Poprzedni temat «» Następny temat
Carver Murdock
Autor Wiadomość
Carver Murdock



Sweet dreams are made of this... Who am I to disagree?

ucieka od problemów (dosłownie)

70%

my love is a wasteland





name:

Carver Murdock

alias:
silver

age:
22

Wysłany: 2017-12-08, 23:43   Carver Murdock
   Multikonta: x


Carver Murdock
urodzony w Edynburgu, w Szkocji, 03 kwietnia 1996 roku, mieszka w Seattle od roku, wizerunku użycza Evan Peters
historia
❝Karma police I've given all I can
It's not enough
I've given all I can
But we're still on the payroll❞


Zahamował gwałtownie w momencie, w którym jego wzrok dostrzegł ceglaną ścianę przed sobą. Zachwiał się to w przód, to w tył, próbując odzyskać równowagę, a kiedy już tego dokonał, jego podświadomość szeptała w kółko jedno zdanie: jesteś w dupie.
— Ręce do góry! Powoli! — gdyby nie okoliczności, pewnie rozbawiłby go dobór słów. Niestety, nawet on nie może śmiać się, kiedy za jego plecami celują do niego z broni.
Unosząc mozolnie ręce nad głowę intensywnie myślał nad ewentualną drogą ucieczki.
Znajdował się jednak pomiędzy dwoma kamienicami, a jedyną alternatywą mogło by okazać się wskoczenie do jednego z ciemno zielonych kontenerów, ustawionych po jego lewej. Do tego poziomu jednak nie zamierzał się zniżać. Żałował, że nie dostał od losu super mózgu.
Usłyszawszy szczęk kajdanek zaczął panikować jeszcze bardziej. Kaptur ciemnej bluzy zaczął powoli zsuwać się z jego głowy, uwalniając kilka kosmyków szarych włosów.
Dłonie trzęsły mu się potwornie, a po czole spływały strużki potu. Zadarł głowę do góry,
a w jego głowie narodził się pomysł. Bardzo głupi pomysł.
— Mamy go, przyślijcie radiowóz.
Wziął głęboki oddech i opuścił dłonie, ignorując krzyk oficera, z jakim się spotkał. To, co zamierzał zrobić było niezwykle ryzykowne i idiotyczne. Nawet taki debil z matematyki jak on, potrafił bez większego namysłu utworzyć rachunek prawdopodobieństwa, który definitywnie przypisywał powodzeniu tej "misji" niezwykle małe liczby. Ale cyfry nie były teraz jego największym problemem.
— Powiedziałem ręce do góry! — zignorował polecenie, poprawiając gogle na nosie.
— Do góry. — powtórzył pod nosem.
Po chwili niezgrabnie wbiegł po ścianie na górę kamienicy. Znalazłszy się na górze i słysząc wystrzały z broni, która nijak nie mogła go stamtąd dosięgnąć, nie mógł uwierzyć, że dokonał czegoś takiego. Głupi ma zawsze szczęście? Krótki okrzyk euforii wyrwał się z jego piersi, a pięści wystrzeliły ku górze.
Zanim zdążył odbiec, grunt pod nim się zawalił.

