Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój #102
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 14:19   Pokój #102



[Profil]
 
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 00:12   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


// z Polany pod Space Needle

W drodze do sklepów Mike jeszcze rozmawiał z Imari o wszystkim i niczym. Opowiedział jej trochę o tym, ze brat za każdym razem jak się widzą, jest sztywny jak deska, a wręcz zachowuje się podobnie do znienawidzonego przez niego ojca. To prawdopodobnie był według niego czynnik zapalny czemu nie mogli się dogadać, bo Richard chciał zmienić Mike'a, a Mike … Richa. I tak dziś mogła Imari zobaczyć jak to pięknie ze sobą żyją. Opowiedział jej o tym też, że chciał się pozbyć go z życia i powiedział mu to, ale potem stwierdził, ze jednak wolał go mieć w swoim życiu. Takie zagmatwane. I przez to Dicky dał mu parę rzeczy co ma w sobie zmienić by mogli się dalej spotykać... Co naprawdę Mike'a wkurzyło, bo on mu jednej głupiej rzeczy nie mógł przysiąc, która była tym, ze jak coś się stanie to go poinformuje i powie... Więc w drodze do sklepów jednym słowem żalił się na relacje ze swoim bratem, która nie była kolorową tęczą. Powiedział jej tez, ze bardzo mu na nim zależy i naprawdę chciałby kontakt z nim utrzymywać i go polepszyć. Nawet jest w stanie spróbować się zmienić na tyle by spróbować nie widzieć w nim podróbki ich ojca.
W sklepach natomiast zdał się na dziewczynę. Wziął sobie skarpety i gacie na zmianę, bo tego raczej nie chciał by ona mu wybierała. Mimo wszystko bielizna była bielizną. Dezodorant też sobie wziął, bo niestety perfumy zostały w Bractwie, ale nie chciał śmierdzieć. I ku własnemu zdziwieniu wziął maszynkę i piankę do golenia wraz woda po goleniu. Cóż zamierzał nawet się ogolić, co do niego było mało prawdopodobne. Ale cóż zdecydowanie zapomniał tego zrobić przed wyjściem dzisiaj, więc zrobi to w hotelu w lepszym warunkach niż w kibelku w bractwie... Trzeba było skorzystać. I oczywiście zaciągnął dziewczynę po jakieś jedzenie, może ona wytrzyma bez kolacji, ale on nie. Nabrał batoników różnych, wodę, colę i to co dziewczyna chciała.
W hotelu natomiast poprosił o dwuosobowy pokój wraz ze śniadaniem do pokoju. Już nawet nie bolała go tak bardzo cena za pokój za jedną noc, jak samo to, ze po otworzeniu karta pokoju ukazało mu się wielkie dwuosobowe łóżko.. Podrapał się po karku nieco zakłopotany pakując swoje cztery litery bardziej do środka.. No tak zapomniał powiedzieć dwuosobowy z oddzielnymi łóżkami, a Imari tak jak i on najwyraźniej o tym nie pomyślała. Odłożył reklamówki i chrząknął.
- Nie ma kanapy, ale jak coś mogę się przespać na fotelu, jeśli spanie razem będzie Ci przeszkadzać. - odparł spoglądając na Imari – Szczerze spodziewałem się dwóch oddzielnych łózek, ale się nie sprecyzowałem. - chrząknął
No tak Mike za często w hotelach nie nocował. Jak miał jeszcze normalny dom to były wycieczki i hotele i to z najwyższej półki, ale od kiedy był na swoim to cóż.. Rarytas można to tak było nazwać. Nie wiedział co na to wszystko dziewczyna, czy się będzie na niego gniewać czy nie. Naprawdę był skłonny spać na tym fotelu, jeśli by miała być zbyt skrępowana by spać w jednym łóżku.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-30, 11:50   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Rozmowa szła im całkiem składnie, zwykle zresztą znajdowali jakiś temat, mniej czy bardziej sensowny i glęboki, choć akurat w tym przypadku nie był to najłatwiejszy z nich. Słuchala jednak uważnie i dopytywała o wszystko, co ją zainteresowało. Być może korzystała z rozgadania Majka, ale.. lubiła wiedzieć. Lubiła wiedzieć w ogóle, a szczegolnie jak ktoś był dla niej, no, ważniejszy niż reszta, bo przeciez z Ryanem się dobrze dogadywali. Pytała czy ich ojciec też był prawnikiem i czy Richard faktycznie jest aż tak do niego podobny. Zapewniła, że ma nadzieję, że uda im się to ułożyć.. Bo wie, jakby się czuła, gdyby z Hopperem im się nie udało po tym czasie, skoro juz go znalazła. Ale jeśli Richard uważa, że tylko Mike ma się poświecać, zmieniać i obiecywać.. to to tak nie działa i to nie jest dobre. I jej się nie podoba też.
