| Autor |
Wiadomość |
Temat: Sarah |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 907
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-07, 17:31 Temat: Sarah |
| Mogę Cię przygarnac :3 |
Temat: Fado Irish Pub |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 19
Wyświetleń: 1489
|
Forum: fremont Wysłany: 2018-04-07, 10:10 Temat: Fado Irish Pub |
24.02/
Anthony po wielu przygodach i historiach, jakie spotkały go po drodze do pracy w końcu wrócił do swojego upragnionego Eldorado. Początkowo myślał że manager zaśpi i będzie lipa bo poranni klienci nic nie kupią, ale ku jego zdziwieniu pub był otwarty.
Po wejściu do środka zauważył że jest czysto i schludnie, także Andy się spisał. Gdy zaczynał swoją prace nie uśmiechało mu się sprzątać, a teraz chyba robi to bez większej spiny.
Porannych klientów było raczej mało, głównie osoby po nockach w pracy i skacowani po imprezach ludzie. Dzień był formą odpoczynku, przygotowań, gadania i tym podobnym, bo wieczorem już nie było na to czasu. Jedna rzecz go jednak zmartwiła, nie grała muzyka.
- Siemanko, Andy. Znowu się popsuła ? Idę ją zrobić i zaraz wracam.
Przybił żółwika z chłopakiem i ruszył ku schodom na górę. Po dotarciu do miksera, tu poprzekładał uderzył parę razy ręką i działało. Z głośników rozbrzmiał song.
Wrócił do chłopaka na dół i stanął za ladą, nalał dwa piwka, po czym podał jedno z nich Darkowi. Stuknął kuflami i oparł się o blat z tyłu.
- Wiesz ja nie rozumiem jak to z tymi babami. Myśli jedno, robi drugie. Żałuje, ale nie żałuje, chce czegoś, ale się boi i weź takiej coś pomóż.
Zagadał do chłopaka i popijał spokojnie złoty nektar, gdyż delektował się tym niezwykłym smakiem, którego dawno nie czuł...od poprzedniego dnia.
- A zresztą, jak w ogóle ruch ? Od rana tylko takie niedobitki ? Nie było żadnych przypałów albo glin ?
Zapytał, bo wiedział że ostatnie czego by chcieli to przypał z glinami. |
Temat: Sage |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1390
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-07, 09:50 Temat: Sage |
Idealnie. :)
I dodatkowo mają coś wspólnego bo ja też chowam mutantów w knajpie :P
Także jako iż działamy w Seattle to możemy nawet połączyć siły, by mieć większy zasób ludzki.
Chyba wszystko ustalone. Zapraszam do Baru w razie czego na pogaduchy :) |
Temat: Oceń avatar |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 244
Wyświetleń: 10501
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-04-06, 21:42 Temat: Oceń avatar |
| 10 |
Temat: Sage |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1390
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-06, 15:16 Temat: Sage |
| Coś dla Antka ?:D |
Temat: Przed domem |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 931
|
Forum: A. & E. Goth Wysłany: 2018-04-06, 10:46 Temat: Przed domem |
Pierwsza reakcja na słowa dziewczyny o jelonku i myśliwym wywołały u niego głupi chichot, na pierwszy rzut oka w sumie mogło wyglądać to jakby był psychopatą, bo ludzie raczej tak nie chichoczą z dupy, ale miał nadzieje że jej to nie odstraszy.
- Dobrze, jak jesteś spokojna to dobrze. Wiesz...ludzie różnie reagują na pomoc, kiedyś jak uratowałem jedną kobietę to dostałem nożem pod żebra i uciekła..także ciesze się że jesteś spokojna i nie masz żadnej maczety za plecami. Właściwie to nawet nie wyglądasz na kogoś kto posługiwałby się bronią białą.
Odpowiedział zwięźle i miło by zachować spokojna sytuacje na tym niepewnym froncie. Rzeczywiście Tony był małą maszyna do rozbijania niespokojnych męskich głów, ale też bardzo miłym i spokojnym człowiekiem o czym Eshter wcale nie musiała wiedzieć. Mimo że grała twarda czuł że trochę się go lęka. Jednakże jeśli miałby pozwolić jej samej wracać to później plułby sobie w brodę gdyby coś jej się stało.
