Znalezionych wyników: 45
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Brzeg jeziora
Levi Griffin

Odpowiedzi: 102
Wyświetleń: 4975

PostForum: black lake   Wysłany: 2018-02-18, 21:21   Temat: Brzeg jeziora
Uśmiechnął się delikatnie do Colleen, kiedy usłyszał od niej podziękowania. Kiwnął nawet łepetyną, ale nic jej na to nie odpowiedział. Po pierwsze: musiał skupić się na działaniu, po drugie: radość z jego życia ostatnio uleciała. Levi nie był tym samym człowiekiem, co kiedyś. Przestał obdarowywać wszystkich pozytywną energią, zaczął snuć się po Bractwie niczym śmierć i unikał rozmów nawet z najbliższymi, bo każde zapytanie o tamtą kobietę... Powodowało, że chciało mu się płakać. Był w ciężkim stanie psychicznym. Nie potrafił poradzić sobie z demonami przeszłości. Koszmary ciągle do niego wracały i wydawały się nie kończyć, bo wręcz przeciwnie- z każdym kolejnym dniem przybierały na sile.
Przestał lizać jego rany, bo na dźwięk słów nieznajomego, przypomniało mu się wszystko z tamtej pamiętnej nocy. Zastrzygł prawym uchem. Polana, wrzaski, ból głowy, a potem te okrutne tortury. I jej śpiew, który wraca nocami w koszmarach...
Oblizał pysk, nie odrywając ciemnych, smutnych ocząt od jego i spuścił nieco łeb, biorąc głęboki oddech. Zacisnął szczęki z całych sił, nie mogąc powstrzymać napływającej nienawiści, która spowodowała, że śnieżnobiała sierść na karku zjeżyła się, a paszcza psa gwałtownie otworzyła się, by capnąć powietrze z głuchym warkotem.
Nie znał tego uczucia. Było mu obce. Czym była nienawiść do drugiego człowieka? Do tej pory się nią brzydził. Czy w takim razie będzie musiał zacząć się brzydzić sobą, skoro chciał by tamta kobieta... Cierpiała gorzej od wszystkich poszkodowanych? By umierała powoli, błagając go o litość?
  Temat: Brzeg jeziora
Levi Griffin

