Znalezionych wyników: 453
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Nieobecności |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 5365
|
Forum: techniczne Wysłany: 2020-08-30, 12:12 Temat: Nieobecności |
Imię i nazwiska postaci: Bradley Grey, Cornelia Reed
.Przypuszczalny czas nieobecności: 7.09.2020 |
Temat: Szpital |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1216
|
Forum: downtown Wysłany: 2020-08-04, 22:06 Temat: Szpital |
// 18.06
Tak jak Nicholas obiecał, jeszcze w czerwcu mieli z Colleen misję. Oboje na to czekali, odkąd dołączyli do rebelii. Byli raczej osobami, którzy wolą działać niż siedzieć na miejscu, chociaż zdaje się, że Brad bardziej rozumiał, że czasami po prostu trzeba się zaszyć i nic nie robić. Col miała z tym problem, dlatego Brad rozmawiał z przywódcą rebelii, by wyznaczył im misję najszybciej jak to możliwe.
Okazało się, że jedna z rebeliantek potrzebowała lekarstwa i ta dwójka miała za zadanie go zdobyć. O ile Brad dobrze kojarzył chodziło o siostrę Vincenta, ale nie zagłębiał się w szczegóły. Od razu zgodził się na misję, ale nie zrobił tego dla potrzebującej, a bardziej dla siebie. Chciał akcji, chciał po drodze zabić parę "psów" i znów poczuć adrenalinę w żyłach. Może ta misja nie miała jakiegoś większego celu w walce mutantów z oprawcami to jednak była potrzebna. A Brad i Col byli idealni do tego zadania.
Cóż, ich wyprawa tylko pozornie będzie łatwa. Zadanie w każdym momencie może pójść nie tak, wystarczy, że leki będą w innym miejscu, niż zakładają to plany. Zaczepienie ich przez jakieś przypadkowe osoby też różnie się może skończyć. Brad niczego nigdy nie zakładał z góry - miał przygotowany plan, ale wiedział, że być może będzie musiał improwizować.
- Okej, ale pamiętaj żeby nie kierować ich do góry tylko na boki - powiedział jeszcze, bo gdyby skierowała kamery w stronę sufitu to oczywiste, że ktoś przy tym majstrował. A jeśli przesunie na bok to zawsze możliwy jest jakiś błąd kamery albo cokolwiek innego. - Tak, ja za lekarza, a ty za moją pielęgniarkę.
Mrugnął do niej z rozbawieniem, bo taki scenariusz brzmi trochę jak wstęp do pornola. No ale oni tu na robotę przyszli. Brad ubrany był na czarno, zwykłe ubrania niczym nie wyróżniające się. Jeśli chodzi o włosy to miał je standardowo postawione do góry, na twarzy był ogolony, a na nosie miał nałożone duże "kujońskie" okulary. Mógł wyglądać jak taki młody, przystojny doktorek, za którymi szaleją pielęgniarki, a co!
- Spróbujmy bocznym - odpowiedział i ruszyli do tegoż wejścia.
Otworzył drzwi i puścił kobietę przodem, by mogła zacząć swoje czary z kamerami. Jeśli wszystko poszło w tej materii gładko, przeszli do pobliskiej dyżurki. Jeśli drzwi były zamknięte to Bradley użył mocy, by je otworzyć. Gdy weszli, zaczęli rozglądać się za swoimi przebraniami. |
Temat: Pokój #7 |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 142
|
Forum: Pierwsze piętro Wysłany: 2020-08-04, 21:44 Temat: Pokój #7 |
Ukrywanie się było nieodłączną częścią bycia mutantem. Nawet gdyby nie byli w rebelii to i tak musieliby się ukrywać. A samemu trudniej byłoby walczyć przeciw całej organizacji rządowej. Musieli tu być, czy chcieli, czy nie. Brad nie przyszedł tutaj, by nawiązywać przyjaźnie, a właśnie po to, żeby jako grupa mogli przeciwstawić się DOGS. Poza tym Col musiała przyznać, że nawet będąc liderką w bractwie, nie była cały czas w polu walcząc. Był czas na bitwy i wojny, ale był też czas na odpoczynek i planowanie dalszych ruchów. Brad miał nadzieję, że niedługo dziewczyna się przyzwyczai.