- Oczywiście, że za rogiem.
Przez półmrok ciężko było mu dostrzec znaczek firmy na jej ubraniu, oczywiście gdy przesunęli się kawałek by być bliżej jeden z neonów na którymś budynku nieco oświetlił kobietę i wtedy zobaczył logo.
- Hmm...jakie nie jest ? Seattle jest bezpieczne i ma wiele ciekawych zalet, oczywiście miedzy innymi mnie, ale nie tylko. Olympia ma mnie tylko raz na jakiś czas.
Uśmiechnął się nieskromnie, chociaż była to bardziej prowokacja lub próba wyśmiania samego siebie by trochę rozluźnić nieznajomą. Chwile potem poznał jej imię, widać było że niechętnie je podawała, ale czasami trzeba było docisnąć człowieka by się coś dowiedzieć o nim, zreszta najciekawsze historie i przyjaźnie zaczynają się właśnie w taki sposób, bo przecież najlepszych poznaje się w biedzie.
- Pana...jezu, aż tak staro wyglądam. To straszne, że taka piękna i młoda dziewczyna jak Ty mówi mi na Pan po tym jak podałem swoje imie...cóż w końcu jestem trochę nadgryziony zębem czasu.
Posmutniał trochę, ale za sekundę otrzymał odpowiedź na zadane przez siebie pytanie, więc poszedł za ciosem i mówił dalej w sumie po co tracić czas skoro już kierowali się w stronę jej domu.
- Wiesz, może się nie znamy, ale czułbym się źle gdybym wiedział że po uratowaniu Ci życia, na przykład uderzyłby Cie samochód, albo gdyby tamci chłopcy za nami poszli i poczekali aż Cie zostawię. I nie na pewno nie odbieraj tego że nie poradziłabyś sobie, bo wiem że jak kobieta chce to może, ale...po co masz brudzić sobie rączki, jak dżentelmen może to zrobić za Ciebie, hmm ?
Zapytał co było raczej oczywiste, ale miało to za zadanie podnieść ją trochę na duchu, bo mimo iż Tony nie był jakimś empatą to czuł od niej jakieś takie przygaszenie i brak pewności siebie. Miał wrażenie że była jak jego przyjaciel Steve który chodził zawsze z głową do dołu i potem wylądował pod mostem i zmarł, zawsze wszystko było ważniejsze niż on, a potem wszyscy o nim zapomnieli i został sam.
- Swoją drogą, widząc iż jesteś takim miłym człowiekiem, chociaż w sumie nie wiem. A także potrafisz poświęcić się dla pracy, miałby dla Ciebie propozycje. Oczywiście nie musisz dawać mi znać teraz, ale jak znajdziesz chwile to wiesz...
Widocznie zaciekawił jej osobę interesującą propozycja, ale nie każdy kelner kucharz czy inny pracownik restauracji zostawał do takiego późna by wszystko zostało ogarnięte, zresztą po jej stanie fizycznym było widać że mało śpi dużo pracuje i ogólnie pędzi jak mały motorek przez życie.
- Mówiłem Ci że Seattle to piękne miasto i oczywiście nie chce odbierać uroku miasto Olimpijskiemu, ale mam tam puborestauracje i szukam ludzi, którzy wydają mi się odpowiedni. Część mojego składu poznałem w różny sposób, ale sądzę iż nie spotkaliśmy się tu bez powodu. Nie planowałem nawet żeby być dzisiaj w Olympii, ale tak się zdarzyło, poznałem Cie i może to jakiś znak. Jeśli się zgodzisz to chętnie przyjmę Cie do swojej ekipy. Oczywiście pokrywamy koszty dojazdu, jeśli ktoś jest z innego miasta, więc o to się nie martw. Jeśli chodzi o zarobki to podwoimy Twoje zarobki na podstawie umowy jaką masz tutaj. Rzecz jasna możesz odmówić, ale weź to.
