Poprzedni temat «» Następny temat
Opuszczona część
Autor Wiadomość
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-09, 20:32   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


13.04
Pojawiła się na miejscu prawie natychmiast, to znaczy tak szybko jak zdołala po smsie od Michaela. Obecnie nie myślała o tym, że przedstawiła się jako Imari. Zawsze się tak przedstawiała, nikt oprócz Willa nie mówił na nią inaczej, ona sama zresztą nie posługiwała się swoim starym imieniem i nie uważała tego za oszustwo.
Wparowała do opuszczonej części magazynów i gdy tylko jej spojrzenie padło na dwójkę znanych jej mutantów i.. jej siostrę, rzuciła się w jej stronę. Opadła na kolana obok leżącej blondynki.
- Valerie..? - odezwała się, patrząc na twarz nieprzytomnej kobiety. Obejrzała się przez ramię.
- Mike,, trzeba ją ocucić - odezwała się do przyjaciela, w oczach miała strach, bała się o zdrowie siostry. W glowie miała milion myśli, których teraz nie była w stanie posortować, chaotycznych, szybkich, przelewających się z lewa na prawo i naokoło.. Val, wrocila, czy jest cała? Co jej zrobili? Dlaczego to zrobili? Jak? Jakim prawem!?
- Co tu się dzieje? - obejrzała się na Leilę, glos miała pewnie ciut twardszy niż chwilę wcześniej.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-07-09, 21:41   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Jak widać mocniejsze wyładowania zadziałały zgodnie z zamierzeniami bo dziewczyna odpowiedziała w pełni na pytania Michaela, a taki w końcu był cel przesłuchania i ich całej bytności tutaj, Leilah miała więc poczucie dobrze wypełnionego zadania. I jakoś szczególnie by się nie zdziwiła jakby Michael w ogóle nie szukał młotka albo obcegów. Raczej był zbyt miły na miażdzenie rąk czy wyrywanie paznokci. Jej przełożony z armii zapewne miałby niezły ubaw z Mike'a i zapewne powiedziałby, że tacy słabi jak on padali pierwsi w trakcie Intifady. Ale to była inna rzeczywistość i inne czasy. Teraz Michael i Leilah, tak jak i wszyscy w Bractwie stanowili swojego rodzaju rodzinę. Więc dopóki Michael albo ktokolwiek inny nie zrobi Lei nic złego, ta nie ma zamiaru gryźć nawet tych słabszych od siebie członków.
Ale cóż to, dziewczyna zemdlała, chyba nie przechodziła przez zbyt wiele przesłuchań. To też nie dobrze, skoro jest siostrą członków Bractwa, powinna być bardziej twarda na wypadek gdyby to DOGS ją złapalo. A oni zapewne nie będa tak litościwi jak Bractwo.
Leilah uniosła ręce do góry w geście poddania się.
-Spokojnei już nic nie robię, mamy to o co pytałeś. Robienie jej większej krzywdy nie pomoże. Naprawdę wiem jak to się robi powiedziała po czym skinęła głową kiedy ten wspomniał o smsie.
-Dobry pomysł, sama chciałabym to w końcu potwierdzić. Niedługo później przyszła Imari, która chyba swoim zachowaniem od razu potwierdziła to co mówiła zakładniczka. Czy przesadzili? Leilah tak nie uważała, w obliczu ostatniego ataku na Bractwo, trzeba być ostrożnym, a aż do tej chwili nie mieli potwierdzenia w pełni. Leilah spojrzała Imari prosto w oczy.
-Reagowaliśmy na informacje o wypłynięciu informacji potencjalnie wypłynięciu ich do DOGS, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu Bractwa, a przede wszystkim właśnie Twojemu bezpieczeństwu. Po ostatnim ataku musimy być ostrożni i brać na poważnie wszystkie zagrożenia. przeniosła wzrok na nieprzyttomną dziewczynę.
-Nic jej nie będzie jak się obudzi. Jest cała, nie połamana, nie krwawi zewnętrznie ani wewnętrznie. Aż do tego momentu nie mogliśmy wiedzieć, że to rodzina, dopóki się nie zjawiłaś. Jeżeli zjawiłabyś się wczesniej isniało niebezpieczeństwo, że przekaż DOGS miejsce Twojego pobytu, bo właśnie o Ciebie wypytywała, a nie mogliśmy na to pozwolić co jak co, ale od zniknięcia Colleen, Leilah traktuje kwestie bezpieczeństwa jeszcze bardziej obsesyjnie i paranoicznie niż dotychczas.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-07-10, 23:31   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Mike kucał obok dziewczyny, był wdzięczny, ze Leilah już nic nie zrobiła, zresztą nie miał jej za potwora, każdy normalny człowiek by odpuścił, skoro z ofiara nie było kontaktu. Teraz jednak pogładził jeszcze lekko nieprzytomną Val po twarzy i rozprostował kości.
- Imari zaraz przyjdzie. - odparł spokojnie.
