To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Garaże - Siłownia

Rocky Roseberry - 2018-09-18, 19:26

Rocky nigdy nie zgrywała osoby, która udaje lub zgrywa, że na czymś się zna. Gdy tak na prawdę nie ma o tym pojęcia. Po za tym nawet jeśli kiedykolwiek chciała by udawać. To pewnie szybko to wyszło na jaw. Zawsze można było z niej czytać jak z otwartej księgi. Nie to co Ricky zawsze potrafiła dopasować się do każdej sytuacji. Mogły by stanąć obie ubrane tak samo, w tych samych fryzurach, a ktoś spostrzegawczy dał radę by ich rozróżnić. Takie był jak ogień i woda, które miały wiele wspólnego, a jednak były swoimi przeciwnościami.
Więc kiedy Marian udawał, że zna się na walce wręcz nie potrafiła grać, że nie jest zielona. Nawet nie przyjęła się tym, że jest bardziej wprawiony boju niż ona. Przecież sama jeszcze nie tak dawno uważała, że lepiej ćwiczyć z kimś doświadczonym. Wiadomo jeśli się uczyć to tylko od lepszych od siebie. Chociaż czasem można uczyć się razem. Rocky zastanawiała się czy chłopak zrobi pierwszy krok. Czy będzie zmuszona by go wykonać? Jednak na całe szczęście Cook zdecydował się zaatakować pierwszy. Przez sekundę Rocky rozważała jego postawę próbując szybko przywidzieć jego zamiar.
Kiedy Marian ruszył w jej stronę zrobiła krok w tył mając w głowie słowo ,,Ucieka". Jednak szybko go powstrzymała nie mogła uciekać. Musiała zostać i walczyć... nie być więcej ofiarą. Dlatego skierowała się przeniosła swój ciężar na prawa nogę zamierzając zrobić unik, a następnie zaatakować najbardziej wysunięty bok mężczyzny. Oczywiście nie przewidziała iż ruch mężczyzny był tylko zmyłką po to by ją podciąć (to czy mu się udało zostawiać do osądzenia tobie lub kostkom, bo nie mam pomysłu).

Liam Ellsworth - 2018-12-02, 21:25

/ 12 listopada 2018

Od ostatniej misji i sprowadzenia Imari do bractwa, minął ponad tydzień. Rany Liama goiły się na tyle dobrze, że nie mógł szybko wrócić do swoich codziennych zajęć, nadal jednak uważając na gojące się rany. Właściwie to nawet wiedział po sobie, na ile mógł pozwalać.
Z samego rana, zanim udał się do pokoju informatycznego, postanowił poćwiczyć na siłowni. Ubrał na siebie szarą koszulkę z krótkim rękawem, posiadającą jakąś grafiką loga z jakiejś gry przygodowej. Czarne spodnie dresowe i bluzę. Bluzę oczywiście zdjął i powiesił na jednym z wystających prętów, magazynującym krążki do podnoszenia ciężarów. Tak samo zrobił z ręcznikiem, który wziął ze sobą. Następnie udał się do drążka, na którym zamierzał podciągać się w górę. A ten przymocowany był do ściany w odpowiedniej odległości od niej.
O ciało trzeba było dbać. Podciągając się, nie liczył w ogóle ile już zrobił ani ile zamierzał. Intuicyjnie odmierzał sobie czas, ile będzie wstanie zrobić podciągnięć. Na ile pozwoli mu organizm po niedługiej przerwie od trenowania nad ciałem. A parę dni zmuszony był do przeleżenia i unikania przeciążania się.