Cóż, mężczyzna znał ją za dobrze i mimo jej starania widział, że nie jest jej tu dobrze. Chciał, żeby to się zmieniło, ale póki co nie naciskał. Z Nicholasem rozmawiał i obiecał on wysłać ich na pierwszą najbliższą misję, jeszcze w tym miesiącu. Nie pozostało im nic innego jak czekać i pracować w barze, a wieczorami spędzać czas razem przy alkoholu. Pili dużo, ale chyba w ich przypadku to normalne.
- Nie łam się, może z kimś innym byś wygrała, ale nie ze mną - wzruszył ramionami, bo alkohol jeszcze bardziej potęgował jego pewność siebie. Zresztą bez obrazy dla niej, ale to po prostu fizycznie niemożliwe, żeby go przepiła. Była mniejsza i drobniejsza, poza tym jako kobieta miała mniej wody w organizmie, a to też stawiało ją na gorszej pozycji. Taki to okrutny los.
- Ehe, po alkoholu szczególnie - zaśmiał się, po czym pogroził jej palcem, gdy wspomniała, że on może być następny. Wiedział jaki miał stosunek do używania mocy na sobie, poza treningami. Raczej nie był fanem. Co prawda po alkoholu granice były bardziej rozmyte, ale jednak.
Sam ściągnął buty i od razu zrzucił też z siebie koszulkę, bo było mu już gorąco. Świecił teraz swoją umięśnioną choć naznaczoną wieloma bliznami klatą. Usiadł na łóżku i spojrzał na kobietę.
- Jak tak dalej pójdzie to prędzej od DOGS wykończy nas marskość wątroby od chlania - powiedział żartobliwie, choć kto wie, może trzeba byłoby się przebadać na wszelki wypadek. |
Temat: Art of The Table |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 292
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-07-29, 22:53 Temat: Art of The Table |
- W takim razie polecam lekcje strzeleckie i ćwiczenie celności - odpowiedział Jane. Rozumiał, że nie każdy jest stworzony do walki wręcz i samoobrony jako takiej. Ale zawsze ojciec mógł ją zaopatrzyć w mały pistolet, którego będzie mogła użyć w przypadku zagrożenia. Zawsze to bezpieczniejsza opcja niż pozostawianie jej bezbronną. Ale ostatecznie to ich decyzja, a Bradley'owi nic do tego. Po prostu następnym razem może nie być w pobliżu.
Widząc ich zaskoczenie, Bradley zrobił niepewną minę. Naprawdę nie mieli pojęcia. Ale czy naprawdę przypuszczali, że testy DOGS mogą się mylić? Odpuścili tylko dlatego, że nie mogli odkryć jej mocy.
- Jestem pewny. Nawet teraz czuję się w jej towarzystwie lepiej, choć nie umiem tego wyjaśnić. Wpływa tylko na mutantów - patrzył na nią badawczym wzrokiem. Nie wiedział dokładnie jak jej moc działa, jakie są jej limity i jak ją wyzwolić, ale mogliby do tego dotrzeć podczas treningów.
- Jasne. Nawet radzę, by to pozostało w tajemnicy. Jeśli DOGS się dowie o jej mocy to nie dość, że ją zabiorą to jeszcze zrobią z niej maszynę, która będzie ładowała ich ogary - ostatnie słowo wypowiedział z pogardą, ale nie dla mutantów, którym wyprali mózg, tylko dla DOGS za to jak ich wykorzystują do swoich celów, jednocześnie wmawiając światu, że są terrorystami.
- To o to się pan martwi? O światło, w jakim jest stawiany? - prychnął z oburzeniem. - Znalazłbym sposób, żeby ją chronić bez współpracy z rządem, nawet jeśli przyszłoby się nam ukrywać lub wyjechać. Myśli pan, że sam nie miałem wyboru? Mogłem wygrać życie w dostatku, o ile współpracowałbym z DOGS i robił wszystko czego by sobie zażyczyli, w tym zabijać swoich. Ale wolę się ukrywać i pełzać jak robak do celu, a w niczym nie pomagać tym skurwielom.
Mówił cicho, ale stanowczo. Jego ton miał w sobie niewidzialne igiełki, które w wersji materialnej już by zabiły jego rozmówce. Nie planował takiego obrotu spraw, ale też nie zamierza siedzieć cicho, wysłuchując takich bzdur. Dla niego nie na miejscu było wybielanie się tylko dlatego, że próbuje chronić swoją córkę.
