Poprzedni temat «» Następny temat
Stołówka
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-06-07, 20:53   Stołówka


[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-06, 13:30   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


/06.04, po zebraniu

Imari musiała porozmawiać z Williamem, nie chciała tego poruszać na zebraniu, tam skupiono się na czym innym - to po pierwsze. Po drugie nie lubiła wypowiadać się publicznie, a to, co się tam działo.. Cóż. Była o pół kroku, żeby wstać i wyjść, mówiąc, że mogą dać znać jak przestaną się przekrzykiwać jak dzieci. Gdyby miała popcorn i była wystarczająco bezczelna, to wtedy by go wyciągnęła.
Stołówka, w tym czasie, była pusta na szczęście. I nikogo tu miało nie być jeszcze dobrą chwilę, to dawało im miejsce na rozmowy. Nie prywatne, ale dostatecznie odosobnione. Plus, będą widziec jak ktoś wchodzi przecież. Will musiał jeszcze na moment zostać w sali zebrań, ona już czekała, oparta o jeden z długich stołów, z rękami splecionymi na piersi. Czemu się stresowała? To bez sensu.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-07-11, 13:15   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


/06.04, popołudnie

To zebranie komplikowało zbyt wiele spraw. To miało być zamknięcie tej kwestii, przekazanie dowodzenia w dobre ręce jeszcze zanim zginie… a z jakiegoś powodu zaproponował to głupie głosowanie gdzie był jednym z kandydatów. Oczywiście, nie miał szans na wygraną. Roseberry i Addams nie były jedynymi, które za nim nie przepadały. Problem w tym, że to wydłużało wszystko o kolejne kilka dni… Nie żeby Hopperowi się śpieszyło, zwłaszcza kiedy Wallace tutaj była, to było po prostu coś, co należało zrobić. Wallace… jak on jej miał w ogóle to wyjaśnić?
Początkowo, nie planował nic mówić o tym wszystkim Mercy. Po prostu wyjechałaby do tej swojej Kanady z lżejszym sercem i już nigdy nie dostałaby od niego wiadomości. To nie było takie złe, prawda? Rzecz w tym, że Hopper tak nie potrafił. Po prostu chciał się pożegnać, kiedy ciągle miał okazję. Nie mógł tego nikomu ułatwić, huh?
Poprosił Mercy, żeby się z nim spotkała po zebraniu i – ku zaskoczeniu absolutnie nikogo – czekała na niego na stołówce. Hopper przysiadł się do jej stolika w zupełnie pustej sali.
- Cześć – powiedział cicho, chociaż to było zupełnie bez sensu. Przecież przed chwilą się widzieli. – Musimy pogadać.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-11, 13:24   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Zapewne byłaby wściekła, jeśli by sie nie odzywał. Zapewne w niczym by to nie pomogło. Ale.. może? Zresztą, kto wie, nie ma co tego roztrząsać, ciężko cokolwiek mówić na ten temat. Na razie Imari zyła w błogiej nieświadomości, choć to może określenie nad wyrost, bo błogo to nie było jej od bardzo bardzo dawna.
Gdy Will usiadł ona zrobiła to samo - usiadła naprzeciwko niego.
- Tak, ja też mam coś.. - mruknęła, czując się wybitnie nieswojo. Czy mogła po prostu wyczuwać to, w jakim stanie emocjonalnym przed tą rozmową był Will? Zapewne tak, tym bardziej, że mimo jedenastu lat rozłąki, nadal ich więź była zadziwiająco mocna.
- Zaczniesz..? - zasugerowała, chociaż zapewne Hopper będzie to odkładał w czasie, jeśli może. To nie była łatwa rozmowa i gdyby Mercy wiedziała, zapewne myślała by czy sama by powiedziała komukolwiek, będąc w takiej syttuacji. To nie były nigdy łatwe decyzje, tym bardziej gdy nie widziało się dla siebie jakiejkolwiek nadziei na polepszenie sytuacji.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-07-21, 11:39   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


No tak, w gruncie rzeczy to nie było szczególnie zaskakujące. Mercy miała swoje sprawy, swoje własne problemy. To że jego życie się kończyło nie oznaczało, że cały wszechświat miał zakończyć swoje istnienie. Właściwie to był ten cały problem - upewnienie się, że to wszystko nie wybuchnie w momencie, kiedy Hopper przestanie go pilnować. Ciekawe czy właśnie to robił, czy wręcz przeciwnie, podkładał kolejne ładunki.