W sklepach wzieła mu nowy t-shirt, jakiś kompletnie bazowy, jednokolorowy, bawełniany. I bluzę albo kurtkę, to nie była najtańsza rzecz, ale spedzą tu czas do jutra, a od rana też jest chłodno, nie chciała, żeby marzł.
W części spożywczej wzieła jakieś zupki chińskie i pewnie kanapki. Nie najzdrowsze, ale coś zjeść jednak było trzeba. Biorąc to miała też na uwadze Majkiego, który skupił się na spakowaniu batoników, ale była prawie pewna, że wbijał by tęskny wzrok w jej kanapki, gdyby wzieła tylko dla siebie. Wiedziała doskonale jak bardzo lubi jeść, zresztą tę miłośc podzielała.
W hotelu jemu zostawiła załatwianie całości, w końcu to on płacił, więc.. Tak, było jej głupio, ale w sklepie to ona zapłaciła (Mike pewnie nie spodziewał się, że wyciagnie pieniądze szybciej niż on!).
Weszła do pokoju razem z mężczyzną i rozejrzała się, jej wzrok też powędrował na łóżko. Prychnęła, spoglądajac na Michaela. Wydawał się zakłopotany, co jak zwykle dawało całkiem uroczy obraz.
- Ehm.. Nie, łóżko jest duże - wyglądało jak 2 x 2 metry, więc powinni sobie poradzić, prawda? Nawet jak pościel była jedna, to na łóżku leżała jeszcze narzuta.
- Ja też nie pomyślałam, mogłam zwrócić na to uwagę - znów się czuł winny, widziała to, więc od razu probowała zrzucić część winy na siebie, w końcu to nie tak, że robił te rezerwację sam, stała obok niego!
- Będę spać pod narzutą, ty pod kołdrą, więc nie ma specjalnie problemu - zadecydowała, w końcu to nie był zaden wielki problem, jedna noc. Jasne, jedno łóżko, ale bardzo duże tak naprawdę, więc dadzą sobie radę.
- Zaklepuję łazienkę! - zrzuciła ze stóp złote szpilki i aż westchnęła z zadowolenia, to nie były idealne buty do chodzenia, to były buty do wyglądania. W zestawie do szpilek powinni dawać talony na masaż stóp czy coś takiego, to byłoby cudowne.
Rzuciła w otwarte drzwi łazienki swoją torbę z rzeczami do spania i kąpieli i ruszając w tamtym kierunku ściągnęła z siebie sukienkę, rzucając ją na niedalekie krzesło. Jej tez juz miała dość, po całym dniu. Nie była nauczona nosić sukienek, jak już to preferowała te bardziej luźne, taka jak ta krepowała jej ruchy, ale Imari się podobała, więc postanowiła w niej przeżyć te krótkie wyjście do restauracji, które trochę się przedłużyło. Zamknęła za sobą drzwi i minutę czy dwie później Michael mógł usłyszeć szum wody pod prysznicem.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 13:13   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Oj nie był zachwycony, ze dziewczyna za niego zapłaciła. Nawet jeśli widział jak wyciąga portfel, jednak ugryzł się w język i pozwolił jej to zrobić. No tak on zapłacił za restaurację, hotel, więc musiał dać jej za coś płacić.. Tylko nie wiedział czemu wzięła mu kurtkę. Był kwiecień, mu mu z reguły było ciepło, jego organizm działał inaczej... No ale przez ostatnie XX godzin będzie znacznie mniej używał swojej mocy, jak było widać. Musiał grac normalnego, a to go zawsze męczyło. Lubił życie w biegu, ale jakby zaczął mówić w swoim tempie nikt by go nie zrozumiał...
No tak on zawsze pierwsze co myślał to o słodyczach, najlepiej by wziął ciasto, ale te lubił z kawiarni albo jak ktoś mu upiecze. Domowej roboty ciasta są dobre... Imari miała rację, pewnie by mu ślinka na kanapkę poszła, a tych oczu kota ze Shreka nie chciałaby widzieć.. Stanęłoby jej okrakiem w gardle...
- To ja zamawiałem, ale skoro ci nie przeszkadza, to nie ma problemu. - spojrzał na nią – I nie ja śpię pod narzutą ty pod kołdrą. I nie warz mi się zaprzeczać. - podbiegł i zawinął się w narzucie, a raczej policzkiem ją poprzytulał – Oznaczona! Ma mój zapach! - odparł i się roześmiał
Fakt to było głupie. Co on kot czy pies jest by oznaczać swoje rzeczy zapachem... No ale zrobił to by pokazać, ze to jego rzecz..