- Nie twierdzę, że nie ma złych mutantów, ale tak samo jest cała masa złych ludzi, którzy zabijają, podpalają, gwałcą i kradną. Ale przez nich nie zakładamy od razu, że cała rasa ludzka jest zła. To w przypadku mutantów już można to zakładać? Łapią każdego, torturują i wyniszczają, piorą mózgi, by mutanty służyły im jako bezmózgie maszyny. Ludzie nas dyskryminują, a nie mają pojęcia jak to jest dorastać z mocami, nad którymi nie ma się żadnej kontroli.
Trochę się rozgadał, ale za chwilę przyszedł kelner, więc Brad zacisnął usta i właściwie zastanawiał się nad wyjściem, bo mężczyzna nie był wart jego czasu.
Ale wtedy odezwała się Jane i przypomniał sobie, że to z nią chciał się tu spotkać, a teraz stała z boku tego konfliktu, gdy dopiero się dowiedziała, że jednak jest mutantem.
- Wybacz Jane, ale musisz zrozumieć, że teraz to także twoja przyszłość - przeprosił ją za swoje uniesienie, po czym policzył do dziesięciu na uspokojenie i zaczął jeść swój posiłek. |
Temat: Ścieżka #1 |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 21
Wyświetleń: 1228
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-07-29, 00:02 Temat: Ścieżka #1 |
- Oj nie prowokuj, bo zaraz zadzwonię do Liama i powie mi jak jest naprawdę - zaśmiał się i pokręcił głową. Rozumiał, że nie czuje jakby robiła postępy, ale sam fakt, że była w bractwie to już był postęp. Wiedział, że teraz będzie tylko lepiej i nie mógł się doczekać, aż będzie prawdziwie zadowolona z tego obrotu spraw.
To prawda, Brad wolał działać w terenie niż siedzieć na tyłku, więc przy najbliższej okazji ruszy na misję, bo inaczej jego przejście do rebelii nie będzie miało większego sensu. Przeszedł do nich, by działać, a nie się non stop ukrywać. Niemniej był cierpliwy i spokojnie dążył do swoich celów.
Jeśli chodzi o jego relacje z Colleen to były mega skomplikowane. I gdyby Anna wiedziała dosłownie wszystko to pewnie byłaby bardziej zazdrosna. Ale po co miałby jej to mówić? Nie byli razem przecież i nawet nie spodziewał się, że kobieta będzie o niego zazdrosna.
- Jesteś w pokoju z Chloe? - zapytał, skoro złapały dobry kontakt. Cieszył się, bo Feniks była raczej odpowiednią kandydatką na przyjaciółkę i chciałby, żeby dziewczyny się zbliżyły. Z tego co wiedział to rudowłosa raczej nie miała nikogo bliskiego. Ale może coś się zmieniło, kto wie. Co do Liama to również był pewny jego szczerych intencji i nie spodziewał się, żeby coś się między nimi wydarzyło, więc był spokojny. Ale tego całego Sebastiana nie znał i zapaliła mu się jakaś ostrzegawcza lampka.
- Kim jest Sebastian? Chyba nie znam - zapytał niby nonszalancko, ale jednak z nutką rozdrażnienia. Nie przypuszczał, że facet okaże się jej radcą prawnym. |
Temat: Art of The Table |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 292
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-07-28, 23:29 Temat: Art of The Table |
Gdy kelner podszedł do stolika Brad wybrał danie z przeciętnej półki cenowej. Nie chciał brać najdroższego, bo nie był cebulakiem, ale nie wziął też najtańszego, bo szanował zarówno siebie, jak i mężczyznę, który ten posiłek kupował. Wybrał więc jeden z posiłków, który ostatecznie polecał kelner, więc chyba wszyscy byli zadowoleni. Wino też mu odpowiadało, więc tylko kiwnął delikatnie głową.
- Zrozumiałe - odparł tylko, bo nawet gdyby to było możliwe to i tak miał inne plany i cele, niż robienie za ochroniarza nastolatki. Nawet gdyby dostawał niebotyczne pensje. Jego celem nie było przecież wzbogacenie się i wytworne życie tylko zemsta i zniszczenie DOGS. Tego raczej nie zrobi w zaciszu swojej hipotetycznej willi.
Kiwnął głową na odpowiedź, że wpływowe osoby są obserwowane. Nie był w stanie tego zweryfikować, więc przyjął taką odpowiedź. Choć drugie zdanie sugerowało, że Hillsowie w jakiś sposób współpracują z rządem. Zauważył nagłe zerknięcie Jane na ojca, ale nie drążył tematu. Ostatecznie to ich sprawa komu wchodzą do łóżka. Nie zamierzał nikogo umoralniać, zwłaszcza że sam miał wiele za uszami.
