I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-06, 15:30 Jamie i Maya 16 marca Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
16 marca wieczór mieszkanie dwupoziomowe Jamie'go
Jamie'mu bez większych problemów udało się zabrać dziewczynę do swojego mieszkania. Zanim do niego wszedł rozejrzał się dobrze. Musiał sobie wybrać najbardziej zamieszkaną dzielnice w Seattle, ale przynajmniej miał na wszystko oko, a przede wszystkim blisko do pracy. Dopiero teraz mógł położyć dziewczynę na kanapie i rozciąć jej wiązadła z rąk. No cóż pewnie się zdziwi, ze nie jest zamknięta w klatce, czy też podłączona pod jakieś dziwne inne rurki. Zamknął jednak drzwi na klucz, jakby pomyślała, by zbyt szybko uciec. Jak gdyby niby nic poszedł do części kuchennej i patrząc na nią, robił sobie zielonej herbaty. Adrenalina, to było coś co lubił. Nie mógł sobie wybaczyć tego, że nie ubił tych wszystkich paprochów tam w aucie, ale życie było mu jeszcze miłe.
Nie wiedział za ile dziewczyna się obudzi, dlatego zaczął przygotowywać obiad, lubił kucharzyć, więc co jakiś czas spoglądając na nową zgubę, kroił kurczaka. Pomyślał o sałatce z kurczakiem i słonecznikiem. Lekkostrawne, a dziewczyna będzie musiała coś przełknąć, no o ile stres jej zbytnio nie wyjdzie... Cóż nie będzie narzekał jak niczego nie ruszy. Podsmażył kurczaka, warzywa też przygotował i gotowe danie dał do dużej szklanej miski. Oparł się o blat i spojrzał jeszcze raz na dziewczynę. Ciekawiło go czy to był jej naturalny kolor włosów spaczony mutacją czy też po prostu farbowała.
Co… co się stało? Maya straciła kontakt z rzeczywistością dokładnie w chwili, w której poczuła ból w okolicach kręgosłupa spowodowany wyrastaniem skrzydeł. Potem była tylko ciemność. Teraz zaś powoli budziła się, czując zapach gotowanego się posiłku. Mmm… ojciec do niej wpadł i uznał, że zrobi jej obiad? Nigdy tego nie robił, ale to miłe z jego strony.
Dopiero po chwili dziewczyna zaczęła łączyć ze sobą fakty.
Przecież nie czuła zapachów od… od dawna. Nie pamiętała już, kiedy to się stało: kiedyś posiadała węch, ale od lat po prostu nie funkcjonował, trudno było jej określić moment, w którym się wyłączył. A teraz, niespodziewanie, znów czuła.
Poza tym ojciec nie miał kluczy do mieszkania, a ona zawsze zamykała za sobą drzwi. No i przecież nie odzywali się do siebie od dłuższego czasu. Co najwyżej dostawała od niego przelewy w ramach zadośćuczynienia za założenie sobie nowej rodziny.
I przecież tamten dzień… oddanie krwi, praca, spacer z psem do parku – to nie mógł być sen, to było zbyt rzeczywiste. W związku z tym fakt, że jej mała, słodka tajemnica została odkryta był prawdziwy, nie był tylko snem.
Maya podniosła się z kanapy, głośno wciągając powietrze: wybudziła się zupełnie w ułamku sekundy, w jej oczach błyszczał strach. Rozejrzała się niespokojnie po pomieszczeniu. Czyżby tak wyglądały siedziby… kwatery D.O.G.S? Spodziewała się czegoś zdecydowanie bardziej przypominającego szpital, lub więzienie, a nie eleganckie mieszkanie. Jednocześnie kątem oka zauważyła, jak ktoś krząta się w kuchni.
Młody mężczyzna właśnie przygotowywał jakiś posiłek: na pierwszy rzut oka i on nie wyglądał jak ktoś z rządu. Co tu się właściwie stało?