Wewnętrznie przechodził batalię, a z drugiej strony był wdzięczny, ze dziewczyna jednak wyśpiewała wszystko. Wolał nie myśleć co by się stało gdyby... No tak. Właśnie Imari szła w ich miejscu. Z jej twarzy twarzy dało się dużo emocji wyczytać, on doskonale każda najmniejsza zmianę teraz widział. Lekko się skrzywił, po czym zrobił krok w tył patrząc się jak ta patrzy się w twarz siostry.
- Powinna niebawem się wybudzić. - odparł
Potem Leilah zaczęła mówić, więc on zamilkł. Mówiła całą prawdę. Mike nie czuł się winny tego, ze jej siostrze stała się krzywda. Cena tajemnic, najważniejsze, ze nic się jej nie stało. Nie chciał od razu po Imari dzwonić, bo to mogła być pułapka, a na dobra sprawę mogli ją przyprowadzić wcześniej z czujnikiem naprowadzającym.. Cóż.. Na szczęście ta sprawa skończyła się tak.
- Jest tak jak mówi Lei, dostaliśmy zgłoszenie, ze od paru dni ktoś o Ciebie wypytuje. Nigdy nie mówiłaś mi o siostrze. - odparł spokojnie – Nie masz co się denerwować, będzie cała i zdrowa. Musieliśmy zadbać o Twoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo Bractwa.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-11, 12:38   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Imari zapewne uważała by, że przesadzili niezależnie od tego kogo znalazła by na tym kocu, ale to Imari.. ona nie była za siłowymi rozwiazaniami niezależnie od czegokolwiek. Chyba, że nie było innej opcji, a zwykle była, ale ludzie nie chcieli jej widzieć.
Z jednej strony wiedziała, że ludzie są często od siebie ekstremalnie różni, z drugiej wcale nie chciała przyjać tego do wiadomości.
- Co..? Val i zagrożenie? Will wam nie mówił, ze to nasza siostra?! - Mike chyba po raz pierwszy widział ją zdenerwowaną, chociaz może to zbyt duże słowo, ale na pewno widać było różnicę między jej codziennym zachowaniem, podejściem i reakcjami a tym, co się teraz działo. Sama zaczynała się czasem zachowywać wręcz paranoicznie, ale równocześnie nie rozumiała jakim cudem mogą nie być poinformowani o tym, że Hopper ma jeszcze siostrę i w ogóle.. Przecież z nią miał kontakt szybciej niż z Imari.
Usiadła na nogach koło nieprzytomnej kobiety, jakby nagle oklapła.
Poprosiła Majkiego o pomoc, ale ten nie zareagował, więc marszcząc nos w złości ruszyła się sama i zgieła siostrze nogi w kolanach, bo miała za mało siły, by je podnieść. Zadziwiająco cieżkie były takie bezwładne części ciała, to było zaskakujące jaką różnicę robi to, czy ta druga choć minimalnie pomaga siłą swoich mięśni czy nie.
Nie komentowała sprawy z bezpieczeństwem, obecnie nie rozumiała JAK mogli nie wiedziec. Dlaczego Willa tu nie ma. Dlaczego nie odbiera telefonu. Czy Valerie na pewno nic nie jest? Nie wiedziała czy bardziej jest zła czy spanikowana tym wszystkim, adrenalina ogarneła ją już po smsie od Mike.. i nadal nie schodziła. Oddychała płytko i szybko.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-07-11, 21:23   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Leilah skinęła głową na słowa Micheala. Sama chciała by Imari tutaj przyszła jak najszybciej i wyjaśniła całą sytuację. Jednocześnie dało się zauważyć dosyć szybko, że Michael nie czuł się w zaistniałej sytuacji dosyć komfortowo.
-Ej, my wykonywaliśmy swoje zadanie. Nic jej nie będzie. Nie zadręczaj się. rzuciła, kiedy przystanęła w oczekiwaniu na przyjście Imari. Nie było nic co mogła by teraz zrobić, a i z tym co zrobiła wczesniej nie czuje się źle. Prowadziłą dużo bardziej brutalne przesłuchania, a tutaj Valerie wyszła bez żadnego trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Po powiedzeniu tego co zamierzała czekała na to co powie Michael i przede wszystkim czekała na reakcję Imari. Na szczęście nie było wielkich emocjonalnych wybychów, a ni też nikt nie rzucił się na Lei, z łapami bo tego Addams bardzo nie lubiła.
-Nigdy wcześniej jej nie widziałam, ani nikt nam nie mówił, że macie jeszcze jedną siostrę. Zareagowaliśmy na zgłoszenie, że ktoś o Ciebie wypytuje. Istniało duże prawdopodobieństwo, że to ktoś z DOGS i tak na początku myślałam. I nie obawiaj się, naprawdę nie ma żadnego trwałego uszczerbku na zdrowiu. Lei skinęła głową w kierunku Imari i podeszła do niej, a jeśli ta pozwoliła to pomogła jej podnieść Valerie.
-Zanieśmy ją do jakiegoś bardziej cywilizowanego mioejsca
[Profil]
  [AB-]
 