Imari Blanc - 2018-12-02, 21:39

Nie bardzo była przydatna, nie bardzo miała co ze sobą zrobić. Często unikała ludzi i chodziła po kompleksie budynków, ubrana jak zwykle bardzo ciepło, bo łatwo marzła. Może i wyglądało to trochę zabawnie, ale mało ją to obchodziło. Czuła się trochę pusta, trochę wyprana z emocji, a czasem wybuchała płaczem, wydawało by się z niczego.
Delikatnie i po cichu uchyliła drzwi do siłowni i stanęła w nich na moment, patrząc na ćwiczącego mężczyznę.
Liam.
Zapewne gdyby to nie była jedna z bliższych jej osób Imari by się wycofała, ale tak podreptała dalej, by znaleźć sobie wygodne miejsce do siedzenia i obserwowania mężczyzny. Nie odezwała się przy tym ani słowem, bo nie czula takiej potrzeby. Być może go zaskoczyła, bo poruszała się dość cicho. Obserwowała w ciszy jak Liam ćwiczy, z zainteresowaniem przyglądając się temu, jak ruszają się mięśnie na jego rękach. Zapewne można by to normalnie uznać za.. dziwne? Może nawet za flirciarskie? Ale nie w tej sytuacji. Tak, na wysportowanych ludzi podczas ćwiczeń dobrze się patrzyło. A ich relacja, o ile bliska, nie była nigdy w żaden sposób dwuznaczna.

Liam Ellsworth - 2018-12-03, 01:18

Przez te kilka dni, doglądając Imari czy nawet jej towarzysząc na krótko, zauważył jej wyobcowanie, unikanie towarzystwa i szukanie zajęcia. Mimo to, dawał jej częściej spokój i nie naciskał na nic. Ale nie ukrywał tego, jak się martwił o nią. Sporo przeszła w te kilka dni. Nie żałował tego, że zabił wtedy tych ludzi. Nawet młodego chłopaka.
Podciągając się, czuł że przez gojące się rany jeszcze nie może przesadzać i zrobił mniej podciągnięć niż robił zazwyczaj. Przerwał puszczając się drążka prosto na swoje stopy. Oddychał jak męczony po bieganiu. Podszedł do prowizorycznego wieszaka, na którym wisiała jego bluza i ręcznik. Dopiero wtedy, gdy się rozejrzał dostrzegł siedzącą Imari.
- Nawet nie słyszałem jak weszłaś.
Zagadał do niej z uśmiechem, wycierając się ręcznikiem. Jako że miał krótki rękaw, to było można zobaczyć na jego lewym ramieniu opatrunek. Ręcznik przewiesił na szyję, a bluzę założył na siebie, zbliżając się do przyjaciółki.
- Jak się trzymasz? Szukałaś mnie może czy udałaś się na spacer?
Zapytał spokojnie i z przyjaznym uśmiechem. Zbyt blisko nie podchodził, co by ją nie spłoszyć. A zdążył zakodować sobie, jak bardzo po tym co przeszła, bała nie tylko dotyku ale i bliskości, szczególnie mężczyzny. Trauma ją trzymała. Żeby nie wpadła znów na pomysł leczenia się terapią lękową. Nie da jej tego. To by ją jeszcze bardziej zniszczyło/dobiło.

Imari Blanc - 2018-12-03, 09:37

- Już skończyłeś? - wydawała się trochę zaskoczona i zawiedziona, możliwe że odpowiadało jej oglądanie jak mężczyzna coś robi, był zajęty, więc nie wymagał wiele interakcji, a w jakiś sposób był obok. Właściwie doszlo do niej, że Alex też mógłby wziąć się za siebie i ćwiczyć, może razem z Liamem właśnie. Ona sama biegała i rozciągała się głównie, chociaż obecnie z oczywistych powodów miała przerwę.
Właściwie nie chodziło o to, kto ją dotyka, raczej o to ile bólu to sprawiało. Dlatego preferowała obecnie trzymanie ludzi na odległość mniej więcej zasięgu ich rąk. Tak, jakby ktoś miał ją dotknąć przypadkiem. I tak było już o niebo lepiej, ale jakiś dziwny strach w niej siedział.
Pokręciła głową.
- Spacerowałam - wyjaśniła - Jak ręka? - zapytała po chwili. W sumie nie miała pojęcia jak się goją ich rany, a powinna..

Liam Ellsworth - 2018-12-03, 20:09

- A co? Chętna jeszcze popatrzeć?
Zapytał z uśmiechem, dostrzegając jej zaskoczenie, że już skończył. Musiał przerwać, bo czuł że trochę rany o sobie przypominały, te wewnętrzne części. Zwłaszcza ramię i pod mostkiem. Wciąż się jeszcze goiły, więc z podnoszeniami się musiał nieco ograniczyć trening. Najwyżej zrobi sobie pompki, brzuszki czy co tam jeszcze. Ale że Imari przyszła, to postanowił trochę z nią pogadać. Szczerze to go zaskoczyła tym pytaniem i to pozytywnie. Jeżeli chciała więcej, to później wrócić do dalszego trenowania. Na razie chciał odpocząć.
Przy pytaniu o rękę, Liam złapał się za ramię i rozmasował.
- W porządku. Goi się. Ale nie mogę jeszcze za bardzo jej nadwyrężać. Dlatego przerwałem na chwilę ćwiczenia.
Odpowiedział zgodnie z prawdą.

