Poprzedni temat «» Następny temat
Columbia Tower Club
Autor Wiadomość
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-15, 13:46   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Na pewno nie spodziewała się spotkać Mike w stanie tak ogarniętym, ale przeciez szli do restauracji, nie po fastfoody, więc mógł w końcu wyglądać jak człowiek! I wyglądał naprawdę dobrze, to mu musiała przyznać. Poznała go go razu, ruszyła więc w jego stronę. Będąc w szpilkach była tego samego wzrostu co on, ale nigdy nie przeszkadzało jej to, jaka jest wysoka. Miejmy nadzieję, że jej partnerowi na dzisiejszy wieczór też nie.
Jak zwykle podeszła do mężczyzny, tym razem nie stając na palcach, złapała go za przedramię i cmoknęła w policzek na dzień dobry.
- No proszę, nie wiedziałam, że takie małe myszki mają takie garnitury! Spóźniłeś się, wiesz? Wybaczam, skoro wyglądasz jak wyglądasz wyjście z domu mogło ci zająć więcej niż normalnie. Co zrobiłeś z włosami? - zmarszczyła brwi na moment, uniosła rękę i musnęła je opuszkami palców, nie chcąc zepsuć mu fryzury - Wyglądasz bardzo dobrze - oceniła, ciągnąc go za rękę do restauracji. Miała wybitnie dobry humor, cieszyła sie na możliwość celebrowania tego, co udało im isę zrobić w Bractwie i na chwilę odpoczynku, udawania, że są kompletnie normalnymi ludźmi, było to po niej widać.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-06-15, 14:16   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