Nieważne. Podjął decyzję, głupią czy rozsądną, w tym momencie to już nie miało znaczenia. Pytanie brzmiało: kiedy jej o tym powie? Mógł pozwolić Mercy mówić albo samemu się wtrącić. Szczerze mówiąc, chociaż był już co do tego zdecydowany, chciał odsunąć to swoje wyznanie jak najdalej w czasie. To było głupie. To nic nie zmieniało. Powinien zacząć mówić teraz, kiedy ciągle nie było tutaj zbyt wielu ludzi. Może po prostu chciał usłyszeć, co jego siostra miała do powiedzenia, a miał świadomość, że kiedy dowie się jak naprawdę z nim było, wszystko spadnie na drugi plan.
- Jakbyś mogła - odpowiedział jej tylko, czekając aż sama rozwinie.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-21, 12:32   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Impas. Ale prawdą było, że jeśli by się dowiedziała pierwsza, to jakiekolwiek dalsze rozmowy nie miały by sensu, bo na pewno nie byłaby w stanie ich przeprowadzić w ciągu.. Długiego czasu. Wiec musiała mówić pierwsza, zresztą widziala, że pewnie tak będzie. Tym bardziej po minie Willa.. No nic. Odetchnęła. Od razu pomyślała, że Hopper się na nią wścieknie po tym, co powie. Spojrzała w bok, zagryzając wargę. Trudno.
- Spotkałam się z facetem, którego niedawno przyjęli do oddziałów patrolujących po ciszy nocnej - zaczęła, nie patrząc na niego, chyba trochę bojąć sie reakcji mężczyzny.
- Powiedział mi, że poprzednią siedzibę ktoś wydał, ktoś z bractwa i ta osoba najprawdopodobniej pracowała dla rządu już wcześniej od jakiegoś czasu.. - zagryzła wargę i podniosła na niego wzrok.
- Wlaściwie to tyle. Nie iwem czy ten ktos zostal pokazowo złapany czy bedzie probowal wrocic czy juz wie gdzie jestesmy.. ani nie wiem kto to był.. On ledwo tę pracę dostał, wiec niewiele wie.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-07-21, 18:07   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Hopper w ciszy słuchał słów swojej siostry. Nie miał zamiaru dawać jej jakichś wykładów, a już z pewnością nie dzisiaj. Była dorosła, potrafiła przeżyć w tym kraju, gdzie wszyscy na nich polowali. Może nigdy tak naprawdę nie walczyła o przetrwanie, nie była gotowa na prawdziwą walkę... ale potrafiła sobie poradzić. Nie potrzebowała kogoś, kto jej powie jak niebezpieczne to było, bo z pewnością o tym wiedziała. Ba, Hopper był przekonany, że nie zrobiła tego celowo. Zwyczajnie zbagatelizowała sytuację i nie sprawdziła wszystkich informacji, ale z pewnością miała już świadomość jak niebezpiecznie to mogło się dla niej skończyć.
Bardziej niepokojące było to, co powiedziała o ewentualnym zdrajcy. Hopper do tej pory sądził, że za to wszystko był odpowiedzialny Henderson i reszta tej bandy, którzy bez zastanowienia i - najpewniej - jakiegokolwiek planu zaatakowali Może i oni jakoś to przetrwali, ale ściągnęli do siedziby Bractwa całe zastępy DOGS... a Will nijak temu nie zapobiegł. Ale może, jakimś cudem, szukał winnych w złym miejscu. Irmina powinna sprawdzić intencje wszystkich, którzy zostali w Bractwie, to powinno pomóc... Oczywiście zakładając, że ona nie była w to zamieszana. Huh. W tym momencie najważniejsze było żeby nie wzbudzać paniki, nie polegać na nikim w pełni i mieć w stosunku do wszystkich zdrową nutkę nieufności.