- Oprócz zwykłych zajęć, powinnaś także zacząć się uczyć jakiejś samoobrony - napomknął od niechcenia, bo z jednej strony nic mu do tego, ale z drugiej jeśli Hills chciał mieć większą pewność, że jego córeczka jest bezpieczna to musieli podjąć odpowiednie kroki.
- Dobry ochroniarz nie musiałby chodzić za tobą krok w krok. Ważne że byłby obok, gdybyś tego potrzebowała - odpowiedział Jane. Ot taka mądrość. Choć zdawał sobie sprawę, że tacy pracownicy to rzadkość. Swoją drogą docenił dojrzałość dziewczyny, która mimo że nie lubiła mieć na głowie ochroniarzy to tolerowała ich z godnością i zrozumieniem, że nie ma innej opcji.
- Z całym szacunkiem, ale myli się pan. Jest mutantem. A wiem to, bo użyła na mnie swojej mocy, gdy ją ratowałem. Zwiększyła moje możliwości - wyjaśnił pokrótce. Z jednej strony to zaskakujące, że nie mieli pojęcia, a z drugiej skoro całe życie była pod kloszem to niby jak miała się dowiedzieć? Patrzył na nią ze współczuciem, bo jej życie legnie teraz w gruzach idealnego światka. Ale uważał, że lepiej będzie, jeśli będą świadomi.
- Czyli z własnej woli pomaga pan organizacji, która prześladuje i torturuje mutanty, takie jak pana córka - podsumował przez zaciśnięte zęby. Jego ręka ukryta pod stołem, spoczywająca na kolanie zacisnęła się gwałtownie, choć jego negatywne emocje w tym momencie nie stworzą żadnego zagrożenia dla nich. Starał się uspokoić, bo przecież rozumiał, że mężczyzna robi to dla bezpieczeństwa swojej rodziny. |
Temat: Von's |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 478
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2020-07-28, 23:10 Temat: Von's |
// 16.06
Brad właśnie wracał do Laguny. Był późny wieczór i miał wolne, więc odwiedził dziś Annę w bractwie. Wieczór mijał szybko, ale wkrótce musiał wracać, bo przecież miał teraz trochę obowiązków.
Niemniej postanowił wstąpić gdzieś jeszcze na kolację, bo żarcie w barze nie nadawało się do codziennego spożywania. Wolał już stołować się na mieście. Co prawda mógłby zacząć sam robić sobie obiady, ale przecież nie miał czasu.
Ale chyba dobrze się stało, że postanowił gdzieś zajść, bo okazało się, że znalazł się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Kobieta w opałach napastowana przez mężczyznę? Ostatnio dość częsty przypadek u Brada i zaczął się nawet zastanawiać, czy nie zrobił się zbyt miękki. W końcu powinien być bardziej obojętny na innych, prawda? Bardziej chłodny. Tymczasem nie mógł przejść obojętnie, gdy ktoś potrzebował pomocy. I choć ludzi traktuje bardziej jako podgatunek, to jak się okazało dziewczyna nie była jednym z ludzi. Splunęła na mężczyznę, a jemu zaczęły się palić spodnie. Brad podniósł brwi, zastanawiając się, czy powinien interweniować, skoro kobieta sama sobie radzi. Ale ostatecznie wyglądała jakby się bała, do tego te jej skrzydła...
Pierwsze co kobieta mogła zobaczyć to ręce Brada, które płonęły szarłatem. Z pomocą swojej mocy chwycił mężczyznę jak kukłę i cisnął w najbliższą ścianę. Nawet nie interesowało go, czy go zabił, czy tylko otumanił. W każdym razie leżał i nie ruszał się, a spodnie przestały się palić.
- Nic ci nie jest? - podszedł bliżej, dość ostrożnie i powoli, żeby kobieta mogła mu się przyjrzeć i nie potraktowała go jako kolejne zagrożenie. Dobrze, że stali w bocznej alejce, gdzie było żadnych wścibskich par oczu. |
Temat: Ścieżka #1 |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 21
Wyświetleń: 1228
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-07-28, 22:49 Temat: Ścieżka #1 |
Brad cieszył się, że kobieta jest teraz w bractwie. Po pierwsze nie była sama, po drugie trenowała swoją moc, a po trzecie była bezpieczniejsza w grupie mutantów niż jako samotna mutantka. Nawet Brad wiedział, że do pewnych celów jest potrzebna praca zespołowa, choć był raczej typem samotnika.