Po skończeniu monologu podał jej wizytówkę ze swoim numerem telefonu i adresem Pubu, by w razie czego mogła sprawdzić jego prawdziwość i oczywiście w przyszłości się skontaktować. Mogło to wydać sie trochę dziwne bo znali się chwile, ale Antoni miał radar wewnętrzny do dobrych ludzi, zresztą, jeśli ktoś okazałby się złym człowiekiem mógł po prostu go połamać.
- Może moje zachowanie wyda Ci się dziwne, ale bardzo szybko wiem jacy ludzie są i wiem iż jesteś godna zaufania. Jeśli mam poznać kogoś wartościowego to mogę położyć na szali nawet swoje życie, taki już niestety jestem.
Uśmiechnął się ciepło i spojrzał jej głęboko w oczy, po czym wyciągnął paczkę papierosów, wyciągnął jednego, podpalił i skierował paczkę w stronę dziewczyny.
- Palisz ? |
Temat: Amy Vandom |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 574
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-04, 16:57 Temat: Amy Vandom |
ooooo Ruda :D
Także może coś dla Antoniego ?:) |
Temat: The Lanai |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 637
|
Forum: downtown Wysłany: 2018-04-04, 16:56 Temat: The Lanai |
Początkowo gdy tylko przyjechał, myślał iż będzie to jakaś dziwna wkrętka i że może szefowa bractwa chce go zabić albo ściągnąć do siebie do ekipy, bo w sumie mięśniak zawsze się przyda. Ale ku jego zaskoczeniu wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, dziewczyna rozwalona na kawałki jadła sobie jedzonko i opowiadała swoją historie. Po tym jak kelnerka ruszyła w stronę baru, bo nie przeszkadzać nam w "ucztowaniu", bardziej wsłuchał się w dziewczynę. Ricky bowiem była twarda, ale w jej życiu zdarzały się osoby, które robiły jej kuku, a że miała chyba jakąś manie masochistyczna to szła w to bez wahania. Z czasem doszła do takiego skilla że sama takie sytuacje prowokowała...żeby może było jeszcze trudniej, ale nie przyszedł tutaj by ją osądzać tylko pomóc, chociaż z niektórymi rzeczami człowiek musi się sam uporać.
- Pamiętam...opowiadałaś mi o niej...jak ona miała...coś na S....Sabaka ??...AAA ! Samanta ! Już sobie przypomniałem.
Swojego czasu dużo gadał z Ricky na temat jej życia prywatnego zanim wszystko się zmieniło i poznali się trochę lepiej. Jednakże mimo tego iż nie znał Samanthy prywatnie gdzieś w głowie miał takie dziwne wrażenie że ta relacja nie jest zdrowa, a przez nią jego przyjaciółka bardzo cierpi. Przejęzyczył się oczywiście przekornie, by rozbawić Rosseberry'ke, chociaż po takim czasie nie wiedział czy to zadziała, mogła się przecież ogromnie zmienić, a suchary mogły już tak nie śmieszyć.
- Hmm...czyli czekaj, wróciłaś do niej...potem się przespaliśmy i chociaż nie wyrzucała Cie z domu to nie skorzystałaś z opcji porannego śniadanka i dodatkowych porannych atrakcji..??
Próbował przeanalizować jej działania i zachowanie, chociaż były delikatnie mówiąc nieracjonalne, bo jeśli kobieta wpuściłaby go do siebie i spędziłaby z nim noc to chciałby jak najlepiej jej z rana podziękować, a nie opuszczać.
- No powiem Ci że to co zrobiłaś było co najmniej głupie i bezsensu...sory, ale taka jest prawda. A Rocky myślisz że co ? Lubi Twoją przyszłą niedoszłą ? Robiąc taką akcje tylko dałaś jej wolną rękę i powiedziałaś..come on siostra zrób jej tak by mnie nie chciała. A teraz masz.
Brutalnie szczery Pan Fiutek, czyli Antoni podsumował całą sytuacje w typowy dla siebie sposób, bądź co bądź nigdy źle nie życzył swojej "prawie siostrze" i nigdy nie zostawiał jej w potrzebie, jednakże chęć wyrzucenia tego czego może dziewczyna jeszcze nie poczuła uświadomi ją w błędzie jaki popełniła.