W pierwszej chwili nie zauważył kobiety, która wyraźnie szła w jego kierunku. Dopiero gdy poczuł dłoń na swoim przedramieniu i usta na policzku stwierdził że coś tu nie pasuje. Przyjrzał się uważnie kobiecie która zaczęła do niego mówić i próbując połączyć fakty. Najwidoczniej został pomylony ze swoim braciszkiem i to przez naprawdę atrakcyjną kobietę, cóż nie sądził iż Mike ma aż takie fajne znajome, z pewnością musiał go o to spytać kiedy tylko pojawi się w pobliżu a teraz… Cóż mógł pociągnąć tę grę trochę dłużej, a nuż jeszcze na tym skorzysta?
Uśmiechnął się zalotnie do kobiety.
- Wybacz mi moja droga, nie mniej taka piękność nie zasługuje na byle jakiego towarzysza… Najwyższa pora bym przestał wyglądać jak mokry mop. – Zażartował po czym zrobił pół kroku w bok, by uważnie ją zlustrować wzrokiem. Hohoho braciszku! Jak mogłeś mi tego nie powiedzieć! Mruknął do siebie w myślach po czym uśmiechnął się jeszcze piękniej.
- Ty za to wyglądasz zjawiskowo, porażasz swoją urodą.. - Powiedział szarmancko. Widział iż kobieta jest w dobrym humorze to też nie miał zamiaru jej go psuć, zresztą dowie się wszystkigo w swoim czasie czyż nie? Grzecznie ruszy za nią do restauracji, gdy tylko weszli do środka poprosił o najlepszy stolik jaki tylko mieli. Po chwili gdy byli już przy stoliku mężczyzna grzecznie odsunął jej krzesło, czekając aż kobieta usiądzie przy stole po czym sam zając swoje miejsce naprzeciw niej, odkładając swoją teczkę obok nogi krzesła. I tak miał zamiar jeść w tej restauracji, a takie towarzystwo sprawiało iż dzień był jeszcze lepszy.
Znów uważnie przyjrzał się kobiecie.
- Wybacz, nie mogę oderwać wzrok od twojej pięknej twarzy – Zaczął od kolejnego komplementu - Na co masz ochotę?
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-15, 19:16   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Pewnie ten blef przeszedł by może nie niezauważony, ale dałby radę. Ale Richard był tak kompletnie inny w zachowaniu, że zdradzał go każdy najmniejszy gest. Na razie jednak nie wiedziała co jej dokładnie nie pasuje, nie była swoim bratem żeby w ułamku sekundy wyłapywać wszystkie różnice.
- Nigdy nie wyglądałeś jak mokry mop, bez przesady! ..dobra, poza jednym momentem - odpowiedziała zanim zdążyła pomyśleć, w głowie majac sytuację, gdy oberwał od niej wodą na dworze. Ale to bylo w pełni zasłużone! Należało mu się jak mało co.
Zauwazyła też jak obciął ją wzrokiem i wcale jej się to nie podobalo. Nie zatrzymała sie, wchodząc do restauracji, gdzie mężczyzna odsunąl przed nią krzeslo, co akurat nie było niczym niespodziewanym, to była rzecz którą na pewno zrobił by Majk, więc nie było z tym problemu.. Ale cała reszta.
- Najadłeś się czegoś zanim wyszedłeś? - uniosła brew pytająco. Trzy komplementy w dwie minuty, to jakiś dziwny rekord, tym bardziej, że Mike NIGDY nie mówil jej takich rzeczy. Dobra, jasne, to że dobrze wygląda w sukience - tak. Ale o jej urodzie i porażaniu i tak dalej? Nie. I nigdy nie był na tyle bezczelny, by zmierzyć ją wzrokiem jak patrzyła! Właściwie nie wiedziała czy kiedykolwiek to zrobił, bo tak bardzo nie pasował jej do takiego zachowania, że nigdy się nad tym nie zastanawiała. Traktowała go jak dobrego kolegę z opcją na przyjaciela, wiec nie myślała o niczym takim.
Postawiła sobie niewielką torebkę na kolanach, wyciągnęła z niej telefon i pod stołem niemal na ślepo napisała smsa. Nie zapikało nic w aktówce czlowieka przed nią..
- Ehm.. - zerknęła na kartę, którą pewnie postawił przed nią kelner przed momentem.
- Myślałam o pizzy.. nie odkrywcze, ale ponoć dobra - rzuciła pierwszą rzecz, którą zobaczyła w menu. A chciala coś z owocami morza! Marzyły jej sie krewetki!
Potem na myśl nagle jej przyszło, że skoro to NIE JEST Mike to musi to być jakiś.. mutant, który umie zmieniać sie w innych? Tylko po co? Mike był osobą, której dużo ludzi w BRactwie ufało.. A więc.. chcą wykorzystać jego postać by wyłapać członków bractwa? Dostać sie do nowej siedziby? Nie mogli o niej wiedzieć... prawda? Probowali na ślepo? Jeśli tak, DOGs ich zaraz wszystkich wyłapie.. a przynajmniej sporą ich część.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-06-15, 20:35   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Słysząc jej słowa puścił tylko jej porozumiewawcze oczko. Cóż, jak spotka się ze swoim bratem z pewnością zapyta go o tę historię, coś czuł iż naprawdę się przy niej uśmieje. Przyznać trzeba było iż nie wiedział dokładnie jak jego brat obecnie się zachowywał, nie mniej nie mógł sobie odmówić ich ulubionej zabawy z dzieciństwa, no i bardzo chciał zobaczyć reakcję swojego braciszka.