Odpowiedzi: 102
Wyświetleń: 4975

PostForum: black lake   Wysłany: 2018-02-17, 09:56   Temat: Brzeg jeziora
Levi wrócił do świata żywych! Kiedy tylko ujrzał smsa od Colleen, nie zastanawiał się zbyt wiele- skoczył czym prędzej do ich szpitaliku w Bractwie, zabrał apteczkę, specjalnie przygotowaną na akcje w terenie, chwycił kluczyki do pierwszego lepszego samochodu i wyjechał z ich bazy.
Kierowanie samochodem miał trochę utrudnione, bo wybity bark nadal był otulony temblakiem, ale chłopak sobie jakoś dawał radę. W końcu musiał pomóc rannemu mutantowi. Nic go nie mogło przed tym powstrzymać.
Podczas drogi na miejsce, cały czas myślał, czy to była ta sama kobieta, która... Jego tak urządziła. Przypominając sobie jej twarz, jej głos, walnął zdrową ręką w kierownicę, zaciskając szczęki z całych sił. Gdyby tylko ją zobaczył, rzuciłby się jej do gardła.
Nieznajoma go zmieniła. Zmieniła w nim pewne poglądy na niektóre sprawy- zwłaszcza na GC. Do tej pory sądził, że uda się konflikt załagodzić bez walki. Teraz? Teraz ktoś musiał zginąć. I Zdecydowanie musiała to być ta nieziemsko piękna suka, która na jego brzuchu wycięła litery, ostrzegające bractwo przed następnym występkiem. Czy to właśnie był ten następny?
Pisk opon, dobiegający do ich uszu gdzieś z ulicy, przecinającej las, świadczył o tym, że Griffin przybył na miejsce. Wyleciał z samochodu i zaczął biec w stronę brzegu jeziora, na którym widział dwie sylwetki. Rozpoznał Colleen, mężczyzny chyba jeszcze nie miał okazji kiedykolwiek widzieć. A przynajmniej nie zachował się w jego głowie jako ktoś konkretny.
-Już, już. Działamy.- Rzekł niby do ich dwójki, ale też bardziej do siebie, żeby zmotywować się do szybszej akcji. Szybki wzrok, ocena sytuacji z góry- wnioski.
Położył apteczkę na ziemi obok siebie, kucnął przy rannym i w razie czego wydawał Colleen polecenia, kiedy temblak ograniczał jego ramię podczas opatrywania. Niby miał dwie ręce wolne, ale jedna z nich musiała płasko spoczywać przy ciele, co nie dawało mu wielkiego pola do popisu. Początkowo zajął się wszelkiego rodzaju złamaniami, jeżeli takowe się znalazły. Usztywnił wszystkie kończyny, które tego potrzebowały, uprzednio sprawdzając, czy rzeczywiście są złamane. Wiedział, że będzie musiał działać "na zaś". Brzeg jeziora nie był zbyt przychylnym miejscem do konkretnej oceny, czy kość rzeczywiście jest złamana, czy nie.
Widząc krople krwi, wydobywające się z jego ust mógł stwierdzić, że ma bardzo ciężkie obrażenia wewnętrzne, których tutaj... Nie będzie się dało opatrzyć. W bractwie będzie potrzebował pomocy drugiego, a może i nawet trzeciego sanitariusza.
Na sam koniec zostawił wszystkie te rany, na które mogła nadawać się jego ślina. Zazwyczaj ludzie mówili "pies się z tego wyliże", a w przypadku Leviego było też tak, że potrafił wylizywać innych!
-Przykro mi, że będziecie musieli mnie później widzieć nago, ale chyba nie mamy innego wyjścia.- Rzekł to z wielką powagą na twarzy, choć zapewne ów zdanie zabrzmiało dość zabawnie.
Na miejscu Leviego pojawił się biały pies. Ubrania chłopaka opadły na ziemię, łącznie z temblakiem. Zwierzę uniosło swoją zranioną łapę, starając się na niej nie stawać. Przysunęło swój pysk do Dale'a i zaczęło wylizywać wszystkie dostępne rany, które uprzednio przeanalizowało bystrym wzrokiem.
  Temat: kundel bury fajny pies!
Levi Griffin

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 919

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-02-17, 09:34   Temat: kundel bury fajny pies!
Ronnie, luzik <3 Levi przyzwyczajony, że wszyscy go traktują z góry. XD
  Temat: Szpitalik
Levi Griffin

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 1999

PostForum: Dawne biuro Bractwa   Wysłany: 2018-02-10, 10:07   Temat: Szpitalik
Słysząc słowa Sally, zawył głośno, jakby chciał wyrzucić z siebie to całe zło, które wyrządziło mu Genetically Clean. Był w domu. Znowu był w kochanym Bractwie i znowu mógł ujrzeć ich miłe twarze. Pochłaniał buźkę Sally niebieskimi oczami, potem wpatrywał się w Colleen, jakoby ze strachem, że te słodkie mary zaraz odpłyną. Że sen się skończy, a on znowu obudzi się w czterech ścianach, na zimnej podłodze, słysząc głos kobiety, znowu widząc jej twarz, czując zapach potu tego osiłka, który go trzymał...
Wzdrygnął się mocniej, kiedy Sally zaczęła opatrywać jego rany. Po obmyciu brzucha oczom dziewczyn mógł ukazać się wielki napis, który zapewniła mu ta wstrętna jędza.
YOU'RE NEXT
Chciał się wtulić w Przywódczynię, chciał ją pocieszyć, bo nie mógł patrzeć, jak ona płacze. Nie chciał, żeby płakała przez niego i starał się siebie sam uspokoić, ale nie mógł. Łzy spływały po jego policzkach, a on nadal cały się telepał- od emocji, które się w nim kłębiły i od bólu, który przypominał, że żyje i że jeszcze chyba trochę na tym świecie będzie istniał.
Przełknął ślinę, choć miał wrażenie, że wcale jej w ustach nie ma. Zmarszczył brwi, skupiając się na jednej, jedynej czynności.
-N-n-nie płacz, Colleen...- Wymamrotał. Dziewczyny mogły go nawet nie zrozumieć, bo rzekł to tak cicho, ledwo otwierając usta. Ponadto nadal ryczał. Ryczał jak małe dziecko, nie odrywając wzroku od przyjaciółki, posyłając jej jak najbardziej wdzięczne spojrzenie, na które było go teraz stać.
  Temat: Szpitalik
Levi Griffin