Nie wiedząc, co się wokół niej dzieje Maya po prostu gapiła się na mężczyznę, milcząc. Z tyłu głowy miała jedynie pytanie dotyczące tego, co stało się z jej psem. Nie widziała go tutaj.
I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-06, 21:55
Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Odkładając miskę zorientował się, ze dziewczyna wpatruje się w niego. Uśmiechnął się nieco przyjaźniej. No tak był bezpieczny póki mutazyna działała, nie musiał się o nic martwić, ale zdolności dziewczyny naprawdę go intrygowały. Pewnie czuła się skołowana tym wszystkim, dlatego wziął miskę, dwa talerze ze sztućcami i ruszył w jej stronę.
- Nie masz czego się bać. - postawił wszystko na stole i spojrzał w jej twarz – Pewnie dziwisz się gdzie jesteś? W bezpiecznym miejscu z dala od tych ludzi co chcieli cię poturbowali i chcieli zamknąć w jednej z zimnych cel. - zwilżył swoje wargi – Jeśli jesteś głodna to częstuj się. - odparł i usiadł obok niej, jednak nie na tyle by czuła się z tym źle.
Jamie mimo wszystko chciał by nie czuła się speszona jego obecnością. Dlatego przyprowadził ją tutaj. Uznał to najlepszym sposobem na zbliżenie się do dziewczyny, bycie miłym. Jeśli chciał potrafił taki być, mimo wszystko nie był to całkowicie czarny charakter. Miał swoje humorki jak większość ludzi. Dlatego teraz wpatrywał się w dziewczynę i przyjacielsko uśmiechał.
Maya właśnie miała się odezwać, by spytać się, co właściwie się stało i gdzie jest, jednak nieznajomy przynajmniej po części ją w tym wyręczył. Wysłuchała go, jednocześnie zaczesując ręką włosy do tyłu. Jamie, jeśli się przypatrzył, mógł zauważyć, że na jej włosach pojawiają się już odrosty.
– A Nero? Gdzie mój pies? – spytała, ignorując pytanie dotyczące jedzenia. Jej głos był jeszcze zaspany: nie doszła do końca do siebie.
Chwilę po tym, jak Jamie usiadł obok niej, Maya zdała sobie sprawę z jeszcze jednej ważnej rzeczy.
Choć nie wiedziała skąd, bo hipnotyzer zakładający barierę na jej umysł skutecznie zadbał o wyczyszczenie jej pamięci, zdawała sobie sprawę z tego, jak działała jej moc. To „coś” co wcześniej blokowało jej umiejętności zupełnie zniknęło: emocje, jakie wywołało porwanie zniszczyły barierę. To oznaczało, że nie powinna teraz mieć świadomości… albo że oberwało jej się mutazyną.
Drgnęła gwałtownie, po czym niespodziewanie zaczęła wstawać.
– Ile działa mutazyna? – spytała nerwowo, stojąc już na nogach. Zaczęła sięgać do kieszeni spodni, orientując się, że zarówno one, jak i górna część jej stroju jest w strzępach.
– Widziałeś mój telefon? – spytała, rozglądając się nerwowo wokół.
I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-06, 23:20
Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
No tak pies.... Pies ważniejszy od swojego życia. Jamie starał się nie skrzywić na to. Co prawda lubił zwierzęta, jednak teraz nie miał ani czasu ani chęci w swoim życiu mieć jakiegokolwiek sierściucha. Poza tym psy kojarzyły mu się ostatnio tylko z jednym.
- Nie było go jak ciebie wziąłem. - wzruszył ramionami – Może ktoś z tych psów zabił twojego pieska, bo okropnie ujadał.
Zaczął nakładać sobie jedzenie na talerz, by po chwili zacząć jeść. Nie wyglądał jakby w ogóle krępował się dziewczyną w swoim domu, na dodatek zagadka włosów, została sama rozwiązana. No tak farbowała się.. On przynajmniej był naturalnie rudy. Nawlekając kurczaka na widelec zobaczył jak się denerwuje cóż. Musiała się uspokoić, strach, nerwy na nic jej się nie zdadzą. Kolejne jej drgniecie i pytania sprawiły, ze się uśmiechnął.
