Poprzedni temat «» Następny temat
Something good comes with the bad
Autor Wiadomość
Febe Duarte



I'm perfectly able to hold my own hand.

Manipulacja przewodnictwem nerwowym

77%

wolontariuszka





name:

Febe Duarte

alias:
Hodgkin

age:
28

height / weight:
178/65

Wysłany: 2018-06-14, 19:19   Something good comes with the bad

10. marca wczesny ranek, Olympia, Downtown pod muralem z drzewem
Było zimno, powinna się tego spodziewać i przede wszystkim przyzwyczaić po tym jak spędziła prawie połowę życia na północy. Ale była niewyspana i zestresowana, odkąd dotarła do Seattle po każdym kolejnym przewodniku widać było napięcie. Przykrywali to nonszalancją czy mrukliwymi odzywkami, ale przerabiała to w pracy z Dionem i Jukką, a co może niepokoić kogoś żyjącego z przemytu i interesów w szarej strefie - lista jest może otwarta, ale krótka. Wcisnęła dłonie głębiej w kieszenie porządnej tekkingowej kurtki zaraz po tym, gdy poprawiła czapkę, żeby nie opadała jej na oczy. Z plecakiem Febe wyglądała na amatorkę pieszych wypadów górskich, która czekała w charakterystycznym miejscu na resztę ekipy lub transport. Poprzednią noc spędziła na zapleczu sklepu znajomej, więc po zamknięciu nie miała za dużo możliwości do zajęcia czasu. Poza tym każde nowe miejsce wiązało się z innymi dźwiękami do oswojenia. Jej płytki sen na kartonach z magnesami i herbatami, co chwila przerywał kolejny stukot czy inne drganie rur, ścian, mebli, załączania się lodówki. Tak, więc swój stan określiła, jako chujowy, ale stabilny, czyli nie ryzykowała osłabianie sił, żeby po swojemu poradzić sobie z dyskomfortem.
Być może w tygodniu o tej porze mogłaby uświadczyć większy ruch, niż sporadyczny amator biegania, dlatego śledziła powolny świt wyglądający zza niskich zabudowań. Imari szybko udało się zgrać to spotkanie, oczywiście Febe jej była wdzięczna, była świadoma, że potrzebuje wsparcia i infrastruktury organizacji, ale dostrzegała, że znajoma nie była pewna. Nie drążyła tematu, jednak tematu Bractwa, póki co im mniej wie, tym lepiej. Cierpliwie czekała akurat to jej wychodziło najlepiej.[i]
_________________
Febe Duarte
You should be happier now, with no one to pray to. Or would you love to break your knees from begging and praying? Just like a reverend, like a reverend on the radio. Your heart will never say so. Your heart will never let go.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-14, 23:16   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Michael Ryan nie mógł wiedzieć, że akcja ze zdobyciem nowego członka rodziny pokryje się też z atakiem Dogsów na ich siedzibę. Miał do odebrania wysoką mutantkę o pseudonimie „Hodgkin”. Szczerze nie wiedział czego się spodziewać. Czy mógł zaufać osobie, która mu to przekazała. Dla bezpieczeństwa wziął scyzoryk ze sobą, takie małe zabezpieczenie, jakby w razie czego nokaut w twarz nie zadziałał, bądź mutant był ten zły i coś mu zrobił z mocami... Oj tego by nie chciał.
Przed wyjściem wciągnął jeszcze pięć batoników mars na szybko, by dodać sobie kopa kalorycznego. Szybko się ubrał i ucałował w główkę małą Penny. Tak Mike spał już w nowym domu Bractwa, powoli przeprowadzając rzeczy ze starej siedziby do nowej. Niestety nie mógł też zaniedbać obowiązków Bractwa jakie spoczywały na jego barki, dlatego nie wiedząc, czemu to było o tak nieludzkiej godzinie zgodził się pójść zobaczyć kto czeka.
Dotarcie do miejsca nie zajęło mu długo, jeśli masz taką moc jak on, to zajmuje dosłownie chwile. Dziewczyna mogła na pewno poczuć lekki wiatr nagle obok niej, a po chwili chłopak był dosłownie za nią. Założył bluzę z kapturem, którą teraz zasunął bardziej na twarz. Chciał chuchnąć jej w szyję przez moment, ale się powstrzymał. Jeszcze dziewczyna będzie wysadzała za pomocą woni to dopiero by była chujowa śmierć.
- Hodgkin? - wyszeptał obok niej
Jeśli to była ona powinna znać jego ksywkę, jeśli nie to będzie miał problem. Najwyżej wie jak szybko spierdalać z miejsca.
[Profil]
  [AB-]
 