- Dobrze idź pierwsza. - odparł, a potem spojrzał jak ta się szykuje do tej łazianki.
Może i wszystko by było w porządku, gdyby Imari chociaż sukienkę ściągnęła w łazience. A tak to pierwsze co zobaczył to wystające jej żebra.. Nie nie był jak typowy facet, który pierwsze co spojrzał na tyłek.. Zmartwiła g waga dziewczyny... Dopiero potem jego wzrok zszedł niżej, poczuł się dziwnie. Chrząknął i się odwrócił. Na szczęście zdążyła zniknąć w łazience, więc nie widziała lekko zmieszanej miny Ryan'a. Gdy ona zamknęła się w łazience, wyjrzał za okno rozglądając się wokół. Ciekawiło go czy ich śledzili. Widział ten wzrok psów na niego. Imari zlekceważyli, ale on.. Miał tą samą twarz co Richard, to mogło być problem i ciągle nie dawało mu spokoju. Podszedł i wyciągnął batona, którego zaczął jeść oparty o framugę okna. Widok z tego piętra nie był zachwycający, w końcu to był 102 pokój, jednak nie narzekał. Było mu dziwnie, patrząc na ludzi, którzy coraz szybciej się śpieszyli by być w domu. Godzina policyjna to coś czego nie lubił... Na dodatek gdzieś tam grasował zabójca. Nie to by Mike brzydził się śmiercią, jednak zabijać niewinnych? Nie potrafiłby.. O ile nie zagroziliby jego rodzinie czy to tej prawdziwej czy tej nowej. Zabijanie dla zabawy nie było dla niego.
Przysłuchał się w szum wody dochodzącej z hotelowej łazienki, spojrzał na ten drogi telefon z tym milionem zabezpieczeń od Richarda.. Cisza. Zagryzł wargę, zdecydowanie za mocno. Walnął pięścią w ścianę. Czuł się bezsilny... Dobijała dwudziesta pierwsza, wyłączył telefon. Jeśli się do rana nie odezwie czy w ogóle, to będzie się martwił, nie powinien pokazywać przy Imari tylu emocji, musi być twardy dla wszystkich. Martwienie się było po części słabością, ale brat nawet jeśli się nie dogadują miał dalej w jego sercu niezwykłe miejsce. Odliczył do dziesięciu westchnął i zaczął rozpinać swoją koszulkę, przejechał palcami po swoim zaroście i się trochę skrzywił, trzeci czy czwarty dzień się nie podgalał już? Dzisiaj jednak chciał się na zero zgolić, no tak znów będzie jak młody szczyl wyglądać, przeszkadzał mu on już. Złożył koszulkę odkrywając swoje umięśnione ciało chociaż nadal szczupłe. Ściągnął w końcu buty, fakt zapomniał o nich... Dopiero teraz mógł się wyłożyć na kanapie i włączyć jakieś wiadomości. Zobaczyć co znów te media kłamały.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-30, 14:04   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Parsknęła, widząc jak sobie oznacza narzutę, ale nie zamierzała się kłócić o taką pierdołę. Jak chce to niech się w nią owinie jak burrito i nie da sobie zabrać, mógł zrobić i tak! Właściwie spdoziewała by się tego po nim, ale wiedziala tez, że obecnie może nie mieć humoru na takie głupoty, co nie było niczym dziwnym, jeśli pomyśleć o tym, co się działo w ciągu tego dnia.
Imari wiedziała, że z wagą się odbije, dlatego się tym tak nie martwiła. Jak się to wszystko uspokoi, ona nie bedzie się w kółko wszystkim stresować i tak dalej, bedzie czas i miejsce.. Tak bywało już wcześniej, gdy musiała dużo używać swojej mocy też, nie tylko przez stres. Dlatego zapewne się tym nie zajmowała. Co innego Majki, ale w ogóle o tym nie pomyślała, że może zwrócić na to uwagę. Głównie dlatego, ze uważała go za kompletnie niezainteresowanego kobietami, więc nie było na co uważać. Jasne, nie będzie tu biegać nago, ale miała naprawdę dość tej sukienki. Nie widziała więc problemu i nie usłyszała też chrząknięcia, ani nie widziała jego zmieszanej miny. Pewnie gdyby wiedziała.. Ale pojęcia nie miała zielonego.
Hałas wody skutecznie stłumił wybuch gniewu Michaela, cały czas miała wiec w głowie obraz tego jak opanowany i spokojny jest, mimo wszystko. Co ją zaskakiwało, ale, tak, uspokajało, to trzeba przyznać.