Valerie Blanc



And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had

teleportacja

23%

drama queen





name:

Valerie Blanc

alias:
Claire Hopper

age:
20 lat

height / weight:
165 / 50

Wysłany: 2018-07-11, 21:51   
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie


Świadomość długo nie chciała do niej powrócić. Zanurzona w morzu dziwnych obrazów, kolorów i słów, nie potrafiła z tego się wyrwać. Gdzieś z boku tego wszystkiego, jakby w tle słyszała głosy, z każdą chwilą co raz wyraźniejsze. Próbowała odtworzyć oczy, otwierała je i zaciskała sfrustrowana tym że nadal nic nie widzi, na tyle jeszcze nieprzytomna żeby skojarzyć to sobie z nadal tkwiąca na jej twarzy przepaską. Stęknęła, a jej głową opadła bezwładnie z jednej strony na drugą. Serce nagle jednak mocniej zaczęło bić, ponownie z pełną siła pompując krew do wszystkich części jej ciała.
Ktoś jej dotykał, ktoś coś mówi. Jeden głos, jeden dotyk skojarzyła od razu i zareagowała wręcz instynktownie. Nagle Valerie zniknęła. Zgromadzeni w hali mutanci w tej samej chwili, parę metrów dalej usłyszeć mogli głośny huk, kiedy Blanc teleportowała się metr za wysoko. Tak to się dzieje jak się używa mocy na ślepo, nie próbujcie tego w domu dzieci! Lądując na brzuchu, zaryła twarzą w beton ścierając sobie skórę z policzka oraz tracąc dech. Z jękiem przewróciła się na plecy i czując że ma już w końcu wolne ręce sięgnęła po przepaskę, która gwałtownie ściągnęła z twarzy. Gdyby to była kreskówka na pewno teraz nad jej głową latały by gwiazdki, które notabene miała wrażenie że widzi. Ogłuszona upadkiem i wcześniejszą utrata przytomności wszystkie ruchy miała powolne. Uniosła się na łokciu rozglądając się po sali z roztargnieniem, wzrokiem ogarniając swoich oprawców i...
-Imari! - wyrzuciła z siebie mimowolnie łkając, a po jej twarzy spłynęły łzy ulgi. Położyła się znowu na plecach i ukryła twarz w dłoniach, czując że jest w tej chwili jedną wielką emocjom nie zdolną do racjonalnego myślenia czy działania.
[Profil]
  [0-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-07-11, 23:20   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Nie pomógł Imari, Mike czuł się dziwnie z tym wszystkim. Zdał sobie sprawę z tego, że każdego rodzeństwo mogło to spotkać. Może to i nie było koszmarnym przesłuchaniem, jednak wolałby nie wiedzieć jakby to było z gorszym, a jakby jego brat tam trafił... Młody mężczyzna nie chciał o tym myśleć.
- Ty uważasz w ten sposób Imari, bo ja znasz. Sama przy moim bracie zachowywałaś się mało ufnie, zrozum i nas. - odparł poważnie, stojąc lekko wycofanie.
Potaknął jednak Leilah, bo jak widać nie tylko on nie wiedział o tym co było. Jednak czuł się trochę zdezorientowany tym wszystkim, zwłaszcza, ze jak jednak przemógł się by zrobić krok w przód i pomóc dziewczynom, to ta nagle zniknęła. Wzrok Mike'a dość szybko ją zlokalizował, pewnie wcześniej niżeli reszta ludzi zorientowała się, niestety zanim zareagował, dziewczyna zleciała, a Mike wylądował dosłownie prawie nad nią. Cholera.. Za późno się zorientował i widział jak już leciała, ale nawet przy swojej szybkości nie zdołał ją złapać. Cóż.. Mógł poczuć się ośmieszony, jednak nie zawsze udawało się wszystko co się chciało.