Febe Duarte



I'm perfectly able to hold my own hand.

Manipulacja przewodnictwem nerwowym

77%

wolontariuszka





name:

Febe Duarte

alias:
Hodgkin

age:
28

height / weight:
178/65

Wysłany: 2018-06-15, 22:33   

Febe zahamowała naturalny odruch drgnięcia, gdy znikąd rozległ się głos zza jej pleców. Nad oddechem już nie zapanowała, więc z pewnością Mike usłyszał, jak głośno bierze wdech. To nie policja ani DOGS, tacy nie bawiliby się ciche akcje i uprzejmości, poza tym na pewno nie użyliby pseudonimu. Przydałoby się zachowywać bardziej profesjonalnie, a nie jak roztrzęsiona nastolatka na gigancie. Skinęła krótko głową potwierdzając swoją tożsamość i powoli obróciła się tak, żeby stanąć bokiem do mutanta.
- Streak - równie cicho odpowiedziała, przy czym głos jej wpadł w chrapliwe tony charakterystyczne dla kogoś, kto od dłuższego czasu nie musiał się odzywać. Przyjrzała mu się przez chwilę. Gdzieś z tyłu głowy trwała analiza na wypadek, gdyby jednak chłopak był wrogo nastawiony. Mogła stawiać w ciemno, że jest od niej silniejszy, nie był dużo wyższy, więc jego ewentualny zasięg nie byłby znacząco większy od jego i potrafi pojawić się znikąd. Jest na gorszej pozycji, byłaby, w końcu to miało być spotkanie z sojusznikiem.
- Co teraz? Funkcjonują jakieś procedury, kwestionariusz do wypełnienia albo braterstwo krwi? - Nie miała bladego pojęcia, jak będą weryfikowane jej intencje.
Dotychczas radziła sobie sama i polegała na bardzo wąskiej grupie, a teraz musiała szukać pomocy u innych, obcych. Było to frustrujące
Duarte przeniosła wzrok w głąb ulicy, z której przypuszczała, że nadszedł Streak, nawet jeśli ktoś tam był i obserwował spotkanie, to go nie dostrzegła. Z przecznicy obok niósł się hałas z trudem odpalanego silnika samochodu.
_________________
Febe Duarte
You should be happier now, with no one to pray to. Or would you love to break your knees from begging and praying? Just like a reverend, like a reverend on the radio. Your heart will never say so. Your heart will never let go.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-16, 20:10   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Mike w sumie mógł przyjechać autem, mógł... Ale po co. Wiedział też iż mógł równie dobrze wziąć dziewczynę na ręce i po części pobiec. Co prawda dziewczyna by miała najgorszy rollercoaster w swoim życiu, ale jakoś speedsterowi to nie przeszkadzało. Przyzwyczaił się, ze jak kogoś przenosi to nawet ludzie mdleli, chociaż zazwyczaj na byciu bladym i wymiotach się kończyło.