- To zależy od dawki. - odparł zgodnie z prawda – Oberwałaś dwa razy, myślę, ze około 10 godzin, - zerknął na zegarek na ręce – od zdarzenia minęła godzina, więc mamy 9 by coś zrobić z twoją bestią w środku. - spojrzał na nią poważnie – Telefonu nie widziałem, musiał wypaść gdzieś po drodze.
Gdyby sytuacja była nieco inna Maya prawdopodobnie na wieść usłyszaną od chłopaka zaczęłaby lamentować, a za sposób, w jaki jej to powiedział, zapewne oberwałby w twarz. Albo gorzej. Zdawała sobie jednak sprawę z tego, że Nero to nie jest teraz kluczowa sprawa, dlatego jedynie skrzywiła się na jego słowa. Informacje, które podał jej chwilę później były w tym momencie zdecydowanie istotniejsze. Słysząc je, Maya zastygła na chwilę w bezruchu, jakby analizowała sytuację, po czym znów zaczęła się nieco szamotać i chaotycznie rozglądać.
– Potrzebuje telefon… numer… Cholera, człowieku, czemuś mnie stamtąd zabrał? – mruknęła. W jej głosie dało się usłyszeć bezsilność. – Dziewięć godzin… albo nawet mniej, jedno licho to wie. Muszę iść do siedziby D. O. G. S., inaczej wszyscy wokół…
Nie skończyła; poczuła zawrót głowy. Złapała się za nią i opadła na kanapę. Ciągle była osłabiona niedawną przemianą. Choć ta trwała tylko chwilę Maya zrobiła to w gruncie rzeczy drugi raz w życiu, więc reakcja jej organizmu była stosunkowo intensywna.
I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-08, 01:07
Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Prawdopodobnie jakby dziewczyna go uderzyła w twarz, oddałby jej tak samo. Nie był z tych co by chętnie przyjęli cios, bo się im należało. Według Jamiego uratował jej tyłek, więc powinna być wdzięczna. No ale co poradzić... Dziewczyna była najwidoczniej skołowana i wyglądała jak rzeźba przez moment. Może coś ćwiczyła, myślała? Analizowała?
- Ej spokojnie mała. - odparł odkładając na moment jedzenie – Świat się nie kończy, dziewięć godzin to multum czasu i można coś z tym zrobić. - odparł, po czym zjadł znów kawałek potrawy, po przełknięciu znów się odezwał – Nie chcesz do psów iść, uwierz mi. Jeśli myślisz, ze będą ci dawać ciągle mutazyne to jesteś w błędzie. Prędzej znajda sposób nad zapanowaniem nad twoją mutacją i wcieleniu jej w szeregi swoich kundli. Sam widziałem jak się ciebie bali, a jakby mieli taką broń? To by mieli przewagę nad takimi jak my. - odparł i znów zaczął jeść.
Przyglądał się jak opadała zmęczona na kanapę. Co mógł? Dać jej wodę, jedzenie, herbatę?
- Uwierz mi nie chciałabyś być szczurem laboratoryjnym. Jeśli myślisz, ze teraz wyjdziesz na ulice i normalnie do pracy jesteś w błędzie. Wszędzie będą na ciebie czekać. - zagryzł swoja wargę – Podejrzewam, ze o mnie tez się dowiedzieli, było zbyt wiele gapiów. - wstał z kanapy i złapał się za swoje rude włosy – Półtora roku się nie wychylałem by na spokojnie wszystko zrobić i co.. Zachciało mi się bawić w pieprzonego bohatera. Po co? Po to by dziewczyna chciała wrócić do pieprzonych psów. - przeszedł się wokół kanapy, a potem podszedł do kuchennego blatu by się napić czystej wody – Szlag, może Jo przynajmniej przeżył.