- Ja? Nie.. Uznałem że należy ci się najlepsze traktowanie, w końcu mieliśmy okazję żeby się wyrwać a taki dzień trzeba spędzić jak najlepiej. – Powiedział posyłąjąc jej naprawdę uroczy uśmiech, ten sam jakim pewnie nie raz obdarzył ją jego brat… Richard również nie raz widział Mike’a uśmiecha się właśnie w taki sposób, zwłaszcza gdy jest naprawdę szczęśliwy. Och to nie było bezczelne obcinanie wzrokiem o nie! On najzwyczajniej w świecie podziwiał to jak kobieta wygląda i każdy komplement był jak najbardziej szczery i naprawdę nie umiał przegapić możliwości by uświadomić ją, iż naprawdę pięknie wygląda. Osobiście uważał iż zawsze należy mówić kobietom jak pięknie wyglądają gdyż bardzo wielu facetów tego nie robiło, a przecież to były najwspanialsze istoty stąpające po ziemi!
On również przyjrzał się karcie dań. Musiał przyznać iż naprawdę mieli ciekawy wybór dań, co sprawiło iż pokiwał z aprobatą głową. Uśmiechnął się na słowa kobiety o pizzy, w końcu było to jedno z jego ulubionych dań.
- Słyszałem że jest naprawdę dobra, tak samo jak sushi z krewetkami i stek. – Odpowiedział uprzejmie. Cóż, nie miał zamiaru narzucać jej co ma wyprać, po tym co wyczytał w gzetach i usłyszał od swojego braciszka był niemal pewien iż nie często trafia się jej, tak jak mikowi, okazja by oderwać się od rzeczywistości. Po za tym on sam jeszcze dobrze nie wiedział co zamówi, choć stek naprawdę go kusił, od długiego czasu nie jadł porządnego, dobrze usmażonego steku.
Jak ci minął dzień, piękna? – Spytał szarmanckim tonem a gdy zobaczył kelnera zamówił dla nich butelkę jednego z naprawdę dobrych win, paasujących do wielu dań.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-15, 20:49   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Dostała odpowiedź, zerknęła na telefon i aż zrobiło jej się na moment słabo. Czyli jednak to nie on! Nie wiedziała czy to dobrze czy źle.. Nie pasował by jej Majki w takiej odsłonie.
Tak, uśmiechy mieli podobne, właściwie takie same, co dziwnie uderzyło Imari. Nie do konca wiedziała jak się zachowywać. Poczekać, chyba tak najlepiej. Chociaż zawsze mogła uciec wymawiajac się wizytą w łazience. Ale skoro to zabrnęło tak daleko.. mogło pójść dalej. Usiadla to siedzi. Była zdecydowana.
- Chyba zostanę przy pizzy, jeśli jestem we włoskiej restauracji to nie będę próbować sushi.. - postanowiła. Stek też brzmiał dobrze, ale chyba się zdecydowała. A to było zwyczajnie pierwsze na karcie i najłatwiejsze do wyboru!
- Nie mów tak do mnie - fuknęła, na moment faktycznie reagując na niego jak na Majkela, ofuczała by go za takie określenie na pewno.
Spojrzała na kelnera, zerknęła w kartę sprawdzajac o jakim winie mowa i zmarszczyła na moment nos. O za to to ona nie bedzie płacić! Jak jej jakiś podrabiacz zamawia niebagatelnie drogie trunki to niech sam płaci!
A Majkel sie niech pośpieszy. Superszybkość, a się ogarnąć nie umie, jak Boga kocham ona go kiedyś prześwięci za to.. Przestawi mu zegarki o dziesięć minut...
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-06-15, 21:21   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Gdy dziewczyna dostała wiadomość on akurat przeglądał kartę i nie zauważył jak na chwilę zrobiło się jej słabo, nie mniej podejrzewał iż może coś podejrzewać. Zdziwiło go również iż jgo brat postanowił spóźniać na spotkanie z tak uroczą osobą, cóż z pewnością jak już będzie sam na sam ze swoim bratem nie raz mu to wypomni.
- Którą masz na myśli? Mnie chyba skusi jagnięcina. – Och jak on nie przepadał za tą uprzejmą wymianą zdań, w końcu nie mógł odwrócić jej uwagi od wyboru jedzenia swoim gadaniem. Uniósł z zaciekawieniem jedną z brwi, słysząc jej kolejnie słowa. Cóż, nie sądził iż jego braciszek jest takim pantoflem, no ale cóż najwidoczniej od tego biegania stracił trochę charakteru. Uśmiechnął się cwanie.