- Początki zawsze są trudne, ale i tak myślę, że nie jest tak źle jak mówisz - uśmiechnął się pokrzepiająco, bo wiadomo, że od razu dziewczyna nie opanuje mocy na 100%. Potrzeba czasu i odpowiedniej nauki, a w bractwie miała to zapewnione.
- W rebelii spokojnie. Nic większego się nie dzieje, więc mam czas, żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Muszę pracować w barze, a jednak jestem poszukiwany - wzruszył delikatnie ramionami. Nikt nie mówił, że będzie lekko i tak jak przed chwilą powiedział Annie - początki zawsze są trudne. Nie zamierzał narzekać, bo z dwojga złego wolał nudę niż tortury.
- Większość wolnego czasu spędzam z Colleen. Jest jedną z niewielu osób, którym ufam - dopowiedział, nie wdając się w szczegóły. Anna prawdopodobnie wiedziała kim jest Col, choć nie miały okazji się poznać osobiście.
- A ty zdążyłaś się z kimś zakolegować? - zapytał, czy nawiązała jakieś znajomości, czy póki co skupiła się na swoim rozwoju. |
Temat: Art of The Table |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 292
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-07-27, 23:18 Temat: Art of The Table |
Cóż, w swoim środowisku Brad był znany ze swojej kamiennej twarzy. Mało kto potrafił odczytać, co czuje i myśli, a sam mało komu ufał, żeby się zwierzać. Także często miał opinię twardego gościa bez serca. I chciał być tak postrzegany, bo wtedy mniej osób próbuje cię zaczepić. W tej sytuacji tym bardziej nie pokazywał co naprawdę myśli. Okazywał szacunek, od czasu do czasu lekko się uśmiechnął i emanowała od niego pewność siebie. Teraz miał już pewność, że nie przyszedł tu, żeby go złapać albo na niego donieść. Chciał podziękować za uratowanie córki, więc niech tak będzie.
- Do błędów i do porażek - doprecyzował odnośnie rządu. Dobrze wiedzieć, że mężczyzna nie pała do nich szczególną sympatią. W innych okolicznościach mógłby być w tarapatach, ale obecnie czuł się całkiem bezpiecznie, choć zachowywał czujność i obserwował otoczenie.
- O ile nie jest mi pan w stanie zapewnić jakiegoś rodzaju immunitetu, to owszem, ochrona Jane nie wchodzi w grę - kiwnął głową. Sam wybrał to życie, choć rząd mu tego wcale nie ułatwił. Prześladowanie mutantów, jego młodzieńcze błędy przekreśliły szanse na "normalne" życie.
- Mogę spytać, dlaczego jesteście obserwowani? - zmarszczył brwi, bo nie do końca rozumiał dlaczego tak ich kontrolowali. Ale skąd miał wiedzieć, skoro z Jane zdążył zamienić kilka słów po uratowaniu jej... nie było czasu, żeby opowiadać sobie wzajemnie o życiorysach. Ale teraz była okazja, by dowiedzieć się więcej.
Bradley wziął wizytówkę i krótko ją obejrzał, po czym kiwnął głową i wsadził do kieszeni. Kto wie, może kiedyś się przyda pomoc kogoś wpływowego? Jeśli Brad się czegoś nauczył w swoim życiu to na pewno to, że warto mieć znajomości, najlepiej wszędzie, gdzie się da.
- To dobrze, że fizycznie nic ci nie jest, choć z doświadczenia wiem, że to psychiczne obrażenia najtrudniej się leczy - powiedział do Jane spokojnym tonem, z takim zrozumieniem w głosie. Cóż, sam przeżył traumę w wieku nastoletnim, a nie miał niestety pomocy wykwalifikowanej kadry psychologów, która mogła mu pomóc.
- Twoi ochroniarze niezbyt dobrze się spisali tego dnia. Tamci ludzie nie byli zbyt rozgarnięci, biorąc pod uwagę, że wzięli mnie za "swojaka" - prychnął z oburzeniem. No ale taka była jego rola i dzięki temu mógł pomóc Jane.