Sama Imari zastanawiała sie czy ktoś za nimi szedł i jakie mogą być konsekwencje tego, że Richarda zgarnęli w obecności Majkiego. Mogli sprawdzic co i jak, podobieństwo przecież było uderzające.. Nie są głupi, dodadzą sobie dwa do dwoch.. Ale nie miała pojęcia co może być dalej.. Wolała chyba nie wiedzieć. Musieli na pewno powiedzieć o tym Hopperowi, jak najszybciej, a raczej Michael musiał, w końcu nie bedzie mówić za niego, nie była jego matką.
Po jakiejś pół godzinie weszła do pokoju, tym razem na sobie miała luźny, przyduży t-shirt i zapewne majtki, których nie było widać pod koszulką.
- Jadłeś kanapki? - zapytała, poprawiając wilgotne wlosy, żeby nie opadały jej na twarz. Podeszła do reklamówek z zakupami z jedzeniem i zajrzała tam, a potem wyciągnęła dwa z czterech sandwichy i rzuciła mu jednego - Nie jadłeś. A potem będziesz marudził - zauważyła, bo nie naje się specjalnie batonami, nawet jakby chciał. Nie były za bardzo sycące.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 14:25   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Najważniejsze było, ze dla innych był opanowany, ktoś musiał, ale nikt nie jest ze stali, tak samo i Mike miał swoje limity. Spokojny i opanowany, ale czasem zdarzało mu się gdzieś emocje dać. Szczerze był przerażony całą tą sytuacją. Zwłaszcza, że z bratem się bite dwa tygodnie do siebie nie odzywali, to nie było normalne. Unikał go przez to, ze ten nie okazał mu trochę miłości. Same wymagania. Dobra przytulił go, ale w tym przytuleniu powiedział to czego nie powinien. Gryzło go to miłosiernie. Może i jego stan emocjonalny wtedy był 300% i dlatego się zachowywał jak baran, teraz jednak miał mniej problemów na głowie. Jego przyjaciele żyli, Penny z nimi była, więc wychowywanie dzieciaka mu odpadało. Skupił się bardziej na własnych obowiązkach, nawet jeśli dalej wszyscy byli pod presją, to mu z barków trochę zeszło. Jednak do dzisiejszego dnia, kiedy jebane psy musiały się jak ogon przytargać za nimi. Skąd wiedzieli, ze Richard tam będzie.. Mogli go zgarnąć w jego kancelarii czy tez domu... Ale nie jednak łatwiej było zepsuć tak długo planowany przez Mike'a dzień. W końcu miał się normalnie poczuć, mili zjeść coś dobrego w dobrym miejscu, a tak to wszystko szlag wzięło i narobiło się... Naprawdę dużo nie wymagał.. Jednego normalnego dnia... A nie chowania się w hotelu jak jakieś szczury. Tak sobie myślał oglądając beznamiętnie wiadomości. Miał się na nich skupić, ale nie potrafił. Milion myśli chodziło mu po głowie. I tak też wpatrzonego w ekran znalazła go Imari.
- Co? - brzmiał jakby się ocknął – A nie. Nie jadłem, połasiłem się na batona. - złapał kanapkę w locie – Dzięki, ze przynajmniej ty myślisz o czymś sensowniejszym do jedzenia. - przysiadł na łóżku i spojrzał jej w twarz – Wiesz, ze powinnaś więcej jeść. Nie chce wyjść na zboka, ale widziałem te sterczące żebra i mnie to zmartwiło. - dodał ze smutkiem w głosie – Proszę zadbaj o siebie, nie chciałbym chować przyjaciółki, bo się zagłodziła na śmierć. - rozwinął kanapkę i się w nią wgryzł
Tak Imari dodawała mu kolejne do jego zmartwień. Skoro się głodziła to miała stres, ale nie myślał, ze może być tak nierozważna Powinna jeść by mieć siłę się bronić, a tak to co? Robi problemy innym, a jej wystające żebra i kręgosłup naprawdę nie zachęcały do czegokolwiek...Kurde nawet jeśli Mike miałby ją złapać, to teraz bałby się by ta się złamała po prostu.
- Dzięki za kanapkę. - dodał po chwili i wstał.
Skoro ona mogła się rozebrać to i on mógł, prawda, dlatego po chwili na krześle leżały skarpety i spodnie jego, sam został w obcisłych czarnych bokserkach z logiem Batmana. Cóż Mike dorośle.. Ale kto by się spodziewał czegoś innego po nim.