- Jak minął ci dzień? – Powtórzył pytanie nadal się uśmiechając. Lubił ludzi z charakterem, i coraz bardziej miał ochotę skarcić swojego brata za nie przedstawienie go. Stwierdził również iż dziewczyna nie miała możliwości wiedzieć, iż Mike ma brata skoro od razu na to nie wpadła. Czyżby to oznaczało że Mike nawet i jego wymazał ze swojego życiorysu? Że nawet jego przyjaciele nie wiedzieli, iż posiada on brata? Te myśli sprawiły mu naprawdę wielką przykrość.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-15, 22:22   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Hmm.. - spojrzała na karte ponownie, bezmyślnie sunąc po niej palcem, bo w głowie miała miliony myśli.
Co teraz? Nie uciekać, to już wie. Czekać. Nie mogła pisać dalej smsów, jak na zlośc Richard zerkał na nią jak tylko chciała wziąć telefon do ręki. Czy Michael zawsze chodzi po miescie przygotowany na różne ewentualności? Bazował raczej na swojej mocy.. Zatrzymała się na jednej pozycji. Szynka parmeńska.. Co teraz? Czy to na pewno jest mutant? ...rukola.. a jeśli nie, to co? Brat bliźniak? ...mozarella.. Głupota, chyba by wspomniał? Po co miałby ukrywać brata? Poza tym, znali się dośc dobrze.. chociaz nie, złudne wrażenie ...sos pomidorowy.. znali się krótko. Po prostu dobrze im się rozmawiało ..na tradycyjnym włoskim cieście.. No tak. W sumei to mogla nic o nim nie wiedzieć.
- Tę - puknęła palcem w kartę bezmyślnie, w to o którym czytała, choć już nie pamiętała co na nim było. Oby było smaczne.
Odłożyła kartę na bok, oparła się na krześle wygodniej, chociaż teraz było jej już tylko niewygodnie ze stresu i uniosła wzrok na Ryana.
- Hmm.. przesadziłam te paprotki, o których mówiłam że potrzebują więcej cienia - na roślinkach się znała, tak, miała ich sporo w herbaciarni!
- Zrzuciłam na siebie opuncje i obiecuje, to jest ostatni raz jak się z nią babrzę, jeszcze raz trzeba będzie choćby ją przenieśc i oddam ją komuś, rzuca igłami jak walnięta.. musiałam je z siebie wyciągać z lupą i pęsetą - w tym samym czasie nie opuszczała wzroku z Richarda, sondując go, co zajęło jej więcej czasu niż zwykle, bo musiała mówić, ale temat znała doskonale..
Tak.
Coś tam było, mignęło jej, choć niewyraźnie, nie mogła skupić się dostatecznie, ale wystarczyło jej to, by być przekonaną, że to nie jest zwykły człowiek.
- Doczytałam tę książkę, która mi pożyczyłeś - gówno prawda, nic jej nie pożyczał. Odwróciła wzrok na kelnera wracającego z winem.
- A ty? - zapytała jeszcze.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-06-15, 23:13   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Richard spoglądał to na kartę to na dziewczynę, czekając aż ta się zdecyduje na co ma ochotę. On sam podjął już decyzję na co ma dziś ochotę to też grzecznie czekał aż kobieta się zdecyduje. Gdy wskazała palcem pozycję w karcie odnalazł ją wzrokiem, by wiedzieć jakie zamówienie złożyć kelnerowi. Uśmiechnął się na wzmiankę o paprotkach. Czyli lubiła roślinki, dobrze wiedzieć! W końcu zaczynał dowiadywać się czegoś interesującego.
- Lepiej im się teraz rośnie? – Spytał z wyraźnym zaciekawieniem. Zarówno on, jak i Mike dzielili tą wspólną cechę polegającą na zainteresowaniu tym, co dzieje się u ich znajomych prościej nazywaną ciekawością. - Och biedactwo! Musisz uważać, może jakiś długie i grube rękawiczki by pomogły? – Widział jak wpatruje się w jego oczy jednak coś w jej spojrzeniu przyciągało go, hipnotyzowało, sprawiało że nie był w stanie oderwać od niej wzroku. - Wybacz że znów zaczynam ale twoje oczy są hipnotyzujące – Powiedział ciut ciszej, lekko pochylając się w jej kierunku, ale tylko trochę, delikatnie. Po kilku długich sekundach odwrócił od niej wzrok, nie chciał przekroczyć pewniej granicy jednak nie mógł się powstrzymać przed wypowiedzeniem ostatnich słów.
Chwilę później wrócił wzrokiem do dziewczyny gdy usłyszał o książce. Chciał wybadać o co może chodzić. Niestety, Imari miała problem iż trafiła na prawnika, który naprawdę był w stanie powiedzieć czy ktoś kłamał czy nie. Zrobił zdziwioną minę.
- Ale ja nie pożyczałem ci żadnej książki.. – Odpowiedział zaskoczony, cóż doskonale wiedział iż zbije dziewczynę z tropu. W końcu czy nie o to mu chodziło? Nie mógł się doczekać miny swojego brata…
Gdy zauważył kelnera który przyniósł im wino złożył ich zamówienie, grzecznie pytając ją czy wszystko się zgadza i czy ma ochotę na coś jeszcze po czym napił się wina. Machnął ręką na następne pytanie.
- Nic szczególnego naprawdę
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-15, 23:40   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