- Od kiedy to Departament tak się angażuje i pomaga mutantom? - zapytał, wyraźnie zaskoczony ich rolą w życiu Hillsów. Myślał, że ich ulubieni mutanci to tylko tacy, którym wyprali mózg i są im całkowicie posłuszni. |
Temat: Ścieżka #1 |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 21
Wyświetleń: 1228
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-07-27, 22:57 Temat: Ścieżka #1 |
Po kilku minutach czekania, Ann dotarła na miejsce. Gdy ją zobaczył, jego serce od razu przyspieszyło, a usta wyszczerzyły się w mimowolnym uśmiechu. Jakiś czas jej nie widział i musiał przyznać, że wyglądała dziś bardzo dobrze. Chyba nabierała nieco pewności siebie po tych ćwiczeniach z Liamem i Chloe. Chciał wiedzieć jak jej idzie, bo smsy i rozmowa przez telefon to nie to samo. Tutaj będzie mógł wyłapać jej reakcje, mimikę twarzy itd.
Niemal od razu się do niego przytuliła, a Brad zamknął ją w uścisku swych ramion. Wtulił twarz w jej włosy i wdychał jej zapach z niemałą przyjemnością. Gdy powiedziała, że się stęskniła, pocałował ją czule w głowę.
- Ja bardziej - odpowiedział szczerze. Trochę martwiło go, że teraz widywali się rzadziej i generalnie lżej nie będzie, ale co jak co, nie zamierzał rezygnować z ich relacji na rzecz swoich rebelianckich planów.
- Chodź - złapał ją za rękę i pociągnął w stronę najbliższej ławeczki. Gdy usiedli, spojrzał na nią, wyraźnie zadowolony, że się spotkali.
- Pięknie wyglądasz. Opowiadaj jak w bractwie. Jak nauka? - zapytał, ciekawy jej postępów. |
Temat: Pokój #7 |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 142
|
Forum: Pierwsze piętro Wysłany: 2020-07-27, 21:29 Temat: Pokój #7 |
// 3.06
Dla Bradleya dni również były podobne. Niemniej był przyzwyczajony do takiego stanu rzeczy. W bractwie przeżył w ten sposób kilka miesięcy, kiedy wracał do siebie po niewoli w GC. Teraz przynajmniej nie miał takiego bagażu emocjonalnego i można powiedzieć, że od dłuższego czasu był szczęśliwy. W końcu znalazł się w rebelii, miał przy sobie Colleen, miał kontakt z Anną i wiedział, że dobrze jej się wiedzie. Wolał tę spokojną monotonię niż tortury w jakiejś wrogiej placówce. Wiedział, że Col nie podziela jego zdania i męczy się takim stanem rzeczy. Nie miał pojęcia na ile to przejściowe, a na ile trwałe. Martwił się tym, bo jeśli dalej miało to tak wyglądać to może lepiej, żeby jednak nie była w rebelii? Nie miał złotego środka, ale liczył, że powoli kobieta się przywczai.
I właściwie to prawda, że odkąd byli w rebelii, byli praktycznie nierozłączni. Najczęściej pracowali na jednej zmianie, razem pili, dzielili pokój i rozmawiali o rzeczach, o których nie mogli gadać z nikim innym.
Dzisiejszego wieczoru nie pracowali, więc spędzili go w barze, upijając się dla lepszego snu. Wiadomo, że alkohol odrywa od natrętnych myśli i pozwala skupić się na przyjemniejszych rzeczach. Cola była naturalnie bardziej pijana niż on, miała słabszą głowę. Ale nie zmienia to faktu, że i Brad miał już dobrze. Humorek dopisywał i nagle zapomniał o wszystkich troskach.
- Nie masz żadnych szans - zaśmiał się wesoło, jakby mocniejsza głowa w piciu alkoholu była jakimś większym osiągnięciem czy sukcesem.
Po wejściu do ich pokoju z baru, opadł na swoje łóżko i zaczął się śmiać.
- Ten upadek na schodach był pewnie celowy? - śmiał się głośno z wpadki Colleen po drodze. Sam miał spóźniony refleks i nie zdążył ją złapać, ale od razu ją podniósł. Nikt tego nie widział oprócz niego, dlatego teraz mógł ją wyśmiać, skoro nic jej się nie stało. |
Temat: Zielone kanapy |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 47
Wyświetleń: 2467
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-07-27, 20:52 Temat: Zielone kanapy |
Brad w sumie też nie miał zbyt wiele bliskich osób w życiu, dlatego każdą z nich cenił ponad własne życie. Mało komu pozwalał na takie zbliżenie do niego, a jeszcze mniej osobom ufał. Zbyt dużo przeżył, żeby teraz mieć łatwość w nawiązywaniu przyjaźni. Poza tym zawsze gdzieś z tyłu głowy miał obawę, że przywiąże się do kogoś, a ta osoba przez niego umrze. Takie prawdopodobieństwo też było, więc mało kiedy sobie pozwalał na takie szaleństwa.
