Vincent Edams - 2020-04-24, 17:29 Vincent słuchał uważnie. Wyglądało na to, że to FF, to była naprawdę duża placówka. Shugart wspominał nieco w raporcie, ale z pewnością nie tak szczegółowo. Wyglądało na to, że mieli kolejny cel. Pytanie tylko, czy uda się szturm na tak duży obiekt. Alter Genetics było w porównaniu wręcz kameralne, a i tak mieli trochę strat. Nikt co prawda nie zginął, ale też nikt nie wyszedł bez szwanku.
-Rozumiem. Dziękuję - był zamyślony.
Tak. Przedstawi Nickowi te informacje. W końcu po to byli. By walczyć, aż mutanci zwyciężą nad ludźmi. Nie można było pozwolić, by przetrzymywano ich pobratymców, eksperymentowano na nich jak na zwierzętach.
-Kiedy dojdziemy do siebie, chciałbym wrócić do -treningów..a w końcu mam godnego przeciwnika. Chciałbyś ze mną trenować? - w sumie to znał odpowiedź, ale chciał, by Joker zaczął rozumieć, że zadaje mu się pytania, pyta go o zdanie, daje się wybór.
Co jak co, Joker dał mu niezły wycisk. W zasadzie, to spuścił niezły łomot. Musiał stać się silniejszy.Michael Shugart - 2020-04-24, 17:30 Na podziękowania od Vincenta Joker skinął lekko głową niepewny czy w ogóle powinien reagować. Doktor Shugart raczej mu nie dziękował. Zdarzało się, że inni pracownicy Freuman Farmaceutics lub później Alter Genetics tak robili w ramach odruchu, żeby chociaż słownie wyrazić wdzięczność gdy ktoś im pomógł. Ich jednak mógł niemal całkowicie ignorować nie wykraczając poza zasady, które były na niego nałożone. Tutaj było trochę inaczej. Postanowił potraktować to jak Shugartowe skinięcie głową wyrażające aprobatę.
Propozycja Vincenta również była trochę dziwna. Sam trening nie był Jokerowi obcy. Wręcz przeciwnie. Nigdy jednak nie trenował z opiekunem, a pamiętał bardzo dobrze, że na ćwiczeniach się nie cackano. Siniaki, otarcia i skaleczenia to była norma, a gdy zamiast strażników stawiano naprzeciwko niemu innych podopiecznych placówki często kończyło się gorzej dla co najmniej jednej ze stron. Złamania, rany, urazy miały miejsce. Na szczęście były zawsze dobrze zadbane dzięki czemu po całkowitym uleczeniu nie miały wpływu na sprawność obiektu RS12. W każdym razie z powodu obrażeń wynikających z treningów Joker nie czuł się pewnie z tą propozycją, nawet jeśli miałoby to mieć taką formę jak ćwiczenia ze strażnikami, ale był to w końcu opiekun.
-Oczywiście.- odpowiedział żołnierskim tonem -W ciągu tygodnia powinienem być w wystarczającym stanie.- skrócił nieco. Będzie w stanie do tego czasu funkcjonować normalnie, ale raczej nie walczyć. Na pewno do tej pory zacznie jakieś prostsze ćwiczenia w ramach rechabilitacji.Vincent Edams - 2020-04-24, 21:49 Vinc jeszcze nie wiedział, że zadanie, które uważał za bardzo trudne, okaże się arcytrudne. No, ale zostawmy to na inny raz, bo przecież Nikt jeszcze nie raz sprawi, że Edams strzeli facepalma.
- Chce, żebyś wydobrzał na tyle, byś mógł swobodnie funkcjonować i trenować. Jeżeli to zajmie dłużej, nic się złego nie stanie. Pośpiech jest złym doradcą - powiedział spokojniej - Na mnie już czas. Przyniosę ci za dłuższą chwilę jakieś książki do poczytania, żebyś się nie nudził. - miał zamiar mu podrzucić m.in. książkę o psychologii, którą dostał od Esther
- Tymczasem odpoczywaj i pamiętaj nie sprawiać kłopotów. Jutro też przyjdę
Zebrał się i poszedł. Tak jak obiecał, odwiedzał Jokera codziennie, zaraz po wizytach u siostry.
/ZtMichael Shugart - 2020-04-25, 00:18 -Tak jest.- Joker kiwnął głową przyjmując do wiadomości informację jak będzie wyglądać najbliższa przyszłość. Odprowadził Vincenta wzrokiem. Położył się dopiero gdy ten wyszedł już z pomieszczenia. Sam musiał spędzić w nim jeszcze kilka dni z jedną przerwą na “prawda czy wyzwanie”. Edams dotrzymał słowa i zaglądał do niego codziennie. Przyniósł też kilka książek, które młody niemal dosłownie pochłaniał. I tak nie miał innych zajęć, a każda okazja żeby się ulepszać była dla niego ważna. Ich rozmowy nie były szczególnie długie, ale wystarczały, by opiekun zapoznał się z tym jak w praktyce działa obiekt RS12 i wpojone mu reguły. Jednak co innego czytać akta, a co innego faktycznie z nim obcować. Nawet świadomość jak bardzo chore były realia, w których Joker się wychował nie zawsze pomagała w zrozumieniu go. Podczas spotkania z Joanne pozwolił sobie skopiować jej moc aby przyspieszyć własną regenerację. O zgodę prosił oczywiście Vincenta, nie dziewczynę.
Lekarze byli z początku sceptyczni co do swobody przywróconej 54, ale Joker od teraz był wręcz idealnym pacjentem. Nie zadającym niepotrzebnych pytań, nie irytującym żadnymi uwagami i posłusznym. Dzięki nowemu, dużo ostrożniejszemu podejściu oraz mocy zapożyczonej od Joe bardzo szybko doszedł do siebie na tyle, by przenieść się do pokoju na piętrze.