Tak mógł pomyśleć, zanim zaskoczy dziewczynę z tyłu, ale było to konieczne. Musiał uważać tez na siebie, by mieć ewentualną przewagę zanim ona się by nie odwróciła. Dla niej to moment dla Mike'a nieco dłużej by móc wykonać odpowiedni unik czy też zaatakować. Ale nie mógł wiedzieć jaką mocą dziewczyna dysponowała.. Zamiana w ciecz...? Oślepiające słońce, czy też kontrola umysłu za pomocą dotyku.. Mógł się dosłownie wszystkiego spodziewać. Jednak słysząc jej oddech, uśmiechnął się lekko spod kaptura. Nie chciał jej straszyć, ale też nie wiedział z kim ma do czynienia...
Gdy dziewczyna się odwracała, zrobił krok w tył, by dać jej więcej przestrzeni, by nie czuła się już tak zastraszona. Znała jego pseudonim, czyli była od informatora. Mike, za każdym razem nadstawiał swojego karku rekrutując kogoś. Kiedyś jeszcze za życia Yvonne zazwyczaj chodzili w parach na takie misje, właśnie na wypadek tego, jakby informator zamierzał jednak wydać część członków. Zawsze ktoś mógł zabezpieczać twoje własne tyły, teraz Mike mógł liczyć tylko na siebie. Paru łowców odeszło od nich i mieli spore braki...
Wzrok Ryana padł na twarz dziewczynę i sylwetkę. Boże co ostatnio z tymi kobietami się działo, ze były takie ostatnio wysokie. A może to po prostu on miał szczęście do spotykania ich na drodze... Musieli się sobie przypatrzyć, Mike pociągnął bardziej kaptur, pozostawiaj ac na widoku praktycznie tylko kawałek nosa i dół twarz z lekkim zarostem. Świat się dopiero od niedawna budził dożycia i nie było jeszcze mocno jasno, więc chłopak również nie mógł całkiem zobaczyć sylwetki dziewczyny.
Po chwili jednak dało się usłyszeć lekki śmiech.
- A masz ochotę rozcinać sobie dłoń by uścisnąć dłonie? - odparł ewidentnie rozbawiony – Masz przynajmniej poczucie humoru, a to się w tych trudnych czasach ceni.- skinął do niej głową by poszła za nim. - Jesteś poleconym mutantem, wierze w naszych informatorów, więc po prostu skierujemy się w stronę nowego domu, powoli. Ale wpierw. - chrząknął – Musisz mi powiedzieć jakie masz zdolności, a najlepiej zademonstrować, byśmy wiedzieli czego się spodziewać. Wiesz, niektórzy z nas mają dość śmiercionośne umiejętności. - mówił to ściszonym głosem słysząc ryk silnika gdzieś nieco dalej - Musimy do lasu się przejść, o ile nie chcesz podwózki na moich plecach lub rekach. - odparł ze śmiechem.
[Profil]
  [AB-]
 
