazła się w niebezpieczeństwie. Jego sumienie nie dawało mu spokoju. Nawet zaczął się zastanawiać, czy dobrze zrobił przychodząc tutaj... być może gdyby sam zajął się tą raną Darcy nie byłaby w niebezpieczeństwie. On sobie poradzi, ale Ona? Wątpił w to, więc nie mógł jej zostawić. Był jej coś winny i ma zamiar rozwiązać tą sytuację, aby znowu mogła spokojnie żyć.
Po otwarciu paczki zobaczył list i przeczytał go. Zapamiętał dokładnie każdą literkę. Dwoma palcami potarł papier listu, a także koperty. Obejrzał dokładnie pudełko, a także folię w jaką było zapakowane. Zapamiętał kolory, wzory, a nawet styl zawiązanej kokardki. Nie przegapił żadnego szczegółu. Takie szczegóły dają mu wiele przydatnych informacji, szczególnie skąd pochodzą te przedmioty. Folie łatwiej będzie mu namierzyć. Będzie w stanie określić gdzie została kupiona, a to zawęzi obszar ewentualnych poszukiwań. Niestety... miał mało czasu, jutro miał się spotkać z tymi ludźmi. Posiadał nagrany głos mężczyzny, który do niego dzwonił, ale nie zdąży dać go do techników. Musiał działać inaczej.
Z zamyśleń wyrwało go zachowanie Darcy, która po dotknięciu listu osłabła. Victor czym prędziej do niej podszedł i złapał ją za ramiona, żeby potrzymać.
- Hej, hej, hej... wszystko w porządku? - zapytał się cicho, patrząc na jej twarz. Obserwował jej wzrok, chcąc sprawdzić czy ma kontakt ze światem i czy nie odpływa. Nie wiedział co się z nią dzieje.
[Profil]
  [AB-]
 
Darcy Goldhope



You are so brave and quiet I almost forget you are suffering too.

wizje astralne

56%

lekarz





name:

Darcy Goldhope

alias:
-

age:
27

height / weight:
157/55

Wysłany: 2018-07-15, 13:36   
   Multikonta: ronnie/billy


Cóż. Ona też żałowała. Nie chciała mieć żadnych problemów, a już z pewnością nie z jakimiś potężnymi mutantami, którzy… szczerze powiedziawszy nawet nie wiedziała czego od niej chcieli. Właściwie niczego w tym momencie nie wiedziała, bo Victor niczego jej nie powiedział, a ona nie za bardzo mogła zatrzymywać go teraz i próbować. wyciągnąć z niego informację, bo podobno musieli jak najszybciej uciekać, więc nie chciała tupać nogą i ryzykować ich życie tylko dlatego, że nie mogła odrobinę poczekać na jego odpowiedź. Z drugiej strony jednak… Czy mogła mu zaufać? Właśnie zobaczyła jak dobija targu z tymi ludźmi. Przynajmniej na to jej to wyglądało. Nie wiedziała co ma myśleć. Dlatego też po tym jak pierwszy szok po wizji minął spojrzała na Victora nieco podejrzliwe. Prawdopodobnie gdyby jej nie przytrzymał upadłaby na ziemię, ale gdy tylko odzyskała władzę nad własnymi nogami odsunęła się od niego. Tak naprawdę… Ile ona o nim wiedziała? Miał w kieszeni plik pieniędzy, nosił broń na pasku i bardzo często zdarzało mu się wpadać w tarapaty. Dokładnie słuchała dzisiaj jego słów i teraz… Sama nie wiedziała co o nim myśleć, chociaż z drugiej strony nigdy nie zrobił jej niczego złego? Chociaż najwidoczniej mógł. Sama nie wiedziała czy mogła mu ufać, ale jak widać chyba nie miała zbytniego wyboru. - Victor, co się tutaj do cholery dzieje? - Była praktycznie gotowa do drogi. Torba leżała w przedpokoju, mogła wyjść, ale chciała wiedzieć na co w ogóle się pisze. Kto jej zagrażał i przede wszystkim dlaczego?
[Profil]
  [A+]
 
Victor Brown



Look forward, not back

Sokoli wzrok

83%

Najemnik





name:

Victor Brown

alias:
Eagle Eye

age:
32

height / weight:
189/80

Wysłany: 2018-07-16, 13:35   
   Multikonta: Brak
  

   Talon na Aarona i balon


Nastawienie Darcy nagle się zmieniło. Victor od razu to zauważył. Coś było nie tak. Spoglądała na niego nieufnie, podejrzliwie, jakby go w ogóle nie znała. W pewnym sensie tak było. Nigdy nie mówił o sobie, dlaczego? Zawsze sobie wmawiał że to "dla jej dobra", lecz prawda była zupełnie inna. Nic nie mówił dla własnego dobra. Gdyby ją złapali nic konkretnego na jego temat by nie powiedziała, byłby bezpieczny. Może i miał chęci chronienia jej, ale tak naprawdę chronił tym siebie.
- Nie mam pojęcia. - powiedział spoglądając na nią, ale utrzymując dystans, tak jak ona to robiła. W tym momencie mówił prawdę. Nie miał pojęcia dlaczego, ktoś próbuje się skontaktować z nim w taki sposób. Sposób, który nie wzbudza żadnego zaufania, w dodatku komplikuje jego życie. Po minie Darcy widział, że jego odpowiedź jej nie wystarczy. Usiadł na jednym z krzeseł bo po prawdzie był wykończony dzisiejszym dniem, który nie miał zamiaru się skończyć.
- Jak już pewnie sama wiesz... jestem przestępcą. Najemnikiem wyjętym spod prawa i poszukiwanym we wszystkich krajach NATO i paru innych. Głównie zajmuje się przemytem, podrabianiem dokumentów, wywozem mutantów, czy też pomagającym im ludzi, a także... zabijam. Jeżeli Cię to pocieszy, jeszcze nigdy nie zabiłem niewinnej osoby. - mówił bardzo poważnym tonem. Był mordercą i się z tym nie krył. Jednak tylko zabijał prawdziwych przestępców. Bossów narkotykowych, handlarzy bronią, ludźmi, ale także wojskowych i polityków, którzy nie mieli czystych rąk. Pedofilia, tuszowanie przestępstw, mordowanie mutantów... to jedne z ich przestępstw. Victor był złem koniecznym. Działał w cieniu, nie wchodząc do świata zwykłych ludzi, aby nie psuć im życia. Niestety... złamał tą zasadę i wszedł do życia Darcy, przez co była w niebezpieczeństwie. Bez wątpienia to była jego wina, więc musiał teraz to odpokutować.
- Załatwię tą sprawę. Nikt już nie będzie Ci zagrażał i już więcej mnie nie zobaczysz, obiecuję. - musiał zniknąć z jej życia, bo znowu może jej zagrozić, a tego bardzo nie chciał.
[Profil]
  [AB-]
 
Darcy Goldhope



You are so brave and quiet I almost forget you are suffering too.

wizje astralne

56%

lekarz





name:

Darcy Goldhope

alias:
-

age:
27

height / weight:
157/55

Wysłany: 2018-07-20, 00:04   
   Multikonta: ronnie/billy


Może dość naiwnie, ale starała się patrzeć na ludzi i widzieć tylko te dobre strony, nieraz zapominając o tych gorszych, tych których powinna się obawiać. Więc nie można nikogo winić za to, że wiedziała tak mało o swoim pacjencie. Nie pytała, bo podświadomie czuła, że odpowiedzi na jej pytania niekoniecznie jej się spodobają. Mimo wszystko to nie był jej świat. Trzymała się tego co znała. Płacenia rachunków, chodzenia do pracy, unikania telefonów od nadopiekuńczego ojczyma i udawania, że świat wcale nie był nienormalny, a ona przez to, że była mutantką była jednak tego częścią. Sama się okłamywała, że może cały czas żyć tak jak do tej pory. Prędzej czy później coś się musiało stać, więc ta sytuacja powinna być kubłem zimnej głowy. Nie jest normalna i nigdy już nie będzie. Powinna przywyknąć.
- Wszyscy jesteśmy. - weszła mu w słowo, ale potem już się przymknęła i dała mu mówić. Przemyt, podrabianie dokumentów, wywóz mutantów. To wszystko dało się jakoś przełknąć, jednak gdy powiedział, że zabija poczuła zimny dreszcz przechodzący po jej ciele. Nie. Nie pomyślała, że teraz mógłby zabić i ją. W jej prostym świecie zabijanie było po prostu złe. Nieważne czy winnych, czy niewinnych. Pokiwała w końcu głową. Nie jej było go oceniać. Mimo to poczuła się teraz dziwnie, znając prawdę. Nie żałowała, że pomagała mu do tej pory. Właściwie to żałowała, że się tego dowiedziala, bo nie miałaby teraz tego mętliku w głowie. Czasami po prostu było lepiej nie wiedzieć.
- Wiem, że to załatwisz. - powiedziała, opierając się o ścianę. Wciąż odczuwała skutki wizji. Głowa pękała jej w szwach nie tylko od natłoku myśli. Czuła jakby ktoś próbował rozłupać jej czaszkę toporem. - Pójdziesz tam i dobijesz z nimi targu. Przybijecie sobie kieliszki z szampanem jakbyście byli przyjaciółmi. - powiedziała, nie spuszczając z niego wzroku. Skrzyżowała ręce na piersiach i pokręciła głową. - Zawsze będzie mi ktoś zagrażał. Nie jestem taka jak wszyscy. Nie jestem normalna. Cały czas ktoś tutaj przychodzi. Prosi o pomoc. O leki, o połatanie ran. To była kwestia czasu zanim ktoś przyprowadzi ze sobą jakiś ogon. To nie do końca twoja wina. Co prawda nie wiedziałam do końca na co się piszę, ale wiedziałam jakie mogą być konsekwencje. Po prostu nie rób niczego głupiego. Nie dobijaj z nimi targu jeśli nie musisz.
[Profil]
  [A+]
 
Victor Brown



Look forward, not back

Sokoli wzrok

83%

Najemnik





name:

Victor Brown

alias:
Eagle Eye

age:
32

height / weight:
189/80

Wysłany: 2018-07-24, 11:37   
   Multikonta: Brak
  

   Talon na Aarona i balon


Victor oceniał świat trochę inaczej. Dla niego nie było dobra czy zła, byli tylko ludzie i ich decyzje. Pojęcie dobra i zła było bardzo ciężkie. Dla kogoś jedna rzecz może być dobra, dla innego zła. Victor zawsze starał się kierować mózgiem, nie sercem. W potencjalnie złych rzeczach, przemycie, fałszowaniem, czy nawet w zabijaniu na zlecenie wiedział interes. Możliwość zdobycia pieniędzy i doświadczenia, które przydadzą się w kolejnych bojach o przetrwanie. Jeżeli miałby myśleć sercem, pewnie może i nawet dołączyłby do Bractwa, ale zginąłby po pierwszym tygodniu. Używając mózgu i chowając uczucia, emocje w kieszeń, przetrwał wszystkie te lata jako jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców.
- To dobrze. - odpowiedział na jej wizję, lecz widząc po jej minie niezrozumienia i niechęci musiał sprostować swoją wypowiedź. - To oznacza, że potrzebują mnie do jakiegoś zadania, co za tym idzie nie zrobią nic głupiego. Jesteś na razie bezpieczna. Zadbam o to, żeby tak zostało. - powiedział spokojnie. Po szybkiej analizie sytuacji był już spokojniejszy. Wiedział najważniejsze, czyli intencje dzwoniącego. Chciał go wynająć, nie sprzedać, czy sprzątnąć. Było to pocieszające, ale nie podobało mu się w jaki sposób się skontaktowali.
- Myślę, że nie będę miał wyjścia. Namierzyli mnie, a to już jest trudne zadanie. Interpolowi nie udaje się to od dziesięciu lat, a oni zrobili to w bardzo krótkim czasie. Muszą mieć potężnych przyjaciół i środki. Jeżeli zagramy na tych samych zasadach, będziesz bezpieczna. To są ludzie bez skrupułów, jeżeli im odmówię na pewno będą chcieli się zemścić, a tym samym przyjdą po ciebie. - dopowiedział i lekko się skrzywił z bólu. Rana dała o sobie znać, a nawet na jego koszuli pojawiły się świeże plamy krwi. Od tego gwałtownego poruszania otworzyły się świeże szwy.
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6