- Shit. - przeklną tylko ściszonym głosem. - Nie zdążyłem cię złapać.. - chrząknął i się odsunął dwa kroki, bo dziewczyna mogła poczuć się niezręcznie
Zwłaszcza, ze chwile potem leżała i płakała. Mikowi zrobiło się nadzwyczaj głupio, odwrócił się do nich wszystkich i podszedł do jednego z okien, dając siostrą wspólną przestrzeń. Uważał, ze tak będzie najlepiej. Oparł się na kaloryferze i westchnął, przypatrując się znikomemu ruchowi za oknem. Było ich mało raptem pięćdziesiąt osób, a dalej sobie nie ufali by powiedzieć o rodzinie. Mogła strać się tragedia, Mike to wiedział. Dużo zrobiłby sam dla Bractwa, teraz jednak powinien poczuć ulgę, ze dwie siostry się znalazły. Gdzieś w środku cieszył się, ze szczęścia Imari. Z drugiej strony żałował, ze nie potrafił sprowadzić do tego gniazda własnego brata, to go bolało najbardziej, martwienie się o wszystko.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-07-12, 11:59   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nei zdazyła zareagowac dostatecznie szybko, ale całkiem zapomniała, że Val ma moce. I to w dodatku takie, nad którymi do końca nie panuje. Pięknie. Podniosła się i od razu podbiegła do siostry, by kucnąć przy niej. Oparła dloń na jej głowie.
- Jestem, mała - odezwała się od razu.
Widziała dziwne, wycofane zachowanie Michaela, ale obecnie nie miała ani czasu ani siły czy ochoty by o tym myśleć. Chciała zwyczajnie zająć się siostrą i zastanawiać się nad wszystkim, nad czym miała by się zastanawiać później. W starciu z rodziną jednak Mike schodził na dalszy plan. W sumie każdy by schodził, jeśli chodzilo o Willa i Valerie.
- Usiądź powoli, hm? - zaproponowała wyjątkowo miękkim głosem, chociaż drżącym lekko jakby miała zaraz sama się rozpłakac. Miała isę spotkać z Valerie, ale nei w takich warunkach, nie tak, na pewno sobie inaczej wyobrażała ten moment!
Wolała tez żeby siostra nie podnosiła się szybko, bo jeśli rażono ją prądem i była nieprzytomna, to reakcje organizmu mogły być różne. Jeśli w końcu Claire usiadła, to Imari przytuliła ją do siebie.
- Jesteś cała..? - zapytała cicho, nie dlatego by inni nie słyszeli, a by nie krzyczeć jej do ucha.
Po chwili podeszła do nich Lei, więc Mercy podniosła na nią wzrok, podtrzymując siostrę.
- Tak, tylko.. trzeba to zrobić powoli - zakładając, że Imari wiedziała jaką moc ma mutantka, która zaproponowała pomoc (co fabularnie chyba ma sens, Imari jako trener starała się poznawać moce wszystkich, może Simon jej powiedział?).
- Reakcje po.. tym co jej zrobiliście moga być różne. Nie może szybko zmieniać położenia, pochylać się i tak dalej.. - obejrzała się na Michaela, przecież ona ot nie wiele jest w stanie pomóc z tym przenoszeniem, a Valerie była tylko ciut cięższa od niej samej, więc..
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Leilah Addams