- To pozwolisz, ze teraz ja się ogarnę. - odparł, po czym wziął wszystkie potrzebne rzeczy i poszedł do łazienki.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-30, 14:44   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Każde z nich pochłonięte było nieciekawymi myślami o tym co było, jest i co może się zdarzyć i żadnemu z nich nie wychodziło nic przyjemnego z tych przemyśleń. Mieli dzień odpoczynku w hotelu, z daleka od tego co działo się w Bractwie, moze to i dobrze? Czasem miała wrażenie, zę tamte otoczenie dobija ich bardziej.
Usiadła na łóżku po turecku, poprawiła koszulkę i odpakowała kanapkę, napakowaną pewnie jakąś sałatą, szynką, serem, pomidorem i ogórkiem z dodatkiem majonezu czy coś takiego. Brała takie, w których było najwięcej różnych rzeczy, a Majki akurat pewnie nie wybrzydzał specjalnie, nie w takich warunkach.
- Wiem ile jesteś w stanie w siebie wcisnąć, więc masz jeszcze dwie w reklamówce - uśmiechnęła się. Przesunęła po nim wzrokiem, właściwie odruchowo - cieżko tego nie zrobić. Uniosła spojrzenie na jego zmartwioną twarz. Pokręciła głową i westchnęla.
- Nie martw się, po prostu.. ostatnio dużo pracowałam z ludźmi w domu. Na to kilka zmartwień i jakoś tak wyszło - wzruszyła ramionami - Ale o to, że się zagłodzę nie musisz się martwić, po prostu taki okres - uspokoiła go, a przynajmniej miała nadzieję, że go uspokoi. Nie planowała się głodzić ani robić sobie w ten sposob krzywdy, ale jednak przez stres nie miała za bardzo ochoty na jedzenie i głównie wszystko wciskała w siebie na siłę.
Wgryzła się też w kanapkę, choć nie był to szczyt jej marzeń.
- Mhm, jasne - mruknęła, gdy mówił o ogarnięciu się i odprowadziła go wzrokiem. Chwilę posiedziała, a potem nastawiła wodę, by zrobić sobie do tego coś ciepłego - jakiś gorący kubek czy coś podobnego. Dojadla kanapkę, zagryzła jakimś batonikiem. Zgarnęła koldrę i owijając się nią skuliła się na fotelu kolo okna, wpatrując się w nie. Była zmęczona, ale też wiedziała, że jak zaśnie pewnie bedą śnić jej się znów te same koszmary. Ziewnęła, zasłaniając usta dłonią. Wyglądała jak w kokonie.
Chciała jeszcze porozmawiać, zapytać Michaela o kilka rzeczy, ale chwilowo przysnęla, słysząc szum z łazienki. Pewnie obudzi się jak tylko otworzą się drzwi.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 15:08   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


- Masz zjeść chociaż dwie te kanapki inaczej jak wrócę siłę wepchnę do gardła. - odparł niby z rozbawieniem, ale jednak cień powagi w tym był – Skoro więcej pracujesz powinnaś więcej jeść. Z naszymi organizmami nie można sobie nie pozwolić by zaniedbać kaloryczność, bo się nie jest głodnym. Sam czasem bym nic nie jadł, ale muszę, bo będę słaby. Jak będę słaby nie obronie zarówno siebie jak i innych. Nie bądź egoistą i pomyśl tez o innych w takich chwilach. - odparł po czym zniknął w łazience.
Dopiero ochlapując swoją twarz ziemna woda spojrzał w lustro. Może był zbyt szorstki teraz w tych słowach? Nie chciał się na Imari wyżywać, to była ostatnia rzecz która chciałby jej zrobić. Jednak wkurwiało go to, ze większość jak ma depresje czy inne zmartwienia to nie jadła. Zjedzenie równa się siła, a zagrożenie jak widać nawet z samego rana potrafi zajrzeć. Nie będzie czekać kiedy łaskawie będziesz mieć dobry humor. Po prostu przyjdzie z dupa strony i tylko w twoim własnym interesie leżało czy będziesz na nią przygotowany czy też nie.
Wpierw się wysikał i potem dopiero zanurzył się w wodzie. Jeśli myśleliście, ze szybko się myje, to byliście w błędzie. Nie spieszyło mu się teraz, a ciepły prysznic zmywał cześć zmartwień i można było poczuć się nieco lepiej. Oj ile on by dał by być normalnym człowiekiem czasami. Mieć na głowie rachunki, rodzinę i psa... A tak to był po części superbohaterem jak marzył, ale nie marzył o życiu wagabundy.