- Dzięki że mi o tym mówisz, będę miał to na uwadze - odpowiedział jej. - Powinnaś być ostrożniejsza - ostatecznie dodał, mimo wszystko. Wcale nie szukał każdego możliwego pretekstu, żeby przesunąć choć o kilka sekund właściwą rozmowę. Hopper westchnął ciężko. Nie mógł tego robić w nieskończoność, musiał w końcu przejść do rzeczy. - Cóż, wygląda na to, że teraz moja kolej.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-21, 18:12   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Doskonale wiedziala w co mogła sie wpakowac gdyby jej moc nie była tak.. subtelna albo Imari gorzej by nad nią panowała.
- Mowił też coś o ataku pięciu osób na jakąs siedzibę dogs? Ale.. tam nie było nic specjalnego. Tylko, że w Bractwie był ktoś kto doniósł - popukała palcami w blat - Wiem. To było glupie - westchnęła - Ale może na coś się przydało.. być może.. udało by mi się uzyskać przepustki na godzinę policyjną - zagryzła wargę - ale pewnie nie więcej niż jedną, dwie.. I musiala bym się z nim jeszcze spotkać - dodała, zastanawiajac sie czy to jest w ogole dobry pomysl.
- Tak, mów - ponagliła go od razu, bo coś wewnątrz jej się scisnelo.. dlaczego?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-07-22, 18:33   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Hopper pokiwał głową nie będąc pewnym, jaki ma stosunek do tego wszystkiego, o czym powiedziała mu siostra. To było niebezpieczne, a równocześnie.... Było całkiem niezłą okazją. Nie powinni czegoś takiego zwyczajnie skreślać, a z drugiej strony - czy dwie przepustki były warte bezpieczeństwa jego siostry? Nie byłaby w stanie się obronić... ale przez to były mniejsze szanse, że w ogóle będzie musiała się bronić.
- Myślę, że sama powinnaś ocenić ryzyko i stwierdzić czy to jest tego warte - odpowiedział jej. W końcu była dorosła i odpowiedzialna. Nawet jeśli nie przeżyła tego co on, potrafiła sama o siebie zadbać.
I chociaż Will od początku wiedział, czemu rozmawiali, naprawdę nie podobało mu się, kiedy musiał w końcu przejść do rzeczy. Mógłby znaleźć inny temat, powiedzieć że chodziło mu o coś innego... Nie, było już na to za późno. Skoro już był wystarczającym idiotą, żeby w ogóle przyznać jej się z kim miała do czynienia w tym jej antykwariacie i znowu w jakiś pokręcony sposób stać się częścią jej życia, był jej to wszystko winien.
- Nie powiedziałem ci wszystkiego o skutkach ubocznych mojej mocy. Właściwie, migreny to czubek góry lodowej - zaczął zwyczajnym tonem, jakby opowiadał jej co zjadł na śniadanie, a nie przyznawał się, że umiera. - Nie mam dostępu do jakichkolwiek badań, ale praktycznie nie mam szans dożyć do końca tego roku. Najprawdopodobniej zostało mi jakieś sześć miesięcy życia. Medycyna nie jest w stanie właściwie nic na to poradzić, mutazyna mogłaby to spowolnić... ale nie jestem w stanie zdobyć wystarczająco czystej, żeby od razu mnie nie zabiła. Przykro mi, Mercy.
Sprawdził wszystkie opcje. Wykluczył je już miesiące temu. Wersja w której przeżywał, nie istniała, było na to o wiele lat za późno. Jedyne na co mógł liczyć Hopper, to to że jego młodsza siostra jakoś to zaakceptuje.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-22, 22:15   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Słuchała i słuchała i miała wrażenie, że coś zaciska jej się na sercu, żołąku, gardle.. Ściska, wkłada w imadło, kręci i kręci aż nie może oddychać i aż krew dudni jej w uszach i nie słyszy prawie nic innego tylko to dudnienie, pompowanie krwi, jej szum i gorąc na przemian z zimnem..
Co.. jak..?
- Dlaczego.. Jak.. co się dokladnie dzieje? - głos jej się załamał i zaczęła skubać paznokcie, odruchowo i nawet o tym nie myśląc. Bo mózg miala zajęty milionem innych rzeczy. CHociaż w sumie nie - jedną rzeczą. Że jej brat umiera.
- Dlaczego mi nie powiedziales..? - miala kolejne pytania i kolejne i nie wiedziala jak je zadać, żeby się nie zagubić we własnej głowie, a to nie było takie proste jak mogloby sie wydawac, w jej obecnym stanie.