--

Elektrokineza

76%

-





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

Wysłany: 2018-07-12, 20:53   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Leilah miała nadzieję, że już wszystkie dramaty się skończą, nie lubiła dramatów i przesadnie emocjonalnych scen. Jej dziecko nie żyło, a ona zaczynała się z tym godzić, albo przynajmniej oswajać, nie było więc nic co mogłoby wywołać takie gwałtowne reakcje, a przynajmniej tak właśnie Addams myślała.
I wtedy właśnie miała miejsce dosyć niespodziewana rzecz, Leilah, która nie ma nadnaturalnej szybkości zobaczyła jak dziewczyna spada z wysokości na brzuch na ziemię. No dobrze będzie jak sama się bardziej nie uszkodziła niż zrobiła to Leilah. Swoją drogą ciekawa sprawa czy przy odpowiednich treningach Leilah nie mogłaby cała zamieniać się w prąd i podróżować po instalacjach elektrycznych zdobywając przy tym jednocześnie dużą prędkość. Ciekawa rozważania na inną okazję.
-Spokojnie damy radę. Tylko bez gwałtownych ruchów powiedziała i czekała na Michaela, a kiedy ten podszedł złapała Valerie za ramiona i uniosła przednią część jej ciała, wszak w armii była uczona nosić duże ciężary, a nigdy potem nie przestała trenować.
-Powinna pić teraz dużo wody powiedziała, kiedy próbowała przynajmniej przemieścić się w kierunku drzwi prowadzących do reszty kompleksu.
[Profil]
  [AB-]
 
Valerie Blanc



And I find it kinda funny, I find it kinda sad the dreams in which I'm dying are the best I've ever had

teleportacja

23%

drama queen





name:

Valerie Blanc

alias:
Claire Hopper

age:
20 lat

height / weight:
165 / 50

Wysłany: 2018-07-12, 22:54   
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie


Usłyszała chłopaka, ale jakby sens jego słów do niej nie dotarł. Spojrzała na nie z konsternacja, twarz mając opuchniętą, czerwona i zalaną łzami. Długo jednak się tym nie przejmowała, bo nagle tuż obok pojawiła się Imari. Od razu chwyciła ją za ramię, przymykając lekko powieki kiedy poczuła znajome ciepło jej dłoni na głowie. Jej dotyk nieco ją uspokoił, nadal łkała nie kontrolowanie, a łzy tworzyły dwa małe wodospady na jej policzkach. Rozdarty policzek piekł, ale nie przejmowała się tym teraz.
Skinęła lekko głową kiedy siostra zaproponowała jej pomóc. Chwytając mocno jej ramię, cicho stękając usiadła. Od razu wtuliła się w chude ramiona Imari, w których lekko drżała. Wcisnęła twarz w jej koszulkę, czując że moczy materiał, ale nie wiele ją to teraz obchodziło. Co by się z nią stało gdyby jednak to nie było Bractwo? Gdyby Imari w nim nie było? Gdyby przyszła parę minut później... Sama ta myśl wywołała kolejny spazm. Płakała już tak mocno, że dostała czkawki, co spowodowało że zaśmiała się histerycznie.
Kiedy Leilah do niej podeszła odsunęła się odruchowo, chowając w ramionach siostry. Nawet jeśli racjonalne myślenie podpowiadało jej to samo czym Lei i Michael tłumaczyli się Imari, że nie mieli wyboru, tylko wykonywali swoją robotę, to nie mogła powstrzymać tego odruchu. Mimo tej pierwszej reakcji dużo nie protestowała i dała się podnieść dziewczynom, a następnie Mike'owi który postanowił je odciążyć.