/ 4 kwiecień o 19:08

To był paskudny dzień, nie dość, ze miał wcześniej wstać, wyrobić się z zaopatrzeniem to potem miał pójść na zakupy. A tak to po prostu zaspał śniąc o tym, ze był samym Kapitanem Ameryką, który uciekał przed stadami myszy... Te sny z myszami nigdy się chyba nie skończą! Będą go do końca życia przez kochaną Penny prześladować, a kiedyś miał o wiele przyjemniejsze sny o jedzeniu! Az dziwne było, ze nie wybudził się z tego solidnego koszmaru, tylko potem stawiał czoła motomyszom z marsa...
Może i by się ze wszystkim do tej za 10 19 wyrobił, gdyby nie to, ze zdał sobie sprawy, ze nie ma żadnego eleganckiego stroju na wyjście. Bluza, bluza z logo batmana... Inne bluzy, dwie kurtki skórzane z czego jedna w opłakanym stanie po bieganiu.. Jeansy... Jeansy.. Jeansy... No przynajmniej ostatnio zakupił kolejne sportowe obuwie. Oj nie był zadowolony z siebie, ze pomiędzy parunastu koszulek z nadrukami nie było żadnej koszuli. Przetarł swój kark niezbyt szczęśliwy z obrotu sytuacji, o garniturze nie było mowy... Jakby mógł się wkraść do domu brata... Pożyczyć jedno było by miło. Naprawdę myślał, by znów okraść brata, to nie wchodziło w rachubę, zwłaszcza, ze wiedział, ze ten jakby był w domu to by mu dał pieniądze by poszedł sobie kupić własny... Garnitur jednak nie wchodził w rachubę, bo po prostu nie lubił...
Po namyśle musiał iść do sklepu, gdzie po długich przymiarkach po prostu wziął koszulę w kratkę w odcieniu ciemnego szarego na krótki rękawek. Do tego dokupił jeszcze czarne jeansy, nowe czarne adidasy, bo w tych mu się niestety najlepiej biegało. I kiedy wrócił do bractwa nie zauważył godziny, był praktycznie gotów do wyjścia, tylko jeszcze zaczesać swoje za długie włosy, skropić się by ładnie pachnieć.. No ale Imari do niego napisała, i dopiero wtedy dostrzegł, ze nie kontrolował czasu.. Mimo, ze wszystko robił szybciej, to jednak w sklepie czy gdzieś musiał się normalnie zachowywać.. To wszystko sprawiło, ze poczuł się jakby grunt mu się usuwał spod nóg. Po prostu wyprysł z domu niedługo po odpisaniu smsa, oj tak poczuł się niczym dziewica... Powinien być na 19... powinien, ale nie ma to jak z taką umiejętnością się spóźnić.
Na miejsce dostał się prawie zdyszany, wziął trzy głębsze wdechy, wchodząc z zaciemnionej uliczki, ale Imari na zewnątrz nie widział. Zagryzł lekko zęby i postanowił wejść do środka, może po prostu weszła by nie marznąć. Nie Mike kwiatka nie kupował, myślał by czekoladki kupić dziewczynie, ale wtedy wyszłoby, ze to randka, a nie chciał by się ona tak poczuła. Mieli odbić sobie ostatnio ciężki zapieprz dobrym jedzeniem, obydwoje mieli swoje gastrofazy, więc jedzenie łączyło ludzi.
Poczekał na windę i wjechał na górę, gdzie mieściła się restauracja. Przeleciał dłońmi jeszcze swoje włosy i poczuł coś jakby tremę. Tak on i trema to były dwie inne bajki, jednak czuł coś dziwnego, nie potrafił opisać tego, ale dopiero jak wszedł na salę i przeczesał ją swoim zwolnionym pędem, zobaczył pewien szczegół, który mu nie pasuje. Czy on serio zobaczył właśnie brata w tym pomieszczeniu z jakąś blondynką... Blondynka... Poczuł jak oblewa go zimny pot. No ładnie... Tego to się nie spodziewał w najskrytszych snach.
W pierwszej chwili myślał, ze musi zaczerpnąć powietrza, bo właśnie się jego sekret wydał, co chował przed bractwem od ponad roku... Nie miał jak wybrnąć, a podejrzewał, że Dicky bawił się przy tym wyśmienicie... Miał ochotę przetrzeć swój kark dłonią, zawsze tak robił jak był zakłopotany, ale musiał tam wejść.. Jeszcze uwiedzie mu jego przyjaciółkę i będzie klops.. To miał być ich wspólny dzień, a nie trójkącik z bliźniakami... Boże o czym on myślał, o trójkącikach, zamiast ruszyć się i powiedzieć co no właśnie... „Ciesze się, ze poznałaś mojego brata... Ukrywałem go pod poduszką...” Nie brzmiało to w jego głowie zbyt logicznie.
W drugiej chwili, która u niego ciągnęła się naprawdę długo, postanowił iść na przód, nie mógł wparować ze soją mocą, było za dużo ludzi. Musiał iść tym wolnym krokiem i opanować emocje. Tak jak to robił podczas misji, walki. Musiał się opanować.. Ale było niezmiernie trudno, bo poczuł jakby za tą tajemnice mógł zostać wydalony z Bractwa, a to nie było mu na rękę....
- Widzę, że poznałaś mojego brata.... Richarda. - odparł Mike stajać przy krześle Imari i lustrując niezbyt przychylnym wzrokiem Richarda.
Tak naprawdę chciał dziewczynę skomplementować, ale trzymanie kontaktu wzrokowego z bratem było teraz dla niego czymś dziwnym. Dopiero po chwili popatrzał w stronę blondynki, by się na pewno upewnić, ze siedzi tam jego przyjaciółka.
- Pięknie wyglądasz, szkoda tylko, że ktoś pewnie ubiegł mnie w tym komplemencie. - lekko zacisnął swoją lewą dłoń, by po chwili ją rozprostować.