Po ogoleniu się, wyszedł z łazienki z przepasanym tylko ręcznikiem wokół bioder. Spojrzał na kokon dziewczyny uśmiechnął się i pokiwał głową. Wziął nowe bokserki i z powrotem schował się w łazience. Nie ma to jak zapomnieć gaci wziąć... Na szczęście ręcznik na biodrach dobrze się trzymał. Po chwili wyszedł z łazienki i spojrzał ponownie na kokon, tym razem w samych bokserkach i również wilgotnych włosach. Prawdopodobnie męskie zapaszki typu dezodorant i woda kolońska połączyły się i pokój jak to się mówi zaśmierdział facetem... Co prawda wodę jeszcze własną znalazł, ale jego perfumy zostały w siedzibie i musiał się z tym liczyć, ze dziś nie pachnie jakby chciał.
- Widzę, ze nie śpisz śpiąca królewno. - odparł siadając naprzeciwko jej na łóżku – Jeśli chcesz odespać nie krępuj się. Mamy ten wieczór wolny, możemy się zrelaksować... - przetarł kark – Znaczy miałem na myśli wyspać się. Boże zabrzmiało to dwuznacznie sorry.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-30, 15:45   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Faktycznie, zabrzmiał dość szorstko. Do Imari dopiero po czasie doszło co mogła by odpowiedzieć, standardowo. W końcu poświecała się dla innych, mogłaby się na nich wypiąć i nie pracować wcale, nie używać swoich mocy, wtedy zapewne wszystko było by w porzadku, względnym. A że czasem nie mogła patrzeć na jedzenie, bo naprawdę wszystko w żołądku skręcało jej się i wywijało na lewo to inna sprawa. Jadła ile mogła w siebie wcisnąć, ale zapewne zapotrzebowanie miała na poziomie czasem w okolicach 3-4k kcal, co nie było łatwo zrobić.
Ale, no, zrobiło jej się niemiło. To nie był najlepszy dzień, naprawdę.. Powinna patrzeć na to wszystko przez palce, każdy byłby drażliwy.
Przebudzila się, gdy wyszedł z lazienki pierwszy raz, ale nie ruszyła się, pewnie nie było nawet widać, że nie śpi, bo owinięta była praktycznie cała, łącznie ze zrobieniem sobie kaptura z kołdry.
Tak, zapach męskich dezodorantów, plynów i wszystkiego innego był dość mocny i specyficzny, ale nie przeszkadzało jej to specjalnie.
- Skąd to widzisz? Mi się wydaje, że jednak śpię - wymruczała z kokonu i odsłoniła sobie więcej twarzy, chociaż i tak głównie było widać oczy, zmrużone przy świetle.
- Dwuznacznie? - zmarszczyła nos - Daj spokój, ty i dwuznaczność.. Brzmiało prędzej jakbyśmy mieli zacząc wybierać torebki online - był najbardziej niedwuznacznym i uroczym facetem, jakiego poznała, nie dało się temu zaprzeczyć.
- A ja się stąd nie ruszam, dobrze mi w tym kokonie - dodała po chwili i zakopała się znów głębiej, tylko para niebieskich oczu błyszczała odbiciami z lampy nad ich głowami.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 16:02   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Oj tak większość była teraz drażliwa, ale Mike chciał dobra dla ogółu, naprawdę nie było mu potrzebne kolejne zmartwienie nazywające się szkielet Imari. Nie chciał mieć jej na sumieniu, a skoro miała zacząć w jego mniemaniu ćwiczyć, to energie musi mieć.. Chce pomagać innym, paliwo.. Mógłby jej tak spędzić, ale z doświadczenia wiedział, ze jak ktoś nie będzie chciał to nawet morzem czekolady go nie nakłonisz do zmiany decyzji. On sam wtedy po ataku nie mógł w siebie od tygodnia rzeczy wciskać, od kiedy miał koszmary przez słodką Penny.. Źle sypiał i w ogóle, ale nikt go się nie spyta jakie ma samopoczucie, trzeba było zapierdalać jako niańka, łowca i przenoszenie powolne bractwa... No a potem odszedł do tego atak, brat i jeszcze jego przyjaciele... Kongo... A jednak musiał jeść by mieć siłę, chociaż najlepiej by zrobił standardowe zwiniecie się w taki kokonik jakim jest Imari i powiedzenie wszystkim, by dali mu święty spokój. Nie mógł sobie na coś takiego pozwolić, musiał żyć dla wszystkich, dla nowego jutra, które może nawet nigdy nie nastąpić.
- Skąd to widzę? - zaśmiał się - Nie zapominaj, ze widzę inaczej niż ty, trochę wolniej i ze szczegółami.
Dopiero na jej porównanie z torebkami, przekręcił głowę, zmarszczył brwi w niezrozumieniu. O co dziewczynie chodziło?