- Ale wiesz Misiu...nie wszystko jeszcze stracone...tylko musisz mieć twarde jajka i zachowywać się jak typowa baba. I wiem że miałaś depresje, ale teraz nie na tym się skupiaj tylko na tym co dla Ciebie ważne.
Szedł dalej w zaparte, bo tu należała się terapia wstrząsowa, a nie słodki kiziumiziu bo główce, bo życie jest niesprawiedliwe.
- Nie zmienisz swojego życia, jak nadal będziesz żyła przeszłością...wiesz ja też mogłem się załamać po śmierci moich rodziców, a raczej ich zamordowaniu, ale nie zrobiłem tego bo nie chcieliby abym tracił życie i zaprzepaścił ich starania po to by kim zostać.
Kończąc zdanie zauważył że dziewczyna pękła i trzeba ją zebrać do kupy, więc wstał z krzesła, odsunął ją płaczącą od stolika, szarpnął do góry i mocno przytulił by jej głowa płakała mu w koszulkę. Gdy poczuł że trochę się uspokoiła złapał ją za głowę obiema dłońmi i spojrzał głęboko w oczy.
- Kurde ! Dziewczyno ! Jesteś młoda, piękna, masz całe życie przed sobą, a Ty zupełnie jak tchórz chcesz się tutaj poddać. Co to kurwa za życie jeśli nie zawalczysz o to co kochasz, hmm ? Nikt nie mówił że będzie lekko, nikt nie mówił że będzie prosto, ale jednego jestem pewien, jeśli Ty kochasz ją, a ona Ciebie to choćby skały srały, choćby meteoryty spadały na ziemie i to tak będziecie razem. Nie przejmuj się więc głupim pierdoleniem swojej siostry i weź się w garść idź do Samuela i pokaż jej jaka jesteś, oddaj się temu w pełni, bo może nie będziesz miała w życiu następnej okazji na prawdziwą miłość.
Mówił cały czas bardzo poważnym głosem, bo tracił już nerwy. Ricky nigdy nie była przy nim aż tak ciepła kluchą i trzeba było ją ogarnąć, tak nie można było żyć. Po wszystkim pocałował ją w czoło i usiadł na swoim krześle.
- Wiesz, Ty poznałaś te uczucie, a popatrz na mnie...mam trzydzieści osiem lat i w nikim się nie zakochałem i nikt nie zakochał się we mnie, mam tylko swój bar i ludzi w nim. Ale co to za życie gdy nie masz kogoś kto nadaje mu sens, kto Cie napędza i daje motywacje do robienia rzeczy niesamowitych.
Tony chyba powinien otworzyć tomik poezji lub coś w tym stylu, gdyż miał do tego talent, chociaż zwykle się nie otwierał i chyba sam o tym nie wiedział, jednakże moment kiedy opowiedział to wszystko Ricky jakoś mu to uświadomił i wtedy dopiero zrozumiał w jak wielkiej dupie życiowej jest.
- Co mi po pieniądzach i kobietach do łóżka jak za parę lat będę starym zgorzkniałym chujem ?
Zapytał i czekał na refleksyjna odpowiedź. |
Temat: Oceń avatar |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 244
Wyświetleń: 10501
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-04-02, 18:35 Temat: Oceń avatar |
| Tajemniczy szalony 6/10 |
Temat: Kirusiowe |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1012
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-02, 13:37 Temat: Kirusiowe |
| Możesz mnie dodać :p |
Temat: Kirusiowe |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1012
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-02, 13:25 Temat: Kirusiowe |
| Jezu jak idealnie prosta i piękna zarazem relacja. Lepiej bym tego nie wymyślił, szczególnie że pod barem mam dużo sprzętu który może ja zainteresować i spodobać. Poza tym Evans to też maniak komputerowy :) |
Temat: Kirusiowe |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1012
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-04-02, 12:48 Temat: Kirusiowe |
| Chce coś pozytywnego ale trochę :D |
Temat: Przed domem |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 931
|
Forum: A. & E. Goth Wysłany: 2018-04-02, 09:26 Temat: Przed domem |
// 12 luty
Któregoś pięknego dnia będąc w Olimpii u Ricky zasiedzial się trochę u niej, a na dodatek popsuł się jego motor. Zastanawiał się czy jego beznadziejna sytuacja może być gorsza...i tak udało się, uciekły również wszystkie autobusy w stronę Olimpii. Postanowił że wróci może do stref mieszkalnych i przekima się u przyjaciółki, która była względnie pijana. Idąc miastem, usłyszał bardzo nieładne słowa kierowane z pewnością do jakieś kobiety, rechot neandertalczyków rozpoznalby wszędzie. Także udał się o tej później godzinie w kierunku z którego nadchodzil dźwięk.