***

Urodzony w Edynburgu na początku marca Carver od zawsze miał tendencje do pakowania się w kłopoty, z których niekoniecznie potrafił się wydostać. To on był tym, którego za długi język nie podobał się szkolnym osiłkom, wrodzona nieporadność pchała w stronę najgorszych z możliwych rozwiązań, a mierna budowa ciała była przyczyną równie miernych stopni z wf'u i niepowodzenia u płci przeciwnej. Zastanawiał się nawet, coby nie zacząć przedstawiać się jako per "chodzące niepowodzenie", by potencjalni znajomi wiedzieli, w co się pakują. Jednak pomimo, że nie podbił serc za wielu rówieśników, zawsze odnajdywał wsparcie u rodziców. Nawet jeśli jedno z nich nie gościło w jego życiu za długo.
Ojciec Carvera był szanowanym oficerem straży pożarnej, zawsze służący synowi dobrą radą i pomocą w pracy domowej z matematyki. Był bardzo dobry w swoim zawodzie, co skutkowało tym, że często jeździł na akcje, a w domu bywał sporadycznie. Pomimo tego zawsze powtarzał, że rodzinę stawia na pierwszym miejscu. Był dla chłopaka czymś w rodzaju bohatera i autorytetu, sam nawet planował pójść w jego ślady, kiedy dorośnie. Niestety jego zawód wiązał się z niebezpieczeństwem i ryzykiem. Często przez nieuwagę ludzie tracili życie i tak było w przypadku kpt. Josepha Murdocka.
Jadąc na akcje zawsze wpierw patrzył na dobro osób, które znajdują się w samym centrum pożaru i sowich współpracowników. Dlatego był tak załamany, kiedy nie udało mu się uratować domowników jednego z domów w Edynburgu. Mężczyzna zamknął się w sobie od tamtego czasu, odszedł z pracy, coraz więcej pił i nie dopuszczał do siebie ani żony, ani syna. Widzenie ojca w takim stanie wyniszczało Carvera. Jego rodzina stała się zadłużona i praktycznie nie było takiego okresu, kiedy nie byli na minusie. Bardzo źle wpływało to na nich wszystkich, a szczególnie na jego ojca, który popełnił samobójstwo.
Utrata ojca była dla chłopaka tak bolesna i traumatyczna, że nie był w stanie normalnie funkcjonować jeszcze długo po tym, jak dowiedział się, że jego bohater powiesił się w garażu. Wydarzenie to przyczyniło się również do aktywowania jego mocy.
Miał wtedy piętnaście lat i autobus za pięć minut.
Obiecał matce, że od tego dnia przestanie tak sporadycznie widywać placówkę i weźmie się za siebie. Jednak wszystko wydawało się być na jego niekorzyść. Widząc odjeżdżający szkolny autobus, zaczął machać rękami i krzyczeć, by ten się zatrzymał, a kiedy to nie poskutkowało - puścił się za nim biegiem. Nie był to jednak zwykły sprint, a już na pewno nie taki, na jaki byłoby stać nastolatka z mierną kondycją i kilometrową listą nieobecności na zajęciach z wychowania fizycznego. Pędził tak szybko, że nie tylko dogonił żółty autobus, ale i go prześcignął, przez co wpadł w najbliższe krzaki i nie pojawił się tego dnia w szkole. O mutantach słyszał na okrągło i miał co do nich neutralny stosunek, jednakże nigdy w życiu nie pomyślałby, że mógł być jednym z nich.
Pierwsze lata jako sprinter-mutant były okropne. Nie potrafił zwolnić chodu, by nie przerodził się on w bieg. Całymi dniami przesiadywał w zamkniętym na klucz pokoju i biegał z kąta w kąt, nie mogąc przestać. Jego matka widząc jak męczy się jej syn, postanowiła nabyć substancję mutazynową, która przez jakiś czas rzeczywiście niwelowała objawy mutacji, jednak miała dość poważne skutki uboczne. Carver przestał latać po domu jak dziki, jednak przez preparaty dosyć poważnie zachorował. Był przykuty do łóżka, miał gorączkę i wymiotował. Zaczynał też (co zdziwiło wszystkich wokół) siwieć, a struktura jego włosów zmieniła się i znacznie osłabła. Natychmiastowo przestał zażywać leki, które dostała jego matka, a jak tylko mu się polepszyło, zaczął trenować moc.
Jego absencja szkolna była zniewalająco wysoka, jednak nauczyciele patrzyli dosyć przychylnym okiem na młodego Murdocka ze względu na jego ojca i ciężką sytuację finansową, w jakiej znajdowała się jego rodzina. Carver wykorzystywał to, by opuszczać coraz więcej lekcji i trenować kiedy tylko się da. Opanowawszy moc do takiego stopnia, by kontrolować tempo i intensywność biegu, postanowił wykorzystać ją i pomóc matce. Nie był to w prawdzie najbardziej humanitarny gest ze wszystkich możliwych, ale nie dało się zaprzeczyć, że poprawił sytuację, w jakiej się znajdowali. Chłopak z początku kradł niewiele, by nikt nie zauważył, jednak z czasem zaczynał nabywać wprawy i stawał się coraz lepszy. Kończąc szkołę jego znajomi wybierali się do college'u z myślą o zostaniu chirurgiem, profesjonalnym koszykarzem, politykiem, pisarzem... a on zakończył ją jako profesjonalny złodziej.