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 1999

PostForum: Dawne biuro Bractwa   Wysłany: 2018-02-08, 12:32   Temat: Szpitalik
Żył? Nadal oddychał, ale nie odzyskiwał przytomności. Walczył sam ze sobą, gdzieś tam w środku, słyszał to wszystko, co się wokół niego działo, ale nie mógł się obudzić. Jeszcze nie teraz. Za chwilę. Jeszcze chwilę pośpi, odzyska siły, aby po otwarciu oczu od razu wstać i iść w stronę GC, aby ponownie godnie chronić Bractwo.
Colleen uratowała mu życie. Gdyby przybyła na miejsce chwilę później... Pewnie nie byłoby co zbierać. Mimo tego, że nie miała zbyt wiele siły, postanowiła targać jego nieprzytomne ciało do Bractwa, by dać mu jak najszybciej pomoc sanitariuszy.
Śmieszne, czyż nie? Chichot losu. Levi zawsze mówił, że będzie pomagał wszystkim rannym. Chciał być jak najbardziej sprawny fizycznie, by w razie jakiegokolwiek wypadku, być zwartym i gotowym do pomocy. A teraz? Teraz on jej najbardziej potrzebował.
Pomóc jak najszybciej... Pomóc jak najszybciej...
Lewa, zdrowa dłoń drgnęła. Powieki poruszyły się nieznacznie, klatka piersiowa rozszerzyła się natychmiastowo pod próbą wzięcia głębszego wdechu.
Ból. Ból go ocucił. Otworzył usta, starając się wypowiedzieć jakieś słowo, ale nie mógł. Światło... Ten znajomy zapach... Gdzie on się znajdował? Nadal w siedzibie GC?
Zamrugał parę razy, aby wyostrzyć obraz. Znowu się skrzywił. Nie mógł wykonać najmniejszego ruchu, bo ból był tak okropny, że od razu zaczął płakać. Łzy spływały mu kaskadami po policzkach, a pocięte ciało zaczęło drżeć. Zauważył twarz Colleen. I Sally.
Starał się wyciągnąć rękę do Przywódczyni, dziękując jej, wyrażając wielką radość, że znowu mógł ich zobaczyć, ale nie dał rady.
  Temat: Cela #1
Levi Griffin

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 3343

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-02-02, 18:06   Temat: Cela #1
Paw chyba nie wierzył w Boga. Sądził, że jest jakaś wielka siła, dzięki której komuś przytrafiają się dobre i złe rzeczy, ale Boga jako takiego według niego nie było. Gdyby był, już dawno zająłby się tymi wszystkimi okropnymi ludźmi, którzy zasłużyli na karę. Gdyby był, uratowałby go, czyż nie? A może zasnął? Znowu zrobił sobie przerwę?

Najbardziej z tego wszystkiego bolało go to, że do tej pory cały czas żył nadzieją, iż jeszcze będzie miał okazję zobaczyć się z Julią. I z Charles'em. Od paru dobrych lat nie mieli kontaktu. Miał plany, że zaraz po wymianie żywności zapyta ludzi z FPTP o swoją mamę, może nawet poprosi, by jakoś się z nimi po cichu zobaczyć. Niestety nie zdążył. Nie zdążył nawet o tym pomyśleć, gdy na polanie pojawili się ludzie z GC.
Dokończ to.
Te dwa słowa obudziły go na chwilę. Na ułamek sekundy, podczas którego jego zmysły wyostrzyły się, czarne plamy zniknęły, a ślad po kobiecie zaginął. Zaraz... Czy w tym pomieszczeniu była jakakolwiek kobieta? Przecież nadal słyszał tę przeklętą piosenkę z tyłu głowy. Czuł zapach jej perfum. Czuł oddech, którym drażniła jego twarz, gdy do niego mówiła.
Słowa mężczyzny nie dotarły do niego. Dotarła dopiero pięść, która trafiła w jego twarz.
Jasność. Ciemność. Pisk w uszach, rozmywający się obraz. Cios za ciosem, Griffin czuł, jak życie z niego upływa. Jak powoli, boleśnie umiera.
Levi splunął krwią gdzieś obok, nie panując nawet nad zawartością żołądka, która wylała się po uderzeniu w brzuch.