Febe Duarte



I'm perfectly able to hold my own hand.

Manipulacja przewodnictwem nerwowym

77%

wolontariuszka





name:

Febe Duarte

alias:
Hodgkin

age:
28

height / weight:
178/65

Wysłany: 2018-06-20, 21:25   

Bez względu czy mutant z Bractwa był sam czy w obstawie, to zakładała, że nie jest sam. Tak było bezpieczniej, więc starała się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, które mogłyby być odczytane jak atak. Musiała dać im kredyt zaufania, że jednak są po tej samej stronie. Powstrzymałą się, więc przed wzniesieniem oczu ku niebu gest zsuwania kaptura na sam czubek nosa. Jasne rozumiała, w razie czego nie będzie w stanie podać nikomu żadnych przydatnych szczegółów czy by tego chciała, czy nie. Niedługo paranoja rozleje się po wszystkich, jak woda po roztopach.
- Jestem zwolenniczką pozostawiania płynów fizjologicznych w ustroju, ale z tradycjami też nie dyskutuję. W granicach rozsądku - zastrzegła swobodnym tonem. Z tym poczuciem humoru, to Mike może będzie jeszcze miał okazję jeszcze odszczekać swoje słowa, nie na darmo potrafiła dostać szlaban na rzucanie śmiesznych, przynajmniej w jej mniemaniu, tekstów.
Zgodnie z gestem szła obok niego, ale dalej utrzymywałą dystans między nimi, jak to wypadało na znajomych, którzy się spotkali na ulicy.
- Kontrola przewodnictwa sygnałów w nerwach - odpowiedziała cicho. - Manipulacja, blokada impulsów w neuronach. Ze śmiercionośną trzeba byłoby pokombinować i to bardzo, choć w standardowym użyciu może być niekomfortowa, jeśli wprowadzę wrażenie fałszywego bólu.
Starała się wyjaśnić wszystko, co wiązało się z jej mutacją najprościej i najkrócej, jak to było możliwe.
- To twoja umiejętność? Nadnaturalny kierowca Uber’a? Postawię na własne nogi - dodała szybko.
- Uważaj teraz.
Febe widziała układ nerwowych niczym z atlasu anatomicznego, z którego uczyła się na studiach, choć teraz prezentował się, jako skomplikowana sieć w trójwymiarze. Widziała - było skrótem, bo bardziej to funkcjonowało w jej wyobraźni i było intuicyjne. Powoli wyhamowywała przewodzenie w obrębie nerwu trójdzielnego, więć Mike mógł odczuć następujące drętwienie połowy twarzy, jakby przesadził ze znieczuleniem u dentysty. Po chwili uczucie przeminęło, miała nadzieję, że nie miał zwyczaju przygryzać sobie język lub wnętrza policzka. Jak nie to się łowca przekonał o uciążliwych właściwościach jej mutacji w praktyce.
- To już wiesz, o co w tym chodzi.
_________________
Febe Duarte
You should be happier now, with no one to pray to. Or would you love to break your knees from begging and praying? Just like a reverend, like a reverend on the radio. Your heart will never say so. Your heart will never let go.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-21, 18:57   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Naprawdę miała poczucie humor, dlatego na jej zdanie się tylko cicho roześmiał. On też wolał by jego krew była w jego żyłach niż by krwawiła i mieszała z inną. Nigdy nie wiesz czy ktoś nie jest chory i przy takim połączeniu nie złapiesz jakiegoś świństwa. Mike wcale nie podejrzewał o to Fabe, po prostu przezorny lepiej ubezpieczony.
Nie przeszkadzał mu ten dystans, który ich dzielił, chociaż on by go skrócił. Był nad otwarta osobą, ale zdarzało mu się szanować komfort osobisty nowo poznanych osób. Nie każdy bowiem musiał być tak otwarty jak on. Teraz jednak słuchał jak opowiadała o swojej mocy i się nawet lekko uśmiechnął.
- Czyli paraliż możesz spowodować u kogoś? - odparł spoglądając w bok na jej sylwetkę – Naprawdę ciekawa moc, chyba jeszcze u nas nikt takiej nie ma, a przynajmniej nie bezpośrednio taką. - odparł ze śmiechem
Na jej pytanie o kierowce Uber'a roześmiał się zdecydowanie za głośno.
- Po prostu auto zostało gdzie indziej, a moja moc pozwala mi się naprawdę szybko przemieszczać. Wiec jeśli naprawdę nie chcesz w mig się dostać do bractwa to czeka nas trochę spacerku.
Naprawdę się nie spodziewał, ze użyje mocy na nim, ale skoro mówiła, ze nie jest śmiertelna.. Nie miał czego się bać. Zamrugał oczami czując jawny dyskomfort jaki czuł w twarzy. Na jego szczęście nigdy nie ugryzł się w język u dentysty przy tym znieczuleniu, dlatego teraz tylko coś wymamrotał mniej zrozumiałego i starał się uśmiechać, ale szło mu to opornie, dopóki Febe nie puściła swoich mocy.
Rozmasował sobie policzek, sprawdził czy ma język czy też wargi. Czuł się dziwnie, ale przynajmniej czucie wracało w to miejsce, a to było ważne.
- To teraz jako rekompensatę powinienem wziąć cię na barana i pokazać moją moc. - odparł lekko jeszcze sepleniąc – Na pewno nie lubisz karuzeli?
[Profil]
  [AB-]
 
Febe Duarte



I'm perfectly able to hold my own hand.