– Nie jestem „mała” – warknęła, ciągle mając głowę schowaną w dłoniach. Na oko był mniej więcej w jej wieku, nie była wcale niska i nie znali się za dobrze: nie podobało jej się więc użycie tego słowa w stosunku do niej. Zwłaszcza, że w obecnej chwili była najzwyczajniej w świecie mocno zdenerwowana.
– Skąd masz pewność, że to dziewięć godzin? Może dwie? Nikt tego na mnie nie sprawdzał. – Podniosła głowę, spoglądając na niego swoimi dużymi, jasnymi oczami.
– To trzeba było się nie wtrącać – skomentowała jego tekst dotyczący robienia z siebie „bohatera”. – Wiem, że trafienie tam to nie przelewki. Myślisz, że podoba mi się ta wizja? Ale raczej innego wyboru nie mam. Chyba że masz stały dostęp do mutazyny i wybitną kryjówkę?
Po prawdzie niewiele wiedziała o tym, co dzieje się w D. O. G. S. z takimi, jak ona. Umyślnie nie grzebała w sieci i nie wykazywała dużego zainteresowania tymi tematami: po pierwsze, bała się tego, co może jej się stać. Po drugie, wolała by nikt nie pomyślał, że szczególnie tym się interesuje. Wprawdzie starała się zapamiętywać wszystko, co o tym przypadkiem zasłyszała, jednak nawet w sieci nigdy nie wpisała w wyszukiwarkę słowa „mutant”. Jeszcze ktoś, kto pracowałby na jej sprzęcie pomyślałby, że sama ma z tym coś wspólnego. Niemniej, potrafiła sobie mniej więcej wyobrazić działanie psów: w końcu w komiksach o X-menach takie miejsca istniały zawsze i jakoś nieszczególnie wydawały się różnić od tych obecnie istniejących…
Ech, zawsze była tak ostrożna. I akurat teraz musiała uznać, że odda sobie krew!
I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-08, 15:03
Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
- Jesteś mała, bo zachowujesz się jak gówniara. - odparł zgodnie ze swoją prawda
Chciał dodać jeszcze, że jeśli chce to niech idzie i sama wystawi się pieską na pożarcie, ale się wstrzymał. Dziewczyna była nabuzowana, wkurzona i to na kogo? Na niego? Pomógł jej, powinna być wdzięczna. Powinna być zła tylko i wyłącznie na siebie, bo zrobiła coś co zwabiło psiaki w jej stronę. Na kolejne jej słowa odnośnie działania mutazyny tylko prychnął.
- Mam pewność i już. Mutazyna prawie w każdym przypadku działa tak samo, blokuje moce, może jakbyś miała supermetabolizm czy regenerację to by się czas o połowę mógł skrócić, dawałoby to i tak z 5 godzin. - wzruszył ramionami
Nie zamierzał jej mówić tego, ze od czterech lat miał działanie z ludźmi na mutazynie, wiedział z czym to się je, widział po swoich kompanach ile trwało jednorazowy czy paro razowy zastrzyk. Poza tym dziewczyna mądrzyła się jakby wiedziała jak tam jest. Ciekawe czy miała jakiś przyjaciół co tam byli, wyciągała ludzi stamtąd? Zabiła kogoś? Nie.. To typ raczej co by sobie rączek nie pobrudził o ile bestia w niej by nie przejęła kontroli.
- Gówno wiesz. - warknął – Jeśli tam bardzo ci się śpieszy by być marionetką to proszę, zawiozę cie pod sam budynek. Jeśli jednak chcesz opanować swoją moc i pomagać takim jak ty mam kontakt, który by to umożliwił. Decyzja należy do ciebie. - nalał soku do dwóch szklanek i po chwili jedną położył przed nią – Czas nas goni, więc jeśli bym mógł cie prosić byś się szybciej zastanowiła niż trzy godziny. - odparł poważnie – A teraz możesz coś zjeść, napić się. Jeśli chcesz wody czy coś na ciepło też da się zrobić. - westchnął
Usiadł z powrotem na swoim miejscu i wziął miskę, starając się opanować. Oj przerwali mu w treningu, a trening równał się pokrzepienie złości, która jeszcze przez adrenalinę, ze nie zabił wszystkich psów w nim buzowała, pomimo tego, ze minęła dopiero godzina. Dziewczyna go oskarżała o najgorsze, zazwyczaj ktoś byłby wdzięczny za uratowanie dupska. Ktoś kto wiedział jak działają psy... No tak może była z tych nieświadomych mutantek... Beznadzieja. Tak pożyteczna moc się marnowała w takich rękach. Ten ktoś nad nimi powinien lepiej wybierać swoje dzieci...