- Nie mow do mnie jak.. jak lekarz na sali. Przykro mi.. co.. jestes pewien, ze wszystko sprawdziles? Na pewno cos musi być!
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-07-23, 00:09   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Mógł się tego spodziewać, szoku i niedowierzania, jakiejś nagłej rozpaczy. Cholera, po co on w ogóle to robił? To i tak nic nie zmieniało, tylko komplikowało to, co już było wystarczająco skomplikowane. Był w stanie oszczędzić tego Mercy, ale nie, przecież musiał być sobą, tym pierdolonym dupkiem. Wystarczyło tylko zachować kilka informacji dla siebie do samego końca. Cholera jasna, całe życie nie może być bardziej skryty, ale kiedy choć raz to mogłoby to komuś wyjść na dobre, musi o wszystkim mówić.
- Moja moc jest... specyficzna. Od jakichś dwudziestu pięciu lat w moim mózgu pojawiają się kolejne neurony. Problemem jest to, że czaszka jest zbudowana z twardej, nieelastycznej tkanki, ma ściśle określoną pojemność. Początkowo to nie było problemem, ale od kilku lat objętość mojego mózgu jest zbyt duża, żeby to wszystko poprawnie funkcjonowało - tłumaczył najprostszymi słowami, jakimi był w stanie. - Moje migreny są spowodowane zbyt dużym ciśnieniem krwi. To najprawdopodobniej ono mnie zabije, ale obecnie powinienem uważać na wylewy. Jeśli pożyję wystarczająco długo, udar niedokrwienny stanie się kolejnym poważnym zagrożeniem.
Przerabiał to w głowie setki razy. Jedno słabsze naczynie krwionośne mogło sprawić, że zupełnie straci swój umysł. Że oszaleje, stanie się idiotą, nie będzie w stanie wydobyć z siebie słowa czy zupełnie straci kontrolę nad własnym ciałem. Pokręcił głową, słysząc pytanie siostry.
- Przepraszam. Nie chciałem cię w to wszystko wmieszać. Nie powinienem był wtedy przyznawać się kim jestem, nie powinienem w ogóle przychodzić do Króliczej Nory. Po prostu chciałem sprawdzić, czy wszystko w porządku - odpowiedział jej, jakby to go w jakiś sposób usprawiedliwiało, zanim oparł głowę o swoją dłoń. Cholera jasna, jakim cudem to wszystko było tak męczące? To miały być ostatnie miesiące, które miał spędzić w jakiś porządny sposób, tak żeby niczego nie żałować, a tymczasem miał na swojej głowie całe Bractwo Mutantów. Świetna robota, Hopper!
- Przy... - zaczął, zanim zorientował się, że właśnie odpowiada przykro mi w odpowiedzi na wściekanie się, że mówi przykro mi. Pokręcił głową. - W moim obecnym stanie mutazyna, którą jestem w stanie zdobyć, wywoła wylew i tylko szybciej doprowadzi do mojej śmierci. Moja moc działa niezależnie od woli, nie wyłączę jej. Istnieją operacje, żeby zniwelować nadciśnienie śródczaszkowe, ale są inwazyjne, nikt nie wykona jej na mutancie, a i tak po kilku tygodniach problem pojawi się od nowa. Moc Wallace jest w stanie tylko poprawić moją kondycję, nic nie robi z prawdziwym problemem. To wszystkie opcje. Przykro mi.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-24, 16:50   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


W spojrzeniu miała kompletne niezrozumienie, zupełną niesprawiedliwość świata. Dlaczego, kiedy już odzyskała brata i ledwo, ledwo zaczynała się cieszyć z jego obecności i mieć świadomość, że nie zniknie już tak szybko, skoro są obydwoje w tej samej organizacji i tak dalej i tak dalej. Życie naprawdę okrutnie sobie z niej żartowało. Pasmo porażek raz za razem, nic nie mogło ułożyć się dobrze choć na chwilę, dłużej niż miesiąc. A jeśli już miałaby poczuć się stabilnie, to zaraz wszystko rozpadało się w pył. Dlaczego?! Nie potrafiła tego pojąć. Za długo było za dobrze?
Potarła kąciki oczu, w których zbieraly się łzy. Nie potrafiła i może nawet nie chciała ich powstrzymać. Zacisnęła zęby.
Fuknęła i spojrzała na niego, nagle zła, marszcząc brwi.