- Chyba nie zrozumiałem? O co chodzi ci z tymi torebkami? Mi moje słowa zabrzmiały trochę dwuznacznie... - chrząknął, po czym podniósł ją z tym kokonem i położył na łóżku – Trudno jeśli chcesz, to będę na tobie leżeć, skoro jesteś milutkim kokonikiem. - jak powiedział tak zaczął robić, pchać swoje cztery litery na kołderkę plus Imari.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-30, 16:31   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Starała się, naprawdę się starała, mając chwile zwątpienia, bo widziała, że jej umiejętności pomagają innym i działają dla dobra Bractwa i mutantów, którzy w nim są. I faktycznie będzie musiała do tego wszystkiego dodać jeszcze treningi. Da się w ogóle tyle zjeść? Nie była pewna.
- No tak, zawsze zapominam. Ciężko ci idzie takie spowalnianie się? - w sumie nigdy go o to nie pytała, zawsze zapominała o tym jaką ma moc i ile od niego wymaga, poza ciąglym (prawie) jedzeniem.
Nie spodziewała się, że ją podniesie, spięła się więc trochę w pierwszej chwili. Z nim to nigdy nie wiadomo, mógł ją wynieść i pod prysznic jakby go naszlo.
- Jak o co? Przecież i tak - jesteś gejem - nie jesteś zainteresowany kobietami, to co tu dwuznacznego? - przecież była PEWNA, że tak jest. Wszystko na to wskazywało! WSZYSTKO. A że właśnie zrobiła z siebie idiotkę to inna sprawa, na chwilę obecną o tym nie wiedziała. Może nie był bardzo "niemęski", ale to nic nie znaczy, nie każdy gej był!
- Majki! - pisnęła oburzona, wyciągając rękę z kokona, starajac sie go połaskotać po żebrach, żeby przestał się w nią wpychać.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 16:44   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


No tak to pytanie... Wszyscy zapominają, ze on specjalnie dla nich musi sam siebie spowolnić by mieli w ogóle z nim jakikolwiek kontakt, dlatego po chwili się zaśmiał.
- Oj z początku było naprawdę ciężko. Richard mi w domu czy w szkole pomagał jak już też dostał moce, bo zdążało mi się, ze jakaś część ciała mi dygotała, a mówiłem tak szybko, ze nikt nie mógł mnie zrozumieć. Na nasze szczęście ktoś z góry dał Richowi super moc, która na mnie oddziaływała wręcz kojąco. Dużo nauki miałem, by poruszać się jak człowiek. Oj uwierz mi... Nie chciałabyś ciągle chodzić jak podczas bardzo powolnego spacerku. Wpierw liczyłem ile w moich myślach może to sekund liczyć takie spuszczenie w dół nogi, naśladowałem sporo. Jednak 15 lat ćwiczeń robiło swoje. - odparł z uśmiechem
Nie mógł jednak przewidzieć co za chwile się stanie, on po prostu zamierzał zrobić sobie z Imari ładny fotel, gdy tylko powiedziała te słowa, jego tyłek zatrzymał się w powietrzy i momentalnie zszedł z łóżka. W sumie nie wiedział co o tym myśleć. Czy to, ze dziewczyna posądzała go o 100% geja, czy to.. Ze tez lubił chłopców i szczerze nie pomyliła się chociaż w połowie co do tego..
- Wyjdź z kokona. - odparł poważnym głosem, stojąc obok łózka i czekając, aż wygrzebie się trochę, jeśli nie to na pewno jej pomógł.
W telewizji właśnie mówili, ze jutro zapowiada się słoneczna pogoda, ale jakoś go to teraz nie obchodziło. Usiadł na skraju łózka i spojrzał dziewczynie w twarz.
- Czemu myślisz, ze nie interesuje się kobietami? - badał każdy możliwy ruch dziewczyny na twarzy – Wytłumacz mi to. - naprawdę ciekawiła go teza dziewczyny, boże jeśli wszyscy w bractwie myślą, ze jest total gej to chyba się załamie....
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-30, 17:00   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


I pewnie kontynuowała by temat z jego mocą, bo szalenie ją to ciekawiło, właściwie czy kiedyś widziała go poruszajacego się "normalnie" dla niego?
Ale na to wszedł kompletnie inny temat, a okazało się, że Imari walnęła sporą gafę.. Czego robić nie chciała, no ale przecież.. A ten jej tu każe wychodzić z kokona! I jeszcze wstał z łóżka! Zabrzmiało bardzo, bardzo poważnie, aż zastanawiała się co takiego zrobiła tak właściwie.
Usiadła, wygrzebując się z kokona do połowy, siadając po turecku znów, ale dolna polowę ciała miała zakrytą kołdrą.
...a twarz miałą czerwoną jak burak, bo bylo jej okropnie głupio.