Wciągnęła głośno powietrze i przymknęła oczy. Musi się uspokoić, inaczej nic nie zdziała, a czasu nie miała w końcu zbyt wiele.
– Słuchaj – zaczęła. Jej głos był już spokojniejszy. – Gdy mutazyna przestanie działać będę zwierzęciem. Agresywnym zwierzęciem. Ja nie będę mną, czaisz? I to nie ulegnie zmianie dopóki ktoś mnie nie uśpi, albo nie padnę z wycieńczenia. Tego gówna nie da się kontrolować. I nie mów mi o nauce, bo nie mam przy tym jakiegokolwiek wyboru. Wystarczy, że mam tętno i poziom adrenaliny typowy dla zdrowego człowieka.
Przerwała na chwilę, by wziąć głębszy oddech. Spojrzała na chwilę w przestrzeń, poprawiła opadające na twarz włosy i znów zaczęła mówić.
– Kim jest ten kontakt? – spytała. Jednocześnie miała poczucie, że zdradza własną dumę. Jeśli jednak była inna opcja… to mogła chociaż ją rozważyć.
W jej brzuchu głośno zaburczało. Jamie na pewno mógł to usłyszeć. Choć jadła może dwie godziny temu… Dlatego gdy chłopak postawił przed nią sok sięgnęła po niego bez wahania. Napiła się i odstawiła szklankę.
– Maya jestem… tak w ogóle.
I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-09, 02:05
Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Spojrzał na nią i przysłuchał się jej słowom. W sumie brał pod uwagę taką okoliczność, zwłaszcza, ze ta moc widać było... Nie panowała nad nią, a z tej postaci została strzelona. Westchnął dość głośno.
- Każda moc da się kontrolować. Tez miałem na początku sporo problemów z moją mocą, a teraz. - zaczął lewitować paręnaście cm nad powierzchnią – Lata treningu i sam żywioł powoli jest do opanowania. - uniósł rękę, a wokół niej dało się widzieć kulę wiatru – Ale nie myśl, ze wszystko od razu ci wyjdzie, nawet jeśli moc cię przeraża, jest częścią ciebie. Nie powinnaś się jej bać. - odparł uśmiechając się nieco cieplej niż wcześniej.
No tak mógł się zachować szorstko wcześniej, ale nie panował czasem nad tym. Wkurwił ją tym dołączaniem do DOGSów pomimo tego, ze on sam ryzykował dość dużo. Mimo wszystko widziałby ją w swoich szeregach, może i nie ją, ale jej moc, ale fakt faktem była dzika. Ale wpuszczenie jej w środek miasta by było niezłym wyczynem i wtedy można by było zaatakować albo siedzibę DOGSów, albo lepiej GC... Ach te marzenia... A ile dziewczyna w tej formie by bezmyślnych ludzi pozabijała, to by było wręcz cudowne! Tyle krwi. Musiał jednak się opanować przed takimi myślami.
- Nie widziałem się osobiście z nim, ale z tego co wiem, ma zdolności pomagające mutantom. Może pomóc w kontrolowaniu mocy, coś jak... Hipnotyzer? - odparł spokojniej
Mógł z początku przynieść picie, skoro tak chętnie sięgnęła, a nie od razu jedzenie. Spojrzał na nią swoimi zielonymi oczami i się uśmiechnął.