- Nawet... nawet nie waż się tego powtórzyć drugi raz. Jeśli.. jeśli miałabym kiedykolwiek jeszcze raz wybrać czy chcę, zebyś wrócił niezależnie od konsekwencji to za każdym razem powiedziała bym tak! - fuknęła, wyraźnie zirytowana tym całym "mogłem nie przychodzic do Nory i nie byłoby problemu". Wtedy całe życie myślałaby, że Will zginął jedenaście lat temu!
A on umarłby nawet nigdy więcej nie zamieniając z nią słowa.
Pokręciła głową, zagryzajac wargę i skubiąc dalej jeden z paznokci, spojrzała w bok, starajac się nie rozpłakać, nie chcąc dopuścić do siebie tego, co właśnie usłyszała.
- To tylko glupi żart, tak? Powiedz, że tak.. - obejrzała się na niego zapłakanymi oczami. Pokręciłą głową po raz kolejny, energicznie, jakby takie fizyczne zaprzeczenia mialy cokolwiek dać kiedykolwiek, komukolwiek.
Zamilkła na kilka minut, chowając twarz w dłoniach. Pociągnęła nosem, nie mając chusteczek, nie przygotowała się na to. Potarła powieki, widać bylo, że stara się nie wybuchnąć płaczem i potrzebuje troche czasu. Cisza przedłużała się nieprzyjemnie, zapewne brat nie bardzo wiedział jak ma się teraz zachować. Przytulić ją? Nie przytulić? Podać chusteczkę? Nie przerywać? poklepać po ramieniu w takim kompletnie niezręcznym geście?
Nagle podniosła czerwone oczy na Williama.
- Will... a gdyby.. zablokować twoją moc? - zapytała cicho, kompletnie nie wiedząc czy to cokolwiek może dać. Ale skoro mutazyna miała dać.. to dlaczego nie to? Jak.. To też przecież blokuje moc, tak samo. No, nie tak samo, ale wystarczająco.. Chyba, oby? Nie miała pojęcia. Ale co miał do stracenia?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-07-28, 16:33   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nic nie odpowiedział na ten jej wybuch. Nie chciał jej dodatkowo zdenerwować, a miał wrażenie, że cokolwiek by powiedział to właśnie tak by się to skończyło. A jednak z drugiej strony, zrobiło mu się cieplej na sercu i nieco lżej, kiedy usłyszał te jej słowa. Cieszył się z ich ponownego spotkania, bez względu na konsekwencje... i najwyraźniej nie był w tym jedyny. Może jednak nie wszystkie jego decyzje były tak tragiczne, jak myślał. Nawet zrobił coś z czysto egoistycznych powodów... może wyszło z tego coś dobrego? I to nie tylko dla niego, ale dla ich obydwojga.
Ale nawet jeśli tak było, to w tym momencie nie miał pojęcia co mógłby zrobić, kiedy Mercy była tym wszystkim tak zrozpaczona. Przecież widział, jak powstrzymywała łzy. Wrócił, tylko po to, żeby znowu zniknąć. Och, dawanie komuś nadziei tylko po to, żeby ją zaraz odebrać było świetnym pomysłem. Może powinien był od razu jej o tym powiedzieć? Tak, kiedy te emocje były jeszcze intensywniejsze. Przynajmniej tak długo by się nie łudziła, że wszystko będzie w porządku. Nie będzie. Może w jej życiu rzeczy mogły się ułożyć, ale to nie było jej życie. W jego świecie wszystkie dobre wydarzenia prowadziły do tych gorszych, a te kompletnie złe - do tragicznego końca. Tu nie było miejsca na happy endy.
Na jej pytanie tylko uśmiechnął się smutno, jakby to cokolwiek wyjaśniało. Co innego miałby zrobić? Nie był w tym wszystkim dobry, nie potrafił pocieszać ludzi. Siedział naprzeciwko niej w milczeniu, kiedy płakała, zanim w końcu podał jej paczkę chusteczek. Może to wydaje się nieco zabawne, ale gdyby ich ze sobą nie miał, to pewnie nawet nie zaczynały tej rozmowy. Skoro już miał się zdecydować na coś takiego, musiał być pewien, że wszystkie okoliczności temu sprzyjają. I najwidoczniej tak było. Chociaż już chwilę tutaj siedzieli, cały czas byli sami - najwidoczniej wszyscy byli zajęci rewelacjami z zebrania.