Imari Blanc - 2018-12-04, 18:57

Przez moment milczała jakby rozważała odpowiedź na to pytanie, ale w końcu skinęła lekko głową.
- Tak - stwierdziła po prostu. Bo właściwie tak było, dobrze się to oglądało i właściwie nie dało się zaprzeczyć.
Znów obserwowała go w milczeniu po tym gdy sie odezwał, zastanawiając się nad cholera wie czym. Normalnie zapewne zagryzła by wargę, ale oduczyła sie tego, bo wcześniej ból by ją dopadł.
Teraz mutazyna zeszła jej z krwioobiegu, ale nie znaczyło to ze wrocila do tamtych nawyków.
Poprawiła spadający jej czasem na oczy kaptur.
- przykro mi, że musiałeś tam iść..

Liam Ellsworth - 2018-12-04, 20:57

A jednak chciała popatrzyć jak on ćwiczy. Nie powinien być zaskoczony, ale jednak był. Nie lepiej może jakby tak obserwowała sobie Alexa? Może i Parker nie miał aż tak wyrzeźbionej sylwetki co Liam, ale też jest na co popatrzeć. Liam już nie raz próbował go wyciągnąć na siłownię. Nie zawsze ten dawał się namówić. Bo miał inne zajęcia.
- Aha. To jak pogadamy, wrócę poćwiczyć.
Zapewnił. Wszystko, byleby Imari nie musiała wracać do tych tragicznych wspomnień a miała lepsze widoki do oglądania. Choćby ćwiczący przyjaciel. Mimo prób nie podejmowania przy niej tematu tamtych dni, przez które przeszła koszmar, sama nawiązała do tego zdarzenia. Liam lekko uśmiechnięty, patrzył na nią wciąż spokojnie, łagodnym spojrzeniem.
- Imari. Nie żałuję tego. Przynajmniej mogłem pomóc. Zrobić coś dla kogoś. I nie ważne, ile przy tym odniosłem ran. Najważniejsze, że Ty jesteś tu z nami. Przyjaciele sobie pomagają, prawda? I lepiej że ja się tam znalazłem a nie Alex, bo samą klawiaturą nie opanowałby sytuacji.
Zażartował też trochę, wiedząc, że Alex nie jest dobry w walce czy strzelaniu. Ale rozważał to, czy by go nie podszkolić, by umiał choć siebie bronić i innych, na wypadek jakiegoś zagrożenia. A to Parkerowi się przyda. Może i także Imari? O ile w przyszłości wyraziłaby taką chęć. Sama moc ich nie obroni. Liam to wiedział, dlatego jego opiekun postarał o to, by nauczył się walczyć i strzelać. Mutanci w tym świecie nie mają łatwo.
- Masz na coś ochotę?
Zapytał z dobrego serca i z ciekawości. Czy chciała gdzieś pójść, coś zjeść, pooglądać, spędzić jakoś czas. Czy może znalazłby jej jakieś zajęcie.

Imari Blanc - 2018-12-07, 09:47

Cóż, Parker wyglądał jak typowy nerd, o ile Liam czy Imari się kiedyś za niego nie wezmą to nic się pewnie nie zmieni, a jednak trochę mięśni by mu się przydało.
Skinęła głową, zgadzając się na taką wersję. Mogą trochę porozmawiać, choć ostatnio panna Blanc przesdnie rozmowna nie była. Chłopacy jednak o tym wiedzieli i starali się nadrabiać za nią, co zdecydowanie jej pomagało.
- Pomoc to jedno.. a to było.. - zamilkła na moment, spojrzała gdzieś po podłodze - Nie wiem. Więcej - gdyby jej stamtąd nie wyciągnęli zapewne już dawno by nie żyła i szukali by ewentualnie jej zwłok, pociętych na eleganckie kawałki.
- Alex mógłby.. ćwiczyć - i właściwie w tym zawierało się wszystko, bo i walkę wręcz i strzelanie i ogólnie kondycję i siłę na siłowni. Niestety, ale sytuacja tego od nich wymagała, dlatego nawet Imari się uczyła, przed złapaniem co prawda. Teraz pewnie trochę minie zanim wróci choćby do biegania.
- Rozmawiałeś o tym z nim? - uniosła na niego wzrok, bo może przeprowadzili już taką rozmowę kiedyś, a ona o tym nie wie. Albo nawet Alex zaczął ćwiczyć i jakoś ją to ominęło.
- Nie - pokręciła głową - Jest ok - dodała jeszcze. Nie miała obecnie wielkich wymagań, po prostu.. być. I żeby nic wielkiego się nie działo.