[z/t] wszyscy
[Profil]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-29, 21:43   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


/1 listopada

Imari szukała pomieszczeń, które są większe niż jej klitka. I mają okna. To w takich zazwyczaj można ją było spoktać. Ledwo chodziła, nafaszerowana lekami przeciwbólowymi, ale to nie wydawało się jej powstrzymywać. Szukała sobie miejsca tam, gdzie nie było aż tak zimno jak na dworze, ale gdzie mogła ten dwór widzieć. Ubrana była dość ciepło na szczęście, głowę miała schowaną w kapturze. Ruszała się powoli, oszczędnie, ale jednak uparcie.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-29, 22:29   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Minęło sześć dni od kiedy odbili Imari, a dwanaście od kiedy był na nowo w Bractwie. Był to dość ciężki czas dla samego Mike’a. Cieszył się, że odnalazł starego znajomego po latach. Co jak co nie spodziewał się Liama tutaj zastać, ostatnio widzieli się dobrych parę lat temu.. Oczywiście był też Alex, poznany teraz chłopak, który chyba za bardzo nie przepadał za nim, co go trochę bolało, bo Mike nie wiedział co mu złego zrobił, że czuł ten chłód bijący od mężczyzny. No i była jego przyjaciółka, a w myślach jak nazywał siostrzyczka, Imari. Było z nią źle, naprawdę. Może i ciało powoli się leczyło, jednak psychikę poskładać było ciężko. Mike nie dopytywał się jej co tam dokładnie się wydarzyło, wiedział jednak, że bała się mężczyzn, dlatego nie naciskał na kontakt, nie przytulał jej do siebie jak zawsze, nie chciał jej zranić czy by się zraziła do niego. Miał czas, mógł małymi kroczkami spróbować sprawić, że dalej jest sobą, tą samą osobą z która zawsze rozmawiała i się zwierzała.
Jedno było pewne, że zarówno on jak i dwójka pozostałych jej przyjaciół i Will starali się ją wyciągnąć z tego. Mu jednak znalezienie jej zajmowało ciut krócej czasu. Od kiedy zaczęła się poruszać o własnych siłach, mógł wywnioskować, że często przebywała tam gdzie mogła spojrzeć na otaczający ją świat z okna. Tym razem nie było inaczej, znalazł ją w miejscu, gdzie kiedyś jej młodsza siostrę, torturował.. Nie wolał sobie nawet tego nie przypominać…
-Merci. - odparł upewniając się czy, aby na pewno nikogo tutaj z nimi nie było
Kiedyś obiecał jej, że nie będzie przy innych odzywać się jej prawdziwym imieniem, ale teraz byli sami. Nikt jakoś do tej pory tej części zabudowania jakoś nie wygospodarował, może z racji przeciekającego dachu? Teraz jednak Mike pozwolił sobie skorzystać ze swojej mocy i po chwili był przed nią.
-Przyniosłem tobie coś na osłodzenie dzisiejszego dnia - odparł z lekkim uśmiechem i wyciągnął zza spodni pudełko czekoladek Merci, które wyciągnął w jej kierunku, powoli niezbyt gwałtownie.
Dużo go kosztowało by działać jeszcze wolniej niż miał w zwyczaju, jednak nie chciał jej płoszyć. Chciał na nowo nawiązać z nią tą więź i pokazać, że nie jest jej wrogiem.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-30, 09:45   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Nie spodziewała się tutaj Majkiego, ale wydawało się, że wszyscy zmówili się jakoś do pilnowania jej, od tych kilku dni praktycznie cały czas miała kogoś obok siebie, nie tylko Mike'a, Alexa, Willa czy Liama, ale też w późniejszym czasie pojawił się Brad i Ricky. Może Marian czy Simon? Obecnie nie myślała o tym za dużo, ale zapewne za kilka dni dotrze do niej, że każda z tych osób musiała się jakoś o nią martwić. O nią..
Zatrzymała się gwałtownie, jak na siebie, gdy Mike pojawił się kawałek przed nią. Przez kilka sekund obserwowała go w milczeniu, jakby dopiero starała się zrozumieć kim jest i jak się przed nią pojawił, potem przeniosła wzrok na pudełko czekoladek i delikatnie pokręciła głową.
- Zołądek nie reaguje dobrze.. - dodała. Czekolada była dość ciężka, a obecnie lepiej było jeśli jadła coś lekkostrawnego.