Nieco zaskoczyło go to nagłe pytanie Mercy.
- Tak, oczywiście to by pomogło, dało mi więcej czasu... ale moja mutacja jest inna, sama to widziałaś. Nie dała mi umiejętności, po prostu zmieniła sposób funkcjonowania mojego ciała - odpowiedział jej, marszcząc brwi. Nie chciał niszczyć jej nadziei, ale nie był pewien jakie to w ogóle miało szanse. - Mam na myśli... Nie jestem w stanie sięgnąć pokrętła i wyłączyć mojej mocy. Nie wiem czy w ogóle mam coś takiego w mojej głowie, a na tym polega twoja moc, prawda? Wchodzisz komuś do głowy i przekręcasz pokrętło za niego.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-28, 16:55   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Tak, udało im się trafić na stołówkę w momencie, w którym nikt się ut nie pojawiał. Zapewne nawet jakby ktoś wszedł i zobaczyłby zapłakaną Mercy.. to dałby sobie spokój i wrócił później.
Pociagnęla nosem, uzyła kolejną chusteczkę. Popatrzyła na Williama taka zaryczana, czerwona.
- Nie wiem. Jest inna, bo jest.. naokolo, a nie w srodku. To rzadkie - pokręciła głową i wyciągnęła kolejną chusteczkę - Ale można spróbować.. To znaczy, nic nie stracimy, tak? - obserwowała go jakby mial sie zaraz rozplynac albo zaczac krzyczec ze nie chce pomocy w zadnym zakresie i uciec.
- Możemy spróbowac od razu - dodała, jakby faktycznied miał zmienić zdanie. Imari od razu pomyslala o tym ja kbarzo bardzo wykanczajace to dla niej będzie, ale to nic. Nie zamierzała się oszczędzać, w grę wchodzilo zycie jej brata.
Podniosla się gwałtownie, czego od razu pożalowała, bo zakręcilo jej się w głowie. Podparła się na sekundę o blat i usiadla na stole obok Willa tak, żeby być bliżej.
Wyciągnęła do niego rękę bez słowa, nadal była zapłakana, ale widać było w jej oczach nadzieję. Wierzyla, że może to zrobić.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-07-28, 17:36   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Hopper niewiele rozumiał z tych jej wytłumaczeń, tego całego naokoło, a nie w środku, ale starał się nie robić sobie nadziei. W końcu pogodził się ze swoim losem, prawda? Miał świadomość w jak trudnej sytuacji był i jak małe szanse miał cokolwiek z tym zrobić. Rozwiązania takich problemów nie spadały na ludzi jak grom z jasnego nieba, a już z pewnością nie wtedy, kiedy mogły im uratować życie. Świat tak nie działał.
Mimo wszystko, Hopper nie mógł nic poradzić na ten zalążek nadziei, który pojawił się w jego głowie. Bo to przecież mogło zadziałać, prawda? Nie mieli pewności, że to jest bezcelowe. Mercy najlepiej znała swoją moc, a uważała, że jest sens spróbować. Jasne, jego moc działała inaczej... ale może nie aż tak inaczej. Nie powinien trzymać się tej myśli, nie miał nawet stuprocentowej pewności że mutazyna mogłaby pomóc... ale potrzebował tego czasu. Kilka lat! Ile on byłby w stanie zrobić w tym czasie?! Może nawet wymyśliłby jakiś sposób, żeby pozbyć się nadciśnienia, gdyby w końcu cały czas nie wzrastało. Może miałby szansę z tego wszystkiego wyjść.
- Okay - odpowiedział na te jej propozycje - ale pod warunkiem, że będziesz ostrożna.
W końcu świetnie pamiętał, jak to się dla niej skończyło ostatnim razem, kiedy chciała mu pomóc i bawiła się jego mocą. Tym razem miało nie być powtórek z rozrywki. Skoro już szedł na dno nie miał zamiaru ciągnąć nikogo ze sobą. Nie podobało mu się też to, jak podparła się ręką o blat stołu. Była w złym stanie, nie ważne czy ze względów fizycznych, czy przez rozpacz. Musiała być ostrożna. Dlatego podał jej dłoń dopiero kiedy obiecała, że będzie uważać.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6