Manipulacja przewodnictwem nerwowym

77%

wolontariuszka





name:

Febe Duarte

alias:
Hodgkin

age:
28

height / weight:
178/65

Wysłany: 2018-06-28, 19:50   

Spojrzała z ukosa na swojego towarzysza na tę naprawdę ciekawą moc. Krótko skinęła głową, co mogło znaczyć, że się zgadza lub nie zamierza kłócić. Pewnie też, wszystko, co wymykało się standardowym umiejętnościom homo sapiens takie było, a do tego umiejętność Febe była tak skomplikowana, jak to w czym grzebała, a od mózgów gorsze były systemy informatyczne i teoria strun. Oczywiście doceniała i lubiła to, co mogła zrobić. Z jej dotychczasowych obserwacji wynikało, że mutacje były dopełnieniem ludzi, w jakiś sposób moce współgrały z nimi, więc po prostu przyjęła to z całym dobrodziejstwem inwentarzu.
- Nie ma identycznych mocy? To w sumie interesujące. - W innych warunkach to byłby dobry temat do zbadania, może kiedyś powstaną odpowiednie opracowania, które będą publicznie dostępne i rzetelne. Może w Europie ktoś się tym zajmie, w Stanach mogli albo dać sobie przeprowadzić chemiczną lobotomię, albo zostać sprowadzonym do roli narzędzi, więc raczej nikt nie będzie mieć ochoty upubliczniać tego typu danych.
- Odczułeś to właśnie na własnej skórze, ale nie mogę tego robić na większą skalę i nie w nieskończoność. Przynajmniej nie bez skutków ubocznych.
Wyciągnęła obie ręce z kieszeni i podniosła je wnętrzem do Mike’a w obronnym geście.
- Po pierwsze sam powiedziałeś i to przed chwilą, że powinnam zrobić pokaz. Po drugie już jakiś czas temu odkryłam, że zasada yolo, wcale nie zwalnia praw fizyki do dalszego działania, więc jeśli w środku radosnej jazdy wagonikiem mam się nie zastanawiać, co się dzieje z ludzkim ciałem po spotkaniu z twardą ziemią przy pewnej prędkości, to muszę się znieczulić cukrem, alkoholem lub chociaż podkręcić poziom dopaminy. Poza tym wizja szefa wesołego miasteczka, który w czasie rutynowej kontroli daje w łapę jakiemuś urzędnikowi, który, nie wiem, lubi hazard albo ma słabość do krystalicznych proszków, jest niestety obsesyjna. Serio, serio. No i nie będę tak na tobie pasożytować, słabo by to wyglądało na wejściu - dodała z uśmiechem łagodzącym cały ten pesymistyczny słowotok, dość zaskakujący jak na Febe. Pozostało jej mieć nadzieje, że nie poczyta tego za niedowierzanie w jego możliwości tak fizyczne, jak i te wynikające te z mutacji.
_________________
Febe Duarte
You should be happier now, with no one to pray to. Or would you love to break your knees from begging and praying? Just like a reverend, like a reverend on the radio. Your heart will never say so. Your heart will never let go.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-30, 10:40   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