Levi, nie zamykaj oczu. Levi, nie teraz, Levi...

Wygraliście. Skończcie cierpienia. Pochłońcie umysł w wiecznej ciemności.
  Temat: Cela #1
Levi Griffin

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 3343

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-02-02, 13:06   Temat: Cela #1
Czy to już sen? Nie docierała do niego połowa słów, które wypowiadała kobieta. Niektóre wlatywały jednym uchem, by zaraz wylecieć, rozpływając się w okrutnych dźwiękach coraz wolniej bijącego serca.
Kiedy zmienił swoją pozycję na leżącą, drgnął nieznacznie czując, jak ciepło uderza mu do głowy na ułamek sekundy, by później zrobiło mu się cholernie zimno. Gęsia skórka wystąpiła na gołych rękach, na zakrwawionym brzuchu. Levi nawet nie miał siły podnieść głowy by ocenić sytuację. A po drugie... Czy naprawdę chciał na to patrzeć?
Słowa spokojnej piosenki zostały gdzieś z tyłu jego głowy, odbijając się od ścianek czaszki, powracając okropnym echem.
Wlepił beznamiętne spojrzenie w białą ścianę, biorąc sobie za punkt jakąś rysę na jednej z płytek. Nie patrzył na swoich oprawców. Docierały do niego kolejne dźwięki, kolejne strzępki zdań, ale ginęły w przestworzach- zupełnie tak, jakby to był tylko koszmar. Koszmar, z którego nie mógł się obudzić.
Już nie wiedział, czy krew spływająca po jego ciele to tylko iluzja, czy rzeczywistość. Nie potrafił odróżnić jednego od drugiego. Był wycieńczony. Całe ciało targały konwulsje, mięśnie rozluźniały się i napinały na zmianę, podczas gdy kolejna fala bólu targała poranionym brzuchem, gdy pulsujące ukłucie brnęło od dłoni, wędrując aż do głowy.
Syknął, zamykając na chwilę oczy. Już nawet nie próbował nie tracić przytomności. Teraz wręcz tego potrzebował. Odpłynąć gdzieś daleko, nie czuć już nic.
  Temat: X czy Y?
Levi Griffin

Odpowiedzi: 149
Wyświetleń: 6454

PostForum: off-top   Wysłany: 2018-02-02, 09:37   Temat: X czy Y?
Olympia!

Sok pomarańczowy czy sok jabłkowy?
  Temat: Cela #1
Levi Griffin

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 3343

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-02-02, 09:35   Temat: Cela #1
To wszystko było tak odległe. Tak zniekształcone. Tak bardzo nierealne. Czując ciepłą strużkę krwi spływającej po szyi, ponownie zrobiło mu się niedobrze. Przełknął ślinę, biorąc głęboki wdech. Czerwona ciecz powoli, z gracją spływała po gardle, aż w końcu dotarła do bluzki, której kołnierz przykleił się do skóry.
Głowa Leviego poleciała do tyłu, gdy ta puściła jego twarz. Zaraz niestety został złapany za bluzkę, którą napastniczka jednym ruchem z niego zerwała.
Pierwsze wbicie ostrza...
Całe ciało Leviego spięło się, wygięło w łuk, a on sam zaczął szamotać się niczym oszalały, pobudzony emocjami, które kłębiły się w jego wnętrzu. Czy za chwilę wybuchnie?
Drugie wbicie ostrza...
Tracił przytomność. Czarne plamy robiły się większe a on, mrugając intensywnie cały czas, próbował nie zemdleć.
Trzecie wbicie ostrza...
Wszystko w nim pękło. Teraz rozpłakał się niczym małe dziecko. Słone łzy spływały po jego twarzy, po nosie. Usta wykrzywiły się w nieludzki grymas, aczkolwiek nadal były zaciśnięte- byle nie wypuścić z siebie żadnego słowa.
Czwarte wbicie ostrza...
Nie wytrzymał. Jęknął, odwracając głowę od kobiety. A przynajmniej starając się ją odwrócić.
  Temat: Oceń avatar
Levi Griffin