***

Po tym wyskoku trafił połamany do szpitala, jednak miał o tyle szczęścia, że nie znaleziono przy nim żadnych dowodów obciążających. W wyjściu z sytuacji pomógł mu również fakt, iż rabował w nocy podczas silnej ulewy (uroki mieszkania na Wyspach Brytyjskich), a policjanci nie widzieli twarzy złodzieja. Jednak był pewien, że jeśli dalej będzie kradł i zostanie w Szkocji, prędzej czy później wpadnie i trafi do więzienia. Zaraz po wyjściu ze szpitala wyjechał do Stanów, gdzie prowadził dość koczowniczy tryb życia.
Raz mieszkał w Nowym Jorku, raz w Kansas, Missisipi, New Jersey... aż trafił do Seattle. Nie jest to może najlepsze miejsce dla mutanta, jednak jeśli Carver jest w czymś dobry, to jest to właśnie ucieczka i niedanie się złapać. Czas pokaże na jak długo.
charakter
❝Some are like water, some are like the heat
Some are the melody and some are the beat
Sooner or later they all will be gone
Why don't they stay young?❞


Siwizna jest jednym z oznak niezwykłej dojrzałości emocjonalnej? Nic bardziej mylnego!
Carver wydał się zatrzymać w fazie buntowniczego nastolatka, z milionem głupich i nierozsądnych pomysłów w głowie. Istny wulkan energii. Być może to zasługa mutacji, która aktywowała w nim coś na zasadzie zespołu nadpobudliwości z deficytem uwagi. Jest młodym facetem, który raczej niezbyt ochoczo będzie w stanie wysiedzieć w jednym miejscu, w dodatku bez kiwnięcia palcem. Od najmłodszych lat wykazywał się sporą żywotnością, lubił komunikować się z ludźmi i zdobywać ich zaufanie (co zaczęło mu wychodzić dopiero z czasem). Mimo upływu lat - wciąż tkwi w nim ten syndrom rozentuzjazmowanego dzieciaka, który cieszy się na widok każdej jednej znanej mu osoby. Bywa cholernie infantylny, lekkomyślny i we wszystkim widzi drugie, zazwyczaj te bardziej zboczone, znaczenie. Lubi żartować i rozgłaszać pikantne żarciki, ale nie robi tego w towarzystwie osób, które mogłoby to urazić. Można powiedzieć, że w jego psychice znajduje się swoistego rodzaju radar, który wskazuje mu osoby, z którymi nie ma zbyt wiele wspólnego. Owszem, jest dla nich miły i nie ma w zwyczaju odpłacać ich z kwitkiem, ale na pewno będzie wręcz zasypywał ją ilościami sarkazmu, co może nieźle zirytować. Na ogół dość trudno jest z niego wyciągnąć jakąkolwiek informacje na temat jego samopoczucia, jeśli tylko dostrzeże się nieznaczny spadek jego dobrego nastroju. Uśmiech ma wręcz doklejony do swojej buźki i raczej nie czuje większej potrzeby w zwierzaniu się ze swoich problemów innym. W końcu oni także mają swoje życie i własne dylematy, prawda? Nie zmienia to jednak faktu, że on wręcz uwielbia wciskać swój nos w sprawy innych. Ma wrażenie, że został stworzony po to, by pomagać innym i podtrzymywać ich na duchu, być ich osobistym Aniołem Stróżem, dlatego też zawsze próbuje wyciskać ze swoich przyjaciół informacje niczym wodę z namokniętej ścierki. Może to zasługa genów, jakie odziedziczył po wielkodusznym ojcu, ale Carver dosyć często przejawia oznaki altruizmu. Stawia innych i ich sprawy, problemy ponad swoje, co może w jego przypadku okazać się zgubne. Ma też trochę brzydki zwyczaj ignorowania ciążących na nim problemów, aż przestaną one być uciążliwe i po pewnym czasie po prostu znikną. Jeśli to nie skutkuje, Murdock najzwyczajniej w świecie stara się uciec od konsekwencji jakie ze sobą niosą. Nie jest to najracjonalniejsze z wyjść, jakie w takich sytuacjach istnieją, jednak będąc tak kłopotliwym jak on, ma się mnóstwo okazji do wyćwiczenia tej taktyki do perfekcji. Znajdzie wyjście z każdej sytuacji. Co prawda nie zawsze jest ono erudycyjne i zgodne z prawem, ale nie da się zaprzeczyć mu pomysłowości. Carver jest wprawdzie postrzegany jako niedojrzały idiota, dziwak, tchórz, zbyt często dający ponieść się emocjom, a w świetle prawa jest kryminalistą, złodziejem i nic nie wartym śmieciem...
Z natury jednak ma bardzo dobre serce, jest dobrym powiernikiem i kochanym chłopakiem, starającym się poprawić wszystkim humor, a w dzisiejszych czasach coraz bardziej potrzeba nam tak barwnych istot, które rozświetlą szarą paletę barw, momentami biorącą górę nad naszym sposobem postrzegania świata.
opis mocy
❝If I could save time in the bottle...