- Źle mnie zrozumiałaś. U nas w naszym obozie nie ma chyba osoby o podobnych zdolnościach, jak jest na świecie... Nie mam pojęcia. - odparł zgodnie z prawdą.
Co on mógł wiedzieć czy gdzieś w jakiejś Francji nie ma równie szybkiego człowieka co on, wydawało mu się, że moc była odzwierciedlaniem każdego z nich, takie dopełnienie. Nie mógł być pewny, ze na 100% nie ma powielającej się mocy. Na świecie są miliardy ludzi.. Podejrzewał, ze niektórych mutacje mogą być nawet śmieszne.. Dajmy na to powiększający się wielki palec u stopy...
Oj nie miał do niej żalu o to, że pokazała moc. Sam chciał zobaczyć jak to jest, dobrze wiedzieć kto co potrafi. Może Mike był ukrytym masochistą? Kto go tam wiedział. Jednak słuchając dalszych słów dziewczyny lekko zmarszczył brwi. Boże czuł się jakby do niego Chris mówiła, w ten swój naukowy sposób, z którego rozumiał piąte przez dziesiąte. Dobra Febe trochę bardziej rozumiał, jednak nie zmieniało to faktu, ze jego mina przez jakaś sekundę czy dwa przedstawiała przysłowiowe „wat”.
- Oj tutaj cukier czy alkohol by chyba bardziej zaszkodził. Po niektórych wiem, ze po jeździe ze mną, zazwyczaj kończy się na wymiocinach, kręceniu w głowie, w skrajnych przypadkach mdleniu. Zazwyczaj objawy po paru godzinach ustępują, ale dobra.. Rozumiem, lepiej nie ryzykować. Może i byś nie pasożytowała, ale ja bym miał wyrzuty sumienia, jakbyś miała potem mnie pobić za złe samopoczucie, albo sprawić, że mój nerw nie dawałby sygnału, ze mam ruszyć nogą. - zaśmiał się – No trochę nam jeszcze droga zajmie. Podjechałbym autem lub motorem, ale nie chciałem z rana robić hałasu, bardziej by się rzucało w oczy. - odparł wzruszając ramionami.
Tak naprawdę Mike wolał najpierw sprawdzić z kim ma do czynienia. Zawsze lepiej mu było w razie czego dać dyla mocą niż porzucać sprzęt, który był u nich dość cenny, w końcu bractwo w luksusach nie opływało... Mógł po nią potem podjechać, ale szczerze, przydałby mu się spacer z rana i to jest też sposób na poznanie drugiej osoby.
Skręcił z nią na główną ulice wychodząca z miasta, by tam iść. Mogą i iść środkiem lasu, miał przy sobie trzy małe latarki, tak by się nie pozabijali. Ale póki nie było dużo samochodów mogli sobie iść brzegiem ulicy.
[Profil]
  [AB-]
 
Febe Duarte



I'm perfectly able to hold my own hand.

Manipulacja przewodnictwem nerwowym

77%

wolontariuszka





name:

Febe Duarte

alias:
Hodgkin

age:
28

height / weight:
178/65

Wysłany: 2018-07-07, 21:56   

- Łapię, jasne - odpowiedziała szybko, że zrozumiała o co chodziło Mike’owi, gdy mówił o niepowtarzalności mocy. Zwykle, gdy pojawiał się jakiś interesujący ją temat zaczynała używać skrótów myślowych przyzwyczajona, że rozmawia z bratem albo Jukką. Przez ostatnie prawie dziesięć lat głównie działała, pracowała i żyła w tej wąskiej grupie, w której znali się czasem, aż za dobrze. Poza nimi utrzymywała luźne kontakty z innymi ludźmi i nie wchodziła na tematy, które mogły przyciągnąć czyjąś uwagę i nasunąć podejrzenia co do tego, kim jest. A towarzyszący jej chłopak sprawiał przyjazne wrażenie i z łatwością było zacząć gadać o tym wszystkim, czego się wystrzegać, pewnie przyczyna leżała w tym, że w Bractwie nie trzeba było się ukrywać z mutacją. Równocześnie Febe znowu poczuła bolesną falę straty swoich bliskich i życia, jakie prowadziła. Nieprzyjemne uczucie i tak już zdążyło zelżeć przez te miesiące ucieczki, ale trochę bała się, że dopiero teraz, gdy znajdzie się w bezpiecznym miejscu świadomość wróci do niej znowu. Z bezpieczeństwem też miało się różnie okazać.
- Nie rozwiązuję problemów przemocą - z udawanym oburzeniem odpowiedziała na tę uwagę o biciu, choć już nie zaprzeczyła, że by mocy nie użyła, choć łatwo byłoby się domyślić, że coś broi z impulsami, a to żadna frajda, jak się tak łatwo można zdradzić i dać się przyłapać.
- Nie ma sprawy, lubię chodzić. Poza tym dobrze, żebym poznała okolicę, błądząca osoba może zwracać uwagę. Długo już tu jesteś? Znaczy jak się żyje w Bractwie, jakie są zasady? - doprecyzowała, bo może Mike nie miał ochoty zwierzać się obcej osobie, a też nie taka była intencja Febe, po prostu niewiele wiedziała.
_________________
Febe Duarte
You should be happier now, with no one to pray to. Or would you love to break your knees from begging and praying? Just like a reverend, like a reverend on the radio. Your heart will never say so. Your heart will never let go.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-07-08, 00:40   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Niestety dopiero co się poznali, siło rzeczy było, ze Mike czy Febe nie wszystko załapali, znali się raptem może z godzinkę? Tak naprawdę nie znali nawet swoich imion poza ksywkami, którymi się posługiwali. Na to na pewno przyjdzie jeszcze czas, kiedy poznają swoje tożsamości. Teraz jednak serio szedł obok dziewczyny i na jej słowa na temat przemocy się uśmiechnął.
- Dobrze wiedzieć. Przynajmniej pięścią w twarz bym nie dostał.
Próbował to wszystko powiedzieć żartem, ale mimo wsio nie znał jeszcze za dobrze humoru nowej towarzyszki. Na jej kolejne słowa uniósł brew, co raczej było mało zauważalne przy panującym jeszcze lekkim półmroku.
- Tutaj ponad rok. - odparł ze szczerością – Jesteśmy jedną rodziną, czyli zdarzają się kłótnie, ale ogólnie wszyscy sobie pomagają. Jedna z zasad to przede wszystkim bezpieczeństwo i nie wychodzenie poza bractwo bez zgody tych z góry. - odparł zgodnie z prawda, ale ile osób tego przestrzegało... To inna kwestia.
Chciał jeszcze ja o coś zapytać, ale niedaleko dało się usłyszeć helikopter, który po dźwięku Mike mógł wysnuć, ze leciał w kierunku gdzie leżało Bractwo... Oblał go zimny pot, jednak miał nadzieję, ze to tylko jego dziwne wymysły. Co prawda naprawdę rzadko dało się je tutaj usłyszeć, dlatego postawił swoje czuwanie na baczność.
- Nie podoba mi się ten dźwięk. - powiedział tylko do dziewczyny
[Profil]
  [AB-]
 
Febe Duarte



I'm perfectly able to hold my own hand.

Manipulacja przewodnictwem nerwowym

77%

wolontariuszka





name:

Febe Duarte

alias:
Hodgkin

age:
28

height / weight:
178/65

Wysłany: 2018-07-08, 19:43   

Wcześniej w pracy, a teraz przez ostatnie miesiące ukrywając się Febe, bez względu czy tego chciała czy nie, otaczała się ludźmi, których znała tylko po pseudonimach czy nazwiskach, które od razu brzmiały fałszywie, jak piosenki z przedszkolnej akademii z okazji Dnia Matki. Jim Smith i Apple Red dalej były w czołówce ulubionych fałszywek, naprawdę trzeba było sporo się nagłówkować, żeby wymyślić coś tak łatwego do przejrzenia na wstępie, może to kwestia, jak ci ludzie jej się przedstawiali. Przyzwyczaiła się do takich sytuacji i nawykła, że współpracuje z kimś, kogo prawdziwego imienia nie pozna. Pewnie dla służb w razie wpadki była to tylko uciążliwa komplikacja.
- Już ci się zdarzało za to oberwać?
Febe zastanowiła się nad kolejnymi słowami. Rodzina to było szerokie pojęcie, choć pokazywało przywiązanie Mike’a do Bractwa i no cóż, ciekawie, jak ją ta rodzina przyjmie. Interesujące również, jak te zasady funkcjonują i jak z ich przestrzeganiem w praktyce, mogła się założyć, że tak dużej grupie znajdzie się kilka samotnych wilków, którzy uważali, że wiedzą najlepiej.
Nie odezwała się, zdusiła instynktowną chęć uniesienia głowy i szukania po niebie źródła hałasu. Łowca znał teren, znał zwyczaje, był tu od roku, jeśli coś mu nie pasowało, to prawdopodobnie miał rację. Helikopter mógł być wysłany na miejsce wypadku, niekoniecznie to od razu służby rządowe. Gdyby towarzyszyła im Mika zdecydowanie szybciej mogli zorientować, jakie są możliwe zdarzenia. Ale Mika od pół roku była gdzieś indziej, a Febe miała nadzieję, że była bezpieczna.
- Czy jest możliwe, że to jakiś helikopter ratownictwa medycznego? Może ktoś miał wypadek w okolicy - dodała spokojnie. Póki co to tylko jedna dziwna rzecz odbiegająca od czegoś typowego, więc na razie czekała na reakcje Mike’a.
_________________
Febe Duarte
You should be happier now, with no one to pray to. Or would you love to break your knees from begging and praying? Just like a reverend, like a reverend on the radio. Your heart will never say so. Your heart will never let go.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-07-09, 01:00   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Mike podejrzewał, ze prędzej czy później z dziewczyną wymienią się swoimi prawdziwymi imionami. Wolał się zwracać do ludzi po nich, niż po pseudonimach. Te można było wykorzystywać w terenie by nikt nie poznał danych, ale w Bractwie... Cóż on im ufał, ale czy oni ufali mu to była zapewne inna para kaloszy.
- Ha by to nie raz. - odparł ze śmiechem
No tak na wspomnieniach rzeczy, które różnym ludziom pokradł, nie każdy cackał się w gadaninę, więc twarz obitą miał czasem... No ale nie miał czym się przejmować, przecież sam się o to zazwyczaj prosi. Sam ich podpuszcza, a potem obrywa. Fakt, Mike naprawdę był zżyty z Bractwem, nawet jeśli niektórych znał od paru dni. Był osobą niezwykle przyjacielską i nigdy jakoś specjalnie nie miał problemów by spróbować zawrzeć jakąś znajomość.
- Bardzo mały procent... Ale to, że czuć zapach palonego ciała już mniej.
Zdecydowanie po lesie roznosił się zapach palonego ciała. Zapach spalenizny było czuć powoli już tutaj, mimo, ze przecież Bractwo było ukryte na starym kempingu... Mike serio się zmartwił, ale coś mu mówiło, by nie biegnąć w tamtym kierunku. Coś go paraliżowało.
- Zmiana planów. - spojrzał na dziewczynę poważniej – Zabieram cię do nowej kwatery.
Czyżby jednak dobrze zrobił przenosząc Penny? Czy dobrze robił, by nie biegnąć tam? Coś czuł, ze było za późno. Mogli się zbliżyć, ale nie mógł ryzykować życia nowej.
- Trudno, że to powiem, ale będziesz musiała wskoczyć mi na barana. - odparł znów poważnie – Mam przeczucie, że coś złego się stało. Nie możemy się tu kręcić. - przykucnął czekając na ruch Febe.
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5