Z Colleen było inaczej, bo znali się od lat i od zawsze była między nimi więź. Okazało się, że jest nierozerwalna nawet po wielomiesięcznej rozłące.
Gdy mówił o Jokerze, wcale nie dziwił się, że Cola zareagowała w ten sposób. On miał podobne podejście na początku. Potem miał wrogie nastawienie, a teraz postanowił pomóc.
- Jego mutacja to kopiowanie mocy. Wyprali mu mózg, dlatego zachowuje się jak robot bez uczuć - odpowiedział cicho, by nikt nie był w stanie ich podsłuchać. Wzruszył lekko ramionami i sam dopił swojego drinka.
- Trzeba iść spać - zarządził. Będzie jeszcze czas porozmawiać o tej dziwnej sytuacji, a jutro mieli obowiązki w barze i musieli się wyspać. Poza tym chciał iść do Nicholasa po jakieś zadanie. Oboje nie lubili siedzieć w jednym miejscu, a Brad musi znać kolejne kroki, żeby móc planować coś na większą skalę.
Podnieśli się i poszli do swojego pokoju.
z/t x2 |
Temat: Ścieżka #1 |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 21
Wyświetleń: 1228
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-07-27, 20:08 Temat: Ścieżka #1 |
// 5 czerwca
Umówił się z Anną już chyba tydzień temu. W jego życiu ostatnio ciągle coś się działo, ale na szczęście ostatnie tygodnie były spokojniejsze. Przynajmniej w kwestiach rebelii i walki. Czekał na jakieś rozporządzenia albo rozkazy od Nicholasa, bo szczerze to razem z Colleen rwali się do akcji, Siedzenie zbyt długo w jednym miejscu, w spokoju nie było w ich stylu.
Anna też nie miała lekko, całkiem zmieniła swoje życie i przeniosła się do bractwa. Rzadko mieli okazję się spotkać, bo teraz żyli po dwóch przeciwnych stronach barykady. I choć Rebelia i Bractwo od czasu do czasu współpracowało, to jednak ich poglądy drastycznie się różniły. Ponadto każde z nich miało inne obowiązki, więc po prostu nie mieli tyle czasu. Wymieniali się smsami, dzwonili do siebie, ale to było chyba pierwsze ich spotkanie, od kiedy zostawił ją w rękach bractwa.
Postanowili, że spotkają się na mieście i o ustalonej porze czekał na nią na ścieżce. Miał zgoloną brodę, na nosie miał "kujońskie" okulary i czapkę z daszkiem, by zminimalizować ryzyko poznania przez jakiegoś agenta DOGS. Co prawda ta ścieżka mieściła się nieco z boku i nie było na niej zbyt wielu pieszych, ale jednak wolał dmuchać na zimne. |
Temat: Art of The Table |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 292
|
Forum: fremont Wysłany: 2020-07-21, 23:28 Temat: Art of The Table |
Brad nie zamierzał robić awantury z powodu zachowania kelnerki, która w zasadzie nie powiedziała niczego niemiłego, ale tonem i sposobem bycia dała Bradowi do zrozumienia, że chyba pomylił lokale, przynajmniej dopóki nie usłyszała z kim ma się spotkać. Niemniej naprawdę miał ją gdzieś. Rzadko przejmował się ludźmi, którzy nic dla niego nie znaczyli. I tak prawdopodobnie nigdy więcej jej nie zobaczy, więc po co miałby zaprzątać nią sobie głowę.
Bradley poczekał, aż mężczyzna wstanie i pierwszy wyciągnie rękę. Mimo że Brad był osobą wchodzącą jako ostatnia to jednak jego rozmówca jest znacznie wyżej w hierarchii społeczeństwa, poza tym jest starszy, dlatego Grey wyciągnął dłoń jako drugi, żwawo ją ściskając w geście zapoznania.
I tak, zauważył dwóch ochroniarzy, którzy siedzieli przy sąsiednim stoliku. Starali się być dyskretni, ale Brad miał oko i ich zachowanie było raczej łatwe do odczytania. Poza tym nie sądził, żeby Hills z córką byli tu sami po tym co ostatnio jej się przytrafiło.