/nadludzka szybkość/


Carver nigdy nie przypuszczał, że będzie najlepszy w berka.
Jednak życie często daje znać, jak nieprzewidywalne potrafi być. Mutacja dała chłopakowi umiejętność najbardziej efektownego uciekania od problemów, o jaką mógłby poprosić. Nie jest w stanie dokładnie określić, jak bardzo potrafi się rozpędzić, bo ekspertem w dziedzinie fizyki i matematyki nie jest. Wie jedynie, że biega cholernie szybko. Niemniej jednak, cieszenie się w pełni ze swoich mocy nie jest możliwe, przez skutki uboczne, które stara się niwelować jak najbardziej potrafi. Od zbyt długiego biegania strasznie kręci mu się w głowie, która na dodatek przypomina mu o swojej obecności, zsyłając potworne migreny. Często miewa też wrażenie zatkanych uszu, jakby niedawno wyskoczył z basenu.
Absolutnym must have'm w jego przypadku są gogle, z którymi wprost nie idzie się rozstać. Stały się one czymś w rodzaju jego atrybutu. Bieganie bez nich jest o tyle uciążliwe, że nigdy nie wiadomo co wpadnie ci do oczu, które z resztą po intensywnym zasuwaniu sprawiają wrażenie, jakby za chwilę miały wypaść z orbit. Mając taką moc jak Carver należy się również liczyć z tym, że niezwykle dużo pieniędzy wydaje się na obuwie. Podeszwy butów szybko się ścierają i po jakimś czasie mogą odpaść.

Carver najdłużej jest w stanie przebiec z pełną prędkością pięć postów, po czym musi odpocząć dwa razy tyle. Dodatkowo po takim wysiłku jest wyjątkowo podatny na migreny, które mogą utrzymywać się i utrudniać mu funkcjonowanie nawet przez piętnaście postów. Przy przebiegnięciu długiego dystansu występuje również ryzyko stracenia przez niego przytomności, jest ono wprost proporcjonalne do czasu, w jakim Murdock go pokonał.
ciekawostki
× Jest naturalnym blondynem, jednak na skutek spożywania lewych preparatów mutazynowych, które sprowadzała dla niego matka, w szybkim tempie osiwiał.
× Z fryzurą idealnie komponuje się muzyka jaką słucha i filmy jakie ogląda. Jest on bowiem miłośnikiem kinematografii i zespołów lat 80. i 90. Choć na jego prywatnej liście przebojów znajdują się też młodsze utwory.
× Jego atrybutem stały się gogle. Ułatwiają mu bieganie i nigdy się z nimi nie rozstaje.
× Zdarza mu się rozmawiać przez sen.
× Pomimo, że dość długo wegetuje sobie na terenach USA, szkocki akcent trzyma się go mocno i nie puszcza.
× Marzy również o powrocie do rodzinnych Wysp.
× Ma dosyć dziwny zwyczaj podśpiewywania Baby It's Cold Outside w lato, kiedy na dworze jest skwar.
× ...Nie znosi tej pory roku.
× Zdemoralizowany degenerat palący trawkę, za to nieznoszący tytoniu i vaperów.
× Ze względu na to, że obiecał sobie koniec z rabunkami, a musi z czegoś żyć, pracuje sobie na stacji benzynowej. Praca marzeń to co prawda nie jest, ale na spłacanie czynszu wystarcza.
× Bałaganiarz.


[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2017-12-10, 12:45   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 70%
Karta jest przecudowna, jestem zachwycona i z pewnością będę chciała jakieś super relacje!
Jeżeli chodzi o moc - opisana jest bardzo poprawnie, biję brawa i kłaniam się nisko,
jest cudownie.
Życzę miłej gry! <3
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6