Liam Ellsworth - 2018-12-10, 19:49

- Nie myśl o tym, co było. Co Cię spotkało. To minęło i nie wróci. Potraktuj to jako zły sen. Dobrze? Żyj teraźniejszością. Jesteś wśród swoich.
Lekki uśmiech by ją pocieszyć, nie schodził mu z ust. Starał się a nawet chciał nieco zmienić tor jej myśli, by nie wracała do tych fatalnych wydarzeń. Domyślał się, jak wiele musiała przejść. Nie tyle co ucierpiało jej ciało fizyczne, psychika ale i wygląd. Choć ani razu nie wspomniał nic o jej włosach. Ani też nie gapił się na ich brak. Nie chciał jej krępować. Po prostu starał się wobec niej był takim jak chciała, jakiego go znała.
A jak już przeszli w temat Alexa.
- Kiedyś mu o tym wspominałem, ale później był nawał roboty i dałem mu spokój. Teraz jednak mu nie odpuszczę. Po prostu wcisnę mu swój grafik w jego, albo będę go kontrolował na swojej zmianie. Jemu też się przyda ruch.
Widać, że zgodni byli co do tego, by pomóc ich przyjacielowi. Nie tylko siłownia, by zrobił sobie sylwetkę i wzmocnił mięśnie, ale i walki i strzelanie mu się przydadzą, choćby w zakresie własnej obrony.

Liam Ellsworth - 2019-02-17, 00:11

/ 12 stycznia 2019

Popołudnie. Każdego dnia Liam starał się schodzić do siłowni na jakieś dwie godziny, by trenować swoje ciało i utrzymywać kondycję. Od rana do południa pracował tradycyjnie przy komputerach, często też wymieniając się z Alexem, by mieć kontrolę nad niektórymi systemami i monitoringiem. Kiedy zaś miał czas dla siebie, wykorzystywał go właśnie dla treningu. Czegoś, co także sprawiało mu przyjemność. Godzina na strzelnicy, potem siłownia.
Ubrany był w ciemno zielone dresy sportowe. Przychodząc do tego pomieszczenia, położył na ławeczce butelkę z wodą, ręcznik i zdjął swoją bluzę, pozostając jedynie w obuwiu sportowym, dresowych spodniach i białym podkoszulku. Trening sobie urozmaicił o skakankę, pompki, brzuszki, podnoszenia, podnoszenia ciężarków, obecnie będąc przy worku treningowym, gdzie pięściami i nogami w niego uderzał.
Od ostatniej choroby i tego jak doszedł do siebie, minął jakiś miesiąc. Na całe szczęście, lekarstwo jakie otrzymał wyleczyło go na tyle, że już powoli zapominał jak cierpiał. Cieszył się, że danej grupie udało się osiągnąć zamierzony cel i uzdrowić jego włącznie paroma innymi osobami.

Leilah Addams - 2019-02-17, 00:26

Leilah, kiedy nie było żadnych kwestii związanych z ochroną, czy to do zrobienia czy to do przedyskutowania, lub nie musiała sama siedzieć w dyżurce, bo takie to czasy, że i szef ochrony musi tam siedzieć, to spędzała wiele czasu na siłowni. Zazwyczaj przy worku treningowym czasem jednak pracowała również nad tym by wyrobić sobie mięśnie.
Teraz miała właśnie kolejną wolna chwilę, więc swoim starym zwyczajem postanowiła udać się do siłowni. Miała na sobie czarny top, do połowy brzucha, czarne spodnie do treningu i białe adidasy, a w ręku torbę z wodą, ręcznikiem i bluzą.
Kiedy wyeszła zdziwiła się nieco, że worki treningowe nie stanowią całkiem pustego miejsca, wszak Bractwo to raczej ostatnio było miejsce delikatnych mózgowców a nie kogoś kto nie boi się ubrudzić sobie rąk krwią wrogów i własnym potem. Podeszła do drugiego worka treningowego, miejmy nadzieję, że był tutaj więcej niż jeden i najpierw chwilę się rozciągała by potem skinąć Liamowi głową i bez słowa zaczęła uderzać i kopać w swój. Nie chciała mu za bardzo przeszkadzać, bo i nie lubiła jak inni to robili z jej treningiem.