Po co się tak spinał, skoro to były dwie osoby, na których mu zależało. Czy dalej był zły o to, ze poznała jego starszego o parę minut brata? Czy to, ze pewnie dziewczyna się wystraszyła, ze to jakiś sobowtór czy nie daj boże jakiś inny dziwny mutant manipulujący DNA... Mike nie przysiadł się od razu, stał zawieszony między dwoma postaciami, wzrok mu złagodniał po chwili a napięcie powoli uciekało z jego twarzy, widać było, ze nie radził sobie za dobrze z tą sytuacją. Czuł, ze będą mieć do niego pretensje o zatajenie faktu o bracie i o tym, ze w ogóle jakby wymazał Richarda z życia i nie chwalił się nim na prawo i lewo. Az tak naprawdę w tym momencie nawet nie był głodny, bo jego żołądek był zawiązany w dziwny supeł.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-16, 21:06   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Powinno - przytaknęła. Faktycznie przesadziła paprocie, wolały więcej cienia niż miały obecnie i Imari miała nadzieję, że będą rosły lepiej, bo bardzo je lubiła. Chociaż w lesie kojarzyły jej się z kleszczami i w ogóle, to jednak w innym środowisku już nie.
- Miałam, ale to niczego nie zmienia, te kolce zawsze jakoś się wcisną.. - a że były kosmicznie małe i do tego miały takie haczyki na końcu i czepiały się jak głupie.. Nie widać ich było praktycznie gołym okiem - tylko bolały. Naprawdę Imari nie życzyła nikomu bliskiego spotkania z tym gównianym kaktusem, a miała na stanie takiego naprawdę sporego, rozrósł się jak szalony i czasem trzeba było zrobić coś więcej niż go podlać, a to zawsze kończyło się nieprzyjemnie. Ot, taki jego urok.
- Naprawdę? To musiał być ktoś inny w takim razie - zmarszczyła nos, blefując dalej.
Denerwowało ją podejście Richarda, być może dlatego że wydawał jej się tak inny od Michaela, a równocześnie tak podobny, a Imari ten dysonans kompletnie nie pasował i nie potrafiła tego zgrać w swojej głowie. Nie miała jednak pojęcia co, jak, dlaczego. Na pewno nie wpadła by na to, że to jego brat.
Siedziała tyłem do wejścia, więc ominął ją moment, gdy Michael faktycznie pojaiwł się na sali, spóźniony nieznacznie, dosłownie kilka minut, które jednak o mało nie przyprawiły blondynki o zawał.
Nie miała pojęcia, że Majki chciał kupić czekoladki albo kwiatka, że w ogóle rozważał taki pomysł, a że się stresował - to już w ogóle. Dla niej było to koleżeńskie wyjście do restauracji, co prawda wymagało to odstawienia się jak na randkę, ale jednak wyraźnie nią nie było.
Zapewne gdyby kobieta postanowiła wydać go od razu i bez uprzedzenia mogłby miec z tego tytułu niezłe problemy, ale mógł podejrzewać z dużą doza prawdopodobieństwa, że teog nie zrobi, znali się już w końcu trochę i coś mogli o sobie powiedziec.
Zdziwiona podniosła wzrok w górę, na mężczyznę z którym miała tu przyjść. Dotarł. W KOŃCU.
Chwila.. brat? Minę miała cokolwiek nietęgą, pewnie zupełnie zaskoczoną, nawet nie próbowała by tego ukryć.
Zauwazyła jednak jak spięty jest, odczytywanie emocji przychodziło jej całkiem dobrze, nawet w tym stanie.
Podniosła się z krzesła, a że daleko nie miała to objęła Michaela za szyję i przytuliła się na moment, cmokając go w policzek, starajac się też jakoś ogarnąć nawał swoich emocji.
Czyli nie mutant-zmiennokształtny z DOGS czy coś podobnego, a jednak brat, bliźniak najwyraźniej, o którym nic nie wiedziała, co chwiliwo nie napawało jej złością (pewnie będzie zła później), a ogromną ulgą. Chciała wygarnąć wszystko Mikowi, ale wiedziała, że to nie miejsce ani czas na nic takiego, spróbowała się więc uspokoić, odetchnąć, nie panikować dalej bez sensu..
- Tak, łącznie z zalewem jakiś dziesięciu dodatkowych komplementów w ciągu ostatnich pięciu minut - odpowiedziała, próbując rozładować napięcie Mika, w końcu w jej głosie nie było zachwytu czy choćby aprobaty. Czuła się z tym niekomfortowo, a komplementy odbierała jako lekko nachalne, przez ich natężenie.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-06-16, 22:08   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Uśmiechnął się uroczo do kobiety.
- Mam nadzieję iż będzie im dobrze w nowym miejscu. – Odpowiedział uprzejmie. Widział iż kobieta musi lubić uprawę roślin po sposobie w jaki o nich opowiadała. Cóż, każdy przecież jakieś hobby ma. No, poza Richardem który strcił swoje hobby gdy tylko odnalazł swojego brata, nawet jeśli powoli zaczynał tego żałować. Coraz bardziej miał wrażenie iż Mike uważał go za potwora, takie samoego jakim nie raz bywał ich ojciec. Coraz bardziej czuł też iż nikła nić porozumienia powoli się przerywa, zwłaszcza po ich ostatniej rozmowie w jego mieszkaniu.
- To nie dobrze, na pewno jest jakiś na to sposób – Powiedział po czym puścił dziewczynie oczko. Na wzmiancę o książce pokiwał tylko głową, cóż jeśli chciała ciągnąć swój blef proszę bardzo. Dopiero teraz zauważył iż dziewczyna siedzi jakoś bardziej spięta. Doskonale wiedział iż jego urok potrafi odbierać mowę, w tym wypadku jednak miał wrażenie że chodzi o coś innego. Kątem oka dostrzegł znajomą sylwetkę przekraczającą drzwi restauracji, tak ze swojego miejsca miał nawet dobry widok na salę to też uśmiechnął się łobuzersko, czekając aż jego braciszek podejdzie do ich stolika.
W tym momencie był już stuprocentowo pewny iż Mike zatajał przed wszystkimi jego istnienie. Zabolało. Richard poczuł się jakby ktoś wbił mu igłę w serce. On zawarł niemal pakt z diabłem by zyskać środki pozwalające na odnalezienie Michaela a tu? Miał wrażenie iż jego młodszy brat wymazał go ze swojego życiorysu niczym ich rodziców któzy go w jakiś sposób skrzywdzili. Richard poczuł głęboke poczucie niesprawiedliwości. Przecież to on bronił go przed innymi, to on zawsze stał murem za swoim bratem dbając o to by Mike był bezpieczny, to on starał się nim zajmować, gdy ich środkowy brat zmarł, to on był przy nim gdy Mike odkrył swoje moce i to on pomagał mu w opanowaniu ich… Richard nie był w stanie przypomnieć sobie ani jednego razu gdy zrobiłby coś, co sprawiłoby żeby zasługiwał na wymazanie z życiorysu, najwidoczniej jednak się mylił. Ta myśl sprawiła iż mężczyzna poczuł, jakby pękało mu serce. Nie zamierzał tego jednak okazywać, o nie. Nie w towarzystwie znajomej Mike’a.