Po dotarciu do miejsca docelowego zauważył urocza lecz skromną na pierwszy rzut oka dziewczynę, która chyba właśnie kończyła pracę. Po ubiorze domyślał się iż była to jakaś kelnerka z pobliskiego baru, nic dziwnego że grupa samców alfa tak bardzo chciała zerwać z niej ciuchy i trochę pobawić. Niestety a może stety, Evans miał już wystarczająco irytujący dzień. Powoli podszedł do jednego z nich i złamał mu rękę jak gałązkę. Reszta twardzieli niewiele myśląc rzuciła się na niego, więc uchylac się przed ciosem zadał następnemu trafienie kolanem w żebra. Słychać było tylko dźwięk łamanych żeberka, prawdopodobne dwa dolne. Po tych dwóch krótkich potyczkach spojrzał groźnie na resztę, chociaz nawet nie podnosił gardy.
- Ktoś jeszcze chce zaczepić Tą Panią? Nie? To ładnie ja przeproście i nie chce was tu więcej widzieć.
Stanął między nimi a nią i czekał na rozwój akcji, jeśli reszta skakała wyznaczył im po parę miłych ciosów, jeśli uciekli odwrócił się do Esther.
- Spokojnie Jelonku nie uciekaj...nie jestem myśliwym...patrz nie mam broni nie musisz się mnie bać. Już wszystko w porządku.
Starał się mówić najbardziej niskim i spokojnym głosem tak by dziewczynie nic nie umknęło, dodatkowo patent z jelonkiem miał rozluźnić nieco atmosferę. Gdy podchodził pokazywał jej ręce żeby potwierdzić to co mówi.
- Chyba pracujesz tutaj niedaleko, prawda? Ale wiesz Olimpia nocą jest niebezpieczna. Ale gdzie moje maniery? Jestem Tony. Miło mi Cię poznać.
Wyciągnął do dziewczyny rękę z najmilszym uśmiechem jaki znał i postanowił ją jakoś rozgadac.
- I wydaje mi się że nie masz blisko do domu...hmm...gdybym miał paliwo to bym Cie podwiózł, ale niestety. Jednakże mam pomysł. W zamian za uratowanie życia dasz się odprowadzić bym nie musiał się martwić czy nic Ci nie jest, hmm "?
Zapytał, chociaz wiedział iż nieważne co odpowie to będzie ją śledzić gdyby musiał aby bezpieczenie wróciła do domu. W sumie jej nie znał i powinien mieć wyjebane, ale jednak nie potrafił przejść obojętnie nad potrzebującym. |
Temat: Przed domem |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 931
|
Forum: A. & E. Goth Wysłany: 2018-04-02, 09:26 Temat: Przed domem |
// 12 luty
Któregoś pięknego dnia będąc w Olimpii u Ricky zasiedzial się trochę u niej, a na dodatek popsuł się jego motor. Zastanawiał się czy jego beznadziejna sytuacja może być gorsza...i tak udało się, uciekły również wszystkie autobusy w stronę Olimpii. Postanowił że wróci może do stref mieszkalnych i przekima się u przyjaciółki, która była względnie pijana. Idąc miastem, usłyszał bardzo nieładne słowa kierowane z pewnością do jakieś kobiety, rechot neandertalczyków rozpoznalby wszędzie. Także udał się o tej później godzinie w kierunku z którego nadchodzil dźwięk.