Liam Ellsworth - 2019-02-17, 22:42

Jakby tak się teraz zastanowić, to Bractwo mogło mieć jednego członka więcej w ochronie. W końcu Liam nie pierwszy raz był przez Williama zabierany na misje, gdzie ryzykowało się własnym życiem. A ostatni taki wypad skończył się na obrażeniach otrzymanych na ciele, podczas strzelaniny. Liam zarobił dwie kulki, lecz szybko z tego wyszedł. Gorzej, że parę tygodni później dopadła go upierdliwa choroba.
Również i on się trochę zdziwił, pojawieniem kobiety. Zwykle jak tutaj trenuje, bywa sam. Być może wymienia się z kimś w godzinach i nie zawsze trafi na towarzystwo. A dzisiaj proszę, Leilah zawitała do tego pomieszczenia. Ta która widocznie odpowiadała za ochronę o ile dobrze Liam kojarzył.
Przerwał na moment. Spojrzał na koleżankę, uderzającą sprawnie w wybrany przez siebie worek treningowy. A on podszedł do swoich rzeczy, by trochę odsapnąć i napić się wody. Tym samym obserwował sobie trening koleżanki. Jak ona sobie z tym radziła. Jak dobrze była wyszkolona.

Leilah Addams - 2019-02-19, 01:13

Bardzo możliwe, że jak na przykład teraz Liam zaimponuje Leilah to ona poprosi o przydzielenie go do ochrony jeśli nie ma on żadnych ważniejszych zadań- choć zdaniem panny Addams nie było teraz na pewno ważniejszego zadania niż ochrona Bractwa przed atakami z różnych stron. I szczerze mówiąc to przydałaby się każda pomoc w tym i para zdolnych rąk do pomocy.
Leilah nie spodziewała się widowni tutaj, ale skoro już ją najwyraźniej miała - sądząc po tym jak mężczyzna rozsiadł się z wodą i ją po prostu obserwował, to Leilah skupiła sie na wymierzeniu workowi treningowemu prawdziwego combo składającego się z najlepszych uderzeń i kopnieć jakie miała do zaoferowania krav maga. Dopiero po takim pokazie odwróciła się do Liama.
-I jak, podobało się przedstawienie? rzuciłą z zadziornym uśmiechem na ustach.

Liam Ellsworth - 2019-02-19, 16:52

Liam trenując tutaj, parę razy też miał widocznie. Jedną w postaci Imari, kiedy była jeszcze w stanie lękowym przed dotykiem, parę długich dni po jej odbiciu. Nie ma to jak wtedy zaimponować drugiej osobie swoim ciałem i treningiem. Tutaj akurat był o jakąś godzinę, jeżeli nie dwie, zjawił się na siłowni przed Leilah. Swoje już wytrenował, więc mógł usiąść na trochę i napić się wody. Mimo iż nie spodziewał się, że ktoś też tutaj przyjdzie ćwiczyć, to musiał przyznać że miał całkiem niezły widok wyszkolonej kobiety. Nie jej ciało i sylwetka były dla niego najważniejsze, ale to jak się poruszała i jak poważnie podchodziła do treningu. Aż przyszedł moment, że przerwała.
- Było imponujące.
Skomplementował posyłając jej szczery uśmiech.
- Trenujesz dla siebie, czy również zawodowo?
Zapytał, nie ukrywając zainteresowania jej umiejętnościami. Jeżeli potrafiła tak skopać wrogów jak ten worek treningowy, to Bractwo ma dobrego ochroniarza. Tylko właśnie, im więcej takich by tutaj mieli, większe szanse na ochronę miejsca i mieszkańców.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group