- Emm.. - potarła policzki, które piekły ją niemiłosiernie właśnie i wbiła wzrok w łóżko - Bo.. przez ten czas nie widziałam, żebyś interesował się jakąkolwiek kobietą w bractwie? I jestescie bardzo blisko z XXX? I wyglądacie jak para..? A do tego jesteś zawsze absolutnie uroczo miły.. no, prawie zawsze - zmarszczyła nos - a hetero faceci zazwyczaj są tak mili tylko jak sobie coś wyobrażają? - zagryzła wargę, nadal czerwona, czując się absolutnie, okropnie, strasznie zażenowana tym, co odwaliła.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 17:16   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Niestety gafa była większa niż kontynuacja wywodzie o mocy Mike'a. To była rozmowa, która w życiu nie myślał by przejść. Fakt faktem parę osób wiedziało, ze strzelał do dwóch bramek, w tym i Richard, który szybko to pojął... Ale nie spodziewał się, ze jego przyjaciółka pomyśli, ze jest totalnym gejem. Na dodatek uroczo miłym... Cholera... Ciekawe czy to samo myślał o Richu jak go ujrzała... Nie on był zbyt pewny siebie, na pewno samca alfa w nim zobaczyła, a on co.. Samica beta...
- To, ze jestem ze swoim przyjacielem blisko nie oznacza, ze się pieprzymy po kątach i jesteśmy razem. - westchnął – Po prostu to jest skomplikowana relacja. - potarł swoja szyję i oblizał nagle wyschnięte wargi – Czyli by być hetero samcem powinienem na kobiety się rzucać jak pies na kiełbasę? - zaśmiał się lekko – To tak nie działa Imari. - usiadł naprzeciwko niej – Spójrz mi w twarz, rozumiem, ze ci głupio. - ujął jej brodę i nakierował czerwoną buźkę w swoim kierunku – Rozumiem, ze miły facet to wymarły gatunek, ale tak naprawdę, to podobają mi się i faceci i kobiety. Więc w sumie... - chrząknął – W połowie się tylko pomyliłaś. Mogłaś mnie zapytać. Czemu tego nie zrobiłaś? - odparł spokojnym głosem patrząc do niej – Sama byś była zmieszana jakbym ci powiedział, ze wyglądasz jak lesbijka, taka trochę nieporadna, ale wciąż słodka. - znów się lekko zaśmiał chcąc rozładować atmosferę.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-30, 17:36   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Prędzej smalca alfa, bo uważała Richarda za dupka od momentu, kiedy się odezwał, bo coś jej wybitnie nie grało w spodobie, w jaki mówił, jak tylko ogarnęła, ze to nie może być Mike, bo on w życiu by się tak nie odezwał i nie rzucał tak bezczelnych komplementów, ktore w sumie Imari wcale się nie podobały, bo mimo, że bardzo miłe to byly jakieś takie.. Dobitne. Cieżkie? Nie wiedziała jak to opisać. Był w stanie wyrzucić z siebie pięć różnych komplementów w ciagu chyba trzech minut, a to było o cztery za dużo i to na całe spotkanie.
- Ale ja nie powiedziałam, że by mi to przeszkadzało! - odpowiedziała od razu, przecież nie mówila, że miała cokolwiek przeciwko temu, że Michael jest gejem czy nie jest. Znaczy, że nie jest to się dowiedziała i to w taki sposob..
- Tego tez nie powiedziałam - zmarszczyła nos - Twoj brat się taki wydaje, nie zdążyłam mu powiedzieć, że brzmi jak dupek.. - mruknęła, starajac się jakoś zagadać sytuację, uszy też miała czerwone, a w ogóle to było jej gorąco z tego wszystkiego.
Uniosła na niego wzrok, ale teraz wyglądała naprawdę jak pierdoła, siedziała lekko przygarbiona i kompletnie skrępowana rozmową, którą właśnie przeprowadzali. Michael wydawał się w chwili obecnej za to calkiem dobrze nią bawić.
- Czemu miała bym pytać..? Znaczy.. gdybyś wykazywał jakiekolwiek zainteresowanie, poza przyjaźnią, w stronę mojej osoby, ale tego nie było, więc założyłam.. - zamknęła się i uciekła wzrokiem. Czuła się jak dziecko prowadzące jakąś idiotyczną rozmowę o pszczółkach.
Odetchnęła ciężko, głęboko.
- No byłabym.. - mruknęła - tylko nie wiem z której części - z tego, ze lesbijka, że nieporadna czy że słodka? Nie miała pojecia. Chyba z każdej po trochu i w inny sposob.
NAjbardziej niezręczna rozmowa jej życia.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5