Odpowiedzi: 244
Wyświetleń: 10642

PostForum: off-top   Wysłany: 2018-02-01, 21:29   Temat: Oceń avatar
Pinkna :C 9
  Temat: Cela #1
Levi Griffin

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 3343

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-02-01, 21:20   Temat: Cela #1
Podniesiono go do góry. Niestety niezbyt udawało mu się stać na nogach. Czuł, że jego kończyny są niczym z waty. Oparł cały ciężar na mężczyźnie, czując jego wstrętny zapach, ciężki oddech i ten parszywy rechot.
Nie da się sprowokować. Skoro wytrzymał tyle czasu, wbijanie obcasa w rękę, trzymanie na bolącym boku, splunięcie w twarz, uderzenie w głowę... To przetrwa wszystko. I o wiele więcej.
Ból działał niczym solidna motywacja. No bo skoro boli to znaczy, że człowiek jeszcze żyje, co nie? Ledwo zipał, ale walczył z całych sił, by przypadkiem nie zemdleć. Głowa nie pomagała. Nie dość, że cały czas czuł pulsujący ból w potylicy, to jeszcze w celi pojawiały się coraz to nowe, czarne plamy, formujące w jakieś bliżej nieokreślone kształty.
Zawartość żołądka niebezpiecznie zbliżała się do gardła, ale Levi dzielnie ją przełykał, starając się nie wypluć wszystkiego, co ma w środku, na przepiękne obcasy kobiety z GC.
Uniósł głowę, czując ostrze na swoim gardle. Powoli, bardzo ostrożnie, przełknął ślinę. Wtedy poczuł jak koniec noża delikatnie przesuwa się po jego szyi. Zamknął oczy. Czyli to jednak koniec? Serio? Tak po prostu to wszystko miało się skończyć?
  Temat: Kto pode mną napisze?
Levi Griffin

Odpowiedzi: 288
Wyświetleń: 10690

PostForum: off-top   Wysłany: 2018-02-01, 17:01   Temat: Kto pode mną napisze?
JA! ^^

Will?
  Temat: Cela #1
Levi Griffin

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 3343

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-02-01, 16:44   Temat: Cela #1
Słuchał tych wszystkich słów, nie mogąc nic zrobić. Cholera. Najgorsza była w tym wszystkim bezradność... Umysł mówił, że ciało dałoby sobie radę, gdyby nie te wszystkie kajdanki i obroża, przez którą nie mógł się przemienić. Levi oczywiście nie zdawał sobie sprawy, że to ona jest powodem, dla którego nie potrafił przyjąć postaci psa. Sądził, że wpakowali mu już parę lekarstw, przez które będzie musiał pożegnać się na zawsze z białym ogonem...
Te marne robaki miały więcej honoru niż wszyscy z GC razem wzięci. Przecież nie robili nikomu krzywdy. Chcieli być bezpieczni. No i chronili się przed tymi parszywcami z rządu. Pragnęli spokoju, to wszystko.
Na splunięcie zareagował odwróceniem głowy od jej sylwetki. Zamknął oczy, ale to nic nie dało, bo wydzieliny kobiety zdążyły podrażnić wzrok. Nigdy nie miał zbyt dobrego wzroku, a teraz obraz rozmazał mu się jeszcze bardziej...
Levi nawet nie zauważył momentu, w którym nieznajoma kiwnęła na mężczyznę. Poczuł tylko szarpnięcie za głowę, a potem ból w dolnej części czaszki.
Świat zawirował.
W celi zamajaczyły czarne plamy, a usta otworzyły się, próbując złapać powietrze. Zrobiło mu się niedobrze. Zaczął widzieć podwójnie. Nie wiedział już, czy w pomieszczeniu doszły jeszcze dwie kolejne osoby, aby patrzeć na jego cierpienia, czy nadal bawi się z nim tylko ta upiorna dwójka.
Wściekłość z każdą kolejną chwilą rosła, ciśnienie burzyło krew w żyłach, a serce chciało wyskoczyć z klatki piersiowej. Umysł działał. Działał na najwyższych obrotach, choć ciało powoli odpuszczało.
  Temat: Cela #1
Levi Griffin