Po dotarciu do miejsca docelowego zauważył urocza lecz skromną na pierwszy rzut oka dziewczynę, która chyba właśnie kończyła pracę. Po ubiorze domyślał się iż była to jakaś kelnerka z pobliskiego baru, nic dziwnego że grupa samców alfa tak bardzo chciała zerwać z niej ciuchy i trochę pobawić. Niestety a może stety, Evans miał już wystarczająco irytujący dzień. Powoli podszedł do jednego z nich i złamał mu rękę jak gałązkę. Reszta twardzieli niewiele myśląc rzuciła się na niego, więc uchylac się przed ciosem zadał następnemu trafienie kolanem w żebra. Słychać było tylko dźwięk łamanych żeberka, prawdopodobne dwa dolne. Po tych dwóch krótkich potyczkach spojrzał groźnie na resztę, chociaz nawet nie podnosił gardy.
- Ktoś jeszcze chce zaczepić Tą Panią? Nie? To ładnie ja przeproście i nie chce was tu więcej widzieć.
Stanął między nimi a nią i czekał na rozwój akcji, jeśli reszta skakała wyznaczył im po parę miłych ciosów, jeśli uciekli odwrócił się do Esther.
- Spokojnie Jelonku nie uciekaj...nie jestem myśliwym...patrz nie mam broni nie musisz się mnie bać. Już wszystko w porządku.
Starał się mówić najbardziej niskim i spokojnym głosem tak by dziewczynie nic nie umknęło, dodatkowo patent z jelonkiem miał rozluźnić nieco atmosferę. Gdy podchodził pokazywał jej ręce żeby potwierdzić to co mówi.
- Chyba pracujesz tutaj niedaleko, prawda? Ale wiesz Olimpia nocą jest niebezpieczna. Ale gdzie moje maniery? Jestem Tony. Miło mi Cię poznać.
Wyciągnął do dziewczyny rękę z najmilszym uśmiechem jaki znał i postanowił ją jakoś rozgadac.
- I wydaje mi się że nie masz blisko do domu...hmm...gdybym miał paliwo to bym Cie podwiózł, ale niestety. Jednakże mam pomysł. W zamian za uratowanie życia dasz się odprowadzić bym nie musiał się martwić czy nic Ci nie jest, hmm "?
Zapytał, chociaz wiedział iż nieważne co odpowie to będzie ją śledzić gdyby musiał aby bezpieczenie wróciła do domu. W sumie jej nie znał i powinien mieć wyjebane, ale jednak nie potrafił przejść obojętnie nad potrzebującym. |
Temat: China Pie |
Anthony Evans
Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 541
|
Forum: fremont Wysłany: 2018-04-02, 02:15 Temat: China Pie |
Oczywiście spokojna i miła atmosfera musiała się trochę napiąć, ale Tony był przyzwyczajony do wybuchów paranoi przez Erikę. Na swój sposób było to nawet w miarę słodkie, kiedy go tak karciła lub pouczała. Mimo tego że znali się dosyć długo, blondynka myślała chyba że Evans te trzydzieści osiem lat przeżył fartem i jakoś się udało, miał takie wrażenie. Jednakże zamierzał spędzić ten czas posiłku bez dyskusji, więc słuchał dalej.
- Misiu Kolorowy, gdyby była możliwość by ktoś nad podsłuchał to, nie poruszałbym takiego tematu, ale spokojnie, wiem że nie mogę tak strzelać na prawo i lewo dziwnymi słowami, na B i D i C i T. Nie denerwuj się dobrze ?
Starał się uspokoić kobietę, która bardzo przejmowała się najwidoczniej jego losem. Wiedział że mu ufa, ale nie zmieniało to faktu że inni ludzie nie zawsze będą chcieli jego łaski i w tym miała racje.
- Wiesz...nie widzę powodów by do nich dołączać, jesteśmy samowystarczalni dzięki barowi, mamy siebie i ludzi w barze, którym ufamy, a dołączając do nich to trochę jakbyś zawiesiła sobie celownik na głowie. Wiesz...młodsi może mają w sobie ten ogien by walczyć, a ja chce po prostu w spokoju przeżyć ten czas. Kiedyś też miałem to w sobie, ale...nieważne.