Obejrzała się na boki, jakby czegoś szukala albo sie zastanawiała, wrocila spojrzeniem do Michaela, przez chwilę obserwowała go bez słowa.
- Nie mogę używać mocy - wypowiedziała te słowa cicho, z taką... beznadziejnością w głosie, że wydawało się, że to dla niej absolutny koniec swiata.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-30, 12:36   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Serce go ściskało widząc takie reakcje z jej strony, dlatego starał się nie robić nic ponad siebie, chociaż było to ciężkie. Szczerze powiedziawszy, w swoich myślach miał zupełnie inny scenariusz powrotu do Bractwa.. To, ze Imari by się najpierw na niego wściekła, a potem by po prostu się do siebie przytulili i zalali łzami.. Potem opowiedział by jej wszystko co mu się przytrafiło i czemu musiał podjąć taką a nie inną decyzje… A jednak zamiast tego szczęśliwego przyjścia, miał znów wyrwany kawałek swojego serca.. Czuł się podobnie do tego co przeżył dość niedawno, jak nie mógł tych młodych mutantów ocalić od Getta… Nie mówiąc o wcześniejszych tez odbijaniach… Jednak to teraz nie było ważne, bo musiał… Nie.. Chciał pomóc Imari, chciał by się uśmiechała…
-Nie musisz teraz jeść, możesz zostawić jak będziesz się lepiej czuła.-dodał spokojnie, dalej trzymając wyciągnięte opakowanie czekoladek w jej stronę.
No tak wiedział, że była podłączona do kroplówek, ale myślał, że.. No właśnie co on sobie myślał, że poprawi jej tym jakoś humor? Niestety strzelił sobie w piętę, ale nie byłby Mike’m jakby się po czymś takim poddał. Jej zachowanie naprawdę go martwiło.. Jak trzy dni w piekle potrafią zmienić człowieka… Złamać go na pół, wypluć ze wszystkiego co kocha... Wolał nie wiedzieć co czuły osoby więzione przez DOGS, które są tam przez nawet połowę swojego życia…
Usłyszawszy jak mówi o braku mocy, znów ścisnęło go za gardło.. Tak moc dla nich była jak oddychanie, on sam.. Nie wiedział jakby zareagował jakby nagle miał nie odczuwać tego ślimakowego tępa wszystkiego wokół.. Pewnie wyglądałby podobnie do niej.. A może nawet i gorzej… Zagryzł na moment swoją wargę, starając się coś wymyślić.
-Odzyskamy ją. - dodał z mocą w głosie -Musi wrócić do ciebie, nie ma bata. -na chwilę wtrącił pauzę - Wiesz Merci, że zawsze możesz na mnie polegać, nawet jeśli teraz jest ci ciężko. Nawet jeśli teraz nie poznajesz nas wszystkich. Jesteśmy tu dla ciebie, by Cię wspierać, by się Tobą zaopiekować. - zbliżył się do niej, ale tylko na pół kroku
Tak Mike musiał walczyć ze sobą by jej po prostu nie przytulić do siebie, pogłaskać delikatnie po plecach, to było dla niego też ciężkie… Znając jego naturę, która by chciała by jego przyjaciele byli szczęśliwi.. Jednak zdawał sobie sprawę, że każdy dotyk dla Imari musi być teraz koszmarem...
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-11-30, 13:06   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Obecnie nie zastanawiała się nad tym zbyt wiele, nie kalkulowała, że Mike normalnie rusza się o wiele szybciej i teraz musi starać się podwójnie, bo ona reaguje dość gwałtownie na takie zachowania obecnie.
Wzięła od niego pudełko i skupiła na nim wzrok. Wydawalo sie, a Michaelowi pewnie jeszcze bardziej, że obecnie wszystko zajmuje jej wiecej czasu. Chwilowo jednak ciężko było się dziwić, dopóki nie zeszły z niej efekty dzialania mutazyny sama egzystencja byla dla niej trudna. I przede wszystkim bolesna.
Imari wyglądała jakby zdecydowanie potrzebowała przytulenia przez kogoś, komu ufa, wtulenia się w taką osobę i odpuszczenia trochę.. ale gdyby ktoś próbował to zrobić zapewne zareagowała by atakiem paniki. Na razie jednak wszyscy wykazywali się ogromem cierpliwości do niej i jej problemów.
- co jeśli to zablokowało moc na stałe? -
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5