Gdy Mike podszedł do ich stolika Rich posłał mu spojrzenie pełne gniewu.
- Witaj braciszku, nie wydajesz się zbytnio zadowolony na mój widok. – Powiedział udawanym, uprzejmym tonem. Nie wyciągnął jednak do niego ręki, jak zwykł to robić na przywitanie. Czekał na reakcję swojego braciszka którego mina wskazywała na to iż nie był zadowolony, że ktokolwiek dowiedział się o jego istnieniu. Gdy kobieta witała się z Michaelem wstał powoli, w końcu był nauczony jako takiej kultury. Odczekał aż dwójka się ze sobą wyściska i przywita po czym uśmiechnął się ślicznie do kobiety.
- Och ja tylko stwierdzałem fakty. Wybacz moja droga, gdy pomyliłaś mnie z moim braciszkiem nie mogłem sobie odmówić spłatania na nim niewielkiego psikusa.. – Posłał jej przepraszające spojrzenie. Cóż, naprawdę nie chciał sprawić by kobieta poczuła się niekomfortowo, komplementowanie pięknych kobiet było dla Richa niczym oddychanie.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-06-16, 23:41   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Michael czuł się podle. Niezwykle podle, już nie chodziło o to, ze zastał ich razem, jednak bardziej o ton jego brata. Przeszedł go zimny dreszcz wzdłuż całego kręgosłupa. Widział, ze był wściekły, zdawał sobie sprawę czemu. Znów się na nim zawiódł i to nie było tak przyjemne jak miało wyglądać. Naprawdę nie chciał krzywdzić bliskich sobie osób, ale czasem podejmował decyzję, tak jak ta o zatajeniu istnienia brata, których tak jak teraz po prostu w chuj żałował...
Nie zdążył jednak cokolwiek odpowiedzieć, bo po chwili Imari się do niego przytuliła i dała buziaka, objął ją lekko ramieniem w talii, ale po chwili puścił, czuł się nieswojo, mimo, ze pierwsze emocje mu opadły, tak teraz czuł się nadzwyczajnie głupio. To, ze dotknął dziewczynę przez moment miał wrażenie, jakby chciał w jakiś dziwny sposób pokazać swój rewir, było to podświadome i zapewne nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, dlatego ją tak szybko od przytulił. Imari jednak cała do niego przylgnęła, jakby Rich co najmniej zrobił jej wielką krzywdę, jednak Mike wiedział, że tak nie było. Przełknął ślinę i odsunął delikatnie Imari od siebie, podszedł do brata i po prostu się do niego przytulił klepiąc go po plecach, szepcząc mu do ucha:
- Wytłumaczę ci to, obiecuję... - odsunął się od niego i spojrzał na blondynkę – No proszę mój brat nie próżnuje. Zamiana charakterami to już nie to samo co za dzieciństwa. - odparł z lekkim śmichem w głosie.
Dało się jednak wyczuć dalej leciutkie spiece w tonie jego głosie. Teraz jednak stał pomiędzy nimi i szczerze powiedziawszy nie wiedział co zrobić, dlatego po chwili zerknął to na jedno i drugie.
- Zatem może spędzimy ten dzień w trójkę. - dodał
Tak naprawdę wiedział, ze będzie czuł się dziwnie skrepowany, zapewne nie mniej niż pozostała dójka. Imari mogła i nastroje wyczuć, ale Mike potrafił Richa wyczuć i wzajemnie. Pomimo tego, ze dopiero się poznawali, wręcz ostatnie ich spotkanie sprzed dwóch tygodni było nazbyt emocjonalne... Mike miał wyrzuty do siebie, że ani razu nie odwiedził brata czy też do niego nie zadzwonił/napisał... jednak Richard sam również nie zrobił dwóch ostatnich rzeczy. Widocznie musieli obaj dojrzeć do ponownego kontaktu.. Jednak jak widać los bywa przewrotny i to Richard w sumie postanowił ten los wykorzystać, bo gdyby z biegu powiedział Imari, że jest kimś innym to pewnie by się nie spotkali...
- To może usiądziemy? O czymś ciekawym rozmawialiście? - spojrzał wpierw na dziewczynę potem na brata.
[Profil]
  [AB-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-17, 00:15   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Ta chwila, w której przylgnęła do Majkiego była jej potrzebna, by się uspokoić. Była dziwnym stworzeniem wymagającym kontaktu fizycznego czasem, w niektórych sytuacjach. Takich ja ta najwyraźniej też.
Wyczuwała tę atmosferę gęstą tak, że można byłoby kroić ją nożem.. I to takim do filetowania chyba. Ciężką, nieprzyjemną. Zastanawiała się o co chodzilo, mogła tylko gdybać, że o to, że nie wiedziała o istnieniu brata i dała się tak nabrać.
- Wybaczam - mruknęla, ale nie wyglądała na przekonaną. Usiadła pierwsza, jakoś odruchowo, wiedziała że Michael zawsze przestrzegał takich kawalków etykiety, więc nauczyła się przy nim samej zwracać na to uwagę. Poprawiła sukienkę.
- Nie, niekoniecznie. Tylko go przepatrzyłam - Imari uzywala tego zamiennie z sondowaniem czy innymi określeniami, o czym pewnie młodszy z bliźniaków już wiedział, by znaleźc jakieś neutralne określenie na sondowanie umysłów w poszukiwaniu mutacji.
Miała cichą nadzieję, że Mike usiądzie obok, nie naprzeciwko, ale to stawiało by go w opozycji do swojego brata.. i zastanawiała się co mężczyzna wybierze.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Rick Ryan