Pierdyknął monolog, ale mówił półszeptem, tak aby Erika nie denerwowała się o to że ktoś ich podsłuchuje. Mówiąc o celowniku przypomniał sobie, że będąc nieuważnym robi dokładnie to samo. Ogarnął go niepokój, który po chwili przeszedł.
- Tak, wiem że nie przepadasz za nią, ale to też jest człowiek. Niedawno zrozumiałem że nieważne czy jesteś z nimi czy z innymi czy nie należysz nigdzie...to wszyscy jesteśmy ludźmi, nie możemy o tym zapominać.
Zrobił nieco poważniejsza minę, która rzadko wchodzi na jego twarz, ale chyba poczuł jakiś przypływ złotych myśli i szlachetnego rozkminiania. Odpuścił jednak bo Jacobsonka zmieniła temat na pracę i dowiedział się różnych ciekawostek co nieco go uspokoiło.
- To dobrze, że się dogadujecie. I tak tylko zapytałem o tą tęsknotę, kiedy wyjeżdżam jedyne co można poczuć to ulgę że przestanę w końcu gadać, nie ? Chociaż i tak Cie katowałem smsami.
Zaczął konsumpcje wybornego dania o wspaniałym kolorycie godnym, flaków w sosie pomidorowym. Gracja kelnerki, która przyniosła posiłek pokazywała że ta Pani nie z jednego pieca przynosiła jedzenie. Kurczak był idealnie wysmażony, a ryż średnio miękki, mimo to Ant jadł jak szalony. Miedzy gryzami usłyszał mocne słowa dziewczyny i aż go wzdrygło. Sięgnął po piwo i przepił to co miał w buzi.
- Wiesz...ja też nie przepadam za tą grupą, ale nazywanie ich terrorystami to już lekka przesada. Tak na prawdę równie dobrze możesz mnie tak nazwać, znasz dobrze moją historie i wiesz co musiałem robić żeby przetrwać...
Poczuł ogarniający go smutek na wspomnienie tego co zrobił z facetem, który uczestniczył przy egzekucji jego rodziców. Jednak nie podnosił głosu tylko mówił dalej.
- ...to że niektórzy z nich to źli ludzie, nie oznacza wcale że każdy kto jest nimi jest zły. Nie tłumacze ich w żaden sposób, bo gaszenie ognia ogniem ma mniej więcej taki sens jak polewanie go benzyna, ale mimo wszystko należy im się jakiś szacunek.
Ogarnął się że chyba za bardzo się wczuł i otrząsnął się z amoku w który wpadł. Przez następne parę minut siedział w ciszy i jadł posiłek. Po tym jak zjadł na spokojnie popijał piwko i czekał aż jego partnerka zje.
- A i żeby była jasność...nie to że za nimi przepadam, bo też ich nie lubię, ale jestem człowiekiem i jeśli inny człowiek jest w potrzebie to pomagam jeśli mogę, nie możemy o tym zapominać w tych ciężkich czasach. Oczywiście jeśli nie będzie to odbijać na mnie pubie, albo moich najbliższych. Nigdy nie naraziłbym Cie na niebezpieczeństwo.
Spojrzał jej głęboko w oczy i odstawił kufel z piwem, który wypił i poprosił o drugie, bo widać było iż dziewczynie jeszcze trochę się zejdzie z tym jedzeniem.
- Ale masz racje zmieńmy temat, po co mamy się katować tymi tematami. Nie ma co tracić na to energii.
Spuścił nieco powietrza, bo nigdy nie był chyba tak bardzo poważny jak przed chwilą. Trzasnął się z liścia w buzie i pił dalej piwko.
- Wiesz...tak pomyślałem jak zjesz to masz może ochotę skoczyć do takiego super fajnego nowego Pubu Iron Throat się nazywa, nie wiem czy znasz...
Zażartował mając nadzieje że dziewczyna pociągnie ten wątek i pokpią sobie trochę z otaczającego ich chinatown.
- ...bardzo niskie ceny na alkohol i wiesz mam tam kartę stałego klienta, co Ty na to ?
Zapytał |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|