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 3343

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-02-01, 14:56   Temat: Cela #1
W pewnym momencie zrobiło mu się czarno przed oczami. Ból w ręce był nie do zniesienia. Zwłaszcza po tym, jak kobieta wyciągnęła obcas z przebitej ręki. Czy jego dłoń została zraniona na wylot? Takie miał wrażenie. Cała sylwetka Leviego drżała z cierpienia, ze złości, z powodu mieszanki wszystkich tych negatywnych uczuć, jakie GC zdążyło zasiać w jego czystym dotychczas ciele...
Owe wydarzenia na zawsze zasieją niepokój w jego umyśle. Pytanie tylko czy jeszcze będzie miał okazję się stąd wydostać i jakoś próbować z tym wszystkim żyć? Czy ów niepewność będzie mu musiała towarzyszyć do wzięcia ostatniego oddechu w tym okropnym, zatrutym miejscu?
Syknął, kiedy ponownie nadepnęła na rękę. Czuł ciepłą krew, spływającą po palcach. Wręcz słyszał każdą kroplę, upadającą na zimną posadzkę.
Levi Griffin, najbardziej miły, uczynny człowiek z Bractwa. Ten, który nigdy nie używał przemocy wobec innych. Ten, który pragnął dobra dla wszystkich, nawet tych największych barbarzyńców... Ten, który nie miał odwagi skrzywdzić muchy, aktualnie z całego serca pragnął JĄ zabić. Pragnął, by cierpiała tak, jak on, a nawet jeszcze gorzej.
Zacisnął szczęki z całych sił, skupiając się na swojej mocy. Spróbował raz jeszcze. Złość dała mu nadzieję, że może w końcu się uda. Paw, gdzie jesteś?
Levi ponownie rozkojarzył się, kiedy mężczyzna chwycił go za włosy. Wpatrywał się w damę, prosto w jej oczy. Czy właśnie w tym momencie przestał się bać?
  Temat: Cela #1
Levi Griffin

Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 3343

PostForum: Była Siedziba GENETICALLY CLEAN   Wysłany: 2018-01-31, 22:45   Temat: Cela #1
To był ułamek sekundy. Przeszywający ból zapulsował w dłoni i przemieścił się w zastraszająco szybkim tempie po całej kończynie.
Ręka Leviego automatycznie podkurczyła się, co spotęgowało ból. Najpierw wyprostował palce, potem je pod siebie podkurczył.
Walczył. Cholera, walczył z całych sił, ale nie wytrzymał. Zaciskając usta, wydał z siebie okrzyk, który stłumiły ściśnięte, sine wargi. Naprawdę nie chciał otwierać buzi, naprawdę się starał.
Szarpnął nogami, przypadkowo muskając nimi wielkiego osiłka, który trzymał go w bolesnej pozycji.
Dasz radę, Levi, dasz radę. Jeszcze tylko chwila i będzie po wszystkim. Jeszcze tylko mały moment...
Zakręciło mu się w głowie. Im kobieta dłużej przyciskała but, tym on bardziej cierpiał. W końcu nie wytrzymał, odwrócił głowę w stronę przeciwnej dłoni, zakrył twarz w skrawku ubrania i wrzasnął.
Okrzyk rozpaczy został stłumiony przez bluzkę.
Przegrał.
Za kogo się miałeś, Levi? Za twardego mężczyznę, który nie pęknie? Który nie wyda z siebie żadnego dźwięku podczas tortur?
Przełykając łzy, uspokajając oddech, spojrzał na swoją napastniczkę. Na jego twarzy widniała wściekłość. Czysta wściekłość. Błękitne, przerażone do tej pory oczy, buchnęły nienawiścią.
 
Strona 1 z 3
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10