- Windfury. – odparł uśmiechając się bardziej przyjacielsko i z powrotem dojadając sałatkę – Jedz, naprawdę nie otrułem jej, a twój brzuszek chyba jednak jest nieco bardziej głodny.
Nie przedstawiał się świeżaka z imienia, nie miał takiej potrzeby. W tym światku znali go jako Windfury, w świecie striptizu był „Ognistym Smokiem”. Mało kto znał jego prawdziwe personalia.
Westchnęła, słysząc tłumaczenie chłopaka, jednak postawa ciała dziewczyny sugerowała, że dla niej ten temat jest już zakończony. Moc Jamie’go wprawdzie zrobiła na niej wrażenie (jeszcze nigdy nie widziała mutanta korzystającego ze swoich zdolności z bliska), ale to nie zmieniała faktu, że Maya „znała” lepiej swoją moc. Nie wiedziała skąd, ale miała pełną pewność, że nie poradzi sobie z kontrolą tej umiejętności. Po prostu nie i już. Nie była to kwestia braku akceptacji, czy czegoś podobnego. Ba! Przecież każdy dzieciak chciałby być jak Charles Xavier, albo Phoneix, albo Nightclawler, albo… no ktokolwiek z nadnaturalnymi mocami. A Maya w głębi duszy nigdy nie przestała być małą dziewczynką. Problem polegał na tym, że jej moc mogła przynieść tylko ból ludziom wokół. Nic dobrego nie była w stanie nią zdziałać.
Na brzmienie słowa „hipnotyzer” zmarszczyła brwi. Zamyśliła się na moment.
– Hej…. Skoro są takie osoby… to może to by wyjaśniało dlaczego… – mruknęła pod nosem. – Dlaczego do tej pory byłam „normalna”. Chyba powinnam z tą osobą porozmawiać. – Ostatnie zdanie powiedziała już stanowczym tonem.
– Z komiksu się urwałeś? – spytała, delikatnie się uśmiechając, słysząc jego pseudonim. – Chociaż w sumie… te wszystkie organizacje związane z mutantami tak wyglądają. Tylko teamu Magneto brakuje do kompletu.
Nie musiał jej dłużej zachęcać do jedzenia. Sięgnęła po sałatkę.
I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-10, 02:30
Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Jam chciał jej pokazać, ze nie trzeba się bać mocy, ale w sumie cóż.. Dziewczyna miała moc jaka miała, nie panowała nad nią, było to widać przez tą chwilę, którą widział. Skoro nie chciała kontynuować tematu, nie zamierzał ją naciskać. Jego teoria jednak mówiła, ze każdej mocy można się nauczyć jeśli bardzo się chciało, nie spotkał się jeszcze z osobą, która by całkiem straciła świadomości i nie potrafiła tego chociaż trochę opanować. Może Maya będzie tego pierwszym przykładem?
- Czyli jesteś zainteresowana, próbą nauki kontrolowania swojej mocy? - odparł przyglądając się jej
Coś mu bardziej śmierdziało to, ze dziewczyna będzie wolała uciszyć bestię w środku siebie. Tego on by nie chciał. Byłaby dobrym nabytkiem do grupy i dalej tak uważał, pomimo nastawienia Mayi.
- Jakby nie patrzeć to jesteśmy jak tacy x-meni. - odparł ze śmiechem – Team Magneto jeszcze się zbuduje zobaczysz. - puścił do niej oczko
Znał trochę komiksów za kajtka, więc i kojarzył te postacie. Nie miał zamiaru dziewczynie mówić, ze grupa Magneto, to był taki on i parę innych osób. Ta wiedza aktualnie była jej zbędna. Cieszyło go natomiast, ze zaczęła jeść. To był jakiś plus.