- Bradley Grey - podał swoje prawdziwe imię i nazwisko, bo i tak podał je Jane, więc nie było sensu teraz silić się na zmianę tożsamości.
Nie spodziewał się, że jej ojciec przyjdzie specjalnie, żeby go poznać i podziękować. Nie potrzebował tego i czuł się raczej nieswojo. Niemniej usiadł, gdy pan Hills to zaproponował.
- Dzięki. Rany szybko się goją - uśmiechnął się do dziewczyny, która również się odezwała. Jeśli chodzi o niego to miał zwyczajną wprawę w uciekaniu DOGS, więc musieliby użyć naprawdę wyjątkowych kroków i nieprzewidywalnych, żeby go schwytać.
- Cóż, w innym przypadku byłoby mnie stać tylko na wodę - zaśmiał się, ale po chwili kiwnął z powagą głową. Nie zamierzał udawać, że ma więcej kasy niż w rzeczywistości. Poza tym skoro go tu zaprosili to chyba jasne, że liczyli się z tym, że zapłacą. - Dziękuję.
Zaczął przeglądać kartę i widząc ceny, zaczął się zastanawiać kto do cholery ma tyle kasy... ale no właśnie siedział z takim kimś.
- Rząd ma bardzo małe pojęcie jacy naprawdę są mutanci - powiedział wprost, skoro Hills to wyciągnął. I tak znał prawdę, więc będzie łatwiej się porozumieć.
- Potrafię o siebie zadbać. Chociaż unikam miejsc, które mogą zwrócić na mnie uwagę - dał tym chyba jasno do zrozumienia, że jest poszukiwany. Z drugiej strony, gdyby w tym momencie coś Bradowi odwaliło, w ciągu kilkunastu sekund mógłby zabić pana Hillsa. W ciągu minuty mógłby zabić wszystkich w tym pomieszczeniu. Na szczęście jego stan umysłu był obecnie stabilny.
- I nie musi mi pan dziękować. Zrobiłbym to ponownie, bez względu na wdzięczność lub jej brak - wzruszył delikatnie ramionami. Sam do końca nie wiedział, dlaczego pomógł wtedy dziewczynie. Chyba dlatego, że była jedyną aż tak przerażoną i zagubioną osobą. Przy tym spojrzał na Jane. - A Ty jak się czujesz? |
Temat: Zamknięte podwórko |
Bradley Grey
Odpowiedzi: 56
Wyświetleń: 2464
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-07-21, 22:33 Temat: Zamknięte podwórko |
- Z jednej strony to bardzo fajna i przydatna moc. Z drugiej, to trochę tak jakbyś nie miał swojej, bo musisz kraść od innych - stwierdził neutralnie. Ani trochę go nie oceniał, bo przecież nie wybierał sobie umiejętności. Musiał żyć właśnie z taką i radził sobie jak najlepiej potrafił w tych określonych okolicznościach.
Dzięki szczegółowemu opisowi, będzie bardziej świadomy i może będzie w stanie to wykorzystać w praktyce. Jeszcze za wcześnie, żeby to oceniać. Kiwnął głową z podziękowaniem, że powiedział mu aż tyle odnośnie swojej mocy i zakończyli ten temat, bo ileż można rozmawiać o mocy.
- Czekaj czekaj, czyli ten naukowiec, który cię "szkolił" był jednocześnie twoim ojcem? - zapytał w niemałym szoku i gdy Joker to potwierdził, Brad wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk sugerujący zaskoczenie, po czym pokręcił energicznie głową.
- Rozumiem - powiedział tylko, bo on by chyba chciał znać swoją matkę i szukałby jej. Może Joker kiedyś do tego dojrzeje, a obecnie i tak miał wiele spraw, do których musiał się przyzwyczajać i których musiał się uczyć na nowo.
- Tak, muszę już wracać - kiwnął głową i zaczął się zbierać. - Nie, rób swoje obowiązki albo odpocznij, jeśli skończyłeś lub czujesz się zmęczony. Pogadamy później.
Pożegnał się z nim i wrócił do pracy, w głowie przez ten czas analizując co powinien robić z Jokerem i jak mu pomóc. Chyba będzie musiał porozmawiać na ten temat z Vincentem. On chyba najlepiej zna stan psychiczny swojego kolegi z AG.
z/t x2 |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|