Nothing is real

Spowolnienie

80%

Prawnik





name:

Richard Ryan

age:
25

height / weight:
180/80

Wysłany: 2018-06-23, 01:24   
   Multikonta: Viggo
  

   #FPTP


Ton głosu Richarda doskonale odzwierciedlał to, jak się poczuł gdy wyszło na jaw iż jego kochany braciszek się do niego nie przyznaje. Przecież nie musiał zdradzać każdego jebanego szczegółu tylko przyznać się ze ma brata. Rich nigdy w życiu nie zataił przed nikim że miał braci, nie wspominał o żadnych szczegółach ale i również wcale się ich nie wyrzekał. Czuł się jakby Mike wyrwał mu kawałek serca, jednak miał zamiar mieć dobrą minę do złej gry, skoro jego brat tak z nim postępuje, on również nie miał zamiaru dalej grać fair… O ile jego bliźniak nie da mu jakiegoś sensownego wytłumaczenia swojego zachowania.
Obserwował uważnie zachowanie dziewczyny w stosunku do swojego brata, próbując rozszyfrować co ich łączy. Szczerze wątpił by udało mu się wyrwać tak uroczą kobietkę, doskonale pamiętał jego zakłopotanie gdy spytał go o jego miłosne relacje. A może jednak? Rich miał wrażenie iż jego brat podświadomie chce pokazać mu swoje terytorium, co wzbudziło w nim rozbawienie.
Gdy jednak Michael podszedł do niego i go przytulił ten zesztywniał nagle, dając bratu odczuć iż nie jest zadowolony z obrotu sytuacji, dopiero gdy usłyszał słowa swojego brata objął go.
- Zobaczymy. - Mruknął mu do ucha po czym bardzo szybko odsunął go od siebie. Musiał go jakoś ukarać nie? A brak uścisków wydawał mu się naprawdę dobrą karą. Mężczyzna chciał dać odczuć Michaelowi że spieprzył sprawę iże wcale nie będzie mu łatwo to naprawić. Rich posłał mu łobuzerski uśmiech – Niestety, nie jesteśmy już w tym tacy dobrzy – Powiedział tylko po czym wzruszył ramionami. Ouć, doskonale wiedział iż nie jest tu mile widziany, dokładniej od pierwszej chwili gdy zobaczył twarz swojego brata gdy ten zorientował się że to właśnie Rich siedzi z jego towarzyszką. Nie zamierzał tego jednak komentować, przynajmniej jeszcze nie. Był w o tyle dobrej sytuacji że mógł opuścić to miejsce w każdej, wybranej przez siebie chwili, chciał jednak zobaczyć jak jego brat dalej się zachowa.
Mężczyzna poczekał aż kobieta zajmie swoje miejsce po czym usiadł tak, by dziewczyna mogła mieć Mike’a bliżej siebie, sądząc iż to doda jej trochę otuchy. Widział że jest zmieszana to też posłał jej przyjazny uśmiech aby ją nie co rozluźnić. Słysząc o przepatrzeniu uniósł tylko z zaciekawieniem brew. Czyżby dziewczyna miała jakieś specjalne zdolności?
- Mam się czuć onieśmielony? – Miał nadzieję iż żartem rozluźni kobietę jeszcze bardziej, cóż wyglądała tak pięknie że zasługiwała na miło spędzony czas, nawet jeśli zadawała się z taką szują jak jego brat.
[Profil]
  [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-06-25, 20:13   

Atmosfera w lokalu z pewnością była... Specyficzna. Pomyłka braci wyszła co prawda już na jaw, jednak emocje z pewnością jeszcze nie opadły. A co gorsza - nie zapowiadało się na to, by tak w ogóle miało się stać.
Czemu, spytacie?
Nie minęła chwila, gdy do lokalu weszło trzech mężczyzn - dwóch agentów D.O.G.S. w mundurach i z bronią na wierzchu i jeden, elegancko ubrany mężczyzna - Jeremy Stevens. Jeremy słynął już w mieście z bycia negocjatorem, ale widać - wraz ze wzrostem działalności Departamentu dostał również nowe obowiązki. Cała trójka zaczęła się rozglądać po lokalu w poszukiwaniu tylko jednej osoby...
Jedno spojrzenie, drugie sprawdzenie, trzecie dojrzenie... Tak, nie było już wątpliwości. Cała trójka kierowała się właśnie do waszego stolika.
- Jeremy Stevens, Departament Bezpieczeństwa Genetycznego. - Rzucił sucho mężczyzna w garniaku, przywołując na swoją twarz niewielki, służbowy uśmieszek. - Poszukujemy pana... Richarda Ryana. Jak mniemam, jest to jeden z panów? - Zapytał po chwili, przerzucając swój wzrok po rodzeństwie, a kompletnie ignorując blondynkę, która im towarzyszyła. Po samej postawie tej delegacji było widać, że nie warto tutaj grać w żadne gierki. Oni bardzo dobrze wiedzieli, po co tu przyszli.
- Pozwoli Pan z nami?
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6