- Mam nadzieję, ze zasmakuje. Staram się jak najmniej żywić na mieście i sam gotować. -dodał nieco bardziej rozluźniony
Prawdopodobnie adrenalina sprzed godziny powoli zaczęła opuszczać jego ciało, a to sprawiało, ze robił się trochę milszy dla otoczenia. Z resztą nie chciał dziewczyny wystraszyć na śmierć. Wyjdzie jeszcze na gbura. No cóż czasem na niego wychodzi, zwłaszcza jak ktoś ewidentnie mu się nie spodoba.
- Zdajesz sobie sprawy, że Twoje życie od tej chwili wywróci się do góry nogami? - odparł nieco smutniej – Jeśli gdzieś pracowałaś, uczyłaś się, miałaś ulubione miejscówki pewnie już je poznali i będą czekać... - powiedział spokojnie
– Przede wszystkim muszę zadbać o to, by nie zabić zaraz wszystkich wokół – odpowiedziała, przełykając sałatkę. Wolała nie odpowiadać bezpośrednio: czuła, że pod tym względem nie dojdą do porozumienia, a nie chciała lata moment przypadkiem go skrzywdzić.
Pokręciła głową, słysząc o Magneto.
– Oby nie. Wystarczająco mamy wokół cierpienia. Drugie Genetically Clean nie jest nam potrzebne. – Westchnęła.
Spojrzała na jedzenie, gdy Windfury też o nim mówił. Na jej talerzu została mniej niż połowa.
– Jest smaczne, naprawdę. Ale chyba więcej nie dam rady przełknąć.
Przytaknęła.
– Tak… to znaczy nie do końca, ale ech… – Jej ręka powędrowała w stronę włosów. Niby zdawała sobie sprawę co to teoretycznie znaczy, jednak świadomość tego faktu jeszcze do niej do końca nie dotarła. – Że też zachciało mi się pomagać koleżance – mruknęła cicho.
Znów spojrzała na jedzenie.
– Może pomogę pozmywać i ogarniamy tego… tego hipnotyzera? – spytała. Spięcie w jej głosie było na tyle wyraźne, że Jamie bez problemu mógł zrozumieć, że dziewczyna się niecierpliwi.
I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.
Aerokineza
77%
Dowódca Rebelii
name:
Jamie Jared Duncan
alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon
age:
25
height / weight:
182/72
Wysłany: 2018-07-11, 02:35
Multikonta: Mike/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
No tak, ważniejsze było by nie krzywdzić innych, ale jakby krzywdziła ludzi, czyż by to nie było piękne? Zostawić ją taką w ruchliwym miejscu i od razu paręnaście żyć mniej albo i więcej. Mógłby tańczyć przy każdym jej zabiciu, ale niestety raczej nie będzie mu to dane.
- Moim zdaniem dobre by było. Skoro oni mogą zabijać, to czemu mu nie możemy? Dla nich jesteśmy śmieciami, a Bractwo nic nie robi. - odparł wzruszając ramionami – Ale to tylko moje zdanie.
Cieszył się, ze jej smakowało, on sam właśnie był na etapie kończenia swojej porcji. Myślał jeszcze o dokładce, ale musiał to jeszcze przemyśleć.
- Zjedz ile masz ochotę. Nic na siłę. - odparł, po czym wziął szklankę z sokiem i się napił - Czasami jedna decyzja może kosztować nas życie. - odparł poważnie
Oj tak sam martwił się teraz o swoją przyszłość, czy zrobił dobrze ratując Mayę? Jeśli naraził siebie to będzie przesrane, będzie musiał znaleźć kogoś, kto by umiał włamać się do akt i wyczyścić wzmianki o nim, a to raczej proste nie jest. Nikt nie chodzi z wypisanym na czole „jestem mutantem a moja mocą jest...”. Co prawda ułatwiłoby to życie, ale niestety.
- Mam zmywarkę, wystarczy powkładać. - dodał kończąc jeść – Jesteś pewna, ze mam ruszyć ten kontakt? - odparł, niosąc miskę do kuchni – Mogę napisać i umówić nas. Miej tylko nadzieję, ze będzie mieć czas. - westchnął – Więc co zamierzasz ze swoim życiem zrobić teraz Mayu?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum